• niedziela, 23 lipca 2017 r.

Delhi według Rany Dasgupty – niezbyt zachęcający obraz…

Rana Dasgupta (ur. 5 listopada 1971 w Canterbury), autor książki: „Delhi. Stolica ze złota i snu” (przeł Barbara Kopeć-Umiastowska, Wyd. Czarne Wołowiec 2016), to Brytyjczyk indyjskiego pochodzenia. Uczył się m.in w Balliol College w Oksfordzie. Obecnie mieszka w Delhi. Jako prozaik debiutował w 2005 powieścią Tokyo Cancelled. Jej forma nawiązuje do Opowieści kanterberyjskich – bohaterami są podróżni, którzy czekają na odlot samolotu i opowiadają współpasażerom różne historie. W 2009 ukazała się druga powieść Dasgupty, zatytułowana Solo, przetłumaczona również na język polski. Głównym bohaterem książki jest bułgarski intelektualista, którego losy pozwalają autorowi naszkicować historię Bułgarii w XX wieku. Książka została uhonorowana Commonwealth Writers’ Prize.

Capital: A Portrait of Twenty-First-Century Delhi (2014) to wyjątkowa pozycja w dorobku pisarza, który nie zajmuje się specjalnie literaturą faktu. Książkę o Delhi zaczyna pisząc o lakhach (100.000 rupii = ok. 2000 $) i krorach (100 lakhów), dziwnych miarach pieniężnych używanych w Indiach (s. 11). Pisze też o klasie średniej – takiej zarabiającej Przyn. 10.000$ rocznie, tyle, że ona wcale nie jest średnia to raczej burżuazja (s. 13). Elita Delhi szuka pastoralnej ciszy, żyje na eksfarmach w cichych schludnych pałacach w wyizolowanych strzeżonych dzielnicach jak Gurgaon (s. 18). Milioner Rakesh nie lubi USA bo w ich kulturze za mało kultury, woli Amsterdam i Japonię, serwisowanie Suzuki to jak wejście do opiekuńczej rodziny (s. 27). Indie podchodzą do biznesu podobnie tylko wiele traci się przez korupcję. Delhi to nie Mumbaj, gdzie chętnie nawiązują ze sobą rozmowy nieznajomi (s. 31). Infrastruktura jest tworzona z myślą o autach i bogaczach, a nie biedakach idących pieszo. Brak chodników. Kierowcy zachowują się jakby walczyli o przetrwanie (s. 34). Pasażerowie mercedesów tłuką biedaków z maruti. To co zbudowano na Igrzyska Wspólnoty Narodów (2010) niszczeje, wszystko jest tymczasowe, brak wspólnoty nikt o nic nie dba. Nuda i spleen to symbole luksusu, bo miasto na co dzień jest chaotyczne (s. 41).

Ojciec Rany stracił wiele w 1947. W 1962 roku wyruszył do Stuttgartu (papiernia), a potem do UK, zakochał się w swobodzie Zachodu i poznał Angielkę, został. Jego syna Rana w 2001 roku pojechał na research do Delhi z NY z jedną walizką, i zakochał się w Delhi – został (s. 50). W 2000 roku w Delhi wszyscy w nocy staromodnie spędzali czas w domach, nawet cyganeria, byli twórczy, łatwo było o dobry zawód, teraz (2010) trudniej o pracę, mniej kreatywności, więcej przemocy, Indie nie czują się już wybrańcami losu, a ludzie balują na mieście choć są smutni (s. 59). Energia liberalizacji (1991) się wyczerpała. Nehru i Mahalanobis zmusili biznes do współpracy, rujnując mały, za to znajdując akceptację u dużego (s. 68). Po śmierci kosmopolity Nehru, kolesiostwo wzbogaciło się o nacjonalizm. W 1991 socjalizm padł, ale kolesiostwo zostało. Raman Roy wynalazł outsourcing we współpracy z USA, z 1 dnia roboczego wycisnął dwa – dzięki globalnemu myśleniu (s. 76). Ludzie biznesu z ciasnego Mumbaju zaczęli po 1991 roku przenosić się do Delhi. Niektórzy pracownicy call center SA konserwatywni, chcą dziewczyn bez gołych ramion (s. 91), inni odwrotnie odkrywają zachodnie zwyczaje i przyjaźnie na wzór zachodni, a rodziny tak są z nich dumne że mówią ok. i nie naciskają na aranżację małżeństw (s. 98). Od 2008 kwitnie sojusz atomowy z USA, oba kraje widzą wiele podobieństw i wspólnych interesów (s. 111).

DELHI Rana Dasgupta

Prywatne szpitale nie znają litości dla ofiar wypadków, zalecają drogie leki, diagnozują każdy ból jako raka by więcej zarobić (s. 119). 40% zabiegów jest zbędnych (s. 128). Emancypowane kobiety to kozioł ofiarny za całe zło (s. 147), kobiety nie należały do dawnych sitw, więc są cenione jako pracowniczki po 1991 roku (s. 150). Mizoginia powoduje zabijanie i gwałcenie kobiet o niemal rytualnym rozmiarze (s. 154). Mit wyidealizowanej kobiety strażniczki kultury indyjskiej przez brytyjskim Zachodem rozwiał się a to powoduje agresję (s. 209). Bardzo ciekawy jest opis małżeństwa z nowoczesną menadżerką gdzie teściowa rozstawiała po mieszkaniu młodej pary przedmioty odczyniające a synowa je wyrzucała bo brała je za śmieci… Bogacze lubią poniżać kobiety, prostytutki traktują jak śmiecie, a inne kobiety jak prostytutki. Wyżywają się na kobietach za to, że już ich nie słuchają. Dawne imprezy np. 1990s. były wesołe, teraz to jedno wielkie wciąganie koki i agresja (s. 395).

Od najazdu Persów w 1739 roku, w Delhi nie ma nic stałego (s. 166). Demokratyczny sufizm i język urdu ustępują na rzecz hołociarskich zachowań z Pendżabu i hindi. W 1911 UK przeniosło indyjską stolicę, bo Kaluta stawała się zbyt bezczelna i roszczeniowa (s. 181). Jest moda na nienawidzenie Pakistańczyków, nawet wśród ludzi, którzy nie zaznali z ich strony niczego złego, lub wręcz przeciwnie. Ci co nie pamiętają 1947 roku mitologizują agresję Pakistanu (s. 177). Pułkownik Oberoi stracił wiele w 1947 roku. Życie jego rodziny uratował mu oficer muzułmanin kpt. Jabbar (s. 196). Nie ma żalu do muzułmanów. Bramini zazdroszczą luzu pląsającym sufim (s. 222). Rzeka Jamuna miała wspaniały system wodociągowy zbudowany przez Mogołów, królewski a w sumie demokratyczny, czasy brytyjskie i niepodległych Indii to dewastacja i paradoksalnie coraz mniej demokratyczny dostęp do wody (s. 444-448). Co będzie jak zabraknie grawitacyjnych źródeł wody? Ziemia jest zbyt wysuszana.

Bezkarność bogaczy. Manu Sharma niemal wywinął się od zabójstwa modelki- barmanki wobec tłumu 32 osób (wszystkie odwołały zeznania), Vikas Yadav kazał pobić chłopaka siostry bo mu się nie podobał (s. 218). Rahul Kapoor narzeka na bogaczy indyjskich, którzy nie budują uniwerków jak Rockefellerowie, tylko budują obleśne domy i płodzą tłuste wstrętne dzieciaki (s. 237). Miasta kasują slumsy jak chcą, biedni nie mają nic do gadania (s. 263). Riksze nie chcą przyjeżdżać na dworzec. 300 mln biedaków żyjących na wschód od Delhi (stany Uttar Pradeś i Bihar) to stały dopływ biedoty zdolnej pracować za grosze. Lad acquisition Act z czasów kolonialnych (1894) służy i dziś wywłaszczaniu (s. 272). Premier Singh nie wojuje z gangami wywłaszczycieli, lecz z chłopskimi maoistowskimi ruchami oporu (s. 273). Służbie płaci się bardzo skąpo. W Chinach przynajmniej postawią robotnikom jakieś budy z bieżącą wodą, w Indiach nic (s. 280). I nie ma żadnych indyjskich kolonii w Ameryce by zabrać zbędnych Hindusów, jak USA wchłonęły zbędnych Europejczyków w XVIII i XIX wieku (s. 284). W Nithari handlują organami dla bogaczy, w Gurgaon odkryto nerki często pobierane siłą (wabi się biedaka obietnicą pracy, a potem ciach…, s. 294). Sprawy Pandhera i Surendera Koli pokazują bezkarność bogaczy i ich obojętność wobec biednych, jakby byli podludźmi (s. 298). Na zakupy bogacze wolą pojechać do Dubaju niż Bangkoku by kobiety utrzymać w ryzach (s. 306). Bogacze nie budują uniwerków, bo Harvard i Oxford dla ich synalków już są gotowe (s. 455). Jedyne co się zwraca to komputerowy know how.
Politycy i urzędnicy nie lepsi. Policja zakazuje rozmów z prostytutkami, nawet jeśli robi to stroskany Dasgupta widzący zataczającą się prostytutkę (s. 324). Nie ma normalnego współczucia. Czasem ludzie z tej samej kasty mówią obsesyjnie swe nazwisko na dzień dobry licząc na lepsze traktowanie w urzędach i dworcach (s. 340), nowocześni Hindusi nie wiedza czasem o co chodzi. Likwidację slumsów wymyślił Sunjay Gandhi (s. 347). W 1984 Rajiv Gandhi zakazywał ukrywać Sichów przed siepaczami (s. 353). Indira torturował 150 tys. ludzi – co najmniej. Nie ma co fajnych władców mają te Indie…

Hindusi inwestują w Afryce, ale narzekają, ze Afrykańczycy np. w Etiopii nie umieją pracować (s. 375). Mickey Chopra inwestuje w RPA, gdzie mieszka sporo hindusów jeszcze z czasów Imperium Brytyjskiego (s. 387). Dystansują tam Chińczyków, słabiej znających się na uprawach (s. 389).

Fragmenty o przemocy mizoginów wobec kobiet przypominają mi islamskie taharrush (maltretowanie kobiet ubranych po zachodniemu), te o wywłaszczeniach – filmy ze Stevenem Segalem. Czy Indie naprawdę Ida do przodu, a może koszta 1991 roku są zbyt wielkie? Dasgupta porównuje Indie z Rosją – bez stabilnego prawa, wolność biznesu oznacza władzę mafii, kastowych i kolesiowych, co ciekawe nie porównuje ich z Pakistanem. Klany, magia, korupcja, gwałty, wyrywanie organów, fanatyzm… Czy te Indie są faktycznie tyle lepsze od Pakistanu? Ciekaw jestem co powie na to największy znawca Indii na tym portalu…

Piotr NapierałaPiotr Marek Napierała (ur. 18 maja 1982 roku w Poznaniu) – historyk dziejów nowożytnych, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Zajmuje się myślą polityczną Oświecenia i jego przeciwników, życiem codziennym, i polityką w XVIII wieku, kontaktami Zachodu z Chinami i Japonią, oraz problematyką stereotypów narodowych. Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów w latach 2014-2015. Autor książek: "Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi", "Hesja-Darmstadt w XVIII stuleciu, Wielcy władcy małego państwa", "Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie", "Kraj wolności i kraj niewoli – brytyjska i francuska wizja wolności w XVII i XVIII wieku" (praca doktorska), "Simon van Slingelandt – ostatnia szansa Holandii", "Paryż i Wersal czasów Voltaire'a i Casanovy", "Chiny i Japonia a Zachód - historia nieporozumień". Reżyser, scenarzysta i aktor amatorskiego internetowego teatru o tematyce racjonalistyczno-liberalnej Theatrum Illuminatum

Podobne materiały

13 komentarzy

  1. Jacek Tabisz
    Jacek Tabisz
    21 czerwca 2016 at 16:28 - odpowiedz

    Bardzo ciekawa relacja noir. Nie wolna od przekłamań i subiektywizmu. Na przykład głos w obronie maoistów mną wstrząsną. Przykład praktyki maoistów – powolne obcinanie kończyn „zdrajczyni” i trzymanie jej przez kilka miesięcy w stanie półżycia. W Indiach bywa strasznie, ale nikt przy zdrowych zmysłach nie zamieniłby Indii na Pakistan czy Bangladesz (te same nacje, inna religia przeważa). W Indiach ściga się zabójstwa honorowe, są śledztwa dziennikarskie, są prawnicy – obrońcy biednych i mniejszości, jest kultura stawiająca na dialog i tolerancję. Obok bezprawia, przemocy, bezkarnych bogaczy, w Indiach jest też mnóstwo ludzi dobrej woli, a prawa i rządy czasem stają po ich stronie.

  2. dżizas
    21 czerwca 2016 at 17:03 - odpowiedz

    Ja ostatnio przeczytałem świetną powieść Dana Simmonsa „Pieśń bogini Kali”, której akcja dzieje się w Kalkucie i skupia na poszukiwaniach manuskryptu pewnego uznanego za zmarłego indyjskiego poety. Gorąco polecam!
    🙂

  3. BOGDAN
    21 czerwca 2016 at 17:50 - odpowiedz

    BYŁEM Z 15 RAZY W DELHI ALE DAWNO OSTATNI RAZ PRZED WROCŁAWSKA POWODZIA 1996 —MIAŁEM TERA COS ROZKRECIC /INTERES /ALE CNYBA NIE WYJDZIE -KONAKTY MAM -INTERESUJE SIE NA BIERZACO -WŁASNIE KOLEGA WRÓCIŁ Z INDII -ALE TRAFILNA STRASZNE UPAŁY -DLATEGO TROCHE NAWALIŁ-MAŁO WIDZIAŁ I LEDWO Z ZYCIEM USZEDŁ -DELHI W CZASIE UPAŁOW TO SMIERC —GAZETY PODAJA ILU DZIENIE UMIERA OD UPAŁOW SETKI -NA ULICACH —NAJPIERW STOLICA –MAJA METRO ZAMNIE NIE BYŁO —WPROWADZILI ZAKAZ CIEZARÓWEK W MIESCIE – RIKSZE NA GAZ –FABRYKI 25 KILOMETRÓW ZA DELHI —TAK SAMO SLAMSY JAK NAJDALEJ -KIEDYS KOLO LOTNISKA /ALE SA OCZYWISCIE /OLBRZYMIA BIUROKRACJA WSCHODNIA /,,LAPOWKI /—ZYJEMY W FAJNYM PRAWOZADNYM KRAJU ZE SPRAWNA ADMINISTRACJA -BRUTALIZACJA ZYCIA NASTEPOJE – GANGI – MORDERSTWA –SA CZESCI KRAJU UPODABNIAJACE SIE DO MEKSYKU -KOLUMBII —JA TO TŁUMACZE UPADKIEM KAST -DAWNIEJ KAZDY WIEDZIAL GDZIE JEGO MIEJSCE A TERAZ KAZDY KTO MA PRZYSŁOWIOWE JAJA MOZE ZOSTAC KIM CHCE /NAWET PO TRUPACH /TO BYŁO NIESAMOWITE KIEDYS JAK PAŁAC OBLEPIONY NYŁ LEPIANKAMI -I NAWET NIEBARDZO PILNOWANY -TAK TRADYCJA RELIGIA TO UNORMOWAŁY -INDIE ROZWIJAJA SIE DWA RAZY GOZEJ OD CHIN GOSPODARCZO —FAKTYCZNIE ELITY FINANSOWE – BARDZIEJ PRZYPOMINAJA NOWYCH RUSKICH – LUB KSIAZAT SAUDYJSKICH /OSTENTACJA BOGACTWEM —CHINY MAJA LEPSZE ELITY /NASZE SA UKRYTE /OLBRZYMI POTENCJAŁ DRZEMIE W NAUCE INDYJSKIEJ – SWIAT KOMPUTEROWY – ROZRYWCE BOLIŁUT FILMY -W CHINACH MINIMALNA PŁACA ZAPEWNIA BYT ZNOSNY -W INDIACH WEGETACJE —OBIE POTEGI NIE MAJA SYSTEMÓW EMERYTALNYCH /MY MAMY –ALBO SIE ŁUDZIMY ZE MAMY /PAKISTAN I BANGLADESZ —KOBIETY SA NICZY I NAWET NIEMOGA ZABARDZO PROTESTOWAC —W INDIACH JEST WIELE KOBIET NA RÓZNYCH SZCZEBLACH WŁADZY —MEZCZYZNI /BYWA/SŁUCHAJA KOBIET W ISLAMIE TO NIEMOZLIWE —NIEDOPOMYSLENIA —DYKTATYRA PRAGMATYCZNA W CHINACH PRZYNOSI LEPRZE EFEKTY /INNE TRADYCJE -JEDNO;ITY KRAJ ETNICZNIE I PRAKTYCZNIE-BEZ RELIGII/STARTUJAC Z PODOBNEGO POZIOMU /RACZEJ GORZEJ WYNISZCZONE WOKNA ZJAPONIA – WOJNA DOMOWA -EXPERYMENTAMI MAO /CHINY DWA RAZY WIEKSZY DOCHÓD NA MIESZKANCA I ZNACZNIE WIEKSZA SILNIEJSZA POZYCJA NA SWIECIE MILITARNA I GOSPODARCZA

  4. Krzysztof Marczak
    21 czerwca 2016 at 18:35 - odpowiedz

    Ciekawa książka, ciekawe opracowanie, dziękuję. Korzystając z okazji, spytam Was (mam nadzieję, że Jacek też się dołączy): dlaczego polscy humaniści i intelektualiści jeżdżący do Indii okazują Amerykanom wyższość (bo Indie „duchowe” a USA wiadomo…), podczas gdy sami Indusi w USA tego nie robią ? Z tutejszych relacji, jak również z tej książki wynika, że pieniądz, który się tam pojawił, pokazał drugie dno tej pozy i wielką hipokryzję tej „duchowości” bardzo podobnie jak na wschodzie Europy (dobre porównanie z Rosją).

    • Jacek Tabisz
      Jacek Tabisz
      21 czerwca 2016 at 23:55 - odpowiedz

      Indie są bardzo zapatrzone w USA i liczą na jak najbliższe relacje. Wielu Hindusów uważa, że Indie są podobne do USA w tym, że są dużym krajem stanowiącym federację stanów. W czasach hippisów zainteresowanie Amerykanów kulturą indyjską było bardzo ważne dla samych Hindusów.

  5. bogdan
    22 czerwca 2016 at 11:47 - odpowiedz

    próbowałm studjowac filozofie w Indiach OKAZAŁO SIE TO NIEMOZLIWE CONAJMNIEJ Z DWÓCH POWODÓW -NIEMAM ZDOLNOSCI DO INNCH JEZYKOW /TRZEBA BY POZNAC BARDZO DOBRZE KILKA — BRAKU TAKOWYCH WYDZIAŁOW W Indiach-HINDUSI BYLI NASTAWIENI NA CO INNEGO /PRZEMYSŁ INFORMATYKA ZACHÓD / – SWIAT AMERYKA – HIPISI BITELSI – WIDZIELI W NICH OJCZYZNE GANDIEGO -W INDIACH FUNKCJONOWAŁO WIELE ROWNOLEGŁYCH NURTÓW ,,PROTO FILOZOFICZNYCH ,,—PODOBNIE JAK W SWIECIE GRECKIM -ICH WZAJEMNE KORELACJE I DYSPUTY BYŁY CIEKAWE -ALE NIE PRZEISTOCZYŁY SIE W KONKRETNA FILOZOFIE NAUKOWĄ -W INDIACH /MYSLE ZE PODONIE W ROSJI PRZED REWOLUCYJNEJ /ZASKAKIWAŁA BIERNOSC UPODLONYCH PRZEZ BIEDE MAS -POGODZENIE Z LOSEM —POSZUKIWACZE Z EUROPY DOSZUKIWALI SIE W TYM GŁEBI A TAM BYŁA PUSTAKA -BEZRADNOSC LUDZI UWIKLANYCH W SWOJE SKOSTNIAŁEE POGLADY – RELIGIE -KASTY —DALEJ PODKESLAM W INDICH /W ROSJI / DRZEMIE OGROMNY POTENCJAŁ -KTÓRY TERAZ TAM BUZUJE /ODPOWIEC DLA PIOTRA —NIESTETY REGUŁA W PANSTWACH ISLAMSKICH JEST CENZURA -TO NIGDY NIE POMAGA NAI KULTURZE ANI DZIAŁANOSCI NAULOWEJ

  6. Piotr Korga
    Piotr Korga
    22 czerwca 2016 at 11:58 - odpowiedz

    Indie są doskonałym przykładem jak destrukcyjnym elementem życia może byś wiara i tradycja. Nie ma większego wroga demokracji humanizmu, równouprawnienia, praw człowieka. Jak zwykle na czoło wysuwa się los kobiet. By nie mieć kłopotów z posagiem dziewczynki są usuwane jako płody, ewentualnie mordowane już po urodzeniu. Nie omijają ich też zabójstwa honorowe, czyli śmierć ze strony własnej rodziny, która narażając się na więzienie bardziej dba o dobrą karmę. Tu wiara wiara czyni nie tylko czuba, ale i mordercę. Zwierzęta za to są tam święte. Tych się nie zabija ot tak. Szczury mają swoje świątynie, gdzie są dokarmiane, oczywiście to siedlisko smrodu i potencjalnych epidemii. Ale że smród na ulicach miast Indii jest powszechny to szczurze świątynie się niespecjalnie wyróżniają. Są święte krowy (one też się wypróżniają), psy, małpy. Nawet jedzenie im się wyrzuca, jak robią to czasami niechluje u nas, przez okno z samochodu. Małpy terroryzują niektóre miasta. Reportaż z Kalkuty pokazywał jak potrafią być agresywne, gryźć dzieci, kradną jedzenie z domów, ze straganów. Oczywiście nie wolno im dać kopa w małpi tyłek, bo…wiara, będzie zła karma. Niektórzy ratują się kratowaniem okien, nawet całych balkonów. Woda, a właściwie jej niedobór, to kolejna zmora Indii. Z wodociągu czasami płynie kilka godzin dziennie, w miastach też nie wszyscy są podłączeni, więc się ją gromadzi i kupuje po wystaniu w kolejce przed cysterną. Rzeki indyjskie to w znacznej części ścieki. Nie wiem czy tam ktoś w ogóle coś oczyszcza. O Gangesie to chyba każdy słyszał, palenie trupów, piętrzące się popioły, rytualne obmycia Ścieki z fabryk odzieżowych też sobie płyną gdzie chcą, a czasem zalegają w kałużach pośród osiedli mieszkalnych. Wody gruntowe opadają, bo każdy pompuje ile się da, nie ma prawnych ograniczeń. Ludzi niższych kast traktuje się jak trędowatych, nawet wbrew prawu, bo taka tradycja. Nie pali się już wdów, podobno od 20 lat nie było przypadków, ale czarownice jeszcze i owszem. Za to nie ma problemów z papierem toaletowym, bo do tych czynności wystarcza im sama lewe ręka i woda. Słowem bród smród, ubóstwo, ciemnota, góry śmieci, zatrute rzeki. Gdy ktoś postrzegał Indie poprzez animowane bajki o maharadżach, księżniczkach, latających dywanach lub filmy Bollywood, to może przeżyć szok. I zazwyczaj przeżywa.
    http://wpolityce.pl/swiat/242349-straszliwy-los-dziewczynek-w-indiach-w-wyniku-aborcji-lub-tuz-po-urodzeniu-zabija-sie-ich-nawet-2-tys-dziennie
    http://wyborcza.pl/1,76842,16318366,Niedotykalne__gwalcone__wieszane__Kobiety_z_najnizszych.html
    http://www.wykop.pl/ramka/795937/indie-kraj-bez-dziewczynek/
    http://indieszerokopojete.pl/nie-tylko-swiete-krowy/
    http://psy-pies.com/artykul/swiete-krowy-malpy-i-bezpanskie-psy-w-indiach,1405.html
    http://www.koniec-swiata.org/ogromne-ilosci-toksycznej-piany-na-ulicach-indii/
    http://www.technologia-wody.pl/index.php?req=aktualnosci&id=1159
    http://www.psz.pl/118-gospodarka/joanna-lupinska-co-po-kioto-indie

  7. bogdan
    22 czerwca 2016 at 19:31 - odpowiedz

    MYCIE REKA TO NIC ZŁEGO JAK SIE TA REKE MYJE POZNIEJ DOKŁADNIE /ONI SIE Z NAS SMIEJA ZE MY ROZSCIERAMY KUPE POZATYM INNA REKA JEDZA INNA SIE PODCIERAJA —ALE TO APROPO —POZBYWANIE SIE PŁODÓW DZIEWCZYNEK W ZYCIU PŁODOWYM I PÓZNIEJ TYLKO DLATEGO ZE SA DZIEWCZYNKAMI —POWODUJE JUZ W CHINACH A BEDZIE POWODOWAŁO W INDIACH —ZACHWIANIE RÓWNOWAGI MIEDZY PŁCIAMI -JUZ TERAZ JEST W CHINACH 100 MIL MEZCZYZN NIE DO PARY -NIEZNAJDA BO NIEMA KOBIET DLA NICH ///ZMIENIA SIE ZWYCZAJE —OCZYWISCIE NAJBARDZIEJ BEDA POSZKODOWANI BIEDNI -MOZE KILKU MEZCZSZYZN BEDZIE MIAŁO JEDNA MAŁZONKE MOZE BEDZIE WIECEJ BURDELI /TAK STAŁO SIE W NIEMCZECH PO FALI GWAŁTÓW PRZEZ GASTARBAJTELI W LATACH 60 TYCH —ARMIA AMERYKANSKA RADZI SOBIE DWOJAKO -KOBIETY W WOJSKU I HOMOSEKSUALISCI –ORAZ KONFECJONOWANE BURDELE WOKÓŁ BAZ WOJSKOWYCH –WRESZCIE JEST TEZ PATET MUZUŁMANSKI – NADMIAR MEZCZN WYPYCHA SIE Z KRAJU /JAK BOGATY MA CZTERY ZONY /TO TRZEM BRAKUJE —STAD TE CHMARY SAMOTNYCH ŁEBKÓW PCHAJACE SIE DO EUROPY —BADZ WPROWADZA SIE MODE NA SZACHIDÓW BY SIE WYSADZALI /ZWYCZAJ BYŁ ALE GO ODGRZEBANO Z PRZESZŁOSCI –OBAWIAM SIE ZE TE 100 MILIONOW CHINCZYKOW NIE DO PARY MOZE PCHNAC WŁADZE CHIN DO WOJNY — WRACAJAC DO INDII –STRASZNY JEST W INDIACH LOS URATOWANYCH KOBIET PRZED SPALENIEM /ZAKAZ WPROWADZILI BRYTYJCZYCY /– KOBIETY WDOWY -NIEMAJA MIEJSCA W RODZINIE ZMARŁEGO – NIC NIE DZIEDZICZA WYPYCHA SIE JE NAULICE -NIE MOZE WROCIC DO SWOJEJ RODZINY /TA WUKOSZTOWAŁA SIE NA POSAG I NICHCE DALEJ W NIA IWESTOWAC /–NIKT SIE Z NIA NIE OZENI /BRAK POSAGU -NIE JEST DZIEWICA – OGOLNIE WDOWA CIAGNIE DO GROBU-PRZESAD/KOBIETA LONDUJE NA ULICY I PRÓBUJE WYZYC JAKO PROSTYTUTKA /TE ZBIEDNYCH RODZIN NIE MAJA ZADNEGO ZAWODU /SA JESZCZE DOMY WDOW COS JAK WIEZIENIA I BURDELE ZARAZEM -ORAZ KLASZTORY W KTORYCH MODLA SIE I ZA TO MAJA GŁODOWA STRAWE —SPRAWE DRAMATYZUJE JESZCZE FAKT ZE ZAWIERA SIE MAŁZENSTWA JESZCZE Z DZIECMI – WIEC JEST DUŻO WDÓW OD 10 LAT DO 40 A WIEC W WIEKU ROZRODCZYM -NATO NAKLADAJA SIE JESZCZE PRZEPISY -ZWYCZAJE KASTOWE /LUDZIE TEJ KASTY NIE MOGA WYKONYWAC PEWNYCH CZYNNOSCI —W KRAJACH MUZUŁMANSKICH NIE MA SIEROCINCÓW -ORAZ NIEMA CZEGOS TAKIEGO JAK OPIEKA NAD NIEPEŁNOSPRAWNYMI UMYSŁOWO -RODZINA SIE ICH WSTYDZI I LIKWIDUJE /NIE KARMIĄC / UWAZAJC ZE TO KARA ZA NIECZYSTOSC RELIGIJNA LUB WYNIK ZDRADY -PIEKŁO W INDIACH TRENDOWATYCH -WINA ZA GRZECHY PRZODKÓW /KIEDYS JESZCZE PO 2 WOJNIE SWIATOWEJ TEZ TAK BYLO W JAPONII I INYCH KRAJACH POZA EUROPEJSKICH/WYPYCHAŁO ICH POZA NAWIAS SPOŁECZENSTWA I RODZIN NIE DAJAC IM ZADNEJ POMOCY -TYCH LUDZI TRENDOWATYCH GROMADZIŁ LECZYŁ -OPIEKOWAŁ SIE NIMI POLSKI KAPŁAN/POPROSTU POZĄDNY GOSC-POZNAŁEM GO I SAM MU POMAGALEM /KOŁO PURI-MATKA TERESA TOTALNIE PRZEREKLAMOWANA MISTYCZKA WALCZYŁA NIE O ZYCIE LUDZI A O GODNA SMIERC -GROMADZIŁA OLBRZYMIE DOBRA /PODOBNO 100 MIL $ / DLA ZGROMADZENIA I DLA DYREKCJI KK A CI UMIERALI DALEJ -PEŁNA PARANOJA —-INDIE I KRAJE MUZUŁMANSKIE SA BARDZO CIEKAWE ALE STRASZNE -W SOJEJ UKRYTYM ZYCIU -OLBRZYMIA HIPOKRYZJA /WIEKSZOSC TYCH IMIGRANTÓW /BEZ PARY KOBIETY/ I PERESPEKTYWY NA MAŁZENSTWO /TRZEBA MIEC NA POSAG =MIEC-PRACE -ZAWOD DOM -KORWIN MIKKE NAZYWA ICH SMIECIAMI ALE TAK SAMO NAZYWAJA ICH RZADY KRAJOW POCHODZENIA I NIE CHCA ICH Z POWROTEM NAWET ZA DOPŁATA /TYSIACA EURO /// WIEKSZOSC Z NICH UPRAWIA PROSTYTUCJE MESKA -DUZA CZESC ZOOFILIE CHOC ISLAM ZA TO KARZE -ALE MA LICZNE UNORMOWANIA TEGO ZWYCZAJU /NIE BEDE TU ICH OPISYWAŁ ALE SIE ZNAM NA CZESCI /—ZWYCZAJ TRADYCJA – CHORA RELIGIA /KAZDA JEST TROCHE CHORA / -ZBRODNICZE IDEOLOGIE RODZA PATOLOGIE -STRASZNE —AUTOR KSIAZKI PIOTRA NAPIERAŁY TYLKO TROCHE LIZNOŁ TEMATU A TURYSTA PRZESLIZGUJE SIE ODWIEDZAJAC KURORTY GOA LUB HURGADA -RIWIERA TYRECKA —TO POZNAWAŁEM ZYJAC NA ULICY RAZEM Z NAJBIEDNIEJSZYMI Z TYMI POGARDZANYMI PRZESLADYWANYMI – Z TYMI KTÓRYCH BIBLIJNY CHRYSTUS /OSTANI BEDA PIERWSZYMI/ OBIECYWAŁ UTWORZYC KRÓLESTWO BOZE

    • Piotr Korga
      Piotr Korga
      23 czerwca 2016 at 09:56 - odpowiedz

      MYCIE REKA TO NIC ZŁEGO JAK SIE TA REKE MYJE POZNIEJ DOKŁADNIE /ONI SIE Z NAS SMIEJA ZE MY ROZSCIERAMY KUPE POZATYM INNA REKA JEDZA INNA SIE PODCIERAJA —
      -No, poczucie higieny mamy drastycznie odmienne. Zgłębianie tematu może być niesmaczne, ale papier nie wyklucza też podmycia, nawet polecam. Jednak nie samą ręką bezpośrednio. Ciekawe jak do tego podchodzą mańkuci, czy wolno im jeść lewą? Tego nie doczytałem.

  8. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    23 czerwca 2016 at 13:53 - odpowiedz

    Bardzo ciekawy jest opis małżeństwa z nowoczesną menadżerką gdzie teściowa rozstawiała po mieszkaniu młodej pary przedmioty odczyniające a synowa je wyrzucała bo brała je za śmieci

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *