• piątek, 18 września 2020 r.

Jeszcze raz o aborcji!

Wczoraj do sejmu wrócił niczym bumerang projekt obywatelski o całkowitym zakazie aborcji. Przy pustych ławach sejmowych czytany był też projekt obywatelski „ratujmy kobiety” dotyczący zniesienia obecnego restrykcyjnego prawa aborcyjnego. Kolejny raz można było przyjrzeć się dość osobliwemu spektaklowi w którym jednak strona mówiła o mordowaniu dzieci a druga o prawach kobiet.

Historia debaty o aborcji, oraz projektów anty aborcyjnych pokazuje w jaki sposób można manipulować faktami i rozwijać ideologię.  Przedstawiciele takich ruchów i stowarzyszeń jak Pro Life, czy Ordo Juris, z konsekwencją i uporem mówią o płodzie: dziecko, o aborcji: morderstwo. Nieustannie też przedstawiają społeczeństwu aborcję jako rzeź niewiniątek, co najdobitniej widać na plakatach jakie ustawiają w przestrzeni publicznej. Taka narracja i sposób obrazowania pozwala na równoczesne wartościowanie: osoba popierająca aborcję staje się sympatykiem mordowania i stoi po stronie cywilizacji śmierci, lekarz dokonujący aborcję jest traktowany jako przestępca i morderca, kobieta godząca się na aborcję zostaje uznana za potwora. Takie określenia jak: „łono matki nie może być miejscem eksterminacji”, czy „aborcja eugeniczna”, „każdy człowiek ma prawo do życia”, „chrońmy chore dzieci” ustawia całą dyskusję w perspektywie morderstwa, kaźni i zła.

Manipulacja językiem oraz faktami jest jednak w tym przypadku bardzo dobrą strategią. Budzi skojarzenia i emocje. Nie każdy z nas uwielbiał biologię, nie każdy z nas sprawdzi, co więcej wszyscy wiemy, że rozwój nauki raz po raz przesuwa grancie naszej wiedzy. Dlatego stwierdzenie, że płód jest dzieckiem, może być dobrą strategią. Tak samo jak podawanie statystyk, z których obrońcom życia wynika, iż aborcji dokonuje się prawie wyłączne z powodu „choroby dziecka”. Język medycyny mówiący o uszkodzeniu płodu, zagrożeniu życia matki z powodu złego zagnieżdżenia się płodu, tak samo jak pojęcie płód wnosi zupełnie inny kontekst do dyskusji.

Pojawia się zatem pytanie czy obrońcy życia celowo omijają fachową terminologię by grać emocjami i w prymitywnej socjotechnice przekonać nas wszystkich, iż aborcja jest grzechem. Czy może obrońcą życia obca jest biologia, obce życie człowieka a ważna jest sama ideologia. W pierwszym przypadku mielibyśmy do czynienia z cynicznymi politykami, manipulującymi i dążącymi za wszelką cenę – w tym wypadku ponoszoną przez kobiety – do osiągnięcia celu. W drugim wypadku mielibyśmy do czynienia z fanatykami religijnymi, którzy żyją w świecie teologii, poza realnym społeczeństwem i poza rozwojem nauki.

Niezależnie od postawy, obrońcy życia nieustannie propagują nienawiść. Do kobiet, że chcą ratować swoje życie przy porodach, nie chcą rodzic chorych dzieci, czy podejmować obowiązku macierzyństwa. Propagują nienawiść i pogardę do lekarzy, którzy wykonują swój zawód i aborcję traktują jak zabieg przysługujący w określonych okolicznościach kobiecie. Jest to nienawiść do drugiego człowieka, który śmie myśleć i twierdzić inaczej, jest to pogarda do nauki za to, że formułuje nie ideologiczne sądy.

Obrońcy kobiet z ruchu „ratujmy kobiety” nie mają szans na dyskusję, nienawiść ludzi przeciwnych aborcji jest zbyt silna by mogli dyskutować. Co więcej, kiedy zwolennicy aborcji mówią o sytuacji kobiet na przeciwko siebie mają manipulatorów krzyczących o eksterminacji chorych dzieci. Kiedy zwolennicy aborcji mówią o zdrowiu kobiety i jej przyszłości, przeciwnicy aborcji mówią o świętości życia – dodajmy życia, które ważne jest tylko jako zygota a potem płód, ten kto się urodził nie znajdzie już takiego wsparcia u miłośników całkowitego zakazu aborcji.

Nienawiść jednak zaślepia. W tym wypadku zwolennicy świętości życia nie tylko zapominają, że życie toczy się i poza łonem matki, ale również nie dbają o konsekwencje swojej świętej wojny. Gdyby zwolennicy aborcji faktycznie szanowali i kochali życie, wszelkie życie, powinni konsekwentnie przeciwstawiać się działaniom wojennym – tymczasem mamy wojskowych kapelanów błogosławiących żołnierzy (a zatem życie innych ludzi nie jest już takie święte jak naszej społeczności). Gdyby dla przeciwników aborcji życie, wszelkie życie było święte, powinni z taką samą pasją protestować przeciwko myśliwym, tymczasem ci mają swoich kapelanów również (co oznacza, że nie wszelkie jednak życie, a tylko życie w łonie matki jest święte). Takie same pikiety pro life powinny ustawiać się wzdłuż autostrad – zbyt szybka jazda powoduje śmiertelne wypadki, czy wszędzie tam gdzie uprawia się sporty ekstremalne.

Tymczasem miłośnicy życia wybrali sobie życie poczęte, zafascynowani procesem zapłodnienia już w zygocie widzą człowieka, co równocześnie odczłowiecza kobietę. Sprowadzona do inkubatora kobieta ma się w pełni podporządkować swojej reprodukcyjnej funkcji. Miłośnicy życia nic nie mówią o jej życiu, ono jest nieważne tak samo jak każde życie człowieka narodzonego. Dlatego zwolennicy życia nic nie mówią o dzieciach rodzących się z tak dużymi wadami genetycznymi, iż cierpią od samej chwili narodzin, czy umierają zaraz po urodzeniu. Dlatego też przeciwnicy aborcji milczą o matkach całymi latami opiekującymi się dziećmi z niepełnosprawnością, tak samo jak milczą o kobietach, które z przerażeniem uświadamiają sobie, że po ich śmierci być może nikt nie zajmie się ich chorym dzieckiem. Całkowitym milczeniem, skazaniem na nieistnienie wśród obrońców życia, jest zjawisko niechcianej ciąży. Ciąży, która może zamienić życie kobiety w piekło, niszcząc przy tym samo dziecko – nie każda kobieta chce bowiem być matką, nie każda do tego się nadaje. To wszystko jednak jest nieważne, inkubator ma milczeć. Życie jest najważniejsze, życie płodowe oczywiście. 

Podobne materiały

Jeden komentarz

  1. malejący
    11 stycznia 2018 at 18:01 - odpowiedz

    Ordynarne kłamstwo już w pierwszym zdaniu !!

    "Racjonalizm" w pełnej krasie. 

    Redakcjo – gratulacje !!!

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *