• niedziela, 22 stycznia 2017 r.

Obrzeża islamu [1]: słowo wstępne

Warto jest poświęcić kilka materiałów tematyce najszerzej związanej z islamem, chyba najbardziej kontrowersyjnej (i budzącej najwięcej emocji w dzisiejszym świecie) religii wywodzącej się z tzw. pnia abrahamowego. Trzy religie monoteistyczne – judaizm, chrześcijaństwo i islam – powstały w tym samym kręgu kulturowo-cywilizacyjnym, wśród nomadów żyjących na Bliskim Wschodzie (między Morzem Śródziemnym – tzw. Lewant, a Oceanem Indyjskim). Mają one w związku z tym bardzo wiele wspólnych cech, ich struktura wewnętrzna, dogmatyka, doktryna, ryty są nader podobne (w swych rudymentarnych pokładach). Wszystkie mają swą świętą księgę stanowiącą podstawę danego wyznania oraz opis tradycji (w islamie to hadisy) z późniejszymi komentarzami zależnymi od miejsca, czasu, epoki gdzie je tworzono. Hadisy – uznane przez jurystów islamskich za prawowite (wiele w początkach II tysiąclecia n.e. zostało odrzuconych jako niekanoniczne i wątpliwego pochodzenia) – są ułożone tematycznie.
Napięcia społeczne związane z islamem i jego wyznawcami (nie tylko w świetle tego z czym mamy do czynienia ostatnio w Europie, Afryce czy na Bliskim Wschodzie – ekstremizmem jaki związany jest bezpośrednio z tym wyznaniem i radykalnym stosunkiem do wszystkiego co Inne) powodują mną by przedstawić w krótkich tekstach to co nie przebija się do medialnego szumu na temat religii Mahometa; rozproszenie i wielość tak charakterystyczna dla tej religii. To przecież 73 oficjalnie uznanych nurtów i odłamów, mających często bardzo poważne znaczenie społeczne i kulturowe dla wspólnot reprezentujących te formy islamu oraz brak jakiejkolwiek jednolitej władzy lub autorytetu, nawet w formie symbolicznej – dla całej ummy stanowiącej ponad 1,8 mld wyznawców. Czyli – jego zróżnicowanie, mnogość interpretacji, poglądów i mentalności. Zwłaszcza jeśli chodzi o heterodoksyjne odłamy, nurty czy wspólnoty, często w historii (i dziś także) prześladowane przez muzułmanów zasadniczego obozu – tzw. sunnitów.

W imię Boga, Miłosiernego, Litościwego!
Chwała Bogu, Panu światów.

KORAN, sura I / otwierająca

Tekst Koranu został ustalony w połowie VII wieku. Interpretacji wersetów dokonano w czasie ewolucji religii i jej rozszerzania się po świecie. Mniej więcej od VIII wieku zaczyna się jurydyczna interpretacja Świętej Księgi Muzułmanów: czyli w czasie kiedy powstaje pierwszy kalifat, zostaje zorganizowane na tej podstawie państwo rządzone centralistycznie (choć nie do końca) z Damaszku (potem z Bagdadu).
Islam jest jak wspomniano niesłychanie rozproszonym, pluralistycznym i wielopłaszczyznowym wyznaniem. Dwa zasadnicze nurty – które potem dzielą się na poszczególne bractwa, ruchy społeczno-religijne, grupy czy wspólnoty – to sunnici i szyici. Podział nastąpił z przyczyn rodzinno-dynastycznych i historycznych, dopiero później wykształciło się zróżnicowanie doktrynalno-teologiczne (dot. to rytuałów, liturgii, hierarchiczności i podległości oraz strony organizacyjnej). Mniej więcej w tym samym czasie – – koniec VII w n.e. – gdy islam był w fazie organizacyjno-doktrynalnego tworzenia (chodzi zarówno o państwo jak i interpretację pozostałości teologicznej po Mahomecie), ze wspólnoty mahometan wydziela się ruch zwany charydżyzmem, niezwykle ortodoksyjny (nawet jak na owe czasy), purytański, agresywny i buntowniczo-rewolucyjny (wobec władzy). W trakcie historii ewoluuje on dając początki niezwykle wielu stronnictwom czy aliansom (nie piszę – sekta, gdyż w religioznawstwie pojęcia tego się unika ze względu na obarczenie zbytnią dozą wartościowania i przypisywanych mu pejoratywnych znaczeń czy sądów): agresywnym, nietolerancyjnym, terrorystyczno-rewolucyjnym. O charydżyzmie będzie mowa w jednym z odcinków tej serii.
Inter-muzułmańskim (czyli ponad szyizmem i sunnizmem) – można by rzecz: intelektualnym – jest mistyczny ruch, niezwykle płodny pod względem tworzenia wspólnot i odłamów, ale jednocześnie niezwykle indywidualistyczny i ezoteryczny, zwany sufizmem. Podstawową jego cechą jest to, iż mistyk-suffi kontakt z absolutem, bogiem, stwórcą utrzymuje bezpośrednio, indywidualnie, poprzez ascezę, medytację, kontemplację i zastanawianie się (racje rozumowe – ?) nad otaczającą go realnością. To subiektywne smakowanie bytu. Wielu suffich w dziejach było prześladowanych, wielu tragicznie zginęło za obrazę moralności, władzy, negację porządku jaki panował w państwach islamskich. Suffi nie potrzebuje bowiem hierarchii, przewodnika w drodze do bóstwa. A w islamie władza doczesna przeplatała się zawsze niezwykle ściśle z duchową. Bo czyż może tak nie być, gdy męczennik i bodajże najznamienitszy z suffich Husajn ibn Mansur vel al – Haladż (858-922) ukrzyżowany w Bagdadzie za panowania abbasydzkiego kalifa al – Muktadira publicznie głosił, iż „….Jestem Bogiem, którego kocham, a Bóg, którego kocham jest mną: jesteśmy dwoma duchami, co w jednym mieszkają ciele. Kiedy spoglądasz na mnie, widzisz również Boga, a gdy patrzysz na Boga, dostrzegasz nas obu”.
I jeszcze jeden aspekt współczesności. To rozróżnienie między islamem a islamizmem. Tak, prawdą jest, iż w samym islamie jest wiele elementów które sprzyjają purytańskiemu spoglądaniu na Innego (patrząc według zachodnich wzorców), że jest mnóstwo tez może nie usprawiedliwiających co nie zabraniających agresji, nietolerancji czy wręcz przemocy, że jest wielu duchownych namawiających wiernych muzułmanów do nienawiści i zabijania Innego (żerujących na frustracjach, fobiach czy społecznej sytuacji w jakiej owi wierni się znaleźli). Wiemy doskonale, że religia Mahometa niesie sobą niezwykle wielki potencjał (historycznie uzasadniony) nie tylko w wymiarze eschatologiczno-obrzędowym ale i kulturowym, społecznym, politycznym. Zresztą coś takiego jak Oświecenie i wszystkie rezultaty jakie z nim się wiążą – przede wszystkim sekularyzacja, laȉcité czy indywidualizacja (w tym – wierzeń religijnych) – w poza zachodnio-atlantyckim świecie się nie wydarzyło, a w islamie jest to widoczne przede wszystkim. Jak twierdzi znawca islamu, niemiecki religioznawca syryjskiego pochodzenia Bassam Tibi islamizm to niezwykle upolityczniona wersja religii. To bardziej ideologia, doktryna polityczna, neo-absolutyzm agresywnie atakujący współczesną kulturę i to co uzna za niezgodne ze swoim spojrzeniem na rzeczywistość.
W tym cyklu zajmiemy się też wahhabizmem. Ta pozostająca przez dekady na obrzeżach zasadniczych nurtów islamu purytańska, surowa i agresywna interpretacja tradycji Mahometa dziś zdaje się być wiodącą w mainstreamie tej religii. Oczywiście, warunki społeczne i polityczne, a przede wszystkim pozycja i finansowe wsparcie królewskiej rodziny Saudów są tu decydujące. Ale dzieje tego właśnie odłamu pokazują, iż nic nie jest dane raz na zawsze. Zmiany mogą następować (i postępują tak jak ewolucja wszystkiego w naszym życiu, historii, dziejach) – często w sposób nieprzewidywalny. Dziś widzimy tę agresywną, nietolerancyjną, morderczą twarz islamu. Bo ona jest najbardziej medialna, bo jest widoczna i najbardziej tragiczna (co przydaje temu zjawisku oglądalności i szerzy – często – niewłaściwe postawy). Jednym z założeń tego cyklu jest też próba pokazania pluralizmu immanentnego od zarania tej religii, a także przez taką prezentację zniwelowanie w jakiejś formie islamofobii szerzącej się jak rak – co widać, słychać i czuć – także w Polsce, w nadwiślańskiej mentalności, w naszych poglądach i postawach. Zwracali ostatnio na ten aspekt uwagę (słusznie i ciekawie) na Naszym Portalu Azazel oraz Piotr Napierała.
Bo każda tego typu akcja – skierowana w stronę odpowiedzialności zbiorowej i napędzającej negatywne emocje, uczucia oraz reakcje społeczne – prędzej czy później powoduje złe efekty. Złe efekty uderzające de facto w społeczeństwo obywatelskie, w demokrację i swobody rykoszetem. Raz wzbudzona niechęć do jakiejś zbiorowości owocuje potem określonymi konsekwencjami i reakcjami w zupełnie innych sytuacjach.

Podobne wpisy

6 komentarzy

  1. Jacek Tabisz
    Jacek Tabisz
    3 grudnia 2015 at 00:42 - odpowiedz

    Bardzo ciekawy artykuł Radku – dziękuję. Ostateczna kodyfikacja Koranu zaszła najwcześniej w VIII wieku, za Ummajadów. Piotr i Azazel, którzy włączyli sie w dyskurs, przedstawiają sporo ciekawych spostrzeżeń, są jednak nadgorliwi w diagnozowaniu islamofobii. Nie przyjmowanie imigrantów zarobkowych z grupy o znacznie większym stopniu ryzyka nie jest fobią, ale smutną koniecznością, gdy niemożliwe jest dokładne sprawdzenie konkretnych przedstawicieli tej grupy. Alternatywą są ofiary w ludziach. Kwestia dotyczy tego, czy dla wzniosłych ideałów chcemy poświęcać cudze życie, czy nie. Ja nie chcę. Powiązanie z polityka jest cechą całego islamu sunnickiego. Częścią ich teologii są rządy pierwszych kalifów i historia pierwszej fazy ekspansji islamu na świecie. Stąd między innymi takie rwanie szat o Izrael, gdyż był to obszar podbity dla islamu jeszcze przez pierwszych kalifów. Świętość Jerozolimy (Al Kuds) to raczej kwestia wtórna wobec wspomnianej motywacji.

  2. Janusz
    Janusz
    3 grudnia 2015 at 05:32 - odpowiedz

    Jedna z osob znajactch Islam w praktyce jest Ayaan Hirsi Ali ktora zn a i docenia zachpodnia kulture.
    Drugim autorem o charakterze akademicj=kim jest ateisata i b yly muzulman in Ibn Warraq . Jest on nam bliski pooniewaz jest racjonalista i akademikiem ktory
    zna historie Islam u i wspolc zresne wydarzenia. Napisal ksiazke Why I am not a moslem . Od tej chwili ukrywa sie w obawie o swoje zycie.

    • Piotr Napierała
      Piotr Napierała
      3 grudnia 2015 at 10:45 - odpowiedz

      To nie są akademicy tylko działacze ateistyczni

      • Jacek Tabisz
        Jacek Tabisz
        3 grudnia 2015 at 15:26 - odpowiedz

        Którzy muszą być na Zachodzie chronieni przed muzułmanami. Czy osoby krytykujące Hinduizm też muszą mieć ochronę w Europie? Czy dostrzegasz różnicę? Gdyby Ayaan Hirsi Ali nie miała obstawy, już by nie żyła. Poniosłaby śmierć z rąk muzułmanina mającego obywatelstwo europejskie, lub kartę stałego pobytu… Oczywiście jestem za przyjmowaniem eksmuzułmanów, oraz za finansowaniem ich brawurowej i wartościowej dla praw człowieka działalności.

  3. Janusz
    Janusz
    4 grudnia 2015 at 02:57 - odpowiedz

    Radek opisuje rozne odlamy Islamu ale nie podkresla wspolnych cech.
    Jako wstep do tego komentarza rozpatrzmy dla analogii nurty i dlamy bylej ideologii komunistycznej.Komunizm bolszewicki w bylym ZSRR, NRD,PRL, Jugoslawii i w Chnach bytly dosc rozne w praktycznym zastosowaniu. Mialy jednak wspolne cechy:jedna partia, przemysl w rekach rzadu, silny aparat wewnetrznegobespieczenstwa,
    wszechobecna proipaganda, sztuczne wybory udajace demokracje .
    POdobnie Islam ma rozne odlamy i implementacje (Turcja,Taliban,Iran,Arabia Saudyjska ,Jordania,IS) ale wszyskie maja pewne wspolne cechy.
    Oto niektore wazniejsze: rasizm i wrogosc wobec innych ras(np murzynow ) i innowiercow, ekstremalny antysemityzm Zydzi), uposledzenie kobiet, wyzszosc Allaha ponad ludzkie prawa i zasady moralne, uznawanie koranu za slowo boga ,drakonskie kary za apostaze i
    nieislamskie zachowanie, misja rozszerzenia Islamu na caly swiat, kara smierci za homoseksualizm .
    W panstwach komunistycznych nide wszyscy ludzie wykonywali polecenia parftii .W panstwach zdominowanych Islamem nie wszyscy wykonuja zalecenia klerykow i religijnych przywodcow.
    Empiryczne dane wskazuja ze jak dlugo Muzulmanie stanowia zdecydowana mniejszosc to ograniczajA sie do skarg i udawania ofiar Islamofobii.Po uzyskaniu krytycznej masy narzucaja swoj styl zycia i praw na reszte wdpolmieszkancow. Podobnie do komunizmu Islam uwaza sie za globalna uniwersalna ideologie ktora pasuje wszystkim .Historycznie metoda byl podboj militarny (Polnocna Afryka, Bliski Wschod i okolice Azji) Obecnie jest to niemozliwe poniewaz militarnie silniejsze sa Zachod.Rosja i Chiny.

Zostaw komentarz

Paste your AdWords Remarketing code here