• czwartek, 21 czerwca 2018 r.

Rewolucja seksualna w dobie internetu. Dr Łukasz Budzicz

 

Badania związane z psychologią ewolucyjną mówią nam, że między kobietami a mężczyznami zachodzą duże różnice w podejściu do seksu. Dzieje się tak niezależnie od ideologii czy mód, które chciałyby czasem całkowicie zrównać obie płcie jeśli chodzi o podejście do seksualności. Ale nie tylko ideologie dokonują takich zabiegów. Czyni tak też internetowy biznes randkowy, który udaje, że na płatnych portalach są tabuny skłonnych do przygodnego seksu potencjalnych partnerek. Na nieszczęście dla łakomych na czułości Panów większość tych Pań to tylko boty za których iluzoryczną obecność trzeba słono płacić. Tym niemniej nawet nie do końca uczciwy biznes dostarcza pożywki dla naukowych analiz, choć niekoniecznie zapewnia udaną randkę. Dlaczego strategie seksualne kobiet i mężczyzn są tak odmienne, jaką odpowiedź na to pytanie daje nam ewolucja? Materiał pochodzi z Dni Darwina organizowanych przez Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów i Uniwersytet Wrocławski. 

Podobne materiały

5 komentarzy

  1. Robert
    19 marca 2018 at 15:04 - odpowiedz

    Bardzo merytoryczne

    Pozdrawiam koleżanki, które obejrzały do końca 🙂

  2. Orionis
    29 marca 2018 at 15:06 - odpowiedz

    Temat sprzed dziesięciu dni, ale może jeszcze ktoś zagląda…

     

    Robercie, ja wcale nie uważam, że tak bardzo merytoryczne.

    Właściwie nawet powiedziałabym żartem, że wśród tych omawianych rzeczy, których mogłabym żałować  :))  jest godzina poświęcona na słuchanie wykładu, który dał mi tak mało, że nie był wart czasu, który trzeba było na niego poświęcić. Z całym szacunkiem dla doktora Budzisza, to nie jest żadna uwaga personalna, mówimy o tym konkretnym wystąpieniu.

    Chodzi o to, że tam, gdzie rzeczywiście było merytorycznie, były to rzeczy widoczne tzw. "gołym okiem". To żadne odkrycie psychologii ewolucyjnej, że kobiety w kontaktach damsko-męskich w uproszczeniu cenią sobie jakość, a nie ilość. Oczywiście można to potwierdzać badaniami, żeby nazwać to naukowym, ale jednak jest to oczywistość. 

    Natomiast tam, gdzie nie były to sprawy widoczne owym "gołym okiem", to już tak merytorycznie nie było. 

    Trochę nie chce mi się pisać o wszystkim, do czego mam zastrzeżenia, zwłaszcza, że temat "stary" i nawet nie wiadomo, czy ktokolwiek to jeszcze przeczyta  :))   ale dla przykładu zwrócę uwagę na zupełne pominięcie, a nawet, wydaję się, całkowitą nieświadomość bardzo jednak istotnych czynników kulturowych. Otóż proszę zwrócić uwagę na język, którym posługuje sie autor. Do określenia licznych kontaktów seksualnych używa słowa "rozwiązłość", które ma swoje konkretne pochodzenie (m.in. religijne) i ma znaczenie wartościujące.  Już samo to powinno zapalić nam lampkę ostrzegawczą. Język nigdy nie jest przypadkiem, to jest potwierdzone naukowo  :))  Samo to jaki język jest w danym społeczeństwie używany w odniesieniu do danych zachowań, pokazuje, jaka jest pozycja kulturowa danego zjawiska.  Nieuwzględnianie tak potężnego czynnika kulturowego, jakim jest cała sfera wychowania wartościującego w społeczeństwach religijnych i postreligijnych jest kolosalnym błędem interpretacyjnym.  Nie można twierdzić, że czynniki kulturowe nie mają znaczenia, jesli wiadomo, że antykoncepcja istnieje zaledwie od kilkudziesięciu lat, naprawde skuteczna i nieszkodliwa zdrowotnie jest od ok. 20,a nawet 15 lat, a wychowanie jest religijne lub postreligijne. 

    Jak powiedziałam, to nie wszystkie moje zastrzeżenia.

    • Ireneusz Kozak
      30 marca 2018 at 20:29 - odpowiedz

      Myślę, że autor wykładu słowa "rozwiązłość" używa z lekkim wobec tego określenia "przekąsem", żartobliwie, ironicznie, eufemistycznie… Podobnie jest, gdy opowiada o koreańskim dyktatorze i jego nałożnicach: "rodzice nie byli z tego za bardzo zadowoleni, no ale alternatywą jaką mieli, no to był obóz koncentracyjny". Nie jest to przecież pruderia (jak w pierwszym przykładzie) ani naśmiewanie się (jak w przykładzie drugim), ale rodzaj wtrącenia, które się akurat narzuca prelegentowi godzinnego (dotyczącego seksu) wykładu, odbywającego się w warunkach pokoju. "Język, który NIGDY nie jest przypadkiem", wcale nie jest potwierdzony naukowo. Podobne twierdzenia są Freudem podszyte, a to co rzekomo bierze się z religii, ma często swoje źródła w naturze ludzkiej. 

  3. Orionis
    1 kwietnia 2018 at 13:19 - odpowiedz

    To, że język używany w danym społeczeństwie nie jest przypadkowy JEST potwierdzone naukowo i nie ma nic wspólnego z Freudem, nie wiem, skąd to wziąłeś, bo nic w mojej wypowiedzi nie wskazuje na to, to jakaś imaginacja lub Twoje luźne skojarzenia, w które wierzysz.
    Moralność seksualna w Europie została ukształtowana przez religię chrześcijańską, to jest tak oczywiste, że nie widzę sensu o tym w ogóle dyskutować. Jeśli jednak koniecznie potrzebujesz jakichś dowodów, to wystarczy wspomnieć, że normy, jakie panowały w tym względzie wśród plemion np. slowiańskich przed nastaniem władzy Kościoła, były diametralnie różne od chrześcijańskich. Z pewnościa były mniej opresyjne wobec seksualności kobiet niż religie o rodowodzie bliskowschodnim, czyli judaizm, chrześcijaństwo i islam.

    "Natura ludzka" potrafi zachowywać się bardzo różnie zależnie od tego, w co wierzy  😉 

  4. Orionis
    1 kwietnia 2018 at 13:49 - odpowiedz

    Acha, Twoje rozpoznawanie intonacji głosu jest błędne. Zapewniam Cię, że autor nie używa słowa "rozwiązłość" z przekąsem i żartobliwie. Autor raczej nie zna innego słowa, którym mógłby nazwać naturalną swobodę w obszarze seksu. Nie zna trochę dlatego, że nie jest "językowcem" i nie ma takiego pomysłu, by samemu "wynaleźć" jakieś określenie, ktore nie będzie osądzające negatywnie (dlatego zapewnia "ja nie mam z tym problemu"), ale przede wszystkim właśnie dlatego, że nasz język jest wyjątkowo ubogi w takie słownictwo i ciężko znaleźć jakiekolwiek słowa dotyczące sfery seksualnej, dostępne są najwyżej właśnie takie oceniające negatywnie. "Rozwiązłość" oznacza, że zostało "rozwiązane" to, co powinno być związane, spętane, poddane represji, wyeliminowane… Taki jest stosunek do całej sfery seksu w "oficjalnym " nurcie języka polskiego.  Tak społeczeństwo chrześcijańskie i postchrześcijańskie postrzega sferę seksu.

    Wieki wkuwania ludziom do głów, że seks jest "brzydki" i dozwolony tylko pod pewnymi szczególnymi warunkami, zrobiło swoje i dziś nawet ci, którzy są ateistami i nie identyfikują sie z chrześcijańswem, mają świadomość seksualną ukształtowaną na obraz i podobieństwo nauk Kościoła.  
     

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *