• piątek, 13 grudnia 2019 r.

Spirala islamskiego terroru

Izrael. Po raz kolejny zmasowane ataki rakietowe na ludność cywilną, na które strona izraelska odpowiada precyzyjnymi atakami na dowódców Islamskigo Dżihadu. Obecne ataki rakietowe już są reakcją na zabicie jednego z dowódców tej organizacji terrorystycznej, Baha Abu al-Ata. Światowa prasa komentuje to wszystko ostrożnie, ale „New York Times” (i nie tylko ta gazeta), sugeruje, że izraelska akcja była częścią wewnątrzizraelskej gry politycznej. Świadczy to zapewne nie tyle o braku zdolności analizy konfliktu, o którym rzekomo informują, co raczej o łajdactwie z przekonania i nawyku.

Budynek, w którym zginął przywódca Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu, Baha Abu al-Ata.

 

 

Wcześniejsze ataki rakietowe Islamskiego Dżihadu były ignorowane przez światowe media, więc nawet zainteresowany czytelnik prasy nie miał zbyt wielkich szans na wyrobienie sobie opinii o tym, co właściwie dzieje się w Gazie.


Finansowana i zbrojona przez Islamską Republikę Iranu organizacja Palestyński Islamski Dżihad, konkuruje w Gazie z Hamasem. Hamas (za pośrednictwem Egiptu) wyraził łaskawą zgodę na zawieszenie swoich działań terrorystycznych (co oczywiście nie obejmowało nękania organizowanymi w każdy piątek tzw „marszami powrotu”). Palestyński Islamski Dżihad oznajmił otwarcie, że na żadne zawieszenie broni się nie zgadza i systematycznie odpalał rakiety na Izrael.


Trudno powiedzieć jak dokładnie wyglądają relacje między Islamskim Dżihadem a Hamasem, ale od kilku lat wiadomo, że toczy się między nimi cicha walka o władzę, w której Hamas nie może otwarcie wytoczyć armat, głównie ze względu na fakt, że sam jest uzależniony od irańskich pieniędzy i zaopatrzenia w broń, a poza tym ostatecznie rywalizują o to, kto więcej szkód wyrządzi Izraelowi.


Trudno o wątpliwości, że Iran chciałby doprowadzić do większego konfliktu na wszystkich granicach Izraela i że ostrzał rakietowy jest inspirowany z Teheranu. Jak w środę (13/11) powiedział jeden z dowódców Islamskiego Dżihadu w Gazie: „Tylko Teheran może zadecydować, czy obecna runda będzie kontynuowana, czy się zatrzyma”. (Bardzo trudno powiedzieć, jaka tu jest rola Kataru i Turcji, chociaż wiadomo, że obydwa te kraje intensywnie mieszają w tym kotle.) Hamas, mimo licznych buńczucznych wypowiedzi nie spieszy się do konfrontacji na pełną skalę. Czy prawdą jest (jak twierdzą niektórzy obserwatorzy), że Hamas nie odbudował jeszcze swoich sił po izraelskiej operacji w 2014 roku, czy raczej obawia się nastrojów mieszkańców Gazy, którzy coraz częściej protestują zarówno przeciw tragicznym warunkom życia, jak i przeciw astronomicznej koprupcji w szeregach Hamasu, czy wreszcie obawiają się, że kolejna wojna będzie oznaczała koniec Hamasu i wyniesie do władzy bardziej radykalne ugrupowanie terrorystyczne?                          


Mieszkający w Izraelu dziennikarz palestyński Khaled  Abu Toameh zwraca uwagę, że zabity dowódca Islamskiego Dżihadu był ostatnio wielokrotnie wzywany do Kairu na rozmowy z oficerami egipskiego wywiadu, gdzie go ostrzegano i próbowano namówić do przerwania działań terrorystycznych. Jak się wydaje, jego likwidacja była w Izraelu planowana co najmniej od czerwca, ponieważ był mózgiem licznych operacji terrorystycznych, a ostatnio przygotowywał kolejne operacje. Obecnie reakcja izraelskiej armii na ostrzał rakietowy z Gazy jest właściwie ograniczona do punktowej likwidacji ludzi z kierownictwa tej organizacji oraz do neutralizowania wyrzutni rakiertowych. (W chwili gdy to piszę, zginęło 23 Gazańczyków z tego większość to terroryści z Islamskiego Dżihadu.)


Przed likwidacją Baha Abu al-Ata, Izrael dostał informację z Kairu, że Palestyński Islamski Dżihad otwarcie głosi, że będzie stosował taktykę muszaghalet al adu (ciągłego drażnienia wroga), czyli sporadycznych ataków i demonstracji, że ta organizacja nie akceptuje żadnego zawieszenia broni. Zdaniem Toameha, z Gazy dochodziły informacje, że Hamas próbował wywierać naciski na Islamski Dżihad, by powstrzymać tę grupę przed prowokacjami mogącymi doprowadzić do kolejnej wojny na pełną skalę.  


Te doniesienia z Gazy są pełne sprzeczności, ponieważ z drugiej strony pojawiają się również zapewnienia o pełnej koordynacji działań. Nie jest to aż takie dziwne, ponieważ Hamas jest również zależny od Teheranu, więc zarówno ze względów taktycznych, jak i całkiem szczerze jego przywódcy zapewniają, że popierają wszelkie działania przeciwko „wspólnemu syjonistycznemu wrogowi”. Dodatkowo należy pamiętać, że Hamas ma bardzo ograniczone możliwości wpływania na Islamski Dżihad, który jest silnie uzbrojony i politycznie całkowicie niezależny od Hamasu.      


Chwilowo Hamas wydaję się poszukiwać formuły, która pozwoliłaby mu zachować względną neutralność. Nie można wykluczyć, że patrzą z niekłamaną satysfakcją na spustoszenie w szeregach kierownictwa Islamskiego Dżihadu, zdając sobie równocześnie sprawę z tego, że ta sama technika punktowej likwidacji może dotknąć ich samych.


Gaza jest dziś bazą terrorystyczną z dwoma silnymi ośrodkami i kilkoma innym względnie niezależnymi i uzbrojonymi grupami, a cywilni mieszkańcy tej enklawy są zakładnikami gangsterów. Izrael ma tu bardzo ograniczone możliwości działania, pamiętając, że z drugiej strony kraju czeka tylko na hasło Teheranu uzbrojony po zęby Hezbollah, zaś w momencie wybuchu wojny na dwa fronty Abbas z pewnością  spuści ze smyczy swoich terrorystów z Fatahu. Spirala islamskiego terroryzmu nakręcana jest głównie z Teheranu (ale nie tylko). Terror kieruje się głównie przeciwko Izraelowi, bo ten kierunek jest dla islamistów zawsze najbardziej oczywisty. Totalnym wrogiem jest zachodnia demokracja i wszelka wolność, która zdaniem pobożnych mężów jest wyłącznie bezbożnym zepsuciem i dla jej zniszczenia gotowi są zawsze ryzykować życie swoich obywateli.

Tymczasem jednostki armii izraelskiej stoją na granicy z Gazą i w każdym momencie może rozpocząć się operacja naziemna. 

P.S. Według najnowszych wiadomości w czwartek o 5.30 izraelskiego czasu weszło w życie zawieszenie broni. (O szóstej Izraelczycy usłyszeli po raz kolejny syreny alarmowe.) W ciągu ostatnich dwóch dni Islamski Dżihad wystrzelił na Izrael ponad 400 rakiet. Jak podaje wikipedia – od 2001 roku z Gazy na Izrael wystrzelono ponad 20 000 rakiet (to stare dane z 2014 roku, do dnia dzisiejszego o kilka tysięcy więcej).   

 

Artykuł pochodzi z portalu Listy z naszego sadu

 

 

Andrzej KoraszewskiO Andrzeju Koraszewski, jednym z najwybitniejszych polskich racjonalistów, można by napisać całą książkę. Polecamy zatem wpis o nim i jego przyjaciołach z portalu Andrzeja - "Listy z naszego sadu". Oto on: http://www.listyznaszegosadu.pl/autorzy

Podobne materiały

Jeden komentarz

  1. Janusz
    Janusz
    28 listopada 2019 at 22:10 - odpowiedz

    Dobrze opisales sytuacje Andrzeju.

    Mozna lub trzeba dodac ze zrodlem zla jest koran ktory od 1400 lat wpaja  nienawisc  wobec  Izraelitow  nazywajac ich swiniami i malpami . Kazde  muzulmamskie dziecko  jest uczone nienawisci. Dlatego zadne negocjacje ani pokojowe inicjatywy zachodu nie sa skuteczne.

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *