Górnictwo się kończy, ekologizm goni własny ogon. Czas na atom!

Tak lekceważona ostatnio Francja (że niby kryzys itd.) czerpie większość energii z elektrowni atomowych, co powoduje, że jej niezależność energetyczna jest o poziom wyżej niż większości krajów UE, poza może Norwegią i Szwecją. Na tym tle zabawnie brzmią argumenty za górnictwem i niezamykaniem nierentownych kopalni w Polsce, powołujące się na bezpieczeństwo energetyczne właśnie. Przestawienie się na atom dowodzi wysokiej racjonalności i wysokiego poziomu intelektualnego społeczeństw takich jak francuskie, amerykańskie czy japońskie. Nie ma czystszej i bezpieczniejszej energii. Pokojowe wykorzystanie atomu to wielki krok dla ludzkości, według futurologów i niektórych astrofizyków, następnym krokiem ma być czerpanie energii z ruchów księżyca i planet z ziemią sąsiadujących. Na razie jednak nie wiadomo jak to zrobić. Elektrownie atomowe jednak są stale udoskonalane.

elektrownia-atomowa

Ludzie mają nieracjonalne podejście do energii atomowej, myślą o Fukushimie II, gdzie problemem było tsunami, wyższe o kilka metrów od wałów ochronnych, i to, że woda zalała baterie zapasowe do urządzeń chłodzących, a nie niekontrolowana reakcja atomowa. Myślą o Czarnobylu, gdzie problemem był grafit bezsensownie używany kiedyś do chłodzenia – ale to już przeszłość; od dawna już używa się wody, po której od razu widać czy działa czy nie, nawet jeśli mierniki nawalą. W Czarnobylu ewakuowano ludzi z wielkiego obszaru, choć napromieniowanie zagroziło tylko bezpośrednim sąsiadom elektrowni! Do dziś teren jest opuszczony (z wyj. wycieczek turystycznych). Największą katastrofą przemysłową wszech-czasów był wyciek chemikaliów w Bhopal w Indiach, który spowodował śmierć sto razy większej grupy ludzi. Ludzie boją się atomu, o którym ekolodzy opowiadają rozmaite brednie. Merkel ulega Zielonym, którzy są najsilniejsi właśnie w RFN. Po Fukushimie obiecała przyspieszyć likwidowanie elektrowni atomowych, mimo iż w RFN nie ma trzęsień ziemi, ani tsunami. Zresztą są już teorie łączące ekologizm z volkizmem, czyli tym samym ruchem romantycznego kultu tego co naturalne – krwi i ziemi, który dał początek nazizmowi, może więc nieprzypadkowo ekologizm jest najsilniejszy w Niemczech … Wybuch elektrowni atomowej, podobny jest do katastrof samolotów, zdarza się ekstremalnie rzadko, i jest niebezpieczniejszą opcją energetyczną, tak jak samolot transportową, ale jest spektakularny, więc zwracamy uwagę nań o wiele większą niż na dziesiątki tysięcy ofiar zatruć czy wypadków samochodowych. Chodzi tu też o zaufanie nauce; kierownicę, lub kanapkę z salmonellą mamy w naszych niefachowych własnych dłoniach, samolot i elektrownia atomowa wymaga obsługi eksperckiej. Tak samo z argumentem naocznych świadków, i posiadaniem broni w domu, ponieważ dotyczy to sfery własnych możliwości, mamy do tego nadmierne zaufanie, mimo iż nikt jeszcze nie użył broni w dobrym celu, np. przeciw napadowi na bank w USA, a naoczny świadek to najsłabszy dowód sądowy, bo ludzie konfabulują, policja zaś i detektywi robią o niebo mniej błędów. Kołtun jednak lubi brać sprawy w swoje głupie ręce niczym brudny Harry. Czysty romantyzm.

http://www.youtube.com/watch?v=P8tfuBIutLI

Dziś Francuzi eksperymentują z termojądrowymi elektrowniami, w których już nie ma najmniejszego problemu z kiełznaniem atomu, bo reakcje można przerwać w każdej chwili, a reszta kontynentu baja o wiatrakach i kwiatkach, oraz bioproduktach. Ostatnio Szkoci stwierdzili jednak, że wiatraki szpeciłyby górskie krajobrazy, a to zagroziłoby turystyce. Johna Gray słusznie pisze w „Fałszywym świcie”, że trzeba by całą ziemię pokryć biofarmami i wiatrakami by zadowolić utopijne pomysły ekologistów. Zresztą tak krytykowane przez nich GMO też jest już od dawna faktem, i zwykle nikomu to nie szkodzi. Ekologizm to romantyczna fantazja mająca więcej wspólnego z religią niż jakąkolwiek logiką. Wystarczy przeczytać Mone Chollet by zobaczyć, że uprawia ona nie myśl praktyczną lecz kult Gai. W Polsce ludzie tak boją się atomu, że nie znaleziono miejsca na elektrownię.

europa-ej-procent-mapa-2

Górnicy mogą strajkować, Duda może straszyć niestrajkujących pobiciem („wiemy gdzie mieszkacie” brzmiało jak groźba, choć mogę się mylić), bo jest ich sporo, mają silny związek, kilofy i laski dynamitu. Kilka razy w przeszłości straszyli nimi parlamentarzystów, stąd są traktowani jak arystokraci. Pozwala się im na więcej niż innym. Pracownikom jakichkolwiek fabryk nie upiekłoby się to co książętom górniczym się upiecze. Ludzie odruchowo wspierają górników, bo rząd jest ble, nie myślą jednak że to ich pieniądze idą na górnicze fochy. Górnicy mają ciężką pracę, stąd spore pensje, ale już przywilejów przy zwalnianiu mieć nie powinni, bo nikt inny ich nie dostaje. Niestety tu Balcerowicz ma rację; należałoby szybciutko sprywatyzować i po kłopocie. Stare maszyny, nadmiar etatów, kiepskie kierownictwo – te kopalnie będą się sypać. Taniej jest sprowadzać węgiel z RPA. W Polsce cudzoziemcy (Czesi, Niemcy, Australijczycy) zakładają kopalnie nowe, ale te ich kopalnie mają nowoczesny sprzęt i mało pracowników, a więc mogą przynieść zysk. W liberalnym społeczeństwie nie może być jednak przywilejów, ani zbiorowych kontraktów pracowniczych za jakimi tęskni pan Szumlewicz. Pracowników powinno chronić prawo, a nie mafie zwane związkami zawodowymi, które się zachowują niemal jak terroryści. Górnictwo to balast; z jednego kg uranu mamy tyle energii elektrycznej co z zładowanego po brzegi … pociągu węgla. Chcemy żyć w XXI czy XIX wieku?

O autorze wpisu:

Piotr Marek Napierała (ur. 18 maja 1982 roku w Poznaniu) – historyk dziejów nowożytnych, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Zajmuje się myślą polityczną Oświecenia i jego przeciwników, życiem codziennym, i polityką w XVIII wieku, kontaktami Zachodu z Chinami i Japonią, oraz problematyką stereotypów narodowych. Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów w latach 2014-2015. Autor książek: "Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi", "Hesja-Darmstadt w XVIII stuleciu, Wielcy władcy małego państwa", "Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie", "Kraj wolności i kraj niewoli – brytyjska i francuska wizja wolności w XVII i XVIII wieku" (praca doktorska), "Simon van Slingelandt – ostatnia szansa Holandii", "Paryż i Wersal czasów Voltaire'a i Casanovy", "Chiny i Japonia a Zachód - historia nieporozumień". Reżyser, scenarzysta i aktor amatorskiego internetowego teatru o tematyce racjonalistyczno-liberalnej Theatrum Illuminatum

  1. Dokładnie tak. Trzeba zrobić krok do przodu i porzucić komunę, w tym jednym to się zgadzamy. Obawiam się jednak, że ostateczne rozwiązanie problemu będzie przeciągane.

    1. A to ny mamy teraz w Polsce komunę ? Co autor tego genialnego wpisu miał na myśli pisząc ”czas najwyższy porzucić komunę” ?

  2. „Ludzie boją się atomu, o którym ekolodzy opowiadają rozmaite brednie.” – A może czas już, by ludzie mieniący się racjonalistami przestali ekologami nazywać aktywistów? Ekologia to taki dział biologii, nie praktyka biegania w koszulkach Grinpisu.

    1. Uhm, a kawałek o ekologach, który zacytowałam, zapewne umieścił w twoim tekście jakiś wrogi element. Za twoimi plecami i podstępem.

  3. Każde ze sposobów wytwarzania energii ma wady . Przy elektrowniach atomowych trzeba wspomnieć też o odpadach . Trzeba je gdzieś przechowywać i ich rozpad trwać będzie wiele wieków. Katastrofa w Czarnobylu i jej wpływ na choroby tarczycy w Polsce. W Polsce można ułatwić ludziom produkcje energii na własne potrzeby np. wiatraki czy panele słoneczne. Węgiel i kopalnie – tu problemy są związane głównie z fiskalizmem państwa co wywindowało ceny polskiego węgla i uczyniło nieopłacalnym jego wydobycie. No i oczywiście marnej jakości kadra kierownicza kopalń. Pewnie koleś kolesia zatrudnił na podstawie znajomości lub barw partyjnych , a nie kompetencji. Elektrownie atomowe – to chyba mniejsze zło. Szkoda że elektrownie wiatrowe są mało wydajne , a panele słoneczne nie są tak efektywne w naszej strefie klimatycznej. Może jednak poczekać na dalszy postęp w nauce? Istnieje szansa że powstaną zupełnie bezpieczne i wydajne źródła pozyskiwania energii. Postęp technologiczny zdaje się przyspieszać.

  4. „Dziś Francuzi eksperymentują z termojądrowymi elektrowniami, w których już nie ma najmniejszego problemu z kiełznaniem atomu”

    To elektrownie termojadrowe istnieja?

      1. Uhm. Ale na razie jeszcze ładny kawał drogi do „eksperymentowania z termojądrowymi elektrowniami” [nie, nie musisz mi linkować ITER czy tokamaków].

    1. Nader powoli. Na tyle, że jeszcze nie uruchomiono podstawowego sprzętu 🙂 Ale spoko, widzę, że są plany na 2019.

  5. Tekst nawet jest ok, może to porównanie jest dla mnie trochę zbyt mocne
    cyt”Zresztą są już teorie łączące ekologizm z volkizmem, czyli tym samym ruchem romantycznego kultu tego co naturalne – krwi i ziemi, który dał początek nazizmowi, może więc nieprzypadkowo ekologizm jest najsilniejszy w Niemczech … ”
    Czy to ma znaczyć że ruchu ekologiczne prowadzą wprost do ekstremizmu takiego jak nazizm? Przecież ruchy pro nazistowskie są prawicowe i często mają w dupie ekologię. I na końcu jeszcze ten tekst cyt”może więc nieprzypadkowo ekologizm jest najsilniejszy w Niemczech …” To znaczyć ma co ?że Niemcy wracają do ekstremizmu ?, to taka trochę insynuacja poniżej pasa :(. Akurat o środowisko też ktoś dbać musi. Nie mówię tu o jakiś ekstremach ale ogólnie walka o to by nie zrobić z naszego otoczenia betonowej dżungli jest słuszna. Tylko tak jak powiedziałem byle zachować umiar.
    Ekologizm nie musi oznaczać ekoterroryzmu.

  6. Do elektrowni opartych na fuzji (np. termojadrowe) to jeszcze daleka, daleka, DALEKA, droga.
    Jesli juz to elektrownie jadrowe na fizji uzywajace Thor, ktory jest o wiele bardziej ekologiczny i tanszy od Uranu.
    Po 50-100 latach odpady sa bezpieczne dla ludzkosci.
    Norwegia i Indie stawiaja na Thor, a my pewnie kupimy elektrownie starej generacji na Uran.
    Thor:
    http://uraniuminvestingnews.com/17236/thorium-an-alternative-for-nuclear-energy.html

    Thorium nuclear reactor trial begins, could provide cleaner, safer, almost-waste-free energy:
    http://www.extremetech.com/tag/thor-energy

  7. A tak na marginesie to nie Francuzi robią proby z energią termojadrową (ITER) tylko Swiat. Dzis nikt nie jest w stanie samodzielnie finansowo i naukowo podolac kosztom takich prob. Od czasu do czasu ktos tam na chwile rezygnuje i nie chce sie dokladac, ale projekt jest miedzynarodowy (Indie, USA, Rosja, Europa, Chiny, Japonia …)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.