Herreweghe i magia Mahlera

   Kontakt ze sztuką potrafi być naprawdę zjawiskiem katarktycznym. Bywają takie momenty w kontakcie ze sztuką najwyższej próby, gdy cały świat jakby znika i odczuwamy wszechobecne katharsis. Katharsis ma wiele definicji, lecz w tym momencie chodzi mi głównie o silne uczucie jedności ze wszechświatem i z człowieczeństwem.

  Taki stan artystycznego upojenia udało się wywołać we mnie, a z pewnością także w wielu innych słuchaczach Philippe’owi Herreweghe na koncercie 8 maja 2022 roku we wrocławskim NFM. Tak się złożyło, że Maestro obchodził w grodzie nad Odrą swoje 75 urodziny i 30 lecie Orchestre des Champs-Élysées. Obchodził je wykonując Pieśń o Ziemi Gustava Mahlera, dzieło prowadzące nas w inne światy, głęboko filozoficzne i humanistyczne, podobnie jak i droga twórcza samego Herrewege’i. Niebawem ten sam program artysta wykona w Paryżu i w Antwerpii. Do Pieśni o ziemi oczywiście potrzebni są śpiewacy. W rolę aktywnego pierwiastka yang z chińskiej średniowiecznej poezji wcielił się doskonale Andrew Staples. Poezja, którą przedstawił, wymagała wielkiej dynamiki głosu, oraz lekkości w przechodzeniu z kontrastowych stanów emocjonalnych. Brytyjski tenor był mi dotychczas znany jako znakomity wykonawca muzyki brytyjskiej, głównie Elgara i Vaughana Williamsa, jak również opery francuskiej, Berlioza i Masseneta. Jednakże w Mahlerze odnalazł się bezbłędnie, zaś francuska lekkość i brytyjska melancholia postawiły go bardzo wysoko wśród legendarnych wykonawców Pieśni o ziemi.

   W pasywny i pełen smutku pierwiastek yin wcieliła się jedna z najbardziej znanych i najczęściej nagrywanych śpiewaczek naszych czasów, sopranistka Magdalena Kožená. Dziesiątki świetnych płyt z nią wydała niemiecka firma Deutsche Grammophone. Miałem szczęście słyszeć Koženę na kilku koncertach i przynajmniej w moim wypadku z koncertu na koncert było to coraz bardziej zachwycające. To nie tak częsta sprawa, gdy sopranistka z wiekiem staje się coraz doskonalsza, a trzeba chyba tak powiedzieć zważywszy na jej znakomite oddanie partii sopranowych Pieśni o ziemi, zwłaszcza ostatniej, bardzo rozbudowanej Der Abschied (Pożegnanie). Głos Koženy był łagodny i czysty, jak światło księżyca. Jednocześnie miał w sobie skrywane napięcie, melancholię przechodzącą momentami w smutek.

Gustav Mahler

   Zrozumienie dzieła Mahlera, jak i poezji na których austriacki kompozytor oparł swoje dzieło, było u śpiewaków doskonałe, a nie jest przecież wcale zasadą, że śpiewacy rozważają filozofię powierzonych im librett.

   Orkiestra Pól Elizejskich z Maestro Philippe Hereweghe była niesamowita. Znam tych artystów od lat, głównie z nagrań, choć na szczęście również z koncertów. Można by powiedzieć, że brzmienie zespołów Herreweghe’i to ważny pokój w moim muzycznym domu. Już od młodości broniłem też Herreweghe’i przed zarzutami ze strony melomanów wielbiących twardą, wojskową szkołę dyrygencką a la Fritz Reiner, nie zaś migotliwe, pełne wolności i podmiotowości każdego muzyka i śpiewaka brzmienie Orchestre des Champs-Élysées czy Collegium Vocale Gent. Miło widzieć, że miałem rację w tym moim młodzieńczym wojowaniu o artystyczne racje, bo AD 2022 trzeba by było być szaleńcem, aby negować sztukę dyrygencką Philippe’a Herreweghe’i. Jego wizja Pieśni o ziemi nie była tylko wielkim wydarzeniem tego roku. To interpretacja wpisująca się w największe osiągnięcia dyrygentów w wykonawstwie Mahlera w dziejach fonografii.

Nagrania Philippe’a Hereweghe’i

   Pierwsze dźwięki Orchestre des Champs-Élysées wzbudziły mój lekki sprzeciw. Było rozmigotanie i nietypowo definiowana dynamika potężnej przecież symfoniki Gustava Mahlera. Lecz to było tylko wejście w ten świat. „Tak po prostu gramy” – zdawał się on mówić. Później był już narastający zachwyt i oczarowanie. Efekty barwowe jakie wyciągnął z partytury Pieśni o ziemi Herreweghe ze swoim zespołem są po prostu magiczne. Chińskie, modernistyczne, secesyjne, późnoromantyczne (wszystko razem) symbole wody, młodości, księżyca, wędrówki – to wszystko zyskało kształt i trudne do opisania barwy. Tony orkiestry nie tylko brzmiały, nie tylko miały kolor, ale miały też zapach i namacalny kształt. Wirtuozi grający na instrumentach dętych uczynili z nich ludzkie głosy. Jednocześnie zdawali się swobodnie improwizować, jakby utwór powstawał na naszych oczach. Smyczki odmalowywały jakieś nieziemskie plany oddalenia i tego co jest jeszcze dalej… Dzięki znakomitym śpiewakom i Orkiestrze z Pól Elizejskich 75lecie Philippe’a Herrewege’i stało się wielkim świętem muzyki, koncertem, który nie ma sobie równych, który będzie trwał we wspomnieniach słuchaczy przez dekady…

Jacek Tabisz
O autorze wpisu:

Studiował historię sztuki. Jest poetą i muzykiem. Odbył dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badał kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. Te badania zaowocowały między innymi wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej, a także licznymi publikacjami i wystąpieniami. . Jacek Tabisz współpracował z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku był prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, wybranym na trzecią kadencję w latach 2016 - 2018 Jego liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.tv, natemat.pl, liberte.pl, Racjonalista.pl i Hanuman.pl. Organizator i uczestnik wielu festiwali i konferencji na tematy świeckości, kultury i sztuki. W 2014 laureat Kryształowego Świecznika publiczności, nagrody wicemarszałek sejmu, Wandy Nowickiej za działania na rzecz świeckiego państwa. W tym samym roku kandydował z list Europa+ Twój Ruch do parlamentu europejskiego. Na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzi pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami jego działalności. Jacek Tabisz jest współtwórcą i redaktorem naczelnym Racjonalista.tv. Adres mailowy: jacek.tabisz@psr.org.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *