• piątek, 24 marca 2017 r.

Internetowe śliczne rozmowy merytoryczne.

Każdemu do czegoś innego Internet służy. Ja uważam go za wielki śmietnik, w którym ogrom wartościowych rzeczy – nawet i diamenty – można znaleźć. Służy mi on także do inspiracji dla własnych lektur i przemyśleń, pozwala mi na artykułowanie, weryfikowanie i optymalizację własnych poglądów. Mam możliwość prawie osobistego zetknięcia się z ludźmi bardzo mądrymi oraz bardzo głupimi. Ludźmi nauki i kultury oraz różnego rodzaju prymitywami, których w realu omijam szerokim łukiem i ich wywody czytam tylko na ścianach wymazane. Tu userzy mają najczęściej równe prawa i hejt szerokim potokiem płynie. Choć istnieją w internecie także, bardziej lub mniej wartościowe, portale społecznościowe, takim raczej w mojej ocenie wartościowym jest i nasz portal. Warto się zastanowić komu on i do czego służy? Niektórzy wprost uważają, iż służy on tylko ateistycznej/racjonalistycznej propagandzie, której oni  odczuwają mus przeciwstawienia się i spełnienia swojej misji reewangelizacji głoszących zło bezbożników.  Mają poczucie misji i świętą wiarę w swój patent na prawdę. Oni prawie nie czytają tego co inni piszą, a już wybitnie rzadko czytają ze zrozumieniem, ot przelecą szybko tekst interlokutora aby znaleźć prawdziwy lub pozorny punk zaczepienia i klepią swoje. Wciskają tu swój religijny/ideologiczny kit na ile im wiedzy i sprawności intelektualnej wystarcza, gdy brakuje argumentów dla podparcia swoich racji, to w zacietrzewieniu atakują na ślepo wszystkich, którzy śmią się ich próbom religijnej indoktrynacji przeciwstawiać. Najważniejszym ich celem wcale nie jest chęć poznania i zrozumienia czegokolwiek, czy jakakolwiek merytoryczna rozmowa na jakiś tam temat oni chcą tu załatwić własne kompleksy i frustracje i cały czas powtarzają prawie to samo. Zaznaczam, iż nie piszę tu tylko o religiantach tradycyjnie rozumianych religii, a o wszystkich ślepo wierzących we własne zestawy mitów. Mogą to być i religie mające tylko jednego wyznawcę.

W moich szkołach – choć to dawno było – uczono mnie, iż za każdą krytykę należy być wdzięcznym, gdyż pozwala ci albo zoptymalizować lub zmienić własny pogląd, czy wzmocnić argumentację, gdy nadal do tego poglądu jesteś przekonanym. Zaś osobiste odbieranie głosów krytycznych zdecydowanie źle świadczy o tobie, a nawet, gdy polemikę przekształcasz w agresywny atak na krytykującego jest świadectwem braku dostatecznych argumentów, małostkowości lub wprost o jakiejś chorobie. Uważam, iż wprost obowiązkiem racjonalisty jest zauważanie i wykazywanie „dziwnych” poglądów i wywodów. Właśnie w tym celu się tu wypowiadamy, ale aby stało się to możliwe to najpierw należy wyjść od próby wszelkimi dostępnymi mi metodami zrozumienia tekstu oraz tego co chciał przekazać jego twórca. Oczywiście krytycznego zrozumienia, gdyż taką jest cała moja metoda poznawcza.

Różni dyskutanci różnią się w poglądach oraz w ocenach, co  łatwe jest do zauważenia.  Raczej łatwym jest do zauważenia, iż mają za sobą inną socjalizację,  inne lektury i co najważniejsze reprezentują inne postawy poznawcze, co łączy się z różnicami osobowościowymi. Oczywiście podejmując rozmowę należy maksymalnie się starać nadążyć za rozmówcą i  starać się zrozumieć z jego przekazu jak najwięcej, ale przeszkody, tak w przekazie jak i odbiorze, choć mogą być i  minimalne, to  czasem są wprost nieprzekraczalne. Powoduje to czasem iż dwóch dyskutantów mówiących tym samym językiem rozumie się tak, jakby z dwóch różnych planet byli. Ponadto pozostaje problem wiary we własną rację. Warto tu pamiętać, iż wierzącego nic nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej.

Do każdej merytorycznej rozmowy należy choć w minimalnym stopniu być przygotowanym. Wykształcenie dzieli się na formalne i nieformalne. Na sporo wiedzy w naszych umysłach nie mamy żadnych certyfikatów, ale do rozmowy oczytanie się w temacie całkowicie wystarcza. Tyle tylko, iż nie należy wypowiadać się w tematach, o których nie ma się pojęcia lub ma się tylko naskórkowe, ale dla inteligentnego czytelnika takie tylko powierzchowne mądrzenie się szybko się ujawnia. Nie mógłbym uważać się za humanistę, gdybym nie przyswoił sporej wiedzy z zakresu psychologii, a nawet psychiatrii, zaś aby zostać profesjonalistą to bywa nawet koniecznym czasem zdać jakieś tam egzaminy z tego zakresu.

Oczywiście, iż popieprzyć sobie głupoty bez odpowiedzialności za to co się pisze to zawsze można, tylko czy o to chodzi na racjonalistycznym portalu?

Andrzej Boguslawski

Podobne wpisy

2 komentarze

  1. Janusz
    Janusz
    3 października 2016 at 23:51 - odpowiedz

    Internet jest tak wielkim wynalazkiem jak pismo.
    Sledzilem rozwoj Internetu od samego poczatku w latach q1970tych. Jedna z moich kolezanek na Washinton State Univeresity byla pierwsza ktora polaczyla dwa komutery
    celem przesylania informacji i rozwiazywania problemow technika zwana obecnie distributed computing.
    Internet ma kolosalne zalety. To ze wiele stron zawiera smieci jest faktem .Ale literatura zawiera tez mnostwo smieci a nie mozemy sobie wyobrazic cywilizacji bez pisma. Powodem jest ludzki prymitywizm i glupota.
    Wynalezc Internet, radio, telewizje i prase drukartska nie bylo bardzo trudno. Sklonienie ludzi do wlasciwego uzycia technologii jest trudne,bardzo trudne nawet na lamach Racjonalisty ktorego czytelnicy sa powyzej przecietnej mentalnosci.Nasz czytelnik moze czasem napisac glupio ale to nie jest szkodliwe. Natomiast kryminalne uzycie Internetu przez ISIS powoduje smierc niewinnych ludzi. Podobnie skalpel mozna uzyc do medycznej operacji chirurga jak tez do poderzniecia gardla niewiernemu.
    Intrernet i skalpel to narzedzia w rekach czlowieka.
    Jesli damy maszyne do pisania malpie to tez nie mozemy oczekiwac ze napisze cos dobrego.

  2. Andrzej Boguslawski
    Andrzej Boguslawski
    5 października 2016 at 13:51 - odpowiedz

    @ Janusz: Jeśli damy maszynę do pisania małpie to tez nie możemy oczekiwać ze napisze coś dobrego.
    ——-
    I dlatego moje powyższe rozważania bardziej dotyczyły współczesnej kultury „cyfrowej inteligencji humanistycznej”, nazywanej czasem też „inteligencją SMS-ową” (a wiec bardziej ludzi, którzy z takich narzędzi korzystają niż je tworzą), a nie samego Internetu, którym jestem wprost zachwyconym i z którego od wielu już lat na co dzień korzystam. Coraz większe grupy ludzi nie potrafią teraz nie tylko napisać sensownego dłuższego tekstu, ale nawet go przeczytać ze zrozumieniem i to jest poważny problem kulturowy. Oczywiście „ludzkość” sobie z nim poradzi, tylko ciekawe jak?

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *