• piątek, 27 listopada 2020 r.

Jaruzelski i Kukliński. Zdrajcy czy bohaterowie?

 

Nie cichną spory wokół postaci generała Jaruzelskiego i pułkownika Kuklińskiego. Pierwszy z nich jest bohaterem części lewicy, drugi części prawicy. Czy byli bohaterami, czy zdrajcami? Czy generał Jaruzelski powinien spoczywać na Powązkach, czy pułkownik Kukliński wiedział co robi? O tym, wyciągając po części zaskakujące wnioski, rozmawiają Piotr Napierała i Jacek Tabisz.

Podobne materiały

9 komentarzy

  1. Dariusz
    25 grudnia 2014 at 20:12 - odpowiedz

    Stan wojenny – gen.Jaruzelski podejmując decyzję o jego wprowadzeniu mógł kierować się wydarzeniami z przeszłości. Węgry, Czechosłowacja – próby złagodzenia ustroju zakończyły się sowiecką interwecją wojskową. Trwała wojskowa interwencja w Afganistanie , a na czele ZSRR stał Breżniew który nie był „przyjemną” postacią. Jaruzelski w młodości był na Syberii gdzie stracił ojca. Te motywy mogły go skłonić do takiej decyzji jaką podjął. Na jego korzyść działa też pokojowe oddanie władzy kilka lat później.

  2. Rafał
    25 grudnia 2014 at 20:26 - odpowiedz

    Okrągły Stół został wspomniany tylko na marginesie, a to jest największa zasługa Jaruzelskiego – pokojowe rozmontowanie PRL-u. Oczywiście nie mógł tego zrobić w 1981 r., bo Rosjanie zgodzili się na śmielsze kroki dopiero pod koniec lat 80-tych, a poza tym ani PZPR, ani sam Jaruzelski nie byli jeszcze na to gotowi.

    Czy osłabienie strategiczne ZSRR było bardziej korzystne czy niebezpieczne – można by zapytać specjalistów od wojskowości. Kukliński też musiał się nad tą kwestią zastanawiać i zapewne doszedł do wniosku, że jeżeli ktoś ma spowodować wybuch wojny w Europie, to nie Amerykanie, ale raczej ZSRR.

  3. Lucek
    25 grudnia 2014 at 22:44 - odpowiedz

    Jaruzelski zaprzepascił wielką szanse, stan wojenny wprowadził sprawnie, ale potem nie miał zupełnie pomysłu co zrobic, jedynie wegetacja i czekanie na ruskich. Stracilismy 9 lat, to jest mało w historii panstwa, ale bardzo duzo w historii jednostek.
    Gdyby sie wział porządnie do roboty to Polska by zaczeła kwitnąc juz 1983 roku, zanim inne demoludy by sie zorientowały o co chodzi,
    A oddanie władzy klerowi to juz zupełna kompromitacja Jaruzelskiego. Jak Urban opowiada (tu na racjonalista.tv) jak to Rakowski zaczął dawac klerowi prezenty, to włos sie jezy, Nie wiem dlaczego, albo sie bał o wlasna skore, albo w ramach zemsty na Polakach, skoro są tacy głupi to niech nimi rądzi kler.
    A
    Kuklinski to raczej postac tragiczna. Zupełnie zagubiony człowiek. W razie wojny, to teren Polski byłby miejscem gdzie by leciały bomby, niezależnie od tego kto by zaczął. Narazil życie WSZYSTKICH Polakow.

  4. krystian makowski
    26 grudnia 2014 at 11:24 - odpowiedz

    nie do końca jestem przekonany co do słuszności słów P. Piotra Napierały o ryzyku, na jakie Kukliński naraził Polskę zdradzając plany strategiczne ZSRR. Czyż Polska nie była w owym czasie narażona na atomowy armagedon bez względu na to, czy owe plany USA znało czy nie ? Życie Polaków było narażone właśnie wskutek ówczesnej doktryny wojennej ZSRR. Chyba zmieniając równowagę sił na korzyść USA Kukliński jednak jakoś przyczynił sie do osłabienia tego państwa, choć oczywiście to pytanie raczej do teoretyków wojskowości (i niestety- czy raczej stety!- odpowiedz będzie jedynie teoretyczna).

  5. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    26 grudnia 2014 at 20:07 - odpowiedz

    Ja wykładam strategie bezpieczeństwa właśnie, więc na jej bazie sądzę, ze zwiększył zagrożenie dla prl i Polaków, choć bylo jakieś już wcześniej oczywiście. Osłabienie zsrr oznaczali wowczas osłabienie bezp polski, a szpiegowanie i emigracja do USA miglo byc potraktowane jako prowokacja

  6. Anna
    29 grudnia 2014 at 15:58 - odpowiedz

    A skąd niby Kukliński miałby znać plany strategiczne |ZSRR, skoro taką wiedzę miały tylko najwyższe władze wojskowe Układu Warszawskiego. a dokumentacja była w Moskwie i nie miał do niej dostępu? Mógł znać jedynie strategię dotyczącą Polski oraz punkty strategiczne w Polsce. Czy robił to pro publico bono? Dokumenty jakoś zniknęły (???), ale są wspomnienia oficerów, który z nim służyli i pamiętają jego życie „na wysokiej stopie” od pewnego momentu. Niejasna jest również cicha protekcja ze strony najwyższych władz wojskowych – np. przywrócenie do szkoły oficerskiej (po wcześniejszym wyrzuceniu za jakieś wyskoki), nader szybkie awanse. Jeżeli prawdą jest, że był podwójnym agentem (GRU?) i został Amerykanom „podstawiony”, to mogłoby wiele wyjaśniać.

  7. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    29 grudnia 2014 at 20:09 - odpowiedz

    Może i byl. Kto to wie.

  8. Cicho-ciemny
    29 grudnia 2014 at 20:42 - odpowiedz

    Nie ma wątpliwści, że pułkownik Kukliński był bohaterem (kto wie, czy nie jednym z największych po wojnie). Trzeba pamietać o tym, że ryzykował wprost życiem, bo gdyby wpadł, wyrok byłby zapewne tylko jeden. Zabrakło mi w tej wypowiedzi Panów wspomnienia o tragicznym losie Jego synów.

    Generał Jaruzelski był jednak anty-bohaterem (unikam słowa „zdrajca”, proszę to docenić). Nie ma właściwie niczego w Jego biografii, co mogło by Jego postawę usprawiedliwiać. Owszem, był żołnierzem, ale żołnierzami było tysiące innych Polaków, którzy nie przyłączyli się do sowieckich okupantów, a po wojnie wciąż walczyli o wolną ojczyznę. Zupełnie dla mnie jest niezrozumiałe postępowanie tego człowieka po wywózce na Sybierię Jego rodziny. Logika by wskazywała, że tym bardziej powinien się sprzeciwić Sowietom, a insynuacje na zasadzie „wejdą, nie wejdą” nie jest dla generała Jaruzelskiego żadnym wytłumaczeniem. To tylko świadczy o tym, z jakimi ludźmi współpracował przez cały czas swojej powojennej, żołnierskiej kariery. Ponadto, trzeba pamietać również o tym, że generał odpowiadał bezpośrednio nie tylko za Stan Wojenny w Polsce, ale również za wydarzenia na Węgrzech, w Czechosłowacji, tłumienie strajków robotniczych.

  9. Anna
    6 stycznia 2015 at 18:52 - odpowiedz

    Jedna korekta – Jaruzelski nie przyjął chrztu na łożu śmierci, bo wychowany był w rodzinie katolickiej, przyjął (rzekomo) komunię, na co nie ma świadków. Natomiast dyskutując wciąż o stanie wojennym, którego zasadność można będzie ocenić pewnie za lat kilkadziesiąt, wszyscy zapominają, że w 1970 r. wydał rozkaz strzelania do robotników na wybrzeżu, co akurat jest faktem bezspornym i znacznie bardziej odrażającym. Może jednak to sprawiło, że wprowadzenie stanu wojennego było przeprowadzone praktycznie bez ofiar? Pewnie Ukraińcy woleliby dziś takiego stratega, niż wojnę domową …

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *