• niedziela, 22 października 2017 r.

Kryzys chiński 2015 – koniec pewnej epoki

Nie wiemy jeszcze, jakie emocje ekonomiczne przyniesie nam rok 2015, ale co do jednego możemy być pewni: obecny krach na chińskich giełdach przejdzie do historii. „The Great Fall of China” (Wielki upadek Chin) to gra słowna z „The Great Wall of China” (Wielki Mur Chiński) i obecne hasło dnia, które całkowicie przyćmiło Grexit i inne drobniejsze problemy. Jakkolwiek by to nie nazwać chińska gospodarka właśnie rozpoczęła praktyczną naukę wolnorynkowej ekonomii i jest na najlepszej drodze do rozpoczęcia terapii wstrząsowej.

Giełdy to żywe organizmy i nie znoszą ręcznego sterowania, dlatego wszelkie próby wykorzystania władzy politycznej na rynkach kończą się fatalnie. Oprócz tego giełdy są jednym z nielicznych barometrów, na których można polegać, – jeżeli giełda się poważnie załamuje to jeszcze nie było takiego przypadku w historii, żeby potem gospodarka rozkwitła. Giełdy mają jeszcze jeden specyficzny urok – na początku otwarcia gospodarki na system globalny potrafią rosnąć w sposób niezmącony przez długi okres czasu, dając złudne wrażenie wiecznej prosperity (ktokolwiek inwestował na polskiej giełdzie w latach 90’ zna ten proces i wie jak on się kończy)

To, na co wielokrotnie wskazywano w przypadku Chin – oczywisty konflikt niedemokratycznej władzy komunistów i systemu gospodarki wolnorynkowej właśnie zbiera żniwo. To, że chińskie giełdy przechodzą właśnie załamanie nie jest samo w sobie sygnałem większych problemów, bo w latach 2007/2008 indeks giełdy w Szanghaju stracił dużo więcej. Prawdziwym problemem jest fakt, że rząd chiński powoli traci narzędzia ręcznego sterowania gospodarką i rynek prędzej czy później pójdzie własną drogą. I to jest to, czego naprawdę obawiają się zarówno Chińczycy jak i powiązana z nimi reszta świata.

Oczywistą ułomnością władzy absolutnej jest jej nieprzejrzystość. Dlatego to co robi amerykański FED jest na gorąco dyskutowane i krytykowane a kto chce z giełdy uciekać, ten sprzedaje swój portfel, inni kupują i świat dalej się toczy swoim rytmem. Władza komunistycznych Chin takiego obowiązku nie ma, dlatego kiedy zaczyna działać nerwowo to masa inwestorów wpada o wiele łatwiej w panikę, bo nikt nie wie, co się za tym kryje a wyobraźnia dodaje energii. Kiedy z kolei panika jest większa niż oczekiwana, to reakcje władz robią się coraz bardziej emocjonalne. I to jest właśnie spektakl, który na gorąco możemy teraz obserwować w Chinach.

Przed długie lata koniunktury (w dużej mierze opartej na wielkości chińskiego rynku, a nie na genialnych rozwiązaniach ekonomicznych) Chiny utrzymywały ręcznie sterowany kurs  swojej waluty renminbi, zwanej na zachodzie mylnie Yuanem. Dzięki temu dużo łatwiej im było utrzymywać dodatni bilans w wymianie handlowej z resztą świata. Przedstawiciele USA wielokrotnie krytykowali władze chińskie za tą strategię (Chiny były beneficjentem wolnego rynku, ale jednocześnie adaptowały jego reguły na własny użytek). Ta polityka była przez długie lata skuteczna, ale jak w przypadku każdej ręcznie sterowanej strategii musiała kiedyś zawieść. Kiedy pojawiły się oznaki możliwego spowolnienia władze chińskie postanowiły „nakazać” bankom rozszerzenie kredytu dla firm sektora budowlanego. W przypadku władzy niedemokratycznej niepotrzebna jest do tego publiczna debata. Partia uchwala coś i tak się dzieje. Powstał boom kredytowy o niewyobrażalnych rozmiarach, nieznanych jeszcze w historii światowej ekonomii, a co za tym idzie powstała ogromna bańka spekulacyjna.

Kiedy dyktatura zaczyna udawać, że jest demokratyczna to zwykle oznacza, że ma problemy nad którymi nie panuje. Dlatego kiedy władze chińskie rozpoczęły omawiać swoją strategię gospodarczą publicznie, na globalnych rynkach zapanował strach. Władze chińskie obawiając się załamania systemu finansowego „nakazały” tym razem bankom ograniczenie kredytu dla deweloperów, co z kolei spowodowało niespodziewanie silne spowolnienie gospodarki. Dlatego kiedy Chiny próbowały ponownie „naprawić” sytuację przez dewaluację swojej waluty żywioł wymknął się spod kontroli.

To, co obecnie obserwujemy to dobrze znany z historii ekonomii model ręcznej walki z żywiołem, z którego władza nigdy nie wychodzi zwycięsko. Dlatego będziemy obecnie świadkami wielu mniej lub bardziej skutecznych kroków stosowanych dla powstrzymania upadku. Ponieważ rynki w czasie załamania stają się bardzo irracjonalne nie warto też przykładać zbytniej uwagi do wszelakich prognoz, zwłaszcza tych najbardziej pesymistycznych, bo większość z nich okaże się błędna. Ich zadaniem nie jest przewidywanie czegokolwiek tylko napędzanie biznesu mediom finansowym. Jedno jest pewne – od roku 2015 układ sił w światowej gospodarce na pewno się zmieni. Pewnym również jest to, że nie będzie to dla Chin dobra wiadomość.

Krzysztof Marczak – zarządza kapitałem na giełdach amerykańskich (CTA). Wykładowca inwestycji i finansów (MBA). Dodatkowo zajmuje się lingwistyką i komunikacją międzykulturową. Mieszka w aglomeracji nowojorskiej.

Podobne materiały

6 komentarzy

  1. Jacek Tabisz
    Jacek Tabisz
    26 sierpnia 2015 at 10:08 - odpowiedz

    Cieszę się, że poruszyłeś ten bardzo ważny temat!

  2. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    26 sierpnia 2015 at 10:28 - odpowiedz

    Chiny mają mnóstwo problemów od zanieczyszczeń do pękających tam i przeludnienia oraz apartheidu mieszkaniowego ale po prostu o tym nie mówią jak Rosja gdzie jest teraz fala samobójstw a większość mężczyzn umiera nieco po 50tce z powodu choroby alkoholowej. To milczenie wpędza Zachód w niepotrzebne kompleksy. Yuan to po chińsku pieniądz. Fajny artykuł!

    • Krzysztof Marczak
      26 sierpnia 2015 at 11:32 - odpowiedz

      Dziękuję. Ten temat już poruszałem na swoich zajęciach bo w USA były dobre publikacje na ten temat, ale póki korporacyjne statystyki szaleją a mit łatwego zarobku krąży po świecie ciężko o racjonalizm. Teraz przyszedł czas na otrzeźwienie, więc dyskusja racjonalna nabierze rozpędu.

      • Jacek Tabisz
        Jacek Tabisz
        26 sierpnia 2015 at 11:37 - odpowiedz

        Ta sytuacja na pewno będzie się rozwijać w szybkim tempie, więc mam ogromną nadzieję na dalsze artykuły z Twojej strony również w tym temacie, bo to najpewniej będzie ogromnie ważny temat. Zmiany w chińskiej gospodarce będą rzutowały na cały świat, warto zastanawiać się jak.

        • Krzysztof Marczak
          26 sierpnia 2015 at 19:34 - odpowiedz

          Monitorujemy nasze programy powiązane z S&P500 codziennie od lat, dlatego nic co się dzieje na globalnym rynku kapitałowym nie może ujść naszej uwadze. Problemem czasem może być szybkość reakcji, bo kiedy rynek się trzęsie to zawsze jest więcej pracy ale mam nadzieję że 1-2 dni opóźnienia każdy rasowy racjonalista przetrzyma 😉

          • Jacek Tabisz
            Jacek Tabisz
            26 sierpnia 2015 at 21:48

            Rasowy racjonalista z pewnością przetrzyma 😛

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *