Dyktator muzyki francuskiej

    Chcielibyśmy, aby ludzie tworzący arcydzieła sztuki byli równie wspaniali, jak ich dzieła. Tymczasem platońska jedność piękna, dobra i prawdy istniała chyba tylko w głowie filozofa, który też, zważywszy na jego nieco totalitarne zapędy, nie był wcieleniem dobroci i łagodności. I tak okazuje się, że Caravaggio i choćby książę Gesualdo da Venosa, choć stworzyli podwaliny pod dalszy rozwój malarstwa i muzyki, byli mordercami. Wagner należy do najbardziej chyba kontrowersyjnych artystów, choć tylko nieliczni łączą to z oceną jego arcydzieł. Nie dziwi zatem, że Vasari, w swoich żywotach artystów przy Fra Angelico nadmienił, iż „po prostu był dobrym człowiekiem”. Gdy zastanowimy się nad tym, czym jest sztuka, być może zrozumiemy, że oddanie jej swoich talentów niekoniecznie prowadzi do łagodzenia charakterów. Sztuka jest czymś niewymiernym. Dla jednych odbiorców jest istotą wszystkiego, dla innych, niezależnie od swojej wartości, tanią rozrywką, nie brakuje też takich, którzy uważają, iż sztuka jest oszustwem, narkotykiem, zabójcą czasu. Istnieją całe purytańskie cywilizacje, w których sztuka traktowana jest co najwyżej jak łagodny narkotyk, tu warto wspomnieć ortodoksyjny islam, ale też amerykańscy purytanie nie byli wielkimi wielbicielami malarstwa i muzyki instrumentalnej. Ta rozbieżność ocen musi wpływać antagonizująco na wielu wrażliwych ludzi, którzy sztuce oddali całą swoją egzystencję.

   Tym w mojej recenzji zachowałem zatem tytuł koncertu z programu Wratislavii Cantans 57. Owym dyktatorem, przedstawionym na koncercie przez Vincenta Dumestre’a i jego Le Poème Harmonique był oczywiście Jean-Baptiste Lully (1632-1687), syn florenckiego piekarza o niepewnym muzycznym wykształceniu, który stał się na długie dekady panem artystycznego życia i artystycznej śmierci kilku pokoleń francuskich artystów. Lully, pełniąc marginalną rolę na dworze w Wersalu, jako pokojowy i nauczyciel języka jednej z królewskich kuzynek, staje się szybko ulubieńcem Ludwika XIV, bowiem świetnie tańczy i umie realizować życzenia królewskie zarówno w choreografii, jak i muzyce. Tak szybka kariera u największego monarchy ówczesnej Europy owocuje u Lully’ego nieokiełznaną żądzą władzy. Artysta niszczy wszelką konkurencję jak i własnych współpracowników. Nawet Molier, jego najsławniejszy współpracownik, traktowany jest przez florentczyka surowo i nieufnie. Jednocześnie Lully wykuwa samodzielnie zupełnie nowy, niepowtarzalny styl, który stanie się wyróżnikiem muzyki francuskiej na co najmniej sto lat. Rozwija orkiestrę znacząco przyczyniając się do późniejszego rozwoju orkiestr symfonicznych. Utwory Lully’ego są pełne energii i błyskotliwości, bywają też nieodparcie głębokie i tajemnicze. Obok siły wyrazu towarzyszy im też niejako programowa sztuczność, wpisująca się w barokowe przekonanie, iż życie jest teatrem, albo nawet i snem…

Le Poème Harmonique / fot. Charles Plumey/ ze strony NFM

   Vincent Dumestre to dla mnie jedna z wielkich legend wykonawstwa muzyki dawnej. To właśnie on stał się kołem napędowym odkrywczej wytwórni fonograficznej Alpha, która, moim zdaniem, całkowicie odmieniła nasze postrzeganie muzyki barokowej (nie umniejszając ciekawym realizacjom z innych, wcześniejszych i późniejszych epok). Dziś Alpha stała się równie potężna jak Deutsche Gramophon czy Sony i chyba silniejsza od zasłużonej po stokroć, nieocenionej, Harmonii Mundi. Zespoły zaprezentowane na Wratislavii Cantans w większości nagrywają właśnie dla Alphy. Jest w jej katalogu LUDWIG Orchestra, jest Giovanni Antonini, jest wreszcie, oczywiście Vincent Dumestre. To właśnie on sprawił, że zaczęliśmy odkrywać barok żywy, jakby zupełnie już wydarty z otchłani czasu, świeży i młody jak muzyka powstająca na naszych oczach. Charakterystycznymi cechami wykonawstwa Dumestre’a jest poetyckość, wyjątkowa wrażliwość kolorystyczna i niezwykły mariaż ogromnej subtelności i wielkiej siły wyrazu. Zespoły Dumestre’a, włączając w to zapraszanych śpiewaków i innych solistów, brzmią jak jeden organizm, a jednocześnie cechuje je lekkość koncertujących dla siebie, nie zaś dla publiczności, przyjaciół. Jeśli szukamy w muzyce prawdziwie francuskiego ducha, to właśnie – voila! – Vincent Dumestre.

   Tym razem słuchaliśmy koncertu złożonego niemal całkowicie z muzyki Lully’ego z jednym utworem Marca-Antoine’a Charpantiera. Z Lully’ego dominowały sceny z genialnego Mieszczanina szlachcicem, całość koncertu zwieńczyła scena z Marszem na ceremonię turecką. Wielowarstwowa obłuda tej pseudotureckiej sceny nie ma sobie równych. W samej sztuce Moliera chodzi o to, że oszuści udający egzotycznych Turków nadają rzekomy tytuł szlachecki parweniuszowi. W szerszym kontekście król Ludwik XIV był głównym sprawcą wynoszenia mieszczan do szlachty i marginalizowania szlachty z rodowodem. Z pewnością Mieszczanina szlachcicem nie wystawiano bez zgody Króla Słońce, który w ten sposób odwracał uwagę i dosłownie ogłupiał trzymaną przez siebie w Wersalu najwyższą szlachtę francuską. Bowiem Wersal służył nie tylko apoteozie Króla Słońce, ale też był złotą klatką na parów Francji umożliwiającą królowi absolutystyczne rządy i wzmacnianie ich przez nowo mianowanych i kompletnie zależnych od korony ludzi. W arcyzabawnej scence tureckiej ze sztuki Moliera dało się zauważyć ten wielopłaszczyznowy poziom obłudy i było to wykonawcze arcydzieło ułudy. Znaleźliśmy się w samym sercu baroku, życie stało się teatrem zaś teatr snem…

   Jeśli chodzi o solistów, mieliśmy następujących śpiewaków:

Ana Quintans – sopran

David Tricou – tenor

Romain Bockler – baryton

Igor Bouin – baryton

Geoffroy Buffière – bas

  Oprócz wspaniałych głosów i stylowych, chłodnych jak poranne słońce ornamentacji soliści urzekali genialną grą aktorską, pełną humoru. Aby zbliżyć rzecz całą do polskiej publiczności, była też arcyzabawna sekwencja w naszym języku. Lecz mimo najdalej idących żartów było w tym wykonaniu wiele finezji i wyrafinowania. Pomagała też w tym oniryczna, pastelowa i tajemnicza gra orkiestry. Jedyną rzeczą, która może wywołać wątpliwości purystów było dodanie w orkiestrze aż dwóch gitar barokowych, grających częstokroć po akordach i wspierających skutecznie basso continuo w rozległej Sali Głównej NFM. Lecz były to motywy hiszpańskie z Le Mariage forcé LWV20. Obok gitar pojawiły się też kastaniety.

   Na koniec koncertu poszedłem do Vincenta Dumestre’a po autograf, oczywiście na płycie, której miałem już nie kupić (oczywiście Alphy). Pogadaliśmy chwilę, być może mój francuski sprawił, że zająłem trochę czasu artyście wywołując gniewne pomruki w stojącej za mną kolejce. Ale w końcu kontakt z twórczością Lully’ego zobowiązuje do odrobiny egoizmu… Koniec końców Dumestre obiecał mi, że przyjedzie do Wrocławia z Monteverdim. Zasugerowałem Orfeusza!

Kolejna płyta Alphy, której stałem się ofiarą… Dobrze, że Gardiner ma swoją wytwórnię i Alpha nie nagrywa Dumki…

   Podsumowując. Wspaniały koncert. Muzyka Lully’ego znakomita, choć im więcej się wie o kontekście, w którym powstawała, tym bardziej niesamowitymi okazują się przywoływane przez tą malowniczą sztukę myśli i skojarzenia. Vincent Dumestre jest autentycznym królem barokowego teatru, nikt równie dobrze jak on nie mówi nam, że życie jest snem w starym francuskim, gdzie wymawiało się jeszcze końcówki wielu słów.

Acha – koncert odbył się dnia 14 września 2022 roku na 57 edycji festiwalu Wratislavia Cantans (te koncerty są tak dobre, że zapominam ulokować w przestrzeni i czasie to o czym piszę…).

O autorze wpisu:

Studiował historię sztuki. Jest poetą i muzykiem. Odbył dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badał kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. Te badania zaowocowały między innymi wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej, a także licznymi publikacjami i wystąpieniami. . Jacek Tabisz współpracował z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku był prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, wybranym na trzecią kadencję w latach 2016 - 2018 Jego liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.tv, natemat.pl, liberte.pl, Racjonalista.pl i Hanuman.pl. Organizator i uczestnik wielu festiwali i konferencji na tematy świeckości, kultury i sztuki. W 2014 laureat Kryształowego Świecznika publiczności, nagrody wicemarszałek sejmu, Wandy Nowickiej za działania na rzecz świeckiego państwa. W tym samym roku kandydował z list Europa+ Twój Ruch do parlamentu europejskiego. Na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzi pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami jego działalności. Jacek Tabisz jest współtwórcą i redaktorem naczelnym Racjonalista.tv. Adres mailowy: jacek.tabisz@psr.org.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.