Paderewski, Koczalski, Szymanowski songs (recenzja CD)

   Ostatnim koncertem jaki miałem szczęście słyszeć na żywo przed koronawirusową blokadą kultury był świetny recital pianisty Michała Rota i barytona Szymona Komasy, którego główną część stanowiły wstrząsająco wykonane Pieśni i tańce śmierci Modesta Musorgskiego. Teraz zaś mam okazję obcować już od tygodnia z kolejnym ciekawym artystycznie przedsięwzięciem, które łączy z koncertem postać pianisty, artysty nietuzinkowego, o którym na pewno będzie coraz głośniej.

   Michał Rot swoją pianistyką po prostu urzeka. Jego fortepian zna wszelkie możliwe odcienie i ma magiczną moc tworzenia bardzo sugestywnych obrazów. Nie raz już pomostowałem z muzycznymi przyjaciółmi, że dawno minęły złote czasy fortepianu. To oczywiście nie była prawda. Wciąż mamy mistrzów umiejących czarować na tym instrumencie, muzyków na których nie padła klątwa związana z nazwą fortepianu – „cicho, głośno”. W przypadku Rota to nie jest tylko „cicho, głośno”. Książeczka do płyty zawiera słowa wykonywanych pieśni, ale okazuje się ona niepotrzebna. Fortepian Rota świetnie deklamuje poezję, nie trzeba szukać pomocy w książeczce, nawet jeśli nie zna się języków, w których wykonywane są utwory.

   Płyta zaczyna się od „Von der Liebe. Sieben Gedichte von Rilke” Raula Koczalskiego. I od razu słyszymy miłosne wyznania fortepianu.

„Świetliście opadło z nieba szczęście,

Zawisło, skrzydła składając wiernie,

Na mojej duszy łagodnie…”

Oczywiście nie sam fortepian nam to mówi. Stanisław Kierner równie mocno wchodzi w świat Rilkego, czasem nawet zbyt mocno. Muzyka staje się niebezpieczna, tak jak sama miłość.

Raul Koczalski znany jest melomanom przede wszystkim jako wielki pianista przeszłości, w którego ślady idzie z dużym powodzeniem Michał Rot. Ale był też kompozytorem, choć w jego muzyce wcale nie słychać tak dużo Chopina, jak mogłyby to sugerować sławne wykonania dzieł Mistrza z Żelazowej Woli.

Po Raulu Koczalskim usłyszymy na płycie „Trzy pieśni na głos i fortepian op. 32” Karola Szymanowskiego. Te utwory są oczywiście wspaniałe, Szymanowski jest w nich jeszcze impresjonistą, ale za to jakim! Wykonanie na długo zostaje w myślach i w snach. To wykonanie powinien poznać każdy choć trochę ceniący Szymanowskiego meloman. Mnie zwłaszcza urzekła ogromna wrażliwość, ale też zaskakująca naturalność wykonania. Mimo całego kunsztu interpretacji nie ma tu niczego wymuszonego. Ta muzyka po prostu taka jest – myślimy sobie. Dopiero po tej muzycznej podróży zorientowałem się, że Szymanowskiego gra się często sztucznie, choć bardzo błyskotliwie. Nawet jego impresjonistyczne wcielenie wymaga ogromnego wyczucia, którym popisali się muzycy.

Wreszcie na koniec mamy Dwanaście pieśni op. 22 Ignacego Jana Paderewskiego. Po tak rewelacyjnym Szymanowskim sądziłem, że nie dam rady z Paderewskim, kompozytorem mimo wszystko zupełnie innej ligi. Ale nie. Pieśni z tego opusu to świetne utwory, wielki polityk, pianista i patriota okazuje się w nich świetnym kompozytorem, którego nie trzeba traktować z taryfą ulgową związaną z innymi jego wielkimi dokonaniami. Coś mi się zdaje, że gdyby Paderewski miał więcej czasu na komponowanie, gdyby miał więcej spokoju, gdyby nie musiał tworzyć Polski od zera, to znaliby jego dzieła nie tylko polscy melomani.

Gorąco polecam płytę Kiernera i Rota. Nie jest to miłe dobre wykonanie rzeczy znanych i mniej znanych. Są na tym nagraniu wielkie muzycznie momenty, stające się punktem odniesienia dla naszego myślenia o sztuce pieśni i o stylistyce Karola Szymanowskiego. Muzycy wielką uwagę położyli nie tylko na muzyce, ale i na poezji. Nawet na okładce płyty mamy prostą sugestię: „Paderewski – Mendes, Koczalski – Rilke, Szymanowski – Dawidow”.

Jacek Tabisz
O autorze wpisu:

Studiował historię sztuki. Jest poetą i muzykiem. Odbył dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badał kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. Te badania zaowocowały między innymi wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej, a także licznymi publikacjami i wystąpieniami. . Jacek Tabisz współpracował z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku był prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, wybranym na trzecią kadencję w latach 2016 - 2018 Jego liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.tv, natemat.pl, liberte.pl, Racjonalista.pl i Hanuman.pl. Organizator i uczestnik wielu festiwali i konferencji na tematy świeckości, kultury i sztuki. W 2014 laureat Kryształowego Świecznika publiczności, nagrody wicemarszałek sejmu, Wandy Nowickiej za działania na rzecz świeckiego państwa. W tym samym roku kandydował z list Europa+ Twój Ruch do parlamentu europejskiego. Na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzi pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami jego działalności. Jacek Tabisz jest współtwórcą i redaktorem naczelnym Racjonalista.tv. Adres mailowy: jacek.tabisz@psr.org.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *