• poniedziałek, 27 marca 2017 r.

Religie ośmieszają swych bogów

          Nie zamierzam nikogo zamęczać roztrząsaniem tematu istnienia/nieistnienia boga, rozumianego  jako siły wyższej, absolutu itp. Tu nie ma czego udowadniać, ani obalać, na razie brak poszlak, a z wiarą dyskusji nie ma. Chodzi mi o boga, który jest obiektem wiary religijnej, bohatera wszelkich “świętych” ksiąg.

         Chyba każdy człowiek miewał potrzebę poczucia istnienia czegoś ponad ziemskie życie. Nawet ateista chciałby żyć wiecznie w szczęściu i zdrowiu, aby była jakaś ostateczna sprawiedliwość, by powetować sobie ziemskie niedole. Byłoby fajnie, ale chciejstwem boga się nie stworzy, a śmieszność z tragedią pojawiają się, gdy wierzenia takie zostają ujęte w jakiś system religijny. Niestety, bóg nie przedstawił się jednym imieniem, jedną księgą wszystkim ludziom na wszystkich lądach. A przecież mógłby, ba, powinien, gdyby istniał. Kilka przykazań normalnych w nich zawrzeć, takie tam…żeby wszyscy byli równi, bez względu na płeć kolor skóry, poglądy, żadnego narodu wybranego, żadnych zwierząt nieczystych, żeby  nie czynili sobie krzywdy, nie prześladowali, nie torturowali, byli uczciwi. Z tą miłością do wszystkich, szczególnie do wrogów bym nie przesadzał. Jeszcze co nieco o świecie, skąd się tacy ludzie wzięli, że jest pewien proces, który bóg uruchomił, co to za planeta, bez konkretów, ale tak, by było widać i czuć, że bóg ma jakieś pojęcie Wszechświecie i przyszłe pokolenia go nie wyśmieją jako wymysłu ignorantów.  

          Taki przekaz, o podobnej treści z różnych stron świata, zrobiłby wrażenie. Ale nic takiego się nie stało, nawet księgi jednej religii są wewnętrznie sprzeczne, a jeszcze bardziej z otaczającą rzeczywistością. Wymyślony bóg potrzebuje za to czci i chwały, często okazywanej w ściśle określony sposób w odpowiednim czasie. Mówi kiedy i co wolno poddanym, kiedy się radować, kiedy smucić, co jeść w poście, pojawiają się kuriozalne schematy postępowania. Potrzebuje pośredników, kapłanów, duchownych, którzy w czasie różnych uroczystości wygłaszają niezrozumiałe nawet dla siebie frazesy (głęboty), byle stworzyć podniosły nastrój.

Zderzacz andronów

Wszystko robione jest z ogromnym patosem, wdziewanie specjalnych szat, uroczyste śpiewy, specyficzne akcesoria, dzwony, złote kielichy. Wierny ma się poczuć przy tych hipnotycznych seansach przytłoczony i pokorny, a jednocześnie natchniony. Gdy się roztkliwi, uwzniośli, wzruszy, uwierzy, że uczestniczy w jakiejś wielkiej tajemnicy tego świata, to bez trudności i zbędnych rozważań przełknie każdy absurd i najohydniejsze religijne kłamstwo. Wszystkie chwyty dozwolone byleby forma przesłoniła treść.

Islam-25

Czy istota tak inteligentna (za jaką przecież uważają boga wierzący), Wielki Projektant, posiadający wiedzę absolutną ze wszystkich dziedzin nauki, dopuściłby do powstania i trwania tak beznadziejnie infantylnych religii jakie istnieją do dziś? Czy mógłby czegoś takiego potrzebować? Byłaby to obraza jego inteligencji i godności człowieka, którego rzekomo stworzył (choćby poprzez proces ewolucji). Czy mógłby spokojnie patrzeć na błazeńskie składanie ofiar (miałby niby jeść te woły, owce, gołębie itd?), Czy bawiłoby go klęczenie przed obrazami, pochwalanie cierpienia, obsesje na punkcie seksu i dziewictwa, wymyślanie grzechów? Czy chciałby, aby wyznaczano mu świętych jak ministrów? I to całe rzesze obłąkanych, wariatów, masochistów, dziwaków? Lubowałby się w ciągłym paplaniu modlitw, wielokrotnie powtarzających te same teksty (np. różańce), jakby uważano go za głuchego lub nierozgarniętego? Czy pozwoliłby się traktować jak żądny chwały psychopata, czerpiący radość z ludzkiego strachu, poniżenia, cierpienia? Czy pozwoliłby, bandom niezdrowo podnieconych fanatyków, mordować i prześladować niewinnych ludzi rzekomo w jego imieniu? Jaki miałby w tym interes, aby spokojnie znosić całą tę religijną szopkę, urządzaną na dodatek dla niego i rzekomo w jego imieniu?

 Na koniec Dawkins, a jakże:

Jednym z najskuteczniejszych sposobów ośmieszenia przekonań religijnych jest cytowanie ich słowo w słowo i to bez komentarza.

Piotr KorgaUr. 1970 r. Biłgoraj, wykszt. PSB Lublin. e-mail: korgg@tlen.pl

Podobne wpisy

35 komentarzy

  1. Jacek Tabisz
    Jacek Tabisz
    13 lipca 2016 at 14:15 - odpowiedz

    Świetny, mocny artykuł. Aż dziwne, że tylu ludzi nie zwątpi pod wpływem tego tekstu, ale nadal będzie wierzyć. Dziwne i logiczne – wdrukowana w dzieciństwie wiara zamyka możliwość racjonalnego podejścia do tego tematu.

    • Tomek Świątkowski
      13 lipca 2016 at 21:06 - odpowiedz

      Panie Jacku, proszę się nie obrazić, ale moim zdaniem zdziwienie jest funkcją niewiedzy
      i jest wspaniale, gdy zdziwienie wywołuje głód wiedzy – chęć zrozumienia czegoś
      ale jest fatalnie, gdy zdziwienie prowadzi do fobii: lęku albo wstrętu do tego, co „dziwne” (obce – „strange”), a w rezultacie nawet do niechęci do głębszej wiedzy.
      .
      Wielokrotnie widząc takie zdziwienie ateisty proponowałem lekturę książek napisanych przez ateistów – wybitnych naukowców, którzy jako dorośli ludzie świadomie wybrali chrześcijaństwo („Język Boga” Francisa Collinsa i „Zaskoczony radością” C.S.Lewisa ). I nie chodzi mi bynajmniej o to, że ich argumenty przekonają sceptyków, tylko o to, żeby sceptyk, pozostając sceptykiem, stał się bogatszy o pewną wiedzę, dzięki której nie będzie się dziwił z byle powodu.
      .
      I wie pan co?
      ŻADEN nie przeczytał (ale kilka głupkowatych epitetów pod adresem tych autorów padło)
      .
      To jest lęk przed wiedzą – scientiofobia.

      • Jacek Tabisz
        Jacek Tabisz
        14 lipca 2016 at 00:12 - odpowiedz

        Panie Tomaszu, proszę nie robić uników. Argument z wielu religii, z których rzekomo jedna jest tą prawdziwą jest bardzo mocny. Wskazuje bowiem, że „dobry” bóg stosuje odpowiedzialność zbiorową. „Miałeś złych rodziców, źle wierzysz, spadaj”. Jeszcze dochodzą do tego wszelkie szariaty, kary kastowe, piekielne msze, Nie ma czego bronić Panie Tomaszu.

        • Tomek Świątkowski
          14 lipca 2016 at 01:10 - odpowiedz

          Tyle pan jeździł po Indiach, a pisze pan jak zaściankowy polski kato-ateista.
          Musi pan przecież wiedzieć, że buddyzm nie neguje ścieżki żadnych innych religii.
          Zresztą katolicyzm po Vaticanum Secundum także nie. Podobnie judaizm.

      • Zorro
        14 lipca 2016 at 00:44 - odpowiedz

        Komedią są „święte księgi”. Nieskończony, wszechwiedzący itp bóg nie jest w stanie jasno sformułować swojego przekazu dla każdego człowieka, ale posługuje się jakimiś „świętymi księgami”, których różne interpretacje utopiły we krwi miliony ludzi.

  2. MICHAL
    13 lipca 2016 at 15:09 - odpowiedz

    Religie(anci) przeważnie swego boga tworzą jako maczo-mena(nadnaturalnego samca alfa). Dobrze jest mieć takiego (będąc „szamanem” za swojego pryncypała którego autorytetem się podpierasz). Chrześcijaństwo do tego (Stary Testament) dorzuciło jeszcze starodawny koncept ofiary(błagalno- dziękczynnej) z tego co najcenniejsze czyli pierworodnego albo króla(przeważnie symbolicznego, np. hodowanego na ofiarę przez rok).

  3. Jadzia
    13 lipca 2016 at 18:49 - odpowiedz

    Świetne i podobne do moich przemyśleń. Kiedyś napisałam taki wierszyk
    Jak można stworzyć taki chaos?
    Dlaczego los mordowanych, poniżanych ludzi,
    nie pobudzi go,
    by w każdym domu, na całym świecie
    zamiast dyktować analfabecie,
    uczynić cud
     nie zamiany wody w wino
     nie chodzenia po wodzie
    tylko po świętej księdze na każdej komodzie.
    Cóż to za wysiłek
    w porównaniu do stworzenia świata w ciągu sześciu dni?
    No powiedz mi?
    Ponoć chce żeby wszyscy go poznali,
    wszyscy miłowali, a on dalej
    „Babilon” tworzy
    i z oddali patrzy
    jak obojętny widz w teatrze, co wyprawiają:
    chrześcijanie,
    muzułmanie,
    żydzi,
    hindusi.
    Jak tu się nie pokusić na takie pytanie:
    gdzie jest twa wszechmocna dobroć panie?
    Gdzie jest twoja siła?
    Czyżby się skończyła?
    To obraza rozumu!
    Jak tu nie być ateistą?

  4. Zorro
    13 lipca 2016 at 20:26 - odpowiedz

    Świetne! Krótko i celnie!

  5. mar
    13 lipca 2016 at 21:15 - odpowiedz

    To wszystko jest właśnie dowodem na to, że bóg istnieje i jest psychicznie chory.

  6. Janusz
    Janusz
    13 lipca 2016 at 22:18 - odpowiedz

    Rzeczywiscie swietny esej.
    Zal,ozenie ze religie sa tworem boga jest absurden bo bog stworzylby jedna rel,igie dla wszystkich a bie setki .

    • MICHAL
      13 lipca 2016 at 22:50 - odpowiedz

      No jak to, stworzył, NAJMOJSZĄ 🙂

  7. Anna
    13 lipca 2016 at 23:13 - odpowiedz

    Zgadzam się z powyższym tekstem w 99 procentach. Ten 1 procent to ta naiwna nadzieja że jednak Bóg istnieje, tylko nie chce z nami gadać. Bo zamiast szukać go we własnej duszy -posługujemy się tak zwanymi „świętymi księgami” .Ot, kochaj bliźniego swego jak siebie samego i na dobre życie starczy.

  8. Tomek Świątkowski
    13 lipca 2016 at 23:23 - odpowiedz

    ale afera…
    …bo ludzie mają różne poglądy na temat Boga
    no niesamowite, naprawdę..
    Na temat polityki, ekonomii, sztuki, ekologii, wegetarianizmu, uchodźców też mają różne poglądy i jakoś nikogo to nie podnieca.
    .
    .
    aha… już widzę o co chodzi
    O to, że Piotr Korga skądś W I E, że Bóg by nie pozwolił na powstanie tylu różnych religii
    pewnie Bóg mu powiedział…

    • Jacek Tabisz
      Jacek Tabisz
      14 lipca 2016 at 00:10 - odpowiedz

      A uważa Pan Panie Tomku, że to niby „dobry” bóg pozwoliłby dzieciom wierzyć w niewłaściwą religię, tak dla zabawy? Przecież dzieciom religie wbija się do głowy. I w większości wypadków nie ma możliwości zmiany.

      • Tomek Świątkowski
        14 lipca 2016 at 01:05 - odpowiedz

        uważam, ze bez Boga słowo „dobry” to tylko mglista, subiektywna i wirtualna idea bez odniesienia do rzeczywistości
        argumenty odwołujące się do pojęcia dobra i zła z chwilą udowodnienia, że Bóg nie istnieje, same się unieważniają bo odbierają jakąkolwiek treść tym pojęciom – jest to więc błędne koło

        • Anna
          14 lipca 2016 at 06:15 - odpowiedz

          Słowo „dobry” bez Boga to tylko mglista, subiektywna i wirtualna(!) idea? A słowo „zły”? Kiedy Bóg był dobry a kiedy zły? Czy Bóg firmuje tylko dobro a pod złem podpisać się może tylko szatan? A czy to szatan zesłał na ludzi potop, czy to szatan wybrał sobie jeden naród wspierając go w walce o swą wolność- czyli zabijaniu innych narodów? Tak wiem że Bóg musi nas karać- ale nie czyni tego sprawiedliwie.

          • Tomek Świątkowski
            14 lipca 2016 at 08:44

            moim zdaniem bez jakiegokolwiek Absolutu oba słowa (dobro i zło) są czysto abstrakcyjną i subiektywną ideą
            nauka w żaden sposób nie jest w stanie rozróżnić dobra od zła (nawet zdefiniować tych pojęć) – iskające się szympansy są tak samo dobre/złe, jak te same samce tłukące się o samicę na śmierć i życie
            liczy się tylko przetrwanie lepszych genów
            co ja chrzanię!?!? – jakich „lepszych”? oczywiście bardziej przystosowanych
            w przyrodzie nic nie jest ani gorsze ani lepsze….

          • MICHAL
            14 lipca 2016 at 09:06

            Dlatego nauka używa „pożądane/nie pożądane z punktu widzenia” albo „pożądane/nie pożądane czy też zalecane/nie zalecane ze względu na skutek….”

        • reader
          14 lipca 2016 at 13:05 - odpowiedz

          Jest dokładnie odwrotnie. Koncepcja boga wypacza pojęcia dobra i zła. Gdy boga nie ma, to zło i dobro są namacalne. Można analizować je w odniesieniu do skutków. Na przykład zabicie prowadzi do śmierci i unicestwienia, więc życie staje się cenne, a morderstwo złe. Prześladowanie mniejszości niszczy życie konkretnych ludzi, więc jest złe. Ogólnie, złe czyny to te, które powodują czyjąś krzywdę.
          Gdy pojawi się koncepcja boga, to logika krzywdy przestaje obowiązywać. Można na przykład zabijać lub torturować w imieniu boga i nadal uważać się za dobrego człowieka.

          • Piotr Korga
            Piotr Korga
            14 lipca 2016 at 13:14

            „Gdy pojawi się koncepcja boga, to logika krzywdy przestaje obowiązywać.”
            -Też prawda. Samo cierpienie, które przecież jest czymś złym dla każdej jednostki, wierzący potrafią przyjmować jako dar, jako coś oczyszczającego, zbliżającego do boga, do cierpiącego Jezusa. Stąd mamy tylu tzw. świętych ascetów, którzy w wyniku religijnych zaburzeń umysłu, torturowali swoje ciało. Co gorsza, apoteoza cierpienia skłania do zaniechania ulżenia cierpiącemu w bólu, czym wsławiła się choćby Matka Teresa. Stąd też wierzący są zazwyczaj przeciwnikami eutanazji.

          • Ala Wilk
            14 lipca 2016 at 15:22

            Też nie do końca. W państwach formalnie ateistycznych też dokonuje się masowych zbrodni np. w ZSRS czy Chinach.

          • Tomek Świątkowski
            14 lipca 2016 at 16:56

            Z materialistycznego punktu widzenia życie i cierpienie to reakcje chemiczne, a człowiek to proteiny. W dodatku powstały przypadkiem.
            Co w tym takiego cennego?
            Krzywda jest zła? To tylko jakaś ujemny wynik sumy korzyści, czy coś takiego…
            Słowa „cenne” albo „krzywda” nie istnieją w nauce.
            Możecie sobie wymyślać dowolne synonimy słów „dobro” i „zło” – dla nauki one NIE ISTNIEJĄ.
            Nic się z tym nie da zrobić, o ile czegoś dogmatycznie nie założycie.
            .
            Ala Wilk ma rację.
            Ateiści Stalin i Mao to najstraszliwsi krzywdziciele w dziejach świata, Jak widać trzeba negacji istnienia dobra i zła, by stać się najgorszym bandziorem.
            A na to pozwala ateizm.

          • reader
            14 lipca 2016 at 17:37

            „Też nie do końca. W państwach formalnie ateistycznych też dokonuje się masowych zbrodni np. w ZSRS czy Chinach.”
            No właśnie, kluczem jest słowo „formalnie”. W praktyce, w tych państwach panował i jeszcze gdzie nie gdzie panuje religijny kult wodza, kult narodu, czy rasy. Aby dokonywać zbrodni na masową skalę potrzeba ślepej, bezrefleksyjnej wiary. I nie ma znaczenia, czy wierzy się w papę Stalina, papę Jahwę, papę Allach albo wyższość rasy. Wszyscy wyznawcy powyższych idą w zbrodniach łeb w łeb.
            Co cennego w życiu? Co złego w krzywdzie? Żeby to zrozumieć trzeba mieć mózg wyposażony przez ewolucję w empatię, która leży u podstaw moralności. Osoby używające przez dłuższy czas protezy moralności zwanej religią mają z tym problem i wcale mnie to nie dziwi. W końcu jak się czegoś nie używa to to zanika. Tak jest ze znajomością języków obcych, mięśniami i moralnością.
            Wiedza na temat protein, atomów i reakcji chemicznych nie przeszkadza w cieszeniu się wytworzonymi przez reakcje uczuciami, doznawaniu radości i smutków, szczęścia i cierpienia. Żadne założenia dogmatyczne nie są tu konieczne. Tylko religijnym się wydaje, że są, bo postrzegają oni świat przez pryzmat swoich dogmatów i wydaje im się, że te dogmaty są konieczne.

          • Tomek Świątkowski
            14 lipca 2016 at 19:16

            To nie był religijny kult, tylko świecki kult.
            Państwa formalnie ateistyczne, bo miały wpisany ateizm w oficjalne dokumenty państwowe.
            .
            Zresztą – nawet jak komuś wciśnie pan to naiwną propagandę, to co z tego?
            Zbrodniarzami byli Stalin i Mao – obaj zdeklarowani ateiści, a nie ci biedni ludzie, którzy otaczali ich kultem.

          • Tomek Świątkowski
            14 lipca 2016 at 19:22

            Empatia to system instynktów (czyli reakcji chemicznych), który przypadkowo się utrwalił, bo akurat trochę pomagał się rozprzestrzeniać genom, dla których nasze ciała są wehikułem i powielaczem.
            Popsuć kserokopiarkę to może jest wandalizm, ale nie zbrodnia przecież!
            .
            „cieszenie się” to też same reakcje chemiczne.
            Tylko przesądy każą się panu dopatrywać się w tym czegoś więcej, a nauka to już wyjaśniła: chemia.

  9. tatajarek
    14 lipca 2016 at 19:14 - odpowiedz

    Gratuluję, piękny artykuł.
    Jak to jest możliwe, że w Polsce, gdy ktoś zapisze garść oczywistości
    (bo taka jest zawartość tego artykułu)
    to efekt jest większy niżby piorun strzelił?

    A propos komentarza Pana Jacka:
    „Świetny, mocny artykuł. Aż dziwne, że tylu ludzi nie zwątpi pod wpływem tego tekstu, ale nadal będzie wierzyć.”
    Nawet gdyby to nadać w TV Trwam i opublikować we Frondzie, to i wtedy może by dotarło co najwyżej do jednej czy dwóch osób. Reszta wyłączyłaby telewizory, lub przestała czytać już po pierwszej linijce. Mianowicie wskutek zawsze skutecznego efektu „obrazy uczuć”, który świetnie uodparnia na wraże treści.

    Nie wiem, może by zadziałało włączenie tego artykułu do kanonu obowiazkowych lektur szkolnych.

    Świetny komentarz Readera o moralności. Aż dziw bierze, że obecnie, czyli wiele lat po tym jak rozpoznano ewolucyjne pochodzenie moralności, ogromna większość osób wierzy w średniowieczną bajkę o Bogu, Szatanie i wolnej woli.

    • Tomek Świątkowski
      14 lipca 2016 at 19:32 - odpowiedz

      Co najwyżej rozpoznano ewolucyjne pochodzenie pewnych zachowań, które ludzie przesądni nazwali sobie moralnymi.
      Nauka nie rozpoznaje żadnej moralności, bo jej nie obchodzą takie abstrakcyjne idee.

      • Piotr Korga
        Piotr Korga
        14 lipca 2016 at 21:18 - odpowiedz

        Proponuję T. Świątkowskiemu jednak wrócić do rzeczywistości. Mamy XXI wiek. Ciągłe opowieści o Mao i Stalinie robią się nudne i nie mają sensu. Sam Stalin podobno był bardzo zabobonny, w sensie wiary w ezoteryczne bzdety. W każdym razie żaden racjonalista (zazwyczaj to też ateista), nigdy nie poprze takich psychopatów. Choćby dlatego, że posługiwali się takim samym narzędziem jak religie, czyli indoktrynacją, „gorszeniem maluczkich”. Dzisiejsi ateiści są na pierwszej linii w walce o poszanowanie praw człowieka, równouprawnienie, wolności sumienia i wyznania. Nie pamiętam by Dawkins, Dennett, Harris, chcieli kogoś siłą nawracać, czy burzyć kościoły. Czy dzisiejsi wierzący mogą się pochwalić tym samym? Może muzułmanie, którzy gotowi są wymordować miliony niewiernych, gdyby tylko im na to pozwolono? Może katolicy ze swoimi pomysłami dot. zakazu aborcji nawet za cenę życia matki, klauzuli sumienia, uczynienia Chrystusa królem Polski? Jak wspomniałem wcześniej, nie zamierzam nikogo dzisiaj nękać za inkwizycję i wyprawy krzyżowe, zaprowadzanie siłą chrześcijaństwa, za wszelkie zbrodnie na tle religijnym. Ateizm to tylko (100. raz powtarzam) składowa niektórych ideologii, bo sam nią nie jest. Nie zamierzam więc się tłumaczyć z jakichkolwiek postępków ateistów na świecie i zaprawdę nie nawrócę się, ani nie będę udawał nawróconego, tylko dlatego, by jakiś wyznawca starożytnych bredni uznał mnie łaskawie za istotę moralną. Mam to gdzieś. Tym bardziej, że wszystkie przepisy, kodeksy, konstytucje, cywilizowanych krajów świeckich, są o niebo bardziej humanitarne niż wszelkie prawa i przykazania jakiejkolwiek religii na świecie.

        • Tomek Świątkowski
          15 lipca 2016 at 00:26 - odpowiedz

          „Dzisiejsi ateiści są na pierwszej linii w walce o poszanowanie praw człowieka”
          np. w KRLD?
          .
          „Nie zamierzam więc się tłumaczyć z jakichkolwiek postępków ateistów na świecie”
          To nie oczekuj pan, że chrześcijanin ze środkowej Europy będzie się tłumaczyć z postępków jakichś muslimów w Iraku. Tylko zaświadczenie o schizofrenii od psychiatry może być usprawiedliwieniem takiej dychotomii umysłowej.
          Dzisiaj muzułmanie są gotowi mordować, ale 30 lat temu świecko-humanityczni radykałowie mordowali w Europie 2 razy więcej, niż muzułmanie dzisiaj. A za 20 lat może się znowu sytuacja odwróci, bo wypieracie się faktów, a to oznacza, że nie wyciągniecie żadnych wniosków.
          .
          Jest pan w kiepskiej sytuacji, bo ja mogę wziąć Biblię i bez trudu udowodnić, że inkwizycja albo krucjata (a nawet to głupie obwołanie Chrystusa królem Polski) to pomysły ewidentnie sprzeczne z chrześcijaństwem.
          A pan jak udowodni, że Pol Pot albo Stalin postąpili niezgodnie z ateizmem?
          Pol Pot był miłym facetem, studiował na Sorbonie, przyjaźnił się z elitą francuskich humanistów, grał na fortepianie…

        • Tomek Świątkowski
          15 lipca 2016 at 00:34 - odpowiedz

          „Dzisiejsi ateiści są na pierwszej linii w walce o poszanowanie praw człowieka, równouprawnienie, wolności sumienia i wyznania.”
          .
          tak z ciekawości sprawdziłem poglądy religijne laureatów pokojowego Nobla z ostatnich 30 lat
          może to dość kontrowersyjna nagroda, ale daje jakiś obraz, a norweski parlament na pewno trudno podejrzewać o szczególną antypatię wobec ateistów
          nawet byłem zaskoczony:
          Malala Yousafzai – muzułmanka
          Kailash Satyarthi – hinduista
          Tawakkul Karman – sunnitka
          Leymah Gbowee – luteranka
          Ellen Johnson Sirleaf – metodystka
          Liu Xiaobo – ???
          Barack Obama – protestant
          Martti Ahtisaari – ???
          Al Gore – baptysta
          Muhammad Yunus – ???
          Wangari Muta Maathai – katoliczka
          Shirin Ebadi – szyitka
          Jimmy Carter – baptysta
          Kofi Annan – protestant
          Kim Dae-jung – katolik
          David Trimble – prezbiterianin
          John Hume – katolik
          Jody Williams – ???
          José Ramos-Horta – katolik
          Carlos Belo – katolik
          Frederik de Klerk – kalwin
          Nelson Mandela – metodysta
          Rigoberta Menchú – ????
          Aung San Suu Kyi – buddystka
          Michaił Gorbaczow – ateista
          Dalai Lama – buddysta
          Óscar Arias – katolik
          Elie Wiesel – teista
          Desmond Tutu – anglikanin

          • Piotr Korga
            Piotr Korga
            15 lipca 2016 at 07:49

            I o czym mato świadczyć? Że większość ludzi, ponad 90% jest wierząca? Tak jest. I że pokojową nagrodę łatwiej akurat uzyskać mieszkańcowi kraju, gdzie toczą się wojny, konflikty na tle religijnym? Tak, łatwiej dzisiaj o nią muzułmaninowi albo Irlandczykowi niż Skandynawowi, czy Islandczykowi.

          • Tomek Świątkowski
            15 lipca 2016 at 08:14

            Świadczy o tym, że zdanie: „ateiści są na pierwszej linii w walce o poszanowanie praw człowieka” jest hurra-optymistyczne i ma charakter propagandowy, a nie informujący o faktach.
            Niezależnie od powodów, dla których fakty są takie, jakie są.

          • Tomek Świątkowski
            15 lipca 2016 at 09:05

            „pokojową nagrodę łatwiej akurat uzyskać mieszkańcowi kraju, gdzie toczą się wojny, konflikty na tle religijnym?”
            jak łatwo wypocić okrągły slogan!
            znowu mnie podkusiło i poświęciłem pół godziny, żeby sprawdzić za jaką walkę „łatwiej dostać” pokojową nagrodę Nobla.
            .
            Malala Yousafzai – z religijną opresją
            Kailash Satyarthi – z religijną opresją
            Tawakkul Karman – z religijną opresją
            Leymah Gbowee – ze świeckim politycznym reżimem
            Ellen Johnson Sirleaf – ze świeckim politycznym reżimem
            Liu Xiaobo – z ateistycznym marksistowskim reżimem
            Barack Obama – ? ? ?
            Martti Ahtisaari – działalność pokojowa
            Al Gore – ekologia
            Muhammad Yunus – mikrokredyty
            Wangari Muta Maathai – ze świeckim politycznym reżimem
            Shirin Ebadi – z religijnym reżimem
            Jimmy Carter – działalność pokojowa i społeczna
            Kofi Annan – działalność pokojowa
            Kim Dae-jung – działalność pokojowa
            David Trimble, John Hume – Ulster – konflikt polityczny o terytorium (z religią w tle)
            Jody Williams – miny przeciw piechotne
            Carlos Belo, José Ramos-Horta – konflikt polityczny o terytorium
            Frederik de Klerk – z apartheidem
            Nelson Mandela – z apartheidem
            Rigoberta Menchú – prawa człowieka
            Aung San Suu Kyi – z marksistowskim reżimem
            Michaił Gorbaczow – z ateistycznym marksistowskim reżimem
            Dalai Lama – z ateistycznym marksistowskim reżimem
            Óscar Arias – konflikt polityczny
            Elie Wiesel – rozliczenie nazistów
            Desmond Tutu – z apartheidem
            Lech Wałęsa – z ateistycznym marksistowskim reżimem
            .
            jak widać łatwiej dostać pokojowego Nobla żyjąc tam, gdzie jest reżim marksistowski a nie religijna opresja

  10. Ala Wilk
    15 lipca 2016 at 07:36 - odpowiedz

    U Dawkinsa w filmie zabrakło rozmów z jakimiś stalinistami czy maoistami, jeszcze tacy się zdarzają np. w Rosji czy we Francji. Fajnie by było ich porównać z fanatycznymi pastorami czy muzułumanami.

  11. Antoni
    11 stycznia 2017 at 23:54 - odpowiedz

    Według mnie do wiary w Boga wszelkie religie są zbędne.Przyjdzie czas,że ludzie dojrzeją i porzucą swoje religie w imię zjednoczenia ludzkości.Wtedy nastanie jedna owczarnia i jeden Pasterz.

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *