Faszyzmu naszego powszedniego. Część 2. Rasizm jest faszyzmem

O wstydliwych endekoidalno-faszystowskich fascynacjach polskiego społeczeństwa przed 1939 rokiem milczy nadwiślański mainstream, zakłamując tym samym po raz kolejny dzieje Polski. O epizodach tzw. polskości,zawsze kryształowej i wzniosłej, anhelicznej i mistycznej cicho sza. Przez to ma ona być – ta polskość – w zamysłach tej wizji mityczną, irracjonalną, bombastyczną i patetyczną zarazem. Oto kard. Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia, polsko-narodowa ikona oporu przeciwko komunizmowi i krynica cnót moralno-etycznych (jak cały tysiącletni dorobek katolicyzmu i Kościoła w dziejach Polski jest nad Wisłą, Odrą i Bugiem dziś medialnie – bezrefleksyjnie i irracjonalnie – prezentowany) miał stwierdzić, iż „…… Rasizm kryje w sobie pewne zdrowe myśli, które dotychczas znane były tylko w szczupłym gronie lekarzy i biologów. Dziś przyszedł czas na ich rehabilitację„.

    I dalej: „…Trudno nie przyznać słuszności twierdzeniom Hitlera, Żyd pozostał obcym ciałem w organizmie narodów europejskich. Żyd zwalcza obcą jego psychice kulturę, wyrosłą na podłożu chrześcijaństwa. Jego przeobrażenie może się dokonać tylko na drodze religijnej – przez szczere, bezinteresowne przyjęcie chrześcijaństwa„.Co to jest jak nie pochwała rasizmu i tym samem – faszyzmu ? ([w]: Ateneum kapłańskiego, 1938).

*     *     *

Hitler był katolikiem, nie ateistą jak utrzymują
niektórzy. Otrzymał katolicki chrzest i nigdy
nie był ekskomunikowany. Za to komuniści –
co do jednego, na całym świece.
Pat   CONDELL

         A więc Wrocław w 2016 roku ma stać się Europejską Stolicą Kultury. Wiąże się ten fakt z określonymi działaniami (mającymi przygotować do tego wydarzenia – ważnego dla regionu i Polski także – społeczność miasta Wrocławia) władz miejskich – wszystkich szczebli i poziomów (urzędy: miejski, wojewódzki i marszałkowski) nad właściwą, zgodną z tzw. europejskością, prezentacją wizerunku miasta nad Odrą. Jak wiele osób odpowiedzialnych za sprawne, właściwe i pozytywne przeprowadzenie tego przedsięwzięcia en bloc (chodzi o wizerunek jak i osiągnięcie określonych celów społecznych) zdaje sobie sprawę z innego wizerunku Wrocławia i Polski – Polski Walusia, posła Górskiego, prof. Pawłowicz, Cejrowskiego, Winnickiego, Krejckanta, Gmurczyka, Korwina-Mikke i im podobnych  (choć jak widać o różnorodnym wymiarze) indywiduów.

    Warto w tym miejscu przypomnieć  wydarzenie sprzed roku, z życia wrocławskiej sceny publicznej,  gdzie rasistowskim zachowaniem – publicznie – popisał się jeden z prominentnych urzędników magistratu wrocławskiego, bliski współpracownik Prezydenta Miasta Rafała Dutkiewicza. Gwiazdą  anty-kabaretu, który odbywa się 13 dnia każdego miesiąca we wrocławskim klubie Mleczarnia, był w marcu 2013 r.  Paweł Romaszkan, szef biura promocji miasta rządzonego niepodzielnie przez ugrupowanie Rafała Dutkiewicza. Opowieści tego znanego skądinąd urzędnika samorządowego wyciągnięte z oparów urzędniczego absurdu zawsze wywołują salwy śmiechu. Egzemplifikują one bowiem – choć nie do  wszystkich to dociera – określoną, polską mentalność i skrywane pod zasłoną inteligencji, wykształcenia, obycia, europejskości i poprawności politycznej opary rasizmu, ksenofobii, pogardy (a przynajmniej – paternalizmu i kulturowo-cywilizacyjnego imperializmu wobec Innego), kołtuństwa i prostackich uprzedzeń.

    Jego ówcześnie opowiadany kalambur mówił o tym, iż we Wrocławiu  w przedstawicielstwie firmy Google pracuje trzech czarnoskórych. I jeden z nich, spacerując po wrocławskim Rynku, dostał od podchmielonego przechodnia w pysk. Szef firmy uznał tę sytuację za przejaw rasizmu i pospieszył ze skargą do Ratusza. Zwołano zebranie dyrektorów na najwyższym szczeblu po to, żeby znaleźć antidotum i dać odpór podobnym mordobiciom w przyszłości. I dyrektor jednego z wydziałów (autor monologu za żadne skarby nie chciał zdradzić, o kogo chodzi) zgłosił swój postulat, który polegał z grubsza na tym, żeby na tę nienawiść, której przejawem był cios w twarz czarnoskórego, odpowiedzieć miłością. Miał nawet pomysł na nazwę tej akcji: „Przytul Murzyna„.

   Pojawił się jednak problem natury logistycznej: który wydział i która urzędowa komórka miałaby koordynować akcję. I tu dyrektor Romaszkan zgłosił swój pomysł. Niech się zajmie tym Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Ma wysłać na teren miasta trójki składające się z urzędnika, bezrobotnego i kloszarda. Ten pierwszy będzie realizował swoje służbowe obowiązki, drugi uzyska zajęcie, które pobudzi jego aktywność, a trzeci zrozumie, że świat może być kolorowy nie tylko po spożyciu napojów z procentami. A na całej akcji zyskałby Wrocław, podbudowując swoją renomę miasta spotkań, dodatkowo wzmacniając swój image jako Europejska Stolicą Kultury, a Paweł Romaszkan z racji swego stanowiska – był wówczas prominentną osobistością wrocławskiego mainstreamu (w międzyczasie Prezydent Rafał Dutkiewicz zdymisjonował go, ale za inne poważne merytorycznie nie do przyjęcia, uchybienia w pracy) – jako animator tej akcji.  

   Pomysłodawczynią idei Europejskiej Stolicy Kultury była znana wszystkim znakomita aktorka, wokalistka i polityk grecki Melina Mercouri. 13 maja 1985 r. podczas spotkania  Rady Europy zaproponowała pomysł zintegrowania Europejczyków za pomocą kultury, co doprowadziło właśnie do powstania inicjatywy pod dzisiejszą nazwą.

    Najważniejsze jest to, żeby spełnić oczekiwania ludzi. Najważniejsi są ludzie – powiedział prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz po ogłoszeniu nominacji Wrocławia do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku. Dodał wówczas również, iż idea ESK łączy w sobie trzy wymiary: wymiar europejskości, wymiar stolicy i wymiar kultury. Najważniejsze jednak jest to, żeby spełnić oczekiwania ludzi. Najważniejsi są ludzie. Mimo takich solennych zapewnień Prezydent Dutkiewicz nigdy w oficjalnej enuncjacji nie odciął sie od swego podwładnego w tej akurat, delikatnej i wieloznacznej materii.

   Naprawdę – pomysłowość i inwencja owego urzędnika okazała się w tej materii nieodgadniona i jak u Laertesa – ojca Odyseusza – „pełna forteli” przeróżnych. Jak widać jest (był) właściwą osobą na właściwym miejscu, zwłaszcza w kontekście tak znaczącego wydarzenia jaki czeka gród nad Odrą w roku 2016 (i to w skali Unii Europejskiej, ba – całej Europy).      

     Ale mimo, iż Paweł Romaszkan nie jest związany już w jakikolwiek sposób z ideą ESK – Wrocław AD 2016 jego nieszczęśliwy kuplet z 13.03.2013 roku oddaje pewną ogólniejszą treść. Pewną ogólniejszą prawidłowość. Widać, że  w elitach XXI-wiecznego Wrocławia, miasta pretendującego do miana multi-kulturowego miejsca (a w zasadzie – do takiego centrum, w tej części Starego Kontynentu) spotkań różnych kultur, ras, języków, tradycji i religii, funkcjonują takie m.in. poglądy, takie m.in. postawy, taka mentalność i świadomość w przedmiocie dzisiejszych trendów cywilizacyjnych w obrębie kultury Zachodu (do której chcemy bardzo przynależeć).

     Choć może nie należy się dziwić. Przecież niektórzy Ojcowie Założyciele USA i autorzy „Deklaracji Niepodległości” (1776) piszący w niej, że wszyscy urodzeni ludzie są sobie równi, posiadali niewolników, co a priori zakłada ich nierówność i poddaństwo..…      I może dlatego nie powinniśmy się dziwić stwierdzeniem aktora Marka Kocota, głównego organizatora anty-kabaretu, że wbrew „insynuacjom wystąpienie Romaszkana wolne było od najmniejszych przejawów rasizmu”. Tak samo jak cykliczne programy TV (publicznej i prywatnych), książki, spotkania i prelekcje polskiego globtrotera Wojciecha Cejrowskiego o krajach spoza zachodniego kręgu kulturowo-cywilizacyjnego: zawierają one niesłychaną ilość pospolitego jadu, nieukrywanego paternalizmu,  elementów wyższości rasy białego człowieka wobec tych „dzikich, których my, Europejczycy musimy cywilizować” – po prostu klasycznego rasizmu, pokrytego inteligencką retoryką i chrześcijańsko-misyjnymi uzasadnieniami czy kupletami.  I nikt nie protestuje, nikt nie dyskutuje z autorem na ten temat, wszyscy się uśmiechają i udają, że sprawy nie ma  (a może myślą tak samo jak Cejrowski ?).

   Na potwierdzenie tych skojarzeń i refleksji wypada przytoczyć sprawę osiedli – nielegalnych co prawda, ale chodzi tu o wymiar humanistyczny, ludzki, o mentalność i sposób myślenia (o codziennych, ludzkich sprawach oraz o stosunek do tzw. Innego) – rumuńskich Romów posadowionych na północnych obrzeżach miasta (ul. ul. Paprotna i Kamińskiego) ciągnącej się od jesieni ub. roku.  List w obronie szykanowanej i traktowanej przez urzędników wrocławskich w sposób przedmiotowy społeczności romskiej podpisało wielu intelektualistów i osobistości życia publicznego, m.in. .prof. Zygmunt Bauman, Waldemar Frydrych (znany animator Pomarańczowej Alternatywy), Przemysław Wielgosz (red. naczelny polskiej edycji Le Monde Diplomatique), prof. Jerzy Kochan, Maciej Kurowicki (rockman), Stanisław Szelc (satyryk), Konrad Imiela (reżyser i aktor), prof. Andrzej Witkowski (członek PAN). Ich zdaniem Wrocław, miasto spotkań, szczycące się wydarzeniami takimi jak Brave (festiwal „przeciw wypędzeniom z kultury”, podczas którego pod opieką wolontariuszy i tłumaczy, można popatrzeć na egzotyczne tradycje innych kultur) nie może pozwalać sobie na fakt, że osiedlający się nad Odrą ostatni europejscy koczownicy, są odsyłani powrotem, do miejsc wyruszenia w swe wędrówki. W przypadku Romów nie ma żadnego konkretnego kraju, do którego mogliby wrócić. Większość posługuje się dwoma językami – romani i polskim. Nie potrafią jednak czytać i pisać. Bez uznania ich praw nie są w stanie podjąć edukacji, a w przyszłości także pracy, co doprowadziłoby do osiągnięcia pełnej niezależności.

     Dalej sygnatariusze tego apelu piszą, że „…..Włodarze szczycącego się wielokulturowością miasta powinni zdawać sobie sprawę z migracji motywowanej ekonomicznie. Ich reakcją powinno być podjęcie dialogu a nie odgradzanie się murem od biednych, dla których Polska jest zieloną wyspą. Od 2007 roku kiedy Rumunia stała się państwem członkowskim Unii Europejskiej, każdy jej obywatel zyskał prawa należne członkom Wspólnoty .Dodatkowym bodźcem do pomocy wykluczonym ekonomicznie powinien być fakt masowej emigracji Polaków, np. na Wyspy Brytyjskie, spowodowanej – tak jak emigracja Romów – trudną sytuacją finansową. Tymczasem władze rozpoczęły procedurę wydalenia. Ich działania zostały dostrzeżone przez m. in. Amnesty International, Polskie Towarzystwo Antydyskryminacyjne i Związek Romów Polskich. Pierwszy raz od 1989 roku Amnesty International ogłosiło tzw.  pilną akcję dotyczącą Polski. Międzynarodowy Sekretariat Amnesty International zapoczątkował globalną akcję informacyjną zachęcającą do wyrażania sprzeciwu wobec działań władz Wrocławia”.

     Trudno poją

jak tak zaprogramowana, urzędnicza i anty-humanitarna mentalność może współgrać z ideą rzuconą prawie 30 lat temu przez Melinę Mercouri , a która tak trwale i wspaniale zmaterializowała się i wpisała we współczesne dzieje Starego Kontynentu. Ideą Europejskiej Stolicy Kultury.

     Wywieranie wpływu na władze Wrocławia w tej materii wydaje się tym istotniejsze, że Wrocław w ciągu ostatnich lat był świadkiem rosnącej liczby motywowanych ksenofobiczną, rasistowską i neonazistowską nienawiścią ataków. O próbie zakłócenia wykładu Zygmunta Baumana już była mowa. Ta sama ekipa, członkowiJak pokochałem Adolfa Hitlerae NOP we współpracy z kibicami Śląska Wrocław, napadli 11 listopada 2012 na skłot Wagenburg, co skończyło się ciężkim pobiciem jednego z mieszkańców i zdemolowaniem zabudowań. Tymczasem przewodniczący NOP, Dawid Gaszyński, wypowiadał się w materiale TVN o wrocławskim koczowisku z pozycji zatroskanego obywatela, który musi „wziąć sprawy w swoje ręce”. Budzą poważne obawy metody działania człowieka przewodniczącego organizacji, której członkowie regularnie stosują mowę nienawiści i podejmują agresywne działania. Zapowiadali oni „ostateczne rozwiązanie problemu cygańskich koczowisk” w urodziny Hitlera. Fakt, że jeden z animatorów tych faszystowskich wystąpień, Roman Zieliński, administrator portalu fanslask.fuckpc.pl, jest jednocześnie autorem książki , aż nadto dosadnie pokazuje, w jakiej sytuacji znaleźli się wrocławscy Romowie rumuńscy. I jaka świadomość kieruje tymi ludźmi. I jaki jest stosunek do Innego szeroko funkcjonujący – nie widać by się magistrat i władze miasta temu w jakikolwiek sposób  przeciwstawiały  – wśród sporej części mieszkańców tego miasta.

     Zdaniem sygnatariuszy wspomnianego apelu – całkiem słusznego i prawdziwego w swym wymiarze – wydalenie Romów oznaczałoby, że to faszyści i ksenofobi dyktują w mieście mające być Europejską Stolica Kultury warunki. Oznaczałoby to, że władze miasta bardziej boją się faszystów, niż chcą uczynić prawdziwym masywnie promowany wizerunek Wrocławia otwartego, wielokulturowego. Że jedynym multi-kulti na jakie je stać, jest filantropijna odmiana wystaw światowych i piarowe fajerwerki. Nie wolno ich zdaniem dopuścić do tego, aby Wrocław stał się miastem nacjonalizmu, jak głoszą plakaty, rozklejane po nocach przez NOP. Bo mamy do czynienia nie z pojedynczymi i agresywnymi wybrykami, ale z ciągiem zdarzeń, który należy przerwać. To określony ciąg incydentów i sytuacji, których efektu trudno przewidzieć, a który może być bardzo niebezpiecznym. Należy mu się zdecydowanie i jednoznacznie już teraz przeciwstawia

.  

   Korzenie, źródła takich drastycznych, faszystowskich i bandyckich wyczynów tkwią m.in. właśnie w tolerancji dla takich niewinnych (niby) żartów, dowcipów i kalamburów a’la Paweł Romaszkan czy prześmiewczych pół-żarcików bądź błahych quasi-opowiastek a’la Wojciech Cejrowski. Od tego się zaczyna, a potem trwa w mentalności społecznej, funkcjonując jako coś normalnego i powszechnie przyjętego.

   Polskie (i nie tylko) doświadczenia udowadniają, iż wykształcenie, przynależność do elity, celebryctwo, pozycja społeczna, kapitał (wszystko co pod tym znaczeniem rozumiemy) nie chronią przed barbarzyństwem, ksenofobią, szowinizmem, rasizmem, antysemityzmem, nienawiścią, pogardą do Innego człowieka etc. Idee (tu – rasistowskie, szowinistyczne, nienawistne i mordercze) rodzą się w umysłach inteligenckich ale ich praktyka i realizacja – ze wszystkimi okropnościami i brutalnością – przypada ludowi. Można go przecież zawsze skrzętnie wykorzystywać, sterując gniewem gawiedzi w pożądaną stronę ……

O autorze wpisu:

Doktor religioznawstwa. Publikował m.in. w "Przeglądzie Religioznawczym", "Res Humanie", "Dziś", "Racjonalista.pl". Na na koncie ponad 300 publikacji. Wykształcenie - przyroda/geografia, filozofia/religioznawstwo, studium podyplomowe z etyki i religioznawstwa. Wieloletni członek Polskiego Towarzystwa Religioznawczego i Towarzystwa Kultury Świeckiej. Sympatyk i stały współpracownik Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów. Mieszka we Wrocławiu.

2 Odpowiedzi na “Faszyzmu naszego powszedniego. Część 2. Rasizm jest faszyzmem”

  1. Po raz kolejny widać niedostatki wiedzy historycznej i politycznej autora. Takie poglądy jak prymasa były wtedy bardzo modne. Np Herbert Spencer tez grzmiał przeciw mieszkaniu się ras. A byl to czlowiek swiatly. Natomiast faszyzm nie jest rasizmem ani odwrotnie. faszyzm czyli ustrój Mussoliniego lub tez jego nasladowcy od Finlandii po Portugalie kladli nacisk bardziej na obywatelstwo i tzw zdrowe poglądy niż na pochodzenie etniczne. To bardziej domena iii rzeszy

  2. Azja dla Azjatów, Afryka dla Afrykanów, białe kraje dla wszystkich!
    Jeśli „antyrasiści” są tak obojętni na pochodzenie rasowe, to dlaczego mają tak wielki problem z wyłącznie białymi krajami, białymi miastami, białymi okolicami, białymi miejscami pracy, białymi szkołami?
    Nigdy nie widziałem żadnego „antyrasisty” narzekającego, że jakieś miejsce jest zbyt brązowe i trzeba je uczynić MNIEJ brązowym, by walczyć z „rasizmem”
    Myślą, że kogo na to nabiorą?
    „Wielokulturowość”=BIAŁE LUDOBÓJSTWO
    Antyrasista to szyfrogram dla anty-biały

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.