Hipokrates i Inspiration4

    Ziemia jest niewielka. To stwierdzi każdy, kto miał okazję lecieć samolotem choć raz w życiu. Nagle okazuje się, że miejsce, na którym ludzkość istniała od 200 tysięcy lat, gdzie pisała historię odkryć i wojen, można oblecieć dookoła samolotem pasażerskim w trochę ponad 40 godzin. Aby zaś wejść na orbitę, musimy lecieć trochę szybciej, jak na przykład załoga Inspiration4, która aby utrzymać się na orbicie 585 km nad powierzchnią Ziemi musiała okrążać nasz glob swym Crew Dragon 15 razy na dobę.

   Z takiej perspektywy wysłani przez SpaceX i Elona Muska astronauci nie mogą mieć żadnych wątpliwości, że planeta Ziemia jest tylko małym pyłkiem w ogromnej, niezmierzonej przestrzeni i ograniczanie się do tego pyłku, gdy można przecież planować inne miejsca rozkwitu ludzkości jest albo szaleństwem, albo małostkowością ludzi, którzy myślą tylko na metr i godzinę do przodu.

   Przesłaniem misji Inspiration4 nie było jednak wywyższanie się ponad zwykłych śmiertelników, lecz pokazanie, że każdy może polecieć w kosmos. Że nie trzeba już być żołnierzem i pilotem myśliwca szkolonym przez całe życie, aby znaleźć się w kosmosie, ponad oceanami i kontynentami. Oczywiście misja Inspiration4 poza optymizmem wzbudziła też głosy sceptyczne, żeby nie powiedzieć fatalistyczne. Choćby Spider’s Web natychmiast zaznacza, że aby cieszyć się kosmiczną podróżą, nadal trzeba być multumiliarderem. Cała misja kosztowała co najmniej 200 milionów dolarów, do tego załoga musiała przygotowywać się do niej sześć miesięcy. Ten fatalizm jest moim zdaniem dość nieuzasadniony. Wszyscy, którzy choć trochę obcują z rynkiem, wiedzą, że rzeczy, na które jest popyt tanieją i przyciągają różne innowacje, mające poszerzyć ich dostępność. Gdy zapotrzebowanie rośnie, usługi stają się tańsze, zaś masy innowatorów pracują nad tym, aby były one dostępne dla osób, które wcześniej nie mogły sobie na to pozwolić zarówno ze względów finansowych, jak i kondycyjnych i zdrowotnych. Inspiration4 słusznie opisywana jest jako kolejny krok w stronę udostępnienia kosmosu coraz większych rzeszom chętnych.

   W misji wzięły udział cztery osoby: Jared Isaacman – dowódca statku kosmicznego, pilot myśliwski, Hayley Arceneaux – lekarka ekspedycji, przedstawicielka szpitala, ozdrowieniec po chorobie nowotworowej kości, Christopher Sembroski  – specjalista ekspedycji, weteran US Air Force i Sian Proctor – pilotka ekspedycji, przedsiębiorca. Zwłaszcza Hayley, uleczona i pracująca dla Szpitala Badawczego Dziecięcego St. Jude w Memphis w stanie Tennessee nie miała nic wspólnego z wojskiem, myśliwcami, naukami ścisłymi. Do tego miała w sobie protezy kości, które dawniej całkowicie wykluczały marzenia o kosmosie. Inspiration4 wystartowała 16 września 2021 i wróciła 18 września 2021.

   Ja sam trafiłem na ten temat przypadkowo. Kilka tygodni temu na Netflixie pojawiły się pierwsze odcinki dokumentu opisującego przygotowania do tej misji. Początkowo sądziłem, że misja już się odbyła, skoro można oglądać taki reportaż. Nie doceniłem jednak odwagi inicjatorów przedsięwzięcia. Okazało się, że ten dokument powstaje na żywo. Zaufanie i wiara w technikę Elona Muska okazały się tak duże, że nie obawiał się on ewentualnej katastrofy, która zawsze w kosmosie może się zdarzyć. W końcu rakieta wynosząca ludzi na orbitę to nie rower. To wiele ton ekstremalnie palnego i wybuchowego paliwa, na wierzchołku którego znajduje się niewielka przestrzeń mająca podtrzymać przy życiu jej pasażerów już w kosmosie.

   Później pojechałem do Grecji, na Wyspę Kos, gdzie najpewniej urodził się i działał Hipokrates, starożytny ojciec medycyny. To on jako pierwszy uznał, że choroba jest zjawiskiem, które trzeba opisywać, którego symptomy należy analizować i w naukowy sposób uczyć się je zwalczać. W Kos zachował się Odeon, mocno związany z dziedzictwem Hipokratesa w czasach hellenistycznych i rzymskich. Nad urokliwym miastem Kos wznoszą się góry, gdzie zachowały się ruiny Asklepionu, ośrodka medyczno – religijnego związanego z bezpośrednim dziedzictwem starożytnego naukowca. Na sąsiednim wzgórzu mieści się siedziba Stowarzyszenia Hipokratejskiego z niewielkim muzeum, które przypominało mi nieco indyjskie ekspozycje poświęcone wielkim guru przeszłości. Kolekcja z wielką dumą i pewnym patosem opisuje dokonania wielkiego męża z zamierzchłych czasów. Główna różnica między Indiami a Grecją, jeśli chodzi o tą ekspozycję, polega na tym, że Hipokrates, w przeciwieństwie do dawnych „świętych mężów” rzeczywiście dokonał gigantycznego przełomu, który po dziś dzień rzutuje na nasze życie. Dzięki temu, co rozpoczął Hipokrates, czas ludzkiego życia wydłużył się średnio trzykrotnie!

   No i właśnie na Wyspie Kos zorientowałem się, grzebiąc w smartfonie, że ONI LECĄ TEJ NOCY! Wpierw, pragmatycznie, postanowiłem zobaczyć relację ze startu nazajutrz, nie w samym środku nocy. Ale mimo kuszących mnie fal Morza Śródziemnego i tajemniczych ruin pobliskiej Agory nie mogłem zasnąć. Włączyłem smartfon i trzymając mocno kciuki obserwowałem astronautów, którzy po kilku godzinach żmudnych przygotowań wzbili się w końcu ponad Ziemię. Oczywiście zepsuła się jedna z kamer, więc relacje zdominował obraz wzbijającej się w górę na słupie ognia rakiety i jej odpadających członów. Elon Musk zadbał o to, aby one się nie marnowały, aby były wielokrotnego użytku, co zmniejszyło koszty wystrzeliwania ładunku w kosmos.

   Nazajutrz, choć mocno niewyspany, nie mogłem uciec przed przyjemnym wrażeniem, że obserwowanie startu w kosmos cywilnych astronautów bardzo dobrze współgra z odszukiwaniem na Wyspie Kos śladów Hipokratesa. Tak powinna wyglądać droga naszej cywilizacji. Wielkie odkrycia i przełomy, początkowo trudne i skrajnie elitarne powinny stawać się dobrem powszechnym. Dziś nie brakuje dekadentów, uważających, że człowiek nigdy nie zdoła zamieszkać poza Ziemią. W czasach Hipokratesa nie brakowało dekadentów uważających, że choroba jest karą bogów i analizowanie jej, badanie i uśmierzanie jest w zasadzie bluźnierstwem. Jak wiemy, dekadenci z czasów Hipokratesa w ogromnej mierze przegrali, choć bywa, że w Pakistanie linczuje się lekarzy próbujących szczepić przeciwko polio. Jednakże na co dzień najbardziej nawet dekadenccy zwolennicy „magii kryształów” i innych bzdur nie odmawiają jednak operacji, gdy mają ostre zapalenie wyrostka robaczkowego. Mam nadzieję, że również głosy antykosmicznych dekadentów odejdą niebawem w przeszłość. Że nie będziemy musieli czekać z miastami na Marsie na jakiś gigantyczny kataklizm, który prędzej czy później Ziemi się zdarzy i który łatwiej będzie przetrwać i może nawet powstrzymać będąc cywilizacją kosmiczną, a nie tylko jedno-planetarną.

Jacek Tabisz
O autorze wpisu:

Studiował historię sztuki. Jest poetą i muzykiem. Odbył dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badał kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. Te badania zaowocowały między innymi wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej, a także licznymi publikacjami i wystąpieniami. . Jacek Tabisz współpracował z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku był prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, wybranym na trzecią kadencję w latach 2016 - 2018 Jego liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.tv, natemat.pl, liberte.pl, Racjonalista.pl i Hanuman.pl. Organizator i uczestnik wielu festiwali i konferencji na tematy świeckości, kultury i sztuki. W 2014 laureat Kryształowego Świecznika publiczności, nagrody wicemarszałek sejmu, Wandy Nowickiej za działania na rzecz świeckiego państwa. W tym samym roku kandydował z list Europa+ Twój Ruch do parlamentu europejskiego. Na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzi pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami jego działalności. Jacek Tabisz jest współtwórcą i redaktorem naczelnym Racjonalista.tv. Adres mailowy: jacek.tabisz@psr.org.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *