Istnienie ISIS jest wszystkim na rękę

ISIS będzie umierał wolno. Jak siedemnasty sezon niegdyś doskonałego serialu, który dawno zmienił się w sztampę, ale trzeba kręcić bo ludzie jeszcze oglądają, a producenci nie mają pomysłu na nowy film. Im większa będzie przewaga koalicji i im bardziej ograniczone w skali i terytorium będą wpływy i siły ISIS tym mniejsza motywacja w kierunku ostatecznej rozprawy. Stan w którym ISIS jest podupadłe, ale wciąż istnieje daje siłom w regionie być może najbardziej korzystną kombinację strategicznych zysków i strat, a co najważniejsze oddala nieuchronność zakończenia pewnego rozdziału i rozpoczęcia nowego, który może być o wiele groźniejszy.

Każda z regionalnych potęg walczących obecnie z 25 tysiącami bojowników ISIS, sama posiada armię o potencjalne przekraczającym ISIS kilku, a nawet dziesięciokrotnie. Do tego dochodzą oczywiście lokalne potencjały amerykańskie i rosyjskie. Gdyby motywacja w kierunku unicestwienia ISIS, deklarowana przez polityków koalicji, była prawdziwa, nie ma wątpliwości, że ISIS już dawno by nie istniał.

ISIS wciąż istnieje również dlatego, że dla żadnej z obecnych w regionie sił pokonanie ich nigdy nie było priortytetem. Wielka polityka i gra o region były zawsze ważniejsze. ISIS był natomiast świetnym pretekstem do inicjacji kolejnego etapu tej rozgrywki i nieuchronnego wciągnięcia w nią wszystkich graczy. Dziś ISIS pozostaje jako pożyteczny idiota regionu, wygodne usprawiedliwienie czegokolwiek, czynnnik spajający graczy wokół wspólnej sprawy, angażujący bojowników i napędzający wydatki militarne, wreszcie wdzięczny temat dla mediów i dyskusji przy marynowanych grzybkach. Jeżeli dołożyć do tego fakt, że anihilacja ISIS i przejście bojowników do wojny czysto terrorystycznej może nasilić islamski terroryzm w Europie, a słaby, powoli rozkładający się ISIS będzie miał długotrwały negatywny wpływ na morale zradykalizowanych potencjalnych rekrutów w Europie, to okazuje się że…? No właśnie, czyżby same plusy?

Takie podejście do sprawy jest szczególnie klarowne, gdy przyjrzeć się sytuacji Izraela. Nie ma wątpliwości, że każdy kolejny dzień, w którym Hezbollah poświęca całą swoją uwagę i traci potencjał w walkach z ISIS, to dzień dobry dla Izraela. Chwila, w której ISIS się rozpierzchnie to chwila, gdy nagle, olbrzymie zmotywowane siły bojowników (nie tylko Hezbollah) zostaną 'bezrobotne' i rozpoczną szukanie nowej sprawy. Podgrzewany w tle od wielu lat konflikt sekt szyickich i sunnickich oraz konflikt Hezbollah i Izraela staną się daniami głównymi w regionalnym menu.

Ostatnie niebezpieczne konfrontacje USA i Rosji, wycofywanie się Rosji z traktatów dotyczących bronii jądrowej i zarysowujący się dziś powoli układ sił na post-ISISowym Bliskim Wschodzie wygląda jak perfekcyjne zarzewie globalnego konfliktu. Kolejna runda bliskowschodniego konfliktu, już bez wspólnego wroga ISIS, może być bowiem bezpośrednią konfrontacją rosyjskich i amerykańskich sfer wpływu. W chwili racjonalnej zadumy pamiętajmy, że silne pragnienie unicestwienia ISIS to ta sama zworka w naszych mózgach, która działa gdy oglądamy film sensacyjny i bardzo, bardzo pragniemy, by zły wreszcie umarł.

Avatar
O autorze wpisu:

2 Odpowiedzi na “Istnienie ISIS jest wszystkim na rękę”

  1. ISIS z jednej strony jest checia realizacji globalnego Islamu ale zagraza stabilnosci systyenow rzadzacych .Biorac pod uwage brak funduszy i kurczacy sie doplyw nowych bojownikow mozna przypuszczac ze ISIS bedzie walczyl nie wiecej niz rok od polowy 2016.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *