O racjonalną ocenę Hitlera i polityki Izraela – odpowiedź Andrzejowi Koraszewskiemu

Pierwotnie tę polemikę chciałem zatytułować: „Nie przywiązujmy nadmiernej wagi do słów”, ponieważ istotą mojego sporu z bojownikiem przeciw islamizmowi, Andrzejem Koraszewskim, jest to, że on traktuje słowa w sposób magiczny, a ja nie. W jego słowniku stałem się etatowym nacjonalistą, a może nawet i gorzej, ponieważ ośmieliłem się bronić muzułmanów przed zarzutami o islamizm, kwestionować słuszność każdego kroku Izraela w polityce międzynarodowej i zauważyłem, że Hitler moim zdaniem nie był grafomanem. Krótko mówiąc naraziłem się Andrzejowi Koraszewskiemu, mimo iż moje spostrzeżenia nie były ani specjalnie szokujące, ani specjalnie odkrywcze, były to wręcz banalne oczywistości. Początkowo nie odpowiadałem na zaczepki Andrzeja w komentarzach i w jego publikacjach, ponieważ wydawały mi się one absurdalne w kontekście szerokiej wiedzy dziennikarskiej Andrzeja Koraszewskiego, lecz okazuje się, że nad wiedzą wziął górę pewien dryg dziennikarski, pt. „nadmierne przywiązanie do słów”. Andrzej Koraszewski myśli, że „Mein Kampf” dokonało części Holocaustu, choć ta książka nie zawiera nic poza nacjonalizmem typowym, krytyką wielonarodowych państw w rodzaju „Imperium” Habsburgów, dumą z pierwszych spotkań NSDAP i krytyką Żydów za ich kosmopolityzm i socjalistyczne skłonności. Ma też Hitler pomysł, by za to pozbawić ich obywatelstwa. I tyle. Tylko i aż tyle. Nie jest to dzieło grafomana. Czyta się łatwo i przyjemnie, jeśli ktoś zniesie nieliberalne poglądy i obsesje autora. Stanisław Staszic, niedawno przypomniany przez Andrzeja Koraszewskiego, miał podobnie fatalne zdanie o Żydach, jako o przeszkadzających w przebudowie społeczeństwa, tylko, że Staszic pragnął liberalnej monarchii, a nie nazizmu. Voltaire też uważał Żydów za „obskurantów i brudasów”, utrudniających reformy i postęp moralny. Oczywiście Staszic nic Żydom nie zrobił, ale uważał ich za kłopotliwych społecznie, jak Hitler w „Mein Kampf” czy Dmowski w „Myślach nowoczesnego Polaka”. To jednak wszystko sofcik, przy tym co wypisywali o nich Alfred Rosenberg, Goebbels, Martin Luther i papież Paweł IV…

„Mein Kampf” jest książką nieznaną większości osób, które o niej piszą. Zamiast dyskusji są tylko achy i ochy jaki ten nazizm straszny. A przecież holocaust to ani pierwsza, ani ostatnia masakra w dziejach, i wszystkie ideologie popełniały zbrodnie. Czy mówienie „to strrrrraszne” zamiast czytania i oceniania na chłodno wróci komuś życie? Czy Marx odpowiada za totalitaryzm Stalina? Czy Lenina można uznać za zbrodniarza i złego człowieka na podstawie „Szto dziełat?”. Chyba nie. Słowa, podobnie jak karykatury Charlie Hebdo nie zabijają, idee pozostają zwykle niezrozumianymi nawet w elementarnym stopniu przez typowych katów, więc o co to całe darcie szat? Hitler nie jest zły, bo napisał „MK”, lecz dlatego, że zrealizował to co tam pisał i jeszcze o wiele, wiele więcej. Dziennikarze często podkręcają efekt jaki wywierają słowa, i przyczyniają się do zaniku racjonalnej dyskusji oraz do faktycznej cenzury czy to w postaci poprawności politycznej czy innej. Przyczyniają się też do manicheizacji sporów przez kult słów-kluczy. Andrzej Koraszewski nie jest tu wyjątkiem. Mam racjonalne podejście do drania Hitlera, toż przecież muszę być nazistą…

Hitler nie tylko nie był grafomanem, był całkiem dobrym autorem, czy kodeks Napoleona uważamy za zły, bo Napoleon wywoływał wojny? Czy hellenizm uważamy za zły, bo był pomnikiem próżności Aleksandra Wielkiego? Hitler był gnojkiem z uwagi na to, co zrobił, a nie z uwagi na to, że napisał nacjonalistyczną książkę. Słowa ranią tylko tych, którzy chcą czuć się zranieni, inaczej jest z kulami. Jestem wrogiem antysemityzmu i w ogóle uogólnionych ksenofobii, a także nacjonalizmu, ale słowa i kamienie to nie to samo. Zwłaszcza jeśli 99% rzeczywistego programu Hitlera w „MK” nie ma, bo ta książka była pisana w latach dwudziestych. Nie sądziłem, że będę musiał kiedyś inteligentnym ludziom tłumaczyć tak podstawowe rzeczy, tak jak kol. Jacek Tabisz pewnie nie przypuszczał, że będzie musiał tłumaczyć, że poza kwestiami religijnymi, wierzący może być generalnie bystrzejszym obywatelem niż ateusz i myśleć np. o polityce racjonalniej niż niejeden ateista. Manicheizm i skrajności: albo popierasz Izrael na 100 % alboś antysemita, są w ogóle wadą Polaków, nawet tych pracujących przez lata dla BBC… W Holandii czy Francji ludzie przedstawiają swoje stanowiska i argumentują za nimi, u nas walczą o swoje i obrażają się ze swoimi uczuciami religijnymi i innymi. Można to jeszcze od biedy pojąć w odniesieniu do USA, z tymi wszystkimi etnosami i religiami, ale w odniesieniu do jednolitej do bólu Polski? Wyluzuj Pan Panie Koraszewski, ze mnie taki antysemita i naziol, jak z Pana mułła. Postawą „kto nie jest ze mną ten przeciwko mnie”, sam Pan się zbliża do faszyzmu…

Co do muzułmanów; cóż 99% z tzw. radykalnych muzułmanów to zapewne tylko upierdliwe mohery, a 1% można wysiedlić z krajów Zachodu. Krytyka islamu, bez krytyki równie krwawych i szowinistycznych fragmentów Tory czy Biblii, to nie tylko hipokryzja, ale propaganda religijna, może niezamierzona, ale efektywna. Polityki Izraela nie da się porównać z zakłamaną i totalitarną, bandycką polityką Autonomii Palestyńkiej czy Syrii lub Jordanii, ale obecny prawicowy rząd izraelski sam jest największą przeszkodą w tzw. konflikcie bliskowschodnim, gdzie po prostu najlepiej oddać te Gazy i inne brzegi, by wreszcie był pokój i spokój, choćby za wszelką cenę jak słusznie zauważył Etgar Keret w najnowszym „Newsweeku”. Oczywiście głównym winnym jest Hamas, ale czy chcemy ziemi kogoś kto prędzej da się zabić niż ją oddać? Polityka jest mieszaniną tego co chcemy z tym co możliwe; idealizmu z Realpolitik i tak było zawsze. Jeśli USA na przykład podbiją cały Bliski Wschód i zaprowadzą tam liberalizm, to ten sam czas wyzyskają Rosja i Chiny, co będzie oznaczać, że to ostatnie policjantowanie USA na naszym globie. Tak wygląda skutek nadmiernego idealizmu. USA są arsenałem liberalizmu i demokracji (tej ostatniej tyle nie cenię, bo większość demokracji jest często nieliberalna, czy to w Tajlandii, w Egipcie czy  w Polsce, ale ok) ale jeśli zmarnują wszystkie siły i zrobią swym wrogami i Arabów i Irańczyków, to jaki tu dobry efekt dla kogokolwiek? Można by podbić Palestynę, ale kto to poprze?

Czy nie prościej jest zwinąć Izrael do Europy, albo oddać im jeden stan USA? Np. Kansas? Jak długo 3 mld ludzi będzie asystować przy kłótni kilku tysięcy ortodoksów izraelskich i kilku tysięcy hamasowców? Jeśli Izrael ma pozostać tam gdzie jest to musi zaakceptować sytuację, że otaczające go morze islamu zawsze będzie wymuszać swoje, niezależnie od słuszności pretensji terytorialnych. Co z tego, że zajęto pusty fragment pustyni, skoro konflikt jest niezależnie od tego czy to prawda czy nie. Moim zdaniem stanowisko UE nie jest wcale takie głupie. Europejczycy nie są antysemitami, ani islamofilami, po prostu mają dosyć specjalnego traktowania kupki piasku z trzema religiami. Dla gros mieszkańców Izraela to jest ziemia święta, ale skoro tak, to czy kiedyś Niemcy nie upomną się w ten sposób o Królewiec, a my o Lwów? Kiedyś trudno sobie było wyobrazić Niemcy bez miasta Kanta, a są i żyją. Alternatywą jest wyparcie muzułmanów dalej od Izraela, ale przy obecnych antykolonialnych trendach to niemożliwe, nawet jeśli byłoby to wyjście idealne. Jeśli prasa na świecie traktuje Izrael niesprawiedliwie to źle, ale to nic nie zmienia w sprawie zwanej konfliktem bliskowschodnim.

Jeśli chodzi o antysemityzm samego Mein Kampf na tle innych przejawów antystemityzmu, to warto się zapoznać z poniższymi materiałami:

„…Po pierwsze należy podpalić synagogi… Po drugie, zburzyć ich domy… Po trzecie, powinno się im zabrać modlitewniki i Talmudy… Po czwarte, ich rabinom, pod groźbą śmierci, należy zakazać wygłaszania kazań…. Po piąte, paszporty i przywileje podróżowania powinny być Żydom absolutnie odebrane… . (…) Krótko mówiąc, Żydzi są gorsi niż diabły… Żydzi, którzy od 1400 lat są naszą plagą, zarazą, sprawcami wszelkich nieszczęść, to ludzie przywodzący do rozpaczy, przesiąknięci złem, pełni jadu, ludzie, którzy pozostają pod wpływem sztana. W sumie mamy w nich najprawdziwsze diabły…” [M. Luter „O Żydach i ich kłamstwach”]

„…Jestem przekonany, że działam jako agent naszego Stwórcy. Walcząc z żydami, wykonuję pracę Pana Naszego…Jeżeli Żyd z pomocą swego marksistowskiego credo podbije narody świata, jego panowanie będzie końcem ludzkości, a nasza planeta, bezludna jak przed milionami lat, będzie pędzić w eterze. Odwieczna natura bezwzględnie karze tych, którzy; łamią jej prawa. To daje mi przekonanie, że działam w imieniu Wszechmogącego Stwórcy…Stopniowo zdawałem sobie sprawę, że socjaldemokratyczna prasa była w większości kontrolowana przez Żydów. Nie przywiązywałem do tego większej wagi, ale dokładnie taka sama sytuacja była w innych gazetach. Należy jednak zauważyć, że nie istniało ani jedno czasopismo kierowane przez Żydów, które miało charakter narodowy…Ta koncepcja nie miała miejsca w przypadku Żyda, on nigdy nie był nomadem, był pasożytem na ciele innych narodów. Zdarzało się, że opuszczał dotychczasową sferę swego życia, nie dla własnych zamiarów, ale w konsekwencji wydalenia go przez narody, których gościnności nadużywał. Jego rozmnożenie na całym świecie jest typowe dla pasożytów! On zawsze poszukuje nowych żerowisk dla swojej rasy…Żyd, stosując przemoc, pozbywa się na tym polu wszystkich konkurentów. Przy pomocy wrodzonej brutalnej chciwości stawia związki zawodowe na poziomie brutalnej siły. Każdego, kto ma wystarczającą inteligencję do oparcia się żydowskim powabom, łamie się przez zastraszenie, jakkolwiek nie byłby zdecydowany i inteligentny. Te metody są niezwykle skuteczne. Za pośrednictwem związków zawodowych, które powinny ochraniać naród, Żyd niszczy teraz podstawy narodowej gospodarki…” [A. Hitler „Moja walka”]

xxxx

Staszic o Żydach:

„…ROZDZIAŁ 35
ŻYDZI
Gdziekolwiek stan rolniczy i stan miejski powstał, tam najpierwsi z wszystkich próżniaków Żydzi zniszczeli. Żydzi są pijawkami rolnika, z nich żaden nie przykłada się do powiększania urodzajów krajowych, ani, prócz małej liczby rzemieślników, ten ród ludzi nie dopomaga do odnowy i do kształtowania tychże urodzaj ów.
Wszyscy tylko z innych stanów pracowitych żyją. Ich konsumpcja w Polsce taki skutek dla kraju przynosi, jakim stałby się ten, gdyby to zboże, sukno i płótno, które Żydzi wypotrzebują, robactwo zepsuło albo ogień spalił.
Żydzi są naszego kraju letnią i zimową szarańczą. Te obadwa stworzeń gatunki przyśpieszają bieg pieniędzy, łatwią bogactw odmianę, ubożą ludzi pracowitych, najżyźniejsze pola niszczą, wsie napełniają nędzą, a powietrze zarażają zgnilizną.
Żydostwo nasze wsie uboży a nasze miasta smrodem napycha. Chociaż w Polsce odbierze stan rolniczy sprawiedliwość, a stan miejski bezpieczeństwo i wolność, przecież z trudnością rolnictwo i miasta powstawać będą, dopokąd w ręku Żydów szynk trunków zostanie, dopokąd Żydzi w miastach będą czynić stan oddzielny, od urzędu miasta niezawisły, ale swój osobny urząd i swoich własnych sędziów mający, czyli w jednym mieście drugie miasto czyniący, tak długo nasz chłop z swojej nędzy z trudnością dźwigać się będzie i od nałogu pijaństwa nie odswoi się, jak długo ród żydowski przez swoją religię, przez wychowanie do oszukiwania sposobiący się, będzie władać tą trucizną, przez którą, gdy zechce, może kilku milionom ludzi bezkarnie głowę zawracać, a na kilka godzin przytomność m odebrawszy, rozrządzać majątkiem polskiego rolnika, jak mu się podoba.
Żydzi, ostateczny motłoch, omaniony swojej religii licznymi i do samych zmysłów przystosowanymi obrządkami, które tak są mocne w człowieku, więcej do nabierania zwyczajów niżeli do myślenia skłonnym, noszą dotychczas ducha próżnowania i tułactwa pierwszych swoich ojców, pasterzy.
Równie zakon żydowski, jak niegdyś zakon naszych templarzów, krzyżaków etc, etc, w żadnym czasie pracować nie chciał, tylko pielgrzymować, włóczyć się, modlić i cudze ziemie łupić. Ustawa zakonu żydowskiego nie sposobi ludzi do wielkiej, a dzisiaj towarzystwom potrzebnej pracy, dlatego między narodem pracowitym nigdzie ród żydowski utrzymać się nie może.
Tylko w złych rządach, tylko w tych krajach, gdzie próżniacy mają obronę i trzymają pierwszeństwo bezrządne, tylko tam Żydzi obfitują, gnieżdżą się i mnożą.
W wszystkich feudalnych rządach żydowskie gniazdo bywało, tam się między panem i między poddanymi Żydzi pośrzednikami czynili. Było to dogodne i z sprawiedliwością szlachcica stosowne narzędzie do jego łakomstwa, które religia wstrzymywała od zdzierstw oczywistych. Czego pan swoim poddanym bez odrazy sumnienia wydrzeć nie mógł, to im przez oszukanie żydowskie z spokojnością tegoż sumienia wydzierał. Powtarza ustawicznie każdy szlachcic, że chłop polski jest nadto głupi, niepracowity, leniwy, dlatego nie można mu dawać sprawiedliwości ani wolności. A nie czuje albo czuć tego żaden szlachcic nie chce, że to on sam tego przyczyną; że chłop polski jest takim samym człowiekiem, jakim jest chłop niemiecki, chłop o granicę w Szląsku, w Prusach, w Saksonii.
Czemuż tamten jest oświecony, pracowity i krajowi użyteczny? Nie jest to chłopa polskiego natury przyczyna, ale nierząd panującej w Polsce szlachty. Nie odmieni się nasz chłop w Polsce, dopokąd nie odmieni się szlachta. Wyrzeka szlachcic, że chłop polski straszny pijak, a każdy szlachcic w swojej wsi, w swoim miasteczku po pięć, po sześć karczem wystawia, właśnie gdyby jakie sidła na złowienie owego chłopa. W tych karczmach osadza, dobiera najbieglejszych Żydów, którzy by mu jak najwięcej zapłacili, to jest, którzy by umieli jak najsztuczniej zwodzić i rozpajać chłopów. Niebaczny dziedzicu!
Nie na pijaństwie, nie na ubożeniu poddanego zasadzaj powiększenie twoich dochodów. Bo to oszukanie, to obdarcie chłopa z ostatniego grosza przez Żydów narusza jego gospodarstwo; tak zamiast bogacenia, kraj niszczy i twój upadek gotuje. Każdy zloty, którym Żyd twoją propinacją podwyższa, jest ten złoty, którym cię uboży. Tak jest. Prócz nierządnej naszego rolnika niewoli, Żydzi są drugą wielką jego niepracowitości, głupstwa, pijaństwa i nędzy przyczyną. Tylko sami chłopi muszą odziewać i żywić kilkakroć sto tysięcy żydowstwa.
Ten brzydki ród, ostatnią zgębę chleba wyłudziwszy chłopu kradnie go z pieniędzy, pozbawia go z wszelkiego przemysłu, z zdrowia i z samego rozumu.
Żydzi, kiedy ich w Egipcie rząd do pracy przymuszał, uciekli i kraj okradli, woląc się bezczynnym włóczęgą tułać po dzikich puszczach. Ten lud ma obyczajność, sposób życia i moralność z moralnością naszej religii niezgodną. Czyta on w swoich księgach, iż za krzywdy od ludzi innej religii poniesione, pożyczywszy od nich różnych sprzętów i sreber, można te zabrać i uciec. Przeciwnie nasza religia: w każdym przypadku kradzieży i oszukania zakazuje. Ona naucza, iż nigdy krzywdy sobie samemu nadgradzać nie jest wolno.
Więc Żyd z swoją moralnością zawsze będzie niebezpiecznym i fałszywym, a przy każdym oszukaniu łatwo zaspokoi sumnienie przezwaniem kradzieży swoich krzywd nadgrodą. Rolnik w Polsce, w kraju północnym, potrzebuje w pewnej mierze trunków gorących. Wszystkie trunki, a osobliwie gorzałka, która jest Polsce naturalną, ma tę straszną własność, iż na kilka godzin pozbawia człowieka z rozumu, z przytomności i z pamięci.
Żydom oddawać szafunek tak strasznego w swoich skutkach trunku jest powierzać majątek naszego rolnika ludziom bez wiary, na chrześcijan zawziętym, i podawać tymże w ręce narzędzie, z którym mogą bezkarnie używać majątku rolnika.
Zna dobrze żydowstwo, jak zyskowną dla nich być może własność trunku takiego, jak sposobowi ich myślenia arcydogodna, przeto nigdy do szynkowania piwa nie garnie się chciwie, bo piwo nie odbierając człowiekowi przytomności nie łatwi do krzywdzenia go sposobów. W Polsce, kraju tak zimnym, nie można trunków gorących zakazywać, ale rozum rząd dobry wyciąga, aby żadną miarą szynk gorzałki nie był pozwolony Żydom. Niechaj Żydzi mają od rządu krajowego równą z każdym mieszkańcem zarobków łatwość oprócz jednego szynku trunków, który, w zamiarze polepszenia w kraju rolnictwa, najsurowiej im być zakazanym powinien w całej Polsce, po wszystkich wsiach i miastach. Z wszystkich w Polsce mieszkańców jednowładnej szlachcie podległych, największe swobody i prawa szlachta pozwala Żydom.
Rolnikowi chrześcijaninowi sprawiedliwości dotychczas zapewnić nie chce, owszem, dotychczas powtarza te dzikie słowa: dopiero szlachcic niewolnikiem zostanie, gdy rolnik mieć sprawiedliwość będzie. Ale to nie obraża bynajmniej przesądów tegoż niemyślącego szlachcica, że on razem z Żydem w sądzie stawać musi. Ani lutrzy, ani kalwini, ani Grecy, ani Ormianie, zgoła żaden gatunek ludzi w jakikolwiek miejscu znajdujący się, nie może mieć osobnych praw, urzędów i sędziów, tylko prawom i magistratom miasta podlegać musi.
Przeciwnie Żydzi: w każdym miejscu osobne mają swoje prawa, osobny swój magistrat i sędziów. Tym nierządem stało się, że szlachta wszędzie tylko osobistym pożytkiem wiedziona, a o swojej wolności grubych przesądów pełna i nigdy tych osobistości porzucić nie dołająca, w zamiarze dobra całego kraju jedne połowę najbogatszych miast już uwięziła w jarzmie obcych despotów, a resztę napełnia żydostwem.
Tym nierządem stało się, że jeszcze nie zatracona przez nierząd reszta narodu polskiego już odmienia się znacznie w naród żydowski. Jedna część Polaków niewolą partykularną utłumiona, druga po wszystkich prawie królewszczyznach przez chciwych starostów więcej od Żydów jest poniżona. Przeto nie ma w rzeczywistym narodzie polskim tego działalności przemysłu ducha, który widziemy w innych krajach. Nie ma w naszych miastach żadnej publiczności, tylko żydowska. Obojętny mieszczanin na wszystkie cudzoziemskie krzywdy i gwałty biskupom i posłom wyrządzane, gdyż nieprzezorny rząd szlachty odjął im przywiązanie do kraju.
Zapewniam, gdyby miasta równie z szlachtą radziły o kraju, gdyby na sejmie 1768 miasta były miały swoich posłów, nigdy by obcy nie byli ozuchwalili się i nigdy nie byliby potrafili bezkarnie wziąć pierwszych senatorów z pośrodka Warszawy i wywlec ich powoli i z spokojnością z kraju, musząc ich prowadzić przez tak liczne miasta. W jednej godzinie zgruchnąwszy się, kilkadziesiąt tysięcy przywiązanego do kraju ludu byłoby tych napastników na sztuki zatłukło, a tyran [Repnin] byłby wcześnie z swoją głową zmykać musiał.
Gdyby niebaczna szlachta nie była miast naszych odrzuciła od obywatelstwa pod Zygmuntem Augustem, gdyby miasta tak jak pod Kazimierzem W., pod Aleksandrem królem, były dotychczas należały do prawodawstwa, nie byłoby widzieć tych bruków ziemią zalazłych, a przy każdym dzisiaj nędznym miasteczku daleko w pole ciągnących się.
Byłyby nasze miasta wielkie, ludne, bogate, a przeto jeżeli w innych krajach dzisiaj miasta same potrafiają żołnierzy, swoich tyranów, wypędzać i gnębić, zapewne nigdy by tak ohydny podział naszego kraju nie był nastąpił, gdyż każde miasto byłoby się stało gotowym dla naszej obrony wojskiem. Niechajże więc odtąd szlachta stara się powiększyć naród Polaków a nie naród Żydów.
Niechaj Żydzi nie mają opiekunów w wojewodach, w podwojewodzych, w starostwach etc. Lecz niechaj Żydzi, tak jak lutry. kalwini etc. w miastach mieszkając podlegają prawom, magistratom i sędziom miejskim. Starszyzny kahalnej żadnej mieć nie powinni, tylko jednego rabina od odprawienia obrządków religii. Dwa przeto prawa względem Żydów koniecznie są potrzebne, aby Żydzi nie szkodzili powstaniu rolnictwa i miast wzrostowi.
Pierwsze: aby żaden Żyd w całej Polsce nie mógł szynkować trunków.
Drugie: aby Żydzi w miastach, równie jako innych religii mieszkańcy, podlegali zupełnie magistratowi i rządowi miasta, nie mogąc mieć żadnych osobnych urzędników ani osobnej gminy, osobnej starszyzny ani kahału.
Dalej, dla zupełniejszego wykorzenienia w nich ducha zgromadzenia i stanu należy, aby ich wychowanie było poddane Komisji Edukacyjnej, która by im wyznaczyła nauczycielów, przepisała moralność i inne książki elementarne.
Dla odstręczenia Żydów od życia próżniackiego prawo ustanowi, iż żaden Żyd, dopokąd albo nie chwyci się roli, albo nie wyuczy jakiego rzemiosła, żony pojąć nie może*; na koniec, ponieważ Żydzi już nie mówią po hebrajsku, nie umieją mowy ojczystej, swego pierwotnego języka religijnego, ale odprawiają obrządki w zepsutym języku niemieckim, więc gdy z Niemiec wygnani zwalili się do Polski i z Polski jedynie żyją, niechże odtąd językiem polskim mówią, niech w tej mowie polskiej wychowanie biorą i w niej odprawiają swoje religijne obrządki i nauki.
*Żydzi oprócz względu od praw znajdują jeszcze do pomnażania się swojego w kraju łatwość w swojej nieczystości, w tej trwożliwości, nieużyteczności, które w tych ludziach sposobi złe wychowanie. Żydzi w miastach od żołnierza mniej doznają uciążliwości co do kwater. Z kordonów wypędzane hurmy ubóstwa żydowskiego wchodzą do Polski z spokojnością, od żołnierzy naszych nie doznają żadnej przeszkody. Lecz jeżeli się który z kordonu chłop albo mieszczanin na granicy pokaże, natychmiast nieoświecony, dobra kraju nieznający towarzysz łapie go do żołnierzy. Przestrzegam sejmujące stany, iż prawo względem przychodniów zagranicznych wcale nie jest zachowane, przez co niezmierną kraj ponosi szkodę. Na pograniczu często przebywając widzę, że przy każdym w kordonach rekrutowaniu tysiącami uciekałaby młodzież do Polski. Ale ponieważ na jej złapanie czatuje po granicach kawaleria narodowa, przeto już tak się tym lud w kordonach ostraszył, iż chociaż gwałtowne rekrutowania bywają, lęka się uciekać do Polski. Trzeba jak najsurowiej ukarać towarzystwo nieposłuszne temu tak mądremu i tak nam pożytecznemu prawu. Czemu w Polsce nie ma być posłuszny żołnierz prawu, kiedy w kordonach dzisiaj nawet podczas wojny, każdy podobnegoż prawa jak najściślej słucha i idący lud z Polski napastowanym od nikogo nie bywa? (Przyp. aut.) …”

 

14 lipca 1555 roku, papież Paweł IV wydał bullę Cum nimis absurdum, w której określał warunki utworzenia w Rzymie getta żydowskiego.

Ponieważ jest głupiem i niestosownem, by Żydzi, których Bóg skazał na wieczną niewolę, mieszkali razem z chrześcijanami […] jako to w Rzymie i innych miastach św. Rzymskiego Państwa mieszkają przy ulicach pryncypialnych, nie noszą odznak hańby i trzymają w swych domach służbę chrześcijańską […] przeto rozkazujemy, że:

Wszyscy Żydzi winni mieszkać w jednej dzielnicy, a jeśli ta nie wystarcza, w kilku obok siebie położonych.

Ulica, względnie kwartał żydowski, mają być otoczone murem i winny mieć tylko jedno wejście; nadto może się tam znajdować tylko jedna synagoga, wszystkie inne winny być zburzone.

Swe posiadłości za kwartałem żydowskim mają Żydzi odsprzedać chrześcijanom.

Wznawia się dawny przepis, by mężczyźni nosili żółte kapelusze, a kobiety żółte welony.

Zabrania się trzymania służby chrześcijańskiej w domach żydowskich.

Zabrania się im wszelkiego handlu nawet żywnością; Żydom wolno handlować jedynie starzyzną.

Księgi handlowe winny być prowadzone jedynie w języku włoskim i to literami łacińskimi.

Żydom-lekarzom nie wolno wykonywać praktyki u chrześcijan.”

 

Hitler był jak widać tylko jednym z wielu antysemickich publicystów i, jeśli chodzi o same słowa, wcale nie najmocniejszym. Proszę też zobaczyć co pisał o Żydach Dmowski.

 

Avatar
O autorze wpisu:

Piotr Marek Napierała (ur. 18 maja 1982 roku w Poznaniu) – historyk dziejów nowożytnych, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Zajmuje się myślą polityczną Oświecenia i jego przeciwników, życiem codziennym, i polityką w XVIII wieku, kontaktami Zachodu z Chinami i Japonią, oraz problematyką stereotypów narodowych. Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów w latach 2014-2015. Autor książek: "Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi", "Hesja-Darmstadt w XVIII stuleciu, Wielcy władcy małego państwa", "Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie", "Kraj wolności i kraj niewoli – brytyjska i francuska wizja wolności w XVII i XVIII wieku" (praca doktorska), "Simon van Slingelandt – ostatnia szansa Holandii", "Paryż i Wersal czasów Voltaire'a i Casanovy", "Chiny i Japonia a Zachód - historia nieporozumień". Reżyser, scenarzysta i aktor amatorskiego internetowego teatru o tematyce racjonalistyczno-liberalnej Theatrum Illuminatum

62 Odpowiedzi na “O racjonalną ocenę Hitlera i polityki Izraela – odpowiedź Andrzejowi Koraszewskiemu”

  1. Istotnie, Hitler był tylko kontynuatorem chrześcijańskiego i oświeceniowego antysemityzmu, tak jak autor tego artykułu jest tylko kontynuatorem ślepoty zwykłych ludzi, którzy wolą nie widzieć, że sami włączyli się w nurt podżegania. Wolą nie widzieć, że Holokaust to nie tylko odległa historia, wolą nie słyszeć informacji, że nie ma tygodnia bez wezwań do dokończenia dzieła Eichmanna, wolą nie wiedzieć że w miastach europejskich wróciły tysięczne tłumy wyjące na ulicach „Żydzi do gazu”, wolą nie słyszeć o tym, co dzieje się na uniwersyteckich kampusach w Ameryce i w Europie, wolą pisać bzdury o braku znaczenia słowa i nie zauważać związku między ponowną, lawinowo wzrastającą popularnością propagandy nienawiści, a nasileniem się liczby mordów motywowanych tą nienawiścią. Przekonują mnie, że to tylko niezręczność tego autora. Tym artykułem autor raz jeszcze zapewnia nas, że doskonale wie co robi.

    1. W tym artykule Piotr przytoczył moją Bezbożną pogadankę o antysemityzmie Lutra. Mówię w niej też o Mein Kampf ciesząc się, że ta książka jest zakazana. Ale z drugiej strony narzekam, że ludzie wielbią Lutra nie znając jego antysemityzmu. Więc może rzeczywiście warto wiedzieć, zamiast chować coś przed oczami ludzi? Popularność Mein Kampf wśród antysemitów na Bliskim i Środkowym Wschodzie może się brać stąd, że ta książka jest traktowana jako symbol, swego rodzaju relikwia nienawiści. Może, gdyby była dostępna z przypisami jako źródło historyczne, nie wzbudzałaby tylu emocji, a osoba pozbawiona jakiejkolwiek wiedzy (jakiś indyjski czy irański młody muzułmanin) miałaby szansę dowiedzieć się czegokolwiek z istniejących w ten sposób przypisów. Bo obecnie Mein Kampf często funkcjonuje bez żadnych przypisów, bez omówienia historycznego etc. Nie wiem. Natomiast wiem, że Piotr nie jest ani antysemitą, ani nacjonalistą. Nie postuluje nawet za bardzo powszechnego dostępu do Mein Kampf, jedynie pokazuje, że osoba niegodziwa niekoniecznie musi być całkowitym nieudacznikiem we wszystkich dziedzinach swojej działalności – może mieć w miarę sprawne pióro, czy jakieś inne talenty. Nie powinniśmy się łudzić, że zły człowiek to zupełny łamaga cuchnący siarką i posiadający rogi. Przyszły dyktator – psychopata może być wspaniałym mówcą, dobrym eseistą i osobą bardzo pozornie życzliwą w prywatnych kontaktach. Sugerując, że potencjalny dyktator psychopata musi być osobnikiem upośledzonym możemy sprawić, że ludzie zaufają dyktatorom psychopatom robiącym dobre wrażenie.

    2. Nie spotkałem się nigdy z uwielbieniem Lutra, a funkcjonuje w środowisku protestanckim od ponad 30 lat. Protestanci są wręcz przewrażliwieni na punkcie tego typu uwielbienia.
      .
      Odnośnie Lutra i jego wpływu na nazistów kilka uwag.
      Pan Tabisz pisze nieprawdę twierdząc, że niechęć Lutra do Żydów miała podłoże rasowe a nie tylko religijne. Nic z tych rzeczy.
      W swym traktacie „O Żydach i ich kłamstwach” Luter przez 12 długich rozdziałów zanudza czytelnika czysto teologicznymi wywodami w których bazując na tekstach Starego Testamentu dowodzi, jak błędną koncepcję mesjasza przyjęli żydowscy rabini.
      To jest główny temat tego traktatu – nazistów ta kwestia kompletnie nie interesowała.
      Luter nie propaguje dyskryminacji rasowej, przeciwnie: mówi o niej krytycznie wspominając wyłącznie wtedy, gdy oskarża o rasizm …Żydów, twierdząc, że ich rabini uczą, iż gojów można traktować jak zwierzęta (zresztą nie mijał z prawdą przynajmniej w odniesieniu do części rabinów). Co ciekawe, przy tej okazji zarzut podobnej pychy narodowej stawia …Włochom.
      .
      Generalnie traktat Lutra – sam w sobie godny pożałowania i potępienia, bardzo mało przystaje do ideologii nazistowskiej z wielu powodów – oto kilka z nich:
      1.
      – Luter akceptuje nawróconych na chrześcijaństwo Żydów (a nawet broni ich przed dyskryminacją ze strony rodaków)
      – naziści zamykali w gettach i mordowali wszystkich etnicznych Żydów (nawet ćwierć-krwi i będących w związku z nie-Żydem) – bez względu na wyznanie
      2.
      – Luter bardzo mocno odwołuje się do autorytetu Biblii hebrajskiej – Starego Testamentu oraz listów Pawła
      – naziści wyznania ewangelickiego całkowicie odrzucili Stary Testament oraz listy Pawła jako teksty skażone wpływami semickimi
      3.
      – Luter nic nie wspomina o rasach, nie mówi nic o rasie wyższej, nie gloryfikuje Niemców – przeciwnie, mówi wyraźnie o równości wszystkich narodów z żydowskim włącznie
      – naziści wyróżniali rasę „aryjską” jako nadludzi
      4.
      – Luter bardzo mocno podkreśla żydowskie pochodzenie Chrystusa, jego matki, apostołów, a nawet pierwszych ojców kościoła
      – naziści usiłowali dowodzić aryjskiego pochodzenia Chrystusa – powoływali się w tym np. na bzdurną XIX-wieczną teorię zapożyczeń – bardzo popularną wśród współczesnych ateistów – krytyków chrześcijaństwa.
      .
      Już z tych kilku powodów trudno mówić o tym, że Luter był realną inspiracją dla nazistów.
      Należy jednocześnie pamiętać o wpływie filozofii takich ateistycznych myślicieli jak Thomas Huxley albo Friedrich Nietzsche lub o zasadniczym wpływie koncepcji społecznego darwinizmu.

      1. wykręty luteranina hahaha. Nietzsche miał fioła nie na punkcie rasy, ale kastowości, nijak nie ma u niego uwielbienia ray, a już najmniej germańskiej, on kochał ludy romańskie. Huxley to trochę inna broszka, ale on był glównie darwinistą społecznym, a nie myślicielem o etnicznościach.

        1. Nie jestem luteraninem – należę do tego nurtu Reformacji, który Luter brutalnie zwalczał.
          .
          Przedstawiłem konkretne fakty, które pokazują jednoznacznie, że późne poglądy Lutra i nazistów miały bardzo niewiele wspólnego ze sobą.
          .
          Nie twierdzę bynajmniej, że naziści poprawnie zrozumieli idee Nietzsche, ale faktem jest, że był dla nich wielką inspiracją. Natomiast społeczny darwinizm to jest autentyczny filar nazizmu.

      2. BTW Skoro naziści mogli inspirować się nieznoszącym Niemców Nietzschem, to w pewnych kwestiach mogli czerpać ze skądinąd obcego im Lutra. Jak to ujął Hitler:

        „The great protagonists are those who fight for their ideas and ideals
        despite the fact that they receive no recognition at the hands of their
        contemporaries. They are the men whose memories will be enshrined in the
        hearts of the future generations. It seems then as if each individual
        felt it his duty to make retroactive atonement for the wrong which great
        men have suffered at the hands of their contemporaries. Their lives and
        their work are then studied with touching and grateful admiration.
        (…) Beside Frederick the Great we have such men as
        Martin Luther and Richard Wagner.”
        http://gutenberg.net.au/ebooks02/0200601.txt

    3. Mnie zastanawia tylko dlaczego nie przeszkadza panu talmudyczna mowa nienawiści według której goja czyli nie-żyda można zabić, okraść, okłamać itd, jest to najgorsza rasistowska mowa nienawiści ajka kiedykolwiek istniała na świecie w dodatku na tle religijnym a pan milczy na ten temat. Jakiś wybiórczy ten krytycyzm religijny u pana. Po za tym nie ma czegoś takiego jak chrześcijański antysemityzm, bo w doktrynie chrześcijańskiej nikt nie każe krzywdzić żydów. Chyba że pokaże mi pan odpowiedni fragment w Nowym Testamencie w co wątpie. Zło wobec żydów popełniali konkretni ludzie, którzy kompletnie wypaczyli chrześcijańskie wartości. Równie dobrze można by powiedziać że zbrodnie PolPota to zbrodnie ateistyczne. .

  2. Wbrew temu co pan sądzi martwi mnie wzrost antysemityzmu. Ale to nie oznacza że będę kłamać że ah to grafoman bo tak nie uważam. Nie wiem w zasadzie czemu ma pan mnie za nacjonalistę…

  3. Ach, drogi panie, za nic pana nie uważam. To jest pana tragedia. Pan nie widzi ani kontekstu, ani otaczającego go świata. Żadna cenzura Mein Kampf nie zatrzyma, nigdy nie zatrzymała, przez cały czas byli chętni by była ich biblią, jest biblią Hamasu, Iranu, Turcji, Bractwa Muzułmańskiego, co wydaje się szanownemu panu czymś, czego nie warto zauważać, czyli jak szanowny pan to określa – informacja jest sianiem paniki – a co ja nazywam miłością do ignorancji. Fakt, że mamy dziś pokolenie Europejczuków szukających natchnienia w Mein Kampf jest interesujący i wart oglądania we wszystkich wymiarach, również w tym reprezentowanym przez Pana, gdzie jest tylko ochota na patrzenie na tę książkę jak na każdą inną, bez zauważania, że jednak nie jest to książka jak każda inna i ze jest różnica między popularnością Harry Pottera i wybuchem popularności Mein Kampf. Tak więc, wybaczy pan, że preferuje recenzje Orwella z tej książki i ni z pańskie refleksje.

    1. To pan nie widzi kontekstu, bo stawia pan Zachodowi zadania nie do wykonania. Popularność MF jest glownie internetowa nie wiem czy druk cos tu zmienia, zreszta ja waham się czy druk byłby sensownym krokiem, nawet z opracowaniem, ale chyba tak, bo teraz ludzie mowią o MF nie czytając tej książki jak np. kolega Azazel. Może pan sobie preferowac co pan chce, ale nie może pan robić z Izraela pępka świata.

  4. Codex Librourm Prohibitiorum nie zamknął ludziom pędu i potrzeby posiadania nowych „wiadomości”, ciekawości czy zainteresowania najszerzej pojętą wiedzą (nie patrzę tu na nią z płaszczyzny aksjologii, bo to nie ma sensu). Tak jak ul. Mysia przed 1989 roku. Więc o ile Niemcy, naród, szerzej – krag językowo-kulturowy gdzie narodził się MK dziś postanawiają go wydać oficjalnie (bo wiemy, iż krąży „dzieło” Adolfa H w poza-oficjalnym obiegu i w internecie) z odpowiednim komentarzem, nie widzę powodów dla jakich nie miałby sie on ukazać w naszym kraju. I aby o nim dyskutować i wysnuwać – nawet – „niebłagonadiożnyje” wnioski. Decvyzja o ewentualnym wydaniu MK po pierwsze – zdejmie z niego aurę tajemniczości, mityczności księgi niosącej coś na kształt nowego „Graala” (zdemistyfikuje go, a nam racjonalistom m.in. o to chodzi aby przestrzeń ulegała stałej demistyfikacji), po drugie – pokarze to o czym mówi A.Dominiczak; banalność – w tym wypadku – i prostackość myśli oraz sformułowań tam zawartych, które zostaną obnażone in situ, a po trzecie – pokarze trywialność zła (tkwiacego w każdym i objawiającego się różnie w różnych warunkach) jak w przypadku „Eichmana w Jerozolimie” H. Arendt. Ale żeby tę pospolitość pokazywać i ją piętnować, żeby w ogóle z nią dyskutować, musi być powszechność dostępu do samego tekstu. W dalszej perspektywie osiągnie sie wg mnie takie właśnie cele publikujac MK.
    MK jest wg mnie clou wielkowiekowego procesu jakim było chrześcijańskie szerzenie anty-judaizmu (w różnych formach i na różne sposoby), przerodzonego później w „nowoczesny” anty-semityzm (w którym odnajdziemy także echa teorii Darwina: tak, tak – i praktycznego, tu – społecznego, zastosowania zasady „doboru naturalnego” która z kolei legła u podstaw np. rasizmu tak popularnego swego czasu w Europie i Ameryce płn pośród „białych ludzi”: popatrzeć trzeba tylko na teorie XIX-wieczne np. Knoxa czy Spencera). A poza tym – antysemityzm jest rasizmem (swoistym) i dlatego wpisuje się jawnie w ten bieg XIX-wiecznej myśli euro-atlantyckiej (będącej owym echem chrześcijańskiej wrogości do wyznawców religii mojżeszowej). Arystoteles mówi: nie poznamy prawdy, nie poznając przyczyn. Dodać warto do tego szlagwortu jeszcze słowo – i źródeł. W samej idei monoteizmu, każdego – a zwłaszcza trzech religii abrahamowych – leży wykluczenie czy nawet; eksterminacja, każdego Innego (sięgnijmy jedynie po Stary Testament, a zobaczymy w nim źródła późniejszych traum, tragedii, nawet Holocastu). Nie piszę tego aby pokazać jak to czynią tak szeroko rozpowszechnieni na powrót w Poslce i Europie (dzisiejszej) anrtysemici, że to „Żydzi są wszystkiemu winni”. Nie, towarzyszy mi idea, ze wszystko co sie dziś dzieje ma swe źródła w przeszłości. Bo współczesność jest jak konstrukcja z kloców lego, stawianej rączka dziecka – jeden element, zahacza i spina się z innym, poporzednio postawionym.
    W.Churchil wypowiedził znamienne zdanie brzmiące mniej więcej tak: im dalej spoglądamy wstecz, tym lepiej opiszemy współczesność i przyszłość.
    Taka – jak napisałem wyżej – jest istota każdego monoteizmu, każdej tego typu religii. A nie możemy uciec od tezy, iż islam jest wnukiem judaizmu (kiedy chrzescijaństwo traktujemy jako jego dziecko). Patrzac na złożoność – i tragizm – dzisiejszego świata (o czym pisze mądrze i celnie Andrzej Koraszewski zwracajac uwagę na wzbierajaca wszędzie falę nienawiści do Innego, czego wzrost nastrojów antysemickich jest lwią częścią, falę przemocy i agresji oraz fascynacji takimi reakcjami) należy się zastanowić szerzej nad organizacją współczesnej przestrzeni i narracji w niej prowadzonej. Bo tam gdzie tylko 10 % ma szansę zrealizowania swych marzeń i nadziei doczesnych (nie mitycznych, nie rajskich, nie w Edenie po śmierci w zaświatach co niosa wszystkie – w mniejszym lub większym stopniu – klasyczne religie monoteistyczne, tzw. abrahamowe), a światowe media prowadzą jednocześnie propagandę i reklamę (docierajac globalnie) pokazujace mityczny i nierealny świat dla owych 90 % populacji, tam siłą rzeczy muszą trafiać do świadomości łatwe, proste (by nie rzec – prostackie) wytłumaczenia tej dyskomfortowej sytuacji. Dające wyraźne recepty i „łopatologicznie” rozumiane tezy. Łatwe i nieskomplikowane, proste i namacalne. Bo Inny jest pod ręką. Byt kształtuje świadomość (którą łatwo jest w np. „religijny” sposób, zmanipulować).
    Drodzy, ewentualni krytycy i polemiści – tylko nie mówcie, że to marksizm który się skompromitował. Bo taka właśnie argumentacja kompromituje ……..
    I jeszcze jedno – dyskutujmy z poglądami i tezami, nie atakujmy (przynajmniej na portalu p/n racjonalista.tv) ad personam.

    1. Z monoteizmu nic nie wynika panie Radosławie.
      Wykluczenie to cecha umysłu, a nie poglądu na świat.
      .
      Trudno bowiem znaleźć ideologię, czy to świecką, czy religijną, wśród zwolenników której nie znaleźliby się ekstremiści gotowi wykluczać wszystkich inaczej myślących. Nie inaczej jest z racjonalizmem czy ateizmem.
      Politeistyczni Rzymianie też wykluczali ateistów i każdego, kto odmawiał kultu cezara.

      1. Tak czy owak dokonywali wykluczenia tych, którzy z jakichś powodów Jowisza okadzać nie chcieli.
        Wykluczenie jest równie często spotykane wśród ateistów i sceptyków, jak u politeistów kulturowych i realnych.
        Trudno wiec teorię pana Radosława uznać za racjonalną.

  5. @Napierała
    cyt”bo teraz ludzie mowią o MF nie czytając tej książki jak np. kolega Azazel”
    .
    .
    Piotrze może najpierw przeczytaj MK. Widzę dalej brniesz w swojej głupocie..
    .
    .
    .
    @Radosław
    .
    cyt”Decvyzja o ewentualnym wydaniu MK po pierwsze – zdejmie z niego aurę tajemniczości, mityczności księgi niosącej coś na kształt nowego „Graala” (zdemistyfikuje go, a nam racjonalistom m.in. o to chodzi aby przestrzeń ulegała stałej demistyfikacji), po drugie – pokarze to o czym mówi A.Dominiczak; banalność – w tym wypadku – i prostackość myśli oraz sformułowań tam zawartych, które zostaną obnażone in situ, a po trzecie – pokarze trywialność zła (tkwiacego w każdym i objawiającego się różnie w różnych warunkach) ”
    .
    .

    Wybacz Radosławie , ale MK , już dawno nie nosi w sobie nic z tajemniczości, odkąd pojawiło się na świecie setki książek na temat Hitlera i nazizmu. Także analiz MK. Ta prostackość myśli AH, już dawno została obnażona w/w publikacjach. Także twój argument kompletnie jest bez sensu.

      1. Piotrze nie kasuj moich komentarzy…Bo wkleję je ponownie..
        Co do tego onetu, to już tak się nim nie chwal, przecież to twoje źródło informacji…
        Natomiast z ciebie taki jajcarz jak z Palikota ksiundz

  6. Pan doktor wygląda na kosmitę słabo zorientowanego w problemach planety Ziemia. Pisze poznański pan doktor: „Może pan sobie preferować co pan chce, ale nie może pan robić z Izraela pępka świata.” Drogi kosmito, Izrael to kraik wielkości połowy województwa wielkopolskiego, w tym kraiku amerykański Sekretarz Stanu był w ubiegłym roku wiele razy częściej niż w jakimkolwiek innym, Rada Bezpieczeństwa ONZ w ubiegłym roku poświęciła czas „Palestynie” 17 razy, Syrii, w której w tym czasie zabito ponad 75 tysięcy osób – 13 razy, Irakowi, gdzie ma miejsce systematyczne ludobójstwo 5 razy, Rosji, która zagarnęła Krym i jest w trakcie anektowania dalszych terytoriów Ukrainy – 0. Pan doktór nie zauważył, że Izrael ustanowił pełną autonomię Gazy w 2005 roku i że jest tam obecny Iran ale nie Izrael (też na „I” więc mogło się doktorowi pomylić). To nie Koraszewski robi z Izraela pępek świata, to świat odwraca oczy od wszystkiego innego i zajmuje się niemal wyłącznie Izraelem. Tymczasem kosmita z Poznania, albo z powodu ograniczeń poznawczych, albo świadomie i z premedytacją nie chce widzieć koncentracji nienawiści na tym małym kraiku oraz na odwiecznej obsesji nienawiści do Żydów i prowadzi misterną zabawę mającą na celu odwrócenie uwagi od tej narastającej nienawiści. To właśnie kompromituje portal Racjonalista TV. Oczywiście warto i należy dyskutować zarówno o problemach wolności słowa, jak i o kontekście nowej popularności Mein Kampf, ale dyskusja to nie przepychanki z zamulaczami. Pan nie dyskutuje, Pan nieustannie wygłasza pochwałę swojej ignorancji. A jeśli ktoś zamulacza chce traktować jako dyskutanta bez odcinania się od grubymi nićmi szytej manipulacji, to już mamy znacznie poważniejszą sprawę.

    1. Andrzeju – możliwe, że Piotr nie ma racji, a Ty masz rację. Ale po co tyle agresji? Zwróciłeś uwagę na to, że to nie Ty przykładasz zbyt wielką wagę do Izraela, ale świat. Ja się zgadzam – to jest dziwaczne, że wielu studentów organizuje akcje typu „wyzwolić Palestynę”, a nie „skończyć z czystkami wyznaniowymi w Pakistanie”, czy „nie ucinać rąk złodziejom w Arabii Saudyjskiej”. Zgadzam się z Tobą Andrzeju, że za nadmierną uwagą części Zachodniej inteligencji stoi antysemityzm. Co Piotr na to? Dodam na marginesie, że ja mogę się nie zgadzać z Tobą, z Piotrem, z Radkiem, ale to nie oznacza, że w razie różnicy zdań będę uważał Was za idiotów i starał się obrazić. Działania kojarzące mi się z totalitarnymi próbami zniszczenia drugiego człowieka (a praktyka to znacznie więcej niż teoria) znam z profilu pewnej Pani, która teź bardzo chce, aby Piotr zniknął, rozwiał się jak mgła. Ta Pani nie uznaje sytuacji, w których ktoś ma inne zdanie niż ona. Nawet jeśli Piotr się całkowicie myli, a Ty Andrzeju masz całkowitą rację, to przecież w żaden sposób Piotr nie jest rasistą. Są ludzie chcący dobrze, którzy myślą jak Piotr i są ludzie chcący dobrze, którzy myślą jak Ty. Rozmowa między Wami (bez chęci zniszczenia adwersarza) może mieć ogromną wartość. Piotr w swoich artykułach zadał bardzo ważne pytanie – co należy zrobić, aby zapewnić rzeczywiste bezpieczeństwo mieszkańcom Izraela. Stwierdził, że rekolonizacja państw arabskich jest niewykonalna z uwagi na opinię publiczną i osłabienie na innych frontach państwa, które podjęłoby się takiej próby. Zauważył, że bez względu na próby rozwiązania konfliktu agresja ze strony islamistów będzie trwała nadal. Izrael cały czas będzie zagrożony i będą ginąć ludzie. Więc co zrobić? To zasugerowane przez Piotra pytanie absolutnie nie jest głupie. Nie jest to wątpliwość „idioty” czy „antysemity”. Jeśli zaś chodzi o banalność zła, to widziałem znacznie gorsze obrazy od tych, które malował Hitler. Ten ludobójca miał odrobine talentu plastycznego. Czy nie nazywając obrazów Hitlera „zabójczymi bohomazami” też staję się neonazistą?

    2. tak tak Szanowna Demencjio, przecież cały portal powinien nic tylko o Izraelu pisać. To nie są „Listy z sadu” tutaj piszemy o wszystkich narodach. Dlaczego nie broni pan np. muzułmanów przesladowanych w Birmie, albo hinduistów w Pakistanie? Bo pana obchodzi tylko 7 mln Judejczyków. To żałosne. Po wstąpieniu do NATO Turcja i Grecja wymieniły się 5 mln mieszkańców, jak Bibi N się nie dogada z islamistami, najlepszym wyjściem będzie przenieść wioskę i wreszcie będzie spokój.

    3. Ja mam swoje poglądy pan swoje. Nie odpowiedział pan na pytanie co ma zachód robić; kolonizować BW czy nie? Pan się głównie obraża i obraża mnie. W swej demencji starczej może uważa pan to za dyskusję, ale ja mam wrażenie, że gadam z moherem pod kościołem. Błagam choć JEDNE argument! Pan się nie zajmuje moimi argumentami, lecz moją postawą jak stalinowski agent.

    4. Last but not least to jest nasz portal nie pański. Nie będzie pan mówił co mamy zamieszczać. Na swoim sadowym portalu może pan sobie pisać, że muzułmanie powinni wymrzeć by zrobić miejsce ludowi Izraela zwł tym w futrzanych czapach… Poza tym co pan zrobił z panslawizmem na racjo.pl, gdzie nadal pan jest w redakcji mimo starć z Agnosem. G….o pan zrobił. Pańskim wzorem życzę sobie od tej pory by się pan łaskawie odpierdolił i nie komentował moich tekstów.

  7. @ AZAZEL – dla nowych i kolejnych wielbicieliu AH, ma MK taką magiczną otoczkę. Mogą oni też sprzyjać swą retoryką takiej atmosferze „spowijającej” to „dzieło”. Zwłaszcza, kiedy mówią o prohibicji tego tekstu. To, że elity i ci co cokolwiek czytaja (lub wiedzą trochę więcej niż przeciętni zjadacze chleba, konsumenci tv chłamu i „szwędacze” po galeriach handlowych) wiedzą o tym o czym piszesz, nie oznacza iż tak jest w głowach tzw. „ludu bożego”.Każde zdjęcie jakiejkolwiek prohibicji – obojętnie z czego; ksiażki, alkoholu, narkotyków, pornografii etc. – powoduje właśnie ową demnistyfikację i poniekąd demitologizuje codzienne, życiowe obcowanie z prohibitem. Tyle i tylko tyle w danym temacie.

    1. Drogi Radosławie. Piszesz iż publikacje na temat MK, (które są przecież dostępne w księgarniach a nie tylko wśród wybranych historyków), są tylko przedmiotem zainteresowania ”elit” (intelektualnych). A jak to nazwałeś ”przeciętni zjadacze chleba, konsumenci tv chłamu i „szwędacze” po galeriach handlowych”, tak naprawdę nic nie wiedzą na temat historii i raczej po ów pozycje nie sięgną. Myślisz drogi Radosławie że jak nagle udostępni się MK, to nagle ich oświeci ? Naprawdę naiwnie uważasz, że ci dla których MK, to coś w rodzaju Graala, po przeczytaniu ów tekstu nagle spojrzą na swojego guru i ten tekst krytycznie ?
      Po MK, drogi Radosławie sięgną głownie ci już dawno przekonani, by przez chwilę obcować z tekstem swojego guru. I tylko im zrobisz niebywałą przyjemność, drukując i sprzedając MK.
      I wcale ów mityczność tego tekstu nie zniknie, po pojawieniu się MK na pólkach księgarń. Wzrośnie za to ilość odmóżdżonych młodych neofaszystów.

  8. Andrzej bo się wzrastającego antysemityzmu. Ja też. Uważa, że świat za bardzo się czepia Izraela. Ja też. On nie ma pomysłu jak rozwiązać sprawę zagrożenia Izraela przez islam. Ja mam nawet dwa i chcę o nich dyskutować, a on nie. Jeśli ktoś jest tu antysemitą i nacjonalistą to raczej on, a jego „tolerancja” wobec mnie jest na poziomie Czekisty.

  9. Problem: co zrobić z Izraelem. Przede wszystkim, to zostawić w spokoju. Wycofać stamtąd na stałe stacjonowanych ponad 800 zagranicznych dziennikarzy (100 dodatkowych dojechało na wybory). Żaden inny kraj na świecie nie jest tak oglądany przez lupę. Wycofać setki finansowanych z Zachodu NGO, które – jeśli nie widać żadnych zbrodni izraelskich, to je wymyślą, bo inaczej przestaną dostawać pieniądze. Przestać nagradzać terrorystów. Przestać nieustannie omawiać Izrael w ONZ. Zlikwidować UNRWA i przeznaczyć te pieniądze na osiedlenie tych nieszczęsnych ludzi tam, gdzie się urodzili i oni, i ich rodzice (choć może nie wszyscy dziadkowie). Chyba dla nikogo nie ulega wątpliwości, że gdyby Niemcy wygnani po II wojnie byli trzymani do dziś w obozach dla uchodźców, a politycy, media, przywódcy religijni i świeccy nieustannie mówiliby o ciężkiej doli tych wygnanych i o polskim okupancie, to nasza granica zachodnia przypominałaby granice izraelskie. To samo dotyczy Cypru – Grecy cypryjscy wcale nie pogodzili się z wygnaniem i utratą połowy swojej wyspy, ale jakoś nikt ich nie popiera i zwyczajnie nie mają szans przeciwko silniejszej Turcji. Takie samo zrozumienie jest możliwe na Bliskim Wschodzie. Gdyby Palestyńczycy, Liga Arabska itd. nie mieli wsparcia całego świata i nadziei, że da się ten Izrael wykończyć, dawny byłoby po konflikcie. A jeśli nie byłoby – to Izrael ma silną armię i potrafi się obronić. Izrael jest tam, gdzie jest, i żadne zachodnie marzenia o przeniesieniu go w inne miejsce (co wydatnie zwiększa agresję arabską) tu nie pomogą. Problemem jest, że ludzie Zachodu nie akceptują, iż czegoś nie da się rozwiązać. Ano, konfliktu arabsko-izraelskiego nie da się rozwiązać. Może jeszcze przez 50 lat, a może przez 200. Kiedyś, w przyszłości się da, kiedy coraz więcej Palestyńczyków i Arabów zrozumie, że Izraela nie zgniotą, a życie ma do zaoferowania coś więcej niż nienawiść do Żydów. Już jest takich całkiem sporo i wielu z nich publikujemy w „Listach”. „Pomoc” Zachodu przedłuża cierpienia i Palestyńczyków, i Izraelczyków.

    1. To fikcja. Tu problemem nie jest zachod. Bo zachód chce tylko spokoju i próbuj zrozumieć. Arabowie zawsze będą próbowali
      można ostatecznie tylko neokolonizowac lub przenieść te 6-7 mln

  10. No cóż. Trudno to potraktować jako odpowiedź. Kiedyś można było równie zasadnie powiedzieć „Niemcy zawsze będą próbowali”. Poza tym przy niechęci świata i agresjach arabskich Izrael przetrwał już 67 lat i życzyłabym wielu krajom takiego rozwoju ekonomicznego, społecznego i kulturalnego, jakiego dokonał: przy wojnach, przy nieustannym zagrożeniu, przy przyjęciu uchodźców ocalonych po Holocauście z Europy i wygnanych z krajów arabskich. Bez „neokolonizacji” i bez przenoszenia milionów na inne miejsce na globie. A na jakie miejsce? I kogo? Czy także Bahajów, prześladowanych w świecie arabskim, których tysiące uciekło do Izraela? Czy całą wioskę beduińską All Naim, gdzie 77% głosowało wczoraj na Likud? Czy chrześcijan, którzy na całym Bliskim Wschodzie tylko w Izraelu są równymi obywatelami i nie są prześladowani? Proszę zauważyć, że krew lała się w Izraelu za każdym razem, kiedy Zachód wymuszał „proces pokojowy”. To Zachód wymusił wycofanie się Izraela z Gazy. To Zachód wymusił dopuszczenie Hamasu do udziału w wyborach. To Zachód nie dopuszcza do rozgromienia Hamasu. To Zachód dopuścił do gigantycznego wzrostu siły Hezbollahu. Jeśli tylko Europa i USA (za prezydenta Obamy) „odpuszczą sobie” dalsze wtrącanie się, wytrwają jeszcze wiele dziesięcioleci. A może w tym czasie coś się jednak zmieni w krajach arabskich. Słyszałam już wypowiedzi wielu Syryjczyków: uczono nas od dziecka, że Izrael jest naszym wrogiem, a Assad przyjacielem i obrońcą. Teraz Assad nas zabija, a Izrael leczy naszych rannych. Okłamywano nas”.

    1. Pani liczy na to że Arabowie się znudzą. Ja się nie zgadzam. My nie dyskutowaliśmy tylko wymieniliśmy opinie. Nie podjęła pani dyskusji z moimi propozycjami. Ergo dyskusji nie było – proste.

  11. Drogi Jacku, agresywny ton to konsekwencja złośliwości tego pana, ja lubię dyskusje z dyskutującymi, a tu mamy człowieka, który nie ma zamiaru dyskutować, on co prawda posiada bardzo mało wiedzy, ale dużo bardzo silnych przekonań. Co my tu widzimy (pomijając jego wcześniejsze wybryki), otóż widzimy historyka, który postanowił ponownie odczytać Mein Kampf i proponuje nam, żebyśmy zapomnieli, kto jest autorem tej książki, jaką ona odegrała rolę, żebyśmy nie wspominali ani o Holocauście, ani ludobójstwie innych narodów, proponuje nam lekturkę programu politycznego, który on znajduje normalnym, nieszkodliwym programem partyjnym. Krótko mówiąc, proponuje nam lekturę Mein Kampf z perspektywy Marsjanina. On sam znajduje tę lekturę przyjemną. Nie tylko nie pamięta o roli jaką ta książka odegrała w naszym regionie, nie wie, lub nie chce wiedzieć, że zarysowany w tej książce program został rozwinięty w koncepcje „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” i tak jest odczytywany przez miliny czytelników, że była inspiracją programu ostatecznego rozwiązania kwestii izraelskiej w 1948,1967, 1973, a potem była podstawą przekształcenia programu ostatecznego rozwiązania w „kwestię palestyńską” czyli program ciągłej wojny zastępczej. Ten autor sugeruje, że ja zmieniam Izrael w pępek świata i że bronię każdej decyzji Izraela, a wreszcie pyta o moją propozycję ostatecznego rozwiązania kwestii izraelskiej, która go bardzo nurtuje. Otóż chyba nie muszę ci wyjaśniać, że zajmujemy się raczej zwalczaniem kłamstw na temat Izraela niż obroną decyzji izraelskiego rządu, którymi z reguły i z zasady nie zajmujemy się. A kłamstw na temat Izraela jest dużo i warto się nimi zajmować, gdyż służą jako odciąganie uwagi świata od ludobójstw i prześladowań. Prześladowań również Palestyńczyków, wykorzystywanych jako psy wojny (nie decyzją izraelskiego rządu, a Ligi Arabskiej, Iranu, Turcji, Kataru, ONZ, Ameryki, Europy), Ten pan pyta jak rozwiązać ostatecznie kwestię izraelską. Jest to narastająca obsesja premierów i prezydentów, działaczy BDS, dyskutantów pod budkami z piwem i gimnazjalistów. Zapytaj kogokolwiek o to, co zrobić z Izraelem i będziesz miał kłopot ze znalezieniem kogokolwiek, kto nie miałby w tej sprawie swojego zdecydowanego zdania, jest to jedyny kraj na świecie, który wszyscy chcieliby urządzić. Jest to bowiem mentalny pępek świata ludzi, którzy nigdy nie wyleczyli się z tej obsesji, która tak dręczyła autora książki, którą temu panu tak przyjemnie się czytało.
    Trwające od dawna złośliwości tego pana miały dość charakterystyczny wzór. Nie miał nigdy nic do powiedzenia o faktach, postękiwał, że to przesada, że panikarstwo, że nie należy pokazywać faktów, bo one jemu przeszkadzają. Chcesz tego bronić, twoja sprawa. Dla mnie to obrzydliwość.

    1. Skrajna glupota ahistorycznego pana Andrzeja osłupia. Hitler ad 1926 nawet sam sobie nie myśli o holocauście bo siedział w pierdlu i palma jeszcze mu nie odbila. Holocaust to dopiero 1943. Choć mordy zaczely się już wcześniej ale Malo konsekwentnie. Po 1935 Hitler brnie w radykalizm. Sytuacja stwarza potwora nie książka. Ale dziennikarz chyba tego nie pojmie…

  12. Andrzeju i Piotrze. Czy musicie pisać w ten sposób? Piotr nie chce „ostatecznego rozwiązania”. Andrzej i Małgosia mają moim zdanie rację, że pomysł szukania innej żydowskiej ojczyzny jest nierealny. W Izraelu mają Żydzi mandat historyczny. Nawet, gdyby jakimś cudem ktoś chciał oddać im kawałek USA, czy Australii, to bazując na własnej historii Żydzi mogą się obawiać, że kilkadziesiąt lat później nastąpiłaby rewizja takiej hipotetycznej hojności zakończona nowymi pogromami.

    Bardzo Was proszę, przestańcie się nawzajem wyklinać. Jeśli chodzi o to, czy w 26 Hitler był już w pełni dojrzałym psychopatą z 43, to nie wiemy. Jeśli chodzi o dostępność Main Kampf, to w Indiach krążą tanie reprinty wydań z czasów Hitlera. Lepiej, aby mieli jakieś wydanie Cambridge z przypisami. Wydawnictwa brytyjskie wydawane na zasadzie licencji są u nich dziesiątki razy tańsze, niż te wydawane w UK. Więc zakaz MK działa czasem odwrotnie – krąży to bez żadnych przypisów, a przecież przeciętny Hindus wie o historii Europy tyle, co przeciętny Polak o historii Indii…

    Nie jestem przekonany do zniesienia zakazu publikacji MK, ale warto rozważyć też taki aspekt tego zagadnienia, jaki przedstawiłem akapit wyżej.

    1. Jacek możesz mi podać swój email, ewentualnie napisać na mój email z forum ? Mam do ciebie Pytanie, ale to już tak poza forum. A na portalu wciąż nie mamy możliwości wysyłania wiadomości priv.

    2. Szczere mówiąc to dziwię się czemu wszyscy nie przeniosą się do NY tam są bezpieczni. To że ktoś jest czemuś niechętny to nie znaczy że to nierozsądne. Wraz z upadkiem religijności w USA wsparcie dla Izraela będzie slablo. Obama już uważa Izrael za balast i nie dziwie mu się.

      1. Powodem jest to, jak przypuszczam, że Nowy Jork nie jest miastem na który Żydzi mają pełen wpływ. W XIX wieku w Niemczech też Żydzi mieli lepiej, niż w wielu innych miejscach. Lecz później Niemcy zdecydowali się na unicestwienie swoich Żydowskich sąsiadów. W Nowym Jorku też może się kiedyś stać coś podobnego, choć teraz wydaje się to wręcz absurdalne. W Izeaelu Żydzi są na swoim i wiedzą, że sami sobie własnego ludobójstwa nie urządzą. Sądzę, że ta perspektywa jest istotna.

      1. Ja mieszkam we Wrocławiu. Nie wyobrażam sobie, żeby świat nosił na rękach niemieckich terrorystów walczących o odzyskanie Śląska. Również Arabowie nie powinni być noszeni na rękach. Historia jest jaka jest. Nie wyobrażam też sobie trwającego ciągle w ONZ stronniczego uznania dla hipotetycznych polskich terrorystów walczących o odzyskanie Lwowa.

          1. Mam zatem nadzieję, że popiera pan moje prawo do mieszkania we Wrocławiu i nie poparłby pan hipotetycznych niemieckich terrorystów mordujących dzieci i innych ludzi przez 40 lat bo „Wrocław jest w Polsce”. 

        1. Podaje pan zupełnie błędną analogię. Niemcy byli agresorami i po wojnie trzeba było jakoś stworzyć od nowa granicę. Zyskaliśmy ziemie zachodnie ale za to straciliśmy na wschodzie. Tak to już jest po wojnach i granice się zmieniają. Ale jakoś nikt z Polaków nie rości sobie prawa do ziem z XVI w twierdząc że skoro tam mieszkali nasi przodkowie to nam się to należy. Tymczasem żydzi (właściwie syjoniści) żądają prawa do całej Palestyny twierdząc że ich przodkowie w dodatku rzekomi mieszkali tam kilka tysięcy lat temu w czasach Abrahama. Przecież to absurd. A jeśli już to powinno się stworzyć dwa odrębne państwa żeby był pokój i spokój jak powiedział pan Napierała. Czy tylko żydom się należy ta ziemia a palestyńczycy to jakiś gorszy sort który tego prawa mieć nie może ?

  13. Od niedawna jestem stałym czytelnikiem (oraz widzem) waszego portalu. Przyznam, że jestem w pewnym stopniu zażenowany sporem, który w ostatnich dniach odbywa się tutaj. A konkretniej to jestem zniesmaczony zachowaniem Pana Koraszewskiego.

    Odkąd zacząłem „przesiadywać” na waszej stronie przeczytałem sporo dających do myślenia artykułów a także komentarzy do nich, mniej lub bardziej mądrych. Pierwszy raz chyba zaś się spotkałem na waszym portalu z komentarzami, w którym osoba atakująca autora publikacji nawet nie sili się na jakąkolwiek argumentację (nawet religianci, których komentarze czytałem na tym portalu starali się jakoś uargumentować swoje stanowisko) a jedynie stosuje argumentum ad personam, pisząc, choć ubierając to w bardziej kwieciste słowa: „Pan Napierała to idiota”. To jest „argumentacja” rodem z piaskownicy, niegodna kogoś nazywającego się racjonalistą, a co dopiero przedstawianego przez redakcję jako „wybitny racjonalista i ateista” (swoją drogą, taka drobna uwaga do redakcji: fajnie jakbyście zrezygnowali z tego typu „tytulatury”, gdyż nie ma czegoś takiego jak „wybitny ateista”- nie można wszak lepiej lub gorzej nie wierzyć w boga; jak już to wybitny propagator racjonalizmu, ateizmu, etc. ). Co najśmieszniejsze, to nie wiadomo (a przynajmniej ja nie umiem dostrzec) o co właściwie Panu Koraszewskiemu chodzi. Na początku myślałem, że Pan Koraszewski kieruje swoje agresywne wpisy z tego powodu, że sam opowiada się za zakazem dla publikowania Mein Kampf (swoją drogą absurdalnym, czego słusznie dowodzili już na tym portalu Panowie Andrzej Domińczak i Radosław Czarnecki; od siebie dodam, że pierwszym zdaniem jakie pojawia się w Mein Kampf jest: „9 października 1921 roku, w cztery lata od jej powstania, Narodowosocjalistyczna
    Niemiecka Partia Robotnicza została rozwiązana, a jej działalność zakazana w całej Rzeszy.”, co dobitnie pokazuje jaki wpływ mają wszelkie zakazy, jeśli chodzi o walkę z chorymi ideologiami). Chyba jednak nie o to chodziło Panu Andrzejowi, gdyż w którymś komentarzu napisał: „Żadna cenzura Mein Kampf nie zatrzyma”. Chyba też nie chodzi o to, że Pan Napierała pochwalił zdolności literackie Hitlera, gdyż wątpliwym jest, aby racjonalistę tak oburzyło coś, co jest kwestią gustu (osobiście również uważam, że mimo parszywej idei przekazywanej przez tą książkę, czyta się ją zaskakująco lekko). Mógłby, więc Pan, Panie Andrzeju wyjaśnić nam, niedorastającym intelektualnie do pańskiego poziomu, o co Panu właściwie chodzi. Bo ja czytałem Pana komentarze kilkakrotnie i dalej, za cholerę, nie wiem. Widzi Pan, musi Pan zaakceptować, że nie tylko dr Napierała jest tak głupi, że nie rozumie pańskich wpisów, ale zdarzają się również tacy debile wśród czytelników „racjonalisty.tv” (tacy jak np. ja). Przeto, jeśli wyjaśniłby Pan o co Panu chodzi, byłbym Panu bardzo wdzięczny.

    1. Ja nie wiem o co mu chodzi. Uwziął się. Najzabawniejsze że różnimy się chyba tylko w 3 punktach: Pomysłach jak moznaby uratować Izrael, ocenie zdolności literackich ah i ocenie czy Izrael jest pępkiem świata. Skoro tak niewiele nas dzieli a ja jestem idiotą to wtedy według logiki pana Koraszewskiego on sam jest prawie idiotą…

  14. @Rafał Gardian – odpowiedź wymagałaby książki, a niestety nie mam czasu na pisanie książek na zamówienie. Żyjemy w czasach powrotu brunatnej fali, a jej wsparcia dostarczają ludzie czasem nawet nieświadomi tego, że oszczędne posługiwanie się prawdą jest nie tylko banalizowaniem zła,,jest aktywną współpracą z siłami zagrażającymi demokracji i przygotowującymi kolejną zagładę. Nie mając czasu na pisanie wszystkiego po raz kolejny odsyłam do kilku linków:
    http://www.listyznaszegosadu.pl/brunatna-fala/sladami-mein-kampf
    http://www.listyznaszegosadu.pl/izrael-dreyfusem-narodow
    http://studioopinii.pl/andrzej-koraszewski-uwagi-o-zyciu-stanislawa-staszica/
    http://studioopinii.pl/andrzej-koraszewski-czy-mamy-wplyw-na-cokolwiek/

    1. Ja się nie utożsamiam w żaden sposób z brunatną falą jak to pan określił. Myślę że Europa nie ma tak naprawdę nic do Izraela, jeśli już to do USA które nie mogą rozwiązać konfliktu bw. Wielu Amerykanów popiera istnienie Izraela tam gdzie on jest z powodów religijnych. Reszta chce mieć święty spokój. Tak to wygląda. Rządy nie podlegają brunatnej fali (Żydzi zawsze byli obiektem zazdrości i niechęci więc ta gala to chyba wydaje się silniejsza niż wcześniej przez rozwój mediów które naglosnia każdy sped krzykaczy) lecz zmęczeniu materiału. Demokracja może planować tylko na 4-7 lat to okazuje się za Malo by rozwiązać konflikt bw

    2. Jeśli 300 milionów Arabów zechce bardzo mocno podbić Izrael – zrobią to. Ja nie banalizuję zla tylko mam inne zdanie jak uratować życie mieszkańców. Myśli pan że USA ratowaliby tak usilnie Np. Łotyszy?

    3. Racją jest, że muzułmanie są zagrożeniem dla społeczności żydowskich oraz dla Izraela. Nie ma z tym jednak ŻADNEGO związku artykuł (do tego napisany na polskim portalu) mówiący o tym, że Hitler nie był grafomanem a Mein Kampf jest mniej straszną książką niż mogłoby się wydawać.
      Nie wiem, jakie są Pana rzeczywiste intencje, ale odnoszę takie wrażenie, że chciałby Pan decydować o tym,które tematy można poruszać, a które nie. Otóż powinien Pan wiedzieć,że to właśnie w wolnych społeczeństwach, gdzie można pisać co się chce i nie ma tematów tabu, ryzyko wzrostu nastrojów antysemickich, rasistowskich itp. jest znacznie mniejsze niż w tych, w których panuje (choćby nawet nieformalna) cenzura.

      Sama walka z przejawami antysemityzmu jest działaniem szczytnym. Odwiedzając pańską stronę, domyśliłem się, że ma Pan niemałe osiągnięcia na tym polu. Szukając jednak antysemityzmu tam gdzie go nie ma, zaczyna się Pan niestety ośmieszać.

    4. Raczej jestem skłonny zgodzić się z p. Koraszewskim, nie podzielając jego szczegółowej argumentacji ani też proizraelskich poglądów p. Małgorzaty.

      Bez względów na zawartość Mein Kampf w subkulturach młodzieżowych może pełnić rolę imponderabilium – takiego fajnego gadżetu obok munduru, flag, swastyki. Oczywiście o wszystkim zadecyduje sama praktyka polityczna, ale tę można łatwo dopasować do różnych wyrywków tekstu, jakoby nimi inspirowaną. Może łatwo stać się jej interpretacją. Szczególnie młodzież jest podatna na takie bezrefleksyjne wykorzystywanie różnych rekwizytów.

      Nie widzę przeszkód, aby publikować tę książkę w wydawnictwach akademickich, w niewielkich wydaniach dla potrzeb historyków, socjologów czy innych badaczy.

      Poza tym skoro i tak jest dostępna w internecie, tym bardziej nie widać powodu, aby jej publikacja była czymś ważnym. Zwłaszcza, że nie wnosi ona dodatkowej wiedzy na temat nazizmu czy antysemityzmu ponad ten, który jest ogólnie znany, jak informują jej znawcy. Społecznie więc publikacja nie ma żadnego znaczenia.

      Powiązanie tej kwestii ze stanowiskami w sprawie konfliktu żydowsko-palestyńskiego jest jakąś uwagę ad hoc p. Napierały i jest zupełnie bezzasadne.

        1. ad 2
          …właściwie nie interesują mnie spory czysto personalne, ale tak to zrozumiałem…

          P. Koraszewski może sobie pobiadać w kontekście dyskusji nad MK, że jest to jeszcze jeden przykład postawy szkodzącej społeczności żydowskiej. Tak on to może widzieć. Jako liberał, chyba nie może mu pan tego odmówić. Można oczywiście podać argumenty za błędnością takiego przekonania. Jednak sam pan podążył tą drogą, domagając się wyraźnego opowiedzenia: „…Nie odpowiedział pan na pytanie co ma zachód robić; kolonizować BW czy nie(…)Błagam choć JEDNE argument!”. W ten sposób dyskusja została skierowana na zupełnie inne tory.

          ad 1
          Z przypisami czy bez, jeśli dla specjalistów to nie ma znaczenia.
          Natomiast jeśli miała by być dostępna szerszej publiczności, na stronie tytułowej powinno być to zaznaczone albo sama książka winna być formą komentarza czy krytyki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *