Odwieczny romantyzm

   Po wakacjach w Japonii, przesuniętych i nieco przymusowo przedłużonych z uwagi na wojnę z irańskimi ajatollahami zasiadłem w końcu w Sali Głównej Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu i miałem okazję posłuchać udanego koncertu. Nie tylko wykonanie było ciekawe, ale też dobór repertuaru. Wrocławskich Filharmoników poprowadził Yaroslav Shemet, dyrektor artystyczny Filharmonii Śląskiej i dyrektor muzyczny Opery Bałtyckiej w Gdańsku. O jego talencie świadczy wiele wydanych w Polsce przez te zespoły nagrań, więc spodziewałem się po koncercie wszystkiego dobrego i nie zawiodłem się ani trochę. Jeśli chodzi o płyty, to kusiły na stoisku przed salą, ale okazało się, że wiele z nich już mam. A warto mieć Karłowicza z Shemetem, zdecydowanie.

   Taki oto był program koncertu:

.W. Korngold Uwertura z suity z filmu Sea Hawk
M. Karłowicz Odwieczne pieśni – poemat symfoniczny op. 10
G. Martucci Nokturn Ges-dur op. 70 nr 1 
R. Strauss Suita z opery Kawaler srebrnej róży op. 59, TrV 227 

   Talent Korngolda zmusza mnie do paradoksalnej postawy. Nie rozumiem melomanów i kolekcjonerów, którzy skupiają się tylko na symfonicznej muzyce filmowej, stroniąc jak diabeł od święconej wody od symfonii, od „surowej muzyki symfonicznej”. Od symfonicznego sashimi, że nawiążę do moich niedawnych wojaży. A jaki ma sens słuchanie filmowej muzyki Johna Williamsa i nie słuchanie Dworzaka? Piękna muzyka do Gwiezdnych Wojen to w dużej mierze parafraza Dworzaka. Więc jak można odkładać z obrzydzeniem płytę z Symfonią z Nowego Świata i jednocześnie z wypiekami na twarzy chować do torby pierwsze wydanie „Star Wars”? To częste, a jakże nonsensowne zachowanie niektórych miłośników muzyki jest dla mnie tak nielogiczne, że zraża mnie do muzyki filmowej. Zraża trochę niesprawiedliwie, bo nie jest aż taka zła, jak teraz o niej myślę. Jednak Korngold to wyjątek. Ten ogromnie utalentowany, nieco wtórnie późnoromantyczny kompozytor w zasadzie stworzył swoimi dziełami świat amerykańskiej symfonicznej muzyki filmowej. Korngold nie jest zatem epigonem, ale inicjatorem potężnego i wpływowego muzycznego zjawiska. A do tego jego dzieła nie związane ze światem filmu są bardzo dobre, choć niezbyt nowatorskie. Więc, gdy tylko mam okazję, nabywam nagrania utworów Korngolda i co jakiś czas zanurzam się w tym świecie nie bez przyjemności.

  Uwertura do filmu Sea Hawki została zagrana przez Shemeta i Wrocławskich Filharmoników mocnym i nasyconym dźwiękiem. Była w tym filmowa panoramiczność, wręcz pewna ostentacja. Brakowało trochę detali i niuansów, które spokojnie można z tej bardzo udanej muzyki wydobyć. Ale suma summarum podobało mi się.

   Pewne wątpliwości po Korngoldzie rozwiało we mnie wykonanie Odwiecznych pieśni Karłowicza. Tu już nie było ostentacji, ale piękna epicka opowieść. Shemet pokazał, że cenimy Karłowicza nie tylko dlatego, że jesteśmy Polakami i mamy niedosyt wielkich symfoników wśród naszych romantyczno – modernistycznych kompozytorów (co raczej wynika z nieznajomości twórców takich jak Eugeniusz Morawski, a nie z faktycznego stanu rzeczy). Oczywiście Karłowicz był znacznie mocniej zanurzony w romantyzmie niż Morawski, dodam na wszelki wypadek… Świetne wykonanie Shemeta pokazało, że muzyka przedwcześnie zmarłego w tatrzańskim wypadku Karłowicza nie jest świetna, bo polska, nie jest świetna, „bo tak tragicznie zmarł”, ale jest znakomita sama w sobie. Aż strach pomyśleć, co by się działo, gdyby pogoda tatrzańska okazała się dla Karłowicza bardziej łaskawa. Myślę, że byłby grywany chętnie na całym świecie. Wykonanie Shemeta było mądre, ekspresyjne, pełne barw. Piano kończące drugą część poematu symfonicznego, jak i doskonały konstrukcyjnie finał do teraz rezonują w mojej głowie.

   Martucci jest nazywany „włoskim Brahmsem” i przypomina o kolejnym niesprawiedliwym cliche. Włochy to nie tylko opera. Zarówno kameralistyka, jak i muzyka symfoniczna nie zostały zmiażdżone geniuszem Verdiego i Pucciniego. One zawsze istniały i są zdecydowanie zbyt mało znane jak na swoją muzyczną jakość. Nokturn okazał się być zarówno nastrojowy, jak i pełen wyrazu. Nie było tu żadnej naiwności, taniego sentymentalizmu czy wtórnej lekkości. Świetna muzyka, świetnie wykonana.

   Koncert zamykała Suita z opery Kawaler srebrnej róży op. 59, TrV 227, opracowana przez Artura Rodzińskiego, wielkiego i legendarnego polskiego dyrygenta. Mignął mi gdzieś komplet jego archiwalnych nagrań i strasznie żałuję, że straciłem tę okazję. Zaś w swoim Kawalerze srebrnej róży Ryszard Strauss jest świadomie lekki i sentymentalny. Jedni nazywają tę muzykę absolutnym arcydziełem, szczytowym dokonaniem sztuki operowej, inni kiczem w rękach geniusza instrumentacji, gdzie wciąż i wciąż słyszymy nieustający walc (inni mówią złośliwie „gdzie wciąż słyszymy walczyka”). Ale jaki to walc! Pełen celowych deformacji, które swobodnie przechodzą od lirycznego szeptu w imperializm jakiegoś Ducha Dziejów. To spojrzenie w „stare dobre czasy”, które nigdy by nie istniały, gdyby Strauss ich nie stworzył. Shemet pokazał tę niejednoznaczność tej wspaniałej muzyki, świadomie ukazał nam, że u Straussa, za walczykami i bardzo późnym romantyzmem kryje się nowoczesna maszyna odkrywczej muzyki. To trochę tak jak prom kosmiczny opleciony barokowymi girlandami. To świadome i ekscytujące wykonanie zakończyło koncert.

O autorze wpisu:

Studiował historię sztuki. Jest poetą i muzykiem. Odbył dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badał kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. Te badania zaowocowały między innymi wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej, a także licznymi publikacjami i wystąpieniami. . Jacek Tabisz współpracował z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku był prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, wybranym na trzecią kadencję w latach 2016 - 2018 Jego liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.tv, natemat.pl, liberte.pl, Racjonalista.pl i Hanuman.pl. Organizator i uczestnik wielu festiwali i konferencji na tematy świeckości, kultury i sztuki. W 2014 laureat Kryształowego Świecznika publiczności, nagrody wicemarszałek sejmu, Wandy Nowickiej za działania na rzecz świeckiego państwa. W tym samym roku kandydował z list Europa+ Twój Ruch do parlamentu europejskiego. Na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzi pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami jego działalności. Jacek Tabisz jest współtwórcą i redaktorem naczelnym Racjonalista.tv. Adres mailowy: jacek.tabisz@psr.org.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

1 + 20 =