• poniedziałek, 16 września 2019 r.

Racjonalność w polityce. Rozum, władza i inne namiętności. Andrzej Dominiczak

 

Tym razem Andrzej Dominiczak krytykuje zbyt pewny siebie racjonalizm w ocenie zjawisk i zdarzeń. Broni społecznej dyskusji nad wszystkimi projektami i postuluje, aby również czysto emocjonalne obawy były w takiej dyskusji brane pod uwagę. Za wzór podaje społeczeństwo holenderskie, które stanowi swoje prawo w trakcie ciągłych debat, gdzie niemal każdy punkt widzenia brany jest pod uwagę.

Podobne materiały

3 komentarze

  1. Ireneusz Kozak
    18 grudnia 2014 at 21:11 - odpowiedz

    Rzecznicy i obrońcy różnych irracjonalizmów lubią zarzucać osobom dążącym do racjonalności w myśleniu i w postępowaniu jakąś rzekomą oschłość emocjonalną, niezdolność do wyższej uczuciowości. Myślę, że winą można by za to obarczyć po części niektórych twórców (na przykład (jeśli nie przede wszystkim)) poetów epoki romantyzmu. Dzieweczka z ballady Adama Mickiewicza „Romantyczność” jest takim ucieleśnieniem uczuciowości (BO widzi ducha zmarłego ukochanego), a mędrzec ze „szkiełkiem i okiem” uosabia oschłość i niewrażliwość. Jest to rzecz strasznie niesprawiedliwa więc bardzo dobrze, że Pan Andrzej zwraca uwagę na fakt, iż nie jest się wcale w pełni racjonalną osobą, jeżeli w różnych działaniach pomija się czynnik emocjonalny. To jest jedno z największych nieporozumień, z którymi osobiście staram się, na ile mogę, walczyć.
    Interesuje mnie natomiast to w jaki sposób bronicie państwo (państwo, czyli wy, którzy takie tezy wygłaszacie) twierdzenia, że racjonalizm (ten historyczny) „niejako zlał się z empiryzmem”. To samo mówił kiedyś (w debacie na racjonalista TV) Pan Piotr Napierała, Pan Andrzej natomiast wspomina dzisiaj, że broniła takiego stanowiska Prof. Barbara Stanosz (jeżeli istnieją jakieś jej na ten temat artykuły – na przykład w internecie – bardzo bym prosił o podanie tytułów albo linków, za co z góry dziękuję). Mi tego rodzaju teza wydaje się cokolwiek dziwaczna: jakim sposobem ludzie, twierdzący że WSZYSTKO (a słowo „wszystko” ma tu znaczenie kluczowe) co poznawalne poznać można korzystając WYŁĄCZNIE z władz rozumu (tj. siedząc i myśląc) mogli by się podczepić pod tradycję, która nakazuje poznawać rzeczywistość na drodze eksperymentu. Empiryści nigdy raczej nie twierdzili, że nie należy wysnuwać wniosków z eksperymentu na drodze logicznego rozumowania. Eksperyment zawsze opierał się o jakieś „jeżeli – to” (np. JEŻELI dwa ciała, cięższe i lżejsze, zrzucone z wieży w Gizie równocześnie, uderzą w ziemię w tym samym czasie, TO Arystoteles się mylił). Żaden zdrowy na umyśle empirysta nigdy chyba nie twierdził, że rozum nie ma żadnego znaczenia w akcie poznania. Mylę się? Co to znaczy, że „racjonalizm niejako zlał się z empiryzmem”? Czy miał miejsce jakiś, między kimś a kimś, kompromis, czy co?

  2. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    19 grudnia 2014 at 00:42 - odpowiedz

    Podoba mi się definicja racjonalności Poppera, ale demokracja deliberatywna może działać tylko na liberalnym Zachodzie. W Azji demokracja sprowadza się zwykle do tyranii większości

    • mieczysławski
      27 grudnia 2014 at 14:33 - odpowiedz

      co to jest tyrania większości?
      Czy rządy despotów można nazwać tyranią większości?

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *