Alvert Jann: Gender i kapłaństwo kobiet

Kościół katolicki stanowi doskonały przykład społeczności, w której panuje nierówność praw kobiet i mężczyzn. Zgodnie z prawem obowiązującym w Kościele, kobiety nie mogą przyjmować święceń kapłańskich, nie mogą pełnić funkcji księży, biskupów, ani sprawować wielu innych stanowisk i urzędów kościelnych. Kobiety mogłyby z cała pewnością wszystkie te funkcje wykonywać, ale w Kościele katolickim są one zarezerwowane tylko dla mężczyzn. Zakazy te nie są uwarunkowane żadnymi czynnikami biologicznymi. Nie uzasadniają ich odmienne cechy anatomiczne i fizjologiczne kobiet i mężczyzn. Kobiety są pozbawione równych praw dlatego, że są kobietami.

Jest to archaizm, pozostałość po dawnych czasach, jawna dyskryminacja, dziś poza Kościołem stopniowo ograniczana i znoszona.

Równouprawnienie kobiet i mężczyzn jest z sukcesem wprowadzane w wielu chrześcijańskich kościołach protestanckich. Kobiety są tam obecnie dopuszczane do sprawowania wszelkich funkcji i stanowisk kościelnych. Np. w Kościele anglikańskim w Wielkiej Brytanii w kilku diecezjach kobiety pełnią funkcje biskupów. Podobnie jest w wielu kościołach protestanckich w innych krajach. W Kościele Ewangelicko-Luterańskim w Szwecji (to główny kościół szwedzki) kobiety mogą obejmować wszelkie stanowiska kościelne już od 1958 r. Dziś blisko połowa księży w tym Kościele to kobiety. W 2013 r. arcybiskupem Uppsali i prymasem, zwierzchnikiem Kościoła, została wybrana Antje Jackelén (na zdjęciu z lewej strony).

W kościołach tych uznaje się, że zakazy sprawowania funkcji i stanowisk kościelnych przez kobiety, obowiązujące tradycyjnie w kościołach chrześcijańskich, nie należą do niezbywalnego i ustalonego raz na zawsze kanonu wiary. Podkreśla się, że zakazy te, jak i ogólnie wierzenia religijne, są uwarunkowane kulturowym i historycznym kontekstem. Mogą więc być zmieniane wraz ze zmianami zachodzącymi w społeczeństwie i w świadomości wiernych.

W podobny sposób rozumują zwolennicy zmian w Kościele katolickim.

Władze kościelne odrzucają tę argumentację. Starają się dowieść, że to nie okoliczności historyczne są przyczyną dyskryminujących kobiety zakazów, a wola samego Jezusa Chrystusa, której Kościół nie może zmienić.

Stanowisko władz Kościoła nie wytrzymuje krytyki także z katolickiego punktu widzenia. Władze Kościoła powołują się bowiem na działalność Jezusa, który nie wybrał do grona 12 apostołów żadnej kobiety. To główny argument, ale złudny. Nie można na tej podstawie wiarygodnie twierdzić, że Jezus ustanowił wieczną, stałą zasadę niedopuszczania kobiet do kapłaństwa i stanowisk kościelnych, której dziś Kościół nie może zmienić.

Nie ma również podstaw, by twierdzić – jak robią to władze Kościoła – że wykluczenie kobiet z kapłaństwa należy do głównych i niezmiennych treści sakramentu kapłaństwa. Także z katolickiego punktu widzenia jest to dowolne ustalenie władz kościelnych.

Temat praw kobiet w Kościele odgrywał istotną rolę już w toku przygotowań do drugiego soboru watykańskiego (1962-1965 r.). Sobór jednak nic w tej sprawie nie zrobił.

Dziś żądania dopuszczenia kobiet do wszystkich funkcji i urzędów w Kościele, a także do święceń kapłańskich, są głośne i silne głównie w krajach zachodnich, chociaż nie omijają Polski. Na rzecz kapłaństwa kobiet wypowiedziało się wielu teologów katolickich, zarówno świeckich, jak i księży.

Ale władze Kościoła katolickiego były i są zdecydowanie przeciw. Mówią to jasno najważniejsze dokumenty kościelne i papieskie encykliki. Kobiety mogą sprawować w Kościele tylko funkcje podrzędne czy pomocnicze. Zasada równouprawnienia kobiet i mężczyzn nie obowiązuje.

W Kościele katolickim podkreśla się jedynie werbalnie potrzebę zwiększenia roli kobiet, ale kobiety są tam „obywatelami drugiej kategorii”. Realne zmiany trudno nazwać nawet kosmetycznymi. Taki charakter ma też powołanie przez papieża Franciszka zakonnicy, siostry Nathalie Becquart, na stanowisko podsekretarza generalnego Synodu Biskupów (w lutym 2021 r.). To pierwszy taki przypadek w Kościele. Ale jest to raczej pozorowanie zmian, niż realny krok w kierunku równouprawnienia. Synod Biskupów jest tylko ciałem doradczym i konsultacyjnym papieża, nie ma władzy decyzyjnej. A jedna zakonnica, jak jedna jaskółka, wiosny nie czyni.

Rzeczywistą zmianą, o którą toczy się dziś spór, byłoby dopuszczenie kobiet do święceń kapłańskich oraz wszystkich funkcji i stanowisk w Kościele.

Można zapytać, dlaczego zakonnica na stanowisku proboszcza lub biskupa to coś absolutnie niedopuszczalnego w Kościele katolickim? I na ile katolicy w Polsce po przemyśleniu byliby skłonni uznać taką innowację? Oraz jak silny byłby bunt zagorzałych konserwatystów w Kościele?

Społeczne podłoże żądań.Jakie jest społeczne podłoże żądań równouprawnienia kobiet w Kościele?

W nowoczesnych państwach i społeczeństwach obowiązuje zasada równouprawnienia płci. Jest ona coraz szerzej uznawana i realizowana. Nierówność praw kobiet i mężczyzn, ewidentna w Kościele katolickim, pozostaje w ostrej sprzeczności z tą zasadą. Nic więc dziwnego, że żądanie równouprawnienia ma miejsce również w Kościele katolickim. Podłożem żądań równościowych są zmiany kulturowe, cywilizacyjne, zachodzące w świecie współczesnym.

„Gender”. Obowiązująca w Kościele katolickim nierówność praw kobiet i mężczyzn, to przykład różnic między płciami uwarunkowanych kulturowo (zwyczajowo lub także prawnie), w żaden sposób nie mających podstaw w biologicznych odmiennościach kobiet i mężczyzn. Różnice takie są współcześnie w naukach społecznych nazywane różnicami genderu, a w języku polskim różnicami płci kulturowej (angielskie słowo gender, oznaczające pierwotnie rodzaj w znaczeniu gramatycznym, obecnie odnosi się także do różnic kulturowych między kobietami a mężczyznami; na język polski gender jest zwykle tłumaczone jako płeć kulturowa).

Różnice genderu, płci kulturowej,są najbardziej widoczne w odmiennych zwyczajowo sposobach zachowywania się i ubierania (np. noszenie sukienek jest w naszej kulturze cechą kobiecości, płci żeńskiej). Ale w wielu społeczeństwach różnice te polegają też na odmiennych prawach dyskryminujących kobiety. W drastycznej postaci było to odmawianie kobietom prawa do studiowania, udziału w wyborach, dysponowania własnym majątkiem. Żona była też z mocy zwyczajów i prawa podległa mężowi (np. jeszcze do połowy XX w. w niektórych krajach europejskich podjęcie pracy zawodowej przez kobietę wymagało formalnej zgody męża).

Pojęcie genderu, płci kulturowej, jest przedmiotem ostrych oskarżeń ze strony przedstawicieli Kościoła oraz konserwatywnych i prawicowych polityków. Odmawia mu się wręcz racji bytu. A jest ono jak najbardziej uzasadnione i potrzebne. Zwraca bowiem uwagę na kulturowe (zwyczajowe i prawne) – a nie tylko biologiczne – różnice między kobietami a mężczyznami.

Współcześnie standardem cywilizacyjnym stała się zasada równouprawnienia i równego traktowania bez względu na płeć. Wszędzie tam, gdzie jest to możliwe i uzasadnione, w nowoczesnych społeczeństwach dąży się do zapewnienia równości. Bezpodstawne, dyskryminujące różnice genderu, płci kulturowej – są stopniowo z sukcesem znoszone. Ale w Kościele katolickim przetrwały i trzymają się mocno.

Szerzej o pojęciu gender, czyli płci kulturowej, piszę w artykule: „Co to jest płeć kulturowa (gender)?” – link 1 na końcu.

*

Zróbmy krótki przegląd argumentów, jakimi posługują się władze Kościoła katolickiego odmawiając kobietom równych praw. Można będzie wtedy ocenić, jak złudne są to argumenty. Dlatego także z religijnego i katolickiego punktu widzenia są one coraz częściej odrzucane.

Dyskryminacja kobiet ma bowiem źródło w zwyczajach charakterystycznych dla dawnych kultur. Władze Kościoła twierdzą, że zasady te pochodzą od Boga.

Kościelne argumenty pokażę na podstawie obowiązujących w Kościele najważniejszych oficjalnych dokumentów. Głównym dokumentem, zawierającym rozwinięte uzasadnienie, jest „Deklaracja o dopuszczeniu kobiet do kapłaństwa urzędowego: Inter insigniores” (link 2), ogłoszona przez watykańską Świętą Kongregację Nauki Wiary w 1976 r. Jest to obowiązujące dziś stanowisko władz Kościoła.

Na argumenty kościelne postaram się spojrzeć obiektywnie. Spojrzenie takie jest możliwe zarówno w przypadku osoby religijnej, katolika, jak i ateisty.

Można obiektywnie ocenić, co wynika, a co nie wynika z treści Nowego Testamentu i historii Kościoła.

Nie uważam oczywiście, że jakiekolwiek rozstrzygnięcia na podstawie Pisma Świętego i tradycji kościelnej mają moc obowiązującą i walor prawdy.

Na początek zwróćmy uwagę na rzecz nie najważniejszą, ale ciekawą. Wspomniana deklaracja ma tytuł orwellowski. W tytule stoi, że jest to Deklaracja o dopuszczeniu kobiet do kapłaństwa urzędowego, natomiast jest to deklaracja o niedopuszczeniu kobiet …

1. Jezus i 12 apostołów

Uzasadniając zakaz wyświęcania kobiet i powierzania im stanowisk kościelnych, władze Kościoła powołują się przede wszystkim na przykład Jezusa i kościelną tradycję. Za najważniejszy uznają jednak przykład Jezusa. Deklaracja „Inter insigniores” stwierdza w konkluzji: „Kościół, pragnąc pozostać wierny przykładowi Pana, uważa, że nie jest upoważniony, by dopuścić kobiety do Święceń kapłańskich”. O jaki przykład idzie?

Wskazuje się, że Jezus wybrał na dwunastu apostołów samych mężczyzn. W Katechizmie czytamy: „Pan Jezus wybrał mężczyzn (viri), by utworzyć kolegium Dwunastu Apostołów (…). Kościół czuje się związany tym wyborem dokonanym przez samego Pana. Z tego powodu nie są możliwe święcenia kobiet” (1577). To samo mówi deklaracja „Inter insigniores”.

Argumentacja powyższa jest bezzasadna nie tylko dla zwolenniczek/zwolenników równouprawnienia, a także z obiektywnego punktu widzenia. Dlaczego?

Po pierwsze, według Nowego Testamentu Jezus rzeczywiście wybrał do grona 12 apostołów tylko mężczyzn, ale nie wynika z tego, że ustanowił niezmienną zasadę zabraniającą wyświęcania kobiet i sprawowania przez kobiety ważnych funkcji i stanowisk w Kościele. W Nowym Testamencie nie ma żadnych sformułowań, które pozwalałyby twierdzić, że taka zasada miałaby obowiązywać w Kościele po wsze czasy.

Po drugie, Jezus w ogóle nie praktykował wyświęcania. Apostołowie nie byli wyświęcani na kapłanów. Ponadto w najwcześniejszym okresie chrześcijaństwa w ogóle nie było kapłanów. O wyświęcaniu kapłanów nie ma nawet wzmianki w „Dziejach apostolskich” w Nowym Testamencie, przedstawiających najdawniejszą historię chrześcijaństwa. Praktyka wyświęcania i kapłani to późniejsze kościelne innowacje.

Jezus nie dał szansy.Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, że działalność Jezusa nie dostarcza argumentów na rzecz kapłaństwa i równouprawnienia kobiet.

Z ewangelii wynika jasno, że Jezus do kobiet odnosił się dobrze, jednak żadna kobieta nie należała do osób blisko z nim współpracujących. Nie wyznaczył też kobietom jakiejś ważnej roli w przyszłości.

Na podstawie ewangelii można twierdzić, że Jezus zamierzał łagodzić panujące wówczas zwyczaje dyskryminujące kobiety, ale nic nie wskazuje, że chciał te zwyczaje zmieniać głębiej.

Kobiety były słuchaczkami nauk Jezusa i wiernymi uczestniczkami jego kaznodziejskich wędrówek. Niektóre wymieniane są z imienia, na przykład „Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów, Joanna, żona Chuzy, zarządcy Heroda, Zuzanna i wiele innych” (Łk 8,2-3). Jezus rozmawiał z Samarytanką, co było niezgodne z żydowskimi zwyczajami, oraz wybaczał cudzołożnicom.

Nie dostarcza to jednak argumentów na rzecz wyświęcania kobiet i obejmowanie przez nie wszelkich stanowisk w Kościele.

Gdyby Jezus, rozsyłając uczniów i apostołów, albo mówiąc o przyszłości Kościoła, uwzględniał kobiety – byłby to może jakiś argument za równouprawnieniem kobiet w Kościele. Najlepiej gdyby w gronie 12 apostołów znalazła się chociaż jedna kobieta. Ale żadnej kobiety tam nie było.

Ci, którzy domagają się równouprawnienia kobiet w Kościele, nie bardzo mogą powołać się na przykład Jezusa. Jezus nie dał im szansy.

Czy Jezus uwzględniał okoliczności? Kościelni teolodzy odrzucają zdecydowanie argument, że Jezus wybrał na apostołów samych mężczyzn, bo kierował się ówczesnymi zwyczajami, wyznaczającymi kobietom do pełnienia tylko role podrzędne.

W „Inter insigniores” argumentuje się, że Jezus nie respektował wielu zwyczajów żydowskich, a więc także w tym wypadku z pewnością nie dostosowywał się do okoliczności: „Jezus Chrystus nie powołał żadnej kobiety do grona Dwunastu. Jeżeli tak postąpił, to nie dlatego, by dostosować się do ówczesnych obyczajów, ponieważ właśnie Jego postawa wobec kobiet różniła się wyraźnie od postawy Jego współczesnych; co więcej, świadomie i odważnie zrywał z taką postawą”. Wymienia się rozmowę z Samarytanką i kilka innych zachowań Jezusa.

Trzeba jednak podkreślić, że Jezus nie zmieniał głębiej żydowskich zwyczajów. Raczej tylko łagodził, ganił formalizm akcentując potrzebę szczerej wiary, co powszechnie czynili też prorocy w Starym Testamencie. Ale Jezus nie odrzucał na przykład tzw. obrzezania (obcinania napletka), praktykowanego przez Żydów i początkowo także przez chrześcijan przy nawróceniu. Do odrzucenia obrzezania doprowadzili św. Paweł i św. Piotr na tzw. soborze jerozolimskim około 49 r.

Ostatecznie w „Inter insigniores” stwierdza się w sprawie pominięcia kobiet przy wyborze 12 apostołów: „Nikt jednak nie udowodnił – ani z pewnością nie może udowodnić – że ta postawa wypływała tylko z przyczyn społeczno-kulturowych”. Tak, ale nikt nie udowodnił też, że Jezus nie uwzględniał społeczno-kulturowych okoliczności. Przy wyborze apostołów mógł liczyć się z ówczesnymi zwyczajami.

Nie wiadomo, jaka była motywacja i wola Jezusa. Oba konkurencyjne stanowiska są co najmniej równoprawne. Wobec tego zakaz kapłaństwa kobiet może być zniesiony.

2. Tradycja kościelna

Władze Kościoła katolickiego powołują się na tradycję trwającą w Kościele od czasów apostolskich (I w.n.e.), zgodnie z którą nigdy nie udzielano kobietom święceń kapłańskich, a ważne funkcje pełnili wyłącznie mężczyźni. W deklaracji „Inter insigniores” stwierdza się: „Kościół katolicki nigdy nie uważał, że kobietom można ważnie udzielić Święceń kapłańskich lub biskupich”.

Powoływanie się na kościelną tradycję to jednak żaden argument. Nie da się uzasadnić, także z katolickiego punktu widzenia, dlaczego tradycja ta miałaby obowiązywać dziś.

Jak już pisałem, nie uzasadnia jej przykład Jezusa. A w najwcześniejszym okresie chrześcijaństwa w ogóle nie praktykowano święceń kapłańskich i nie było kapłanów. Święcenia wprowadzano stopniowo dużo później, kiedy w gminach chrześcijańskich trzeba było ustalać, kto jest uprawniony do wykonywania określonych czynności religijnych i kierowniczych.

Natomiast z Nowego Testamentu wynika jasno, że kobiety w gminach chrześcijańskich odgrywały co najwyżej role pomocnicze. Kierownictwo w gminach sprawowali tzw. starsi – byli to wyłącznie mężczyźni, nigdzie w tym kontekście nie ma nawet wzmianki o kobietach.

Kiedy więc później stopniowo wprowadzano święcenia kapłańskie i instytucję kapłanów, kobiety pomijano. Wykluczenie kobiet z kapłaństwa i stanowisk kościelnych to wynik zwyczajów, mentalności, kultury panującej w społeczności chrześcijańskiej od czasów starożytnych.

O tym, jak wyglądały sprawy kobiet w gminach chrześcijańskich w czasach apostolskich (I w.), mówią sporo listy apostołów i Dzieje apostolskie. Ponieważ są to teksty włączone do Nowego Testamentu, w Kościele przyznaje się im duże znaczenie normotwórcze dotyczące problemów aktualnych także dziś. Postaram się krótko przedstawić te kwestie, które są bardzo często podejmowane przy okazji kapłaństwa kobiet.

Kobiety tylko pomagają. W „Inter insigniores” wskazuje się na podstawie Listów św. Pawła i Dziejów apostolskich, że niektóre kobiety współpracowały z apostołami w głoszeniu ewangelii, ale pełniły jedynie role pomocnicze (autorzy „Inter insigniores” bardzo to podkreślają!). Teolodzy nie widzą tu argumentu na rzecz kapłaństwa kobiet. Raczej przeciwnie.

Na tę samą aktywność kobiet zwracają uwagę także katoliccy zwolennicy równouprawnienia kobiet w Kościele. Ale dla nich jest to argument za dopuszczeniem kobiet do kapłaństwa.

Co można obiektywnie powiedzieć?

Skromna, pomocnicza działalność kobiet jest często przez zwolenników równouprawnienia kobiet przesadnie akcentowana i wyolbrzymiana. Nie dostarcza ona argumentu na rzecz kapłaństwa kobiet. Szczególnie jeżeli uwzględni się inne wypowiedzi św. Pawła, który odgrywał olbrzymią rolę w najwcześniejszym okresie chrześcijaństwa.

Kobiety mają siedzieć cicho. Nowy Testament nie pozostawia złudzeń. Jeżeli prawa kobiet w Kościele miałyby być określone na podstawie Nowego Testamentu, to kobiety nie powinny w ogóle zabierać głosu w sprawach Kościoła, a na wszelkich zgromadzeniach kościelnych powinny milczeć. O żadnym kapłaństwie kobiet i sprawowaniu stanowisk kościelnych nie może być mowy.

Św. Paweł nie widział dla kobiet innej roli niż tylko pomaganie. A w jednym z listów do wiernych rozstrzygał: „Tak jak to jest we wszystkich zgromadzeniach świętych (tak określali siebie wówczas chrześcijanie), kobiety mają na tych zgromadzeniach milczeć; nie dozwala się im bowiem mówić, lecz mają być poddane, jak to Prawo nakazuje (tj. prawo mojżeszowe). A jeśli pragną się czego nauczyć, niech zapytają w domu swoich mężów! Nie wypada bowiem kobiecie przemawiać na zgromadzeniu” (1 Kor 14,33-35).

A w innym liście czytamy: „Kobieta niechaj się uczy w cichości z całym poddaniem się. Nauczać zaś kobiecie nie pozwalam ani też przewodzić nad mężem lecz [chcę, by] trwała w cichości. Albowiem Adam został pierwszy ukształtowany, potem – Ewa. I nie Adam został zwiedziony, lecz zwiedziona kobieta popadła w przestępstwo” (1 Tm 2,11-14). Niektórzy teolodzy twierdzą, że św. Paweł nie jest autorem tego listu lub tego fragmentu, ale – podkreślmy – list w tym brzmieniu znajduje się w Piśmie Świętym, należy do kanonu tekstów uznanych za powstałe pod natchnieniem Ducha Świętego i ma określać zasady panujące w Kościele. Niezależnie od tego, kto jest autorem, list odzwierciedlał stanowisko i mentalność kręgów decydujących o sprawach Kościoła. Za autorstwem św. Pawła przemawia jednak fakt, że w innym liście wypowiada się w podobnym duchu: „To nie mężczyzna powstał z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny” (1 Kor 11,8).

W świetle powyższych listów jest oczywiste, że kobiety nie powinny sprawować funkcji kapłańskich i żadnych stanowisk w Kościele.

„Nie ma już mężczyzny ani kobiety”. Jest w Nowym Testamencie wypowiedź św. Pawła, która bywa rozumiana jako głos na rzecz równouprawnienia kobiet: „Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” [Ga 3,28]. Podobny fragment jest też w dwóch innych listach, chociaż nie ma tam wzmianki o mężczyznach i kobietach.

Wbrew pochopnym interpretacjom, św. Pawłowi nie idzie o równość praw kobiet i mężczyzn w gminach chrześcijańskich czy społeczeństwie. Idzie mu o jedność w wierze w Jezusa Chrystusa. Zwykle przytacza się tylko zacytowane wyżej zdanie, a pomija wcześniejsze. A warto je przytoczyć: „Wszyscy bowiem dzięki tej wierze (w Jezusa Chrystusa) jesteście synami Bożymi – w Chrystusie Jezusie. Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (Ga 3,26-29).

Św. Paweł nie postulował równouprawnienia kobiet w gminach chrześcijańskich. Jak widzieliśmy, kazał kobietom siedzieć cicho. Udział kobiet w kierowaniu gminą chyba nie mieścił się św. Pawłowi w głowie. Z pewnością nie widział kobiet w gronie „starszych”, którzy decydowali o sprawach gminy.

Z tekstu listów wynika jednoznacznie, że św. Paweł nie postulował równości praw ani ogólnie, ani w Kościele. Np. w cytowanym liście pisał, że „nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego”, ale tu również miał na myśli jedność w Chrystusie. W listach nakazywał, by niewolnicy byli posłuszni panom. Akceptował posiadanie niewolników przez wyznawców Jezusa i nie postulował, by ci wyzwalali niewolników (a prawo rzymskie zezwalało na wyzwalanie niewolników). Św. Paweł pisał: „Wszyscy, którzy są pod jarzmem jako niewolnicy, niech własnych panów uznają za godnych wszelkiej czci (…). Ci zaś, którzy mają wierzących panów, niechaj ich nie lekceważą z tego powodu, że są braćmi, ale niech im lepiej służą, dlatego że są oni wierzącymi i umiłowanymi jako uczestnicy dobrodziejstwa” (1 Tm 6,1-2; Tt 2,9-10).

Dlaczego w dawnych gminach chrześcijańskich nie było równości praw kobiet i mężczyzn? I czy jest to praktyka wiążąca dla Kościoła także obecnie?

Kościelni teolodzy twierdzą, że kierowano się wiernością Chrystusowi.

To interpretacja oparta wyłącznie na domniemaniu. Natomiast faktem jest, że w ówczesnych społeczeństwach i państwach kobietom powszechnie nie przysługiwały prawa równe mężczyznom. To najpewniej dlatego również w gminach chrześcijańskich wszelkie ważniejsze stanowiska powierzano wyłącznie mężczyznom. A kiedy wprowadzono święcenie kapłańskie, to – zgodnie z tym dyskryminującym kobiety nastawieniem – kobiety wykluczono.

Pierwsi wyznawcy Jezusa wywodzili się ze środowisk żydowskich, a w judaizmie podrzędna rola kobiet zaznaczała się bardzo ostro. Kobiety nie pełniły liczących się funkcji i stanowisk, nie nauczały zasad religii, nie było – inaczej niż wśród Greków – kobiet-kapłanek. Przed sądem żydowskim świadectwo kobiety nie miało znaczenia. W Sanhedrynie (najwyższy żydowski organ religijny o dużych kompetencjach) byli sami mężczyźni.

Władze kościelne odrzucają argument, że dyskryminacja kobiet w chrześcijaństwie spowodowana była zwyczajami, mentalnością, kulturą tamtych czasów. W „Inter insigniores” twierdzi się zdecydowanie, żeapostołowie i Kościół pozostawali wierni postawie Chrystusa. W ten sposób odpowiedzialność za odmawianie kobietom równych praw zrzuca się na Jezusa Chrystusa, Boga.

Powołując się na przykład Jezusa, władze kościelne osiągają kilka celów: tłumaczą wiernym przyczyny dyskryminacji, pozbywają się własnej odpowiedzialności, uzasadniają, że nie mogą tego stanu rzeczy zmienić, a także utrwalają i dogmatyzują dyskryminację.

Czy można zmieniać kościelne zasady? Można, zmieniano nawet bardzo ważne – i to od czasów najdawniejszych po dziś dzień. Przykłady?

Jak już wspominałem, około 49 r. św. Paweł i św. Piotr doprowadzili na tzw. soborze jerozolimskim do porzucenia obrzezania (obcinania napletka) przez chrześcijan, praktykowanego początkowo przy nawróceniu. Sprawie tej Nowy Testament poświęca sporo uwagi. Jezus nigdzie nie wypowiadał się przeciw obrzezaniu, nie zniósł tego archaicznego zwyczaju. Natomiast apostołowie uznali, że obowiązek obrzezania hamuje ekspansję chrześcijaństwa poza środowiskami żydowskimi. Kierowali się więc przyczynami społeczno-kulturowymi, wręcz koniunkturalizmem.

Skoro znieśli obrzezanie, które według Pisma Świętego jest świadectwem przymierza zawartego z Bogiem, to mogli też umożliwić kobietom sprawowanie wszelkich stanowisk w gminach. Nie zrobili tego, bo podrzędna rola kobiet apostołom w niczym nie przeszkadzała.

Władze Kościoła w ciągu wieków zmieniały wiele w zasadach praktycznych i w wierzeniach religijnych – o ile tylko chciały. Przykłady?

Wprowadzono święcenia kapłańskie i funkcję kapłana, celibat, instytucję zakonów. Połączono wyobrażenia i mity biblijne z filozofią grecką w niezborny system teologiczny. Zmieniano wyobrażenie Boga (z okrutnie karzącego ludzi na miłującego ludzi), złagodzono wyobrażenie piekła/potępienia, rozwinięto kult Matki Bożej Marii i kult obrazów religijnych oraz świętych. Z oporami uznano w połowie XX w. potępiane przez dwa wieki prawa człowieka. W 2018 r. uznano karę śmierci za niedopuszczalną bez względu na okoliczności (odpowiednio do tego zmieniono punkt 2267 katechizmu).

3. Sakrament

Władze Kościoła przypuszczalnie zdają sobie sprawę ze słabości swojej argumentacji. Żeby kruche uzasadnienie wzmocnić, wykluczenie kobiet z kapłaństwa powiązano z istotą sakramentu kapłaństwa. W ten sposób wykluczenie weszło do kanonu wiary katolickiej.

Według władz kościelnych kapłaństwo to sakrament, świętość ustanowiona przez samego Chrystusa. Ale to nie wszystko.

Ustalono, że sakrament święceń kapłańskich mogą przyjmować tylko mężczyźni, oraz że wykluczenie kobiet należy do istotnych, niezbywalnych treści tego sakramentu, których władze Kościoła nie mogą zmieniać (jak twierdzą, mogą zmieniać tylko mniej ważne elementy sakramentu, a wykluczenie kobiet z kapłaństwa należy – ich zdaniem – do istoty tego sakramentu).

Kodeks Prawa Kanonicznego, czyli prawo kościelne, stanowi jasno: „Święcenia ważnie przyjmuje tylko mężczyzna ochrzczony” (1024). A deklaracja „Inter insigniores” potwierdza stanowisko Piusa XII: „Kościołowi nie przysługuje żadna władza co do istoty sakramentów, to znaczy w odniesieniu do tego, co zostało przekazane nam w Objawieniu jako ustanowione i nakazane przez samego Chrystusa w sprawie znaku sakramentalnego”.

W „Inter insigniores” urasta to wręcz do roli głównego argumentu przeciw kapłaństwu kobiet.

Trzeba powiedzieć, że są to wszystko dowolne, całkowicie subiektywne ustalenia władz Kościoła. Własne ustalenia władze kościelne przedstawiają jako pochodzące od Chrystusa. W Nowym Testamencie nie ma nawet wzmianki pozwalającej twierdzić, że wykluczenie kobiet z sakramentu kapłaństwa należy do istotnych treści tego sakramentu.

Jak już pisałem, w Nowym Testamencie i wczesnym chrześcijaństwie w ogóle nie było ustalonego pojęcia sakramentu. Nie było też kapłanów. Także większość kościołów protestanckich nie uznaje kapłaństwa za sakrament. Uznaje tylko dwa sakramenty: chrzest i eucharystię. Według teologów protestanckich, tylko te dwa sakramenty zostały ustanowione przez samego Jezusa.

W Kościele katolickim sakrament kapłaństwa wprowadzono, by stworzyć zamkniętą kastę kapłanów, sprawujących nad wiernymi dyktatorską władzę. Wierni mieli słuchać bez prawa głosu. Do dziś z wielkimi oporami „przebija się” idea aktywnego uczestnictwa osób świeckich w sprawach Kościoła.

Ale nawet uznając pojęcie sakramentu kapłaństwa, z katolickiego punktu widzenia nie ma żadnych wystarczających argumentów, by twierdzić, że wykluczenie kobiet z kapłaństwa należy do istotnych treści sakramentu kapłaństwa.

Z katolickiego punktu widzenia istotą kapłaństwa jest pośredniczenie w kontakcie z Bogiem, spełnianie czynności sakramentalnych i wzgląd organizacyjny, tj. urzędowe upoważnienie do pełnienia określonych funkcji religijnych. Natomiast wykluczenie kobiet nie należy do istoty sakramentu kapłaństwa, lecz jest historycznie przyjętą praktyką, która może być zmieniona. Kościelni dostojnicy grubo przesadzili dopatrując się w wykluczeniu kobiet istotnej i niezmiennej zasady sakramentu kapłaństwa.

Z wyświęcaniem kobiet jest podobnie jak z celibatem księży. Celibat został wprowadzony decyzją władz kościelnych i decyzją władz kościelnych może być zniesiony. Przyznają to władze Kościoła. Podobnie zakaz sakramentalnego wyświęcania kobiet został wprowadzony decyzją władz kościelnych – i decyzją władz kościelnych może być zniesiony.

Zauważmy, że celibatu nie uznano jednak za istotną i niezmienną treść sakramentu kapłaństwa. Natomiast wykluczenie kobiet z kapłaństwa za treść istotną i niezmienną uznano. W obu przypadkach mamy do czynienia z dowolną decyzją władz kościelnych.

4. Wyjątkowość Kościoła

W „Inter insigniores” argumentuje się, że Kościół jest wyjątkową społecznością, w której nie obowiązuje świecka zasada równości płci. Dlaczego? Argumentacja jest dość zawiła, ale sprowadzić ją można do stwierdzenia, że Kościół jest organizacją, w której obowiązują zasady ustanowione przez Boga. Kapłani/księża zyskują władzę dzięki sakramentowi kapłaństwa, a mocą decyzji bożej kobiety tego sakramentu nie mogą przyjmować. Innymi słowy, twierdzi się, że Jezus Chrystus, Bóg, ustanowił w Kościele zasady inne niż równość praw przysługująca w państwie.

Rzecz jednak w tym, że argumentacja wykluczająca kobiety z kapłaństwa sakramentalnego ma charakter dowolnej, tendencyjnej interpretacji. Także w Kościele katolickim można by realizować zasadę równych praw, przysługującą współcześnie każdemu w państwie i społeczeństwie.

To nie wyjątkowość Kościoła stoi na przeszkodzie równouprawnieniu kobiet w Kościele. Przeszkodą są władze Kościoła wspierane przez zwolenników panowania mężczyzn w Kościele.

5. Chrystus jest mężczyzną

W „Inter insigniores” rozwijana jest obszernie koncepcja teologiczna, którą można najkrócej streścić następująco: Kapłan nie tylko reprezentuje Chrystusa, ale przez kapłana działa sam Chrystus. A ponieważ Chrystus jest mężczyzną, także kapłan powinien być mężczyzną. Po dłuższych rozważaniach teolodzy konkludują: „Nigdy więc nie należy pomijać milczeniem faktu, że Chrystus jest mężczyzną. (…) trzeba przyjąć, że w tych czynnościach, które wymagają Święceń i w których jest reprezentowany sam Chrystus (…) powinien działać mężczyzna”.

Trzeba powiedzieć, że to zaskakująca argumentacja, którą można potraktować w najlepszym przypadku z humorem jako teologiczne dziwactwo. Trudno bowiem za sensowne uznać, że biologiczna płeć Chrystusa, która jest cechą anatomiczną, ma znaczenie dla sprawowania eucharystii i innych czynności sakramentalnych. Argumentacja ta jest owocem tendencyjnego myślenia teologów, szukania wszelkich możliwych i niemożliwych uzasadnień dla wcześniej przyjętego stanowiska.

6. Natchnienie Ducha Świętego

Podkreśla się też, że Urząd Nauczycielski Kościoła podejmuje rozstrzygnięcia kierując się natchnieniem Ducha Świętego: „Kościół wypowiada swoje zdanie na mocy obietnicy Pana i obecności Ducha Świętego”.

Trzeba jednak powiedzieć, że to bardzo zawodna, subiektywna podstawa rozstrzygnięć. W żaden sposób nie da się ustalić, czy i co Duch Święty sugeruje. Każdy może słyszeć po swojemu. Nie brak katolickich teologów – świeckich i księży – którzy twierdzą, że odmawianie kobietom święceń kapłańskich nie ma uzasadnienia teologicznego.

Może lepiej w ogóle na nadprzyrodzone czynniki się nie powoływać, nie zasłaniać się Jezusem i Duchem Świętym?

7. Teologiczna metoda

Warto na koniec zwrócić uwagę na metodę stosowaną powszechnie przez kościelnych teologów i władze Kościoła. Otóż najpierw przyjmują określone stanowisko, a następnie tendencyjnie szukają uzasadnienia w Piśmie Świętym, Objawieniu bożym, Duchu Świętym i tradycji. I zawsze znajdą to, co chcą znaleźć, a pominą to, co im nie odpowiada. Sprawa zakazu obejmowania przez kobiety stanowisk kościelnych i kapłaństwa dostarcza doskonałych przykładów tej metody.

8. Słowo na zakończenie

„Chciałbym, żebyście wiedzieli, że głową każdego mężczyzny jest Chrystus, mężczyzna zaś jest głową kobiety, a głową Chrystusa – Bóg. (…) Mężczyzna zaś nie powinien nakrywać głowy, bo jest obrazem i chwałą Boga, a kobieta jest chwałą mężczyzny. To nie mężczyzna powstał z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny. Podobnie też mężczyzna nie został stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny” (1 Kor 11,3-8). Tak św. Paweł wyjaśnia wiernym, dlaczego modląc się, kobieta powinna mieć nakrytą głowę, zaś mężczyzna odsłoniętą. Nakrycie głowy było w tamtych czasach znakiem poddania i pokory. – Alvert Jann

Alvert Jann: Blog „Ćwiczenia z ateizmu” http://polskiateista.pl/aktualnosci/blogi-2/cwiczenia-z-ateizmu/

Nauka nie wyjaśnia wszystkiego, religia nic nie wyjaśnia.

Na blogu znajduje się kilkadziesiąt artykułów.

O gender i LGBT piszę w artykułach:

„Co to jest płeć kulturowa (gender)?” –

https://racjonalista.tv/co-to-jest-plec-kulturowa/

Polecam ponadto:

„Teoria Boga krótko wyłożona” –

…………………………………………………….

Linki do cytowanych tekstów:

1 „Co to jest płeć kulturowa (gender)?” – https://racjonalista.tv/co-to-jest-plec-kulturowa/

2 „Deklaracja o dopuszczeniu kobiet do kapłaństwa urzędowego: Inter insigniores” – https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/zbior/t_1_30.html

Pismo Święte cytuję za Biblią Tysiąclecia (Wydawnictwo Pallottinum) –http://biblia.deon.pl/ .

Katechizm Kościoła Katolickiego cytuję za: http://www.katechizm.opoka.org.pl/

…………………………………………………………………

Avatar
O autorze wpisu:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *