Demagogia ponad fakty

Skutkiem ubocznym ostatniej wojny Hamasu i jego sojuszników z Izraelem jest obnażenie poziomu intelektualnego europejskich społeczeństw, w tym polskiego. To, co rzuca się w oczy, to rażąco niski poziom wiedzy, niechęć dotarcia to prawdy, karygodne lenistwo niepozwalające na sprawdzenie najprostszych pojęć, a zarazem dzika ochota epatowania swoimi poglądami i emocjami z prostackim wręcz lekceważeniem faktów. Nie dziwi mnie akurat wypowiedź celebryckiego ignoranta Michała Wiśniewskiego, który uważa, że nie trzeba być ekspertem, by stwierdzić, że w Gazie mamy do czynienia z ludobójstwem, co jego zdaniem, Izrael powinno wykluczyć Izrael z Eurowizji. Mógłby ewentualnie powrócić po przeprosinach. Za co? Przepraszamy, że żyjemy? Że ponownie nie daliśmy się wymordować islamskim szaleńcom? Pomijając żałosność tej imprezy, istotnie, nie trzeba być ekspertem, by stwierdzić, że większość celebrytów nie zajmuje się analizowaniem faktów, a najzwyczajniej w świecie powtarza slogany po innych, sobie podobnych głupkach. Nie trzeba być ekspertem, ale wypada się chociaż chwilę zastanowić, pomyśleć, coś poczytać, kliknąć w Google, sprawdzić podstawowe pojęcia, zanim zacznie się publicznie głosić dyrdymały. Może powinno się z konkursu wykluczyć wszystkich kłamców i oszczerców, a pozwolić im powrócić dopiero po przeprosinach? Nie zamierzam jednak tracić czasu na analizowanie prostactwa intelektualnego Michała Wiśniewskiego i jemu podobnych błaznów. To co mnie przeraża, bo niepokoi to byłby eufemizm, to treści jakimi raczą się przeciwnicy Izraela i zwykli antysemici, biadający nad ciężkim losem Palestyńczyków, za który odpowiada oczywiście Izrael z jego “syjonistyczną polityką”. Przykład takiego „arcydzieła” bredni w linku poniżej:

HelpGaza – Kryzys moralny i polityczny syjonizmu. Rząd Benjamina… | Facebook

Tekst aż kapie od demagogii. Trudno tu nawet znaleźć jakieś odniesienie do faktów. Zamiast tego zmyślenia, ordynarne kłamstwa i absurdalne oskarżenia. To samo zobaczymy w komentarzach pod tekstem, który przyciągnął antysemitów i rzesze zwykłych durni, jak padlina muchy. Ogólnie wygląda to na gotową antyizraelską kalkę na wszelkie okazje. Ale, po kolei.

Kryzys moralny i polityczny syjonizmu.

Rząd Benjamina Netanjahu osiągnął poziom brutalności, który stawia Izrael i syjonizm przed własną moralną, polityczną i prawną otchłanią. Przez dziesięciolecia projekt syjonistyczny był potępiany za swój kolonialny, suprematyczny (?) i brutalny charakter. Obecnie, pod rządami Netanjahu i jego skrajnie prawicowej koalicji, przemoc ta osiągnęła poziom, którego nie da się już określić inaczej niż jako strukturalny i głęboko destrukcyjny, tworząc rzeczywistość dominacji, czystek etnicznych i zbiorowej kary.

Syjonizm. Zastanawia mnie, czy posługujący się tym terminem nieuki, mają pojęcie o jego znaczeniu? Zapewne od razu “wiedzą” że syjonizm jest czymś okropnym. 

Syjonizm (od nazwy wzgórza Syjon w Jerozolimie, na którym stała Świątynia Jerozolimska) – ruch polityczny i społeczny, dążący do odtworzenia żydowskiej siedziby narodowej na terenach starożytnego Izraela, będących w okresie międzywojennym mandatem Wielkiej Brytanii (Brytyjski Mandat Palestyny). Syjonizm doprowadził do powstania państwa Izrael w 1948 r. 

To właśnie ten podły żydowski spisek. Żydom się ubzdurało, żeby utworzyć własne państwo i żyć jak inne narody we własnym kraju, a nie tylko w diasporach. Po prostu bezczelność. Żydzi się osiedlali na terytorium Mandatu Palestyny jeszcze przed wojną, wykupowali ziemię, uprawiali ją, budowali miasta, organizowali handel, tworzyli miejsca pracy. Nikogo nie wypędzali, Arabowie też przybywali, bo region ten, dzięki Żydom stał się atrakcyjniejszy do życia. Po wojnie osiedlali się tam Żydzi ocaleli z holokaustu. I to właściwie wszystko o syjonizmie.

Kolonializm? Izrael został utworzony i zaakceptowany przez ONZ na ziemiach, które kiedyś już były “domem Żydów.” To państwo, wielkości w przybliżeniu naszego województwa podlaskiego, nie posiada żadnych kolonii, czyli posiadłości poza swoim terytorium. Samo dziadowskie ONZ powinno też się zdecydować, czy Izrael ma prawo istnieć, czy się pomyliło uznając jego państwowość w 1948 roku. Jeśli tamte ustalenia obowiązują, to konsekwentnie wypadałoby też uznać jego prawo do samoobrony.

Zbiorowa kara? Akurat Izrael jest pod tym względem wyjątkiem, bo ostrzegał ludność cywilną przed atakiem. Dał nawet cywilom możliwość opuszczenia terenu działań wojennych, ale tej możliwości nie dał Palestyńczykom Hamas. Ponoć, były przypadki odbierania kluczyków do samochodów tym, którzy chcieli wyjechać. I doprawdy, jedną sprawę każdy, przeciętnie inteligentny ssak, musi pojąć. Jeśli wywołałeś wojnę, to narażasz swoich obywateli na odwet, w tym dzieci. Nie można strzelać do przeciwnika, mordować jego obywateli, w tym dzieci, a potem krzyczeć, do nas nie strzelaj, bo giną nasze dzieci, bo to ludobójstwo. Poddaj się, negocjuj, wycofaj, ale nie płacz, że do ciebie strzelają. Przegranie wojny, którą wywołałeś nie czyni z ciebie ofiary. Nadal jesteś agresorem i ponosisz główną winę za ofiary po obydwu stronach. 

Brutalność rządu Netanjahu. Jeszcze raz. To Hamas rozpoczął wojnę 7 października 2023, brutalnym atakiem na ludność cywilną Izraela, mordując, gwałcąc, paląc, wyciągając ludzi z domów, porywając zakładników, obcinając głowy dzieciom, jednocześnie wystrzeliwując tysiące rakiet na cywilne osiedla izraelskich miast.  

Rząd Netanjahu broni konsekwentnie obywateli Izraela przed islamskimi bandziorami. I w tym celu rakiety Hamasu i Hesbollahu były „brutalnie” zestrzeliwane przez siły obronne Izraela. Dlatego izraelskie miasta nie wyglądały jak Gaza. To istotnie straszna brutalność ze strony rządu Izraela, że nie osłabił swojej obrony i nie pozwolił obrócić swoich miast w gruzy, tak, żeby międzynarodowa hołota, wspólnie z podnieconymi hordami muzułmanów mogła triumfować na antysemickich spędach. Tak, Netanjahu brutalnie zepsuł im „imprezę.”

Czystki etniczne? To raczej przypadłość krajów islamskich. Żydów tam nie znajdziemy wielu, bo albo ich wypędzono, albo sami musieli uciekać. Tak jak teraz są atakowani na całym świecie, do czego teksty z antyżydowską demagogią się przyczyniają. We Francji, szkoły do których chodzą żydowskie dzieci, muszą być chronione przez Policję. Żydzi od wielu już lat opuszczają ten kraj, z tej prostej przyczyny, że muzułmanie, stanowiący już znaczny odsetek ludności, na nich polują. Za to w Izraelu spokojnie żyją ludzie różnych narodowości, religii i orientacji seksualnych. Obok synagog, stoją tam meczety i kościoły, a instytucje państwowe nie segregują w żaden sposób obywateli. Nie przeszkadza to antysemickim ignorantom bez końca bredzić o izraelskim apartheidzie. Hasło jest nośne, więc po co je weryfikować? W dodatku chyba sami już nie wiedzą, gdzie jest ten apartheid? Bo jeśli w Palestynie (Automomii Palestyńskiej), to tam przecież rządzi Hamas, więc może to do niego ten apel?

Wielu Arabów również zginęło w wyniku ataku Hamasu, tylko dlatego, że żyli w Izraelu. Oczywiście Hamas i jemu podobni nie mają żadnych rozterek moralnych, albo uzna ich za zdrajców, albo za męczenników ich sprawy i załatwione. Kto chce zobaczyć coś na kształt apartheidu, mieszaninę faszyzmu z komunizmem, segregację płciową, prześladowania kobiet, innowierców, ateistów, homoseksualistów, „bluźnierców”, niech odwiedzi któryś z krajów islamskich. Szczególnie polecam takie doświadczenie aktywnym na antyizraelskich pikietach kobietom. Niech się jeszcze spróbują przyznać do swoich odmiennych preferencji seksualnych lub do ateizmu. Potem niech odwiedzą Izrael. Może to coś rozjaśni w łepetynach i pomoże zdecydować, po której stronie powinien opowiadać się cywilizowany człowiek.

Reżim syjonistyczny uważa, że zniszczenie całej infrastruktury cywilnej, zabicie całych rodzin i wygnanie rdzennej ludności z ich własnej ziemi stanowi zwycięstwo militarne. Ale to, co nazywają „sukcesem”, to nic innego jak uznanie ludobójstwa za politykę państwa. Żadna osoba o minimalnym poziomie świadomości nie uważa tego za zwycięstwo: to zbrodnia wojenna, zbrodnia przeciwko ludzkości, ludobójstwo transmitowane na żywo, którego cały świat jest świadkiem i mimowolnym wspólnikiem. 

Ciąg dalszy absurdalnej demagogii i unikania konfrontacji z podstawowymi faktami. Doprawdy, widzieliśmy wszyscy ludobójstwo na żywo…? To pokazywane przez „korespondentów”, jak się później okazało, z Londynu, Warszawy, Singapuru i innych bardziej egzotycznych części świata, cholernie dalekich od Gazy? I nadal ani słówka o tym, kto rozpoczął tę wojnę i to w jak brutalny sposób. Mamy też opowieści o jakiejś rdzennej ludności. Muzułmanie skutecznie wypędzili lub wymordowali na tych terenach i wszystkich, gdzie stanowią większość, wszelką rdzenną ludność, która usiłowała zachować swoją tożsamość. Nagle mamy rdzennych Palestyńczyków? Ten rdzeń sięga chyba aż …. 1948 roku? Chociaż, gdy Arabowie rozpętali wojnę 1948 r. nawet nie myśleli o żadnej Palestynie, chcieli tylko wymordować Żydów. Jeśli ktoś tam jest rdzenny, to prędzej Żydzi. 

Izrael nie odniósł zwycięstwa w Strefie Gazy. I nie wygra. Palestyński opór wciąż istnieje właśnie dlatego, że jest zakorzeniony w moralnej, historycznej i politycznej legitymacji, podczas gdy projekt syjonistyczny podtrzymuje się jedynie poprzez fizyczne i symboliczne zniszczenie Palestyny. Państwo, które musi mordować dzieci, aby ogłosić zwycięstwo, jest już moralnie pokonane. Cała jego potęga militarna paradoksalnie ujawnia jego historyczną kruchość, jego niezdolność do zaoferowania jakiegokolwiek horyzontu poza permanentną przemocą.

A może by tak, zamiast urojonego stawiania oporu, przestać napadać na Izrael? Golda Meir kiedyś powiedziała, że gdy Arabowie złożą broń nastanie pokój, gdy Izrael złoży broń, przestanie istnieć. I dokładnie tak jest. Natomiast ciągle podgrzewany temat „mordowania palestyńskich dzieci” jest niestety zwykłym łajdactwem, służącym deprecjonowaniu i zagłuszaniu niewygodnych faktów. Jeśli ktoś wierzy statystykom podawanym przez “reporterów i korespondentów” wojennych na usługach Hamasu, to uwierzy nawet w płaską Ziemię. Z kolei zasłanianie się dziećmi, wystawianie ich na ostrzał, robienie z nich bojowników i wysyłanie na wojnę, byle tylko w przypadku ich śmierci pokazać “brutalność” Izraela, to już kwalifikuje się jako specyficzna odmiana dzieciobójstwa. Tu znowu pasują słowa Goldy Meir “Pokój nadejdzie, gdy Arabowie pokochają swoje dzieci bardziej niż nas nienawidzą.” Żadnemu innemu agresorowi nie wybaczono by takiego postępowania, ale islamskiemu Hamasowi jakoś to uchodzi na sucho w oczach znacznej części opinii publicznej. Bo oni przecież walczą z Żydami, z syjonizmem, więc każdy chwyt dozwolony? Niestety, Arabowie nie pokochają swoich dzieci bardziej niż nienawidzą Żydów, dopóki są muzułmanami, dla których ważniejsze od człowieczeństwa i zdrowego rozsądku, są nakazy Koranu, ich “uczonych”, imamów, ajatollahów, święta wojna, męczeństwo i wiara w przyszłe życie w raju z haremami dziewic.

Ale co pozwala temu systemowi terroru przetrwać? Dlaczego, nawet w obliczu niepodważalnych obrazów, globalne mocarstwa nadal gwarantują nietykalność izraelskiemu reżimowi ludobójczemu? Odpowiedź jest prosta: stawką nie jest sprawiedliwość, lecz siła. System międzynarodowy, który powstał po II wojnie światowej, został przedstawiony światu jako strażnik pokoju, równowagi między narodami i godności ludzkiej. Traktaty, konwencje, sądy i rezolucje zostały stworzone w ramach architektury prawnej, która miała zapobiegać masakrom i karać tyranie. Jednak gdy sprawcą tych naruszeń jest Izrael, strategiczny sojusznik Zachodu, cała ta struktura rozpada się na puste przemówienia i automatyczne weta. Wydanie nakazów aresztowania przez Międzynarodowy Trybunał Karny przeciwko Netanjahu i jego ministrowi wojny, Israelowi Katzowi, to krok naprzód, który częściowo przełamuje historyczną ochronę Izraela.

Odwracanie kota ogonem wygląda właśnie tak. Izrael nigdy nie zaatakował pierwszy i nie naruszał żadnych układów. Arabowie nigdy nie chcieli uznać prawa Izraela do istnienia, nie mówiąc już o możliwości układania się z Hamasem, który bezczelnie uczciwie stawia sprawę, że nie ma takiego zamiaru, bo ich jedynym celem jest zniszczenie Izraela. Natomiast wydawanie aresztowania przeciwko ludziom, którzy bronią własnego kraju i narodu przed bandytami, to błazenada i kompromitacja instytucji, które to czynią i ludzi w nich pracujących.

Ale to wciąż niewystarczające. Netanjahu i jego skrajnie prawicowa koalicja muszą zostać pociągnięci do odpowiedzialności prawnej za swoje czyny, nie z zemsty, ale z powodu podstawowej zasady: żaden przywódca żadnego narodu nie może stać ponad prawem. Za zbrodnie popełnione w Strefie Gazy, za które ponosi odpowiedzialność, jedynym wyrokiem adekwatnym do skali barbarzyństwa byłby najwyższy wymiar kary dla Benjamina Netanjahu i zbrodniczych przywódców reżimu syjonistycznego. Jeśli świat chce zapobiec powtórzeniu się podobnych okrucieństw, konieczne jest, aby zbrodnie popełnione przeciwko narodowi palestyńskiemu miały taką samą wagę moralną i prawną, jak zbrodnie popełnione gdziekolwiek indziej na świecie.

Ten śmieszny i okrutny świat właśnie przyczynia się do powtarzania największych okrucieństw znanych historii ludzkości. Znowu prześladuje się ludzi za to, że są Żydami. Im się nie wierzy, oni są wszystkiemu winni, im nie należy się państwo, nie mają prawa się bronić tak bezwzględnie. W ogóle, za dobrze im się żyje, są zbyt dobrze wykształceni, zdobywają za dużo nagród Nobla. Antysemicka gawiedź przywykła, że Żyd ma się bać i na komendę (najlepiej: Hande hoch!) podnosić ręce do góry, a potem dać się zapędzić w pasiakach do obozu koncentracyjnego, tym razem przez islamskich faszystów z przyzwoleniem „zachodnich” skomuszałych humanistów i intelektualistów, a ostatecznie nawdychać się cyklonu B. Ale Żydom się to znudziło. Mają własne państwo, armię broń i sojusznika w USA. Przynajmniej w jednym miejscu na świecie, nie można już tak po prostu pójść zgrają i dokonać pogromu na Żydach, choć początek ostatniej wojny tak niestety wyglądał.

Tymczasem Gaza jest nadal bombardowana, szpitale atakowane, uniwersytety burzone, a liczba ofiar sięga tysięcy. Zniszczenia, jakie rozpętano w Strefie Gazy od 2023 roku, nie można nazwać wojną, lecz raczej celową próbą unicestwienia całego społeczeństwa. Wykorzystywanie głodu jako broni, utrudnianie pomocy humanitarnej, mordowanie dziennikarzy i pracowników humanitarnych składają się na obraz, który przekracza wszelkie wyobrażalne granice etyczne.

Oczywiście rakiety były celowo kierowane na uniwersytety i szpitale. I nie wspominamy nawet , że bombardowanie mogło mieć coś wspólnego z tym, że stamtąd leciały rakiety na Izrael? Po co miałby to Izrael robić, gdyby tak nie było? Strzela się właśnie do miejsc skąd prowadzony jest ogień nieprzyjaciela. Ale jeśli jakimś “przypadkiem” ostrzał  prowadzony jest jednak ze szpitala lub szkoły, to już nie wina broniącego się, że i takie instytucje zostaną ostrzelane. W jednej z relacji z Gazy usłyszałem, że Izrael zbombardował 36 szpitali. Niesłychane, biorąc pod uwagę, że Gaza to obszar wielokrotnie mniejszy od mojego powiatu, gdzie mamy jeden szpital.

A tymczasem Gaza jest oczyszczana z terrorystów, tunele są zalewane betonem i wodą morską. Znajdowane są przy okazji miejsca, gdzie Hamas ukrywał żywność z pomocy międzynarodowej.

A mimo to opór trwa i narasta w obliczu czegoś jeszcze bardziej decydującego: międzynarodowej izolacji Izraela. Światowa opinia publiczna uległa zmianie. Tłumy wychodzą na ulice głównych stolic, potępiając ludobójstwo. Kraje europejskie uznają Państwo Palestyńskie. Uniwersytety, związki zawodowe, artyści i ruchy społeczne przełamują historyczną ciszę i przyłączają się do bojkotu.Po raz pierwszy od dziesięcioleci Izrael jest postrzegany nie jako wieczna ofiara, lecz jako okupant i agresor. Jego globalny wizerunek upada, a narracja syjonistyczna – niegdyś dominująca – traci wiarygodność na wszystkich kontynentach.

Okupacja. Tu akurat nic się nie zmienia. Izrael ciągle jest postrzegany jako okupant i agresor przez tych samych idiotów. Ciągle jest atakowany i ciągle nie daje się pokonać, co ciągle budzi nienawiść muzułmanów, ruchów lewackich, prawicowego oszołomstwa i bezrefleksyjnych celebrytów. Wszystko wskazuje też na to, że większość pro-palestyńskich krzykaczy nie nadąża za wydarzeniami najnowszej historii, ględząc niestrudzenie o jakiejś okupacji. STREFA GAZY (Autonomia Palestyńska) nie jest przez Izrael okupowana od 2005 roku. Izrael się stamtąd wycofał całkowicie dla świętego spokoju. Niestety spokoju nie zaznał i nie widać, by to miało kiedykolwiek nastąpić. Hamas wygrał wybory w Gazie w 2007 r. i od tego czasu panował tam niepodzielnie. Miliardy dolarów pomocy z całego świata, pozwoliłyby uczynić z tego miejsca, Autonomii Palestyńskiej, kraj mlekiem i miodem płynącym. Ale Hamasowi przecież nie chodzi o jakieś przyziemne sprawy, jak gospodarka, edukacja, dobrobyt obywateli, tylko o dżihad, zniszczenie Izraela i wymordowanie Żydów, stąd większość tych funduszy przeznaczał na stworzenie sieci tuneli i magazynów broni. Brak kontroli, “okupacji” Gazy, pozwolił im na przygotowanie wojny. Natomiast okrzyki o Palestynie od rzeki do morza, wprost nawołują do likwidacji państwa Izrael, co jest celem Hamasu, jego sojuszników i zwolenników, a co zdaje się nie wszyscy aktywiści z arafatkami na szyjach i pustych łbach pojmują. Ale skoro inni tak krzyczą, to przecież trzeba się przyłączyć. 

Arogancja najbardziej ekstremistycznych odłamów syjonizmu, które wierzyły, że obrócenie Gazy w gruzy przyniesie zwycięstwo, ujawnia ich niezdolność do zrozumienia natury walk antykolonialnych: narody zdeterminowane, by przetrwać, zawsze znajdują sposoby na opór. Przemoc syjonistyczna nie jest oznaką siły, lecz desperacji. Prawdziwe zwycięstwo nie przyjdzie ze zniszczenia, lecz z pełnego uznania człowieczeństwa narodu palestyńskiego, przywrócenia jego praw i zakończenia okupacji. Palestyna przetrwa. Netanjahu i jego wspólnicy będą jednak musieli zmierzyć się z historią. Moralna klęska syjonizmu już trwa. Pozostaje światu przekształcić ją w klęskę polityczną i prawną.

Tyrada bredni godna Fidela Castro. Język w stylu komunistycznego demagoga dopowiada temu, co widzimy na ulicach. Da się zauważyć, że większość uczestników demonstracji to członkowie ruchów lewicowych, socjalistycznych, komunistycznych, ogólnie mówiąc lewackich, które mają swoich „statutowych” wrogów. Poza kapitalizmem, kolonializmem, faszyzmem, z wygodną dla nich, w danym momencie, interpretacją tych pojęć, często niemającą żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości, do ulubionych wrogów należą USA i oczywiście ten okropny, syjonistyczny twór, Izrael. Natomiast islam, najbardziej obecnie opresyjna religia na Ziemi, łącząca w sobie cechy faszyzmu, komunizmu, kolonializmu, apartheidu, religia terroru, podboju i supremacji, religia poniżenia kobiet i segregacji płciowej, ta akurat „kultura”, zasłużyła sobie u ogólnie pojętego lewactwa na uznanie, szacunek, obsesyjną obronę i usprawiedliwianie wszelkich jej wynaturzeń.

Liczną reprezentację kobiet angażujących się po stronie islamskich bojówkarzy można próbować wytłumaczyć ich emocjonalną, poniekąd hormonalną reakcją na hasło “dzieci” (mordowane głodne, ranne itd.), bez sprawdzania, ile w tym prawdy. Tylko dlaczego te żydowskie, te zamordowane i porwane jako zakładnicy, te siedzące w schronach, jakoś nie są brane pod uwagę?

Podsumowaniem antysemickich, czy jakby wolał antysyjonistycznych, wypocin autora omawianego tekstu jest załączone zdjęcie premiera Izraela. Przypomina to nieco sytuację z Donaldem Tuskiem, gdy po „katastrofie smoleńskiej”, podobnie „sugestywne” zdjęcia polskiego premiera, zazwyczaj w towarzystwie Władimira Putina, zamieszczali wyznawcy teorii zamachu i udziału w nim polskiego premiera.

Tutaj, Benjamin Netanjahu, został uchwycony z lekkim, „szelmowskim” uśmieszkiem, wyrażającym jakby satysfakcję z popełnienia jakiegoś niecnego czynu, za co zresztą zbiera brawa. Może akurat wyszedł ze stołówki, gdzie raczył się macą z krwi palestyńskich dzieci? Bo inaczej, po co by je mordował, dla sportu? Po tym, co wypisują nafaszerowani antysemicką i antysyjonistyczną ideologią obrońcy mitycznej Palestyny, nawet najbardziej absurdalne oskarżenia mnie już nie zaskoczą.

Taka propaganda ma oczywiście swój cel. Oskarżanie o rasizm, faszyzm, apartheid, ludobójstwo, czystki etniczne, mordowanie i głodzenie dzieci, brutalność, kolonializm, syjonizm, to wszystko ma przeciwnika odczłowieczyć. Wówczas można go swobodnie kopać, wyzywać, oskarżać o cokolwiek, bez potrzeby podawania, uzasadnionych argumentów. Ten z kolei nie ma już prawa do dyskusji na równych prawach, powinien się tylko kajać, usprawiedliwiać i przepraszać. Konsekwentne i głośne obrzucanie kogoś błotem powoduje, że coś się przylepić musi. Przyznam jednak, że bardziej ohydnych oskarżeń w historii ludzkości nie pamiętam, czyli oskarżanie o ludobójstwo kogoś, kto się przed ludobójstwem broni. Ludzka głupota i podłość sięgnęły dna, a “świat ciągle jest pełen wilków, które się uskarżają na rogi owiec.” (Alberto Moravia).

O autorze wpisu:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

10 + 1 =