Faszyzmu naszego powszedniego… Część 1

Wsadziłem pistolet Z-88 za pasek z tyłu moich spodni i podszedłem do niego. Nie chciałem strzelać w plecy, więc zawołałem: Mister Hani. Odwrócił się, a ja wyciągnąłem pistolet i strzeliłem w niego. Kiedy się przewracał, strzeliłem drugi raz. Tym razem w głowę. Kiedy upadł na ziemię, oddałem jeszcze dwa strzały w skroń. Zaraz potem wsiadłem do samochodu i odjechałem stamtąd najszybciej, jak to było możliwe”. Tak zeznawał na procesie (Pretoria, rok 1993) Janusz WALUŚ, rodowity góral z Zakopanego (rocznik 1953), emigrant polityczny z Polski, w latach 1980-81 jeden z leaderów Solidarności w Radomiu, biały suprematysta i rasista z RPA, zabójca jednego z czołowych działaczy Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC) i Komunistycznej Partii RPA (SACP) Martina Thembisile (Chrisa) Haniego. Zabił go z zimną krwią, na oczach jego córki, z racji różnic w poglądach, w kolorze skóry, z przekonania o wyższości kultury białego człowieka, z racji nienawiści, ksenofobii i rasizmu jaki nosił w sobie. Szczególnie przerażającym są te strzały: trzeci i czwarty, oddane z najbliższej odległości w skroń Haniego – analogia nasuwa się sama gdy mówimy o egzekucjach w Katyniu kiedy NKWD-ziści strzelali polskim funkcjonariuszom państwowym z rozkazu Józefa Stalina w tył głowy. Tu, na południu Afryki w 1993 roku odrażającym dodatkiem do tego zbrodniczego aktu była obecność nieletniego dziecka, kiedy Chris Hani leżał już we krwi na chodniku przed swoim domem.

   Wraz z nim wyrok dożywotniego więzienia (pierwotny wyrok – karę śmierci – zamieniono z racji zniesienia tej kary po upadku apartheidu w RPA) odbywa Clive Derby-Lewis, inspirator i promotor tej zbrodni, były deputowany do Parlamentu RPA z ramienia Partii Konserwatywnej.

*     *     *

Bardzo chciałbym pomóc  kolorowym
ale Biblia głosi, że nie mogę tego uczynić
Absalom W.  Robertson  *

          Mentalność biblijnych ortodoksów (jak w przypadku cytowanego Absaloma W. Robertsona) – obojętnie protestanckiej czy katolickiej denominacji (zwłaszcza gdy chodzi o nowonarodzonych chrześcijan) – oprawiona zazwyczaj jest nacjonalistycznymi, choć elegancko zdobionymi ramami, wyszukaną retoryką staro- bądź nowotestamentową, frazeologią okraszoną obficie pojęciami wolności, swobody i demokracji. A są to poglądy i opis świata z pogranicza skrajnej ksenofobii i nietolerancji, podpadające pod faszyzm, a nawet – nazizm.   

    Gwoli przypomnienia następujące elementy są najczęściej wymieniane jako integralne części faszyzmu (a które są kompatybilne z naukami owych religiantów): nacjonalizm, etatyzm, militaryzm, kult siły i tężyzny fizycznej (a przez to gloryfikację osobowego wzorca machismo), milenaryzm, imperializm, rasizm, antykomunizm, antyliberalizm, skrajny kolektywizm, totalitaryzm, korporacjonizm, religianctwo nacjonalistyczne, ksenofobia. Faszyzm jako taki preferuje przemoc, agresję, nienawiść – retoryczną jak i czynną (współgrającą zawsze z agresją i przemocą bo zawsze „….na początku było Słowo”).

    Natomiast nazizm czyli narodowy socjalizm (oficjalna ideologia NSDAP) to jedna z odmian faszyzmu. Twórca nazizmu, Adolf Hitler, zawarł jej podstawowe zręby w książce Mein Kampf. Podstawy doktrynalne nazizmu stworzył z kolei Alfred Rosenberg, natomiast jego ustrojową teorię opracował Karl Schmidt. Nazizm wysuwał  tezy o nadrzędności rasy aryjskiej (tu – Niemców), stanowiącej rasę panów, oraz hasła likwidacji Żydów (Der Endloesung die Jugendfrage).
Żydom przypisywał wszelkie zło i nieszczęścia (spuścizna wielowiekowej indoktrynacji chrześcijańskiej w przedmiocie antyjudaizmu i antysemityzmu). Nazizm (tak jak faszyzm czy apartheid – będący hybrydą tych ideologii) opowiada się za utrzymywaniem czystości rasy . Tym samym sankcjonuje separację, stratyfikację i segregację rasową (w dalszej kolejności dotyczyć to może kultury, pojęcia narodu czy wyznania religijnego). Idea Lebensraumu miała uzasadniać prowadzoną przez Hitlera politykę podbojów, szczególnie krajów słowiańskich, i eksterminacji miejscowej ludności.

    Zażenowanie i zdziwienie wywołać może coroczne – a na prawicowych i polsko-narodowych portalach jest to praktyka masowa i codzienna (tak jak manifestacje Obozu Narodowo-Radykalnego i kolejnych jego mutacji  jak np. Narodowego Odrodzenia Polski, jawnie odwołujących się do tradycji faszyzmu środowisk, na ulicach polskich miast oraz utożsamienie w Polsce patriotyzmu z prawicowością lub skrajną prawicowością, a delegitymizacja absolutna lewicy i liberalizmu oraz wszystkiego co z nimi związane) – apele licznych  polskich środowisk nie tylko konserwatywno-tradycjonalistycznych o uwolnienie mordercy Chrisa Haniego wspomnianego już Janusza Walusia z południowo-afrykańskiego więzienia gdzie odsiaduje wyrok. Przy czym podkreśla się zawsze jego działalność patriotyczno-antykomunistyczną i narodowo-religijną w  Solidarności oraz emigrację polityczną z czasów PRL-u. Bo dziś w Polsce  już nawet liberalnej proweniencji mainstream uznaje patriotyzm i zaangażowanie tych ugrupowań  w kultywowaniu tzw. polskości. To pokłosie gloryfikacji i rozgrzeszenia za niewątpliwe zbrodnie (które pozostają zbrodniami mimo najszlachetniejszych intencji) tzw. żołnierzy wyklętych, organizacji typu Wolność i Niezawisłość, a nawet – próby usprawiedliwienia i wytłumaczenia działalności band Ukraińskiej Powstańczej Armii na pd. wsch. rubieżach Polski po II wojnie światowej. Rozgrzeszeniem w tych przypadkach (casus Janusza Walusia jest klasycznym i wpisującym się jasno w taką perspektywę widzenia historii, dziejów człowieka, filozofię polityczną i życiowe podejście do Innego) ma być wspólny tym wszystkim ruchom i środowiskom antykomunizm, antyradzieckość oraz zwierzęca rusofobia (komunizm jest tu utożsamiany nie tyle z „radzieckością” – dziś mówi się o „sowietyzacji” co jest nota bene rusycyzmem połączonym z jawnie ukierunkowanym wartościowaniem  – co z  „rosyjskością” en bloc). Moralnie jest to w jakimkolwiek stopniu  niedopuszczalne, zaś w opcji humanistycznej nie do przyjęcia w żadnym przypadku.

    Elity polskie wywodzące swój rodowód z ruchu Solidarności dziwnie milczą na temat Walusia. Bo to we współczesnej kulturze Zachodu – do której tak łacno owe elity się odwołują i podkreślają immanentyzm tzw. „polskości” wobec tej kultury i tradycji – wyraźny dysonans poznawczo-intelektualny. Zwłaszcza w kontekście rosnących w siłę i znaczeniu na polskim firmamencie polityczno-społecznym ugrupowań nie tyle już nacjonalistycznych, co wręcz quasi-nazistowskich i jawnie faszystowskich.

    Bo oto liczący się onegdaj działacz ponad-lokalny Solidarności zaangażowany jest w lobby o obliczu rasistowskim, kultywującym przemoc i agresję, jawnie nienawistne i przeciwne temu co popierał i z czym się solidaryzował cały cywilizowany świat: Nelson Mandela i jego ruch obalania apartheidu (de facto – pewnej formy faszyzmu). A współcześnie, przynajmniej werbalnie i retorycznie, wszelka przemoc uzasadniana: rasowo, religijnie, klasowo, kulturowo, narodowo etc. jest generalnie w kulturze Zachodu (zwłaszcza w Europie) passe. Amerykański wpływowy neo-kon Robert Kagan (prywatnie mąż znanej z Brukseli, niesławnej z wulgarnych i niedyplomatycznych enuncjacji, ambasadorki USA Victorii  Nuland) stwierdził kiedyś, że „Europejczycy są z Wenus, Amerykanie zaś – z Marsa” (ma się rozumieć – Europejczyków z Zachodu Kontynentu).

    Choć przemocy symbolicznej – często o niej się nie mówi, ale ona jest nie mniej opresyjną i dotkliwą dla świadomości człowieka (zwłaszcza inteligentnego i wrażliwego emocjonalnie) niż przemoc fizyczna – we  współcześnie funkcjonującej kulturze Zachodu jest co niemiara.

    Bo to jest też ta inna polska twarz Solidarności, nie funkcjonująca w przekazie medialnym i totalnej narracji. Obecne w nich jest bowiem oblicze wyidealizowane, wypreparowane z codziennego brudu oraz ksenofobicznej piany towarzyszącej wszystkim masowym ruchom społecznym, jako mityczna i nierzeczywista struktura czy zjawisko, jako kolejny polski mit i legenda zaciemniające i odrzeczywistniające dzieje tego społeczeństwa. To w znacznej części jest też jej – Solidarności – dziedzictwo ideowe, mentalne, kulturowo-cywilizacyjne, uwarunkowane polskimi, dziejowymi i historycznymi doświadczeniami. Ma to miejsce zwłaszcza kiedy elementy narodowe, graniczące z nacjonalizmem i połączone z  religianctwem katolickim jako nierozłącznym jestestwem tzw. „polskości”, eksponuje się jako zasadnicze i podstawowe zręby tego ruchu. Festiwal Solidarności AD’1980-81, jego początki, przyczyny, źródła, a następnie wzrost i zmiana ekspresji i retoryki, przewartościowanie priorytetów i odejście od robotniczo-pracowniczego trendu ku prawicowo-nacjonalistycznym miazmatom (z nieodłączną rusofobią) są niezwykle podobne do ……. ukraińskich wydarzeń związanych z Majdanem (dziś zwanego – Euro-Majdanem). Osoba Janusza Walusia jest tu przyczynkiem co prawda jednostkowym, ale oddającym w jakimś sensie ową zmianę i przemianę zbiorowego imaginarium towarzyszącego immanentnie owym społecznym ruchom masowym w całej wschodniej Europie.

    Bo solidarność ludzi białych, chrześcijan i mężczyzn (m.in. poseł Artur Górski, odwołujący się przecież jako prominentny członek PiS-u do tradycji panny S i mówiący w polskim Sejmie o prezydenturze Baraka Obamy, że „to koniec cywilizacji białego człowieka” jest tego kolejnym dowodem), suprematystów tej rasy czyli: rasistów, nacjonalistów, coraz częściej identyfikujących siebie jako – dziś widać to w naszym kraju coraz wyraźniej – w jakimś sensie: neonazistów, tam też (w Solidarności) funkcjonowała, tam też miała swe znaczące miejsce. Zachowanie sporej części delegatów na zjeździe w gdańskiej Oliwii wobec występujących Jana J. Lipskiego czy Aleksandra Małachowskiego nie wymaga żadnych uzasadnień w tym akurat kontekście. Bo każdy wielki ruch społeczny – a takim była polska Solidarność AD’1980 (ruch protestu robotniczego i pracowniczego przeciwko rozejściu się haseł i praktyki Polski Ludowej, „socjalizm – tak, wypaczenia – nie”) i takim też był w końcu XIX i z początkiem XX wieku (tyle ze w wymiarze ponad-narodowym) międzynarodowy ruch komunistyczny, zwany też ruchem robotniczym – niesie sobą różne tendencje, różne tożsamości, różne doświadczenia. I do takich też źródeł się odwołuje. Z upływem czasu (będąc już u władzy lub w parlamencie)  próbuje funkcjonować  zawsze  (choć często w innych warunkach społecznych, historycznych, politycznych, cywilizacyjno-kulturowych) w nowych sytuacjach, mitologizując  swoje doświadczenia, swoje przeżycia, swoją tożsamość.  Dla ludu, dla wyznawców, dla potomnych ….. Bo to też jest pamięć, a przez to – tożsamość.

    A historię piszą historycy, którzy biorą pieniądze od rządzących akurat polityków – i tak dzieje ludzkie są pisane przez zwycięzców (prof. Aleksander Krawczuk, nestor polskich mediewistów).

     Te uniwersalne prawidłowości wynikające często z ewolucji jak i niewłaściwie pojmowanych tradycji, obserwowane są na przykładzie zbiorowym (międzynarodowy ruch komunistyczny do I wojny światowej, polska Solidarność, dziś Majdan) jak i  jednostkowym (Władysław Gomółka, Józef Cyrankiewicz, Joschka Fischer, Daniel Cohn-Bendit, a także wymieniony Janusz Waluś i wielu, wielu innych działaczy bądź polityków).

*    *     *

        Dyrektor Ośrodka Myśli Społecznej im. Ferdynanda Lassalle’a Michał Syska w rozmowie z racjonalista.tv, która dotyczyła kompatybilności idei Europejskiej Stolicy Kultury jaką w roku 2016 ma być (wraz z baskijskim San Sebastian) Wrocław z popularnością idei neonazistowskich we Wrocławiu – miasto znad Odry, Bystrzycy i Oławy, miasto spotkań i czterech kultur (jak chce i reklamuje Wrocław miejscowy magistrat) to jedno z centrów tendencji modern-faszyzmu i modern-nazizmu – zauważył, że zagrożenia faszystowsko-neonazistowskich w tzw. kibolstwie (traktowanym jako główny nosiciel tych idei oraz trendów) fanów WKS Śląsk czy przesadnym zainteresowaniu tym zjawiskiem opinii publicznej nie widzi. Jego zdaniem bardziej egzemplifikującym to zagrożenie faktem jest dyskryminacja i sposób załatwienia sprawy rumuńskich Romów przez urzędników Magistratu Wrocławskiego i stosunek do problemu najszerzej pojętej elity miasta nad Odrą.

    Temat Romów jest na pewno dyskusyjnym w tej przestrzeni, ale tematy takie jak: Zygmunt Bauman i zajścia przed wykładem znakomitego, światowej sławy Profesora na Uniwersytecie Wrocławskim, kuplety wysoko postawionego urzędnika i bliskiego przyjaciela Prezydenta Wrocławia Pawła Romaszkana – o jawnie rasistowskim wydźwięku (i brak zdecydowanego odcięcia się od nich Pryncypała Pawła Romaszkana) są na pewno potwierdzeniem pulsujących pod powierzchnią tzw.  political corectness, medialnego zadowolenia z 25-lecia III RP i wyników wyborów AD’1989 jak również 10-lecia obecności Polski i Polaków w Unii Europejskiej, zagrożeń i trendów. A na imię one mają – w szerokiej perspektywie i wymiarze – neonazizm i neofaszyzm.

    Na zakończenie trzeba dodać, że niedawno we Wrocławiu miał miejsce kolejny skandal na tle rasistowskich zachowań części mieszkańców miasta nad Odrą: pobici zostali czarnoskóry obywatel Francji, Gwatemalka i obywatel Islandii (który stanął w obronie atakowanych cudzoziemców). Wśród aktywnych napastników – któremu już postawiono zarzuty pobicia na tle rasistowskim – jest 30-letni aplikant adwokacki, absolwent Wydziału Prawa miejscowego Uniwersytetu.

    Ów skandal potwierdzałby moją tezę o wyjątkowo silnej pozycji środowisk   radykalnego nacjonalizmu, o obliczu często quasi-faszystowskim, w mieście spotkań jakim chce jawić się Wrocław. Czy to nie dysonans – niech czytelnik oceni sam.

* –  Absalom Willis Robertson (1887 – 1971), kongresman(1933 – 46) i senator (1946 – 66) amerykański ze stanu Virginia  z  ramienia Partii Demokratycznej; ojciec znanego ultra-prawicowego i religijnie fundamentalistycznego tele-ewangelisty z USA Pata Robertsona (obaj  reprezentują denominację protestancką tzw. południowych baptystów)

O autorze wpisu:

Doktor religioznawstwa. Publikował m.in. w "Przeglądzie Religioznawczym", "Res Humanie", "Dziś", "Racjonalista.pl". Na na koncie ponad 300 publikacji. Wykształcenie - przyroda/geografia, filozofia/religioznawstwo, studium podyplomowe z etyki i religioznawstwa. Wieloletni członek Polskiego Towarzystwa Religioznawczego i Towarzystwa Kultury Świeckiej. Sympatyk i stały współpracownik Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów. Mieszka we Wrocławiu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.