• czwartek, 27 lipca 2017 r.

Polacy nie są odpowiedzialni za Holokaust. Antypolonizm w USA

 

Szef FBI obciążył Polaków odpowiedzialnością za Holocaust, wymieniając ich razem z Niemcami i Węgrami. Wielu Polaków poczuło się tym oburzonych, również Ci mający żydowskie korzenie, jak i zajmujący się krzewieniem kultury żydowskiej, tak jak występująca w programie członkini i współzałożycielka Towarzystwa Humanistycznego, Halina Postek. Dlaczego nie obwinia się za Holocaust Estończyków i Słowaków, którzy rzeczywiście, w przeciwieństwie do Polaków, współdziałali w zagładzie Żydów? Skąd wziął się antypolonizm wśród wielu amerykańskich, izraelskich i europejskich intelektualistów?

Podobne materiały

6 komentarzy

  1. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    11 maja 2015 at 20:19 - odpowiedz

    Polacy nie są odpowiedzialni prawnie, bo konwencje haskie mówią wyraźnie, ze tylko okupant. Ale moralnie są, bo i u nas byli szmalcownicy i antysemici oraz kolaborancji, i tylko to powiedzieał dyro FBI, i ma zupełną rację.

    „… Dlaczego nie obwinia się za Holocaust Estończyków i Słowaków, którzy rzeczywiście, w przeciwieństwie do Polaków, współdziałali w zagładzie Żydów?..” – obwinia się i to często, a juz najczęściej wytykają im to Rosjanie.

  2. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    12 maja 2015 at 11:28 - odpowiedz

    Pogarda wobec Polski bierze się w dużej mierze z antysemityzmu i faszyzmu polskiej polonii w USA i Australii. Czasem pogarda jest zasłużona.

    • Jacek Tabisz
      Jacek Tabisz
      12 maja 2015 at 11:50 - odpowiedz

      To celny argument – sądząc po wynikach wyborów, Polonia jest bardziej klerykalna i konserwatywna od rodaków z kraju. Możliwe zatem, że i postawy antysemickie są wśród nich silniejsze.

  3. Rafał
    12 maja 2015 at 20:34 - odpowiedz

    Wiem, że nawet pobieżne omówienie tego tematu w pół godziny nie jest możliwe bez zgubienia wielu szczegółów, ale mimo to jestem zawiedziony. Ja bym się jednak dopytał dlaczego jedno ze zdań w przemówieniu Comeya było niefortunne. Jasne wyrażenie stanowiska w tej sprawie jest ważne dla dalszej dyskusji.

    Myślę, że można wiele wyjaśnić pokazując stanowiska różnych stron i próbując opisać dlaczego są właśnie takie. Stanowisko polskie wynika z przyzwyczajenia do pozycji ofiary, narodu bez Quislingów, który Żydom najwięcej pomagał. Wiedza o pogromach w Jedwabnem czy w Kielcach niewiele w tym stanowisku zmienia. Pogląd wielu Żydów wynika z tego, co spotkało ich albo ich przodków. Ci, którzy przeżyli często wiele razy uniknęli śmierci – z rąk Niemców lub z rąk Polaków. Morderca niemiecki mniej szokował niż morderca polski. W żydowskich wspomnieniach tych polskich morderców lub usiłujących zamordować pojawia się niepokojąco wielu.

    Stanowisko przeważające po polskiej stronie wzięło się z dziesięcioleci, podczas których nie wolno było było publikować niczego, co by je podważało. Dyskursu o pomocy – i tylko pomocy – pilnowała cenzura i GKBZHwP IPN z Kąkolem na czele, w jego nurcie mieściły się publikacje Bartoszewskiego, który, gdyby chciał badać i przekazywać szerszy obraz, zostałby ocenzurowany. Po 1989 r. nie ma cenzury, ale pozostał obficie finansowany IPN, który ma podobne podejście jak jego poprzednik z czasów komunistycznych i został wypracowany wcześniej dyskurs. Badania II w.ś. zaczęły powoli ruszać z miejsca. Jak były zapóźnione mówi data publikacji pierwszego dokładniejszego podsumowania strat osobowych Polski: 2009 r. Szczególnie mało zbadanym tematem była Zagłada. Wiele ważnych kwestii z nim związanych zostało opisanych też dopiero w tym okresie. Wiedza o wojennej kolaboracji jest bardzo nikła, rzadko w ogóle wymieniana jest wprost nazwa największej kolaborującej formacji – PPGG. Jeszcze mniej wiadomo o zabijaniu Żydów przez Polaków. Pojawienie się „Sąsiadów” było wielkim zaskoczeniem. Praca ta jest już w zasadzie przyswojona, ale zapewne nie każdy zdaje sobie sprawę, że 1941 r. było kilkadziesiąt takich pogromów. Pogrom kielecki, chociaż kiedyś niechętnie widziany przez cenzurę, jest lepiej znany, ale też rzadko wiedza ta obejmuje pozostałe setki żydowskich ofiar powojennych zabójstw. To wszystko razem – mniej lub bardziej masowe mordy z 1941 i 1945-8 r. to w gruncie rzeczy niewiele, w sumie chyba kilka tysięcy ofiar i jakkolwiek te mniej liczne powojenne ofiary bolą bardziej, jest to znacznie mniej niż liczba cywilnych Ukraińców zabitych przez Polaków w czasie wojny (kilkanaście tysięcy, przez AK i BCh). Mając taką świadomość można czuć dyskomfort kiedy ktoś mówi w jednym zdaniu o niemieckich i polskich mordercach.

    Ale to było niezupełnie tak. W pierwszych dwóch fazach Zagłady – uwięzieniu w gettach, które skutkowało śmiercią z głodu ok. 100 osób, a potem przemysłowym mordowaniu sprawcami byli prawie wyłącznie Niemcy, Polacy mieli mało do powiedzenia. Po II fazie Zagłady zostało w Polsce na wolności ok. 100-200 tys. Żydów. Trudno dokładniej policzyć ilu z nich zabili Niemcy, a ilu Polacy – PPGG czy OSP, które były podporządkowane Niemcom, ale często działały na własną rękę, niezależne od Niemców NSZ, AK, BCh, AL i inne formacje zbrojne, czy wreszcie osoby prywatne. Ważne jest również to, że pomaganie Żydom i ich zabijanie często było powiązane. Większość Żydów ukrywała się płacąc znaczące kwoty (ci którzy ich nie mieli, rzadziej podejmowali próby uratowania się). Z tej grupy mało kto się uratował. Mniejszość Żydów była ukrywana po kosztach lub bezpłatnie. Z tej grupy przeżyło ok. 50%, liczebnie znacznie więcej niż w przypadku pierwszej grupy. Znaczna część z kilkudziesięciu tysięcy powojennych procesów kolaborantów dotyczyła odpowiedzialności za mordowanie lub doprowadzenie do śmierci Żydów. Na podstawie tych akt naukowcy szacują na razie liczbę ofiar bardzo zgrubnie na „co najmniej kilkadziesiąt tysięcy”.

    Oczywiście trudno porównywać te ok. 20 tys. uratowanych (i może jeszcze 10 lub więcej tysięcy ratowanych nieskutecznie, zwłaszcza w Warszawie, z powodu powstania w 1944 r.) z 50 czy 100 tysiącami zamordowanych. Do ratowania trzeba było mieć odwagę i zasoby, zabijanie było znacznie łatwiejsze. Ale z drugiej strony, poza obławami, do których zmuszane były przez Niemców PPGG i OSP, pod groźbą zabicia zakładników, nie było obowiązkowe. Wieś, która wspólnie ukrywała Żyda jest wspomniana w klasycznej pracy, której autorką jest A. Cała. Częściej jednak intensywność mordowania była na tyle duża, że i podejrzani Polacy mogli zostać zabici z rozpędu. Tak skończyli dwaj inżynierowie, którzy wybrali się na niedzielę na wieś – historia została opisana w podziemnej prasie.

    Liczby ratowanych i ratujących mają swoją historię. W różnych publikacjach, zwłaszcza ta druga, rosła czasem do milionów. Zawyżona liczba uratowanych, mnożona przez 2, 5, 10… Myślę jednak, że liczba ratujących nie była znacznie większa od liczby ratowanych. Widziałem nawet jakieś cząstkowe dane, w dodatku podawane za IPN-em, w których ten współczynnik był mniejszy od 1. Czasem jedna osoba ratowała całą rodzinę, a bywało, że i dziesiątki osób, czasem wiele osób pomagało jednej, chociaż ci skłonni do pomocy chwilowej pewnie w wielu przypadkach nie ograniczali się pomocy tylko jednej osobie. Równie trudno oszacować liczbę morderców, chociaż i tu jestem skłonny przyjąć, że może być zbliżona do liczby ofiar. Oprócz morderstw były też łagodniejsze formy prześladowania, jak pozbawienie pieniędzy, co oznaczało znaczne zmniejszenie szans na przeżycie. Liczba szmalcowników w samej Warszawie sięgała tysięcy. Polskie władze potępiały tę działalność, ukarały śmiercią ok. 9 takich osób, 6 w okręgu warszawskim, 3 w krakowskim, z czego bodaj jedną osobę wyłącznie za prześladowanie Żydów.

    Czy zagranica mogła pomóc? Wpływ Amerykanów na Niemcy był dość ograniczony, a sami Amerykanie byli do lat 70-tych bardzo antysemiccy. Więc również wpływ amerykańskich Żydów nie musiał być wielki. Można się zastanawiać czy więcej można było zrobić na miejscu, czy pomogłoby wysadzenie torów, po których w stosunkowo krótkim czasie wyjechała na śmierć 1/3 Warszawy? Niekoniecznie musiałoby to dać duże efekty, niekoniecznie byli też jacyś chętni, żeby to zrobić. Raport Karskiego przed ocenzurowaniem chyba trafnie oddaje nastroje społeczne.

    Stosunek Żydów do Niemców i Polaków może wyglądać na nacechowany głęboką niesprawiedliwością. Ostatecznie Niemcy zabili kilkadziesiąt razy więcej polskich Żydów niż Polacy. Zresztą Comey nie sugerował, że liczba ofiar jest podobna. Zapewne przyjął, że jest ona taka, jak wynika z wiedzy historycznej, jeżeli ktoś ją ma, nie wiem w jakim stopniu sam Comey, chociaż pewnie w większym niż ogół Polaków. Niemcy zrobili jednak coś, co pozwoliło chociaż w części odkupić winy: mówią o nich głośno. W Polsce wygląda to jak w przypadku ojca H. Grynberga (film Łozińskiego): nikt nic nie powie. Mój kolega wie trochę o krewnym dziadka, który mordował Żydów i próbował przy okazji podpytać jego rodzinę, która wie nieco więcej. Totalna odmowa.

    Tyle pokrótce na bardzo długi temat, o którym będziemy jeszcze bardzo wiele mówić, czy chcemy, czy nie…

  4. Lucyan
    17 maja 2015 at 16:20 - odpowiedz

    Dyro FBI wymienił Polskę i Węgry. Niemcy dali dodatkową forsę Żydom przy zjednoczeniu Niemiec (NRD), czyli Niemcy są juz dobrzy. Węgry tez dali ostatnio Żydom jakiestam odszkodowanie za posyłanie „swoich” Zydow do Auschwitz. Podanie przykładu Węgrow jest nieprzypadkowe (dobrzy Węgrzy, bo dali forsę za swoj wkład w Auschwitz).
    Dyro FBI po prostu mowi, ze teraz kolej na Polakow, aby zapłacili za Auschwitz.

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *