Mozart, Amadeus Wind Ensemble i Jerzy Stuhr

 

W niedzielę, 7 stycznia 2018 roku, Narodowe Forum Muzyki w ramach Festiwalu Noworocznego, którego pierwszą, operową odsłonę niedawno opisywałem, urządziło melomanom prawdziwy wieczór gwiazd. Po pierwsze słuchaliśmy muzyki Mozarta, a także jego listów. Po drugie na scenie pojawił się Amadeus Wind Ensemble, zespół utworzony z muzyków polskich i z członków London Symphony Orchestra, jednej z najlepszych orkiestr na świecie, sprzedającej obecnie swoje świetne nagrania w labelu płytowym LSO. Muzycy grali na klarnetach, obojach, basethornach, fagotach i waltorniach, zaś w towarzystwo instrumentów dętych zaplątał się jeden samotny kontrabas. Zespół powstał w roku 2017, aby upamiętnić 225. rocznicę śmierci twórcy Don Giovanniego. Trzecią gwiazdą na koncercie był oczywiście Jerzy Stuhr, który czytał dowcipne i barwne listy kompozytora pisane do jego ojca i jego żony Konstancji.

 

Amadeus Wind Ensemble / fot. materiały prasowe zespołu

 

Program koncertu składał się z przerywanych czytaniem listów fragmentów opery „Uprowadzenie z seraju” w opracowaniu na zespół dęty T. Karwana, oraz z Serenady B-dur KV 361/370a „Gran Partita”. W serenadzie mogliśmy rozsmakować się w fenomenalnie barwnej i równej narracji wirtuozów instrumentów dętych. Co jakiś czas Mozart urywał swoją opowieść i przenosił ją w inny wymiar, a zza klasycystycznej estetyki wyłaniała się jakiś elegijny, nie przynależący do żadnej z epok hymn. Dopiero znakomite wykonanie odsłania w tego typu utworach całą ich złożoność i wielowymiarowość. W rękach słabszych muzyków też brzmią one pięknie, ale nie ma w nich tej głębi, nad którą od wieków głowią się muzycy, teoretycy i melomani, nie mogąc zrozumieć fenomenu Mozartowskiego geniuszu, a nawet jego nastrojów wyrażanych w muzyce, których nie można opisać prostymi „smutno”, „radośnie”, lecz które są jakby nastrojami muzycznymi, nieznanymi w niemuzycznych godzinach życia i w niemuzycznych metrach szarej rzeczywistości.

 

Z kolei fragmenty „Uprowadzenia z seraju” Amadeus Wind Ensemble grał nieco inaczej. Nie była to już idealna struktura, lecz pełne nonszalancji i pędu aranżacje operowych arii i uwertury. Oboje i klarnety wcielały się w role śpiewaków i śpiewaczek, improwizując, sypiąc ozdobnikami, trwając na skraju wirtuozerskiej nonszalancji. Brzmiało to wspaniale, słychać też było oczywiście orientalizujące cechy samej partytury, która, choć komediowa, odnosi się do prawdziwego problemu, czyli do porwanych w niewolę otomańską europejskich kobiet. Dlatego w wesołym i żywym wszechświecie „Uprowadzenia z seraju” pobrzmiewały też nutki smutku, a nawet grozy, co muzycy Amadeus Wind Ensemble znakomicie uchwycili.

 

 

Listy Mozarta, czytane świetnym aktorsko głosem Jerzego Stuhra znakomicie uzupełniały muzykę. Aktor siedział przy zabytkowym fortepianie, ale nie grał na nim. Wybór listów okazał się bardzo ciekawy. Jeden z nich stanowił anegdotę na miarę opowieści łotrzykowskiej, gdzie Mozart przekomarza się ze snobami kpiącymi z jego nieszlacheckiego urodzenia. Za tym żartem skryta była ważna i nie taka znów wesoła prawda, gdyż Mozart był jednym z pierwszych kompozytorów od czasów renesansu, który sprzeciwił się feudalnemu podporządkowaniu artysty i działał na własną rękę, podejmując zresztą tematy wywrotowe i rewolucyjne, takie jak opera „Wesele Figara”. Choć wizja Mozarta umierającego w całkowitej nędzy jest romantyczną legendą, z pewnością niezależność nie ułatwiała Mozartowi życia. Inny list, bardzo ważny też z muzykologicznego punktu widzenia, traktował o tym, że w operze muzyka jest znacznie ważniejsza od libretta, co w czasach Mozarta wcale nie było oczywiste, zaś dziś mamy do czynienia z jeszcze większą patologią, gdzie ponad librettem i muzyką w operze stawia się reżysera, często całkowitego ignoranta jeśli chodzi o muzykę i literaturę. Inne listy wyrażały troskę o zdrowie ojca i miłość do Konstancji, którą zresztą Mozart uczynił bohaterką „Uprowadzenia z Seraju” tuż przed ich ślubem, nieakceptowanym przez Leopolda Mozarta. Mówi się, że z listów wydziera prostota Mozarta i można się dziwić, że tak prosty w obyciu i wyrażaniu swoich myśli człowiek był jednocześnie tak absolutnym geniuszem w piekielnie inteligentnych formach muzycznych. Ja uważam, że z tych listów przenika do nas co najwyżej czasami bezpośredniość i może też momentami niedojrzałość społeczna kompozytora. Obok tego jednak mamy wrażenie kontaktu z człowiekiem oświecenia, o bystrym umyśle pełnym ciekawych spostrzeżeń i trafnej ironii, oraz o wielkim obeznaniu teoretycznym i praktycznym z muzyką. Tę dwoistość Mozarta Jerzy Stuhr oddał znakomicie, choć na starcie miał trochę wahnięć i przeczytał jedno słowo francuskie po angielsku („dż” zamiast „ż”).

 

Po koncercie jak zwykle wracałem rowerem nad rzeką, zaś wspaniałe brzmienie znakomitych muzyków z zespołu dętego rozbrzmiewało w mojej głowie, wciąż stawiając przede mną zagadki płynące z przepastnej jak ocean i pozornie łagodnej jak błękitna laguna muzyki Mozarta.

O autorze wpisu:

Studiował historię sztuki. Jest poetą i muzykiem. Odbył dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badał kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. Te badania zaowocowały między innymi wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej, a także licznymi publikacjami i wystąpieniami. . Jacek Tabisz współpracował z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku był prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, wybranym na trzecią kadencję w latach 2016 - 2018 Jego liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.tv, natemat.pl, liberte.pl, Racjonalista.pl i Hanuman.pl. Organizator i uczestnik wielu festiwali i konferencji na tematy świeckości, kultury i sztuki. W 2014 laureat Kryształowego Świecznika publiczności, nagrody wicemarszałek sejmu, Wandy Nowickiej za działania na rzecz świeckiego państwa. W tym samym roku kandydował z list Europa+ Twój Ruch do parlamentu europejskiego. Na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzi pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami jego działalności. Jacek Tabisz jest współtwórcą i redaktorem naczelnym Racjonalista.tv. Adres mailowy: jacek.tabisz@psr.org.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.