Requiem dla Bohaterów Ukrainy

   Na zakończenie Wratislavii Cantans 57 (18.09.22) usłyszeliśmy oratorium Wyraj autorstwa Ołeksandra Szymko. Utwór opierał się na tekstach liturgicznych i ludowych i sądzę, że miał w sobie wiele cech mszy żałobnej, zawierał bowiem część ogniw liturgicznych mszy splecionych z pieśniami ludowymi wyrażającymi pewien fatalizm i nieco inne, bardziej sceptyczne postrzeganie świata i losu ludzkiego. Dzieło wykonane zostało przez potężną armię wykonawców – wielki chór złożony został z Narodowego Chóru Ukrainy „Dumka” i Chóru NFM, za warstwę instrumentalną odpowiadała Orkiestra Filharmonii Narodowej, prócz tego na scenie pojawił się BOŻYCZI, zespół ukraińskiej muzyki ludowej, sopranistka Tetiana Zhuravel i lirnik (korbowy) Andriy Lyashuk. Tym wielkim zespołem kierował Roman Rewakowicz.

   Koncert zapowiedział sam szef NFM, Andrzej Kosendiak, prosząc nas o minutę ciszy dla poległych bohaterów Ukrainy i zapowiadając, że zamówił już u Ołeksandra Szymko kolejne dzieło, tym razem poświęcone ostatecznemu zwycięstwu Ukraińców, na które wszyscy z nadzieją czekamy. Mimo tak ważnego kontekstu wykonania dzieła Szymko, publiczność nie stawiła się licznie, zapewne przestraszona tym, że oto będziemy słuchać dzieła współczesnego kompozytora, urodzonego w 1977 roku.

   Muzyka ukraińska jest wciąż mało znana na świecie i oczywiście ja również nie wiedziałem, czego się spodziewać. Po koncercie jednym z moich głównych marzeń stała się chęć posiadania płyt z muzyką Ołeksandra Szymko, bowiem jego dzieło było znakomite i ci, co nie przyszli, mogą tylko żałować. Z tej perspektywy widać jeszcze lepiej, jak gigantyczny sukces dla muzyki nowej odniósł na Wratislaviach Krzysztof Penderecki, który jednak nie zostawiał wielu pustych miejsc na salach. Inna rzecz, że Sala Główna NFM mieści znacznie więcej ludzi, niż kościół Marii Magdaleny, gdzie chyba najczęściej wykonywano na Wratislaviach oratoryjne utwory Pendereckiego.

Chór NFM / fot. Łukasz Rajchert/ ze stron NFM

   Lęk części wratislaviowych melomanów okazał się kompletnie niesłuszny. Wyraj cechuje przystępna stylistyka, nie jest to muzyka atonalna i eksperymentalna, lecz neoromantyczna ze swoistym,  bardzo śpiewnym, klimatem. Co jednak ciekawe, nie jest to typowy neoromantyzm niosący ze sobą pewne cechy (mniej lub bardziej dalekie) Brahmsa i Mahlera. To raczej muzyka rozległych stanów muzycznych, które urzekają swoją urodą i pewną onirycznością, spleciona z potężnymi partiami chórów mającymi jednakże w sobie elementy cerkiewnej stylizacji i pewne elementy repetytywne. Przepiękna, archaiczna muzyka ludowa została wpleciona w dzieło i zderzona z najbardziej chyba progresywnym w Wyraju kontrapunktem instrumentalnym, robiącym wielkie wrażenie.

   Znakomity był sopran Tetiana Zhuravel, jak i bardzo ciekawe partie wokalne, które nim oddawała. Głos nieco cichy, lecz dźwięczny i o pełnym, plastycznym wolumenie, znakomicie wpisywał się w żałobny fresk budowany przez wielką orkiestrę i wielki chór. Oba chóry – Dumka i NFM, zaśpiewały znakomicie i żałuję, że ich melanż zaistniał tylko gościnnie, bowiem – nie powiem – chciałbym często słuchać tego, co oba zespoły są w stanie wspólnie dokonać. Miałem wrażenie, że jak rzadko bywa w takich wypadkach, atuty obu chórów połączyły się w jedną listę wykonawczych zalet.

   Roman Rewakowicz poprowadził ten wielki orkiestrowo – chóralno – ludowy aparat wykonawczy pewną ręką, stawiając na barwy, dynamikę i oddając umiejętnie specyficzną ekspresję kompozytora, którego muzyka nie krzyczy, nie jest ostentacyjna, lecz raczej metafizyczna, wyłaniająca się z  kontinuum ciszy i w nie opadająca.

   Po koncercie słuchałem opinii znajomych i nieznajomych. Wszystkim się podobało, ale każdy miał jakieś drobne „ale”. Mnie podobało się bez zastrzeżeń, w całości. Nie tylko podobało. Dzieło Szymko mocno mną poruszyło, odczułem iż przestrzenie kreślone przez kompozytora są niebanalną drogą na opisanie kresu ludzkiego życia wymuszonego przez ślepą i nieubłaganą historię. Ludowy fatalizm ilustrowany przez przepysznie brzmiący BOŻYCZI dopowiadał i dopełniał ten nastrój, znany chyba najlepiej z antycznych tragedii Sofoklesa. Kropką nad „i” był głos lirnika, który pojawił się na samym końcu dzieła, budząc tysiące skojarzeń, nie obcych również polskiej kulturze.

   Było to bez wątpienia piękne i wspaniałe zwieńczenie Wratislavii 57. Mam nadzieję, że zapowiadane przez Maestro Kosendiaka oratorium zwycięstwa zostanie szybko wystawione i że będziemy jednymi z pierwszych, którzy je usłyszą. Oratorium Szymko okazało się doskonałą, pełną wyrazu ale i ponadczasowego piękna kompozycją. Słychać było też, że jesteśmy w trochę innym, muzycznym świecie, który przynajmniej my, najbliżsi Ukrainy sąsiedzi i przyjaciele, powinniśmy lepiej poznać. A za nami pójdą pozostali, bo naprawdę jest co poznawać!

Biogram Ołeksandra Szymko ze strony Fundacji Pro Musica Viva, na której oparłem następny akapit

   Ołeksandr Szymko urodził się w Borszczowie na Tarnopolszczyźnie. Miasto to zostało wzmiankowane już w 1456 roku, posiada wiele zabytków, w tym dwa zamki. Szymko studiował u Jurija Iszczenki w Narodowej Akademii Muzycznej Ukrainy w Kijowie. Edukację tam ukończył w 2002 roku, później, po otrzymaniu pierwszych nagród krajowych, odbywał staże w Polsce i w Niemczech. Napisał, między innymi: Symfonię №1 (2002-2003 ), Symfonię №2 (2005-2006 ), „Genesis” (2006 ), kantatę „Hymn do słońca” (2003), „Niebiańską mechanikę” (2003-2004), „Księgę tajemnic nocy” (2005) na flet, harfę i altówkę,  “Hymn samotności” do wierszy Haliny Poświatowskoi (2007) na orkiestrę kameralną, Koncerty na fortepian i orkiestrę symfoniczną №1(2002) i №2 (2007), Koncert na skrzypce i orkiestrę smyczkową (2005), Koncert podwójny na skrzypce, altówkę i orkiestrę symfoniczną (2014), utwory na orkiestrę kameralną: „Mistyczne tańce” (2004), „Sny starego lasu” (2005), „Przeistoczenie” (2005) i wiele innych. Jest więc co poznawać, a przecież czekamy na nowe dzieła, zwłaszcza na kantatę Zwycięstwa!  

Na koniec jeszcze jedna refleksja – nie brakuje w dziejach muzyki utworów poruszających ważne i traumatyczne obszary historii, takich jak Tren Ofiarom Hiroszimy Pendereckiego. Jednak znakomita większość poważnych oratoriów powstała po fakcie. Tren Ofiarom Hiroszimy jest wspaniały, ale gdy chcemy odnaleźć muzykę powstającą na bierząco w obozach koncentracyjnych, w więzieniach, w gułagach, w krajach napadniętych przez psychopatycznych najeźdźców – nie znajdziemy takich dzieł wiele. Większość powstaje post factum, już w czasach pokoju. Natomiast Wyraj powstał w Ukrainie targanej wojną, mężnie broniącej się przed tyranem Putinem i bandą jego Moskali. Siłę dziejącej się na naszych oczach, tu i teraz, historii słychać w Wyraju mocno, lecz trudna sytuacja równocześnie nie zaciera artystycznej jakości tego dzieła. Jest to niezwykłe i warte podkreślenia!

O autorze wpisu:

Studiował historię sztuki. Jest poetą i muzykiem. Odbył dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badał kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. Te badania zaowocowały między innymi wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej, a także licznymi publikacjami i wystąpieniami. . Jacek Tabisz współpracował z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku był prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, wybranym na trzecią kadencję w latach 2016 - 2018 Jego liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.tv, natemat.pl, liberte.pl, Racjonalista.pl i Hanuman.pl. Organizator i uczestnik wielu festiwali i konferencji na tematy świeckości, kultury i sztuki. W 2014 laureat Kryształowego Świecznika publiczności, nagrody wicemarszałek sejmu, Wandy Nowickiej za działania na rzecz świeckiego państwa. W tym samym roku kandydował z list Europa+ Twój Ruch do parlamentu europejskiego. Na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzi pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami jego działalności. Jacek Tabisz jest współtwórcą i redaktorem naczelnym Racjonalista.tv. Adres mailowy: jacek.tabisz@psr.org.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.