• poniedziałek, 20 listopada 2017 r.

Marsylia 300 lat temu

W cięgu XVIII stulecia Marsylia, mimo rozwoju i zyskania statusu portu światowego, została pod względem ekonomicznym wyprzedzona przez Bordeaux , co miało związek z rosnacą przewagą atlantyckiej wymiany handlowej nad śródziemnomorską. Wzrosła natomiast rola Marsylii jako portu wojskowego. Miasto posiadało najstarsza izbę handlową Francji, ząłożoną w 1599 roku. Historyk epoki Pierre Gaxotte pisał, ze kupcy marsylscy buli tak potężni, że nawet tak ‘absolutny” monarcha, jak Ludwik XIV nie mógł narzucić izbie jakiejkolwiek polityki ekonomicznej, podobnie zresztą jak równie zazdrosnym o swe przywileje rajcom przysięgłym Bordeaux, czy radzie Lyonu. Potężna Marsylia miała nawet własnych konsulów na Bliskim Wschodzie (P. Gaxotte, Rewolucja francuska, s. 24.)

mars1

Il. 1. Wejscie do portu marsylskiego (1754), pędzla Verneta, źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Vernet-entre-port-Marseille.jpg?uselang=pl

W roku 1720 na ludne (ok. 93.000 mieszkańców, wśród tego 771 księży i 752 zakonnice) miasto spadło wielkie nieszczęście. Marsylia handlująca z Lewantem, którego kraje były endemicznymi ogniskami chorób, starała się zachowywać wszelkie środki ostrożności. Od 70 lat nie było już zarazy, i myślano, że tego rodzaju zjawiska należą do przeszłości, dlatego plaga 1720 roku zrobiła wielkie i przerażające wrażenie (P. Chaunu, Cywilizacja wieku Oświecenia, s. 124.). W 1719 roku 265 statków z ok. 5.000 marynarzami przybło do portu. Poddano ich kwarantannie w pobudowanym wiele lat przedtem z inicjatywy Colberta szpitalu – Infirmerie. 20 czerwca przy ulicy Belle Table zmarła nędzarka 58-letnia Marie Duplan. Zauważono czarną krostę na jej wardze, 28 czerwca zmarł 45-letni krawiec Michel Cresp, tym razem oznak nie zauważono. 30 czerwca w domu swojej matki umarła 37-letnia żona Michela Crespa. 1 lipca zmarły dwie kobiety (stwierdzono krostę i zapalenie węzłów chłonnych), od 1 do 9 lipca zmarło po kilku ludzie dziennie, lecz ponieważ byli to ludzie biedni, nadal w zarazę nie wierzono, czemu po 70 latach spokoju trudno się dziwić (cała generacja nie znała zarazy). Dopiero 9 lipca dwaj dobrzy lekarze wezwani na Rue Jean-Galant, do umierającego chłopca, syna bogaczy, stwierdzili zarazę. O jedenastej w nocy pierwszy ławnik pan Moustier dyskretnie udaje się z tragarzami do domu chłopca, by zabrać jego ciało, i domowników do Infirmerie. Towarzyszył im ze strażą by nit do nich nie podchodził. Drzwi domu zostały potem zamurowane. Domownicy umierają w szpitalu. Ubodzy w następnych dniach padali już jak muchy, grzebano ich w niegaszonym wapnie, wiedząc już, ze ma się do czynienia z zarazą. Mimo to ławnicy nie chcieli zdecydować się na odcięcie miasta od świata. 18 lipca próbował ich do tego przekonać lekarz p. Sicard. Dopiero 26 lipca. Skorzystano z wypracowanych wiek wcześniej sposobów; grzebanie w wapnie, odesłanie pensjonariuszy do domów, wyprowadzenie bydła z miasta, wypędzenie żebraków (31 lipca wypędzono ich 3 tysiące). Zamurowano setki domów, w których stwierdzono chorobę.

Zamurowanym strażnicy dostarczali żywności na ostatnie dni. 2 sierpnia rozniecono na wałach „oczyszczający” ogień z suchych winnych latorośli. W sierpniu grabarze już nosili ciała w biały dzień. Zapędzono galerników do pomocy. 9 sierpnia trzeba było już korzystać z wozów. Odwołano wszelkie zebrania, msze i zabawy. Ludzie marli już wtedy dziesiątkami i setkami na ulicy, tak, że zabierano tylko dosłownie rozpadające się zwłoki. Duchowni parafialni pochowali się po domach, jedynie biskup Marsylii Henri de Belsunce, opat z Notre-Dame de Chambons, jezuita ojciec Millet i ławnicy miejscy ryzykowali chodzenie po ulicach i próbę ulżenia umierającym. Od października do grudnia zaraza wzmagała się, by ustępować na początku 1721 roku, kiedy w mieście było już tylko 50.000 mieszkańców. Wtedy wreszcie zaczęto grzebać wszystkich zmarłych. Przez cały ten czas Marsylia była odcięta od świata. W żywność mieszkańców zaopatrywano od strony morza. Podawano je na pikach, by uniknąć kontaktu. Parlament w Aix zabronił już 30 czerwca 1720 roku pod karą śmierci krążyć mulnikom i woźnicom. Hiszpański Kadyks dopiero w 1723 roku przywrócić częściowo ruch handlowy z Marsylią. We wrześniu 1723 roku statki z marsylskim mydłem i ałunem po 15 dniach kwarantanny zostały wpuszczone na redę w Kadyksie .

Zaraza marsylska była ostatnim atakiem dżumy. Przenoszonej inaczej niż w średniowieczu przez pchły ludzkie, a nie szczury (w końcu XVII wieku szczur wędrowny przybywa z Norwegii, i wypiera szczura śniadego – nosiciela choroby). Zdecydowane działania władz spowodowały, że skończyło się na 50.000 zmarłych w mieście i drugie tyle w okolicy (Prowansja), a nie na milionach. Oświecona Europa umiała się już dość skutecznie bronić, i to mimo, że choroba nie została dostrzeżona natychmiast .
Jak się okazało zarazę przywlókł płynący z libańskiej miejscowości Sydon statek: Grand-Saint-Antoine (opuścił Marsylię 22 lipca 1719 roku) Po drodze statek zaliczył postoje w Smyrnie i Trypolisie, oraz na nękanym plagą Cyprze (3 kwietnia 1720 roku). Wsiadł tam na pokład Turek (5 kwietnia), który musiał być zarażony, gdyż po jego śmierci i wznowieniu podroży w kierunku Francji (18 kwietnia), zmarło kilku członków załogi, w tym chirurg pokładowy. Kapitan Chataud zdecydował się na postój na redzie w Brusc niedaleko Tulonu, prawdopodobnie by skonsultować się co do dalszych kroków z właścicielem ładunku. 17 maja statek przybył do włoskiego portu Livorno. Włosi odmówili przyjęcia statku do portu, wiec załoga zawróciła w kierunku Marsylii. 27 maja 1720 roku, w zaledwie dwa dni po przybyciu do marsylskiego portu, zmarł marynarz. Marsylskie bureau de santé, zdecydowało się na zatrzymanie statku przy wyspie Jarre, by dać sobie czas do namysłu. Potem zdecydowano się wziąć ciało do Infirmerie dla badań., a kapitanowi kazano przycumować przy wyspie Pomègues. 29 maja biuro zdrowia zdecydowało, wbrew przyjętym zwyczajom, wylądować bardziej wartościowy towar przy Infirmerie, a bale bawełniane na Jarre. 3 czerwca pozwoliło wyładować przy Infirmerie wszystko. Ta nieroztropność była wywołana naciskami rodzin kupców (towar był przeznaczony na targ Beaucaire, który miał się odbyć 22 lipca) . Sfałszowano nawet deklarację kapitana Chatauda, iż zmarłych uznano za ofiary zatrucia. Dzień przed zakończeniem kwarantanny, 13 czerwca zmarł inspektor z biura zdrowia, lecz chirurg portowy Gueirard, stwierdził śmierć ze starości. 25 czerwca zdecydowano wysłać statek na Jarre, lecz te srodki ostrożności przyszły za późno. Nadal nie wierzono w zarazę, ponieważ nie było jej objawów, ta jednak przedostała się już do miasta, gdzie od 9 sierpnia umierało już 100 osób dziennie . Epidemia zaatakowała nie tylko Marsylię, ale i Arles, Aix-en-Provence i rejony Tulonu oraz małe miasteczka nieopodal, a także miasta Langwedocji; Alès i Awinion. Miasto Beaucaire pozostało nietknięte, bo tradycyjny targ odwołano. W okolicy zamieszkałej przez 400.000 osób, zaraza zabrała ok. 90-120 tysięcy. Zaraza w pełni wygasła na końcu 1722 roku, najdłużej utrzymując się w Orange i Awinionie. W Marsylii na początku 1721 roku umierało znów tylko 1-2 osoby dziennie. Otwarto ponownie sklepy, a port rozpoczął przerwane prace. Chambre de Commerce również wznowiło 19 lutego obrady przerwane 19 lipca 1720. 20 czerwca 1721 roku, Belsunce zorganizowała fetę ku czci Świętego Serca, mimo wątpliwości i czujności ostrożniejszych ławników. W kiwteniu 1722 w Marylii pojawiły się znów znaki zarazy wywołując panikę, na szczęście w sierpniu było po wszystkim. Medycyna była bezradna Pierwszy lekarz regent Francji Pierre Chirac dotykał bez jakiejkolwiek ochrony ciał zmarłych, stwierdzając, że choroba nie jes zaraźliwa, podczas, gdy prawdziwym udem było to, że sam się nie zaraził. Metody leczenia były zupełnie nieadekwatne; przeczyszczania, puszczania krwi, wymuszanie wymiotów i intensywnego pocenia się, przecinanie bąbli. Jednakże nie wszystkie metody były bezużyteczne. Fartuchy lekarzy, zrobione ze skóry lub ubiór ceraty zmniejszało ryzyko ukąszenia pcheł, a perfumy na bazie siarki i arsenu użyte do dezynfekcji domów zabijały pchły. Więcej jednak znaczyła kwarantanna. Wokół miasta pobudowano wysoki na 2 metry i szeroki na 70 cm Mur de la Peste.

Instytucja marsylska odpowiedzialna za kwarantanny marynarzy – bureau de santé istniejąca przynajmniej od 1622 roku, zatrudniała 14 „intendentów zdrowotnych”. Niuro mieściło się pierwotnie na pontonie przy forcie Św. Jana, potem w szpitalu więziennym, a od 1719 zaczeto konstrukcję oddzielnego budynku według planów Antoine’a Mazina u stóp fort Saint-Jean. Budynek stoi do dziś. Procedury były ścisłe. Kapitan statku przypływającego z Lewantu musiał zacumować sówj statek przy wyspie Pomègues i popłynąć barką do bureau de santé by przedstawić tam swój patent żeglarski, po czym biuro określało czas kwarantanny nałozonej na towary i załogę. Statki poddawano kwarantannie na drugiej wyspie – Jarre, położonej na południe od redy marsylskiej. Zazwyczaj na wysepce przebywało ok. 35 ststków jednocześnie .

Miasto dość szybko odbudowało swą potęgę ekonomiczną. Zajęło to zaledwie kilka lat, m.in. dzięki temu, że otworzyły się nowe perspektywy handlu z Karaibami i Ameryką Łacińską. W 1765 roku populacja miała juz poziom sprzed 1720 roku.
Społeczność miejska była dość hermetyczna. Przynależność do marsylskiej elity, czyli: bourgeoisie mogła zostać uzyskana przede wszystkim dziedzicznie. By w 1735 roku zostać bourgeois w Paryżu wystarczał rok i 1 dzień pobutu, natomiast w Marsylii trzeba było na to 12 lat. Można było ewentualnie przeskoczyć ten okres czekania kupując w Marsylii dom o wartości przynajmniej 10.000 liwrów. Marsylski bourgeois był zwolniony z podatku taille zupełnie jak szlachta w innych częściach kraju. Przywileje marsylskie datowały się od czasu włączenia Prowansji do Francji w 1482 roku. Miasto pilnie strzegło swoich libertés antiques. Ludwik XIV usunął tylko w 1660 roku magistrature konsularna zarezerwowaną dla szlachty, i stworzył nowe cialo administracyjne – radę dyrektorów, którzy tytułem radnych wybierani byli wśród przedsiębiorców i kupców. System ten działał do 1789 roku. Cała rada i około 15 % mieszkańców było zaangażowanych w handel. Merkantylistyczny edykt ministra Colberta z 1669 roku zwolnił towary marsylskie od podatku, co szybko poskutkowało monopolizacją handlu południa Francji w rękach marsylczyków, którzy byli również uprzywilejowani jako konsumenci, jako, że ich port był jedynym zwolnionym ze zwyczajowego 20%-towego podatku nakładanego na towary z Lewantu. W XVIII wieku 400 marsylskich statków krążyło po Morzu Śródziemnym. Pod koniec XVII wieku w Marsylii prowadziło interesy 275 kupców, a sto lat później – około 600. Połowa terenu miasta znajdowała się w posiadaniu najbogatszych rodzin; Rémusat, Roux, Boréli, Payan, Samantan, Bruny, Seimmandy, Hugues, Rabaud, Tarteiron, Latil, Clary, Audibert, które przez 150 lat były reprezentowane w radzie. Kupiec handlujacy żywnością i amunicją Gaspard Rey zaopatrujący arsenały królewskie, został po jakimś czasie nobilitowany otrzymując w 1735 roku stanowisko królewskiego sekretarza. Stanowiska takie Ludwik XIV stworzył specjalnie dla nobilitowania kupców .

Od sierpnia 1726 roku marsylia posiadała własną akademię, której protektorem był marszałek Francki Claude de Villars. Od 1760 roku jej sekretarze byli głównie pochodzenia mieszczańskiego. Z założenia członków akademii miało być zawsze dwudziestu, choć do 1730 roku było ich 21 (do śmierci Josepha Félixa de Gravier, którego nie zastąpiono nowym kandydatem). Wszyscy musili mieszkać w Marsylii na stałe. Członkami założycielami akademii w 1726 roku byli: pisarz Antoine-Louis de Chalamont de la Visclède, adwokat i poeta Claude-Mathieu Olivier, lekarz i przyrodnik Jean André Peyssonnel, adwokat Charles Peyssonnel (potem też konsul Francji kolejno na Krymie-od 1753 roku, grecko-tureckiej Chanii-od 1757 i tureckiej Smyrnie – w latach 1763-1782, i autor wielu prac o Parsach i Turkach), poeta Paul Alexandre Dulard, numizmatyk i pisarz Félix Cary, erudyta Paul Augustin de Porrade, poeta Marc Antoine Taxil, komisarz wojskowy Pierre de Robineau, ksiądz Jean-Baptiste Dupont, oficer admiralicji Jean Joseph de Gérin, adwokat Joseph Félix de Gravier, kanonicy Balthazar Eymar i Joseph Louis de Vaccon, zakonnicy Thomas Le Fournier, Melchior de Croze i Guillaume Raffélis de Soissans, lekarz Jean-Baptiste Bertrand, szef eskadry galer Hector Léonard de Sainte-Colombe, Bailli de l’Aubépin, biskup Marsylii Henri de Belsunce i subdelegat intendenta Prowansji Jean-Pierre Rigord . Znane jest dość złośliwe i żartobliwe powiedzenie Voltaire’a o Akademii Marsylskiej, iż przypomina grzeczną dziewczynę, która nie daje o sobie usłyszeć . Akademicy zajmowali się przede wszystkim ekonomią i historią.

Szlachta marsylska nie była liczna i parała się handlem jak wszyscy, tak, że w praktyce trudno ich źródłowo odróżnić od zwykłych mieszczańskich kupców. Używany wówczas termin „szlachetny kupiec”, niekoniecznie odnosił się do kupców szlacheckiego pochodzenia. Inaczej niż w przypadku np. Brukseli, trudno dziś rozpoznać potomków dawnej bourgeoisie. Marsylia poparła w 1792 rewolucję i wysalał do Paryża 500 ochotników ze słynna pieśnią na ustach. Zachowanie burżuazji marsylskiej wyraźnie tu kontrastuje z umiarkowanym żyrondyzmem Lyonu.
Jean-Baptiste Grosson, królewski notariusz, napisał w latach 1770-1791 historyczny almanach dziejów marsylskich: Recueil des antiquités et des monuments marseillais qui peuvent intéresser l’histoire et les arts, który przez długi zcas był głównym źródłem wiedzy o zabytkach miasta.

W porcie marsylskim cumowały galery. W 1696 roku na 42 galerach francuskich wiosłowało około 10.500 galerników. Na galerze prócz średnio ok. 250 więźniów-wioślarzy służyło ok. 200 ludzi wolnych; oficerów , 50 marynarzy i 100 żołnierzy. Na pokładach panowała ciasnota. W łóżku spał tylko kapitan, oficerowie na fotelach a inni na deskach pokładu lub pod nim. Na galerach roiło się od robactwa, Galerników karmiono wodą, chlebem, i niedogotowaną fasolą, i dawano im co roku dwie koszule z grubego płótna i dwie pary spodni, a raz na rok czerwony kaftan oraz kapote z kapturem na noc. Gdy wiosłowali, nosili tylko spodnie. Podczas zarazy 1720 roku galernikom obiecano wolność jeśli podejmą się wynoszenia chorych z domów. Podczas tych akcji zmarło 691 galerników. Zimą pozwalano wielu galernikom zejść na ląd, a innych skuwano po dwóch-trzech w małych łodziach, tak by mogli zarobić troche grosza jako rzemieślnicy. Galernikami byli francuscy protestanci, którzy nie chcieli się wyrzec wiary i jeńcy berberyjscy, oraz niewolnicy kupowani na targach niewolniczych w Geniu, Livorno, albo na Malcie. Niektórzy pracowali jako posłańcy zdobywając tak wielkie zaufanie publiczne, że wstydzono się czasem nazywać ich barbarzyńcami. Ludwik XIV zachęcał sądy by często zamieniały kary więzienia czy śmierci na galery. Zsyłano na nie wiec także zdrowych żebraków, zabójców, fałszerzy pieniędzy i przemytników soli (Korona miała monopol na handel solą). Wielu protestantów umierało po 2-3 latach po zesłaniu na galery, inni wyrzekali się wiary. Ostatnim protestantem na galerze był Jean Viala, który dostał w 1762 roku zesłanie na galery na 6 lat. Voltaire starający się uwrażliwić dwór na kwestie galerników, notował, że na dworze nie wiedziano powszechnie, iż w ogóle jacyś protestanci jeszcze na galerach służą .

pracowac jako pomocnicy w sklepach i budach wynajmowanych za pół-darmo. Jednak mieli oni cały czas przykuta jedna nogę do ziemi. Pracowali jako szewcy, krawcy, zegarmistrze, księgarze, jubilerzy, wzornicy, fryzjerzy, pisarczycy, nożownicy i sklepikarze. W zamian za tą możliwość płacili ok. 2 sous dziennie jako podatek należny Koronie. Smollett twierdził, ze wyglądali oni na zdrowych i radosnych, m.in. dlatego, ze mogli oferować swe wyroby i towary po o wiele niższych cenach niż zwykli wolni rzemieślnicy i sklepikarze. Nocą mieli oni obowiązek powrócić na pokład galery.

Smollett określał handel marsylski za chylący się ku upadkowi, mimo wspaniałej fasady. Przyczyną miała być konkurencja brytyjska związana z wyparciem przez nich marsylczyków z takich rynków jak Martynika czy Gwadalupa. Mersylczycy musieli zaniżać ceny swych towarów, by cokolwiek sprzedać na tych zaspokojonych rynkach. Dużą konkurencję stanowili tez coraz prężniejsi francuscy koloniści na Antylach, dostarczający na własną rękę kawę, cukier itd. Europie.

Marsylia była miastem drogim. Smollett narzekał na bardzo wysokie koszty pobytu. Musiał płacić 4 liwry za jeden posiłek dla jednej osoby (dla sługi 2 liwry), a 6 liwrów za pokoje, w których mieszkał z żoną i dwiema towarzyszącymi im młdymi kobietami. Wraz z śniadaniami i najęciem pomocnika – valet de place każdy dzień pobytu kosztował pisarza 2 luidory. Drożyzna przeczyła powszechnemu w Anglii wyobrażeniu o południu Francji jako o najtańszym rejonie tego kraju.

Marsylczyków znajdował Smollett radosnymi i rozrywkowymi. Dobre towarzystwo zbierał się regularnie na spotkaniach towarzyskich koncertach (concert spirituel), i w teatrze na sztukach komediowych. Miasto miało też piękne zacienione drzewami aleje spacerowe. Wspominając o biurze celnym, pisarz zauważył, że konfiskowano nawet konie, w przypadku wykrycia kontrabandy.

Vide:
R. Busquet, Histoire de Marseille, Robert Laffont 1945.
L.T. Dassy, L’académie de Marseille, ses origines, ses publications, ses archives, ses membres, Barlatier-Feissat éditeur, Marseille 1877, p. 19-43.
Voltaire, Pamietniki

Piotr NapierałaPiotr Marek Napierała (ur. 18 maja 1982 roku w Poznaniu) – historyk dziejów nowożytnych, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Zajmuje się myślą polityczną Oświecenia i jego przeciwników, życiem codziennym, i polityką w XVIII wieku, kontaktami Zachodu z Chinami i Japonią, oraz problematyką stereotypów narodowych. Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów w latach 2014-2015. Autor książek: "Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi", "Hesja-Darmstadt w XVIII stuleciu, Wielcy władcy małego państwa", "Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie", "Kraj wolności i kraj niewoli – brytyjska i francuska wizja wolności w XVII i XVIII wieku" (praca doktorska), "Simon van Slingelandt – ostatnia szansa Holandii", "Paryż i Wersal czasów Voltaire'a i Casanovy", "Chiny i Japonia a Zachód - historia nieporozumień". Reżyser, scenarzysta i aktor amatorskiego internetowego teatru o tematyce racjonalistyczno-liberalnej Theatrum Illuminatum

Podobne materiały

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *