• sobota, 21 stycznia 2017 r.

Syldawia, Borduria i inne fikcyjne państwa

Według austriackiego konserwatysty Erika von Kuehnelt-Leddina literackie wymyślone państwa jak np. Rurytania to specjalność anglosaska, wynikająca z anglosaskiego indywidualizmu i liberalizmu, tj. jest to element kultury ludzi pozbawionych tradycji. EKL widzi („Ślepy tor”) związek między Chamberlainowym handlowaniem Czechosłowacją, a tym rzekomym wykorzenieniem.

Przypomnijmy czym jest Rurytania:
„…Ze wszystkich wymyślonych krajów we wschodniej Europie największą karierę zrobiła bezsprzecznie Rurytania. Państwo to po raz pierwszy pojawiło się w 1894 r. w romansidle o tytule „Więzień Zendy” i od razu zrobiło się o nim głośno, a autor książki, brytyjski prawnik Anthony Hope, mógł porzucić nudną adwokaturę i zająć się wyłącznie pisaniem. Rurytania leżała gdzieś na granicach świata, który Zachód skłonny był uważać za swój: niby jest to jeszcze Europa, niby oficjalnym językiem Rurytanii jest porządna niemczyzna, ale zaraz za rogiem zaczyna się już ta przeklęta wschodnia otchłań, słowiańska, barbarzyńska i brutalna. I otchłań ta do Rurytanii się wdziera. Kraj rządzony jest, co prawda, przez germańską arystokrację, ale sami Rurytańczycy to lud raczej wschodnioeuropejski: ubogi i przaśny; prowincja rurytańska to w najlepszym razie nieskomplikowana agrarna idylla. Rozwiązania społeczne i polityczne, które w Rurytanii panują, to model teoretycznie zachodni, ale ta zachodniość śmierdziała Ćwieczkiem już w czasach Hope’a: kraj jest zamordystyczną monarchią, głupawo biurokratyczną i niespecjalnie przejmującą się obywatelskimi prawami. Słowem, Rurytania to nieco z jednej strony zwulgaryzowana, a z drugiej – ubajkowiona wizja Austro-Węgier: kraju z zachodnią elitą i europejskim rdzeniem, ale obejmującego również drewniano-błotnistą Europę B, charczącą niezrozumiałymi językami. I taka właśnie, austro-węgierska, jest estetyka filmowej Zubrowki: wojskowi paradują z findesieclowo zakręconymi wąsami i w austriackich mundurach, arystokracja nosi piętrowe niemieckie nazwiska i składa się – jak zauważają bohaterowie filmu – przeważnie z blondynów…”.
http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1578059,1,wymyslone-panstwa-wschodniej-europy.read

Wydaje mi się, że jednak pierwsze sztuczne państwa to zalecane utopie More’a i Campanelli, sztuczne państwa są też w mitach greckich. Nie należy mylić jednak tego motywu z parodiami państw, i popularnymi w oświeceniu krytykami konkretnych państw, pod wymyślonymi nazwami (np. Królestwo Bułgarów i Królestwo Awarów u Voltaire’a, czyli Prusy i Francja) Parodie państw nie przynależą jedynie do kultury anglosaskiej. Na przykład do tradycji tej nawiązywał twórca „Tintina”, belgijski autor Hergé (właśc. Georges Prosper Remi (ur. 22 maja 1907 w Brukseli – zm. 3 marca 1983 w Brukseli). Mamy u niego dwa kraje. Pierwszym jest Syldavia, takie Austro-Węgry, ze stolicą w Klow, narodowym daniem szalszek i przekleństwem „szplug”.

Syldavie

Borduria, jej największy wróg, mówi tym samym językiem (coś jak Serbia i Chorwacja, ale oba kraje piszą cyrylicą), ale ustrojowo bliższy jest ZSRR, gdzie urzęduje dyktator Plekszy-Gladz, jego poddani jak muzułmanie mowią „na wąsy Olekszy-Gladza”. Herge raczej liberałem nie był, lecz chadekiem, więc jak widać rurytańskie spojrzenie nie jest tylko liberalne.

tin2

„…Berło Ottokara – ósmy tom przygód Tintina i jego psa, Milusia.Tintin znajduje na ławce w parku teczkę. Postanawia odnieść ją właścicielowi, którym jest profesor Nestor Alembik – sygilograf. Profesor proponuje reporterowi zostanie jego sekretarzem podczas wyprawy do Syldawii, gdzie profesor ma zrobić zdjęcia pieczęciom królów syldawskich. Tintin zgadza się na bycie sekretarzem profesora i wyrusza z nim do Syldawii. Po wejściu do samolotu, Tintin zauważa, że profesor przestał palić. W trakcie lotu okazuje się, że nie potrzebuje też okularów. W trakcie międzylądowania reporter przypadkiem wpada na profesora i łapie jego brodę (podejrzewa, że jest ona fałszywa, co okazuje się nieprawdą). W trakcie lotu do Klowa, pilot opuszcza klapę pod siedzeniem Tintina i ten spada na wóz z sianem. Wieśniacy doprowadzają go do żandarmerii, a następnie reporter wyrusza do Klowa samochodem, w którym podróżuje mediolański słowik – Bianka Castafiore. Po dotarciu do Klowa, Tintin próbuje dotrzeć na dwór króla Syldawii, Muskara XII, ale jego adiutant, pułkownik Borys, uniemożliwia mu to i nazywa go anarchistą, który chce zagrozić władcy. Następnego dnia, Tintin wpada pod samochód królewski, ale udaje mu się porozmawiać z królem i podzielić się z nim podejrzeniami co do profesora Alembika. Tintin wkracza do sali, w której znajduje się berło Ottokara, ale nie znajduje go. Przechodząc koło sklepu z zabawkami odkrywa jak berło zostało ukradzione. Tintin i Miluś płyną do lasu po przeciwnej stronie fosy i znajdują berło, choć muszą o nie walczyć z bandytami. Tintin goni jednego z nich aż do granicy skraińskiej, gdzie udaje mu się je w końcu odzyskać. Następnie wsiada do skraińskiego samolotu i wyrusza do Klowa. Niestety zostaje zestrzelony i idzie do Klowa na piechotę. W trakcie marszu gubi berło, ale odnajduje je Miluś, który oddaje je Muskarowi XII. W dzień świętego Wladimira (narodowe święto syldawskie) król zostaje kawalerem Zakonu Rycerskiego Złotego Pelikana – pierwszym cudzoziemcem, który dostąpił tego zaszczytu. Wyjaśnia się także sprawa berła – politycy, którzy działali w partii Stalowa Gwardia, byli rewolucjonistami, którzy tworzyli stowarzyszenie ZZRK (Zyldav Zentral Revolutzionar Komitzat) i chcieli, aby Syldawia została przyłączona do Skrainy. Profesor Alembik został przez nich pobity i związany, a w jego miejsce podstawiono jego brata bliźniaka, Alfreda. Tintin wraca do swojego kraju hydroplanem. Towarzyszą mu Tajniak i Jawniak, którzy pod koniec podróży wysiadają z hydroplanu i wpadają do wody…”

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ber%C5%82o_Ottokara

Zob. też:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Afera_Lakmusa

Sztuczne państwo o niebiesko-białej wersji chorwackiego herbu występuje też w serialu „Monk” . Co ciekawe w innym odcinku było morderstwo ambasadora Łotwy, może po tym odcinku były protesty i trzeba było użyć państwa rurytaniopodobnego. Inna sprawa, że kraje oburzają się na krytykę popkulturową, np. Brazylia wojowała z Simpsonami, ale zaskutkowało to jedynie jeszcze mocniejszym kolejnym odcinkiem o Brazylii. Myślę, że parodie państw są tak naprawdę parodia operetkowego kontynentalnego, europejskiego nacjonalizmu i arystokratyzmu. Jest to coś więcej niż żarty jednego z brytyjskich komików z krajów, gdzie traktory są ministrami, to bardzo wnikliwa krytyka kultu historii, i jednoczesnego niedostatku fachowej polityki, jakże typowych dla Europy Wschodniej, i to tak boli Erika von Kuehnelt-Leddina…

Piotr NapierałaPiotr Marek Napierała (ur. 18 maja 1982 roku w Poznaniu) – historyk dziejów nowożytnych, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Zajmuje się myślą polityczną Oświecenia i jego przeciwników, życiem codziennym, i polityką w XVIII wieku, kontaktami Zachodu z Chinami i Japonią, oraz problematyką stereotypów narodowych. Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów. Autor książek: "Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi", "Hesja-Darmstadt w XVIII stuleciu, Wielcy władcy małego państwa", "Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie", "Kraj wolności i kraj niewoli – brytyjska i francuska wizja wolności w XVII i XVIII wieku" (praca doktorska), "Simon van Slingelandt – ostatnia szansa Holandii", "Paryż i Wersal czasów Voltaire'a i Casanovy", "Chiny i Japonia a Zachód - historia nieporozumień". Reżyser, scenarzysta i aktor amatorskiego internetowego teatru o tematyce racjonalistyczno-liberalnej Theatrum Illuminatum

Podobne wpisy

Zostaw komentarz

Paste your AdWords Remarketing code here