• niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Talleyrand. Zdrajca i zbawca Francji

Polecam książkę Robina Harrisa, Talleyrand. Zdrajca i zbawca Francji (Amber W-wa 2008) o jednym z najwybitniejszych polityków i dyplomatów wszechczasów, którego charakter chyba nigdy nie został uczciwie opisany jak pisze za Bulwer-Lyttonem, Harris (s. 7). Philip Dwyer uważał T za człeka z zasadami. Harris uważa T za liberała najpierw utopijnego, potem nieco konserwatywnego.
Charles Maurice de Talleyrand-Périgord, był trochę mitomanem, co potęguje wrażenie krętactwa, ale jego bon moty pokazują patriotę i humanistę. Talleyrandowie nie pochodzili z Perigordów, lecz wlewali sobie, że od nich pochodzą. T urodził się ze zniekształconą prawą stopą była to wada wrodzona, on jednak zrzucił winę na nieuważną opiekunkę (s. 14). W 1769 roku posłano go do Reim, gdzie jego wuj był koadiutorem arcybiskupa (s. 17). W 1770 17-letni T pojechał do seminarium Saint-Sulpice w Paryżu. Romansował tam trochę, a potem opowiadał, ze bardzo dużo. Większość czasów spędzał w lokalnej bibliotece Fleury’ego. W 1785 roku poznał Mirabeau (s. 1785). T był najprawdopodobniej ateista lub deistą i miał problem z podtrzymywaniem hipokryzji jako duchowny (s. 31). W 1785 roku w memorandum bronił poglądu, że KrK nie jest wasalem króla (s. 33). Ks. Choiseula obwiniał za brak próby zapobiegnięcia rozbiorowi RP w 1772 roku (s. 34). Nie rozumiał odwrócenia przymierzy z 1756 roku, a Ch sprzymierzył Francję z Habsburgami. W 1786-1787 roku gdy Mirabeau był posłem w Berlinie, Talleyrand wygładzał jego raporty (s. 35). Powoli w tych latach T przekonywał się do grupy Panchauda i wolnego rynku z GB jaki reklamowali. Calonne’a miał za zero, Vergennesowi miał za złe sojusz z Calonne’m. Sprawa kardynalskiego kapelusza dla T zgubiła się w zamieszaniu afery naszyjnikowej (1785). Grał z ks. Orleanu w karty, ale w orgiach chyba nie uczestniczył (s. 40).

talleyrand_zdrajca_i_zbawca_francji_IMAGE1_135701_1

W 1789 roku za Locke’m bronił prawa własności jako naturalnego i pierwotnego wobec biurokracji (s. 45). Był fizjokratą i zwolennikiem habeas Corpus. Był zwolennikiem połączenia ze stanem III i anulowania instrukcji posłów. Cieszył się z dymisji Neckera ale martwił o Ludwika XVI (s. 50). Doradzał 10 X 1789 r. uporządkowanie finansów na wzór Anglii. Dobra kościoła były jego zdaniem tylko powierzone mu przez naród w zamian za usługi religijne i szpitalne (s. 52). W grudniu skrytykował ideę banku narodowego. Bał się niewymienialnego pieniądz papierowego. W marcu 1790 zalecał reformę miar i wag. Przez Mirabeau i de Laporte’a miał łączność z dworem. Wysłano go w 1791 roku do W. Brytanii by zagwarantował jej neutralność, za Reunion minister Narbonne miał nadzieję uzyskać pożyczkę 50 mln funtów (s. 66). Torysi potraktowali go lekceważąco, a Wigowie uznali za ponuraka (s. 67). Pitt nie był zbyt łaskaw, choć kiedyś latem 1783 korzystał z gościny T (razem z Elliotem i Wilberforce’m). T martwił się, że bracia w wolności (Anglia i Francja) z powodu głupstw i uprzedzeń nie chcą być razem. Zachodwał jednak optymizm że sąsiedzi zza kanału chcą pokoju. Podtrzymano traktat handlowy. Niestety po powrocie jako orleanistę oskarżono T o zdradę. T pomagał uciec przyjaciołom (Narbonne, Baumetz) po czym uciekł do Londynu gdzie dotarł 18 września 1792 roku.

W listopadzie wysłał memorandum do francuskiego MSZ i Dantona, że Francja nie powinna podbijać Europy, lecz wraz z Anglią ją liberalizować (s. 76). Chciał by razem działały one na korzyść uwolnienia Latynoameryki. 5 grdunia postawiono mu zaocznie zarzut zdrady. T. był wolterianinem, innych filozofów ganił za naiwność. Zamiast w drogim Londynie zamieszkał w Juniper Hall. Narzekał, że ludzie we Francji chca konstytucji ale brakuje polityków-kosntytucjonalistów. Wahal się czy nie dołączyć do Germaine de Stael w Szwajcarii, w końcu Alien Act wygnał go z GB, więc na pokladzie „William Penn” wyruszył do Filadelfii. Jeśli Europa legnie w gruzach przygotuje azyl dla przyjaciół w Ameryce – pisał (s. 80). Podczas sztormu poznał w Falmouth Benedicta Arnolda. Mimo wstawiennictwa Hamiltona, Washington go nie przyjął (s. 82). USA starały się nie drażnić rewolucjonistów. T i Beaumetz mieszkali tuż przy Broadwayu w NY. Chcieli założyć bank indyjski by bogaci demokratyczni kupcy nabywali ziemię w USA (s. 83). Mieszkańców Maine uznał za leniwych (interesował się tamtejszymi gruntami), w Albany gościł ich gen Schuyler. Jako jego goście dowiedzieli się o upadku Robespierre’a. Uważał, że NY ma większą przyszłość niż Filadelfia (miał rację) Filadelfię uważał za pustą i zepsutą. Szokowął go brak szacunku dla dzieł sztuki. Rolnictwo uznał za nieinwazyjne i twórcze, w odróżnieniu od handlu. Widział, ze mała liczba ludności hamuje rozwój USA, ale przewidywał, ze to się zmieni. Ganił Brytanię za pogardę wobec Amerykanów, a przecież Ameryka jest całkowicie angielska. 14 czerwca 1796 opuścił USA na pokładzie duńskiego statku „Den Nye Prove”.

W czasach dyrektoriatu monarchiści zbierali się w klubie de Clichy, Talleyrand z kolegami założył Cerce Constitutionel (Sieyes, Constant, Chenier, Garat, Jourdan, Kleber). Taleyrand z trudem trwał jako MSZ. Wzmocnił swoją pozycję przez nawiązanie kontaktów z Napoleonem. Przy cynicznym Barrasie, Talleyrand był idealistą niczym Woodrow Wilson, wolny świat był jego marzeniem (s. 99). Talleyrand i Bonaparte zgadzali się co do Egiptu. Barras nie zwolnił go z MSZ po tzw. aferze panów XYZ bo sam był w nią zamieszany (s. 104). Sieyes był podobn6y do T, ale nadal wierzył w dyrektoriat, który zwalał na T winy za klęski 1799 roku. Talleyrand jako MSZ Napoleona był miły i ojcowski wobec pracowników (s. 119). T odgrywał role dobrego policjanta przy NB. Wobec Prus wyolbrzymiał nienawiść Francji wobec Rosji (s. 125). Przepraszał Prusaków, ze nasza (francuska) „miłość własna czyni nas trudnymi sąsiadami”.

W 1800 Francja znowu władała Italią. Talleyrand dalej mamił Prusy i żywił nadzieje co do swego kumpla Chalesa Foxa i wigów. Lubił dawać rady Amerykanom, np. Robertowi Livingstone poradził by na biznesy z Francuzami miał naprawdę dużo forsy (s. 132). Z chora stopą T nie nadążał za gburem Napoleonem (s. 140). Napoleon nie rozumiał i bał się za to sarkazmu T. Obecność T w MSZ działała uspokajająco na aristoi. Drugi najważniejszy minister, Fouche był jakobinem. T był zwolennikiem równowagi, N – dominacji. Dla T głównym wrogiem była Rosja, nowe turecko podobne monstrum bez kultury (s. 155). Asutria to bastion i trzeba ją wzmacniać. Talleyrand był zwolennikiem niepodległości Polski w imię równowagi. Ale obaj uważali Polaków za warchołów. T tęsknił za pacte familial, NB atakował Hiszpanów (s. 182). Próbował przekonać NB chociaż do sojuszu z Asutrią, jako nieagresywną i konserwatywną (s. 185). Carowi Aleksandrowi I powiedział, że Francja ma niecywilizowanego Władce i cywilizowany naród, a Rosja odwrotnie (s. 187).

Od 1805 T grupuje pokojową opozycję (s. 193) przeciw NB. Korepsondował z Metternichem, ale ten nie dawał już T pieniędzy, bo nie uważał by po 1805 udało się strącić NB (s. 194). To on doradzał NB małżeństwo z Austriaczką. Znowu zaletą była stałość Austrii. W styczniu 1813 NB był bliski aresztownaia Talleyranda. W 1814 już ściskał się z Nesselrode’m. Elba zdaniem T była za blisko Francji (s. 213). Granica z 1792 czy 1798? Ludwik XVIII doceniał pomoc T, ale jak szybko mógł; izolował go. W tych czasach T uważał Prusy za kraj ekspansywny z natury (s. 224)., bardziej jednak bał się Rosji. Hardenberg bronił w Wiedniu Murata, T – legitymizmu (s. 228). Robił T co mógł by Rosja nie dostała całej Polski. Chciał dla Francji lewego brzegu Renu i Belgię , bo przewidywał zjednoczenie Niemiec (s. 239). Guizot oskarżał T o brak charyzmy. Po 1817 niełaska u dworu. W 1824 rku w Izbie Parów bronił wolności prasy (ultrasi przypisywali zabójstwo de Berry’ego lewicowym pismakom – s. 265). Uznał T cenzurę za sprzeczną z duchem epoki. Odwołał się do Malesherbesa, stąd Royer-Collard nawiązał z nim współprace w ramach stronnictwa liberalnego. Kryzys gospodarczy 1825 zjadł część pieniędzy T. W 1827 wobec jezuityzmu Karola X nawet Chateaubriand połączył siły z liberałami w obronie wolnej prasy (s. 272). W 1830 roku jednak cenzura weszła.

Z ramienia nowego orleańskiego rządu pojechał do Londynu/ Najpierw mieszkał przy Portland Place 50, od X 1831 – Hannover Square 21. T żałował starej Anglii po rezygnacji Greya w 1834 roku, jako liberalny konserwatysta jak sam się nazywał był przeciwny reformie wyborczej czym zawiódł swych wigowskich kumpli (s. 287). Jak de Gaulle starał się by Francja była mediatorem pomiędzy USA i Rosją (s. 312). Przewidywał wielka potęgę obu mocarstw, USA lubił, UK drażniło go wejściem na drogę „bezustannej rewolucji” w 1832, Rosję miał za ostatnią ciemnotę i dzicz. Po pojednaniu z KrK na łożu śmierci, wolterianie byli wkurzeni, a kler milczał zakłopotany (s. 303). Stary Talleyrand znowu z wszystkich zrobił balona…

Polecam!

Piotr NapierałaPiotr Marek Napierała (ur. 18 maja 1982 roku w Poznaniu) – historyk dziejów nowożytnych, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Zajmuje się myślą polityczną Oświecenia i jego przeciwników, życiem codziennym, i polityką w XVIII wieku, kontaktami Zachodu z Chinami i Japonią, oraz problematyką stereotypów narodowych. Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów w latach 2014-2015. Autor książek: "Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi", "Hesja-Darmstadt w XVIII stuleciu, Wielcy władcy małego państwa", "Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie", "Kraj wolności i kraj niewoli – brytyjska i francuska wizja wolności w XVII i XVIII wieku" (praca doktorska), "Simon van Slingelandt – ostatnia szansa Holandii", "Paryż i Wersal czasów Voltaire'a i Casanovy", "Chiny i Japonia a Zachód - historia nieporozumień". Reżyser, scenarzysta i aktor amatorskiego internetowego teatru o tematyce racjonalistyczno-liberalnej Theatrum Illuminatum

Podobne materiały

2 komentarze

  1. Rafał Gardian
    Rafał Gardian
    7 czerwca 2016 at 22:54 - odpowiedz

    Niezwykle interesująca postać.

  2. Rafał Gardian
    Rafał Gardian
    7 czerwca 2016 at 23:57 - odpowiedz

    Fajna anegdota krążyła o Talleyrandzie:
    Z okien swojej rezydencji Talleyrand przyglądał się rewolucji na ulicach Paryża. Po pewnym czasie odezwał się do swego lokaja: „Nasi wygrywają”. Na to lokaj: „A którzy to nasi?”. Talleyrand: „To okaże się jutro”.;)

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *