Haydnowski triumf Antoniniego

   Giovanni Antonini, jedna z najważniejszych postaci ruchu wykonawstwa muzyki dawnej na instrumentach z epoki, stał się muzykiem mocno związanym z wrocławskim NFM. Nie bez znaczenia była jego wieloletnia funkcja dyrektora artystycznego festiwalu Wratislavia Cantans. Od lat możemy być we Wrocławiu uczestnikami kilku koncertów Antoninego w skali rocznej. Śledzimy jego nowe projekty, fascynacje i pasje. Ten wielki muzyk wprowadza nas w świat muzyczny łącząc akademicką wnikliwość z wręcz szaleńczą fantazją i kunsztownością swoich interpretacji. Łączą się w jego wypadku skrajne bieguny – żywioł i elegancja, podejście muzykologicznego badacza i śmiała wyobraźnia.

   Gdy poznawałem sztukę wykonawczą Giovanniego Antoniniego, jego głównym polem działania były koncerty włoskiego baroku, zwłaszcza Vivaldiego, ale nie tylko. Do tego doszły szybko dzieła orkiestrowe Bacha, a zaraz potem klasycyzm i wielki projekt Haydn 32, czyli uczczenie 300 letniej rocznicy urodzin Józefa Haydna kompletem jego symfonii. Wszystko wskazuje na to, że będzie to komplet najlepszy, choć osobiście uwielbiam choćby cykl Antala Doratiego dla Decci, czy Adama Fishera dla Nimbusa (swoją drogą jak naturalnie oni to nagrali!). Ale jednak Haydn z Antoninim to nowa jakość. Wszystkie detale tej muzyki oddane są z tak nieziemską subtelnością, że słuchając jej wciąż przecieram oczy. Tak głębokie spojrzenie na strukturę muzyczną wydaje się niemożliwe, a jednak ma miejsce, i to w koncertach na żywo! Temu towarzyszy wyjątkowa ekspresja, znana Vivaldiego pod batutą Antoniniego. Kontrasty barwowe i dynamiczne są potężne, skrzą się i eksplodują w powietrzu. Niektóre pasaże smyczków są też barwowo śmiałe i nieziemskie. To włoski Haydn, przypominający nam, że Austria tam sięgała. Dlatego humor muzyczny, tak lubiany przez kompozytora, czuje się tu jak w domu. Ale nie jest rubaszny, lecz słoneczny, lekki i pełen inwencji. Z germańskiego żywiołu ucieka zatem tak typowa dla niego rubaszność, pozostaje natomiast precyzyjna konstrukcja i dobrze pojęta solidność.

   Ale zobaczmy co było grane. I śpiewane:

Symfonia D-dur Hob. I:96 „Cud”Dov’è l’amato bene? oraz Del mio core – recytatyw i aria z opery Dusza filozofa albo Orfeusz i Eurydyka Hob. XXVIII:13
Che fu mai quel ch’io vidi! oraz Fra un dolce deliro – recytatyw i aria oraz Come il vapor s’accende – aria z opery L’isola disabitata Hob. XXVIII:9
***
Ah, non ferir –  t’arresta – aria z opery Armida Hob. XXVIII:12   
Symfonia C-dur Hob. I:97

Oto wykonawcy:

Giovanni Antonini – dyrygent

Lilit Davtyan – sopran

Il Giardino Armonico

Kammerorchester Basel

   Mieliśmy więc dwie symfonie, w których działy się prawdziwe cuda. Już pierwsze wolumeny serii haydnowskiej są cudowne. Lecz teraz mamy już odcinek 18 serii w sprzedaży, a to, co już na starcie było rewelacyjne ewoluuje w stronę jeszcze lepszego. Aż ciężko w to uwierzyć. W pierwszym, dziesięciopłytowym komplecie, częstym bohaterem obok Antoniniego był jego stary i wierny zespół Il Giardino Armonico. Teraz chyba już zawsze pojawia się zespół Kammerorchester Basel, z którym Antonini nagrał też komplet symfonii Beethovena (w tym świetną IX z naszym Chórem NFM).

   Kammerorchester Basel, wówczas nazywana Serenata Basel, została założona przez absolwentów szwajcarskich akademii muzycznych. Do 1999 roku dyrygował nią Johannes Schläfli. Zespół przyjął obecną nazwę w 1999 roku i od tego czasu nie miał głównego dyrygenta. Od tego czasu orkiestra kameralna rozwijała swój program pod kierownictwem własnych koncertmistrzów i gości, a także we współpracy z wybranymi solistami, takimi jak Maria João Pires, Sol Gabetta, Nuria Rial, Christoph Prégardien, Erwin Schrott, Khatia Buniatishvili i Patricia Kopatchinskaja, a także dyrygentami, takimi jak Trevor Pinnock, Mario Venzago, Heinz Holliger, René Jacobs i Christophe Rousset. Orkiestra wykonuje zarówno muzykę dawną, jak i współczesną, kontynuując tradycję Basler Kammerorchester legendarnego Paula Sachera (1926–1987). Muzyka aż do okresu klasycznego wykonywana jest na instrumentach z epoki. Każdego roku orkiestra zamawia również nowe utwory. Występy często prowadzi koncertmistrz. Wśród dyrygentów gościnnych znaleźli się Paul Goodwin, Christopher Hogwood, Kristjan Järvi, Paul McCreesh i David Stern. Występy gościnne w najpopularniejszych salach koncertowych świata i regularne zaproszenia na renomowane festiwale w całej Europie świadczą o wysokim poziomie uznania dla najbardziej utytułowanej na świecie Orkiestry Kameralnej w Szwajcarii. Od sezonu 2015/16 Giovanni Antonini, z którym Orkiestra Kameralna w Bazylei od lat utrzymuje bliskie relacje artystyczne, jest Głównym Dyrygentem Gościnnym.

   Do roku 2032, czyli z finałem w 300. rocznicę urodzin Haydna, Orkiestra Kameralna wykona wszystkie symfonie Josepha Haydna pod batutą głównego dyrygenta gościnnego Giovanniego Antoniniego, na przemian z jego zespołem Il Giardino Armonico, w cyklach tematycznych obejmujących całą Europę, na instrumentach z epoki, według oryginalnych partytur i w historycznej wysokości stroju 430 Hz. Oczywiście na instrumentach z epoki, co już dawniej było zasadą zespołu.

  Drugą, obok Antoniniego bohaterką koncertu w NFM (26.04.2026) była młoda ormiańska sopranistka Lilit Davtyan. Spodziewałem się, że solistka partycypująca w wyrafinowanym projekcie Antoniniego będzie nieprzeciętna. I rzeczywiście, głos ormianki Lilit Davtyan był zupełnie niezwykły, również wyjątkowo precyzyjny w fakturach i ozdobnikach, łączący wyrafinowanie i emocje ze spontanicznością i stalową techniczną dyscypliną. Jednocześnie sama emisja głosu była nietuzinkowa, myślę, że pasowałaby również do muzyki średniowiecznej, z wyjątkowo naturalnym zaśpiewem, lekkim, dowolnie zagęszczanym vibrato, które często miało w sobie raczej coś pomiędzy trylem, a typowym vibrato. Głos Lilit Davtyan wydał mi się na tyle nietypowy, że od razu przypomniał mi się charyzmatyczny tenor Marco Beasley, który do muzyki wczesnego baroku podszedł z doświadczeniami z Indii, muzyki ludowej i popularnej muzyki włoskiej, tworząc wyjątkowo piękny wokalny amalgamat. Z tym, że Lilit Davtyan jest zdecydowanie mniej „popowa”, te inne komponenty w jej głosie są mniej zauważalne, mniej dominujące. To raczej takie dodatkowe smaczki przy typowej rutynie sopranowej, obecne, lecz nie dominujące.

   Lilit Davtyan jest Ormianką.  Ukończyła Państwowe Konserwatorium w Erywaniu. Po ukończeniu studiów brała udział w Programie Operowym Młodych Artystów Teatru Bolszoj w latach 2021-2023. Lilit wystąpiła też w Projekcie Młodych Śpiewaków Salzburg Festspiele w sezonie 2023. Z nimi zaśpiewała role: „Der Lehnstuhl”, „Die Prinzessin” i „Die Fledermaus” w operze „Dziecko i czary” Ravela. Została również zaproszona do zaśpiewania w nowej inscenizacji „Gracza”, a nadchodzącego lata w wersji koncertowej opery „Lucio Silla”. Wśród jej dotychczasowych osiągnięć znalazły się role takie jak: Kleopatra w „Juliuszu Cezarze” w Teatro Petruzzelli w Bari, debiut w roli Gildy w „Rigoletto” w Deutsche Oper Berlin, nadchodząca rola Paminy w „Czarodziejskim flecie” na Festiwalu Sanxay oraz Morgana w „Alcinie” w Operze w Lille pod dyrekcją Emmanuelle Haim.

   To bardzo młoda artystka, więc nie będę jeszcze sprawdzał, czy „nadchodzące role” już zostały zrealizowane. Faktem jest, że pasowała do temperamentu Antoniniego i jego Haydna, łącząc żywiołowość z umiłowaniem smaczków i detali, chęć oddania najdrobniejszych drgnień muzycznych afektów z dążeniem do niemal matematycznej perfekcji. Była jednocześnie w swoich wykonaniach na wskroś oryginalna, niemal ekscentryczna, a jednocześnie niezwykle solidna, jakby była dwa razy starsza i bardziej doświadczona muzycznie niż jest.

   Pozwoliło to jej, i wspaniale akompaniującej ariom Kammerorchester Basel oddać sprawiedliwość ariom z oper Haydna, które obecnie są prawie nieznane. Ciężko zrozumieć dlaczego, zważywszy na to, jakie są one piękne. Przecież przywraca się do życia opery nieznanych, niszowych kompozytorów XVIII wieku, zaś wspaniały dorobek operowy Haydna czeka na lepsze dni. Jest on chyba jednym z wielkich, największych kompozytorów traktowanych niesprawiedliwie, podobnie jak Liszt, którego cenię ogromnie. Tę moją hipotezę wzmacnia brak natychmiastowej stojącej owacji na końcu koncertu. Ja wstałem od razu, większość publiczności dopiero po bisie. A przecież ludzie często zrywają się bez sensu, po raczej średnich koncertach. Wygląda na to, że pogodna i wysmakowana wrażliwość muzyczna Haydna nie do końca współgra z emocjami ludzi XXI wieku. Tak samo jak nie współgra z nimi gotycki romantyzm Liszta. Ludzie oderwali się od dwóch największych biegunów muzyki europejskiej. Chyba rzeczywiście głupieją, jak wieszczą niektórzy naukowcy. Jeśli tak jest, to Antonini jest nie tylko arcygenialnym dyrygentem, ale też lekarzem. Bo przecież w końcu wstali…  

O autorze wpisu:

Studiował historię sztuki. Jest poetą i muzykiem. Odbył dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badał kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. Te badania zaowocowały między innymi wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej, a także licznymi publikacjami i wystąpieniami. . Jacek Tabisz współpracował z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku był prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, wybranym na trzecią kadencję w latach 2016 - 2018 Jego liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.tv, natemat.pl, liberte.pl, Racjonalista.pl i Hanuman.pl. Organizator i uczestnik wielu festiwali i konferencji na tematy świeckości, kultury i sztuki. W 2014 laureat Kryształowego Świecznika publiczności, nagrody wicemarszałek sejmu, Wandy Nowickiej za działania na rzecz świeckiego państwa. W tym samym roku kandydował z list Europa+ Twój Ruch do parlamentu europejskiego. Na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzi pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami jego działalności. Jacek Tabisz jest współtwórcą i redaktorem naczelnym Racjonalista.tv. Adres mailowy: jacek.tabisz@psr.org.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

trzynaście − 12 =