Dlaczego Europa nie ma europejskiej religii?

Semickie religie opanowały Europę. Czy do końca? Czy musi tak być? Czy kiedykolwiek pasowały one do Europy? Staram się odpowiedzieć na to pytanie w niniejszym klipie video:

http://www.youtube.com/watch?v=uBfzTTA7QEU

O autorze wpisu:

Piotr Marek Napierała (ur. 18 maja 1982 roku w Poznaniu) – historyk dziejów nowożytnych, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Zajmuje się myślą polityczną Oświecenia i jego przeciwników, życiem codziennym, i polityką w XVIII wieku, kontaktami Zachodu z Chinami i Japonią, oraz problematyką stereotypów narodowych. Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów w latach 2014-2015. Autor książek: "Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi", "Hesja-Darmstadt w XVIII stuleciu, Wielcy władcy małego państwa", "Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie", "Kraj wolności i kraj niewoli – brytyjska i francuska wizja wolności w XVII i XVIII wieku" (praca doktorska), "Simon van Slingelandt – ostatnia szansa Holandii", "Paryż i Wersal czasów Voltaire'a i Casanovy", "Chiny i Japonia a Zachód - historia nieporozumień". Reżyser, scenarzysta i aktor amatorskiego internetowego teatru o tematyce racjonalistyczno-liberalnej Theatrum Illuminatum

55 Odpowiedź na “Dlaczego Europa nie ma europejskiej religii?”

  1. Zgadzam się . To co przyszło i przychodzi z Bliskiego Wschodu nie jest dobre. Europejskie religie to: kulty starosłowiańskie , celtyckie , germańskie czy politeistyczne religie Greków i Rzymian. Prof. Aleksander Krawczuk to dobrze przedstawił. Czytałem parę jego dzieł. Gdy pod koniec IV w. chrześcijaństwo zostało uznane za jedyne dozwolone wyznanie w Imperium Romanum , to Cesarstwo upadło po upływie 3 pokoleń. Dziwna zbieżność. A może nie.

    1. Przyczyn upadku cesarstwa (zachodniego, bo wschodnie trwało jako Bizancjum) było bardzo wiele: najazdy ludów ościennych, powstania niewolników i niewydolna gospodarka oparta na niewolnictwie, kilka epidemii, nieurodzaje, przerost biurokracji, korupcja w armii…

      1. Jasne, nawet można bronic tezy ze jezusizm byl ideologią obronną, ale też i stanowil problem. Dziś ludzie wierzący nie kapują ze to wolność słowa jest świętością a nie staruch w bialych szmatkach

      2. Ideologia chrześcijańska też przyczyniła się do upadku. Święty Augustyn pisał o wydarzeniach z 410 r. – Rzym upadł to straszne ale jest jeszcze królestwo boże nie z tego świata. Więc mamy skupienie się na religijnych iluzjach , a nie na świecie rzeczywistym . Coś było więc na rzeczy.

      1. Bo pogańscy cesarze też prowadzili lokalne wojny, tłumili powstania, prowadzili ekspansję i rozszerzali granice imperium.
        W wymiarze politycznym „chrześcijańscy cesarze” (z ewangelicznego punktu widzenia ta zbitka słowna oksymoron) byli wiernymi kontynuatorami rzymskiej polityki, a nie naśladowcami Chrystusa.

  2. Chrześcijaństwo bez trudu wyparło religie pogańskie, bo jest w porównaniu z nimi bardzo wyrafinowane intelektualnie. To dość śmieszne, że ateista głosi wyższość tych religii – chyba na złość, a nie z głębszego przemyślenia tematu.
    Przecież judeochrześcijańska wizja świata w porównaniu do pogańskiego (greckiego, rzymskiego itd.) politeizmu typu kosmicznego (bóstwa przypisane do sił natury) przybliżyło nasze (Europejczyków) myślenie do …ateizmu. W Rzymie chrześcijan zbijano właśnie pod zarzutem ateizmu.
    I nie chodzi wyłącznie o to, że judeochrześcijański Bóg jest tylko jeden, ani o to, że jest niewidzialny (stąd zakaz robienia wizerunków), ale przede wszystkim chodzi o to, że jest on transcendentny wobec natury – czyli natura zachowuje daleko posunięta autonomię wobec sił nadprzyrodzonych, przyroda ma swoje autonomiczne prawa (stąd też mamy rozwój nauk empirycznych właśnie w Europie).
    Powiedzmy to sobie jasno: nie byłoby żadnego ateizmu gdyby wcześniej Europy nie zdominowało chrześcijaństwo.

      1. porównuję religie religią
        Augustyn był biskupem i teologiem.
        Petroniusz, o ile wiem, nie był kapłanem, przywódcą duchowym, albo kimś w tym rodzaju.
        Poza tym wcale nie odwołuje się do Augustyna tylko do pism Nowego Testamentu.

  3. Bóg, który rozpala na pustyni krzewy; bóg, który bajdurzy z Mojżeszem i napuszcza go na lud; który sprawia że morze się rozstępuje by uratować jednych i podstępnie zabić drugich; i w końcu bóg, który staje się człowiekiem ułomnym i krwawiącym, choć czasem chodzi po wodzie i uspokaja burzę, i taki bóg ma być transcendentny wobec natury, podczas gdy natura zachowuje autonomię wobec sił nadprzyrodzonych? Przecież to jest kpina!

    1. Kpina? To niech pan wytłumaczy dlaczego ci oświeceni (zdaniem ateistów) Rzymianie skazywali chrześcijan na śmierć pod zarzutem …ateizmu?
      No czemu?
      Pan to ocenia z punktu widzenia XXI-wiecznego ateisty, co jest błędem. Proszę spojrzeć na to nieco głębiej i w kontekście historycznym. Proszę spróbować sobie wyobrazić, co wniosła judeochrześcijańska filozofia do ÓWCZESNEJ kultury?
      Zastanowił się pan nad tym?
      Bóg Żydów tym się różnił od WSZYSTKICH bóstw czczonych wszędzie dookoła, że nie był częścią natury. To co pan opisuje to są przypadki chwilowych i lokalnych ingerencji w naturę – ingerencji z ZEWNĄTRZ. I Biblia takie przypadki (dość rzadkie biorąc pod uwagę skalę czasową biblijnych wydarzeń) nazywa cudami – czyli czymś co jest wyjątkiem, natomiast codzienną regułą jest natura, która rządzi się swoimi prawami.
      W myśleniu Egipcjan, Greków, Rzymian wszystko było cudem: fale morskie posyłał Posejdon, słońcem poruszał (a nawet nim był!) Helios, Afrodyta czyniła kobiety płodnymi, rynkami rządził Merkury, miłosnymi uniesieniami Eros, Hefajstos wulkanami, Dionizos urodzajem itd.itp.
      Należało składać nieustanne ofiary tym bóstwom, aby zapobiegać problemom wywoływanym przez siły natury.
      W judeochrześcijańskiej wizji natury Bóg był co najwyżej rzadkim gościem. Ta religia zakazywał utożsamiania Boga z siłami przyrody (stąd zakaz czynienia wizerunków Boga). Ta religia nie przewidywała żadnych ofiar w intencji wpływania na urodzaj, pogodę, zdrowie itp.
      To był milowy krok w stronę ateizmu – ateiści powinni to docenić, ale nie potrafią bo są zbyt zacietrzewieni ideologicznie.

      1. Milowym krokiem byly hellenistyczne filozofujace elity. Chrzescijanie wzieli podstawy swej etyki od stoików (szkoda że nie epikurejczyków) etyka religijna zawsze jest całkowicie „cudowna”, to filozofia ma wątpliwości. Pan myli chrześcijaństwo filozofa Np Augustyna z chrześcijaństwem tlumu który rozwalam bibliotekę aleksandryjską. Poczytaj pan stoika Senekę, toż to czysty jezusizm

      2. Bibliotekę aleksandryjską zniszczyli kolejno dwaj cesarze: Juliusz Cezar i Aureliusz. Potem spłonęła jeszcze raz w powstaniu żydowskim . Ateistyczna propaganda to słaby podręcznik do historii.
        A pana uwagi o Jezusie są bez związku z tematem, bo nie rozmawiamy o etyce, tylko o poglądzie na świat.
        Powtarzam: ciemni Rzymianie mordowali chrześcijan za ateizm.

        1. To ze ktoś niszczyl ja też nie zwalnia od winy. Nawet w historii kościoła katolickiego pióra ksiedza 4 tomy, przyznaje on ze bibliotekę zniszczyli chrzescijanie, wiec proszę nie łgać

          1. Owszem – nie zwalnia od winy, ale tego …kto zniszczył – a nie byli to chrześcijanie. Żaden z czterech odnotowanych przez kronikarzy pożarów biblioteki nie był intencjonalnym atakiem na księgozbiór – miał miejsce „przy okazji”.
            W zamieszkach, o których pan mówi spłonęło kilka świątyń, w tym także budynek jednej ze świątynnych bibliotek, ale historycy bardzo wątpią, czy w tym czasie znajdował się tam jeszcze jakiś ważny księgozbiór. Najprawdopodobniej nic tam już nie zostało po poprzednich czterech pożarach.
            Tak czy owak celem ataku nigdy nie była sama biblioteka.
            Hypatia też nie została zaatakowana jako filozofka, tylko jako wyraźnie zaangażowana polityczka. Inna rzecz, że chrześcijanie, zgodnie z ewangelią, nie powinni się w ogóle angażować w polityczne spory, ale to już inny temat.

  4. Charakteryzująca nawet najsławniejszych katolików nader prymitywna, obsesyjna wiara w zjawy (Augustyn wierzy mocno w faunów napastujących kobiety; Tomasz z Akwinu — w demony wpływające na pogodę; papież Grzegorz I — uczczony przydomkiem Wielkiego i rzadkim tytułem doctor Ecclesiae, przyznanym prócz niego jednemu tylko papieżowi, przez z górą pięćset lat źródło chrześcijańskiej inspiracji i „nauki” — wypełnia cztery książki stekiem nonsensów, od których włos się jeży, na przykład doniesieniem o zakonnicy, która nieopatrznie połyka szatana siedzącego na liściu sałaty itp.; wszystko najzupełniej serio!), owa nader prymitywna wiara w zjawy, groteskowa psychoza strachu przed diabłem, tłumiony popęd seksualny i bezgraniczna żądza wzbogacania się sprowadziły na miliony ludzi, zwłaszcza na kobiety, śmierć w strasznych męczarniach.

  5. P.Tomek@ Co do Europy. Rzym bardziej zaszkodził niż pomógł Europie.
    Co do filozofii judeochrześcijańskiej, to nie ma czegoś takiego jak filozofia judeochrześcijańska. Przypomnę że filozofia stawia pytania, zaś myśl judeochrześcijańska daje wyłącznie odpowiedzi.
    Co do natury boga Żydów, to nieprawda, że te boskie interwencje to tylko jakieś incydenty. Gdyby powycinać z biblii wszystko co traktuje o działalności boga w świecie, to pomijając fakt, że taką biblię czytało by się krótko, ale co istotne, w ogóle nie byłoby problemu, gdyż nie miał by Pan w co wierzyć; tzn. naród żydowski nie błąkał by się po pustyni, a Jezus o ile by się narodził to i tak nie stał by się chrześcijaninem bo nie miał by go kto ochrzcić, i nie byłoby zesłania ducha świętego. Zatem dokładnie wszystko co stanowi podstawę i przedmiot Pana -jak mniemam- wiary, jest nieodłącznie związane z tym, że bóg gmera w przyrodzie. Popatrzcie na ptaki na niebie (tak to jakoś szło), nie sieją a jedzą, ponieważ bóg stale o nich dba. Albo: cokolwiek uczynicie jednemu z najmniejszych, mi czynicie. Czyli bóg mówi jasno, że jest immanentny ze wszystkim: tak z ziarnem dla bezrobotnego ptactwa jak i z samym ptactwem. Albo jeszcze inaczej: gdyby przyjąć, że na czas tzw. cudów bóg staje się immanentny z naturą, a w przerwach pomiędzy cudami jest transcendentny, to mamy przepis na boga, o którym zasadniczo nie nie da sie nic powiedzieć (np. czy jest dobry czy zły), ale z cała pewnością jego transcendentność musiałaby być niezupełna, a to co jest niezupełne nie może być absolutne. Chyba że mamy odczynienia z dwoma bogami -jeden mieszka w hałdzie węgla a drugi w ogóle nigdzie nie mieszka, ale wizja takiego boga z pewnością Pana odrzuca bardziej niż wizja boga immanentnego. Na koniec tego dodam, że ani rzekomy monoteizm, ani rojenia na temat transcendentnego boga nie dodają mu skrzydeł, jak i samej religii więcej powagi i sensu.
    A teraz spróbuję odnieść się do tego co Pan napisał. Ludkowie od Chrzciciela Jana, mieli brzydki zwyczaj profanowania rzymskich miejsc pochówków. Dlaczego nawiedzali akurat katakumby? Z pewnością jako niewolnicy nie mogli pójść sobie do knajpy by dyskutować o wizji nowego królestwa, to oczywiste. Jednak z punktu widzenia Rzymian, po prostu pili wino na cmentarzu. Do tego kwestionowali boskość cesarza; i Pana zdaniem to ma stanowić podwaliny dla ateizmu (?)

    1. Filozofia proponuje teorie opisujące świat i w Biblii to znajdujemy.
      Bóg Biblii jest wciąż obecny w ludzkiej świadomości, bo Biblia jest opowieścią o relacji człowieka z Bogiem, natomiast wtargnięcia Boga w świat przyrody to tak naprawdę trzy epizody w Biblii: (1) wyjście z Egiptu i zdobywanie Kanaanu, (2) aktywność proroka Eliasza, (3) aktywność Jezusa.
      W międzyczasie mamy pustkę pod tym względem. Z takimi kluczowymi postaciami, jak np. Dawid autorzy biblijni nie łączą żadnej takiej cudownej ingerencji Boga.
      To jest oczywiste, że aby być ateistą trzeba zakwestionować, jakoby cesarz był bogiem. Pseudoracjonalista być może uważa inaczej.

      1. Stworzenie Ewy, szałowa fryzura Samson, ciąża Elżbiety, potop, kruki karmiące Eliasza, potem Eliasz wskrzesza zmarłego, rozdzielenie wód Jordanu, ochrona Dawida przed Saulem, i setki innych przypadków opisanych w biblii, które świadczą dobitnie o charakterze biblijnego boga -ale powtarzam się. W ogóle odnoszę wrażenie jakby dzieci boże (co najmniej) się wstydziły za boga i miały mu za złe, że zamiast siedzieć cicho i się nie wychylać, co rusz a to jakaś kara a to jakaś łaska. W tym sensie bóg jest postacią tragiczną.

      2. Spór o definicję filozofii jest jałowy w tym momencie i nie mam zamiaru spierać się o słówka. Jak zwał tak zwał, bo nie ulega kwestii, że judeochrześcijaństwo miało określony pogląd na świat i był to pogląd, wedle którego obecność Boga w przyrodzie jest znikoma w porównaniu z wszechobecnością (żeby nie powiedzieć współistotnością) bóstw w przyrodzie wedle wizji tak gloryfikowanych przez pana Piotra religii Słowian, Germanów czy, Celtów.

      3. @darekpiotrek
        Pan nadal nie zrozumiał czym się różnią cuda, o jakich czytamy w Biblii od pogańskiego przekonania, że za każdym zjawiskiem przyrody stoi aktywność jakiegoś bóstwa.
        Cud opisany w Biblii to sytuacja wyjątkowa: ingerencja Boga w naturalny porządek rzeczy – a to oznacza przekonanie o tym, że istnieje naturalny (czyli niesterowany przez Boga) porządek – prawa natury jakbyśmy dziś to nazwali.
        Te ingerencje mają charakter lokalny (w sensie czasowym i przestrzennym).
        Świadkowie często wykazują sceptycyzm, np. Miriam mówi w scenie tzw. zwiastowania: „jak zajdę w ciążę, skoro jeszcze nie spałam z żadnym facetem?” Dlaczego tak mówi? Bo zna naturalny porządek rzeczy i wie w przybliżeniu skąd tak normalnie biorą się dzieci.

      4. Mógł bym zapytać: gdzie mieszka transcendentny Bóg?, i spodziewam się krótkiej odpowiedzi: poza kosmosem w transcendentnym niebie. Chrześcijańskie niebo przestało pretendować do miana transcendentnego w chwili gdy zmartwychwstały Jezus, nie porzuciwszy swojego ciała, wstąpił na niebiosa i siedzi po prawicy ojca by sądzić żywych. Nie da się obronić koncepcji, że niebo zamieszkiwane przez cielesnego Jezusa i cielesną Maria jest transcendentne wobec świata fizycznego. Tak więc 'pozakosmiczne’ niebo, w którym mieszka masa w ilości około 130kg, jest absurdem. I nie ma transcendentnego boga Jahwe, gdyż ten którego znamy z mitów judeochrześcijańskich, jest współistotny z cielesnym Jezusem.

        1. z pana słów wynika, że pańska bardzo precyzyjna wiedza o transcendencji jest znacznie obszerniejsza niż moje mgliste o niej wyobrażenia, więc byłoby z mojej strony arogancją, gdybym się ośmielił pouczać pana w tej materii
          rispekt

  6. Chrzescijanstwo to był produkt ktory wyparł lokalne wierzenia z powodu ze był produktem ktory doskonale sie nadawał do rzadzenia ludem i był prostszy niz politeizm.
    (1) Ktozby pamietał tych wszystkich bogow, ktory jest od czego, do ktorego trzeba sie modlic i o co. A tak jest jeden bog i stworzyciel i kontroler ktory zaglada w majtki. Dla prostego ludu to wielkie ułatwienie.
    (2) Czesc emigracji zydowskiej przeszła na ten „judaizm light” i przyczynila sie do czczenia swojego boga, i aktywne rozprzestrzenienianie sie chrz. Mnie tezby schlebiało gdyby np. Amerykanie sie modlili do jakiegos staro-wolskiego boga.
    (3) Uosobienie boga to było genialne posuniecie, o wiele bardziej działa na emocje kobiet niz jakas planeta czy słoneczko (Jezus malusienki vs malutkie słoneczko? , Jezusik wygrywa w cuglach w psychice kobiet)
    (4) Chrz. doskonale popierało wszelkie niesprawiedliwosci społeczne, i przygotowywało do wojen. Matko, bog poswiecił swojego syna za ludzkosc, a ty nie chcesz oddac swojego syna na wojne?
    (5) Geje sobie upodobali Chrz. (kler) jako sposob na zycie. Paweł z Tarsu (gej) zdał sobie sprawe, ze jedyna szansa dla gejow na znosne zycie jest kapłanstwo i oszukiwanie kobiet bogiem i pozyczył sobie do tego chrz. Lokalni europejscy geje z ochota zabrali sie do „szerzenia wiary” – celibat 1074 – chrz. to oaza dla gejow.

    To kilka powodow sukcesu chrz.

    1. szkoda tylko, że żaden z nich nie jest prawdziwy
      przez pierwsze 4 wieki chrześcijaństwo rozwijało się nie będąc żadnym narzędziem władzy nad ludźmi
      1. mnogość bóstw jest bardzo atrakcyjna dla prostego ludu, co widać po dziejach Izraela, który miał zawsze ciągoty do politeizmu (przywracanie monoteizmu wymagało regularnych „reformacji”), widać to też w kościele katolickim i prawosławnym, które mnożą swoisty substytut panteonu bóstw w postaci świętych, ikon i figur oraz relikwii.
      2. wyznawcy judaizmu, zwłaszcza po 70r.n.e. bardzo nielicznie przyjmowali chrześcijaństwo
      3. wcielenie było z punktu widzenia żydów straszliwym zgorszeniem (widzieli w tym złamanie drugiego przykazania) zakładając więc, że to był wymyślone, to było wymyślone skrajnie głupio
      4. chrześcijaństwo było wyjątkowym sprzeciwem wobec niesprawiedliwości – być może nie wszystko odpowiada standardom humanisty żyjącego w XXI wieku, ale w w I w.e. to było rewolucyjne
      5. Paweł z Tarsu nie głosił żadnego kapłaństwa – przeciwnie znosił je! W teologii Pawła jedynym kapłanem jest Chrystus. A teoria że był gejem to czysty wymysł pozbawiony podstaw – nie ma możliwości, by tą hipotezę zweryfikować, więc nikt, to aspiruje do racjonalności nie powinien jej wygłaszać.

  7. Świątkowski strasznie manipuluje wyciągając dziwne wnioski z faktu, że chrześcijan skazywano na śmierć za „ateizm”. Owszem skazywano, ponieważ nie czcili PAŃSTWOWYCH BÓSTW. Cały grecko-rzymski panteon był przez nich odrzucany i traktowany jako złe duchy. Zatem po pierwsze, albo w nie niewierzyli w takim wypadku byli istotnie ateistami, ale tylko w stosunku do rzymskich bóstw, albo wierzyli jako w twór szatana, wówczas ateistami nie byli. Po drugie władze rzymskie doskonale wiedziały, że wierzą w „swojego Chrestosa ” i wyznają „szkodliwy zabobon” jak pisał Tacyt, zatem nie mogły ich traktować jako ateistów w klasycznym znaczeniu tj. takim w którym odrzuca się wszelkie siły nadprzyrodzone – a takie pojęcia były wówczs doskonale znane. Wielu filozofów było ateistami , jak choćby wspomniany Epikur.

    1. To nie moja wina, że zacofani Rzymianie w tak prostacki sposób definiowali pojęcie ateizmu.
      W ich religianckich umysłach nie mieściło się, że ktoś może chcieć uznać tylko jedno bóstwo (sami byli gotowi czcić wszelkie bóstwa i boginki – nawet tzw. „nieznanych bogów”), ale też nie mieściło im się w głowach, że można czcić bóstwo nie przedstawiwszy go sobie w postaci posągu i twierdzić że bóstwo jest niewidzialne.
      Skoro więc pierwsi chrześcijanie nie chcieli czcić innych bóstw, a ich własnego bóstwa nikt nigdy nie zobaczył – uznano ich za ateistów.
      Takie są fakty.
      Wiem że te fakty są dla ateistów zadrą w tyłku, bo ateistyczna propaganda od lat snuje kłamliwą narrację o tym, że ciemni chrześcijanie zniszczyli oświecony Rzym, a tu – psia mać – fakty są odwrotne: ciemni byli rzymianie (a ich państwo to był taliban), którzy niszczyli chrześcijaństwo pod zarzutem …oświecenia.

      1. to chrześcijańscy historycy tak to ujmują, Rzymianie mogli najwyżej mówić o bezreligijności, braku kultu. Chrześcijańscy żołnierze byli karani w armii, jeśli nie przysięgali na Janusa i Jupitera.

      2. „zacofani” Rzymianie byli pod każdym względem mniej zacofani od Chrestosowców, podczas panowania Juliana Apostaty wyśmiewali chrześcijańskie spory sekciarskie w teatrach, chrześcijanie, w czasch gdy mieli cesarzy po swojej stronie, wyrażali sprzeciw w bardziej chamski sposób, np. demolując światynie rzymskie. Pana podejście do Rzymian jest typowo chrześcijańskie – skrajnie ośmieszające i nietolerancyjne. Dobrze, że było oświecenie, i wzięło takich jak pan za pysk.

      3. Rzymianie zacofani? Wolałbym żyć w „zacofanej” Starożytności z akweduktami i kanałami niż w „oświeconym” Śreniowieczu z jego fekaliami płynącymi ulicami.

        1. panie Dariuszu…. co za naiwność
          Życie w Rzymie byłoby znośne pod warunkiem, że byłby pan w elitarnej grupie patrycjuszów, liczącej mniej niż 1% populacji. W miarę znośny był jeszcze los niewolnika któregoś z owych patrycjuszy (pomijając fakt, że mógł on go w każdej chwili zabić)
          Ale o wiele bardziej prawdopodobne jest, że żyłby pan w cuchnących slumsach przeludnionego do granic wytrzymałości Zatybrza, albo byłby pan niewolnikiem na galerze, w kopalni siarki lub na jakiejś plantacji. Nieco lepszy, choć bardziej niepewny był żywot gladiatora lub żołnierza.
          A zakładając, że trafiłby pan jednak do wąskiej elity, to życie na jakimś średniowiecznym zamczysku byłoby nawet znośne, bo były w nich kible a nieczystości usuwano na zewnątrz. Zapewniam że w takim zamku śmierdziało znacznie mniej, niż pałacach doby renesansu czy baroku, gdzie kibli nie było.

      4. Athenagoras ateński w 2 wieku polemizował z zarzutem ateizmu wobec chrześcijan. A także z zarzutem kanibalizmu (ktoś zapewne usłyszał coś o obchodzeniu pamiątki wieczerzy pańskiej i rozpowszechnił absurdalna plotkę). Takie są informacje źródłowe na ten temat.
        Fakt że wśród chrześcijan miały miejsce spory pokazuje tylko tyle, że panował wśród nich pluralizm poglądów i byli wolni od dogmatyzmu – w przeciwnym razie nie byłoby czego wyśmiewać, czyż nie?
        A co do mojej straszliwej nietolerancji cóż …bardzo przepraszam wszystkich starożytnych rzymian za to że ich ośmieszam. Wybaczcie, że jestem w stosunku do was jak „Charlie Hebdo”.
        Pana panie Piotrze też przepraszam, bo widzę że chyba nieopacznie obraziłem pańskie uczucia romanoafilskie.

        1. No i w ten sposób dokonał pan chytrej ucieczki w przód. Próbuje pan sprowadzić dyskusje do ogólnocywilizacyjnych zdobyczy Imperium Romanum w momencie gdy teza pańskiej pogadanki (wyższość religii pogańskich nad chrześcijaństwem) okazała się się śmieszną – w szczególności z punktu widzenia ateisty.
          A co do epokowych osiągnięć Rzymu, to trudno, żeby w tak potężnym imperium przez tyle wieków nie wymyślono zupełnie niczego, więc kilka innowacji się znalazło. Głównie technicznych – z resztą większość na potrzeby armii (w końcu to było imperium przemocy) oraz dla umacniania administracji państwowej.
          Ale już na polu nauk przyrodniczych straszliwa mizeria, nie tylko w zestawieniu z okresem helleńskim, czy z Arabami, ale nawet w porównaniu do europejskiego średniowiecza.

    2. oczywiście to prawda. Rzymu przed rakiem chrześcijaństwa bronili ateistyczno-stoiccy myśliciele tacy jak Lukian i Celsus. Oraz zabity przez własngo ucznia-kryptochrześcijanina Pelagiusz.

  8. @TOMEK ŚWIĄTKOWSKI
    Ad 1: Lokalnie tak, ale dla silnego koscielnego panstwa panującego nad wieloma narodami potrzebny był bog bogow, czyli jeden bog. Po okresie innowacji (3 wieki) okazało sie ze chrz. idealnie pasuje do rządzenia ludem, po małych adaptacjach. Zgadza sie, ze ludzie lubią stwarzac lokalnych pomocnikow, minibogow, swietych. Na prawde myslisz, ze to zydowskie bostwo w jakis sposob jest przyczyną wszechswiata i jednoczesnie caly czas cie podgląda, szczegolnie interesuje je seks?

    Ad 2: Ja mowie o okresie po IV wieku. Zydzi emigranci zauwazyli, ze gdy czczą swojego boga (chrz), ale bez judaizmu, i porzucą te smieszne stroje, to nikt ich nie dyskryminuje. Zobacz w Polsce, wg rocznika statystycznego mamy ok. 3000 wyznawcow judaizmu, a rocznie są ubijane rytualnie tysiące krow. Wynika z tego, ze rodzina czysto judaistyczna spozywa conajmniej jedną krowe dziennie.

    Ad 3: Ja nie mowie teraz jak to widzą zydzi tylko o tym jak to widzi władca ktorzy porzuca modlenie sie do słoneczka i zastepuje modłami do uosobionego boga. Jest to o wiele bardziej emocjonalne, i namacalne. Kazda matka kocha swojego syna, wiec potrafi sie doskonale wczuc w Maryske, a jakiestam odległe Marsy i Jowisze ją nie obchodzą.

    Ad 4: Zgoda, początkowe chrz było humanitarną wersją starych wierzen. Ale dzisiejszy katolicyzm ma niewiele wspolnego z poczatkowym chrz. To jest karykatura chrz, zaadoptowana do sprawowanie władzy nad ludem (i pasozytnictwo kleru). Dzis to wojownicze chrz mozna by zastąpic chrzescijanskim ateizmem, odrzucic bzdury i zabobony, zachowac to co dobre.

    Ad 5: Wszyscy apostołowie to geje, z wyjątkiem Piotra. Jezus tez był przedstawiony jako gej. To nie jest nic ponizającego, ale to dlatego zydzi nie lubią chrz. bo to byl judaizm light wprowadzony przez gejow. Wg opowiesci zydzi uwielbiali Jezusa, nawet 3 dni przed ukrzyzowaniem. Ale gdy sie dowiedzieli o jego pedofilskich czynach to nie było miejsca na wybaczenie – ukrzyzowac go. Tak jak dzisiaj wielu by chetnie ukrzyzowalo gejow za samo gejostwo.

    1. 1. Nie zauważyłem, żeby politeistyczne państwa, jak Egipt, Grecja, czy Rzym był zarządzane mniej sprawnie, niż średniowieczne państwa katolickie. Ponadto zwraca uwagę fakt, że monoteistyczna Reformacja, która walczyła z ówczesnym substytutem politeizmu (czyli kultem świętych i ikon) przyniosła takie idee jak pluralizm, albo oddzielenie państwa od kościoła – czyli zaczęła pozbawiać religię udziału we władzy.
      Uwagi o seksie pomijam, bo nie łączę praktyk katolickiego kleru z Bogiem Żydów.
      2. IV wiek, to jest dokładnie ten moment kiedy chrześcijaństwo się sprzedało za udział we władzy. Taki handel zawsze prowadzi do mnóstwa kompromisów, więc działalność polityczna ówczesnego kościoła niewiele mówi o chrześcijaństwie. (co do skali uboju rytualnego: mięso idzie na eksport do krajów muzułmańskich)
      3. Opowieść o narodzeniu powstała jednak w środowisku żydowskim, więc teza że wymyślono ją po to by wzruszać pogańskie kobiety jest dość naciągana.
      4. Chrześcijaństwo się rozprzestrzeniało z olbrzymim tempie zanim zaczęło mieć cokolwiek wspólnego ze wspólnego z „dzisiejszym katolicyzmem”, a to oznacza, że było atrakcyjne dla mas – właśnie dlatego, że było humanistyczne i dowartościowywało każdą ludzka istotę, głosiło równość i braterstwo ludzi. Jak pisał Paweł: „nie ma Żyda i Greka, nie ma mężczyzny i kobiety – wszyscy są jedno”. Ale tak czy owak społeczne rozwarstwienie w średniowieczu było i tak mniejsze, niż w Rzymie.
      5. Cóż tu komentować – jeśli brak wzmianki o żonie jest dla pana ostatecznym dowodem na homoseksualizm… Ot..ile warta logika racjonalistów. Dziwne wprawdzie czemu np. apostołowie rozmawiają z Jezusowi o tym, czy warto się żenić, albo że Jezus z takim zachwytem się wyraża o znaczeniu więzów małżeńskich. Dziwne że podobnie pisze Paweł, a nawet pisze o znaczeniu współżycia męża z żoną (stanowczo odradzając „białe małżeństwo”)
      Tak to już jest – jeden ateusz udowodni, że Jezus był gejem, drugi ateusz udowodni, że się ożenił z Marią Magdaleną (albo w ogóle miał harem), trzeci że go wcale nie było…
      A ateistyczne owieczki będą kupować coraz to nowe obrazoburcze broszurki przekonane że oto są bezkompromisowymi antyklerykałami … i biznes się kręci.

      1. 5. Paweł z Tarsu zawłaszczył wczesne chrzescijanstwo i wprowadził swoją gejowską sekte. Nb. Jezus to postac jedynie literacka, jak Harry Potter. Owszem, w sredniowieczu zył pewnie niejeden Harry i niejeden Potter ale nie mieli takich umiejetnosci jak ten „prawdziwy” Harry. Dzisiaj Jesus jest przedstawiany jako aseksualista. Ale oryginalnie był to gej jak Paweł. Kosciołowi to schlebia gdy J jest łączony z Marią Magdaleną, bo przeciez wg KrK lepszy hetero niz gej. Byc moze J był biseksualistą?
        A tak na prawde to J mogł na mocy swojej boskosci zapragnąc seksualnie i chłopcow i dziewczynki, to nic trudnego dla kogos kto chodzi po wodzie. Po prostu opanował sztuke zmiany orientacji seksualnej wg zyczenia. A Paweł pisze i pochwala małzenstwo miedzy kobietą i mezczyzną? Dlaczego nie? Przeciez nie bedzie zmuszał osob hetero do przejscia na homo. Zreszta w tamtych czasach kazdy zydowski gen był na wage złota, i stąd nawet geje byli zmuszani do małzenstw z kobietami, aby nasienie sie nie zmarnowało.
        Zreszta stąd tez wynika przerwa w literackim zyciorysie Jezusa miedzy 12 a 30 rokiem zycia. Zycie Jezusa to zycie Pawła, ale Paweł za młodu był okrutnym gejem. Pawłowi nie starczyło po prostu tupetu aby swoje okrutne czyny młodosci opisac w rozowych barwch.

  9. TMTNP pseudo grzeczności, tylko lepiej niech pan wyjaśni (jeśli jest w stanie) jak to się mogło stać, że tacy łabscy chrześcijańscy intelektualiści, pisząc ewangelie przeoczyli ten drobny szczegół wniebowstąpienia Jezusa i wniebowzięcia Maryi.

    1. ..tak sobie teraz czytam, i okazuje się, że bozia zabrała do nieba (razem z butami) również Henocha i Eliasza. To dlatego dzisiejsi fizycy mają problem ze zinwentaryzowaniem masy w kosmosie.

  10. To jak pan wytłumaczy panie Świątkowski fakt, że Orygenes poczuł się zobowiązany do polemiki z Celsusem. Gdyby zarzuty wysunął jakiś prymitywny religiant rzymski, to po co całe polemiczne dzieło dla odparcia jego argumentów, po co tyle zachodu żeby się ustosunkowywać się do prymitywnych i nieistotnych zarzutów. Po co w końcu chrześcijańska akcja, mająca na celu zniszczenie wszystkich egzemplarzy pracy Celsusa. Odpowiadam panu, bo widać pan tego nie rozumie.Ciężar gatunkowy argumentacji Celsusa i innych filozofów pogańskich był na tyle istotny, że konieczna była polemika, dla ratowania tyłka. Krytyka pogan była miażdżąca a dowodem, że niszczono prace ich filozofów. Chrześcijaństwo broniło swoich racji nie tylko apologetyczną propagandą ale przede wszystkim czynem – paleniem ksiąg, niszczeniem świątyń, prześladowaniami – to są fakty. Wyrafinowany, jak pan dowcipnie piszesz, system religijny nie musiałby uciekać się do takich podłych metod. Tak działa zagrożony w swojej władzy prymityw. PIsz pan zdrów – faktów pan nie zmanipulujesz

  11. @T.S.
    „Opowieść o narodzeniu powstała jednak w środowisku żydowskim, więc teza że wymyślono ją po to by wzruszać pogańskie kobiety jest dość naciągana.”
    Religia żydowska to plagiat innych wczesniejszych religii, duzo pochodzi z religii egipskich. Jezus to Horus, ale bez sokolego czy innego wcielenia. Bardzo uczłowieczony bog.
    Tu nie chodzi, ze ktos długo myslał i wymyslił jak wzruszyc poganskie kobiety. Moze tu chodziło o tym jak wzruszyc żydowskie kobiety. A skoro podziałało na zydowskie to i bajka wspaniale działała (i działa) i na niezydowskie.
    Czy takie uczłowieczenie boga to oryginalny pomysł zydow? tego to nie wiem. W kazdym razie Egipcjanie nie emigrowali w tak duzym stopni do Europy, Zydzi w wiekszym stopniu wiec chrz. to byl taki judaizm na eksport.

    1. Żadne egipskie źródła nie potwierdzają jakoby w wierzeniach Egipcjan faktycznie występowały elementy upodabniające Horusa lub Ozyrysa do Jezusa.
      To klasyczna urban legend.
      Co więcej, źródłem tej legendy są 18-wieczne teorie wymyślone w Niemczech na fali nastrojów antysemickich, których celem było zanegowanie żydowskości Jezusa (oczywistej w ewangeliach) i zbudowanie zakłamanego wizerunku „Jezusa Aryjskiego”.
      Powinien być pan świadom, że opowiadając te brednie, powtarza pan prostackie kłamstwa antysemickiej propagandy.
      polecam wykład Marka Foremana który się z tymi legendami rozprawił:
      https://www.youtube.com/watch?v=k5KHA9f6kHs

      1. Izyda urodziła boskiego syna – Horusa.

        Kazda niemal religia czerpie inspiracje z religii osciennych i nic dziwnego, ze Zydzi zaczerpneli wiele z Egiptu. I przerobili na własne zapotrzebowania. Ja wcale nie mowie, ze (literacki) Jezus byl Egipcjaninem czy jakims tam „aryjczykiem”. Po prostu stwierdzam, ze wg opowiesci zydowskich matka Jezusa była zydowka, a ojciec nieznany.
        I ze Jezus był przedstawiany bardzo ludzko, w porownaniu np. z sokolim Horusem. Czy takie mocne uczłowieczenie Jezusa bylo oryginalne, tego nie wiem. Ale to zadziałało, taki „nasz”, ludzki Jezus wzbudzał wiecej uczuc niz „bezduszni i bezwzgledni” inni bogowie.
        Robienie z Jezusa „aryjczyka” czy „murzynka” jest załosne.

        1. pewne proste archetypy są tak oczywiste, że pojawiają się całkowicie niezależnie w różnych kulturach – budowanie teorii o wzajemnych wpływach to naiwne tworzenie bytów zbędnych
          każda kobieta rodzi, i to jest inspiracja – równie łatwo dostępna w amazońskiej dżungli, w Laponii albo na wyspach Oceanii
          dlatego dość podobne mity znajdzie pan w kulturach, które nie mogły mieć ze sobą żadnego kontaktu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

10 − siedem =