Prawo nie powinno traktować religijności jako nienaruszalnego elementu tożsamości

Nawet w bardzo progresywnych państwach religijność jest traktowana jako coś równie ważnego jak pochodzenie etniczne, płeć czy kolor skóry. Dlatego na przykład na Zachodzie niektóre osoby krytykujące islam są obwoływane „rasistami”. Tymczasem religijność to coś znacznie mniej niezbywalnego niż kolor skóry czy pochodzenie, których tak naprawdę nie można zmienić. Religijność to rodzaj idei lub ideologii którą kultywuje dana osoba. Zdarzały się już w demokratycznych państwach decyzje o zakazie ideologii, która była dla nich niebezpieczna. Na przykład w trakcie zimnej wojny w USA zakazano w dużej mierze komunizmu, gdyż uznano tę ideologię za wrogą i niebezpieczną dla kraju. Dziś w wielu państwach zakazany jest neonazizm. Prawodawcy zdają sobie bowiem sprawę z tego, że człowiek nie jest sklejony z ideą i może ją zmienić, w przeciwieństwie do pochodzenia etnicznego czy koloru skóry. Wydaje mi się, że przyczyną wielu problemów zachodniego świata jest zbyt wysokie stawianie religijności w systemach prawnych. Nie jest ona tak niezbywalna, tak jak płeć czy pochodzenie etniczne. Moim zdaniem wrażliwy i dobry człowiek, widząc, że w imię jego światopoglądu morduje się ludzi (czy to chodzi o nazizm, komunizm, czy islam) powinien się zastanowić nad zmianą swoich zapatrywań, natomiast inni ludzie mają prawo tego oczekiwać i nie jest to aż tak „niegrzeczne” jako mogłoby się wydawać, jeśli się nad tym nie zastanowimy. Religijność nie powinna być „świętą krową”.

Więcej na filmie:

[divider] [/divider]

holycow

[divider] [/divider]

Jacek Tabisz
O autorze wpisu:

Studiował historię sztuki. Jest poetą i muzykiem. Odbył dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badał kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. Te badania zaowocowały między innymi wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej, a także licznymi publikacjami i wystąpieniami. . Jacek Tabisz współpracował z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku był prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, wybranym na trzecią kadencję w latach 2016 - 2018 Jego liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.tv, natemat.pl, liberte.pl, Racjonalista.pl i Hanuman.pl. Organizator i uczestnik wielu festiwali i konferencji na tematy świeckości, kultury i sztuki. W 2014 laureat Kryształowego Świecznika publiczności, nagrody wicemarszałek sejmu, Wandy Nowickiej za działania na rzecz świeckiego państwa. W tym samym roku kandydował z list Europa+ Twój Ruch do parlamentu europejskiego. Na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzi pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami jego działalności. Jacek Tabisz jest współtwórcą i redaktorem naczelnym Racjonalista.tv. Adres mailowy: jacek.tabisz@psr.org.pl

  1. „Religijność nie powinna być „świętą krową”. Zgadzam się z panem ,panie Jacku.Problem jest w tym , że wielu ludzi nie przyjmuje do wiadomości iż krytykując daną ideologię nie chodzi o nich personalnie.

    1. Wiadomo, ale gdy chodzi o idee świeckie, niereligijne, prawo się tym nie przejmuje, że komuś nie podoba się krytyka jego idei. Nie ma też całej masy osób postronnych, nie wyznających danej idei, którzy jednak bronią jej przed krytyką, tak jak niektórzy lewicowcy, nie będąc muzułmanami, angażują się w wybielanie tej religii i ochronę jej przed krytyką.

      1. Wiem o tym i niejednokrotnie zastanawiam się jak by to było, gdyby muzułmanie będąc w naszym kraju zaczęli podawać do sądu za obrazę uczuć religijnych (oprócz stosowania przemocy), którą z urzędu trzeba byłoby się zająć. Strach się bać! To naprawdę jest bardzo nieprzemyślane.

      2. Co ciekawe w wielu dyskusjach co wrażliwsi humaniści podnoszą argument, że należy krytykować ideę, pogląd, a nie człowieka…. Ciekawe, prawda? Tylko jakoś inaczej argumentują w przypadku krytykowania religii, a szczególnie islamu. Nagle idea nie jest winna, islam nie jest zły sam w sobie, to tylko konkretni ludzie są źli, źle interpretują islam i dokonują zamachów, ukamienowań, amputacji, dekapitacji, obrzezań,… Mam wierzyć, że tak samo by się zachowywali, gdyby zostali od urodzenia wychowani wśród europejskich humanistów? Są źli genetycznie? Negowanie roli indoktrynacji można zrównać z podważaniem sensu edukacji i zamknąć wszystkie szkoły. Bo przecież jaki kto się urodził…

        1. Zasada „krytykować pogląd, a nie człowieka” wynika z faktu, że argument ad personam jest argumentem pozbawionym wartości merytorycznej.
          A zasada, że należy karać człowieka, a nie jego idee, wynika z elementarnych zasad prawnych: nie stosowania odpowiedzialności zbiorowej.
          Proszę pamiętać, że w latach 70-tych i 80-tych plagą Europy był terroryzm lewacki (i to znacznie większą niż obecny islamski – na razie), czyli terroryzm w wykonaniu ludzi nie tylko „urodzonych i wychowanych wśród europejskich humanistów”, ale będący europejskimi humanistami.
          Zresztą większość tych muzułmanów, którzy obecnie w Europie dokonywali zamachów była urodzona i wychowana w Europie – często w rodzinach niespecjalnie religijnych.

          1. Sęk w tym, że właśnie w rodzinach lub środowiskach (gettach) religijnych, a także pod wpływem mułłów uporczywie przypominających im pochodzenie i religijne zobowiązania, jak również urojone krzywdy doznane ze strony niewiernych. I wcale mnie nie dziwi ta dzisiejsza solidarność lewactwa z islamem. Łączy ich wspólne zamiłowanie do terroryzmu i podobne ideologiczne zaślepienie oparte na nienawiści do USA i Żydów.

          2. To nie jest takie proste.
            W ostatnich latach islamiści na Bliskim Wschodzie (Irak, Syria) praktycznie unicestwili wspólnoty chrześcijańskie, które istniały tam od I wieku n.e. (czyli na długo zanim powstał tam islam).
            Ponad tysiąc lat mogli całkiem spokojnie współistnieć obok muzułmanów. Nagle w XXI wieku coś się zmieniło. Ale co? Przecież nikt nie dopisał nowych wersetów do Koranu.

          3. To nie było „cały czas spokojnie współistnieć”. Były rzezie i prześladowania, po prostu nie wszyscy ginęli.

  2. To jest sprzeczne z:
    a/ prawami człowieka (unikaniem odpowiedzialności zbiorowej)
    b/ państwem świeckim (bezstronnym traktowanie ludzi bez względu na wyznanie)
    .
    Religijne umotywowanie przestępstwa nie powinno być okolicznością łagodzącą.
    To pewne.
    Reszta już jest mniej oczywista, gdyż:
    1. Przynależność do religii można udokumentować tak samo, jak narodowość, albo przynależność do Partii Komunistycznej USA (jak robił to McCarthy). Nietrudno sobie wyobrazić jakiegoś fanatycznego antykatolika, który kazałby mordować każdego, komu udowodni się katolicki chrzest.
    2. Dla wielu ludzi tożsamość religijna jest ważniejsza niż etnos, czego skrajnym przykładem są muzułmanie z Bośni, których jedyną identyfikacją jest islam, a nie język (mówią po serbsku lub po chorwacku).
    3. Nikt nie akceptuje danego światopoglądu lub ideologii en block, z dobrodziejstwem inwentarza, ciężarem historii itd. Socjaliści zazwyczaj nie utożsamiają się ze zbrodniami Stalina, a katolicy z krucjatami lub inkwizycją. Granica między ideologią zbrodniczą i nieszkodliwa jest niejasna. Np. faszyzm (w odróżnieniu od nazizmu) wcale nie był antysemicki.

    1. „b/ państwem świeckim (bezstronnym traktowanie ludzi bez względu na wyznanie)”
      Panstwo swieckie, to panstwo ktore uznaje nadrzednosc praw swieckich nad „prawami” w grupach wyznaniowych. W przypadku konfliktu religiant ma sie dostosowac do prawa swieckiego.
      Np. baptysci moga sie razem kąpac w odzie, ale bez przytapiania. Gdyba jakas grupa wyznaniowa wymysliła sobie probe ognia polegającą na bieganiu po rozżarzonym weglu , to taki element byłby sprzeczny z prawem swieckim i do widzenia.

      1. Państwo świeckie, to państwo dla którego zasady obowiązujące w grupach wyznaniowych (albo w klubach racjonalistów) nie istnieją. Dla państwa świeckiego w ogóle nie istnieje światopogląd i religia.
        Dlatego postulat Jacka Tabisza, aby w jakiś szczególny sposób traktować kogoś o danym wyznaniu jest wbrew zasadom państwa świeckiego.

        1. Tutaj zgoda, ale nie w sensie ze nie istnieją, tylko ze są nieistotne jesli nie gwałcą prawa swieckiego.
          Bo jedna grupa wyznaniowa lubi sie kąpac w wannie, inna w rzece, a trzecia taplac sie w błocie. Nikomu to nie szkodzi. Ale panstwo musi uwazac, bo wiele grup religijnych ma tendencje do dyskryminowania grup i ludzi, i jest to czesto sprzeczne z prawem swieckim. Wiec panstwo swieckie, chce czy nie chce, musi sledzic te religijne fanaberie.

          1. Przynależność do takich nieformalnych grup jest dobrowolna, więc jeśli ktoś akceptuje bycie dyskryminowanym w obrębie tej grupy, to co państwu do tego?

  3. Uważam , że prawo powinno być świeckie , jednakowe dla wszystkich.Każdą ideologię można wykorzystać do swoich niskich instynktów.Są na to przepisy i każdy, kto czuje się obrażony , niech indywidualnie idzie do sądu i zapłaci za sprawę. Wszyscy mamy uczucia i to dla mnie jest sztuczny twór, takie rozgraniczanie.

    1. W demokracji prawo jest zawsze kompromisem między różnymi grupami. Ateiści stanowią zazwyczaj mniejszość, stąd demokracja nigdy świecka nie będzie i tyle.

  4. „Jeśli chcę, by respektowano moje poglądy w sprawach polityki, nauki czy sztuki, muszę zarobić na ten respekt argumentami, rozsądkiem, elokwencją czy odpowiednią wiedzą. Muszę wytrzymać krytykę ludzi o innych poglądach. Ale jeśli mam pogląd, który jest częścią mojej religii, krytycy muszą z szacunkiem zamilknąć, bo inaczej narażą się na oburzenie społeczeństwa. Dlaczego religijne opinie nie mogą podlegać krytyce? Dlaczego musimy je respektować tylko dlatego, że są religijne?” – R. Dawkins.

    1. Przecież Dawkins nie respektuje poglądów religijnych i żadna krzywda mu się z tego powodu nie dzieje, więc po facet co tak kwękoli?

      1. Ale jemu właśnie o to chodzi, że to nierespektowanie poglądów religijnych wzbudza tak wielkie, święte oburzenie i agresję u wielu wierzących. Żadna krzywda mu się nie dzieje? Czyżby? Kiedyś przytaczał „pozdrowienia” jakie do niego przysyłają wierzący. On nikomu nie wygrażał i do nienawiści nie nawołuje.

        1. To już nawet oburzać się nie wolno?
          On się oburza na religie, wyraża to niezbyt oględnie – to czemu innym nie wolno się trochę po oburzać na jego poglądy?

      1. Niemądry i nieprawdziwy – jakie prawo zakazuje krytykować religie?
        Przecież Dawkins to robi i ma się świetnie.

          1. Nieprawda.
            Obrażanie uczuć religijnych (bo pewnie o to panu chodzi) nie jest krytyką religii.
            Krytykować można do woli, dzięki czemu mnóstwo publikacji ostro krytykujących religię (w tym tą dominującą) ukazuje się bez jakichkolwiek przeszkód.

          2. Nieprawda. Obrażanie uczuć religijnych pozwala religiantowi na oskarżanie innych o dowolną czynność. Bo obrażenie czyichś uczuć jest jest zjawiskiem subiektywnym po stronie oskarżającego.

          3. Prokurator albo sąd to obiektywizuje i zazwyczaj sprawa jest umarzana.
            Wyrok skazujących z tego paragrafu w skali całej Polski zapada średnio raz na 2 miesiące, co jest niczym, jeśli to zestawimy ze skalą antyreligijnego hejtu.

          4. „Obrazą uczuć religijnych” nie jest dowolna czynność.
            ….[b]znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce [/b] przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych,

          5. O tym co jest przestępstwem decyduje prokuratura i sąd, a nie „niejaki Nowak” i jemu podobne pieniacze sądowe.

    2. To spróbujcie zaatakować świętość Dawkinsa – teorię samolubnego genu – jak to zrobił Wilson i Dobbs. W odpowiedzi na ciekawe i merytoryczne teksty Dawkins poszedł w retorykę, zdawkowość i wyzwiska. Dawkins chce krytykować zza swojego wysokiego profesorskiego pulpitu i irytuje go możliwość krytyki zwrotnej

      1. Świętość Dawkinsa? Już to stwierdzenie oznacza że przynależysz do grupy zakompleksionych na jego punkcie. Na Youtubie jest masa filmików ku pokrzepieniu serc religijnych ignorantów jak to Dawkins „dostaje baty”. Rzeczywiście, czasami trudno merytorycznie i kulturalnie odpowiedzieć, na absurdalne pytania i zarzuty, a facet jest za delikatny. W dyskusji za wygranego często obierany jest niestety nie ten, który więcej wie i jest merytoryczny, tylko ten który spokojniej mówi (nawet jak bredzi) i jest pewien swego, choćby nie miał pojęcia o temacie i żadnych argumentów po za silną wiarą.

        1. Sporo w tym racji.
          Ale nie zmienia to faktu, że zacytowana tu „złota myśl” Dawkinsa jest o tyle kuriozalna, że sam Dawkins jest żywym dowodem na całkowitą jej fałszywość.

        2. No niestety okazuje się że każdy ma swoje świętości – idee których negowanie budzi reakcje niemerytoryczne.

          1. Dawkins sobie daje radę. Mnie tylko bawi gdy ignoranci, nieuki, pokręceni teologowie i wszelkie uduchowione mądrale, atakując jego książki, teorię ewolucji, czy krytykę religii myślą, że się automatycznie nobilitują, wystarczy że Dawkins się zająknie, dłużej zastanowi lub lekko zirytuje. Uczynili z niego ateistycznego potwora, którego atakowanie daje im poczucie walki o wiarę i nadawanie jej wręcz naukowej wiarygodności.

          2. Facet, który zdobył globalną popularność na krytyce religii pyta: „dlaczego religijne opinie nie mogą podlegać krytyce?”
            .
            pure nonsens

          3. Nie, nie mogą. Można wylądować w więzieniu za rzeczywistą krytykę religii. Ja natomiast pisałem o prawie. Podałem przykład zakazu pewnej ideologii w USA i zauważyłem, że religie nie są traktowane jak światopoglądy, ale mają znacznie silniejszą pozycję i nietykalność.

          4. Czyli w USA zakaz ideologii niczym nie różnił się od tego jaki stosują islamscy fundamentaliści. Czy to jest odpowiedni przykład do naśladowania?

          5. Gdzie można wylądować w więzieniu?
            W Europie? W USA?
            Proszę podać nazwę tego kraju i przykładowe nazwisko osoby, która siedzi za krytykę religii.

  5. Obserwując niektóre państwa Europy należy stwierdzić, że religia nie tylko nie jest święta krową, ale wręcz staje się parszywa owcą. Jest traktowana znacznie GORZEJ niż inne ideologie. W niektórych krajach można się do woli obnosić z przekonaniami politycznymi albo z ateizmem, a nawet mało nachalne zamanifestowanie swej religijności jest już problemem.

    1. Tylko czy nie pomyliło ci się eliminowanie elementów religijnych z życia publicznego w niektórych krajach z manifestowaniem ateizmu? To nie to samo. Mamy procesje, pielgrzymki, ŚDM, wizyty papieskie, bardzo uroczyste obchody wielkiego tygodnia np. w Hiszpanii, pokutnicy z krzyżami na ulicach. Jak przy tym wygląda manifestowanie ateizmu? Klawiaturą komputera? Koszulką z jakimś napisem?

      1. Dokładnie . A poz a tym jeśli religie nie są traktowane jak „święte krowy” to po co ten odrębny zapis o uczuciach religijnych ? Po co wpychanie się do prawa z klauzulami sumienia?

        1. Zapis o uczuciach religijnych (moim prywatnym zdaniem zbędny) uwzględnia tylko pewną specyfikę religii, ale nie nadaje jej jakichś szczególnych przywilejów. Proszę zauważyć, że np. obrażanie symboli państwowych też jest karalne.
          Sfera sacrum występuje tylko w religii – ateiści nie maja sfery sacrum i związanych z tym uczuć.
          Domaganie się przez ateistów równego traktowania pod tym względem jest niezłą komedią. Jak to ujął Wańkowicz: „szewc zazdrości kanonikowi, że został prałatem”

          A oburzanie się ateistów na klauzulę sumienie to ich kolejny wielki blamaż.
          Przecież ateiści też mają sumienie. Klauzula sumienia jest dla każdego, bez względu na wyznanie i światopogląd. Nie macie potrzeby z niej korzystać? No to nie korzystajcie, wielkie rzeczy.
          Ale nie zachowujcie się jak pies ogrodnika: sam nie zjem, ale innym też nie pozwolę.

          1. >>A oburzanie się ateistów na klauzulę sumienie to ich kolejny wielki blamaż.
            Przecież ateiści też mają sumienie. Klauzula sumienia jest dla każdego, bez względu na wyznanie i światopogląd.
            -Kpisz sobie? Co to ma niby być? Każdy ma przestrzegać prawa obowiązującego na terytorium danego państwa. Są ścisłe przepisy branżowe i prawa człowieka i obywatela, których żadna religijna deklaracja nie powinna naruszać. Gdyby jakiś strażak nie gasił pożaru, bo jest wyznania mojżeszowego i akurat jest sobota, to czy nie należałoby go zwyczajnie wywalić z roboty? To chyba jeszcze niski wymiar kary. Nauczyciel biologii nie będzie uczył o ewolucji, bo mu się to nie zgadza z biblijną wizją stworzenia świata i człowieka? To po co wybrał ten zawód? Ma program przygotowany przez ministerstwo i albo go wypełnia, albo won. Lekarz ma obowiązek udzielić wszelkiej pomocy, zgodnie z posiadaną wiedzą, umiejętnościami i obowiązującym prawem, bez względu jakiego jest wyznania, zarówno on jak i pacjent. Tu nie ma miejsca na swoje widzimisię. Takie pierdoły jak deklaracje wiary to mogą sobie podpisywać, gdy założą szpital chrześcijański, przychodnię katolicką, czy tym podobne kuriozum. W przeciwnym wypadku powinno być to zabronione i ścigane z urzędu, z odebraniem prawa do wykonywania zawodu włącznie. Szczególnie gdy studia kończył jeden z drugim za publiczne pieniądze.

          2. To powinna być kwestia umowy z pracodawcą i tyle.
            Jak firma (w tym państwowa) chce świadczyć jakieś usługi, to zatrudnia ludzi, którzy je wykonają.
            Najwyżej taki z sumieniem nie znajdzie tam pracy.

          3. Mogą sobie otworzyć apteki ,wspomniane przez pana Piotra K. przychodnie i inne instytucje i nikt im tego nie broni,tylko niech uczciwie napiszą ,że to są katolickie.Niech się kształcą na uczelniach katolickich. Wtedy ludzie będą wiedzieli czego się po nich oczekiwać. Gdy ktoś odmawia wykonywania obowiązków, wylatuje z pracy,a katolicy mają swoje prawo. Nie będą sprzedawać środków antykoncepcyjnych, bo oni nie używają. Kto tutaj jest tym przysłowiowym psem ogrodnika?To jest jeden z przykładów.Ciekawe czy broniłby pan zakazu transfuzji krwi, gdyby to większość świadków Jehowy stanowiła prawo ,albo wszelkich obrzezań. Zamiast prawa świeckiego może poparł by pan taki sejm:
            Sejm XXI wiek (wizja)
            Wiesz stary
            w następnej kadencji w sejmie
            połączymy wszystkie wiary.
            Niech sprawiedliwości stanie się zadość
            uczynimy wszystkim radość.
            Oprócz zakazu aborcji wprowadzimy
             obrzezanie: zarówno panowie i panie
             niech się cieszą
             żydzi, muzułmanie.
            Zaszyjemy babom piczki,
            będziemy mieli same prawiczki.
            Skrzykniemy kluby w jednej fuzji
             koniec transfuzji
             koniec medycyny
            bo to tylko kpiny.
            Niech się marzenie nasze ziści
            leczyć będą szamani i egzorcyści
            Czarownicom śmierć!!!
            Tak pismo głosi,
            trzeba będzie dżihad ogłosić
            Wiedza to bzdury,
            wiara jest ponad wszystko.
            Stworzymy multireligijny sejm i senat
            jak z bratem brat.

          4. Ależ pani namotała… bez ładu, logiki i sensu – choć do rymu.
            Klauzula sumienia dotyczy tylko zakazów sumienia, a nie nakazów, czyli daje prawo do odmowy wykonania pewnych czynności, ale nie daje prawa do wykonywania ich wbrew woli pacjenta.
            Jest generalnie zasada, że pacjent musi wyrazić zgodę na jakikolwiek zabieg. Niezależnie od tego, czy wzbudza on czyjeś kontrowersje, czy nie.
            Zatem mieszanie do tego tematu kwestii jak obrzezanie jest irracjonalne.
            .
            A co do św.Jehowy, to oni nie przyjmują transfuzji krwi, natomiast lekarz będący ś.J. może taki zabieg wykonywać u kogoś, kto wyraża na to zgodę.

          5. >>To powinna być kwestia umowy z pracodawcą i tyle.
            -Tak, ale to nie wszystko. Żadna umowa nie może łamać kodeksu pracy, prawa cywilnego, karty praw człowieka, ani konstytucji. Nie może sobie jakiś religiant tworzyć „państwa w państwie”, by zaspokoić swoje religijne fanaberie.

          6. Jeśli pracownik zastrzega, że nie będzie wykonywać pewnych czynności, to w jaki sposób łamie to kodeks pracy, prawa cywilne, kartę praw człowieka, albo konstytucję?
            Bo moim zdaniem możliwość takiego zastrzeżenia jest właśnie podstawowym prawem człowieka i chroni przed zwyczajnym niewolnictwem.
            I proszę nie bajdurzyć, że to jest przywilej dla religii, bo większość znanych mi ateistów ma pewne zasady moralne i nikt z nich by nie chciał, by pracodawca miał prawo ich zmuszać do łamania ich. Są też ateiści, będący przeciwnikami aborcji.

      2. Tak, na przykład koszulki z napisem.
        To już kwestia waszej fantazji nie mojej.
        We Francji nie wolno mieć na sobie symbolu religijnego w szkole – przypuszczam, że koszulka z napisem: „jestem ateistą” nie stanowiłaby problemu. Zbanowano tam też bilboard tylko za to, że było na nim słowo „chrześcijanie” – czy słowo „ateiści” byłoby powodem zdjęcia bilboardu?
        W Danii nie można już postawić głupiej choinki w Boże Nar…. sorry: ma „święta zimowe”. W wielu krajach choinkę zastępuje się abstrakcyjnymi instalacjami.
        Momentami ociera się to o śmieszność.
        Tendencja jest ewidentna – religia zaczyna być traktowana gorzej, niż inne ideologie.

  6. Autor nie udowadnia że religia nie jest elementem tożsamości lub samoidentyfikacji. Bowiem istotną cechą tożsamości jest arbitralność cech przypisywanych komuś jak i zestaw cech i wartości które sami sobie przypisujemy. Przywoływanie cech fizycznych, których nie można zmienić i determinowanie na ich podstawie przypisanych im cech ideologicznych czy zachowawczych jest rasizmem. Identyfikacja etniczna jest opisem nie miejsca urodzenia a zespołu cech i zachowań jakie stereotypowo kojarzymy z ludźmi „urodzonymi” w tym miejscu. Ten zespół cech to całość zachowań człowieka, czyli jego kultury, lub inaczej jego behawioru. A ta jest nieodłącznie związana z zachowaniami religijnymi.
    Antysemityzm to nie krytyka etniczności, rozumianej jako krytyka religii judaizmu, zwyczajów kulinarnych, stylu ubioru. To krytyka zachowań, idei i wartości jakie utożsamiamy z „żydami”.
    Nie jest też prawdą, że prawo specjalnie chroni te wartości. Gdyby tak było to religie by nie powstawały. Tymczasem ciągle powstają nowe a każda przecież jest krytyką innych religii. Ateizm jest krytyką wszystkich religii.
    Jacek Tabisz to jednak kulturowy katolik. Mało ma wspólnego za ateizmem

      1. Benbenek stara się mnie obrazić. No i szuka słów, które trafią. Jego sposób prowadzenia „dialogu” i jego poglądy są dwiema stronami tej samej monety.

      2. To konstatacja na podstawie szeregu różnych wypowiedzi JT z czasu kiedy czytuję r.tv
        Opiera się ona na tym, że poglądy JT są w dużym stopniu spójne z tymi jakie reprezentują tzw polscy katolicy. Nie w kwestii obrzędowej bo te pewnie są ostentacyjnie odrzucane ale w warstwie wartości które są podstawą do wyrażanych poglądów. Nie widzę by były one wywiedzione z pewnego uniwersalizmu chrześcijańskiego ale właśnie z polskiego katolicyzmu wraz z jego nacjonalistycznym charakterem.

        1. Jacek nacjonalistą raczej nie jest. co do reszty to po prostu nie rozumiem treści tego wpisu, daj lepiej jakiś przykład wypowiedzi Jacka w typie katonarodowym choćby w sposobie myślenia jeśli nie w treści

          1. Ostatnich kilka tematów JT:
            -krytyka kleru jest niefajna
            -państwo atakuje chrześcijaństwo we Francji
            -ośmieszają Polaków
            -islamofobia do potęgi 10
            -obraza za porównanie go do katolika

          2. Poruszam tematy których brakuje „po naszej stronie barykady”. Takie media z misją.

          3. Swoją drogą dlaczego to właśnie mnie wywołałeś do tablicy mówiąc sprawdzam a nie Jacka za to że podobno go obrażam i w ogóle jestem be? Potrafisz to wytłumaczyć?

          4. nie powiedziałem, ze go obrażasz. To on tak powiedział. Ja byłem po prostu ciekaw czemu masz go za katonarodnika. Właściwie Jacek o tyle broni kościoła, ze uważa że islamizm jest 100 razy gorszy raczej.

          5. Doceniam próbę, ale nie czuję się obrażony. Po prostu wmawianie komuś, że jest kim nie jest czasem niektórych denerwuje.

          6. Na moje oko BENBENEK atakuje Jacka zakładając że ten nie chce stanąć otworem przed ubogacającymi nas zagranicznymi ludami(co mu wydaje się pokrewne polskiemu katolicyzmowi).
            A może to jest tylko dzihadofobia, albo racjonalne rozróżnienie miedzy stareńkim przetrawionym na gruncie europejskim folklorem religijnym a dzika ofensywną religia plemienną?

          7. W punkt! Wedle definicji Benbenka najbardziej polskokatoliccy są hinduiści z Indii, bo oni mają co dwa tygodnie krwawy zamach na siebie ze strony muzułmanów. Więc czasem są krytyczni… Mieszkańcy Timoru Wschodniego, wśród których trochę ponad połowa przeżyła próbę jednoczenia islamskiej Indonezji też są „skrajnymi polskimi katolami”. Ciekawe, czy ci wszyscy ludzie znają język polski? Pewnie tak 😉

          8. To nie była taka próba. Ale rozumiem, że wmawianie komuś poglądów sprzecznych z jego samoidentyfikacją jest dla niego drażliwe i go obraża.

  7. „Ależ pani namotała… bez ładu, logiki i sensu – choć do rymu.”Dokładnie tak, jak motają religie. Kupa sofizmatów ,aby tylko udowodnić swoją rację. „To powinna być kwestia umowy z pracodawcą i tyle”- to by była dopiero jatka!Krzyki ,że dyskryminują religię! Nikt nie ma prawa pytać o wyznanie!. To jest takie samo mądre, jak gdyby pan chciał zrobić zakupy w supermarkecie i ekspedientka będąca wegetarianką powiedziała panu , że wszystko sprzeda oprócz tego kurczaka i schabu.Niech pan to sobie gdzie indziej kupi.Tylko, że ona takiego prawa nie ma i straci pracę , a religianci są chronieni. I o to chodzi , a pan gmatwa i gmatwa.No to panu namotałam.Religie nie są świętą krową i nigdy nie powinny być.

    1. Dalej pani mota, jak typowy racjonalista, i nawet rymu już nie ma.
      .
      Uporządkujmy więc:
      Klauzula sumienia nie wymaga pytania o religię, tylko pytania o to, jakie ewentualne CZYNNOŚCI służbowe są niezgodne z sumieniem pracownika.
      Nikogo nie obchodzi, czy obiekcje moralne pracownika wynikają z jego religii, czy z partyjnej czujności proletariackiej.
      Ateiści
      też
      mają
      sumienie.

        1. Nie dotarło, więc powtórzę:
          Nie ma znaczenia, czy konflikt sumienia wynika z przekonań świeckich, czy z religijnych.

  8. „Ależ pani namotała… bez ładu, logiki i sensu – choć do rymu.”
    -Ładnie to tak? Przecież od motania są teolodzy i inni obrońcy religijnych sofizmatów. Z tego przecież żyją darmozjady.

  9. Macie rację ludzie . Religia robi z luzdi barany i owce , czyli stworzenia : bez mózgu( wolnego i samodzielnego myślenia), słabe , naiwne , którymi łatwo manipulować .Po drugie religie robią z luzi złoczyńców , którzy złe i niemoralne czyny uznaja za dobre , bo ich prorocy na nie zezwalają/sami je robili lub / i obiecują za nie raj. Bóg jeśli istnieje , to wie ,że ludzie go nie kochają, tylko się boiją tych kar , którymi są zastraszani i jednocześnie są pazerni na cuda na kiju obieywane przez proroków itp( kontynuacja życia po smierci, cudowne uzdrowienia itp)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *