• poniedziałek, 23 października 2017 r.

Celebryci o referendum: John Cleese vs Jeremy Clarkson

clark

Kwestia ewentualnego Brexitu polaryzuje brytyjskie społeczeństwo, a linie podziału idą nieraz w poprzek obozów politycznych. Bardzo często na wyspiarską politykę patrzymy przez pryzmat pojęć  i wyobrażeń rodem chociażby z polityki krajowej – stąd czasem możemy się zdziwić, gdy ktoś postępuje zupełnie odwrotnie niż – wydawałoby się – należałoby się po nim spodziewać.

John Clesse jeden z komików legendarnej grupy Monty Pythona to zagorzały i wieloletni sympatyk Liberalnych Demokratów. Niejednokrotnie występował w ich spotach wyborczych – jeszcze w latach osiemdziesiątych nawoływał do głosowania na sojusz Partii Liberalnej z SDP, zaś przed ostatnimi wyborami bezskutecznie wzywał elektorat do poparcia m.in. byłej minister Jo Swinson.  Cleese był nawet rozważany jako członek Izby Lordów z puli przynależnej LD, jednak odmówił przyjęcia tego zaszczytu.

Zapewne nie trzeba przypominać, ale Liberalni Demokraci są bodaj najbardziej prounijną spośród brytyjskich partii politycznych. Totaż sam byłem w lekkim szoku, kiedy na Twitterze Cleese zadeklarował, że będzie głosować za Brexitem.

Komik stwierdził, że gdyby widział szansę na reformę Unii, głosowałby za REMAIN, jednak takiej szansy nie widzi. Poczuł się też w obowiązku przeproszenia za swoją postawę Paddy’ego Ashdowna, byłego lidera LD zaangażowanego w kampanię na rzecz pozostania we wspólnocie.

Python zaproponował też trzy środki, które miałyby przyczynić się do należytego zreformowania Unii Europejskiej. Miałyby to być: rezygnacja z waluty euro, wprowadzenie odpowiedzialności (w domyśle unijnych oficjeli) oraz… powieszenie Jeana-Claude’a Junckera. Brytyjski liberalny demokrata jest w tym punkcie znacznie bardziej radykalny niż większość znanych mi polskich konserwatywnych eurosceptyków.

Równie zaskakujące dla wielu – choć zainteresowani wiedzieli o nim nie od dziś – może być stanowisko Jeremy’ego Clarksona. Były prowadzący „Top Gear” to sympatyk Partii Konserwatywnej, znany z niepoprawnych politycznie poglądów i wypowiedzi. Nie interesuję się zbytnio motoryzacją, ale lubiłem czasem pooglądać „Top Gear” dla specyficznego poczucia humoru, które objawiało się chociażby poruszaniem się po Argentynie autem na falklandzkich numerach rejestracyjnych. Clarkson jawić się może wręcz jako archetypiczny John Bull i zapewne uważa, że największym możliwym błogosławieństwem jest urodzić się Anglikiem. Ktoś taki na pewno jest za Brexitem, prawda? Nieprawda.

Jeremy Clarkson nie tylko chce, by Wielka Brytania pozostała w Unii Europejskiej. Pragnie także, by przekształciła się ona w Stany Zjednoczone Europy, z jedną armią i jedną walutą. Uważa się też za kulturowego Europejczyka i bardziej u siebie czuje się na południu Francji czy też jadąc przez Chorwacją aniżeli próbując zamówić coś do jedzenia w Dallas czy Sacramento.

Stanowiska Cleese’a i Clarksona to nie tylko ciekawostka polegająca na tym, że ktoś zajmuje stanowisko diametralnie odmienne od tego, które wydaje nam się, że powinien zająć. To także przypomnienie, że poglądy polityczne czy afiliacje partyjne niekoniecznie muszą stanowić całościowe pakiety, a niezależne jednostki potrafią poruszać się niekonwencjonalnymi, nieraz tylko przez siebie zrozumiałymi drogami.

Tekst pierwotnie ukazał się na portalu UKpolitics po polsku

Michał GadzińskiHistoryk i politolog, student prawa. Interesuje się historią XIX i pierwszej połowy XX wieku. Pasjonat historii, kultury i polityki krajów anglosaskich.

Podobne materiały

5 komentarzy

  1. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    19 czerwca 2016 at 01:03 - odpowiedz

    O Clarksonie nie wiedziałem. Fajny artykuł i cenne wnioski. Jakiś czas temu pisałem o polaryzacji . Należy pamiętać jednak że polaryzacja nigdy nie zjada do końca

  2. Jacek Tabisz
    Jacek Tabisz
    19 czerwca 2016 at 03:00 - odpowiedz

    Dziękuję za kolejny artykuł wokół referendum w UK. Ja też przygotuję jakiś materiał

  3. Rafał Gardian
    Rafał Gardian
    19 czerwca 2016 at 15:30 - odpowiedz

    Fajny tekst. Dobrze, że są ludzie interesujący się sprawami publicznymi a jednocześnie niezafiksowani na poglądach jednej partii.

  4. Benbenek
    19 czerwca 2016 at 20:37 - odpowiedz

    Prymitywna retoryka celebrytów. Pustka nie skalana myślą

  5. Maciej Nosówka
    20 czerwca 2016 at 00:57 - odpowiedz

    Fajne zestawienie i ciekawy wniosek, ale mały błąd bez sensu bije w wiarygodność. Samochód Clarksona nie miał falklandzkich numerów rejestracyjnych, które rozpoczynają się od litery F: http://www.worldlicenseplates.com/jpglps/AT_FALK.jpg Rejestracja Porsche z Top Gear to H982 FKL. Zamiast wyjaśniać oczywisty sens H982, dodam, że zdaniem Argentyńczyków liczby, umieszczone na rejestracjach kolegów Clarksona miały nawiązywać do liczby ofiar wojny.

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *