• czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Czy człowiek jest małpą? prof. Pawłowski, dr Witkowski, dr Borczyk, Andrzej Dominiczak

 

Wybitni biologowie i psychologowie odpowiadają na pytanie dotyczące tego, czy człowiek jest małpą. To pytanie już od ponad stu lat wzbudza emocje, tymczasem odpowiedź jest całkiem prosta, choć od niektórych wymaga odrzucenia antropocentrycznych i religijnych sentymentów.

 

 

Podobne materiały

Jeden komentarz

  1. Ireneusz Kozak
    11 kwietnia 2015 at 00:38 - odpowiedz

    Jeśli chodzi o „lepsze warunki fizyczne do rzucania niektórymi przedmiotami” to my mamy chyba jednak lepsze: dzidą, mieczem, nożem albo kamykiem z procy trafiamy celniej i młotem rzucamy dalej niż goryle i szympansy (że o wyrzutniach rakietowych już nie wspomnę…). Dzięki technologii jesteśmy zwierzętami najsilniejszymi, najszybszymi, umiejącymi w sposób sztuczny przedłużać sobie (albo skracać) życie, świadomie wpływamy na zmiany klimatyczne, to wszystko nazywa się „nic”?

    Co to za dziwaczne twierdzenie, że my tylko pewne cechy mamy „NIECO” bardziej – niż inne małpy – rozwinięte? czy na przykład świadomość u małp rozwinęła się na tyle, aby te umiały przezwyciężyć instynkty (powstrzymując się – z przyczyn innych niż np niższa pozycja w grupie, albo przegrana w walce – od seksu)? Czy pojawia się u nich jakiś konflikt między moralnością (bo coś w tym rodzaju podobno mają) a instynktami?

    Jeśli sprawa zaliczenia bądź nie zaliczenia człowieka do grona małp jest kwestią czysto umowną, to można go ze względu na stopień pokrewieństwa (jak wspomniano) do nich zaliczyć, ale można też WYODRĘBNIĆ go ze względu na wyróżniające go (na tyle, że ślepy by tylko nie zauważył) cechy. Już zdaje się dawno stworzyliśmy coś szczególnego: jako jedyny (znany (nam 😉 ) ) gatunek potrafimy zdobywać realną wiedzę o rzeczywistości, korzystając z metody eksperymentalnej, jako jedyni poznajemy prawa logicznego myślenia. Jako jedyni potrafimy świadomie (celowo, zgodnie z zamierzeniem!) manipulować życiem (klonować, zapładniać in vitro). Stworzyliśmy sztuczne maszyny, które myślą za nas (ROBIMY TO CO DO TEJ PORY CZYNIŁ JEDYNIE ŚLEPY MECHANIZM, ZWANY DOBOREM NATURALNYM!). I – w przeciwieństwie do tego co zasugerował pan prof. Pawłowski – stworzyliśmy już niejeden nowy organizm. Po co od razu „królestwo”? Biologicznie, rzecz jasna, jest człowiek blisko spokrewniony z szympansem. Ale z jakąś małpą szerokonosą już trochę dalej. A jeszcze dalej z jakąś tam małpiatką. Sami siebie jeszcze transgenicznie nie ulepszyliśmy, ale to dlatego, że prawo zabrania. Niedługo (takie nas od jakiegoś czasu słuchy dochodzą) mamuta z martwych wskrzesimy (jak dobrze pójdzie). Co takiego musielibyśmy JESZCZE przeskoczyć, żeby móc stwierdzić, że JESTEŚMY W STOSUNKU DO INNYCH ZWIERZĄT BARDZIEJ UNIKATOWI NIŻ ONE NAWZAJEM W STOSUNKU DO SIEBIE? Inne gatunki, jeśli się nawet w stosunku do reszty czymś unikatowym wyróżniają, to jest to na ogół jakaś pojedyncza cecha. My ich mamy mnóstwo. I każdą umiejętność, którą posiadają inne zwierzęta, my potrafimy nabyć dzięki wiedzy i technologii (kultura szympansów nie rozwinęła się do tego stopnia, więc ta nasza ludzka jest jednak pewnym UNIKATEM). Można to pytanie o unikatowość odwrócić i zapytać, CZY JEST W ŚWIECIE (bo kosmitów z przyczyn oczywistych pomijamy) JAKIKOLWIEK GATUNEK, KTÓRY BY MIAŁ COŚ UNIKATOWEGO, CZEGO BY CZŁOWIEK NIE MIAŁ?

    Jeśli więc ustalimy, żeśmy małpy (bo stopień pokrewieństwa duży), to czy nie jesteśmy jednak unikatem jako GATUNEK (tu akurat – bo tak się złożyło – gatunek małpy)?

    Nie przesadzajmy z tą naszą ludzką skromnością. Naprawdę: pośród zwierząt jesteśmy wyjątkowi. I myślę, że nie sapiemy jakoś strasznie bardziej niż inne małpy…

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *