Jak wiecie, nie jestem zwolennikiem PiS. Przed wyborami prezydenckimi i przed wyborami parlamentarnymi robiłem wiele, aby ich wynik nie był zbyt korzystny dla PiS. Kiedy wygrali, czułem się bardzo zmartwiony, choć pocieszałem się myślą, że może nie będzie tak źle.

Okazało się, że jest gorzej niż sądziłem. Choć nie ukrywam, że po części spodziewałem się akcji typu „atak na trybunał”. Ale to wszystko nie oznacza, że nienawidzę ludzi z PiS, że mam ochotę nawiązywać w niewyszukany sposób do niskiego wzrostu posła Jarosława Kaczyńskiego itp. Nie zgadzam się po prostu z wizją państwa i społeczeństwa jaką promuje PiS, a jeszcze bardziej nie cenię metod, jakimi póki co oni tę swoją wizję realizują.

Nie nienawidzę ludzi z PiS. Mam cień nadziei, że obok rozlicznych okropieństw pojawią się też czasem u nich dobre pomysły, oraz że nie będą kombinować wokół kolejnych wyborów parlamentarnych, że odbędą się one uczciwie.

Zwolennikom PiS zdarza się ostry hejt, co gorsze zdarza on się też liderom. Ale owo znane już  powszechnie „oby zdychał w męczarniach” napisane przez Cezarego B. z grupy Komitetu Obrony Demokracji wstrząsnęło mną dość mocno.

00000003

 

Mamy jakiś gigantyczny kryzys demokracji, dialogu i człowieczeństwa. Nie tylko w Polsce, ale również w Europie. Radykalny hejt sprawia, że ludzie przestają się słyszeć. A ciężko tworzyć demokrację i parać się dialogiem wśród ogłuszonych i krzyczących.

Pierwsza mocna ostatnio fala hejtu została wykorzystana przez prawicowych dziennikarzy i trolli przeciwko prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu i zmiotła sporą część jego dawnego poparcia. Ośmieliło to wielu do stosowania takich metod, wpisy po wypadku prezydenta Dudy pokazały, że nie tylko na prawicy. Mam swoją drogą wrażenie, że Komorowskiego hejtowano mocno i bezlitośnie, ale jednak nie życzono mu „śmierci w męczarniach”.

Hejt to jedno. Drugie to umiejętność powiedzenia „przepraszam”. Oczywiście ludzie tacy jak Cezary B. nie przepraszają. Taka łatwość w nienawiści sugeruje osobników pewnych siebie, patrzących z pogardą na innych ludzi. Taki osobnik najwyżej przeczeka zainteresowanie nim (Cezary B. został nawet zacytowany w mocno podporządkowanej partii rządzącej TVP) i gdy zainteresowanie ludzi nim opadnie, ruszy hejtować dalej.

Prawicowi działacze i dziennikarze też nie są orłami w umiejętności przepraszania. Lecz zdziwiła mnie strategia niektórych liderów KOD, którzy zaczęli snuć przypuszczenia, iż hejt po wypadku prezydenta Andrzeja Dudy jest prowokacją czynioną przez zwolenników PiS, że rozpowszechniany w necie i w TVP obrazek zawierający kompilację hejtu jest fałszywką zrobioną w Photoshopie. Pojawił się nawet obrazek, gdzie rzekomo osoba, która ową kompilację zrobiła chwali się, że udało się jej tak dobrze zmanipulować KOD.

0000006

 

Oczywiście to ten obrazek jest raczej fałszywką, bo gdyby ów jegomość się tym chwalił, po co miałby przestać? Natomiast kompilacja hejterów z KOD rzeczywiście zawiera osoby, które były obecne na grupie i mające dość radykalne poglądy. Nie sądzę, aby było tyle czasu, żeby zaraz po wypadku sporządzić tak trafną fałszywkę. Poza tym w dyskusjach w necie każdemu chyba zdarza się czytać nienawistne komentarze również pod adresem liderów PiS.

00001

Ja na miejscu liderów KOD zwróciłbym uwagę na to, że nienawistne wpisy zostały szybko usunięte i przeprosił w imieniu sympatyków, którzy nie znają słowa „przepraszam” i patrzą z pogardą na innych ludzi. Osobę, która na wieść o wypadku nielubianej osoby reaguje publicznie hasłem „oby zdychał w męczarniach” należy oczywiście usunąć z grupy i poprosić Facebook o usunięcie jej konta w ogóle. Właśnie sprawdziłem i chyba została ona usunięta, choć nie od razu (aby upewnić się na ile prawdziwa jest kompilacja hejtów na Andrzeja Dudę sprawdzałem to kilka godzin po feralnym wpisie i tę osobę znalazłem).

Czy również prawicowi publicyści i politycy przejmą się zaistniałą sytuacją i zaczną się trochę moderować w sieci? Uczestnicy manifestacji KOD są często nazywani zdrajcami, bolszewikami, nazistami nawet. To niczemu nie służy, nie przyniesie też długotrwałych zysków samym hejterom. PiS zaskoczyłby wszystkich, gdyby poddał się wytycznym Komisji Weneckiej. Z tego co wiem, to radzi Jarosławowi Kaczyńskiemu między innymi prof. Staniszkis, która nadal nie ukrywa sympatii wobec tego jakże dla mnie kontrowersyjnego polityka. Jakby nie było – rada dobra.

Prawica zarzuca jednostronność fundacji HejtStop, która monitoruje nienawiść w sieci. Jakiś czas temu, z żalem, odniosłem podobne wrażenie. Jak się jednak okazuje, w zaistniałej sytuacji HejtStop zachował się z klasą i wysłał zapytanie do prokuratury w kwestii wszczęcia postępowania  w temacie nienawistnych wpisów dotyczących wypadku prezydenta Andrzeja Dudy. W załączniku dodane były kompilacje owych wpisów, do których odniosłem się też w tym artykule.

 

00000004

Swoją drogą, gdy patrzę na strony KOD jako dziennikarz i osoba odczuwająca potrzebę monitorowania obecnej władzy pod kątem szacunku dla mechanizmów państwa opisanych w konstytucji, odnoszę wrażenie istnienia rozmaitych konfliktów. Powstała na przykład grupa KOD PP, czyli Komitet Obrony Demokracji Przed PiS-em. Twórcy tej grupy deklarują, że są dalej w KOD, który pojmują jako oddolny ruch społeczny, a nie tylko jako stowarzyszenie mające opisujący je statut.

0000005

 

Faktem jest, że spora grupa osób przychodzi na manifestacje KOD z chęcią wyrażenia sprzeciwu wobec PiS, a nie tylko z pragnieniem obrony państwa prawa jako takiego. We Wrocławiu dba o to bardzo Michał Korczak, którego uwieczniłem w kilku audycjach RacjonalistaTV. Michał nakazuje chować wszelkie antypisowskie transparenty, podkreślając, że chodzi o państwo prawa i jego obronę.

Inni „lojaliści” (a jest ich na razie wobec KOD PP zdecydowana większość, na Facebooku 99%)  zauważają, że kolejnym problemem po PiS będzie to, aby nowe władze nie chciały skorzystać z dokonanego do tej pory zawłaszczenia państwa przez władzę, ale aby same się ograniczyły i przywróciły podział władzy sądowniczej i wykonawczej, oraz rolę konstytucji poprzez odbudowę niezależnego Trybunału Konstytucyjnego.

Uważam, że „lojaliści” mają rację. Nie chodzi tylko o PiS. Chodzi o społeczeństwo obywatelskie. Gdyby Polacy rozumieli, jak ważne jest państwo prawa, jedyny de facto gwarant osobistej wolności, PiS działający obecnymi metodami byłby partią zupełnie marginalną. Być może byłby wtedy inny PiS działający bardziej fair. Ale taki jak jest, miałby góra 5% poparcia a nie trzydzieści kilka.

Społeczeństwo obywatelskie z pewnością będzie też mniej skore do brutalnego hejtu od istniejących obecnie u nas „hord zwolenników”, gotowych bezmyślnie popierać i bezmyślnie piętnować. Tu jednak KOD też ma zapewne lekcję do przerobienia, bo za często widzę na jego stronach komentarze typu: „wodzu prowadź”. W demokratycznym państwie prawa jest debata i wspólna praca, a nie „pasterze trzód”. Organizacja broniąca demokratycznego państwa prawa musi być takim demokratycznym państwem prawa w miniaturce. Inaczej się nie da.

0000007

 

A tu mam wiadomość z ostatniej chwili. Prezes i poseł Jarosław Kaczyński stwierdza, iż „za KODem stoi potężna koalicja, która chce, aby Polska była jak najniżej, aby Polska była czymś w rodzaju kolonii”. O ile mnie oczy nie mylą, lider PiS chce w ten sposób wybrnąć z orzeczenia Komisji Weneckiej w sprawie Trybunału Konstytucyjnego i zręcznie powiązać to z „Targowicą” KOD. A przecież chodzi tylko o to, że Unia Europejska chce być koalicją państw, które – między innymi – szanują swoje własne konstytucje… Tak, rzeczywiście, jesteśmy „skolonizowani” przez polską konstytucję.