• sobota, 29 lipca 2017 r.

Guy Walters: „Igrzyska w Berlinie. Jak Hitler ukradł olimpijski sen”

Polecam książkę Guya Waltersa: „Igrzyska w Berlinie. Jak Hitler ukradł olimpijski sen” (przeł. Norbert Radomski, Wyd. Rebis Poznań 2008). Oto tekst z okładki tylnej:

„…Berlińskie Igrzyska Olimpijskie 1936 roku to najbardziej kontrowersyjne wydarzenie sportowe XX wieku. Poza olimpijską fasadą Hitler postanowił uczynić z igrzysk reklamę nazizmu i sportowcy, przybywszy do Berlina, mimo woli stali się bezradnymi pionkami w jego nikczemnej politycznej grze. Walters jako pierwszy ujawnia, że igrzyska skazili nie tylko naziści, ale i sami działacze olimpijscy, a od winy nie był wolny także baron Pierre’a de Coubertin, twórca nowożytnego ruchu olimpijskiego, który otrzymał od nazistów pokaźną łapówkę. Książka jest szczególnie aktualna dziś, w przeddzień wzbudzających kontrowersje Igrzysk w Pekinie, gdy ruch olimpijski stanął w obliczu podobnych problemów jak te, z którymi borykał się MKOl w 1936 roku. Oprócz pasjonujących, pełnych pięknej walki, dramatów i skandali zawodów sportowych, z niezwykle ciekawymi polskimi wątkami, możemy zanurzyć się w świat tonących w przepychu przyjęć, którymi Hitler chciał kupić przychylność świata. Walters snuje bogatą opowieść, umieszczając te dwa kluczowe tygodnie w szerszym kontekście lat trzydziestych XX wieku. Obdarzony świetnym talentem narracyjnym, błyskotliwie ożywia długi korowód postaci i złożone tło polityczne, rzucając nowe światło na ważny, a jednak słabo zbadany fragment dziejów nazizmu…”.

Książka jest naprawdę pasjonująca, nawet dla tych, którzy jak Goebbels nie znoszą sportu. Dziś w Dallgow-Doeberitz nikt nie pamięta że stała tam w 1936 roku das Olympische Dorf (s. 9). W 2006 roku stadion Hitlera służył do mistrzostw w piłce nożnej. Dla Waltersa to dowód zgody RFN z własną historią (s. 11). W 1931 roku w Barcelonie, Wegrzy wycofali swoją kandydaturę do organizowania olimpiady, i poparli Niemców, ci zaś starali się igrzyskami powrócić do grona szanowanych państw (w 1930 i 1924 odmówiono im udziału). Okres 1923-1930 to względna stabilizacja Republiki Weimarskiej, lecz w 1930 NSDAP jest już najsilniejszą partią. W 1896 roku w Atenach USA i inne kraje chciały by każde igrzyska były w Grecji (do igrzysk tak naprawdę przygotowali się tylko zawodnicy z USA i UK), ale Cobertin przewalczył, bo co 4 lata miały miejsce w innym mieście (s. 25). Dopiero te w Sztokholmie (1912) miały formę zbliżoną do dzisiejszych. W 1924 Coubertin zrezygnował z przewodniczenie MKOl i popadł w hipochondrię i depresję. W LA wymyślono znicz a Amerykanie wydali mnóstwo kasy na igrzyska. Niemcy byli pod wrażeniem, z wyjątkiem gazety nazistowskiej Der Angriff, która uważała za skandal by Niemcy rywalizowali z czarnuchami (tym bardziej, że wypadli w LA marnie).

igrzyska

Hitler objął rządy w 1933 roku. Początkowo olimpiada była wymysłem Żydów i masonów. Tak uważał w 1936 roku Bruno Malitz z SA. Goebbels nie cierpiał sportu, ale pierwszy zorientował się jaki PR można wycisnąć z igrzysk (s. 28). Baillet-Latour dogadał się z nazistami, że pół Żyd Lewald po zorganizowaniu igrzysk odejdzie z Niemiec. Von Halt w liście (16 maja 1936) do B-L zaprzeczał że ma w III Rzeszy miejsce prześladowanie Żydów. W czerwcu 1936 roku B-L złagodził żądania w tej materii. Generał Sherill z USA krytykował miękkie stanowisko MKOl wobec prześladowań Żydów (s. 33). Werner Marck, karierowiczowy członek NSDAP był zaskoczony, gdy Hitler w październiku 1933 nagle stwierdził, że trzeba zbudować nowy stadion, który zadziwi świat (s. 36).
Szef AKOl Avery Bundage miał religijny stosunek do igrzysk, które uważał za remedium na wszystkie uprzedzenia świata (s. 38). Nauki o zdrowym ciele i duchu AB przypominały Hitlerowskie. Delegaci AAU w listopadzie 1933 roku prawie przekonały sportowy światek USA do zbojkotowania igrzysk (s. 40), ale Dietrich Wortmann uznawał, że AAU nie może decydować za AKOl. Gen. Charles Sherill uznał, ze bojkot może pogorszyć sprawy Żydów w Rzeszy, a Bundage doprowadził rezolucję do złagodzenia. W UK, BOA tez się wahała i zastanawiała nad bojkotem.

W Nowy Rok 1934 roku lord Aberdare pytał Lewalda czy niemiecki rząd dotrzymuje obietnicy, że niemieccy sportowcy żydowskiego pochodzenia będą mogli wziąć udział (s. 44). Lewald sam naciskany przez nazistów utrzymywał, że zostali oni odsunięci z innych przyczyn (Stern korupcja, Binner to nie Żyd itd.). 5 lutego Aberdare dał się udobruchać Niemcom (s. 45). BL uważał, że sprawa Żydów obchodzi tylko USA i UK (s. 48). We wrześniu 1934 roku Brundage był w Niemczech i dał się uwieść ich PRowi (s. 50). Uznał Niemcy za kraj wolny i gościnny i bardzo oddany duchowi sportu (s. 138). Uważał zresztą, że narody sportowców jak Finowie są lepsze moralnie. Po powrocie do USA uważał, że nie ma powodów do bojkotu. Charles Sherill uznał, że nacisk AKOl poprawił sytuację Żydów w Rzeszy. Gretel Bergmann została dopuszczona do igrzysk i trenowała pod okiem nazistów, Harold Anrahams miał wątpliwości, czy naziści są kompatybilni z ideą igrzysk. Helene Mayer to kolejna Żydówka skaptowana przez nazistów, w przeciwieństwie do Bergmann chciała po prostu wziąć udział, niczego nie udowadniać (s. 61).
Sherill latem 1935 odwiedził Niemcy, był pod wrażeniem Hitlera, skromnego gościa darującego sobie „czwarto lipcowe bzdury” czyli pompatyczne fanfaronady typowe dla polityków w USA (s. 61). Sherill ucieszył się, że Hitler jakoby odwołał kroki przeciw Żydom, ufał dyktatorowi. Próbował wywrzeć presję na Hitlera przypominając mu o Bismarcku i jego dbaniu o PR. Sherill uznał, że Żydzi niepotrzebnie panikują, a Niemcy nie prześladują ich bardziej niż w USA są prześladowani murzyni czy Japończycy. We wrześniu szef AAU Mahoney stoczył bitwę w Brundage’m o bojkot. BL i Sherill zapominali, że amerykański rasizm był bezprawny, a niemiecki antysemityzm – prawem (s. 68). 20 X Mahoney nakłaniał Lewalda do rezygnacji, ten odpowiedział tylko że B i S byli zadowoleni, więc Mahoney niepotrzebnie się czepia. Brundage zrzucił zarzuty Mahoneya na karb jego irlandzko-żydowskich knowań (s. 71). Tyczkarz Dick Webster z UK twierdził, że sportowcy nie interesują się polityką i po prostu chcą jechać na igrzyska (s. 72). Dwudziestolatek przejmujący się Żydami w 1935 roku byłby odebrany jako agitator albo Żyd. 21 listopada Madison Square Garden zapełnił się zwolennikami bojkotu. BL zdenerwował się, że Jahncke namawia go do bojkotu przywołując ideały Coubertina (s. 75). W Chicago gdzie urzędował Brundage, Żydzi mieli mniej do powiedzenia niż w NY. 8 grudnia zwolennicy bojkotu przegrali głosowanie w AAU (s. 80).

Gustavus Kirby z AKOl ostrzegał Carla Diema 6 stycznia 1936 o możliwości agitacji przeciw igrzyskach także ze strony sportowców (s. 83). Niesłusznie. W Garnisch Skandynawowie pobili na głowę zawodników z UK i USA. William Shirer dziennikarz z USA skrytykował usunięcie antyżydowskich wywieszek na czas igrzysk zimowych, Wilfred Bade domagał się sprostowania (s. 86). Nie zdołano zresztą usunąć wszystkich. Brytyjczycy wykonali przed Hitlerem salut olimpijski, który został wzięty za nazistowski (s. 89) i wzbudził ekstazę. Niemcy rozgromieni przez Kanadę w hokeja, dopingowali UK. Niemcy zdobyli 6 medali (II miejsce za Norwegią). Byli zadowoleni. Niedomagał catering (s. 99). Dla ludzi z USA było za wiele żołnierzy i SSmannów wszędzie. Arnold Lunn uważał, ze jak na amatorskie przecież igrzyska, Niemcy SA zbyt pro. Dla Hitlera, igrzyska w Garnisch stanowiły ośmielenie do zajęcia Nadrenii (s. 103). W „MK” Hitler zarzucał Francuzom opętanie murzyńskimi ideami (s. 106) i psucie rasy, wolał Brytyjczyków i ich powojenny miękki pacyfizm. Ponieważ Francja przybyła do Garnisch postanowił spróbować z Nadrenią (s. 111).

Jesse Owens był lepiej traktowany przez oberżystów w Rzeszy niż w USA (s. 114). Der Angriff szczycił się, że w Niemczech nie ma linczów innych ras. W 1936 roku w USA było 6 linczów, a prześladowanie Żydów w Rzeszy szło w tysiące. W listopadzie przed igrzyskami Owens pozwolił sobie ponarzekać na dyskryminację mniejszości w Rzeszy, Larry Snyder zagroził że zniszczy mu karierę jak znowu z czymś takim wyskoczy (s. 122). Barcelońska lewicowa anty-olimpiada nie pokrzyżowała imprezy Hitlera, była mała i zabawna. W Hamburgu powitano hucznie reprezentację USA (s. 193), skandowano nazwisko Owensa, który ku konsternacji nazistów miał w Rzeszy mnóstwo fanów. Der Angriff polecął gospodarzom być czarującymi jak paryżanie i praktycznymi jako nowojorczycy, więc byli. Wioska olimpisja w Garmisch Partenkirchen wzbudziła podziw. Asutralijczycy dostali barak z napisem Worms co lekko ich zdziwiło (Wormacja). Podobał się porządek. Na heil Hitler odpowiadano heil Adolf lub heil king Edward, Niemcy tylko się uśmiechali (s. 199). Dla rozpieszczonych Kalifornijek dieta była zbyt surowa, inni byli zadowoleni. Robey Leibbrandt z RPA był fanem Hitlera i nazizmu. Podobnie Lindbergh, któremu podobała się czołobitność niemieckiej prasy (zamiast amerykańskiej nachalności). Goering pokazał mu swoje lwiątka i projekty samolotów (s. 210).

W Berlinie (16 maja 1936) to Francuzi wydawali się dać salut nazi (s. 216). Bermudy wykonały nazi salut pełną gębą. Amerykanie, z wyjątkiem Brundage’a nie umieli maszerować (s. 217), potem obsrały ich ptaki. Wąs Hitlera kojarzył im się z Chaplinem. Otwierający pochód grubi działacze sportowi z USA wzbudzili politowanie. To nie Owens lecz Cornelius Johnson spotkał się z afrontem Hitlera (s. 229). Speer potwierdzał, że sukcesy Owensa zdenerwowały Hitlera, ale nie dał tego po sobie poznać publicznie (s. 231). Helen Stephens była obiektem zalotów Hitlera (s. 243) i dużo bardziej bezpośrednich Goeringa (s. 296). Elfierde Kaun – pseudokobieta w szeregach sportowców Rzeszy. Komorowski uważał, ze Niemcy oszukują w jeździectwie, raczej niesłusznie (s. 326). Peruwiańczycy zaczęli demolować austriackie i niemieckie budynki dyplomatyczne po meczu z Austrią (s. 326). Rzad Peru zwalił to na komunistów. Brundage uważał, ze USA może się wiele nauczyć od Niemiec, które walczą z komunizmem i wynoszą na podium wspólnotowość (s. 336). Niemcy unikali odpowiedzi na pytania o nazizm (s. 271). Dodd pisał, że w Niemczech trescią życia nie jest praca ale lęk (s. 293), krytykował Lewalda za współpracę z NSDAP. Carl Lond i Owens zaprzyjaźnili się (s. 252). Bokser, komunista Seelenbinder chciał wygrać i odmówić salutu, ale przegrał ze Szwedem Cadierem (s. 268). Większość sportowców występujących w Berlinie, nie zrobiło wielkich karier.

Polecam lekturę !!!

Piotr NapierałaPiotr Marek Napierała (ur. 18 maja 1982 roku w Poznaniu) – historyk dziejów nowożytnych, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Zajmuje się myślą polityczną Oświecenia i jego przeciwników, życiem codziennym, i polityką w XVIII wieku, kontaktami Zachodu z Chinami i Japonią, oraz problematyką stereotypów narodowych. Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów w latach 2014-2015. Autor książek: "Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi", "Hesja-Darmstadt w XVIII stuleciu, Wielcy władcy małego państwa", "Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie", "Kraj wolności i kraj niewoli – brytyjska i francuska wizja wolności w XVII i XVIII wieku" (praca doktorska), "Simon van Slingelandt – ostatnia szansa Holandii", "Paryż i Wersal czasów Voltaire'a i Casanovy", "Chiny i Japonia a Zachód - historia nieporozumień". Reżyser, scenarzysta i aktor amatorskiego internetowego teatru o tematyce racjonalistyczno-liberalnej Theatrum Illuminatum

Podobne materiały

2 komentarze

  1. dżizas
    31 maja 2016 at 16:48 - odpowiedz

    Ja sobie właśnie czytam „Stolicę Hitlera” Rogera Moorhouse’a. Też fajna, polecam. 🙂

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *