• piątek, 24 marca 2017 r.

Moralność wynika z kultury a nie natury

Pod wieloma względami moje poglądy różnią się od dominujących na naszym portalu, pod innymi jestem typowym jego przedstawicielem. Jednym z tematów w których czuję się czasem dość egzotycznie tutaj jest kwestia etyki i moralności, oraz fakt że dla mnie osobiście Darwin niczego nie zmienia pod względem etycznym. Jestem ateistą starego, filozoficznego typu. Przekonują mnie argumenty Bayle’a, Holbacha i Hume’a o religii, którzy uważają że religia Np chrześcijańska jest może nie niemoralna zupełnie ale mocno wybrakowana moralnie dlatego że nie odnosi się do ogółu ludzi, lecz tylko do grupy wyznawców, tj. Pełnoprawnym człowiekiem jest się tylko jak się w wierzy w to co trzeba lub udaje że się w to wierzy i ma na to glejt. Bayle wykazał że to policja a nie bóg powstrzymuje bandytów, Holbach, że bóg monoteizmu jest ekstrapolacją feudalnego pana, a Hume, że religia to pochodna naszych strachów przed śmiercią. Wszystko to brzmi dla mnie bardzo przekonująco tak samo jak postulaty Milla by osądzać czyn, a nie myśl czy zamiar (utylitaryzm).

Natomiast zgadzam się z chrześcijańskim przekonaniem że to kultura, a nie natura daje nam moralność. Przecież zwierzęta zachowują się jak…zwierzęta. Żrą, śpią i zagryzają się nawzajem. Przeciętny człowiek przy psie to anioł dobroci i żaden Hitler czy Stalin nic tu nie zmienia. Tym bardziej że na swoje możliwości watachy wilków i stada szympansów też robią sobie wzajemnie holocaust. Z jednej strony postęp oznacza tworzenie coraz to nowej broni, z drugiej jednak człowiek notuje sobie w procesie historii co szkodzi społeczności a co jest dobre dla niej i stara się nie powtórzyć błędów stąd kanibalizm czy niewolnictwo nie są już tak modne jak kiedyś.

Zwalanie wszystkiego na geny wydaje mi się niemoralne i bezsensowne. W procesie etycznym wychowanie i doświadczenia własne są wszystkim, geny zaledwie wymówką i to bardzo niefajną. Uważam że badania mózgu wykażą niedługo że wszyscy jesteśmy rasistami, i że Freud miał rację że istnieje konflikt między id a ego i superego i bardzo dobrze że istnieje, inaczej rządziłby nami tylko głód i chęć satysfakcji za wszelką cenę. Próby wywodzenia wzorcowej etyki z ewolucjonizmu darwinowskiego uważam za równie chybione jak powoływanie się słabszych filozofów od Arystotelesa przez Tomasza z Akwinu po Jeffersona że dobre jest to co naturalne. Transeksualista i kastrat też mogą być bardzo dobrzy. Farinelli słynął z dobroczynności, Anna Grodzka też jest do rany przyłóż, prawda? To człowiek wnosi dobro w świat, a nie świat w człowieka. Świat jest paskudny i pełen chorób które zabijają tych których kochamy tak samo jak tych którzy są nam obojętni. Ta ponura „sprawiedliwość” nie ma w sobie nic etycznego. Można studiować ewolucjonizm, ale reguły ewolucji nie nauczą nas dobrej etyki, bo ewolucja ma na celu przetrwanie, a nie dobro. Ewolucjonizm może nam powiedzieć jaki człowiek jest ale na pewno nie jakim powinien być… Empatia nakazuje dzielenie się wszystkim, a przecież socjalistyczna ruina gospodarki nie jest moralna.

To historia i obserwacja, a nie kapryśna empatia są podstawą działania dobrych ludzi.

Piotr NapierałaPiotr Marek Napierała (ur. 18 maja 1982 roku w Poznaniu) – historyk dziejów nowożytnych, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Zajmuje się myślą polityczną Oświecenia i jego przeciwników, życiem codziennym, i polityką w XVIII wieku, kontaktami Zachodu z Chinami i Japonią, oraz problematyką stereotypów narodowych. Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów w latach 2014-2015. Autor książek: "Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi", "Hesja-Darmstadt w XVIII stuleciu, Wielcy władcy małego państwa", "Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie", "Kraj wolności i kraj niewoli – brytyjska i francuska wizja wolności w XVII i XVIII wieku" (praca doktorska), "Simon van Slingelandt – ostatnia szansa Holandii", "Paryż i Wersal czasów Voltaire'a i Casanovy", "Chiny i Japonia a Zachód - historia nieporozumień". Reżyser, scenarzysta i aktor amatorskiego internetowego teatru o tematyce racjonalistyczno-liberalnej Theatrum Illuminatum

Podobne wpisy

19 komentarzy

  1. Krzysztof Marczak
    1 kwietnia 2016 at 05:11 - odpowiedz

    Dobre. I te sprzeczności, coś jak proces poznawania przez doświadczanie skrajnych doznań. Yup, nie wiem, czy zachowania/etyka mogą być przenoszone genetycznie, ale nie wierzę w to, że to tylko wychowanie i doświadczenia własne. Młodzi Polacy zbyt dokładnie odtwarzają wiele patologii z systemu, którego nie znają nawet z książek. Są badania (EDC), które pokazują, że jest częsty gen u ludności arabskiej, który wywołuje wstręt do wieprzowiny… Może w czasie swojego życia możemy geny psuć lub naprawiać i przekazywać dobro, lub zło ? Oczywiście nie wprost, bo jest wiele dodatkowych czynników, ale może to taki mechanizm ? To by tłumaczyło różne śnięte księgi z Indii, łącznie z pojęciem karmy.

    • Piotr Napierała
      Piotr Napierała
      1 kwietnia 2016 at 06:16 - odpowiedz

      No wstręt do wieprzowiny ok, ale czy to jednak nie przykład? Wszyscy wokół… Poreij Araba za młodu do Londynu będzie wcinał bekon. No może dziś już nie bo są arabskie getta. Tylko Chińczycy którzy faktycznie nie trawią mleka… Ale i tak je piją jako ludzie zachodu

      • Krzysztof Marczak
        1 kwietnia 2016 at 14:10 - odpowiedz

        /Poreij Araba za młodu do Londynu będzie wcinał bekon. / Właśnie że nie. Jeśli pozostanie w etnicznym getcie to niekoniecznie. Dopiero jak się będzie asymilował to presja otoczenia spowoduje, że będzie zmieniał swoje przyzwyczajenia, nawet jeżeli na początku nie będzie mu smakować.

    • Tomek Świątkowski
      1 kwietnia 2016 at 14:24 - odpowiedz

      Jeśli „młodzi Polacy” mieliby mieć „patologie systemu” w genach, to znaczy że mieli je w genach ich rodzice. Zatem ich rodzice wykazywali te patologie, a skoro tak, to równie dobrze mogli je przekazać jako wzorzec kulturowy (nawyki przekazywane są głównie przez wzorce, a nie przez książki)
      A jeśli owi „młodzi Polacy” rzeczywiście w ogóle nigdzie nie obserwowali tych patologii, to nie zetknęli się z nimi także jako rodzinnym wzorcem zachowań. A to znaczy że ich rodzice tych genów nie mieli – nie mogli więc przekazać tych genów dziedzicznie.
      Tak czy owak nie ma to sensu.
      .
      Islam istnieje od niespełna półtora tysiąca lat – to jest ok 50 pokoleń. To chyba za mało, żeby utrwalić mutację wstrętu do wieprzowiny – zwłaszcza że ona nie daje żadnej istotnej korzyści selekcyjnej.
      No chyba że było odwrotnie. Wstręt do wieprzowiny mógł spowodować powstanie taboo świńskiego mięsa.
      .
      Za to ciekawym przykładem wpływu kultury na genetykę jest prawdopodobnie wpływ języka chińskiego na słuch muzyczny u chińczyków. Chińczycy są nacją, o najwyższym odsetku osób ze słuchem absolutnym, podczas gdy w języku chińskim wysokość tonu jest bardzo ważna, bo potrafi zmienić znaczenie słowa. Dobór naturalny prawdopodobnie systematycznie preferował osobników o lepszym słuchu muzycznym – łatwość w komunikacji pomagała znaleźć dobrą pracę, partnera życiowego itd.
      Ale to akurat nie ma związku z etyką.

      • Piotr Napierała
        Piotr Napierała
        1 kwietnia 2016 at 15:06 - odpowiedz

        Ale to też wychowanie

      • Krzysztof Marczak
        1 kwietnia 2016 at 15:51 - odpowiedz

        @ p. Tomek – przerabiamy to po raz kolejny http://www.huffingtonpost.com/2012/05/02/pork-genes_n_1472431.html

        • Tomek Świątkowski
          1 kwietnia 2016 at 23:46 - odpowiedz

          Ale co przerabiamy?
          Przecież nie zanegowałem, że może istnieć gen wstrętu do wieprzowiny, tylko powątpiewałem, czy mógł on się upowszechnić pod wpływem religijnego zakazu.
          A artykuł mówi o tym genie u Norwegów, nie u Arabów.

          • Krzysztof Marczak
            2 kwietnia 2016 at 02:11

            Przerabiamy wciąż to samo. Pan Tomek mówi: „wiem jak jest” zamiast dobrze poszukać. Dla usprawiedliwienia dodam, że i tak stara się więcej od innych. Typowo polskie podejście to „wiem jak jest, nikogo nie słucham i co mi zrobicie ?”

          • Tomek Świątkowski
            2 kwietnia 2016 at 17:19

            napisałem: „To CHYBA za mało, żeby utrwalić mutację wstrętu do wieprzowiny…”
            zazwyczaj używam takich zwrotów, jak „chyba”, „wydaje mi się” itp.
            bo nie wiem jak jest

          • Krzysztof Marczak
            2 kwietnia 2016 at 17:42

            Doceniam, mimo wszystko uważam, że zamiast mówić „chyba Indianie mówią po katalońsku” lepiej jest poszukać samemu, a jeżeli już nie to spytać „czy ktoś wie czy Indianie mówią po katalońsku ?”. Te detale decydują o różnicy pomiędzy rozmawianiem dla samego rozmawiania a dyskusją.

          • Piotr Napierała
            Piotr Napierała
            2 kwietnia 2016 at 18:50

            Po kastylijsku

          • Piotr Napierała
            Piotr Napierała
            3 kwietnia 2016 at 00:14

            Indianie południowoamerykańscy? Tylko kastylijski i guarani ewentualnie

          • Krzysztof Marczak
            3 kwietnia 2016 at 01:28

            Za dokładnie to bierzesz. To miał być taki absurdalny przykład, w którym duskutant pomieszał zupełnie niepołączone ze sobą fakty.

          • Piotr Napierała
            Piotr Napierała
            3 kwietnia 2016 at 01:36

            Ok

        • Tomek Świątkowski
          2 kwietnia 2016 at 23:09 - odpowiedz

          No to zapytam: w którym miejscu popełniłem błąd lub rozminąłem się z faktami?

        • Tomek Świątkowski
          3 kwietnia 2016 at 07:50 - odpowiedz

          No to proszę wskazać, gdzie podobny absurd pojawił się w mojej wypowiedzi.

  2. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    4 kwietnia 2016 at 06:40 - odpowiedz

    Dodam że moim zdaniem nie ma wielu cywilizacji a jedna ludzka choć oczywiście doświadczenia historii dają lokalnie inny odcień

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *