• wtorek, 28 marca 2017 r.

Urodziny Ferenza Liszta

Dziś minęła kolejna rocznica urodzin Ferenza Liszta, który przyszedł na świat w 1811 roku. Bardzo cenię tego kompozytora, w dzisiejszych czasach jakby nieco mniej popularnego niż inni wielcy romantycy stawiający w centrum swojej twórczości fortepian, tacy jak Chopin, którego konkurs skończył się parę dni temu, Schubert, czy Schumann.

Dla mnie Liszt jest kwintesencją romantyzmu w muzyce, kto wie, czy nie reprezentuje on najpełniej tej epoki, zwłaszcza, że Schubert był jeszcze troszeczkę związany z echami klasycyzmu, zaś Chopin stworzył zupełnie odrębny styl.

Tak wielkie wydarzenie, jak urodziny jednego z ulubionych kompozytorów, wypada mi oczywiście uczcić wierszem. Później zaś polecę Wam kilka ciekawych wykonań jego muzyki.

liszt

 

 

 

 

Oderwane dźwięki (muzyka Liszta)

 

To wspomnienia Liszta, muzyczne obrazy

zapach kwiatów w dźwiękach i treść poematów,

mijane pejzaże, wzięte w nuty światy,

które brzmią swobodnie, jak kadr w szybkim marszu.

 

Reguły epoki nie opiszą wszystkich

śmiałych interwałów. Na pianino ciężkie

znów opadły liście, oraz krople ciszy

głębszej niż w sonaty symetrycznym pędzie.

 

Można te zdarzenia ponownie odtworzyć,

odzyskać emocje sklejone papierem

szarej partytury, miękko czas otworzyć.

 

W dół, w basowe jary, w górę jasnym niebem

wiedzie nas muzyka. Tu marzenie tworzy,

nie jest wcale kłamstwem, nie pożera siebie.

Liszt 2

Liszt jest wiązany przede wszystkim z fortepianem. Ale ogromnie cenne i absolutnie wyjątkowe są jego utwory organowe, będące najbardziej demonicznymi w nastroju przejawami twórczości na ten instrument. Gdy ich słucham, przypominają mi się rozmaite „opowieści gotyckie”, czy choćby twórczość Edgara Alaina Poe.

W powyższym przykładzie Daniel Roth grał jeden z moich ulubionych utworów organowych Liszta, fantazję i fugę na bazie chorału Ad nos ad salutarem undam. Utwór jest grany na organach kościoła Saint Sulpice w Paryżu, który sam w sobie ma niezwykłą, niepokojącą architekturę.

ss

Nie można w twórczości Liszta nie uwielbiać Lat wędrówki  – Années de pèlerinage, czyli swego rodzaju zbioru muzycznych impresji, refleksji, odkryć, czasem oddających dane miejsce, czasem oddających dany nastrój, a czasem daną inspirację, swobodny przepływ myśli. Liszt w tych cyklach poszczególnych lat powoli całkowicie uwalnia się od jakichkolwiek ograniczeń, pisząc wręcz muzykę atonalną, wyprzedzającą jego epokę o wiele dekad. Oto drugi i trzeci rok wędrówki z pianistą Aldo Ciccolinim, jednym z największych wykonawców Liszta:

 

Dwa koncerty fortepianowe Liszta to z pewnością jedne z bardziej niezwykłych koncertów w ogóle i jak na Liszta przystało, bardziej romantyczne od dzieł innych kompozytorów jego epoki. Są one niemal poematami symfonicznymi. Podział na solistę i orkiestrę, ramy formy koncertu są w nich kompletnie zatarte. Ich nastrój jest wzięty żywcem z najlepszych przejawów romantycznej prozy, przypominają opowieści ETA Hofmanna, czy „Wichrowe Wzgórza” Emily Bronte.

Oto pierwszy koncert Liszta w wykonaniu Artura Rubinsteina i z Antalem Doratim w roli dyrygenta:

 

Urodzony w Łodzi Artur Rubinstein uchodzi za największego wykonawcę Chopina i Brahmsa. Zawsze kochał Polskę, ale po powstaniu państwa Izrael stał się również gorącym izraelskim patriotą. Jeśli zaś chodzi o Liszta i Chopina, to bez trudu znajdziemy w twórczości obu geniuszów wzajemne inspiracje. Liszt chętnie się do nich przyznawał. Napisał nawet pierwszą w ogóle  książkę o twórczości Chopina. Jest ona obecnie mocno krytykowana, bo Węgier dał się ponieść swojej bujnej wyobraźni. Ja jednak uważam, że ta książka jest bardzo cenna. Niesamowicie mądra i wzruszająca jest choćby lisztowska próba wyjaśnienia genezy polonezów, tak lubianych przez Chopina. Chopin traktował Liszta nieco gorzej niż Liszt Chopina. Niemal zupełnie unikał pochwał pod adresem jego twórczości, co może znajdować wyjaśnienie w tym, że Liszt napisał swoje największe dzieła już po śmierci polskiego kompozytora. Tym niemniej Chopin uznał, że Liszt jest najlepszym wykonawcą jego etiud, a przecież sam był też jednym z najbardziej legendarnych wirtuozów fortepianu.

 

Oraz drugi koncert fortepianowy z wielkim pianistą Claudio Arrauem, genialnym Argentyńczykiem, kto wie, czy nie największym pianistą w dziejach fonografii (niestety, nie mamy nagrań samego Liszta, Edison nie zdążył na czas ze swym wynalazkiem):

 

Gdy mówimy o Liszcie nie może oczywiście zabraknąć Vladimira Horowitza, uznawanego za największego wirtuoza w znanych nagraniom czasach. Znacząca część twórczości Liszta zainspirowana jest dziejami i folklorem Węgier. Nie jest to „czysty” folklor, ale przesiany przez sito profesjonalnej estetyki cygańskiej, z czego zresztą nadal słynie kraj Tokaja i gulaszu. Liszt w przeciwieństwie do Chopina nie znał języka swoich rodzinnych stron, mówił po Niemiecku, mimo to w trakcie swojego życia coraz bardziej świadomie starał się opowiadać o Węgrzech w muzyce, wiele wysiłku włożył też w budowanie w kraju Madziarów niezależnego od Wiednia życia muzycznego. Oto Rapsodia Węgierska nr 2, w wykonaniu Horowitza:

 

Bardzo niezwykłym dziełem Liszta jest Totentanz, Taniec śmierci, zainspirowany tańcami umarłych ze średniowiecznych cmentarzy. Liszt wplótł w niego w intrygujący sposób chorał gregoriański Dies Irae, śpiewany podczas ceremonii pogrzebowych od wczesnego średniowiecza. Totentanz przedstawiam Wam w wykonaniu innego genialnego i legendarnego pianisty Arturo Benedetti Michelangelego. Był on ekscentrykiem, odwoływał koncerty, unikał nagrań. Uwielbiał latać i jeździć szybkimi samochodami. Uważał się za lotnika (latał na myśliwcach podczas II Wojny Światowej), który tylko przy okazji został pianistą… Ładne mi „przy okazji”…

Jak zauważyliście, tego genialnego nagrania Totentanz dokonało Radio Watykańskie. Nie jest to przypadek. Michelangeli był bardzo pobożny, zaś Liszt pod koniec życia wstąpił do stanu duchownego, co wywołało nie lada skandal w romantycznej Europie, gdyż Liszt, podobnie jak Byron, łamał wszelkie obyczajowe tabu.

 

Posłuchajcie też chorału gregoriańskiego stanowiącego podłoże dla Totentanz Liszta:

 

Znakomite są poematy symfoniczne Liszta, będące pierwszymi dziełami tego gatunku, którego kulminacją były dzieła Richarda Straussa. Tu Kurt Masur dyryguje „Tasso. Lamento e Trionfo”:

 

Nie za często są wykonywane oratoria Liszta, należące do jednych z najlepszych przejawów tego gatunku. Najwspanialsze jest chyba oratorium „Christus” pełne niezwykłych rozwiązań muzycznych, starających się momentami przywołać muzykę początków średniowiecza. Posłuchajcie go pod batutą Antala Doratiego:

 

Na koniec zaś wspomniany już przeze mnie wcześniej późny, atonalny Liszt. Bagatelle sans tonalité gra na fortepianie Olivier Gardon:

 

Utworów Liszta jest bardzo wiele. Powiada się, że pierwszy okres jego twórczości był dość powierzchowny, pełen wirtuozerii dla wirtuozerii. Ale później Liszt wypłynął na głębokie wody muzycznego świata. Wspaniałe są jego opracowania pieśni i fragmentów oper, zwłaszcza jego przyjaciela Wagnera. Te opracowania są często zupełnie swobodnymi transkrypcjami, twórczym rozwinięciem bazowych dzieł, poetycką impresją na ich temat. Aby je wszystkie zaprezentować, musiałbym tu wkleić setki linków. Poszukajcie ich sami! A najlepiej kupcie CD. Miłego słuchania.

 

Jacek TabiszStudiował historię sztuki. Jest poetą i muzykiem. Odbył dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badał kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. Te badania zaowocowały między innymi wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej, a także licznymi publikacjami i wystąpieniami. Część rezultatów badań można studiować na stronie www.hanuman.pl . Jacek Tabisz współpracował z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku jest prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, wybranym na trzecią kadencję w 2016 roku. Jego liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.tv, natemat.pl, liberte.pl, Racjonalista.pl i Hanuman.pl. Organizator i uczestnik wielu festiwali i konferencji na tematy świeckości, kultury i sztuki. W 2014 laureat Kryształowego Świecznika publiczności, nagrody wicemarszałek sejmu, Wandy Nowickiej za działania na rzecz świeckiego państwa. W tym samym roku kandydował z list Europa+ Twój Ruch do parlamentu europejskiego. Na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzi pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami jego działalności. Jacek Tabisz jest współtwórcą i redaktorem naczelnym Racjonalista.tv. Adres mailowy: jacek.tabisz@psr.org.pl

Podobne wpisy

4 komentarze

  1. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    23 października 2015 at 10:26 - odpowiedz

    Fajny choć wolę Schumanna

    • Jacek Tabisz
      Jacek Tabisz
      23 października 2015 at 10:52 - odpowiedz

      Schumanna też bardzo lubię. Zarówno w przypadku Liszta jak i Schumana znam wszystkie ich dzieła *tzn. Liszta wciąż coś wypływa, ale staram się być na bierząco. Schumann jest lepszy w muzyce czysto symfonicznej i w pieśniach oczywiście. Ale jednak wolę Liszta, mam do niego spory sentyment. Oczywiście Liszt jest nierówny, zdarzyło mu się trochę gniotów, ale doskonałe rzeczy są doskonałe.

      • Piotr Napierała
        Piotr Napierała
        23 października 2015 at 11:04 - odpowiedz

        Może to dlatego że wolę muzykę symfoniczną od fortepianowej. Choć liebestraume Schumanna są ekstra

  2. Zbyszek
    25 października 2015 at 14:12 - odpowiedz

    Bardzo ciekawe. Dziękuję!

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *