Czy ateizm jest ważny? Konrad Szołajski, Joanna Hańderek, Andrzej Dominiczak

 

Uczestnicy rozmowy są przekonanymi ateistami, jednak ateizm nie jest równie ważny dla każdego z nich. Andrzej Dominiczak zastanawia się nawet, czy sama wiara lub niewiara jest na tyle ważna, by uzasadniać oparte na niej podziały społeczne na wierzących i niewierzących. Może lepiej byłoby się dzielić na tych, którzy najbardziej cenią osobistą wolność, lub tych, dla których ważniejsza jest silna władza, bezpieczeństwo i porządek? A może jeszcze inaczej lub bardziej płynnie, w zależności od konkretnego problemu? Cy zatem atiezm jest ważny lub wręcz najważniejszy? Jest o czym pomyśleć i porozmawiać. Zapraszamy do dyskusji.

AD VOCEM:

Jeden z zaprzyjaźnionych działaczy ateistycznych poinformował mnie, że po raz kolejny padłem ofiarą ostrej krytyki ze strony Andrzeja Domiczaka. Powodem jest mój eksperyment myślowy związany z krytyką islamu, którą wyraziłem już na tyle obszernie w różnych innych materiałach, że ciężko uznać moje stanowisko za antywolnościowe czy niehumanistyczne. Z całym przekonaniem uważam, że niehumanistyczne i antywolnościowe jest modne w niektórych środowiskach piętnowanie krytyki islamu, co w tym filmie próbuję wyjaśnić również Andrzejowi, którego przy okazji pozdrawiam.

 

Jacek Tabisz
O autorze wpisu:

Studiował historię sztuki. Jest poetą i muzykiem. Odbył dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badał kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. Te badania zaowocowały między innymi wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej, a także licznymi publikacjami i wystąpieniami. . Jacek Tabisz współpracował z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku był prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, wybranym na trzecią kadencję w latach 2016 - 2018 Jego liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.tv, natemat.pl, liberte.pl, Racjonalista.pl i Hanuman.pl. Organizator i uczestnik wielu festiwali i konferencji na tematy świeckości, kultury i sztuki. W 2014 laureat Kryształowego Świecznika publiczności, nagrody wicemarszałek sejmu, Wandy Nowickiej za działania na rzecz świeckiego państwa. W tym samym roku kandydował z list Europa+ Twój Ruch do parlamentu europejskiego. Na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzi pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami jego działalności. Jacek Tabisz jest współtwórcą i redaktorem naczelnym Racjonalista.tv. Adres mailowy: jacek.tabisz@psr.org.pl

  1.  Ateizm nie jest poglądem, tylko brakiem (pewnego) poglądu. Ateizm może więc pod względem logicznym łączyć się z dowolnym przekonaniem – poza samym teizmem. Ateista może być np. rasistą albo faszystą, nie tracąc nic ze swojego ateizmu. Ateizm nie implikuje humanizmu ani egalitatyzmu, ani czegokolwiek innego. Jeżeli przystaniemy na takie znaczenie słowa "religia", zgodnie z którym istnieją religie nieteistyczne, to ateista może być nawet człowiekiem religijnym, uznającym jako obiekt kultu coś innego od Istoty Najwyższej. Może np. stawiać na piedestale Ludzkość, jak czynił A. Comte. Nie istnieje więc nawet logiczne wynikanie niereligijności z ateizmu, chociaż zapewne często ludzie uważający się za ateistów (a nie znający dokładnie znaczenia słów) odrzucają również religię sądząć, że wymusza takie odrzucenie sam sens słowa "ateizm". 
    .
    Ateista to człowiek, który nie ma przekonania religijnego albo który przekonania religijne odrzuca (i odrzuca ewentualnie te przekonania, które implikują teizm). Tylko i wyłącznie na tym polega ateizm. Mówienie, że ateizm to humanizm, to respektowanie praw człowieka, otwarcie na różnorodność, itp. to pomieszanie pojęć, to świadome lub mimowalne naciąganie słowa "ateizm", aby nadać mu pozytywne znaczenie. To perswazja o charakterze retorycznym, a nie rzeczowym i racjonalnym, ugruntowanym w logice i znaczeniach słów. Ateista może być tak samo złym człowiekiem jak teista – pierwszy zabije za niewiarę, drugi zabije dla pieniędzy. Zabijanemu nie będzie to czynić specjalnej różnicy. 

    1. Wspomniane powody tłumaczą, dlaczego bezsensowne jest (albo byłoby) istnienie "organizacji ateistycznych", w których samo słowo "ateizm" byłoby rozumiane zgodnie z jego znaczeniem. Taka organizacja musiałaby skupiać przeróżne jedostki, częstokroć nie mające ze sobą nic wspólnego poza brakiem pewnego przekonania. Są organizacje skupiające właścicieli pewnej marki lub modelu samochodu, o organizacjach zrzeszających tych, którzy NIE posiadają samochodu pewnej marki nie słyszałem nigdy. Skłonny byłbym twierdzić, że "organizacje ateistyczne" skupiają tych którzy nie rozumiejąc słowa "ateizm" przypisują mu dodatkowe znaczenie, jak to, o którym wspomnialem powyżej i są podobni do siebie także w tym, że popełniają ten sam błąd.   

      1. Stad wlasnie moja wątpliwość, choc ateizm jest na ogól rozumiany szerzej niz tylko jako brak wiary. Co więcej w dzijsiejszej Polsce podzial na wierzycych i niewierzacych traktowany jest bardzo powaznie – glwonie przez kler rzecz jasna – stąd wyglaszane piublicznie opienie q rodzaju ateiści sa jak zwierzęta.  

        1. Uważam, że są rózne rodzaje ateizmu, na przykład a. "w pełni świadomy" i a. o niższych stopniach refleksji.
          Ten pierwszy jestem w stanie zrozumieć, bo opiera się na rozumie. Podobnie jest zressztą z agnostycyzmem i wiarą.
          Tylko, że wiara należy do innej kategorii postaw i poglądów i nie musi wszystkich swych twierdzeń dowodzić metodami naukowymi.

          1. Oczywiscie nie musi Pani dowodzić moetodami naukowymi, a nawet w ogole nie musi Pani dowodzić, ale im bardziej naukowe będą, tym bardziej rozumne i racjoonalne będą poglądy, a to jest dobre dla kazdego – rownież dla Pani,  

          2. Myślę, że Pan nie zrozumiał mojego komentarzza. Nic nie pisałam o sobie ani o żadnej konkretnej osobie. To była moja ogólna opinia na temat kategorii ateizmu, agnostycyzmu i wiary,

          3. " Andrzej Dominiczak zastanawia się nawet, czy sama wiara lub niewiara jest na tyle ważna, by uzasadniać oparte na niej podziały społeczne na wierzących i niewierzących. "
            Tylko fakty są takie, że to antyklerykałowie dzielą ludzi. Gdy się z kimś nie zgadzają, to próbują go obrażać przez pomawianie i poniżanie.

  2. @Elasp
    Ateizm jest odrzuceniem pewnego poglądu a więc jest wobec niego poglądem przeciwnym.
    To też jest pogląd.
    Nawet ontologiczny nihilizm który twierdzi że "nic nie istnieje" (czyli też żaden pogląd), sam jest przecież poglądem.
    Mój agnostycyzm także jest poglądem tyle że pośrednim.

      1. Wynika wszystko poza bogiem/bogami.
        Ateizm po prostu zakłada że istnieje świat materialny pozbawiony odgórnego kierownika lub w bardziej radykalnej wersji – zakłada tylko istnienie materii z której tworzy swoisty absolut.
        Uważanie materii = fizyki za absolut to jest jak najbardziej pogląd.

  3. Wielkim błędem ateizmu (pojętego czy to prywatywnie, jako brak przekonania, albo pozytywnie, jako przekonanie, albo jako jedno lub drugie) jest błąd logiczny polegający na następującym rozumowaniu:
    .
    1. Wiara w istnienie Boga jest zła (szkodliwa), więc
    .
    2. Brak wiary (niewiara) w istnienie Boga jest dobra (pożyteczna), a przynajmniej nie jest zła (szkodliwa).
    .
    Błąd polega na założeniu bez dowodu, że przeciwieństwo zła nie może byc złem, więc będzie albo dobrem, albo przynajmniej nie będzie ani dobre ani złe. Mozna jednak podać wiele przykladów świadczących o tym, że założenie to jest fałszywe. Ateizm tak pojęty jest więc nieracjonalny.
    .
    Należałoby więc osobno wykazać (jak?), że ateizm jest dobry (pożyteczny), a przynajmniej nie jest zły (szkodliwy), aby go racjonalnie preferować. Wszelkie świadectwa (przynajmniej te, które są mi znane) są jednak w tej materii niekonluzywne.
    .
    Pomijam już fakt, że nawet jeżeli udałoby się ustalić, że ateizm jest dobry, a teizm zły i szkodliwy (a przynajmniej lepszy i mniej szkodliwy niz teizm), to i jeszcze nie przesądzałoby to kwestii na rzecz ateizmu. Obydwa przekonania są tu bowiem brane w izolacji od innych przekonań i od wszelkich innych okoliczności, skladających się na świat, w ktorym żyjemy. A przecieą może się okazać, że zły teizm + wszelkie pozostałe okoliczności życiowe jest lepszy niż ateizm + wszelkie pozostałe okoliczności życiowe. Świat bowiem nie ma natury czysto addytywnej – dwóch doskonałych solistów może stworzyć nieoczekiwanie kiepski duet, gorszy niż ten złożony ze znakomitego i średniego muzyka. Dodawanie samych odizolowanych wartości może sprawdzać się w matematyce, ale nie zawsze sprawdza się w praktyce. Skoro zaś większość ludzkości była i jest teistami, onus probandi spoczywa na ateistach. A zatem, ateiści – do dzieła!
     

    1. Mi jako agnostykowi nie musisz tego tłumaczyć.
      Co do teizmu to podobało mi się to co mówił Kurt Godel – był on niezależny od żadnej religii choć wychowany był po luterańsku.
      Ateizm też ma swoje racje których nie odmawiam. Wielu wybitnych intelektualistów to ateiści których szanuję i podziwiam.

          1. Nie, nie można. "Skoro zaś większość ludzkości była i jest teistami, onus probandi spoczywa na ateistach." Tu mozna zamienić "na ateistach" na "na agnostykach", ale nie ma sensu zamienić "na ateistach" na "na teistach".  

          2. A na jakiej podstawie sądzisz ze większość ludzi to teisci.
            Nawet wśród tzw. chrześcijan masz wielu agnostyków de facto.
            A poza tym teizm niejedno ma imię. Jest to pojęcie względne i niezwykle szerokie.
            A nawet jeśli by było tak jak mówisz – w co jednak wątpię – to i tak ilość nie ma żadnego znaczenia tzw. argumentum ad numerum.
            Kiedyś większość wierzyła w płaska Ziemie i geocentryzm – czy ta większość miała racje???

          3. Uważam tak na podstawie ich własnych deklaracji oraz na podstawie ich działań. Większość ludzi była teistami. Jeżeli nie była, upada większość argumentów przeciw religiom teistycznym, skoro rozmaite rzeczy, o których donosi historia, czynili ludzie, którzy tylko podawali się za teistów, a w rzeczywistości byli ateistami, sceptykami lub agnostykami. W interesie krytyka religii jest więc twierdzić, że większość ludzkości miała przekonania religijne (teistyczne).  

          4. Nawet jeśli – powtarzam – większość była/jest teistami to o niczym nie świadczy – a na pewno nie świadczy o prawdziwości ich tezy.
            Kiedyś większość ludzi wierzyła w geocentryzm albo płaską / młodą Ziemię.
            Czy mieli oni rację???
            Poza tym jeśli już mówimy o teizmie, to o jakim?
            Panteizmie, panenteizmie, deizmie, pandeizmie, trans-teizmie, teizmie "osobowym", monoteizmie, politeizmie, tryteizmie, henoteizmie…?
            Jest tego naprawdę sporo, a i tak nie masz pojęcia który pogląd jest większości ludzi najbliższy.
            I ja też nie mam pojęcia – jako agnostyk.

    2. "Błąd polega na założeniu bez dowodu, że przeciwieństwo zła nie może byc złem, więc będzie albo dobrem, albo przynajmniej nie będzie ani dobre ani złe."
      To nie wszystko. Jest jeszcze jeden problem, sądzę, że bardziej podstawowy. Co, według niewierzących w Boga jest dobrem a co jest złem? Czy to co się podoba jednemu człowiekowi, dziesięciu, stu, czy większości? Pytam o to od dawna i nie pamiętam żadnej jasnej i jednoznacznej odpowiedzi, Często kończy się na niemerytorycznych wycieczkach personalnych.

      1. Chyba nikt tego nie wie do końca bo nie znamy jeszcze moralności obiektywnej tylko jej poszukujemy.
        Ale sadze ze nadejdzie kiedyś taki czas ze ludzkość pozna obiektywna moralność i wtedy będziemy w stanie na 100% odróżnić dobro od zła.
        Spójrz pani na świat i na wielkich tego świata.
        Każdy będzie się wysługiwać moralnością a niemal każdy jest bandyta i oszustem – patrz Trump Putin itd.
        Kosciol tez nie ma prawa pouczać o moralności, jego czyny były już wystarczająco anty-moralne by obalić jego mitologie i „moralną” propagandę.
        Zatem taka moralność to jest co najwyżej moralność urojona.
        Zapewniam cię droga pani ze Kościół nie odpowie ci na pytanie jak odróżnić dobro od zła.

        1. Tak niewątpliwie Panie RADOWID wylądują na Ziemi "wg Danikena nawet te byty duchowe", które "były w istocie kosmitami " i objawią ludziom własną "obiektywną moralność".
          Pan wybaczy, ale w sprawie moralności nie proszę o radę osób posługujących się insynuacjami i impertynencjami. Jeśli Pana rażą "wyszukane" – w Pana mniemaniu – słowa, to proszę je sobie zastąpić niewyszukanymi.

          1. Pani cechy dobrze oddadzą słowa – puste słowa, pusta głowa 🙂
            Chyba pani nie myśli ze ja z tym Danikenem na serio…

          2. Powtarzam: Kościół już dawno dokonał samozaorania.
            Juz samo to ze nie wiadomo czy Papieżem jest Benek czy Franek o czymś chyba świadczy…
            Na pani ignorancję niestety nie ma lekarstwa – jedynie wiedza ale trzeba się troszkę wywalić zanim się ja posiądzie.
            To wymaga tez sporo czasu także wiem ze nie wszystkich na to stać – np. Panią.
            Ale dobra rada w takiej sytuacji jest taka – jeśli się NIC nie wie o Kościele to lepiej milczeć.

          3. "Pani cechy dobrze oddadzą słowa – puste słowa, pusta głowa 🙂
            Chyba pani nie myśli ze ja z tym Danikenem na serio…"
            Czy Pan rozumie, że znów nie odpowiada merytorycznie, tylko ad personam? Przepraszam za wyszukane słowa. 🙂
            Czy Pan nie wie, że gdy próbuje kogoś obrażać, to obraża w gruncie rzeczy siebie wydając o sobie opinię?
             

          4. Anna at 16:19: "Czy Pan nie wie, że gdy próbuje kogoś obrażać, to obraża w gruncie rzeczy siebie wydając o sobie opinię?"
            Tak doskonale o tym wiem. 🙂
            Pani już wielokrotnie wykazała bezwartościowość swoich pustackich słów i wydałą o sobie słabą opinię.

          5. Czyli Pan wie, że ubliża sobie i Pana to cieszy? I znów Szanowny Pan mnie atakuje personalnie i bezpodstawnie. Oj, brzydko się Pan bawi.
            "Pani już wielokrotnie wykazała bezwartościowość swoich pustackich słów i wydałą o sobie słabą opinię."
            A dopiero Pan pisał, że wyszukane. Czy ten sposób traktowania ludzi posiadł Pan jako katolik, czy później?
             

          6. Odpowiem pani słowami abpa Głódzia: ja nie jestem naiwny proszę pani.

          7. "Odpowiem pani słowami abpa Głódzia: ja nie jestem naiwny proszę pani."
            Czyli Szanowny Pan świadomie  szkaluje innych?

          8. W przeciwieństwie do Glodzia i Kościoła ja nie szkaluje innych. To oni szkaluja i nienawidzą każdego poglądu który jest inny niż katolicki.

      2. A nie wiadomo, czy nie dostałaś jasnej, jednoznacznej odpowiedzi, czy jedynie nie przyjmujesz jej do wiadomości lub nie potrafisz jej przyjąć. Mam te podejrzenia po tym jak podałaś swój przykład z jednym, dziesięcioma, stu – dlaczego akurat ten przykład? Ktoś niewierzący rzucił podobnym? Czy sobie sama taki wymyśliłaś uważając, że niewierzący tak muszą właśnie myśleć? Trudno rozpoznać, sam też nie znam wśród niewierzących osób, które by tak myślały, za to podobny tok rozumowania dostrzegam u wierzących, którzy często właśnie w uzasadniuniu swojej religii powołują się na różne liczby – Wiesz, wszyscy wokół wierzą, więc musi coś być w tym prawdziwego.
         
        Zadam takie oto pytania: jeśli ukradnę Ci pieniądze to będzie to złe? Jeśli powiem, że kobiety są gorsze od mężczyzn to będzie to złe? A może dobre? Pytasz więc czy aby czasem jako niewierzący uważam, że zabierani Ci pieniądzy będzie dobre? Czy też nie wiesz skąd pochodzi źródło moralności u osoby niewierzącej, która twierdzi, że to będzie złe? Sugerujesz może, że uważam to za złe, bo milionowi ludzi się to nie podoba? Niby takie proste pytanie zadałaś, ale kompletnie nie rozumiem w jakim celu, chcesz dać jakiś sygnał, że o tym, że nie wolno okradać innych dowiedzieliśmy się od religii?
         
        Dobro i zło to kwestia empatii i chwili, konkretnego zdarzenia, oraz refleksji nad tym, co się stało i co często wymaga sporego wysiłku by zrozumieć całą sytuację. To nie zbiór tępych przykazań, nakazów i zakazów, ale coś żywego, poruszającego, pełnego emocji lub braku tych rzeczy. To próba dotarcia do tego, czy skrzywdziliśmy kogoś, nawet wtedy, kiedy wydaje się, że postąpiliśmy zgodnie z tym, co sądziliśmy wcześniej. To wiele różnego rodzaju czynników, które rozgrywają się tu i teraz, i których rozstrzygnięcie wymaga umysłu bystrego i wrażliwego. Powiedziałbym, że zło jest bezrefleksyjne, jest też ślepo wykonywaną instrukcją – i bez znaczenia jest jej treść.

        1. Chyba odróżnia Pan przykład od pytania? I jeśli tylko wierzący posługują się liczbami, to czym posługują się niektórzy niewierzący? Insynuacjami? Ograniczanie kryteriów moralności do przypadku, gdy miałby mi Pan kraść pieniądze jest nieuprawnione. Kradnie mi Pan prawo, do wyrażania własnych poglądów, poprzez zastępowanie ich swoimi insynuacjami. Czy Pana zdaniem jest to dobre i moralne?

          1. Ja nie mam nic przeciwko – jeśli czyjeś poglądy chcą zwalczać inne to należy takowe poglądy zwalczać – ząb za ząb.
            Katolicyzm nienawidzi innych poglądów- to wystarczający powód by go zwalczać.
            Katolicyzm to urojenie i choroba a nie normalny pogląd.

          2. To nie było do Pana. Pana opinie nie są dla mnie interesujące a raczej niestosowne i niesmaczne.

          3. Mhm.
            Obrona Kościoła bez podstawowej wiedzy DLACZEGO jest szczególnie interesująca. 🙂
            Po co bronić czegoś o czym się nie wie.
            Pani jest zwykłą ignorantka bo odrzuca pani encykliki które tłumaczą czym jest Kościół i olewa je pani, a przy tym zgrywa pani mądrale i próbuje bronić nie wiafomo czego i nie wiedzieć czemu.
            Tak.
            To jest naprawdę interesujące!

          4. To proponuję wyrażać się jasno i nie prowokować domysłów, bo są to domysły a nie insynuacje, gdyż ciężko stwierdzić do czego zmierzasz. Wyjaśnij więc czemu służy ten przykład z 1, 10, 100? Palniesz coś, a następnie czujesz się obrażona, kolejna osoba coś Ci insynuje. Proste pytanie, skąd ten przykład? Jak na to wpadłaś? Otrzymałaś odpowiedż czym jest dobro i zło, od osoby niewierzącej, odniesiesz się, czy nadal będziesz narzekać, że nikt Ci nie chce udzielić odpowiedzi? 

      1. A jaki niby adwersarz?
        Bo jak dla mnie pani nie jest żadnym adwersarzem – na pewno nie poważnym, co najwyżej pseudo-.

  4. @ANNA
    Czyli skoro uważa pani moje stwierdzenie faktu, iż papiestwo potępiało wielu ludzi i ich szufladkowało przez swój fanatyzm, za "insynuacje", to znaczy, że zaprzecza pani temu faktowi?
    Tak czy nie?
    Jeżeli tak, to należy pani do wyznawców teorii spiskowych typu denialism.
    ————–
    Także nie wiem kto tu kogo szufladkuje – myślę, że pani szufladkuje innych, być może nawet nieświadomie, skoro popiera pani instytucję papiestwa, która to instytucja była mistrzynią szufladkowania.
    No chyba, że nie popiera pani papiestwa – to wtedy zmienia postać rzeczy, ale w to jednak wątpię. 😉

    1. " Czyli skoro uważa pani moje stwierdzenie faktu, iż papiestwo potępiało wielu ludzi i ich szufladkowało przez swój fanatyzm, za "insynuacje", "
      Proszę zacytować do jakiego komentarza Pan nawiązuje, gdyż przedstawia Pan opinię wyrwaną z ontekstu, nie odnosząc się do konkretnego mojego ani pańskiego komentarza. To co to za nowy sposób "dyskusji"?

      1. Taki wpis był u pani na poprzednim forum.
        I tak widać ze to pani szufladkuje ludzi i jeszcze przypisuje te nikczemna czynność innym.
        Juz sam fakt ze popiera pani szufladkujący Kościół o czymś świadczy.

          1. Moje słowa 13 maja 2019 at 22:05:
            "To nie ja potępiam ludzi za ich poglądy. To nie ja ich szufladkuje. To nie ja ich karce. To nie ja ich masakruję. To robiło papiestwo i nadal robi to hierarchia kościelna… A skoro to robią to nie widzę powodu by nie odwdzięczyć im się tym samym – potępieniem."
            Odpowiedź od @ANNA 14 maja 2019 at 15:01:
            "No i jak zwykle insynuacje przyprawione impertynencjami. Brawo agnostyk."
            —————–
            Czyli fakt, iż papiestwo robiło paskudne rzeczy i potępiało ludzi, nazywa pani insynuacjami?
            No chyba, że miała pani na myśli coś innego – jeśli tak to trzeba takie "odpowiedzi" uściślać.
            Taka dobra rada.

          2. Czemu Pan nie przytoczył swojego komentarza, na który odpowiedziałam?
            Radowid
            13 maja 2019 at 21:58
             
            Jest pani bezczelna ale zostawię ten fakt do pani namysłu.
            A poza tym zdaje się pani bronić Kościoła (=hierarchię) więc ja tylko mówię że należy atakować hierarchię bo jest ona czystym złem – stwierdzam fakt obiektywny.
            Ja pani nie atakuje – atwkuje psni ignorancję i niewiedzę bo pani błędy są po prostu rażące.
             
            Czemu Pan ignoruje swoje pozostałe obraźliwe komentarze? Wie Pan co, Szanowny Panie i tak okkreśliłam Pana inwektywy bardzo delikatnie.

          3. Czemu Pan nie przytoczył swojego komentarza, na który odpowiedziałam?
            Radowid
            13 maja 2019 at 21:58
             
            Jest pani bezczelna ale zostawię ten fakt do pani namysłu.
            ….
            Ja pani nie atakuje – atwkuje psni ignorancję i niewiedzę bo pani błędy są po prostu rażące.
             
            Czemu Pan ignoruje swoje pozostałe obraźliwe komentarze? Wie Pan co, Szanowny Panie i tak okkreśliłam Pana inwektywy bardzo delikatnie.

          4. Ja pani pomagam – paradoksalnie. 🙂
            Atakuje jeno ludzką głupotę a nie jednostkę.
            Jeśli widzę że popełnia pani rażące błędy to czemu mam ich nie atakować i nie zwalczać???
            Moje działanie jest pro publico bono.

          5. Może masz pani skleroze ake gdzież są te insynuacje w tantym moim wpisie?
            Czy insynuacja nazywasz pani fakt iż papiestwo było zdemoralizowane i szufladkowalo ludzi?

          6. Prosiłem o uscislenie o co pani chodziło z tymi insynuacjami – jak dotąd pani tego nie wyjaśniła w zwiazku z czym śmiem twierdzić iż za ibaynuacje uważa pani fakt o papiestwie który podałem.

  5. @ANNA
    PS
    Czy raczyła już pani przeczytać encykliki papieskie?
    Jeśli nie, to lepsze byłoby z pani strony milczenie na temat Kościoła aniżeli wygłupianie się i ośmieszanie z racji poważnego braku wiedzy.

    1. Gdzie był temat o encyklikach, w którym się wypowiadałam, "wygłupiałam się i ośmieszałam z racji poważnego braku wiedzy.". Znów manipulacje.

      1. To jak?
        Przeczytała pani te encykliki czy nie?
        Zadaję banalne pytanie na które oczekuję odpowiedzi.
        Jeśli ich pani nie przeczytałaś to lepiej zamilczec niż się ignorancko wypowiadać.

      2. Ja wiem że treści zawarte w tych papieskich encyklikach są dla pani niewygodne ale to chybanie jest powód by olewac tę propozycję – jeśli wzbrania się pani przed wiedzą to już jeno pani problem.

          1. Aha.
            Czyli zaproszenie do zdobywabia wiedzy nazywa pani "przynudzaniem"!
            A to dobre. 🙂
            Fakty nazywa pani insynuacjami a propozycję poszerzania wiedzy przynudzaniem.
            Z jakiego słownika pani korzysta? Bo na pewno nie PWN. 😉

          2. Szczerze mówiąc to nie mam pojecia kim pani jesteś – katoliczką, agnostyczka, protestantka a może ateistką…
            Tego nie wiem, choć wiele argumentów przemawia za tym iż wyznajesz pani katolicyzm rzymski.
            Jeśli tak to te encykliki tymbardziej ci się przydadzą – mało tego – są konieczne dla zrozumienia katolicyzmu!!!
            A jeśli jesteś ateistką albo kimś jeszcze innym to nic ci nie zaszkodzi w zdobyciu dodatkowej wiedzy.

          3. Pan już zdobył całą wiedzę dostępną człowiekowi, czy przede wszystkim na temat encyklik? Każdy ma prawo do wyboru własnych priorytetów w zdobywaniu wiedzy i zainteresowań? Za trudne?

          4. OK.
            Ale dla katolika priorytetem są encykliki i znajomość ich treści – bez znajomości Magisterium, katolik może popaść w herezje – to encykliki wyglądają treść wiary. A wcześniej też bulle.
            Także nie mam pojęcia czy jesteś katoliczką czy nie, ale jeśli tak to MUSISZ znać encykliki by znać treść swej wiary.
            Inaczej mamy do czynienia tylko z katolicyzmem nominalnym, czyli ŻADNYM.

          5. Ach, wiem o tym. Zapożyczyłam z tekstu Profesora Jana Miodka. Bardzo pochlebnie się wyraził o takim zabiegu słowotwórczzym.

  6. @Anna
    No to mam teraz pewność że nie jesteś katoliczką – gdybyś była to nie pisałabys nt komentarza o encyklikach "zieeeeeeew" tylko od razu przeszlabys do obrony encyklik i do bojowej ofensywy przeciwko niewiernemu agnostykowi.
    Dzięki Anno za potwierdzenie swojego nie-katolicyzmu. 🙂

    1. "Dzięki Anno za potwierdzenie swojego nie-katolicyzmu. 🙂"
      Pana przeszłe, obecne i przyszłe urojenia na mój temat nie interesują mnie.

      1. Jakie urojenia.
        To twój katolicyzm jest urojony.
        To się nazywa pseudo-katolicyzm.
        Znam się na tym bo ja w przeciwieństwie do ciebie CZYTAŁEM enxykliki papieskie.
        🙂

        1. Szanowny Panie nie jesteśmy na "ty" ale jeśli to podnosi Pana samoocenę, to na zdrowie. Encykliki  też niech Panu idą na zdrowie. Ale co mnie to obchodzi?  🙂 🙂 🙂

          1. Obchodzi bo podobno jesteś „katoliczka”. Z naciskiem na PODOBNO.
            Katolik powinien znać encykliki by wiedzieć w co wierzy.
            Inaczej to jest pseudo-wiara bo jest nominalna czyli ZEROWA.

  7. Prof. Miodek tez atakujevpolski Kosciol i woli chrześcijaństwo „zachodnie” bo jest bardziej otwarte.
    Chcesz cytacie Anno.
    To co ty wyprawiasz to jest jakaś totalna porażka.
    Kompletnie nie potrafisz argumentować i nawet nie wiesz za czym!
    To jest DNO.

    1. "Chcesz cytacie Anno."
      Bardzo ciekawe zdanie. Co prawda nie wiadomo o co chodzi ale rozwija się teoria ziewania. Pojawiły się w niej nowe kategorie. Ziewanie propagowane przez atakujących Kościół i ziewanie prokościelne, Zastanawiające, które z nich jest bardziej wartościowe. Wygląda na to, że to pierwsze, " to jest jakaś totalna porażka ". 🙂 🙂 🙂
      Zieeeew.

      1. Mała literówka – tam chodziło o cytacik.
        🙂
        A jsk się powołujesz na Miodka to słaba z ciebie katoliczka…

        1. Na "Miodka". to chyba Pan się powołuje a ja na opinię Profesora Miodka.  Gdyż w przeciwieństwie do Pana nie oceniam pracy naukowców ze względu na ich osobisty światpogląd albo stosunek do Kościoła ale ze względu na dorobek naukowy. tych autorów i wartość ich pracy

          1. No. Ja tez ich nie oceniam.
            Ale warto wiedzieć jaki światopogląd reprezentują gdyż może on być wartościowy pani „katoliczko”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *