Israel Camerata Jerusalem we Wrocławiu

   7 kwietnia 2022 roku we wrocławskim NFM zagościli muzycy z Israel Camerata Jerusalem. Zespół został założony przez Avnera Birona w roku 1983 i z nim właśnie wystąpili kameraliści. Jak podaje biogram dyrygenta na stronie zespołu, Avner Biron studiował biologię na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie, a później wyjechał do Wiednia i Mozarteum w Salzburgu na dalsze studia dyrygenckie. Na jego szczególne podejście do muzyki i interpretacji wpływa rozległa wiedza z zakresu muzyki i nauki. Nie są to czcze słowa, bowiem przedstawione na koncercie interpretacje wyróżniały się ogromnym polotem i inteligencją, zwłaszcza IV Symfonia Ludwiga van Beethovena. Ze strony dowiadujemy się też, że Israel Camerata Jerusalem jest obecnie wiodącą orkiestrą izraelską i trzeba przyznać, że te mocne i pełne przekonania o własnej wartości słowa znajdują pokrycie w rzeczywistości. Dźwięk Cameraty jest fantastyczny, barwny i niebywale precyzyjny. Jedyne, czego brakuje do absolutnej doskonałości, to może zróżnicowanie dynamiczne, które wprawdzie jest na bardzo wysokim poziomie, ale jednak nie jest aż tak nieziemskie, jak cudowna kontrola wolumenu smyczków czy wybitna dbałość o barwy muzycznych fraz. Zespół zagrał tak dobrze, że poczułem się zawstydzony tym, że dotychczas nie mogłem się pochwalić znajomością jego brzmienia, a płyt w moim recenzenckim domu bynajmniej nie brakuje. Zacząłem szukać w sieci i znalazłem głównie najpewniej wydawnictwo własne zespołu, do którego poznania zachęcam i w związku z tym wrzucam jedną z Mozartowskich płyt jako ilustrację tej recenzji.

   Na koncercie wykonano następujące utwory:

K. Penderecki Chaconne z Polskiego Requiem

W.A. Mozart Koncert fortepianowy d-moll nr 20, KV 466

M. Wiesenberg An Overture for Strings – Homage to Mendelssohn

L. van Beethoven IV Symfonia B-dur op. 60

   Koncert Mozarta zagrał Szymon Nehring będący zwycięzcą 15. Międzynarodowego Mistrzowskiego Konkursu Pianistycznego Artura Rubinsteina i znanym pianistą swojego pokolenia.

   Chaconne z Polskiego Requiem Pendereckiego oparta jest na ikonicznej melodii dla postromantycznego okresu rozwoju zmarłego niedawno kompozytora. Postromantyzm Pendereckiego ściągnął na siebie wiele surowych krytyk ze strony środowiska muzyki nowej, lecz historia wie swoja i postromantyczny Penderecki triumfuje. Jego talent i ogromna wyobraźnia melodyczna inspirują obecnie całe rzesze twórców, w czym Penderecki jako mentor nie ustępuje dawnym tuzom muzyki dodekafonicznej i zdecydowanie przewyższa innych muzycznych rewolucjonistów. Wykonanie Cameraty było bardzo klasyczne, bez rozlewnych emocji, o co nie trudno w Chaconne. Mimo to emocje zawarte w tej muzyce wybrzmiały w sposób wzruszający i wyrazisty.

   Akompaniament w koncercie Mozarta też był bardzo starannie kontrolowany przez dyrygenta. Orkiestra swoją precyzją i niechęcią do „rozczłapywania” płaszczyzn brzmieniowych przypominała wręcz zespół muzyki dawnej. Tak cudownych Mozartowskich rogów dawno już zresztą nie słyszałem. Szymon Nehring przedstawił interpretację zupełnie dla mnie nieoczywistą. Sądzę, że na takie, a nie inne granie koncertu Mozarta miały wpływ wybitne osiągnięcia pianisty w interpretacji Szymanowskiego i muzycznego modernizmu, o czym zresztą artysta przypomniał w bisie. Ja sam mam bardzo surowe podejście do wykonań pianistyki Mozarta. Zaraził mnie nim Światosław Richter, którego słowa o tym, że w sumie nie umie grać Mozarta zapadły mi w pamięć. Jako, że rzeczywiście zapadły mi w pamięć, na pewno nie jest to pierwsza recenzja, w której o tym wspominam. Jak to możliwe, że jeden z demiurgów fortepianu, Richter, nie umiał grać Mozarta, nie znalazł do niego właściwej drogi? Muzyka Mozarta jest bardzo specyficzna, jest światem samym dla siebie. Ciężko nawet określić nastroje, jakie rządzą tą artystyczną domeną. Mozart wymaga „czegoś innego” od śpiewaków, od skrzypków, od dyrygentów, ale zwłaszcza od pianistów. Mało kto jest w stanie odnaleźć tę dziwną miksturę równowagi i uniesienia, prostoty i skrajnego wyrafinowania, onieśmielającej szczerości i niemal cynicznej gry. Nie twierdzę przez to, że Mozart jest największym kompozytorem, jak wielu ma zwyczaj w takim momencie mówić. Mozart jest jednym z największych kompozytorów, obok Bacha, Monteverdiego, Beethovena, Palestriny i kilku innych. Ale też obok Miyana Tansena, wielkiego twórcy wczesnonowożytnych Indii. Mozart nie jest jedyny wśród największych, ale jego świat jest rzeczywiście inny, odrębny, jedyny w swoim rodzaju. Dla mnie pianiści którzy rzeczywiście znaleźli drogę do Mozarta są nieliczni, z pewnością wymieniłbym Clarę Haskil i Mieczysława Horszowskiego, ale niewielu więcej. Nie oczekiwałem zatem od Szymona Nehringa czegoś, co nie udało się Richterowi czy nawet Claudio Arrau’owi (choć już prawie, prawie…). Tym niemniej Nehring zaskoczył mnie, po części pozytywnie, po części negatywnie. Z pewnością dostrzegł w koncercie wiele rzeczy, które umykają wielu interpretacjom. Mocne, stanowcze i punktowe brzmienie pokazywało aspekty konstruktywistyczny Mozarta, który wcale nie był „zabawnym, dużym i wulgarnym dzieckiem”, jak to ukazuje popkultura. Talent Mozarta był samorodny, ale był też od niemowlęctwa chyba rozwijany przez intelekt geniusza. Mozart nie jest zatem błaznem niemal nieświadomym wielkiego talentu, ale raczej bardzo poważnym profesorem sztuki dźwięku, który umie uwodzić niepojętymi i trudnymi do nazwania emocjami ewokowanymi przez bardzo wyrafinowane i pełne matematycznej pasji struktury dźwiękowe. Nehring dostrzegł tego poważnego mędrca w Mozarcie i przez to jego interpretacja, mimo kontrowersji, była bardzo ciekawa i godna polecenia. Wadami interpretacji pianisty były natomiast brak śpiewności, zwłaszcza w rozpoczynaniu kolejnych tematów i, obok wielkiej wirtuozerii, parę momentów mniej starannych.

   Dzieło Izraelskiego kompozytora Wiesenberga było ciekawe i dobrze dialogowało z Pendereckim z uwagi na swój początkowy neoklasycyzm z pewnymi elementami romantyzmu. Pod koniec utworu pojawiło się trochę technik bardziej nowatorskich, ale były one zaskakująco osamotnione. Camerata wykonała „swoją muzykę” świetnie.

   IV symfonia Beethovena została wykonana niesamowicie. To arcydzieło zna i gra każda orkiestra na świecie. Nie ma innego wyjścia. Beethoven to podstawa, główny punkt odniesienia dla każdej orkiestry i każdego kompozytora. Tym niemniej w pierwszej części, która zaczęła się oszczędnie i kameralnie, Avner Biron w pełni ujawnił swoje naukowe zacięcie. Cóż za wspaniała gra tematami, cóż za wzruszające rozumienie Beethovena, który też z pewnością był nie tylko artystą, ale też naukowcem. Inne części symfonii nie ustępowały interpretacyjnie pierwszej. Podsumowując – szukajcie nagrań Beethovenowskich Israel Camerata Jerusalem! Chciałbym napisać więcej o tym Beethovenie, ale nie da się. To trzeba usłyszeć. Nie ma wyjścia…

O autorze wpisu:

Studiował historię sztuki. Jest poetą i muzykiem. Odbył dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badał kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. Te badania zaowocowały między innymi wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej, a także licznymi publikacjami i wystąpieniami. . Jacek Tabisz współpracował z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku był prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, wybranym na trzecią kadencję w latach 2016 - 2018 Jego liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.tv, natemat.pl, liberte.pl, Racjonalista.pl i Hanuman.pl. Organizator i uczestnik wielu festiwali i konferencji na tematy świeckości, kultury i sztuki. W 2014 laureat Kryształowego Świecznika publiczności, nagrody wicemarszałek sejmu, Wandy Nowickiej za działania na rzecz świeckiego państwa. W tym samym roku kandydował z list Europa+ Twój Ruch do parlamentu europejskiego. Na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzi pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami jego działalności. Jacek Tabisz jest współtwórcą i redaktorem naczelnym Racjonalista.tv. Adres mailowy: jacek.tabisz@psr.org.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.