Kto był winny mordowi rysowników we Francji?

aaaAnjem Choudary, radykalny islamski duchowny z Wielkiej Brytanii:

Contrary to popular misconception, Islam does not mean peace but rather means submission to the commands of Allah alone. Therefore, Muslims do not believe in the concept of freedom of expression, as their speech and actions are determined by divine revelation and not based on people’s desires.

Although Muslims may not agree about the idea of freedom of expression, even non-Muslims who espouse it say it comes with responsibilities. In an increasingly unstable and insecure world, the potential consequences of insulting the Messenger Muhammad are known to Muslims and non-Muslims alike. (…)

The truth is that Western governments are content to sacrifice liberties and freedoms when being complicit to torture and rendition — or when restricting the freedom of movement of Muslims, under the guise of protecting national security.

So why in this case did the French government allow the magazine Charlie Hebdo to continue to provoke Muslims, thereby placing the sanctity of its citizens at risk?

It is time that the sanctity of a Prophet revered by up to one-quarter of the world’s population was protected.

Krótko mówiąc, jeśli ktoś jest tu winny, to zachodnie rządy, które nie kryminalizują obrażania Proroka. Cóż, radykalny islam pozostanie radykalnym islamem…

Dość już stara satyra The Onion.

Dość już stara satyra The Onion.

Ale nie tylko radykalni muzułmanie uważają, że rysownicy sami się prosili. Radykalni katolicy jednoczą się z nimi w zgodzie. Przez radykalnych katolików rozumiem Billa Donohue, prezesa Katolickiej Ligii Na Rzecz Praw Religijnych i Obywatelskich, który w artykule Muslims are right to be angry pisze:

Stephane Charbonnier, the paper’s publisher, was killed today in the slaughter. It is too bad that he didn’t understand the role he played in his tragic death. In 2012, when asked why he insults Muslims, he said, “Muhammad isn’t sacred to me.” Had he not been so narcissistic, he may still be alive. Muhammad isn’t sacred to me, either, but it would never occur to me to deliberately insult Muslims by trashing him.

Takoż Bill czuje się niezagrożony ze strony swoich braci w fundamentalizmie, wszak starannie szanuje ich delikatne uczucia związane ze szczerą miłością do Proroka. Uczciwie przyznajmy, że Bill jest o szczebel wyżej na moralnej drabinie, niż jego muzułmański kolega – ostatecznie nie uważa, by jakakolwiek obraza usprawiedliwiała zabijanie (kliknijcie na link do oryginalnego tekstu). Co nie zmienia faktu, że zabici i tak sami się prosili, zarozumiali narcyzi, zaś każdy, kto niedostatecznie szanuje wierzenia muzułmanów, musi brać pod uwagę, że może go za to spotkać surowa kara, którą sam na siebie ściąga swoją bezbożnością.

Szczytem bezwstydu są chyba jednak ekskrementy myślowe wyprodukowane przeaaaz pewnego polskiego fundamentalistę, który uznał, że islamskiemu ekstremizmowi winna jest sekularyzacja zachodnich społeczeństw (nazwana przez tego klauna nihilizmem liberalnym).

Ale uwaga – część lewej strony dyskursu publicznego także uważa za niestosowne solidaryzowanie się z ofiarami lub utożsamianie zabitych dziennikarzy z ofiarami wojny z wartościami takimi jak wolność wypowiedzi.

Bełkot Terlika uznałem, jak wszystko co mu się ulewa, za wytwór umysłu na granicy choroby. Tekst Richarda Seymoura z Jacobin mną wstrząsnął pokrętną, bezwstydną insynuacją napisaną przez kogoś z politycznego spektrum, kto powinien być mi bliski:

The second is that there is already an enormous pressure, in this context, to defend Charlie Hebdo as a forceful exponent of “Western values,” or in some cases even as a brilliantly radical bastion of left-wing anti-clericalism.

(…)

I will not waste time arguing over this point here: I simply take it as read that — irrespective of whatever else it does, and whatever valid comment it makes — the way in which that publication represents Islam is racist. If you need to be convinced of this, then I suggest you do your research, beginning with reading Edward Said’s Orientalism, as well as some basic introductory texts on Islamophobia, and then come back to the conversation.

Rozumiecie, autor Jacobin stwierdził, że nie poda nam żadnych konkretnych i zrozumiałych przykładów islamofobicznego rasizmu w satyrze Charlie Hebdo, jeśli przeczytamy stosowne teoretyczne wprowadzenie do islamofobii, sami zrozumiemy. Dowiedziałem się o tej żenującej publikacji z flejmu na fanpage’u Lewica, gdzie zresztą możecie zobaczyć komcie, które mi się tam ulały.

W mojej skromnej opinii, jeśli uważa się jakąś publikację za rasistowską, warto wskazać przykłady rasizmu. Pozwoliłoby nam to łatwiej zrozumieć, czemu nie powinniśmy traktować ludzi zabitych za obrażanie islamu, jako ofiar terrorystów karzących śmiercią za obrażanie islamu. Czemu powinniśmy ich uznać za wstrętnych, islamofobicznych rasistów, od których należy się odciąć.

Zaś idea, że zaatakowana gazeta to część mainstreamu replikującego systemową opresję i reprezentującego wartości francuskiej klasy średniej nienawidzącej muzułmanów, którą w trakcie flejmu w którymś momencie wyraził człek nader przekonany wywodami w Jacobine, wydaje mi się poroniona:

Formerly known as Hara-Kiri, the paper first gained national notoriety in 1970 with a headline mocking the death of former President Charles de Gaulle—“Tragic dance at Colombey [de Gaulle’s home] – one dead”—that led to it being shut down by the government. Undeterred, the paper quickly reconstituted under its current name and has been taking shots at sacred cows ever since.

Artykuł ze Slate, z którego pochodzi powyższy cytat, jest trochę bardziej specyficzny gdy idzie o opis straszliwych aktów rzekomego rasizmu w Charlie Hebdo, których opisu tak się wstydził Seymour z Jacobin:

In 2011 it published “Charia Hebdo,” a special issue “guest-edited by Mohammad,” whose cover promised readers “100 lashes if you don’t die laughing.” The paper’s offices were firebombed and its website hacked in response.

The following year, at the height of the controversy over the YouTube video The Innocence of Muslims, it again published cartoons of Muhammad, this time naked in mock advertisements for a film guaranteed to “set the Muslim world ablaze.” (Hebdo’s cartoonists are equal-opportunity offenders: One faced charges of anti-Semitism in 2009 for a cartoon suggesting that Nicolas Sarkozy’s son was converting to Judaism for financial reasons.)

Uwaga, teraz mały disklajmer z mojej strony: uważam, że satyryk czy komik jest dobry, jeśli właśnie szydzi ze wszystkiego i wszystkich. Tylko taka satyra może być uczciwa. Każda inna, z jakąkolwiek preferencją, choćby drogą naszym sercom i ideologiom, jest właśnie narzędziem opresji i ataku.

Szczerze mówiąc nie przeczytałem zbyt wielu rzeczy napisanych w reakcji na atak na redakcję francuskiego magazynu, pod którymi mógłbym się podpisać. Najbliższą takowej byłby tekst George’a Packera z The New Yorker:

Because the ideology is the product of a major world religion, a lot of painstaking pretzel logic goes into trying to explain what the violence does, or doesn’t, have to do with Islam. Some well-meaning people tiptoe around the Islamic connection, claiming that the carnage has nothing to do with faith, or that Islam is a religion of peace, or that, at most, the violence represents a “distortion” of a great religion. (After suicide bombings in Baghdad, I grew used to hearing Iraqis say, “No Muslim would do this.”) Others want to lay the blame entirely on the theological content of Islam, as if other religions are more inherently peaceful—a notion belied by history as well as scripture.

(…) The answer always has to be careful, thoughtful, and tailored to particular circumstances. In France, it will need to include a renewed debate about how the republic can prevent more of its young Muslim citizens from giving up their minds to a murderous ideology—how more of them might come to consider Mustapha Ourrad, a Charlie Hebdo copy editor of Algerian descent who was among the victims, a hero. (…)

But the murders in Paris were so specific and so brazen as to make their meaning quite clear. The cartoonists died for an idea. The killers are soldiers in a war against freedom of thought and speech, against tolerance, pluralism, and the right to offend—against everything decent in a democratic society. So we must all try to be Charlie, not just today but every day.

A przecie i w tym tekście znajduje się zdanie, we fragmencie o właściwej odpowiedzi na islamski terroryzm, które mrozi mi krew w żyłach utajonym uzasadnieniem dla nowych wojen:

In other places, the responses have to be different, with higher levels of counter-violence.

EDIT: pouczający był wszakże ten przegląd tchórzostwa i podwójnych standardów (z taką diagnozą amerykańskich konserwatywnych komentatorów przyszło mi się zgodzić – o tempora!) zachodnich mediów z The Rolling Stone.

 

Wpis pierwotnie ukazał się na blogu Pochodne kofeiny i przedrukowany został za zgodą autora.

O autorze wpisu:

Autor bloga Pochodne kofeiny.

2 Odpowiedzi na “Kto był winny mordowi rysowników we Francji?”

  1. „islamskiemu ekstremizmowi winna jest sekularyzacja zachodnich społeczeństw (nazwana przez tego klauna nihilizmem liberalnym).”

    Islamskiemu ekstremizmowi nie jest winna sekularyzacja zachodnich społeczeństw, ale ciekawe, że islam pojawia się tam, gdzie najbardziej się nią szczycą i ją przeinaczają ( Francja, Szwecja, Belgia itd ).

    Ostateczną odpowiedzialność ponoszą terroryści, ale co by nie było, tak się kończy sprowadzanie hołoty do Europy. Głupi ten kto nadal nie rozumie, że w krajach z których przybywają do nas muzułmanie, tacy rysownicy nie mieliby życia.

  2. Dla mnie ta cała wolnosc wypowiedzi smierdzi „nie potrafimy sobie poradzic z oszołomami” to sobie ulzymy w postaci rysunkow. Ten scenka seksualna nie przeszła by w stosunku do np politykow (chodzi mi o meskiego członka, w naszej kulturze członek jest chowany i rezerwowany do scen super-seksownych albo brutalnych) to dlaczego pokazywac bogow w seksualnych scenach z qutasem na wierzchu? Nie wiem jak te bostwa hinduskie i inne, ale mahomet do tego gejowskiego towarzystwa by nawet nie pasował. On chyba jeden ma solidne hetero-alibi. Wg mnie w stosunku do bogow powinnismy na rysunkach stosowac takie standardy jak do zwykłych ludzi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.