• sobota, 16 stycznia 2021 r.

Pisarz widmo i socjopata

W słynnym już oświadczeniu o zamiarze kandydowania na prezydenta Donald Trump powiedział, że Ameryka potrzebuje takiego prezydenta, który napisał książkę "The Art of Deal". Tony Schwartz, który de-facto napisał tę książkę w imieniu Trumpa, żartował że nie widzi siebie, skromnego pisarza w roli prezydenta. Książka "The Art of Deal", która obchodzi w tym roku dwudziestolecie publikacji, miała bardzo istotny wpływ na ukształtowanie wizerunku Trumpa jako uosobienia amerykańskiego snu i bardzo możliwe, że bez jej sukcesu historia świata potoczyłaby się nieco inaczej. Sam Schwartz, prywatnie liberał i demokrata, jest dziś chyba najbardziej skacowanym moralnie człowiekiem na ziemi i od jakiegoś czasu otwarcie o tym mówi. Jego spowiedź, jako biografa Trumpa, daje też unikalny wgląd w Trumpa jako człowieka – tego kim jest, co go motywuje, jak działa i jakie ma wartości. Te pytania, dziś po pierwszym dynamicznym i kontrowersyjnym tygodniu urzędowania Trumpa, są ważne jak nigdy dotąd.

Już to w jaki sposób się poznali jest intrygujące. Schwartz napisał kiedyś bardzo krytyczny artykuł pt. "Inna opowieść o Donaldzie Trumpie", który ukazał się na okładce magazynu New York. Tekst opisywał, jak Trump próbował pozbyć się lokatorów z budynku, który chciał przekształcić w luksusowy apartamentowiec, utrudniając im życie, wynajmując firmy specjalizujące się w utrudnianiu życiu niewygodnym dla deweloperów lokatorów itp. Trudno było widzieć coś pozytywnego w wizerunku, który jawił się z tekstu i zdjęć przedstawiających niesympatycznego, lepkiego od potu gbura. Trump, który wówczas nie był szczególnie znany, zareagował na tekst entuzjastycznie, napisał przyjacielski list z podziękowaniami do Schwartza, pisząc "olbrzymi sukces, wszyscy o tym mówią" i powiesił sobie wycinek nad biurkiem.

Schwartz nie tylko napisał "The Art of Deal" – on tę książkę wymyślił. Robił kiedyś wywiad z Trumpem do Playboya i rozmowa się nie kleiła. Trump wyjawił, że właśnie podpisał kontrakt na autobiografię, zainkasował pół miliona zaliczki i chciał zachować większość ciekawych historii z życia na potrzeby tejże. Schwartz trzeźwo zauważył, że 39-letni Trump ma jeszcze większość swojej biografii przed sobą i że lepiej by było napisać książkę o tym w czym jest dobry – o sztuce dobijania targów. Pomysł bardzo sposobał się Trumpowi, który z miejsca zapytał Schwartza, czy napisałby taką książkę. Schwartz nie był zbyt entuzjastyczny i potraktował zadanie komercyjnie, żądając wysokiej zaliczki i udziałów. Trump, o dziwo bez targów, zgodził się od razu.

Praca nad książką okazała się niezwykle trudna, bo Trump chronicznie nie potrafił opowiadać o sobie i swoim życiu. Postanowili więc, że Schwartz będzie siedział z Trumpem w biurze, słuchał jego rozmów telefonicznych i na tej podstawie zbuduje obraz Trumpa jako mistrza transakcji biznesowych.

Fenomen obserwacji Schwartza polega na braku obserwacji. Każdy chciałby dowiedzieć się dziś czegoś więcej o "życiu wewnętrznym" Trumpa, o jego myślach, o jego prywatnym "ja". Jednak zdaniem Schwartza Trump nie wykazuje oznak życia wewnętrznego i uderza jako osoba, w której ciężko doszukać się duszy, sumienia i w miarę typowego dla statystycznego homo sapiens wachlarza emocji. Nawet kiedy się złości, jest to zdaniem Schwartza tylko gra. Nie ma w Trumpie zbyt wiele ponad to, co widzicie. Nie poświęca wiele czasu swojej rodzinie, nie wydaje się by miał jakichś bliskich przyjaciół, albo szczególne zainteresowania, jego czas niemal w całości wypełniają telefony i rozmowy z kontrahentami.

Oczywiście każdy człowiek ma jakieś głębokie motywacje w życiu i w przypadku Trumpa jest to obsesyjna potrzeba bycia w centrum uwagi. W karierze Trumpa cele czysto biznesowe wydają się drugorzędne, a motywem przewodnim jest ciągłe wyczerpywanie możliwości bycia w centrum uwagi i poszukiwanie nowego, większego audytorium. Schwartz zaobserwował, że cecha ta jest u Trumpa niemal kompulsywna. Trump już wtedy nie był w stanie skupić swojej uwagi na jednej rzeczy przez dłuższy czas. To między innymi utrudniało wszelkie rozmowy i wgłębianie się w szczegóły transakcji. Schwartz wspomina też, że wersje wydarzeń z opowieści Trumpa o swoich transakcjach różniły się diametralnie od wersji drugich stron tych transakcji. Dla Trumpa transakcja była wspaniała, fantastyczna, większa niż cokolwiek na świecie, przełomowa, epokowa i bezproblemowa. Wersja drugiej strony zwykle była bardziej złożona, pesymistyczna i pełna niesmacznych detali, gdzie motywem przewodnim są notoryczne kłamstwa i mataczenia Trumpa.

Na potrzeby książki Schwartz ukuł pojęcie "realistycznej hiperboli", które bardzo sposobało się Trumpowi i odnosiło się do sposobu w jaki "mówił językiem fantazji swoich kontrahentów". Niemal w czasie każdej z podsłuchanych przez Schwartza rozmów telefonicznych, Trump wplatał jakieś dalekie od prawdy uwagi o wartościach dokonanych transakcji, swojego majątku, czy obrotów swoich hoteli.

Schwartz ma kaca, bo sprostytuował własny talent pisarski, przedstawiając zimnego i bezkompromisowego ale w gruncie rzeczy banalnego biznesmena, jako utalentowanego mistrza, czy niemal artysty transakcji. Nieco może zadufanego w sobie, ale w gruncie rzeczy sympatycznego. W książce Trump nawet stwierdza, że dobijanie targów to dla niego forma poezji. Oczywiście sam Trump nigdy czegoś takiego nie powiedział. Słowo "poezja" nie pochodzi z jego słownika, a książek na jego biurku raczej nikt nie uświadczył.

Dziś Schwartz, człowiek który czuje że dane mu było poznać Trumpa lepiej niż wielu jego bliskich współpracowników ostrzega, że Trump jako prezydent to poważne zagrożenie dla pokoju i stabilności na świecie. Gdyby miał dziś napisać "The Art of Deal", treść wyglądałaby diametralnie inaczej, a tytuł brzmiałby "Socjopata".

Podobne materiały

19 komentarzy

  1. Robert
    30 stycznia 2017 at 18:47 - odpowiedz

    No oczywiście trzeba robić z Trumpa diabła wcielonego, a jakże. Tylko dziwi mnie jedna rzecz, którą pan napisał. JAk człowiek, który uważa siebie za racjonalistę, na portalu RacjonalistaTV może w swoim tekscie użyć następującej frazy: "Jednak zdaniem Schwartza Trump nie wykazuje oznak życia wewnętrznego i uderza jako osoba, w której ciężko doszukać się duszy, sumienia i w miarę typowego dla statystycznego homo sapiens wachlarza emocji. "

  2. Tamara
    Tamara
    30 stycznia 2017 at 19:03 - odpowiedz

    Ależ mnie ta publikacja podniosła na duchu.

    Pozbawiony cienia empatii socjopata w kokilce z urojeń megalomana.

    Następna książka o Trumpie to będzie praca zbiorowa "Pięć lat z osobowością nieprawidłową".

    Jeśli przeżyjemy…

  3. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    30 stycznia 2017 at 20:45 - odpowiedz

    "…Fenomen obserwacji Schwartza polega…" prawdopodobnie na tym, że Trumpmu za mało zapłacił za pracę, bo taki ma zwyczaj, a potem zapłaciła mu Clintonowa. Socjopatią z kolei to raczej popisały się media wrzeszczące histerycznie o hitleryzmie Trumpa ZANIM Trump zdązył coś naprawdę zrobić, a nawet coś naprawdę kontrowersyjnego powiedzieć. To już nie wolno wyrzucić kilku nielegalnych? Nie wolno nie lubić NAFTA'y? widać nie wolno.

    • ala wilk
      31 stycznia 2017 at 12:26 - odpowiedz

      A czy wolno jednoczesnie lubić wolny rynek i nie lubić NAFTy? 

  4. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    30 stycznia 2017 at 20:46 - odpowiedz

    Trump jest narcyzem, Mussolini też był, ale już Stalin na przykład nie. Tyle jeśli chodzi o "zagrożenie" śmieszni są ci krytycy Trumpa. Po prostu myśleli, że wygra Hilary i podzielili juz skóry na niedźwiedziu

  5. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    30 stycznia 2017 at 20:48 - odpowiedz

    "…Jednak zdaniem Schwartza Trump nie wykazuje oznak życia wewnętrznego i uderza jako osoba, w której ciężko doszukać się duszy, sumienia i w miarę typowego dla statystycznego homo sapiens wachlarza emocji…" – coż za pycha cóż za zadufanie u tego Schwartza! By tak podsumować bliźniego. Może to dolary od Clintonów tu działają?

  6. Elasp
    30 stycznia 2017 at 22:41 - odpowiedz

    Zwycięzców się nie sądzi, to po pierwsze. Wiele wskazuje na to, że – na szczęście – Trump nie wycofa się z obietnic wyborczych i będzie realizować amerykańską "dobrą zmianę", za którą opowiedziała się przecież w demokratycznych wyborach większość Amerykanów. 

    .

    Po drugie, należałoby raczej osądzić przegranych, w tym głównego przegranego, a mianowicie żydowskiego spekulanta giełdowego, człowieka wielkich – globalnych – ambicji i nieprzejednanego komunisty w jednej osobie, wroga państw narodowych, cywilizacji europejskiej  i chrześcijaństwa – George'a Sorosa.

    .

    Po trzecie, pełna ocena działań tego finansisty wymagałaby analizy jego (dotychczasowego) wpływu na politykę w skali międzynarodowej. Należałoby w tym względzie wymienić a) zideologizowanie Unii Europejskiej w duchu socjalizmu i marksizmu kulturowego, co stnowi swoistą kradzież i przeinaczenie pierwotnie chrześcijańskiej idei, z oczywistą i jakże widoczną szkodą dla setek milionow Europejczyków, b) wpływ na politykę amerykańską przez wypromowanie człowieka znikąd, radykała i komunisty B. Obamy, którego rządy doprowadziły USA do wewnętrznego kryzysu i bezdyskusyjnego spadku prestiżu na arenie międzynarodowej, tudzież próba wypromowania komuniski i aferzystki H. Clinton, c) skorumpowanie i zideologizowanie ONZ w duchu ideologii "walki ze zmianami klimatycznymi" i próba uczynienia z ONZ marionetkowego satelity "rządu światowego", przez co autorytet tej organizacji znacznie podupadł, d) uskutecznianie argresywnej polityki mulit-kullti w Kanadzie za pośrednictwem specjalnie w tym celu wypromowanego J. Trudeau, e) działajność defamacyjną w odniesieniu do państw, których rządy sprzeciwiają się dalekosiężnym planom Sorosa, działalność dotykającą przede wszystkim Rosji, Węgier, oraz od niedawna Polski i jej demokratycznie wybranych władz. 

    .

    Po czwarte, należałoby się zastanowić, czy – biorąc wszystkie te okoliczności pod uwagę – można pozwalać na nieskrępowaaną działalność w Polsce agentur tego szmalcownika i żydowskiego aferzysty, zwłaszcza trockistowskiego i stalinowskiego środowiska "Agory", "KODu", "Krytyki Politycznej", "Fundacji Batorego", fundacji "Panoptikon", "Hejt Stop", partii "Nowoczesna", i im p. Działalność tych organizacji nie ma nic wspólnego z polską racją stanu i polskim interesem narodowym.         

    • Lucyan
      30 stycznia 2017 at 22:52 - odpowiedz

      Chłopie, Trump jest kilka razy bardziej żydowski niz te wszystkie Sorosy i Clintony. Połowa jego rodzinki to żydzi i Zydzi, bardzo religijni i chodzący na pasku regilii. Pierwsze co Trump zrobił to przeniosł (w przenosni)  stolice Izraela do Jerozolimy. Ktos cie potwornie wprowadza w błąd.   

      • Elasp
        30 stycznia 2017 at 22:59 - odpowiedz

        Zajmujesz się plotkami i dywagacjami, ja proponuję zająć się realnymi problemami.

        • ala wilk
          31 stycznia 2017 at 11:49 - odpowiedz

          III Rzesza była państwem narodowym. To ja wolę lewacką UE i Sorosa. 

    • ala wilk
      31 stycznia 2017 at 11:57 - odpowiedz

      @ Elasp

      Na czym polega działalność defamacyjna Sorosa wobec Rosji? 

    • ala wilk
      31 stycznia 2017 at 11:59 - odpowiedz

      Obama który nakłada sankcje na Rosję rządzoną przez byłego agenta komunistycznego KGB Putina jest komunistą?

      Prawica to ma jednak logikę 🙂 

      • maceox
        31 stycznia 2017 at 12:18 - odpowiedz

        ALA WILK: Prawica to ma jednak logikę

        Logika ciemnogrodu. Gdyby nie to całe przebrzydłe lewicowe mącenie w głowach, to nie mielibyśmy tych chorych praw człowieka, które świadczą tylko o komunistycznej degeneracji zachodniego świata. Dzisiaj każdy uważa, że mu wolno wszystko bez względu na prawo natury. Chore to i słabe.

        .

        Kurde, jak bym się rozkręcił, to też bym takie zdania mógł pisać. Wystarczy w odpowiednich miejscach wsadzać w zdania komunizm, żydów i Sorosa, wszystko z taką nienawistną niechęcią typową dla ksenofobów. Jak ja kocham takie prostactwo.

        • Elasp
          31 stycznia 2017 at 17:31 - odpowiedz

          "Gdyby nie to całe przebrzydłe lewicowe mącenie w głowach, to nie mielibyśmy tych chorych praw człowieka".

          .

          Jedna i ta sama rzecz może być pożyteczna albo nieszkodliwa w małej dawce, ale szkodzić w większej.

           

    • Jarek Dobrzański
      31 stycznia 2017 at 12:39 - odpowiedz

      Tylko Batman może stawić czoła chazaryjczykom z jezorolimskiego mordoru, jako człowiek spoza wszelkich układów. Żydowatykańskie jaszczurosorosy na szczęście nie wiedzą jeszcze gdzie jest Gotham i nie wyślą tam swoich szpicli przebranych za eurourzędniczych globalistów. Potrzeba jednego silnego, białego superbohatera, by przywrócić porządek w tej komunistycznej stajni augiasza zwanej Europą. Arnold już tylko gra w appki, Kapitan Ameryka został nagle pięć minut temu zastąpiony nowym superbohaterem więc ostał się Batman.

  7. Lucyan
    30 stycznia 2017 at 22:46 - odpowiedz

    Trump jest fajny, Amerykanie mają ubaw. Wybierając PiS, po raz pierwszy bylismy "przed murzynami", a nie jak zawsze 40-50 lat za murzynami. Ale niestety Trump nas przebił, i znow Jankesi są czele, wreszcie czuję sie smielszy w łapaniu za ciipkę, niestety łapanie kota za ogon to juz passé.  

  8. Krzysztof Marczak
    31 stycznia 2017 at 13:17 - odpowiedz

    @ Jarek Dobrzański

    ——————————

    Proszę nie zniechęcać się komentarzami. Jest Pan jednym z nielicznych redaktorów RTV, którego artykuły o USA nadają się do pokazania po tej stronie oceanu.

    • Jarek Dobrzański
      31 stycznia 2017 at 15:13 - odpowiedz

      Miło to słyszeć. Staram się nie zniechęcać – z wszystkiego płynie jakaś lekcja. Duży rozstrzał poglądów to jednak zaleta tego miejsca.

  9. MICHAL
    31 stycznia 2017 at 17:45 - odpowiedz

    Raczej psychopata:

    pracownia4.wordpress.com/2016/03/12/psycholog-z-harvardu-wyjasnia-dlaczego-trump-jest-niebezpieczny-to-narcystyczny-psychopata/

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *