• piątek, 9 grudnia 2016 r.

Dwa magisteria

Spotykamy na ulicy znajomego Jurka, który powiedział kilka dni temu, że chce kupić nowy samochód. Po przywitaniu mówimy Jurkowi w ramach dowcipu:

Mam dobrą wiadomość dla Ciebie. Firma Mercedes sprzedaje najnowszy model samochodu za 1000 złotych i pokrywa koszt zużycia benzyny do końca życia samochodu.

Jurek nam nie wierzy i pyta jakie jest źródło tej niezwyklej wiadomości. Po chwili żegna się i idzie do swojego domu. Dzwoni do lokalnego dealera Mercedesa i dowiaduje się, że nowe modele kosztują od 75,000 złotych do 150,000.złotych. Jurek słusznie podejrzewał, że żadna rozsądna firma nie sprzedaje swojego produktu za cenę 100 razy niższą niż jej koszt produkcji.

Następnego dnia jest niedziela i Jurek idzie do kościoła. W kościele Jurek bierze do ust opłatek i jest przekonany, że spożywa kawałek ciała człowieka, który umarł 2,000 lat temu. Gdyby kichnął i opłatek spadł na posadzkę Jurek byłby poważnie zaniepokojony, że mógł \obrazić boga, co mogło zmniejszyć jego szanse pójścia po śmierci do nieba.

Powstaje pytanie. Dlaczego Jurek słusznie wątpił w niską cenę samochodu, ale nie miał wątpliwości co do niezwykle nieprawdopodobnej konsumpcji ciała człowieka żyjącego 2,000 lat temu? Niska cena Mercedesa nie była realna, ale mimo wszystko technicznie możliwa. Na przykład Mercedes chciałby pozbyć się pewnej ilości samochodów, aby opróżnić miejsce ich składowania. Natomiast zamiana opłatka podczas mszy na ciało ludzkie nie jest możliwa. Chemia może łatwo pokazać ze opłatek zostaje opłatkiem po magicznych słowach księdza.

Odpowiedz na pytanie nie jest prosta ale postaram się ją zaproponować. Mamy tu do czynienia z dwoma magisteriami jak to nazwał Gould .Jednym magisterium jest rzeczywisty świat w którym Jurek używa logiki i swojego doświadczenia. Drugie magisterium to świat bajkowej wyobraźni. W tym świecie nie obowiązują ani logika ani nasze obserwacje realnego świata.

W świecie bajki logika jest zawieszona. Na przykład jest taka bajka o lisie i kruku, który siedział wysoko na drzewie z kawałkiem sera w dziobie. Lis miał na ten ser chęć, ale kruk był zbyt wysoko. Lis powiedział:

Ty kruku nie umiesz śpiewać!

Kruk otworzył dziób, aby zaśpiewać i serek spadł na ziemie kolo lisa.

Mądre dziecko, któremu opowiadamy bajkę wie, że lis nie mówi a kruk nie rozumie mowy To nie przeszkadza dziecku, które rozumie morał bajki. Bajki dla dzieci rozwijają ich wyobraźnię i nie są szkodliwe. Religie to tez świat wyobraźni, ale niestety ludzie biorą je poważnie do tego stopnia, że mordują tych którzy mają inne bajki.

Jak długo rozróżniamy dwa magisteria i uważamy, że religijny świat wyobraźni można dowolnie kreować, bo nie ma żadnych ograniczeń, tak długo religia może być akceptowana jako nieszkodliwa bajka. Tragedia zaczyna się w momencie kiedy zaczynamy uważać, że religijny świat wyobraźni jest rzeczywisty.

Wynikiem tej pomyłki jest rosnący stos trupów na Bliskim Wschodzie, w Europie, w USA i wszędzie, gdzie ludzie biorą zbyt serio religijny świat bajkowy.

Janusz KowalikJanusz Kowalik jest emerytowanym profesorem matematyki i informatyki na Washington State University oraz byłym kierownikiem organizacji badań informatyki w firmie lotniczej Boeing Company w Seattle. Adres internetowy Janusza: j.kowalik@comcast.net

Podobne wpisy

160 komentarzy

  1. Lucyan
    29 czerwca 2016 at 08:30 - odpowiedz

    Wydaje mi sie ze takich Jurkow jest coraz mniej. Polskie chodzenie do koscioła to rodzaj rytuału, socjalnego spotkania i nerwicowego natrectwa. Polak nie zdaje sobie z tego do konca sprawe, ale takie własnie funkcje spelniają wedrowki do koscioła (mozna tu dodac funcje ruchową, ruszy tyłek sprzed telewiziora, plus estetyczną, nawet sie ogarnie przed pojsciem miedzy ludzi). Takich jak pan Jurek to chyba gora 5-10%, ktorzy drzą o zbawienie i nawet na stare lata kupują opłatkowe bzdury i w to rzeczywiscie wierzą. Reszta wie, ze to rodzaj rytuału, po ktorym Polak ma poczucie dobrze spełnionego obowiązku.
    Wszystko wykształcone do 12 roku zycia. Młode dziewczyny pozwalają sie wodzic za nos do 16-18 roku zycia, bo kleszka je szantazuje: jak nie bedą chodziły na religie to im nie da zaswiadczenia na slub. A one sie napatrzyły romantycznych filmow, jak to idą do ołtarza, no i ksiezulo trzyma je w szachu. A na stare lata wtedy z nich dewotki, albo katolickie ateistki popierające Sowy i innych dobrodzieji.

    • Katarzyna
      29 czerwca 2016 at 19:35 - odpowiedz

      Nie znam żadnej młodej dziewczyny, która robi coś, żeby dostać zaświadczenie na ślub. To jakaś fantazja.

      • Lucyan
        29 czerwca 2016 at 20:18 - odpowiedz

        Statystycznie dziewczątka dłuzej chodzą na religie, i zaswiadczenie do koscielnego slubu jest jedną z przyczyn tego zjawiska. Poza tym w tzw. naukach przedmałzenskich nie mają zadnego oporu aby dawac ksiedzu raport z temperatury pochwy, mierzonej codziennie. Oczywiscie raport z czystosci pochwy tez.
        I oto chodzi – pochwa ma byc czysta.

        • Katarzyna
          29 czerwca 2016 at 22:08 - odpowiedz

          „Statystycznie dziewczątka dłuzej chodzą na religie, i zaswiadczenie do koscielnego slubu jest jedną z przyczyn tego zjawiska.”
          Poproszę o takie statystyki. Dopóki ich nie zobaczę, śmiem twierdzić, że gada Pan od rzeczy.

          „Poza tym w tzw. naukach przedmałzenskich nie mają zadnego oporu aby dawac ksiedzu raport z temperatury pochwy, mierzonej codziennie”
          Skąd Pan wie, że nie mają oporu?

          • Zorro
            29 czerwca 2016 at 23:25

            Wystarczy przejść się do najbliższego kościoła i przeczytać, kiedy jest spotkanie (msza, nabożeństwo czy inne czary mary) dla kandydatów do bierzmowania. Gdy już wiemy, kiedy to jest, wystarczy podejść w okolice kościoła i zobaczyć, ile młodzieży obojga płci przyjdzie. Polska parafia miejska wystawia ok 100-150 kandydatów. Proponuję się spytać, po co im potrzebne bierzmowanie — odpowiedź: bo ślub kościelny. Biedacy nie wiedzą, że do ślubu kościelnego bierzmowanie nie jest potrzebne 🙂 i chodzą na przygotowanie do bierzmowania do parafii przez bite trzy lata gimnazjum (oprócz oczywiście katechizacji w szkole).

          • Katarzyna
            30 czerwca 2016 at 12:04

            W mojej wsi do bierzmowania chodzili wszyscy bez względu na płeć.

        • Alojzy
          30 czerwca 2016 at 07:02 - odpowiedz

          Pochwa musi byc czysta, zeby miecz nie zardzewial 😉 A po tych informacjach czarny trzepie kapucyna na zachrystii az furczy 😉

  2. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    29 czerwca 2016 at 09:09 - odpowiedz

    Dobry tekst jestem pod wrażeniem! Jedno pytanie czy bajki faktycznie nie szkodzą? Może czynią podatnymi na religie? Np idealizacja zwierząt przez ich antropomorfizację lub odwrotnie obrzydzanie np lisów?

    • Tomek Świątkowski
      29 czerwca 2016 at 11:18 - odpowiedz

      być może te bajki o zwierzątkach czynią podatnymi na wegetarianizm
      🙂
      Antropomorfizacja może prowadzić do idealizacji, ale przy wstępnym założeniu antropocentryzmu, czyli humanizmu, który jest poglądem czysto religijnym. Nauka przecież nie potrafi wartościować.
      Np. dla nazisty albo komunisty, który odrzuca religijny humanizm, bajka o kruku i lisie może symbolizować niższość rasy albo klasy (głupich kruków) nad sprytnymi lisami, którym słusznie należy się nagroda, a łgarstwo i złodziejstwo w postępowaniu z podludźmi można łatwo usprawiedliwić, skoro moralne imperatywy religijnego humanizmu już wcześniej odrzucili lub zrelatywizowali.

  3. Piotr Korga
    Piotr Korga
    29 czerwca 2016 at 10:32 - odpowiedz

    Oprócz tych stosów trupów mamy jeszcze problem wartościowania ludzi według wyznawanych bajek. Wyznawcy wręcz chełpią się, że ich bajki są nieweryfikowalne, jakby to była wartość sama w sobie, metafizyka, coś co umyka nauce…a tych, którzy nie potrafią lub nie chcą wierzyć bez dowodów uznają za pustych, bezdusznych i bardziej skłonnych do złych postępków. Są też tacy, którzy samą wiarę uznają za wartość (wiarofile) nawet gdy wiedzą, że mało w niej prawdy. Stąd konflikty światopoglądowe. W rodzinach, między partnerami, w mediach, w polityce i wśród samych naukowców. Gould wymyślił tę śmieszną NOMA-ę, by wierzący (i pewnie on sam) nie czuli dyskomfortu intelektualnego, mniej delikatnie, by nie wychodzili na kompletnych durni, wobec faktów sukcesywnie demaskujących absurdalność ich wierzeń.

    • Tomek Świątkowski
      29 czerwca 2016 at 11:02 - odpowiedz

      Wyznawcy religii się nie chełpią się, że ich przekonania są nieweryfikowalne. Nigdy się z tym nie spotkałem. To jest urojenie.
      .
      Natomiast faktem jest, ze wyznawcy religii zazwyczaj są ŚWIADOMI, że ich poglądy są nieweryfikowalne. Dobrze rozumieją, że to tylko pewien rodzaj intuicji. A to oznacza, że panują nad wędrówkami swojego umysłu.
      Wyznawcy bajki zwanej ateizmem zazwyczaj są kompletnie NIEŚWIADOMI, że ich bajeczka jest nieweryfikowalna. Uważają, że ich bajka to fakt. A to oznacza, że nie mają kontroli nad swoim myśleniem. Nie potrafią odróżnić obiektywnej wiedzy od swych wierzeń, intuicji, uprzedzeń, poglądów, upodobań itp. Kiełbie we łbie, jak mawiają wapniaki…

      • Lucyan
        29 czerwca 2016 at 11:59 - odpowiedz

        Pamietaj, ze „Adam słyszał kroki Boga …”, tez czasami słyszysz kroki Boga albo cos podobnego?
        Oczywiscie wartosc takiego stwierdzenia jest taka sama jak „Harry Potter słyszał rozmowy krasnoludkow”, ale moze masz inne zdanie.

        • Tomek Świątkowski
          29 czerwca 2016 at 12:06 - odpowiedz

          no właśnie nie mam innego zdania
          bo jestem ŚWIADOMY, że moje przekonanie o istnieniu Boga jest intuicyjne
          natomiast ateista jest NIEŚWIADOMY, że jego przekonanie o nieistnieniu Boga jest intuicyjne
          .
          ja żyję w świadomości, a ateista w nieświadomości

          • Lucyan
            29 czerwca 2016 at 12:16

            To znaczy, ze nie słyszysz Boga? Nie rozmawiasz z nim? Ale chyba sie modlisz i go o cos prosisz, albo sie choc spowiadasz zwracając sie bezposrednio do niego, albo przez jakiegos posrednika (kleszke?).

          • Tomek Świątkowski
            29 czerwca 2016 at 14:02

            o cokolwiek nie spytasz odpowiedź już padła: jestem świadom, że jest to jest intuicyjne
            więc się już nie wysilaj

      • Piotr Korga
        Piotr Korga
        29 czerwca 2016 at 15:13 - odpowiedz

        Twoje kiełbie we łbie nie pozwala ci nawet zrozumieć definicji ateizmu. To tylko odrzucenie bajek, brak wiary z powodu braku przesłanek by w nie wierzyć. Wierzący chcą by nawet z ateizmu zrobić wiarę, bo nie mogą się pogodzić z istnieniem niewierzących, bo to co podkopuje ich pewność siebie, nie lubią gdy ktoś zasiewa wątpliwości w ich świętości. Nieweryfikowalność daje im poczucie bezpieczeństwa i może nie słyszałeś, by się tym chełpili, ale są dumni ich Bóg jest taki nieogarniony, tajemniczy, i oko nie widziało, ucho nie słyszało i żaden naukowiec im nie podskoczy bo za mały jest na ich tajemnice.

        • Tomek Świątkowski
          29 czerwca 2016 at 19:13 - odpowiedz

          „brak wiary z powodu braku przesłanek”
          a tak konkretnie to jakie to są te brakujące przesłanki?
          .
          Nieweryfikowalność niczego nie daje.
          Po prostu jest. Tak samo jak w etyce.
          .
          Konflikty światopoglądowe?
          garstka kilkunastu super-racjonalnych i super-naukowych gości w ostatnim roku pożarła się o wegetarianizm, prawo do broni, islalamofobię, liberalizm, bojkotowanie towarów…. można by ciągnąć długo.
          Niektórzy polemiści zmęczeni bluzgami odeszli z grona autorów portalu.
          Nieweryfikowalność ich domniemań w połączeniu z urojeniem naukowości daje im poczucie bezkarności.

          • Piotr Korga
            Piotr Korga
            29 czerwca 2016 at 21:35

            „A to oznacza, że panują nad wędrówkami swojego umysłu.”
            -Już to zdanie sprawia, że niemożliwa jest racjonalna dyskusja. Religianci panują nad wędrówkami umysłu? Religia bierze się z indoktrynacji i bezmyślności, „co dla zmysłów niepojęte”, z ograniczeń umysłu i na tym żeruje. I to ja zadaję pytanie, jakie są przesłanki by wierzyć w coś, czego nikt nie widział, nie słyszał (poza przypadkami obłąkanych), co nie jest konieczne do wyjaśnienia jakiegokolwiek znanego procesu biologicznego, siły fizycznej, teorii naukowej? Albo czegoś nie jeszcze wiemy, albo jak już wiemy, to nie ma tam miejsca na siły nadprzyrodzone. I nie mówię o konfliktach światopoglądowych tutaj, tylko od zarania dziejów, odkąd powstały religie, gdy nauka była hamowana, bo panujące dogmaty religijne miały pierwszeństwo. Skąd sekty, odłamy, interpretacje, stosy? Bóg nie przedstawił się jednoznacznie, nie objawia się na bieżąco, polega jedynie na wciskaniu ciemnoty maluczkim.

          • Tomek Świątkowski
            30 czerwca 2016 at 01:42

            „Już to zdanie sprawia, że niemożliwa jest racjonalna dyskusja”
            .
            Wierzący uczciwie mówi takie zdanie – ateista zaś próbuje wcisnąć kit, że jest racjonalny.
            Racjonalnie to możemy podyskutować o przyklejaniu kafelków do ściany, o pogodzie albo o fizyce jądrowej.
            A na takie tematy jak dobro i zło, sens życia, Bóg, piękno muzyki itp. to musimy dyskutować intuicyjnie. Można te nie dyskutować wcale – przymusu nie ma.

      • Katarzyna
        29 czerwca 2016 at 19:39 - odpowiedz

        Ja za to spotkałam się wielokrotnie. Są bardzo dumni, że przy każdej sprzeczności mogą powiedzieć „niezbadane są tajemnice boskie”.

        • Tomek Świątkowski
          30 czerwca 2016 at 02:23 - odpowiedz

          Tak pani to ocenia?
          A ja dla odmiany jestem racjonalny i nie przypisuję sobie zdolności czytania w ludzkich myślach, więc nie wiem czy są dumni.
          Ale werbalnie zazwyczaj w takich wypadkach ci ludzie mówią o pokorze wobec boskich tajemnic. Pokora jest przeciwieństwem dumy. Może mówią to nieszczerze, ale powtarzam – jestem racjonalny i nie czytam w ludzkich myślach.

          • Katarzyna
            30 czerwca 2016 at 12:08

            Nie czytam w ludzkich myślach, ale mam niezerową inteligencję emocjonalną, więc jestem w stanie z wysokim prawdopodobieństwem określić uczucia ludzi zwłaszcza, gdy są tak nieskomplikowane.
            Wobec Boga pewnie i pokora (głupota?!), ale wobec siebie i mnie jednak duma.

    • Zorro
      29 czerwca 2016 at 13:59 - odpowiedz

      Najstraszniejsze jest, że ludzie są w stanie wywołać wojnę i zabijać się o to, czyje urojenia religijne są bardziej prawdziwe.

      • Tomek Świątkowski
        29 czerwca 2016 at 14:05 - odpowiedz

        najstraszliwszą wojnę w dziejach wywołali ludzie wierzący w teorie naukowe a nie religijne

        • Zorro
          29 czerwca 2016 at 14:46 - odpowiedz

          Co nie zmienia faktu, że ludzie się zabijają o to czyje urojenia religijne są prawdziwsze. Wojna religijna to coś w stylu wojny zwolenników Reksia ze zwolennikami kota Filemona albo która interpretacja Akademii Pana Kleksa jest jedyna właściwa.
          Świetnie to podsumował Sam Harris:
          „Wyobraźmy sobie świat, w którym całe pokolenia ludzi zaczęły wierzyć, że pewne filmy zostały stworzone przez Boga albo konkretne oprogramowanie zostało napisane przez niego. Wyobraźmy sobie jakąś przyszłość, w której miliony naszych potomków mordują się nawzajem z powodu konkurujących ze sobą interpretacji Wojen gwiezdnych czy Windows98. Czy coś może być bardziej śmiechu warte? A jednak nie byłoby to bardziej śmiechu warte niż świat, w którym obecnie żyjemy.”

          • Tomek Świątkowski
            29 czerwca 2016 at 15:44

            A jaka przyczyna wojny nie jest absurdalna? Państwa lub narody są tak samo iluzorycznymi i sztucznymi tworami, jak religie. Wojna o to, że jeden jest Polakiem, a drugi Niemcem ma większy sens?
            Porównanie Harrisa można by uznać za uczciwe intelektualnie i nie wynikające z historycznej ignorancji, gdyby przyjąć, że np. król Francji zarządził, że we Francji obowiązuje Windows, a cesarz pruski zarządził, że w Prusach obowiązuje Linux. Po czym Francja z Prusami wszczynają wojnę o Alzację i Lotaryngię podnosząc hasła antylinuxowe i antywindowsowe.
            No ale to oczywiście jest wojna o WŁADZĘ, a nie o system operacyjny.
            Wojny są ZAWSZE o władzę.
            Myślę, że nie było w dziejach świata wojny, która by się nie odbyła, gdyby różnice religijne między stronami za dotknięciem magicznej różdżki nagle znikły. Czasami było wręcz odwrotnie – różnice religijne sztucznie generowano z powodu konfliktu interesów politycznych. W ten sposób powstał np. anglikanizm, bo w pewnym momencie Henrykowi VIII (gorliwy katolik, miał od papieża medal za obronę wiary katolickiej) zaczęły być nie na rękę wpływy polityczne papieża.
            Fryderyk III Mądry (bardzo gorliwy katolik, posiadacz gigantycznego zbioru świętych relikwii) poparł Lutra, bo pasowało mu to politycznie – bez tego być może nigdy nie powstałby luteranizm. Wojna 30-letnia była wojną nie o religię (o jakikolwiek dogmat) tylko była wojną o prawo do wolności sumienia.

        • Katarzyna
          29 czerwca 2016 at 19:40 - odpowiedz

          Przecież Hitler nie był ateistą.

          • Rafał Gardian
            29 czerwca 2016 at 22:09

            Słuszna uwaga.

          • Tomek Świątkowski
            30 czerwca 2016 at 01:51

            A co to ma do rzeczy kim był Hitler?
            Nazizm wynikał z wiary w teorie naukowe a nie religijne.
            Hitler na pewno był niereligijnym kimś tam i nienawidził chrześcijaństwa.
            Ale ideologia którą stworzył była oparta na darwinizmie społecznym – na naukowych wywodach Thomas Huxleya.
            Z kolei Stalin – drugi współautor najstraszliwszej wojny w dziejach – był marksistą – wyznawcą innej teorii opartej na nauce (ekonomii).

          • Katarzyna
            30 czerwca 2016 at 12:10

            Naziści wierzyli w jakieś starogermańske brednie przede wszystkim. Hitler nienawidził chrześcijaństwa czasami, a ateizmu zawsze.

          • Tomek Świątkowski
            30 czerwca 2016 at 15:59

            Hitler bardzo szanował takich ateistycznych filozofów, jak Nietzsche albo Huxley. Wywarli na jego poglądy przemożny wpływ. Niektóre jego wypowiedzi o chrześcijaństwie są prawie dosłownym cytowaniem „Antychrysta” Nietzschego.

  4. Tomek Świątkowski
    29 czerwca 2016 at 10:51 - odpowiedz

    Rewolucja francuska, hitleryzm, stalinizm, maoizm – odwoływały się magisterium nauki, a stosy trupów usypały wielokrotnie wyższe, niż te na Bliskim Wschodzie.
    To jest twardy dowód na to, że pycha, cynizm i pewność siebie spowodowana wiarą w naukę nie mogą się równać z religią, bo wiara – z założenia nie będąc obiektywną wiedzą – zawsze pozostawia cień wątpliwości.
    Ponadto religia zwykle zakłada jakieś stanowcze imperatywy moralne, a nauka nie oferuje żadnych i pozwala całkowicie dowolnie zanegować każdy etyczny nakaz i każdą wartość. Nauka przemilcza sprawy etyczne, zostawiając swoim wyznawcom całkowicie wolną rękę.
    .
    Ale żeby być racjonalnym należy przypomnieć, że tak naprawdę stosy trupów to oczywisty wpływ jeszcze innego magisterium: magisterium POLITYKI.
    Religofobiczni dogmatycy ideologicznego racjonalizmu uwielbiają ignorować ten fakt. Są bowiem nieracjonalni.

    • Rafał Gardian
      29 czerwca 2016 at 22:06 - odpowiedz

      Hitleryzm nie odwoływał się do nauki, tylko do idei „Blut und Boden”. Komuniści wprawdzie wierzyli, że marksizm jest naukowy, ale z nauką to on nie ma nic wspólnego.

      • Tomek Świątkowski
        30 czerwca 2016 at 01:53 - odpowiedz

        Nazizm to darwinizm społeczny – teoria naukowa.
        Marksizm to też teoria naukowa. Może błędna, ale naukowa.

        • Katarzyna
          2 lipca 2016 at 16:01 - odpowiedz

          Ani nazizm, ani darwinizm społeczny w sensie etycznym (słuszności takiego a nie innego postępowania) nie jest teorią naukową.

  5. mieduwalszczyk
    29 czerwca 2016 at 17:29 - odpowiedz

    ” jestem ŚWIADOMY, że moje przekonanie o istnieniu Boga jest intuicyjne
    natomiast ateista jest NIEŚWIADOMY, że jego przekonanie o nieistnieniu Boga jest intuicyjne
    .ja żyję w świadomości, a ateista w nieświadomości”
    Pan Świątkowski, zdaje się, chce udowodnić, że religijni są sceptykami a ateiści to głęboko wierzący. Tak jest, ateizm to „głęboka wiara”, natomiast religia to ostoja świadomości a nawet sceptycyzmu, który każe mieć poczucie, że mój wybór wyjaśnienia tzw. zagadki bytu jest jak najbardziej intuicyjny. Oj żeby wszyscy religianci byli tacy, nie zialiby taką chęcią mordu a oddawali sie filozoficznym przemyśleniom i w efekcie nie byłoby tylu wojen i wojenek o których piszecie.

    • Tomek Świątkowski
      29 czerwca 2016 at 18:58 - odpowiedz

      „żeby wszyscy religianci byli tacy, nie zialiby taką chęcią mordu”
      .
      Chęć mordu bierze się z potrzeby narzucania innym swych racji i z nietolerancji.
      W ostatnim stuleci ateiści i rozmaici antyreligianci wykazywali (i realizowali) wielokrotnie większą chęć mordu, niż religianci.
      .
      Jeśli pominąć państwa upadłe, to obecnie najbardziej nieznośnym do życiem państwem na ziemi jest Korea Pólnocna – jedyne państwo z ateizmem wpisanym do konstytucji. Iran czy Arabia Saudyjska to przy nim pikuś.

      • Katarzyna
        29 czerwca 2016 at 19:42 - odpowiedz

        Na jakiej podstawie Pan tak twierdzi?

      • Zorro
        29 czerwca 2016 at 23:01 - odpowiedz

        (Jeśli pominąć państwa upadłe, to obecnie najbardziej nieznośnym do życiem państwem na ziemi jest Korea Pólnocna – jedyne państwo z ateizmem wpisanym do konstytucji.)

        Przecież Korea Północna to jedno z najbardziej religijnych państw świata! Bogiem jest Trójca Kimowska. Gdy ludzie dostają pomoc charytatywną, dziękują Kim Dzong Unowi, a nie tym, którzy im tę pomoc przywożą. Kim zawsze czuwa, Kim nawet nie defekuje (tak się uczy dzieci), Kim wszystko wie, narodzinom Kima towarzyszyły cuda, relikwie po Kimach są przechowywane z ogromną pieczołowitością. Misjonarze chrześcijańscy, usiłujący nawracać uciekinierów z Północy, skarżą się, że Koreańczycy z Północy dość niechętnie przyjmują nauki, bo natychmiast widzą analogię między trójcą kimowską a chrześcijańska koncepcja boga. Proszę poczytać reportaże z Korei Północnej. Niektórzy piszą, że ludzie są tam bardziej religijni (oczywiście w kulcie Kimów) niż w Teheranie. Uderzające był wywiad z uciekinierką z Północy, która mieszka na Południu i opowiada, że sama nie rozumie swoje reakcji, gdy w TV zobaczy Kima. Bardzo się wzrusza, łzy jej ciekną z oczu — ona go po prostu kocha, mimo że uciekła z Korei. To przypomina wiernych religii abrahamowych, którzy kochają swojego boga, który zsyła na nich choroby i cierpienia.

        • Tomek Świątkowski
          30 czerwca 2016 at 02:06 - odpowiedz

          Korea Płn. to państwo ateistyczne. Obowiązuje w nim doktryna dżucze – całkowicie świecka.
          .
          Wielu ateistów uprawia kult fizycznych ludzi. To nie jest żadna religia tylko zwykłe świeckie skretynienie – to się zdarza ateistom.
          Ateiści bardzo często są nieracjonalni.
          .
          Bandytami winnymi zbrodni w Korei Płn.są ci, którzy sami wymyślają te niestworzone kłamstwa o rodzinie Kimów. Skoro je wymyślają, to w nie nie wierzą, bo wiedzą, że są zmyślone. To chyba logiczne.

          • Zorro
            30 czerwca 2016 at 08:49

            W Korei Płn. zastąpiono istniejące przed podziałem religie — religią nową „kimizmem”. Religia ta ma obiekt kultu, kult, rytuały, sacrum. Ba, nawet uświęcony strach przed sacrum.
            To, że w prawie jest zapisana ideologia dżucze, to po prostu bat na „heretyków” nieuznających jedynej słusznej religii.

          • Katarzyna
            30 czerwca 2016 at 12:13

            To nie jest kult człowieka, tylko przypisywanie mu znamion boskich. Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że Korea jest gorsza niż AS?

          • Tomek Świątkowski
            30 czerwca 2016 at 14:20

            „kimizm” jest ateistyczny, bo Kim to nie jest transcendentne bóstwo, tylko materialny człowiek
            .
            ale załóżmy roboczo, że kimizm to jest kult bóstwa
            Czy Kim w nie wierz? Nie! Kim wie że jest człowiekiem. Kim jest ateistą.
            Najbliżsi współpracownicy Kima wierzą? Nie. Doskonale wiedzą, że Kim to człowiek. Sami wymyślają te mity, więc wiedzą, że to bzdury. Są ateistami.
            Kto jest odpowiedzialny za zbrodnie reżimu w Korei Płn.? Kim i jego współpracownicy.
            Zatem jeszcze raz: Kto jest odpowiedzialny za zbrodnie reżimu w Korei Płn.?
            Ateiści.
            c.b.d.u.

  6. Rafael
    29 czerwca 2016 at 17:59 - odpowiedz

    @Tomek Świątkowski: cyt. „Wyznawcy bajki zwanej ateizmem zazwyczaj są kompletnie NIEŚWIADOMI, że ich bajeczka jest nieweryfikowalna. Uważają, że ich bajka to fakt”…
    Apropos samej weryfikowalności – nie należy (za przeproszeniem) – odwracać kota ogonem i żądać weryfikowalności nieistnienia czegoś,ponieważ to błąd logiczny. Można próbować weryfikować istnienie czegoś,a nie nieistnienie tego czegoś Tak nie działa prawdziwa nauka… To nieuczciwe podejście intelektualne… Idąc Twoim tokiem rozumowania – powinniśmy również próbować weryfikować nieistnienie Latającego Potwora Spagetti 😉

    • Tomek Świątkowski
      29 czerwca 2016 at 18:52 - odpowiedz

      Ja bynajmniej nie żądam dowodu na nieistnienie Boga, tylko przypominam fakt, że takiego dowodu nie ma.
      Fakt którego tak wielu ateistów nie rozumie.

      • Piotr Korga
        Piotr Korga
        29 czerwca 2016 at 22:13 - odpowiedz

        „Ja bynajmniej nie żądam dowodu na nieistnienie Boga, tylko przypominam fakt, że takiego dowodu nie ma.”
        -Nie ma i nie będzie, ponieważ jest niemożliwe udowodnienie nieistnienia czegokolwiek, bo gdy coś nie istnieje, nie pozostawia śladów, dowodów, poszlak, punktu zaczepienia. Możesz sobie wymyślić cokolwiek w tej chwili, a ja nie udowodnię, że to nie istnieje i wcale nie jest mi to potrzebne, by w to nie wierzyć. To ty udowadniaj, że istnieje. Dopóki tego nie zrobisz dla mnie to nie istnieje, nie wierze.
        „Fakt którego tak wielu ateistów nie rozumie.”
        -Ateiści to nie stado jednomyślnych, czy raczej jednakowo bezmyślnych baranów jak religianci. Nie wypowiem się za wszystkich i nie wiem jak pewne rzeczy rozumieją. Wiem tylko, że gdy ktoś bardzo potrzebuje wierzyć, to wystarczy mu brak dowodów na nieistnienie. Obłęd się zaczyna, gdy próbuje z tego robić dowód na istnienie.

        • Tomek Świątkowski
          30 czerwca 2016 at 02:15 - odpowiedz

          „Ateiści to nie stado jednomyślnych, czy raczej jednakowo bezmyślnych baranów jak religianci.”
          .
          Z pana jest typowy polako-katolicki ateista.
          To pewnie dlatego, że wasz guru Urban bluzga tylko na katolicyzm.
          Nie wie pan nic o tym, że samych tylko odłamów chrześcijaństwa jest kilkaset. Każda religia ma mnóstwo odłamów, bo ludzie samodzielnie i po swojemu myślą.

          • Piotr Korga
            Piotr Korga
            30 czerwca 2016 at 07:55

            Posługujesz się swoimi śmiesznymi schematami. Nie mam żadnego guru, nie jestem nawet wielkim antyklerykałem. Hierarchia kościelna istnieje dopóki będzie istniał ciemny lud, te barany właśnie, których w dzisiejszym świecie już nikt nie zmusza do wiary w te brednie (nie licząc dzieci niestety) i odniesienie do tych stworzeń jest jak najbardziej adekwatne i nieprzypadkowe. Przecież Kościół to owczarnia, a kapłani to pasterze. A Urban to akurat świnia.

          • Tomek Świątkowski
            30 czerwca 2016 at 10:21

            Niestety nie znasz historii.
            Steki odłamów, to efekt tego, że chrześcijanie nieustannie samodzielnie główkują i chcą „robić” chrześcijaństwo zgodnie z indywidualnymi przekonaniami i sumieniem, oraz nie uznają autorytetów. Poczytaj sobie biografie Waldo, Lutra, Husa, Wiklefa, Savonaroli, Simmonsa i innych.
            Nawet oficjalnie uznani reformatorzy byli zazwyczaj na początku krnąbrnymi „buntownikami” (np. św. Franciszek z Asyżu).
            Obecnie w obrębie tzw. „ortodoksji” nadal mieści się olbrzymia gama poglądów, między którymi trzeba wybierać, co łatwo zauważyć porównując np. „Tygodnik Powszechny” z „Naszym dziennikiem”.

    • Katarzyna
      29 czerwca 2016 at 19:43 - odpowiedz

      To nie jest błąd logiczny.

      • Tomek Świątkowski
        30 czerwca 2016 at 02:59 - odpowiedz

        oczywiście, że nie jest
        można np. udowodnić, że nie ma kwadratowego okręgu, że nie ma jądra komórkowego w prokariontach, że nie ma atomu tlenu w cząsteczce kwasu solnego itd.itp.
        .
        Niektórzy ateiści poniekąd rozsądnie twierdzą, że nie wierzą z powodu braku przesłanek.
        Zwykle litościwie nie pytam o dowód na ów brak
        🙂
        Ale pytam złośliwie jakie to są te brakujące przesłanki, tak konkretnie. Zazwyczaj nie potrafią opowiedzieć. I tu niestety rozsądek się kończy, bo żeby twierdzić, że czegoś brak, to trzeba w miarę precyzyjnie określić, co by to miało być.

        • Zorro
          30 czerwca 2016 at 09:01 - odpowiedz

          (można np. udowodnić, że nie ma kwadratowego okręgu, że nie ma jądra komórkowego w prokariontach, że nie ma atomu tlenu w cząsteczce kwasu solnego itd.itp.)

          Błąd metodologiczny.

          Można udowodnić nieistnienie liczb naturalnych mniejszych od -1, bo matematyka jest nauką formalną, abstrakcyjną. Ale w naukach przyrodniczych nie ma dowodu na nieistnienie. Nie można udowodnić, że nie ma jądra komórkowego w prokariontach. Można tylko powiedzieć, że nie znamy prokariontów, które mają jądro. To brzmi bardzo podobnie, ale znaczy co innego.
          Bardzo ładnie widać to przy weryfikacji hipotez statystycznych. Test statystyczny daje dwie odpowiedzi: (1) odrzucamy postawioną hipotezę albo (2) nie ma podstaw do odrzucenia hipotezy. Punkt drugi nie oznacza, że hipotezę przyjmujemy za prawdziwą — przecież ona może się w wyniku dokładniejszych badań okazać fałszywa. Mówimy tylko, że nie mamy dość danych, żeby ją odrzucić. Dopóki student nie zrozumie tego niuansu, dopóty będzie chodził na poprawki.

          • Tomek Świątkowski
            30 czerwca 2016 at 09:53

            Jeśli tak podchodzimy do sprawy, to poza matematyką w ogóle nie ma żadnych dowodów.
            W angielskim mamy rozróżnienie na „proof” (dowód w matematyce) i „evidence” (dowód przyrodniczy)
            Evidence można tez przetłumaczyć jako przesłankę.
            Jeśli wykażemy, że cząsteczka soli kuchennej składa się tylko z atomów sodu i azotu, to jest to evidence, że w tej cząsteczce nie ma tlenu.
            .
            Ale to jest poza tematem, bo nauki przyrodnicze nie zajmują się nadprzyrodzonością, więc zdania „niema Boga” i Bóg istnieje” są w równym stopniu nienaukowe i nie podlegające dowodzeniu naukowemu.
            Oba są intuicyjne.

          • Katarzyna
            30 czerwca 2016 at 12:19

            Prokarionty są definiowane jako organizmy bezjądrowe. Dowód wynika zatem bezpośrednio z definicji.
            Jeżeli zdefiniujemy he inaczej, to wciąż będziemy mogli udowodnić, że tego jądra nie ma w kilku konkretnych leżących pod mikroskopem.

          • Tomek Świątkowski
            30 czerwca 2016 at 14:28

            🙂
            bezjądrowce nazwano bezjądrowcami, gdyż … stwierdzono, że nie mają jądra komórkowego
            gdyby je nazwano stujądrowcami nadal by nie miały jądra – zapewniam

  7. Janusz
    Janusz
    29 czerwca 2016 at 21:56 - odpowiedz

    Maly dodatek o autorze tezy dwoch nienakladajacych sie magisterii(two nonoverlapping magisteria).
    Stephen Jay Gould(1941-2001) byl amerykanskim antropologiem i ewolucjonista. Sam okreslal siebie jako agnostyka. Jego teza o magisteriach dotyczyla religii i nauki. W tym eseju probowalem przedstawic uogolniona teze w ktorej jeden swiat jest rzeczywisty a jeden jest swiatem wyobrazni w ktorym sa inne zasady narracji.
    Byc moze swiat wyobrazni rozni nas zasadniczo od reszty zwierzat wiec jest bardzo istotny. Cala sztuka polega na tym aby nie mieszac tych dwoch swiatow i aby
    traktowac swiat dziel Szekspira, Homera, Mahabharaty,
    biblii,koranu i ewangelii jako dziela czlowieka a nie uwazac tych narracji za prawde ktora jest warta poswiecenia zycia swojego i innych. Widzimy to kazdego dnia do czego prowadzi wiara w raj i niewidocznego
    jej mieszkaca. Wnioskuje z komentarzy ze w Polsce religia slabnie .Swiat bedzie lepszy jesli oslabnie na Bliskim Wschodzie.Chrzescijanie zaabsorbowali wiele wartosci laickich w ciagu 2 tysiecy lat. Nawet Mormoni nie sa szkodliwi chos smieszni. Tego sie nie da powiedziec o religii pokoju ktora skraca zycie dziesiatkom niewinnych ludzi kazdego miesiaca . Ostatnio w Istambule. Cena zlej fantazji jest za wysoka.
    Apropos bajek dla dzieci. Mam czasem okazje rozmawiac z moim malym wnukiem.Zamiast klasycznych bajek opowiadam mu o rzeczywistym swiecie .Tak troche w stylu ksiazki Dawkinsa The magic of reality (ma polskie tlumaczenie ). Rzeczywistosc jes ciekawsza od fantazji. .Trzeba sie jej tylko blizej przyjzec.Polecam ta metode wszystkim rodzicom.Dziecko rosnie odporne na urojenia
    i zainteresowane poznaniem rzeczywistego swiata.Ten swiat zawiera etyke i fundamenty moralnosci .
    Na przyklad raz rozmawialem z wnukiem o tym ze pewne procesy sa nieodwracalne.Jesli kogos uderzysz to mozesz go przeprosic ale nie mozna tego czynu cofnac,Badz wiec ostrozny jak traktujesz innych.
    Dziecko chwyta to bez trudnosci. Na moja prosbe innego przykladu wnuk powiedzial szklany kieliszek upadl na kamienna podloge.

    • Tomek Świątkowski
      30 czerwca 2016 at 02:30 - odpowiedz

      „Chrzescijanie zaabsorbowali wiele wartosci laickich w ciagu 2 tysiecy lat.”
      .
      „wartości laickie” to wartości chrześcijańskie: humanizm, świeckie państwo, równość ludzi, wolność sumienia- to wszystko jest w ewangeliach

      • Katarzyna
        30 czerwca 2016 at 12:22 - odpowiedz

        W ewangeliach jest też dużo innych, mniej fajnych rzeczy. Wartości humanistyczne były też dawno przed chrześcijaństwem.

        • Tomek Świątkowski
          30 czerwca 2016 at 14:41 - odpowiedz

          Nie ma niefajnych rzeczy w ewangeliach
          Tak czy siak, chrześcijanie nie musieli niczego absorbować. Od początku chrześcijaństwo było humanizmem,

          • Katarzyna
            30 czerwca 2016 at 17:27

            Kwestia odkupienia cudzych grzechów przez ofiarę jest skrajnie niefajna.

          • Tomek Świątkowski
            30 czerwca 2016 at 19:01

            To zależy.
            Jeśli ta ofiara jest poświęceniem się dla innych, to jest to piękne. To archetyp ofiarnej miłości
            Bóg nie znajduje sobie chłopca do bicia, kozła ofiarnego.
            Bóg sam się poświęca dla ludzi. Robi to samemu stając się jednym z ludzi. Najwyższa istota solidaryzuje się z człowiekiem dzieląc jego los. Piękne wyrażenie idei antropocentrycznego humanizmu.

          • Katarzyna
            30 czerwca 2016 at 19:53

            „Jeśli ta ofiara jest poświęceniem się dla innych, to jest to piękne.”
            Moim zdaniem wciąż nie, ale rozumiem, że tu nie ma racji i nieracji. Takie działanie jest jednak niesprawiedliwe.

            „Bóg nie znajduje sobie chłopca do bicia, kozła ofiarnego.”
            Mnie to przeszkadza nie ze względu na kozła ofiarnego, tylko na moralność ludzi, których grzechy zostały odkupione przez kogoś innego. To jest niemoralne – za własne błędy powinno się płacić osobiście. Inna sprawa, że nie uważam boskiego prawodawstwa jako słusznego.

            „Bóg sam się poświęca dla ludzi. Robi to samemu stając się jednym z ludzi. Najwyższa istota solidaryzuje się z człowiekiem dzieląc jego los.”
            Los, który sama mu stworzyła. To raczej bełkotliwe, a nie piękne. Mógł stworzyć wszystkich pięknych, dobrych i najedzonych – byłoby lepiej.

            „Piękne wyrażenie idei antropocentrycznego humanizmu.”
            Wciąż widzę tu teocentryzm.

          • Tomek Świątkowski
            30 czerwca 2016 at 20:59

            Nie zgadzam się z panią:
            1. Altruizm jest OK
            także przebaczenie i poniechanie zemsty – to jest dobre
            2. Wolność też jest fajna
            lepiej być zdolnym do wolnego wybrania dobra, niż zaprogramowanym do dobra

          • Katarzyna
            2 lipca 2016 at 00:10

            Altruism tak, ale nie niwelowanie cudzych win przez poświęcenie innych osób. Dobra jest sprawiedliwość i skuteczne prawo.

  8. Janusz
    Janusz
    29 czerwca 2016 at 23:23 - odpowiedz

    Dziekuje Piotrowi Korga za komentarze.Jak rowniez Katarzynie.Pisalem wczersniej ze kobiety pisza kulturalnie i przekonywujaco . Nie uzywaja osobistych uwag ataku na autorow eseji i komentarzy.
    Panowie wezcie przyklad z Kasi i innych dziewczyn.
    Ateizm polega nie na wiarze ze boga nie ma ,lecz na
    przekonaniu ze nie ma zadnych powodow lub dowodow ze cokolwiek istnieje poza swiatem natury. Ateista dopuszcza mozliwosc w przyszlosci wiary jesli sie okaze ze istnieje niewidoczny,niewykrywalny ,potezny osobnik meskiego rodzaju (majacy syna ale nie zone,zapladnia metoda vitrio) ktory niewidzialnie rzadzi kazdym atomem swiata i raz sam napisal na kamiennych tablicach czego ludziom nie wolno. Ale zapomnial o gwalcie kobiet ..Pamietal natomiast o zabronieniu klaniania sie rzezbom ktore by konkurowaly z wszechmocnym panem wszechswiata.

    • Tomek Świątkowski
      30 czerwca 2016 at 02:44 - odpowiedz

      „Ale zapomnial o gwalcie kobiet”
      .
      Czytając wywody Janusza dochodzę do wniosku, że ateizm polega na niezdolności do przyjmowania wiedzy, albo na nałogowym kłamaniu.
      Janusz już kilkakrotnie dostawał cytaty z Biblii (prawa żydowskiego) gdzie wyraźnie jest zakazany gwałt. Pomimo posiadania tej wiedzy świadomie powtarza tezy, o których wie że są fałszywe.
      Albo nieświadomie, ale to by oznaczało, że ma wielką niechęć do przyjmowania faktów do wiadomości. Nie lubi się czegoś nowego dowiedzieć, brak ciekawości świata.
      .
      To jest zabetonowany ateizm. Dobrze że nie wszyscy wyznawcy ateizmu są tacy betonowi – jednak załamujące, że wielu jednak jest takimi.

    • Tomek Świątkowski
      30 czerwca 2016 at 03:08 - odpowiedz

      „Ateizm polega nie na wiarze ze boga nie ma ,lecz na przekonaniu ze nie ma zadnych powodow lub dowodow ze cokolwiek istnieje poza swiatem natury”
      .
      To tylko odsuwanie problemu na większą odległość i manipulowanie słowami.
      Przekonanie to nic innego niż rodzaj wiary. A w miejsce Boga podstawiłeś sobie „powody lub dowody”. Czyli wierzysz że nie ma dowodów na istnienie Boga, ale pewnie nawet nie bardzo masz wyobrażenie, co miałoby być takim dowodem.
      A może taki dowód jest, ale ty nie masz pojęcia, że to właśnie on. Skoro nie masz o nim wyobrażenia, to nie rozpoznałbyś go, choćby ci wrzasnął prosto do ucha.

      • Katarzyna
        30 czerwca 2016 at 12:27 - odpowiedz

        W pewnym sensie ma Pan rację. Problem tutaj wynika z tego, że „wiara” ma dwie definicje: religia oraz przekonanie o prawdziwości czegoś nawet bez posiadania dowodu. I nie jest to to samo. Inna sprawa, że nawet Dawkins mówi, że w siedmiostopniowej skali jego ateizm to szóstka.

        • Tomek Świątkowski
          30 czerwca 2016 at 14:57 - odpowiedz

          myślę, że wielu teistów uważa, że w skali 1-7 ich teizm to szóstka

          • Katarzyna
            30 czerwca 2016 at 17:29

            Nie można jednak twierdzić, że postawa 3,5 jest równie racjonalna jak 2, jeśli 1 to totalna niewiara, tym bardziej nie jest taka 6.

    • Piotr Korga
      Piotr Korga
      30 czerwca 2016 at 08:18 - odpowiedz

      Ateista dopuszcza mozliwosc w przyszlosci wiary jesli sie okaze ze istnieje niewidoczny,niewykrywalny ,potezny osobnik meskiego rodzaju (majacy syna ale nie zone,zapladnia metoda vitrio) ktory niewidzialnie rzadzi kazdym atomem swiata i raz sam napisal na kamiennych tablicach czego ludziom nie wolno.
      -Dokładnie. Może z tą uwaga, że raczej oddzielam wiarę w boga (absolut) od religii, czyli nie musi to być wersja chrześcijańska. Tu 100% pewności, że takie coś nie istnieje, bo są fakty przeczące wydarzeniom biblijnym. Najpierw stałem się deistą (niektórzy zostają na tym etapie), nie do pojęcia było żeby jakiś bóg (istota super-inteligentna) mógł potrzebować tak śmiesznych i głupich religii, rytuałów, modlitw, oczekiwał pokłonów, wychwalania itd. i bawiło go ukrywanie się. Często spotykam się na różnych forach z dyskutantami, którym wydaje się że boga można… właśnie „wydyskutować”. Wierzą nawet, że im się to udało. Pozostaje im tylko dać znać bogu, że dalsze ukrywanie się nie ma sensu bo został wydyskutowany. I przedstawić go nam.

  9. Janusz
    Janusz
    30 czerwca 2016 at 00:36 - odpowiedz

    Checa Checa a zarty na bok.

    W Polsce nastapilo trzesienie ziemi .
    Reakcja politykow swiata;
    Szef |PiSu: Tusk maczal w trym palce
    Putin : NATO nie jest bez winy
    Musimy w Kaliningradzie miec wiecej atomowek.
    Erdogan : Turcja jest silna nawet z trzesieniami ziemi
    Donald Trump: Jak zostane prezydentem to trzesienia ziemi beda zabronione
    Cameron: Wiem co to znaczy ,sam przezylem trzesienie ziemi w zeszly czwartek
    Merkel: a mowilam zeby wpuscic wiecej Muzulmanow dla stabilizacji ruchu kontynentalnych plyt
    Abbas: jak dacie wiecej forsy to nie bedzie trzesien ziemi
    Ajatolla Kamenei: z woli boga Izrael sie rozpadnie bez trzesienia ziemi
    Rzad Szwecki: kiedy zapanuje nowa religia Chrislam nie bedzie trzesien ziemi
    Prezydent Chin: zbudujemy Chiny w przestrzeni kosmicznej gdze nie ma trzesien ziemi.
    Kim Un : imperialisci beda sie trzesli ze strachu jak nasza partia odpali wiecej balistycznych rakiet.

  10. Janusz
    Janusz
    30 czerwca 2016 at 03:24 - odpowiedz

    Czy swiat religii i nauki jest wzajemnie niezalezny (oddzielny) jak pisal Gould uzywajac slowo nonoverlapping.
    Teza Goulda spotkala sie z krytycznymi ocenami przez wielu naukowcow.
    Rozpatrzmy problem swiadomosci . Medycyna ma liczne dowody ze mawet male uszkodzenie mozgu moze spowodowac paraliz ruchu, zanik pamieci, niemozliwosc mowy co wskazuje ze mozg jest centralnym organem swiadomosci, zmyslow i jest organem sterujacym dzialanie ciala .Prawie kazdy z nas widzial lub zna ofiare udaru mozgu.
    Religia utrzymuje ze po nieodwracalnej smierci mozgu (cztery minuty bez tlenu) swiadomosc przezywa katastrofe mozgu i czlowiek moze w niebie miec pelna swiadomosc i dzialajace zmysly. Te twierdzenia dotycza tej samej rzeczywistosci ,tego sdamego czlowieka. Sa one sprzeczne . Albo religia ma racje i medycyna wymaga bardzo powaznej rewizji albo medycyna ma racje i religijna idea zycia po smierci jest falszywa.
    Wielu lekarzy,biologow nie zgadza sie ze religia i nauka sa oddzielne (nonoverlapping) . Ja w eseju zalozylem ze jeden swiat jest rzeczywisty a drugi bajkowy ,Te swiaty tak zdefiniowane sa nonoverlapping. Ale tu musimy uznac religie jako bajke i wykluczyc cuda , zycie pozagrobowe i reszte fantazji wishful thinking.
    Ciekawe co sadza czytelnicy Racjonalisty .Trzeba komus zaufac ,albo medycynie albo religii.
    Prosze o komentarze.
    Kwestia swiadomosci po fizycznej smierci jest centralnym
    twierdzeniem religii. Bez niego religia traci racje bytu .
    Jest to troche podobne do utopii komunizmu ktory obiecywal swietne zycie w przyszlosci po osiagnieciu stadium komunizmu. W religii ten stan szczesliwosci jest osiagalny ale po smierci.Tylko tyle ze nie mozna tego sprawdzic. Zadna nawet najglupsza sekta religijna nie
    daje mozliwosci sprawdzenia tej kluczowej oferty.
    Urzednicy religii licza na ludzka bezgraniczna naiwnosc.
    Czy sie myla? Czesto maja racje .Zbyt czesto.
    Czasem to nawet widac w komentarzach Racjonalisty. A przeciez czytelnicy tego pisa to wyksztalceni inteligientni ludzie.

    • Tomek Świątkowski
      30 czerwca 2016 at 08:57 - odpowiedz

      „Trzeba komus zaufac ,albo medycynie albo religii.
      Prosze o komentarze.
      Kwestia swiadomosci po fizycznej smierci jest centralnym
      twierdzeniem religii. Bez niego religia traci racje bytu ”
      .
      Proponuję małe ćwiczenie myślowe na logikę i wyobraźnię:
      Na stole leży kartka papieru, na której został napisany piękny sonet.
      Jurek podchodzi, czyta, uczy się tego sonetu na pamięć i odchodzi.
      Przeciąg strąca kartkę do kominka. Kartka płonie.
      Jurek idzie do komputera i publikuje sonet na swoim blogu. Miliony ludzi ludzi czytają piękny wiersz i zachwycają się nim.
      pytanie:
      Jak to się ma do naszej naukowej wiedzy o tym, co się dzieje, gdy kartka papieru płonie?
      Czy wiedza o reakcji utleniania celulozy (C6H10O5 + 6O2 -> 6CO2 + 5H2O ), o emisji CO2, o temperaturze zapłonu papieru ulega zmianie z powodu faktu, że piękny sonet nadal można przeczytać, choć kartka na której został zapisany spłonęła?
      .
      odpowiedź jest prosta: NIE
      .
      Dlatego dylemat Janusza: „Trzeba komuś zaufać, albo medycynie albo religii” jest dylematem, który z punku widzenia logiki nie istnieje.

      • Katarzyna
        30 czerwca 2016 at 12:31 - odpowiedz

        Osobiście nie widzę najmniejszego związku między tymi dwiema sprawami.

        • Tomek Świątkowski
          30 czerwca 2016 at 16:13 - odpowiedz

          Mimo to związek jest – a raczej analogia
          Czytanie napisu na kartce nie zostawia na niej żadnego śladu, żaden naukowiec badający kartkę nie zdoła odkryć czy i kto ja czytał. Powierzchnia kartki odbija światło niezależnie od tego, czy wpadło ono do czyjegoś oka, czy nie wpadło.
          .
          Per analogiam: teoretycznie ktoś może zeskanować całą zawartość ludzkiego mózgu (skopiować jego świadomość) i nikt nie zauważy, że się to stało.

          • Katarzyna
            30 czerwca 2016 at 17:35

            Dobrze, ale jak się ma takie czytanie sonetu do religii? Tu nasuwa mi się na myśl film pana Jacka o historyczności Jezusa, Buddy i Mahometa. Nie ma dowodów na istnienie Jezusa i Macromedia, ale jest dowód na istnienie Buddy – jego nowatorska filozofia, która pojawiła się znikąd, a czy jej twórca miał na imię Budda, czy też było tych twórców kilku ma drugorzędne znaczenie. W przypadku sonetu jest on sam dowodem na swoje istnienie, a czy był spisany na spalonej kartce, czy nie, rzeczywiście być może jest nierozstrzygalne. Sonet jest piękny i to można stwierdzić słuchając jego recytacji, ale religia ma pretensje do bycia nie tyle piękną, co prawdziwą.

          • Tomek Świątkowski
            30 czerwca 2016 at 18:53

            Moja analogia jest odpowiedzią na konkretne pytanie Janusza.
            Proszę sprawdzić jakie.

          • Katarzyna
            30 czerwca 2016 at 19:55

            Już widzę.

    • Piotr Korga
      Piotr Korga
      30 czerwca 2016 at 10:35 - odpowiedz

      Problem doskonale ilustruje słynny obrazek z poszukiwaniem czarnego kota w ciemnym pokoju:
      https://scontent-frt3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/12804620_10156554782550117_7490979855336941030_n.jpg?oh=af285386b0915b0dafdd747f5e8eba41&oe=58017ACF

  11. Janusz
    Janusz
    30 czerwca 2016 at 05:42 - odpowiedz

    Tomek.
    Czy mozesz podac cytat biblii ktory zakazuje gwalt kobiet i dzieci.
    Ty napisales ze tak jest ale bez cytatu.

    • Tomek Świątkowski
      30 czerwca 2016 at 08:24 - odpowiedz

      a nie zapomnisz za tydzień?
      OK niech ci będzie – do trzech razy sztuka.
      Tym razem nieco szerzej, bo metoda „mądrej głowie dość po słowie” się nie sprawdza
      znasz „nie cudzołóż”? No to pomyśl chwilkę….
      no i…? coś świata?
      Można zgwałcić nie cudzołożąc…? no właśnie
      ….
      Ale są jeszcze przepisy bardziej szczegółowe:
      Ks. Pwt.Prawa 25:
      „25 Lecz jeśli mężczyzna znalazł na polu młodą kobietę zaślubioną, zadał jej gwałt i spał z nią, umrze sam mężczyzna, który z nią spał. 26 Młodej kobiecie zaś nic nie uczynisz. Młoda kobieta nie popełniła przestępstwa godnego śmierci. Wypadek ten jest podobny do tego, gdy ktoś powstaje przeciw bliźniemu swemu i życia go pozbawi: 27 znalazł ją na polu, młoda kobieta zaślubiona krzyczała, a nikt jej nie przyszedł z pomocą.
      28 Jeśli mężczyzna znajdzie młodą kobietę – dziewicę niezaślubioną – pochwyci ją i śpi z nią, a znajdą ich, 29 odda ten mężczyzna, który z nią spał, ojcu młodej kobiety pięćdziesiąt syklów srebra i zostanie ona jego żoną. Za to, że jej gwałt zadał, nie będzie jej mógł porzucić przez całe swe życie.”
      To bardzo ważny tekst, bo werset 26 podkreśla, że ofiara gwałtu jest niewinna. Zapewne w kulturze ludów Kanaanu, Egiptu lub Sumeru nie było to wcale oczywiste, więc głęboko humanistyczne prawo mojżeszowe podkreśla tą oczywistość.
      Werset 28 pozwala kobiecie zażądać, aby gwałciciel ją poślubił i utrzymywał – to też bardzo ważne, gdyż kobiecie zgwałconej było znacznie trudniej znaleźć męża. Ukaranie gwałciciela nic by jej nie pomogło. Ten przepis to jest pewna szansa dla ofiary gwałtu. Pokazuje, że prawo bardziej troszczy się o los ofiary, niż o samo ukaranie bandyty. To głęboki humanizm.
      .
      Jezus w kazaniu na górze jak wiadomo pogłębia zasady moralne Dekalogu. Niektórzy twierdzą, że je zaostrza, ale moim zdaniem on dociera do korzenia zła. Dlatego w komentarzu do przykazania „nie cudzołóż” Jezus-feminista potępia także molestowanie seksualne (które jest często wstępem do przemocy seksualnej).
      .
      A dla kazuisty, który by miał wątpliwości co do przypadku gwałtu na własnej żonie (teoretycznie nie jest cudzołóstwem) list do Efezjan 5:25, gdzie Paweł pisze o tym, jak mąż ma kochać żonę. Dla osoby racjonalnej i logicznie myślącej ani gwałt, ani żadna inna forma przemocy w rodzinie się w tym na pewno nie mieści.
      .
      mam nadzieję Januszu, że nie będzie potrzeby ci znów odświeżać pamięć za 2 tygodnie
      pozdrawiam

      • Lucyan
        30 czerwca 2016 at 09:17 - odpowiedz

        Tak, ale te przepisy sa chyba dla kobiet z „dobrych” domow. Niewolnice mozna było gwałcic bez zadnych konsekwencji. Co mowia Twoje zrodła na temat niewolnic i niewolnikow?
        Zauwaz tez, ze w przypadku zgwałcenia kobiety zameznej, ta kobieta nie dostaje zadnego odszkodowania. Jej odszkodowaniem jest smierc gwałciciela? To raczej kara dla gwałciciela ze naruszył czyjąs własnosc (własnosc innego faceta).
        Kobieta tez nie dostaje odszkodowania gdy jest niezamezna, forse dostaje tatus (robi za alfonsa?) a nie ona. Dlaczego tatus ma dostac forse za corke?
        Te przepisy pokazują miejsce kobiety w owczesnym społeczenstwie, tak pomiedzy szczotką do zamiatania a wielbłądem. Dzisiaj tez istnieja tego relikty, np w Jemenie krol chciał podwyzszyc wiek w ktorym kobiety moga wychodzic za mąz, z 11 lat na 12 (czy jakos tak). Kobiety jemenskie wyszły na ulice w protescie, ze to utrudni im wychodzenie za mąz.

        • Tomek Świątkowski
          30 czerwca 2016 at 09:42 - odpowiedz

          „Tak, ale te przepisy sa chyba dla kobiet z „dobrych” domow. Niewolnice mozna było gwałcic bez zadnych konsekwencji.”
          .
          chyba…. się małpa na palmie
          a dowód?
          ja podałem cytaty z tekstów źródłowych jako dowody
          ty zaś zmyślasz i fantazjujesz nie podając żadnego historycznego źródła swoich objawień
          .
          Twoje „argumenty” wędrują więc tam gdzie ich miejsce: do kosza.

          • Lucyan
            30 czerwca 2016 at 10:29

            7 Jeśliby ktoś sprzedał swą córkę w niewolę jako niewolnicę, nie odejdzie ona, jak odchodzą niewolnicy. 8 A jeśliby nie spodobała się panu, który dla siebie, niech pozwoli ją wykupić.

            Prawo mowiło, ze niewolnica to własnosc pana i moze sobie robic sobie z nia co mu sie podoba. Wobec niewolnic i niewolnikow stosuja sie inne prawa, niz te ktore podałes. Jak sie kupiło niewolnice to nie trzeba było sie z nia zenic, aby z nia wpołzyc seksualnie, gwałtem czy bez gwałtu. Wspołzycie z niewolnica to nie cudzołostwo.
            Stary testament to prawo alfonsow i streczycieli.
            Zreszta ten cały twoj Abraham posuwał niewolnice Hagar i stad ten Izmael, i cały konflikt zydowsko-arabski. Wcale sie z nia nie ozenił (choc islamczycy maja inne zdanie).

          • Tomek Świątkowski
            30 czerwca 2016 at 15:03

            nie widzę w cytowanym tekście słów : „można zgwałcić” – to jest twoje dopowiedzenie, wzięte z sufitu
            natomiast fragment zakazujący gwałtu nie czyni żadnego wyjątku – i to nie jest domysł

          • Tomek Świątkowski
            30 czerwca 2016 at 15:48

            Hagar była nałożnicą.
            To dość specyficzny zwyczaj. Zgodnie z tym zwyczajem nałożnicę Abrahamowi wyznaczyła …jego żona, Sara.
            Ożenił się z nią, bo u Żydów współżycie seksualne było równoznaczne z zawarciem małżeństwa.

      • darekpiotrek
        30 czerwca 2016 at 11:59 - odpowiedz

        Dwa słowa o Egipcjaninie Mojżeszu: Historyczny ojciec założyciel religii tzw. „abrahamowej”, domniemany autor fikcyjnej postaci o imieniu Jahwe, był wielkim i wybitnym anty-żydem. Jahwe to egipski wynalazek – zlepek dwóch bóstw – monoteistyczny Jehowa jest hybrydą. Wracając do egipskiego arystokraty, wystarczy poczytać sobie starotestamentowe opowieści o przygodach Mojżesza. Przysposobił sobie bandę łotrów, terroryzował Żydów i zmuszał ich (krwawo zmuszał panie Tomku) do mordowania wszystkich innych, których miał w zasięgu wzroku. Dekalog był dedykowany tylko dla Żydów i to tych, którzy byli posłuszni woli Mojżesza – pozostałych, przykazanie „nie zabijaj” nie chroniło. Mojżesz obok Stalina doskonale wpisuje się w poczet „humanistów” gdzieś pomiędzy Mao Zedongiem a Hitlerem. Panie Tomku tyle pan czyta tę biblię a wszystko krew w piach, nie szkoda oczu?

      • Katarzyna
        30 czerwca 2016 at 12:33 - odpowiedz

        Owszem, można, szanowny Panie. Przeważająca liczba gwałtów dokonywana jest przez osobę, do której ofiara miała zaufanie, w tym przez partnera.

      • Katarzyna
        30 czerwca 2016 at 12:41 - odpowiedz

        A te szczegółowe przypisy tyczą się dziewic lub mężatek.

        Pozwala kobiecie żądać? Ja tam nie widzę pozwolenia, tylko nakaz.

        Troska bardziej o ofiarę niż o przestępcę, to nie jest żaden głęboki humanizm, tylko jak najbardziej humanizm płytki i podstawowy.

        • Tomek Świątkowski
          30 czerwca 2016 at 15:16 - odpowiedz

          dziewica to niezamężna kobieta
          nawet jak nie jest dziewicą
          .
          Humanizm Tory jest głęboki, w zestawieniu z obowiązującymi wówczas obyczajami wszędzie dokoła.
          porównywanie Tory do prawa XXI-wiecznego byłoby cokolwiek nieuczciwe
          ale tak po prawdzie, to czasami jest ono lepsze (dla kobiet), niż prawo europejskie jeszcze w XVII wieku

          • Katarzyna
            30 czerwca 2016 at 17:37

            W XVII w? Mogę prosić o jakieś przykłady? A czy Faryzeusze nie byli bardziej tolerancyjni względem kobiet niż Tora?

          • Tomek Świątkowski
            30 czerwca 2016 at 18:44

            Np. w XVIII-XIX wieku w niektórych krajach kobiety nie dziedziczyły majątków. Piąta woda po kisielu płci męskiej miał prawo dziedziczenia przed rodzoną córką.

  12. Janusz
    Janusz
    30 czerwca 2016 at 06:07 - odpowiedz

    Nowoczesne pojecia humanistyczne nie pochodza z religii i biblii. Jezus nigdy nie potepil niewolnictwa ani nie powiedzial ze kobiety maja rowne prawa.Ani jeden apostol nie byl kobieta.
    To mi przypomina dowcip:Ich jest dwunastu i nas jest dwunastu wiec zalozymy klub pederastow.

    Pawel pisal ze niewolnicy maja sluchac swego pana .Islam tez tolerowal niewolnictwo. W Arabii Saudyjskiej zniesiono niewolnictwo w 1964 roku.
    Uposledzenie kobiet w religii jest oczywiste.Ani Islam ani Chrxzerscijanstwo nie ma bogin tylko Pan Bog .Synek boga jest bogiem ale jego mamusia nie jest bogiem. Ilu ksiezy w Polsce jest kobietami??Biskupami i kardynalami??W religii dziewictwo jest b wazne ale kobiet nie meszczyzn .To jest rownouprawnienie??

    • Tomek Świątkowski
      30 czerwca 2016 at 09:33 - odpowiedz

      Każdy, kto jest racjonalny i rozumuje logicznie wie, że człowieka oceniać trzeba na tle jego epoki, a nie na tle współczesności. W przeciwnym razie popełnia się błąd anachronizmu – jest to irracjonalne.
      .
      Myślące samodzielnie feministki, którym ateistyczna propaganda nie zdołała sprać mózgów (np prof. Środa) KOCHAJĄ JEZUSA. Był on bowiem radykalnym feministą, łamiącym ostentacyjnie wiele ówczesnych tabu związanych z kobietami.
      Wśród 12 apostołów nie ma kobiety, ale z Dziejów Apostolskich i listów Pawła dowiadujemy się o kilku kobietach, które były w gronie liderów pierwotnego kościoła, o jednej z nich (o imieniu Junia) Paweł pisze, że „wyróżnia się wśród apostołów”.
      Paweł pisze też o tym, że kobiety powinny się uczyć. To jest rewolucyjne, bo w tamtym czasie kobiety powszechnie uważano za niewyuczalne. Nawet słynna filozofka Hypatia podzielała ten pogląd. Paweł się z tym poglądem nie zgadzał.
      Paweł pisze wprost: Mężczyzna i kobieta są sobie równi. Żyd i Grek są sobie równi. Niewolnik i wolny są sobie równi. Pełny egalitaryzm.
      Paweł potępia też handel niewolnikami jako jeden z najcięższych grzechów.
      To prawda, że Paweł nakazuje „niewolnikom” posłuszeństwo wobec „panów” (użyte słowa wskazują także na posłuszeństwo pracowników wobec pracodawców), ale jednocześnie nakazuje „panom” żeby traktowali swych niewolników jak braci. Wyzwolenie niewolnika wówczas to wcale nie jest oczywisty krok – realnie mogło to oznaczać skazanie wyzwoliciela na życie w nędzy. Wolni najemnicy bez majątku żyli znacznie gorzej, niż niewolnik na służbie porządnego właściciela.
      .
      Prawdą jest, że Paweł nie postuluje zniesienia niewolnictwa, ale Paweł nie był politykiem. Nie zgłaszał postulatów społeczno-politycznych. Przeciwnie: był za rozdziałem religii od państwa i za wolnością sumienia. To kolejny przykład humanizmu chrześcijańskiego.

      • Katarzyna
        30 czerwca 2016 at 12:44 - odpowiedz

        Człowieka tak, ale nie religię/ proroka.

      • Piotr Korga
        Piotr Korga
        30 czerwca 2016 at 15:21 - odpowiedz

        „Myślące samodzielnie feministki, którym ateistyczna propaganda nie zdołała sprać mózgów (np prof. Środa) KOCHAJĄ JEZUSA.”
        -Ta „ekspertka” od równouprawnienia, tropicielka seksizmu i molestowania, całkowicie ignorująca takie zachowania u imigrantów muzułmańskich? Bardziej mnie ciekawi jednak ta propaganda ateistyczna. Od dzieciństwa doświadczałem teistycznej. Człowiek jest wręcz bombardowany teistycznymi pierdołami, tyle że jest to tak powszechne, że czasami nawet tego nie zauważa (przynajmniej nie każdy). Kościół chce religii na maturze, samo nauczanie to mało, chce dopasowywać prawa cywilne do katechizmu, decydować o losie kobiety w ciąży, już ma swoje święta jako państwowe, jeszcze tylko brak Chrystusa Króla Polski. Wszędzie powstają pomniki JPII, ulice i szkoły jego imienia, do TV są zapraszani duchowni i wypowiadają się na wszelkie tematy, aptekarze i lekarze maj swoją kuriozalną klauzulę sumienia. Religia szerzy się poprzez misje na całym świecie. Jest wszechobecna na co dzień. Gdy ateista się czasem odezwie, sprzeciwi skrytykuje, to szerzy propagandę? Chyba specjalnie odwiedzasz takie portale by „poszarpać” się z ateistami, bo nie wiem gdzie się poza tym natykasz na ich „propagandę”?

        • Tomek Świątkowski
          30 czerwca 2016 at 15:38 - odpowiedz

          histeria
          Żyjemy w katolickim kraju, więc nikt normalny nie powinien oczekiwać, że katolicy się pochowają do katakumb.
          Propagandzie poddaje się ten, kto tego chce. Ateiści (zwłaszcza neofici, ale tnie tylko) lubią czytać antyreligijne broszury propagandowe (czasami pisane uczciwie, zwykle niezbyt) – sami chętnie się poddają praniu mózgów, przez niestaranny dobór lektur.
          .
          Ja też nie zgadzam się z większością poglądów Środy i nie umiem ocenić jej profesjonalizmu. Ale jej wypowiedź o Jezusie jest zwyczajnie prawdziwa i świadczy o tym, że po prostu przeczytała w miarę uważnie ewangelie. Tyle.

          • Katarzyna
            30 czerwca 2016 at 17:41

            Żyjemy w świeckim kraju.

          • Tomek Świątkowski
            30 czerwca 2016 at 18:41

            Żyjemy w świeckim PAŃSTWIE.
            A ściślej w państwie bezstronnym światopoglądowo.
            A kraj jest katolicki. Kultury i historii się nie dekretuje.
            Tzn. naziści albo komuniści próbowali je dekretować, ale to nas, Bogu dzięki, nie dotyczy.

          • Piotr Korga
            Piotr Korga
            30 czerwca 2016 at 19:56

            „histeria”
            -Z czyjej strony? Ta wyliczanka, stwierdzanie faktów, mogła być o wiele dłuższa.
            „Żyjemy w katolickim kraju, więc nikt normalny nie powinien oczekiwać, że katolicy się pochowają do katakumb.”
            -O ile mi wiadomo to Konstytucja RP nic takiego nie potwierdza, jak na razie. Poza tym nie licz, że ja się schowam do katakumby. Każdy ma prawo wyznawać dowolny idiotyzm, a inni mają prawo to krytykować.

          • Tomek Świątkowski
            30 czerwca 2016 at 22:03

            konstytucja gwarantuje wolność, a nie katakumby
            ateistom i protestantom też
            co zrobić, że jest nas mniej niż katolików? konstytucja tego nie wyrówna, nie jest od tego

  13. olrob
    30 czerwca 2016 at 13:29 - odpowiedz

    Religia jest jedynie pośrednio odpowiedzialna za przemoc i chaos na bliskim wschodzie. To próby wprowadzenia demokracji na b. wschodzie skończyły się chaosem i przemocą. Wielu ateistów nie rozumie co znaczy słowo religia. A znaczy ono uznawanie jakieś sfery świętej, nie koniecznie wyznawanie Boga. Czcicieli demokracji, chcących zaprowadzić ją na całym świecie też możemy nazwać religijnymi.

    Warto by spróbować zarejestrować Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów jako związek wyznaniowy pod nazwą „czciciele rozumu”, wiąże się z tym szereg przywilejów np zwolnienie z wielu podatków.

    • Katarzyna
      30 czerwca 2016 at 17:42 - odpowiedz

      Słownik PWN mówi co innego.

  14. Janusz
    Janusz
    30 czerwca 2016 at 13:42 - odpowiedz

    Nie ma religii bez bogow. Naciaganie definicji religii do
    jakichkolwiek przekonan jest sztuczne i nie pomaga w ulozeniu spolecznych stosunkow w pokojowy racjonalny sposob.
    W Polsce religia to katlicyzm .Nie PSR , PiS lub
    Stowarzyszenie Zbieraczy znaczkow.

  15. Piotr Napierała
    Piotr Napierała
    30 czerwca 2016 at 14:28 - odpowiedz

    „…„kimizm” jest ateistyczny, bo Kim to nie jest transcendentne bóstwo, tylko materialny człowiek…” – dla mnie Jezus to też zwykły człowiek, natomiast kim pan jest by mówić 25 milionom north coreans że kim nie jest bogiem????????? : )

    • darekpiotrek
      30 czerwca 2016 at 14:50 - odpowiedz

      Właśnie, dla stalinistów Stalin był bogiem dlatego byli religiantami, zresztą na tej samej zasadzie faraon albo cesarz Japonii również był bogiem. Bogiem lub boskie może być wszystko, np kamień – kamień w formie dwóch tablic może być emanacją i namacalnym „świadectwem” boskiego woli. (co jest oczywistym hochsztaplerstwem, ale na użytek sprawowania władzy i usprawiedliwiania okrucieństw często przywoływane z niebytu jako boskie i prawdziwe)

    • Tomek Świątkowski
      30 czerwca 2016 at 15:24 - odpowiedz

      Czekam na dowody.
      Proszę pokazać w jakiejkolwiek ustawie z ZSRR lub z KRLD, że Stalin lub Kim zostali uznani za bóstwa lub za boskie osoby. Czekam.
      Bez tego wypowiedzi obu panów muszę uznać za czcze fantazjowanie i urojenia.
      .
      Kościół wydał niemało takich oficjalnych dokumentów n/t Jezusa.

      • darekpiotrek
        30 czerwca 2016 at 17:06 - odpowiedz

        To gdyby nie dekrety kościoła katolickiego protestanci nie mieliby boga Jezusa? Raczej, bo kto by mógł cokolwiek zadekretować skoro nie mają hierarchów (?) Dekret najmniej znaczy, ważne są atrybuty – chodzi o bezgraniczną władzę jednych (lub jednego -zależy czy bóstwo jest chce się dzielić władzą czy jest autorytarne) i bezgraniczne poddanie się temu porządkowi drugich. Historia Stalina i narodu, którym władał wskazuje na jego jednoosobową boskość. Stalin nie musiał artykułować: „ja bóg” Do czego mu to potrzebne? – żeby się zantagonizować z kościołem prawowiernym? Wystarczy że był ojcem narodu – w sensie boga dla tych co poza cerkwią i w sensie pomazańca bożego dla tych co w cerkwi. W ogóle koncepcja boga teistycznego i jego trzódki jest nałożeniem na siebie dwóch kalk. Pierwsza to stosunek rodziny/plemienia/narodu do świata zewnętrznego; druga jest obrazem struktury społecznej i stosunków panujących wewnątrz danej grupy. Czyli, że jesteśmy MY, (my rodzinka lub my naród) a śród nas jest „słuszny” podział. Czyli, ze są najmniej ważni, których można sprowadzić do roli niewolnika, potem ci ciut bardziej wartościowi od niewolnika, lecz dalej traktowani jak bezwolne małe dzieci, mogące najwyżej nakrzyczeć na rybę w stawie, niewolnika, parobka, sierotę lub żebraka; następnie kapłani (szare eminencje, prawdziwe źródło „boskich” objawień) a na samym wierzchu nadbudówka czyli mit o herosach. Bogowie utożsamiani z praojcami ludzi (ludzi czyli „my” bo ci „inni” zza miedzy to nie ludzie). Na połechtanie ego i potwierdzenie naszej zajebiaszczości, praojcowie „nasi” oczywiście musieli być tak zajebiaszczy, że podejmowali nadludzki wysiłek, czynili cuda, stwarzali światy, dali prawa, władali naturą i w proch obracali szatanów/wrogów (wrogów czyli tych wszystkich „co nie z nami /../”). Nie będę oryginalny ale wspomnę, że stosunek boga do człowieka jest dokładnym odbiciem relacji ojca i dziecka (pytanie o usposobienie tego konkretnego „ojca” jest odrębną kwestią) To intuicyjne i banalne ale dlatego mówimy o bogu ojcu i synu bożym a nie na odwrót, czyli bogu synu i ojcu bożym.

        • Tomek Świątkowski
          30 czerwca 2016 at 18:36 - odpowiedz

          Ale co z tego, że atrybuty?
          Pan naiwnie myśli, że ateiści nie bywają idiotami.
          Jednak ateiści bywają czasem strasznymi idiotami, więc zdarzają się im idiotyzmy, np. taki, że zwykłym ludziom przypisują nierealną mądrość, władzę, siłę, wiedzę itp. Bywają okropnymi debilami i nie rozumieją, że pewnych rzeczy taki zwykły człowiek nie może.
          Ale to nie jest religijność – to jest tylko debilizm. Skretynienie, które się przytrafiło ateiście. Bo niby czemu nie?
          Ateiści to zwyczajni ludzie, a nie jakieś przebiegłe pomioty diabelskie.

          • darekpiotrek
            30 czerwca 2016 at 18:48

            Wypada mi się z panem zgodzić – w części, bo uważam, że to pan jest naiwniejszy, gdyż: Nie rozumiem dlaczego owe skretynienie (..że istnieje ktoś jest nadludzko fajny..) przypisuje pan ludom z XX wieku, ale już nie stosuje tych samych kryteriów wobec tych co żyli powiedzmy 5 tyś. lat temu?

          • Tomek Świątkowski
            30 czerwca 2016 at 20:23

            dwa powody są
            1. Jest zasadnicza różnica między przekonaniem nie potwierdzonym przez wiedzę i doświadczenie, a przekonaniem sprzecznym z wiedzą i doświadczeniem. To pierwsze jest co najwyżej dyskusyjne, to drugie jest głupotą.
            2. O mądrości decyduje nie tylko gdzie ktoś doszedł, ale też skąd wyszedł. Dlatego np. ktoś wychowany w politeistycznym Sumerze albo Egipcie rojącym się od rozmaitych świątyń, posągów bóstw i kapłanów, który dochodzi do mocno redukcjonistycznej wiary w jednego, niewidzialnego Boga, wobec którego natura jest suwerenna, jest znacznie mądrzejszy i przenikliwy, niż ktoś, kto żyjąc w XXI wieku wie o ewolucji i wielkim wybuchu, bo mu o tym w gimnazjum powiedzieli, więc to przyjął do wiadomości.

          • darekpiotrek
            30 czerwca 2016 at 22:29

            Strasznie to nie sprawiedliwe co pan pisze. Jeśli dobrze zrozumiałem, to twierdzi pan, że gimnazjalista, któremu od wczesnego dzieciństwa podszeptywano o bozi a paręnaście lat potem mówią o ewolucji jest mniej przenikliwy niż Sumeryjczyk, któremu rada starszych zamieniła toporek na kijek. Myślę, że to tylko gorzej dla Sumeryjczyka właśnie dlatego, że w tym wypadku droga gimnazjalisty jest wiele dłuższa.. Politeizm, monoteizm, transcendentny czy wręcz przeciwnie to są tylko drobne różnice. Kiedy bogiem był np faraon, czyli w każdym razie człowiek z krwi i kości, to istniało ryzyko, że ktoś może do niego podejść i „w akcie zemsty na bogu” zdzielić go przestawiając mu nos. Taki bóg-krzywonos byłby co najwyżej śmieszny. Mojżesz był cwańszy od faraona gdyż, zajął wygodniejszą posadkę – łącznika pomiędzy wyimaginowanym bogiem a ludem, co w praktyce sprowadza się do tego, że każdą najbzdurniejszą i najokrutniejszą decyzję pomimo, że tak naprawdę była jego własne decyzją, zwalał na konto nieistniejącego boga. Lud fizycznie nie miał komu napluć w twarz za niesprawiedliwość, za susze, za choroby, podczas gdy Mojżesz miał alibi; niewidzialnego boga i jego niezbadanych wyroków. Idea transcendentnego boga jest tylko kapłańskim unikiem od odpowiedzialności. Panie Tomku nie ma w tym żadnego mistycyzmu jest tylko zwykły chłopski pragmatyzm. Cała mistyczna otoczka została stworzona przez natchnionych ściemniaczy a skretyniały (jak to pan określił. Ja twierdzę, że nie tyle skretyniały co sterroryzowany) lud łykną to, i ot cała filozofia.

          • Tomek Świątkowski
            1 lipca 2016 at 09:21

            Źle pan rozumie.
            Nie ma akurat znaczenia, czy ten człowiek współczesny jest wierzący, czy nie jest.
            Chodzi o to, że pod względem mentalności i rozumienia świata jest tam gdzie jest, tylko dlatego, że się w tym miejscu urodził. Nie ma większego znaczenia, czy to jest katolik czy ateista, bo obaj się wychowali w otoczeniu wysokich technologii, mediów i z dostępem do bibliotek, tanich linii lotniczych, zegarków na rękę, prognozy pogody, internety w telefonie, z powszechnym dostępem do bezpłatnych szkół, gdzie mu nauczyciele w przystępny sposób opowiedzą o kwantach, galaktykach, big-bangu, ewolucji, DNA itd.
            A jak nie powiedzą, to przeczyta w „Focusie”.
            My urodziliśmy się już z „genami” nowoczesności. Wiedzę o świecie i nowoczesne rozumienie świata mamy podane na talerzu i całe życie siedzimy na tyłku nie robiąc nic (lub prawie nic), by wspiąć się wyżej, aby łamać zastane paradygmaty.
            To oczywiste, że Abraham albo Mojżesz pod względem pojęcia o świecie siedzieli znacznie niżej od człowieka współczesnego, ale wyszli z miejsca które było o wiele niżej. Oni się wspięli znacznie wyżej, niż byli na początku. A przeciętny człowiek współczesny poprzestaje na tym, co mu podano gotowe na tacy.
            Zostać ateistą w XXI wieku to żaden problem. To żaden intelektualny wyczyn ani żadna odwaga. W XXI wieku ateizm się wala na ulicy – wystarczy się schylić, podnieść i nie wyrzucić.
            Czy jest pan świadom, że w Rzymie chrześcijanie byli prześladowani za ateizm?
            Nie dlatego, że byli ateistami, ale dlatego, że z punktu widzenia politeistycznego świata, ludzie którzy nie mieli figurek bóstw i nie składali nikomu ofiar byli jak ateiści. Dla nich Bóg niewidzialny był jak nie-bóg. Bóg który jest poza naturą (a nie integralną częścią natury) był pseudo-bogiem. Bóg któremu nie pali się ofiar na ołtarzyku był trefnym bogiem.
            Nie przypominał bóstw, które czcili, tylko był podobny do abstrakcyjnych koncepcji absolutu głoszonych przez ich mędrców w szkołach filozoficznych.

          • darekpiotrek
            1 lipca 2016 at 13:04

            W pierwszych wiekach było 54 albo 56 (dokładnie nie pamiętam) konkurujących ze sobą sekt chrześcijańskich. „Konkurujących” to daleko idący eufemizm – po prostu ci ludzie okropnie nienawidzili i mordowali się na wzajem. Rzymianie gnali tałatajstwo z kilku powodów; m.in. dlatego, że chrześcijanie profanowali miejsca pochówków bowiem w katakumbach urządzali sobie spotkania… Należy pamiętać, że ten materiał ludzki to byli głównie niewolnicy, odszczepieńcy, postkryminaliści, anarchiści itp. Już samo to sprawia, że Rzym nie mógł pałać sympatią do chrześcijan. Ale to nie jest główny powód iskrzenia na linii Rzym – katakumba. Proszę spojrzeć na problem w ten sposób: Od samego początku tz. odkąd człowiek tworzył religie i struktury państwowe lub prawie państwowe, było tak, że lud albo dostawał religię od elit państwa albo jeśli religia była inicjatywą oddolną ludu, to elity zakazywały a jak zakazać nie mogły to państwo zawłaszczało sobie taką religię. Powód jest prozaiczny: żeby sprawnie i wygodnie zarządzać ludem, ten lud musi klękać przed bogiem (immanentnych lub transcendentnego, to jest nie istotne) – istotne jest to, że obiekt kultu ma kapłanów a ci kapłani (ujmując to w pewnym zaokrągleniu) mogą stać ponad ludem. Historia judeochrześcijaństwa jest doskonałym przykładem. Judaizm w czasach Jezusa był religią odgórną, państwową, kapłani byli bardziej urzędnikami państwowymi niż wesołymi druhami z sąsiedztwa. Wtem pojawiają się Jan z Jezus i lud przestaje słuchać państwowych kapłanów. Taka sytuacja jest skrajnie niekomfortowa i szkodliwa dla interesu państwa teokratycznego. Państwowi kapłani nie mają ani jednego powodu by lubić mesjasza. Dokładnie z tym samym problemem zderzył się Rzym. W świat zinstytucjonalizowanych ołtarzy wdziera się religia, która się nie asymiluje, i która działa od dołu poza jakąkolwiek kontrolą. Chrześcijanie byli „ateistami” nie dlatego, że czcili niewidzialnego boga (bo przede wszystkim to jest nie prawda – czcili chleb i wino – chociażby!) tylko dlatego że nie czcili rzymskich prawilnych bogów. Proszę zwrócić uwagę, co robi Rzym w obliczu przegranej wojny o dusze – upaństwawia chrześcijaństwo. Z punktu widzenia interesu państwa jest bez znaczenia czy lud będzie klękać przed Posejdonem czy Chrystusem; liczy się tylko to: a) Żeby lud klękał. b) Żeby Jezus czy inny Zeus był „państwowy”. O to chodzi panie Tomku. Nie ma w tym nic romantycznego czy metafizycznego. Są tylko interesy poszczególnych grup i warstw społecznych. Chrześcijaństwo pierwotne/oddolne wiele razy wyszarpywało boga państwu. Przykład reformacji. Po tym jak Rzym upaństwowił kult boga-Chrystusa nastąpiła reformacja czyli próba wyrwanie z rąk hierarchii a więc państwu boga, i powrót do podstaw kiedy mesjasz był z ludu i dla ludu. Kościół Anglikański (kolejne upaństwowienie boga). Dopóki lud będzie wierzył w bogów dopóty państwo będzie kładło łapę na tym interesie i na tym polega cała zabawa.
            Gimnazjaliści mają wszystko na tacy, ale te rzeczy są ze sobą bardzo niespójne, i wybór między kreacją i ewolucją wcale nie musi być prosty, bo i nie jest. Starożytni mieli mniej danych musieli kłamać i improwizować a wybór między politeizmem immanentnym a monoteizmem transcendentny jest jak wybór między kapustą z ziemniakami a ziemniakami z kapustą.

          • Tomek Świątkowski
            2 lipca 2016 at 00:16

            tych sekt było 55 i pół
            a wiemy o tym ze źródeł, które (wedle konkurencyjnej sekty ateistycznej) …nie istnieją.
            Bo poza Biblią mamy 3 albo 4 zdawkowe wzmianki o chrześcijanach w źródłach z 1 wieku, o czym ateiści (z konkurencyjnego odłamu) lubią przypominać, gdy chcą dowodzić np. niehistoryczności Jezusa
            Krótko mówiąc te wzajemne mordy to owoc wybujałej fantazji, a nie historyczny fakt.
            Nie przeczę, że pierwotne chrześcijaństwo – jak każda inna idea – mnożyło się w rozmaite warianty i interpretacje (czytamy o tym także w Nowym Testamencie), jednak zasadnicza żydowska koncepcja Boga suwerennego wobec natury pozostała. Do tego stopnia, że niektórzy nie chcieli uznawać nawet cielesności Jezusa.
            Kult eucharystyczny to znacznie późniejsza sprawa (druga połowa tysiąclecia). W pierwszych wiekach komunia była po prostu wspólnotowym posiłkiem mającym podkreślać równość i braterstwo chrześcijan wywodzących się z bardzo różnych warstw społecznych.
            Rzymianie byli niezwykle tolerancyjni dla wszelkich egzotycznych bóstw, ale nie tolerowali tych, którzy zaburzają porządek świata odmawiając składania ofiar bóstwom – wierzyli że powodzenie (brak kataklizmów, zaraz, nieurodzajów itd.) zależy od przychylności bóstw, o którą trzeba zabiegać regularnymi ofiarami. Tymczasem chrześcijanie wierzyli w całkowitą suwerenność Boga. W Boga, który „odpoczywa od swoich dzieł”. Który nie przyjmuje ofiar, i którego przychylność jest darmowa (bezwarunkowa łaska).
            Przekładało się to tez na politykę: królestwo nie z tego świata. Stąd rozdział religii od władzy („Bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie”).
            Średniowiecze w sensie politycznym było kontynuacją imperium rzymskiego, dlatego religia musiała być upaństwowiona, ale do tego skorumpowania doszło dopiero w IV wieku. Aby to dobrze zadziałało, należało dołożyć takie „tradycyjne” elementy jak kapłaństwo, kult obrazów, albo właśnie kult przemienionego chleba w Eucharystii (zapewne chodziło o wzmocnienie władzy kasty kapłańskiej, bo tylko kapłani mogą dokonywać przemienienia).
            Ogólnie rzecz biorąc, z powodu kompromisów z władzą polityczną, w średniowieczu (od IV wieku) chrześcijaństwo (katolicyzm) się upodabnia do tradycyjnego pogaństwa.
            .
            Reformacja zaczęła wracać do pierwotnej idei suwerenności Boga wobec świata: odrzucenie kapłaństwa, obrazów, papiestwa, przemienienia w eucharystii. Potem też chrztu niemowląt i wreszcie postulat świeckiego państwa i wolności sumienia.
            Tak zaczęła się nowoczesność.
            W przyszłym roku mamy 500-lecie Reformacji. Współczesny człowiek nowoczesność ma w genach z dziada pradziada.
            Abraham wychodzi z Ur Chaldejskiego (oczywiście w sensie mentalnym).
            A my? My się urodziliśmy w miejscu, w kierunku którego on zrobił pierwsze kroki.
            I byle szansonistka może sobie tutaj mędrkować w wywiadach o „palącym zioła pastuchu”.
            Ale rzecz w tym, że ona jest mądrzejsza nie tylko od Abrahama.
            Czy jest pan świadom, że jej wiedza o mechanice kosmosu jest znacznei bogatsza i bardziej kompetentna niż wiedza ….Kopernika, Keplera i Galileusza?
            O ile uważała na lekcjach w liceum.
            .
            Czy już pan rozumie, dlaczego Abraham i Kopernik zasługują na większy szacunek, niż Nergal albo Doda Elektroda?

          • darekpiotrek
            2 lipca 2016 at 01:53

            Historyczność chrześcijan, co do zaistnienia, jest kwestią bezsporną. M.in. Pan jest żywy dowodem na istnienie wyznawców Jezusa. Historyczność chrześcijan nie implikuje historyczności Chrystusa. Tak dokładnie to nie pamiętam skąd info, że „pięćdziesiąt-kilka sekt chrześcijańskich”, prawdopodobnie chodzi o wykłady z etyki p. prof Stefana Opary. Co do Jezusa Chrystusa, to on sam, jako bóg nie może poddawać się jakimkolwiek metodologiom i badaniom naukowym, a więc w tym wypadku badaniom historyków – to oczywiste. Więc skąd i jaka historyczność boga-Chrystusa?

          • Tomek Świątkowski
            2 lipca 2016 at 10:07

            historyczność Chrystusa i Abrahama nie mają nic do tematu
            chodzi o IDEE
            religia Abrahamowa jest faktem i religia Chrystusowa też jest faktem
            obie te religie głosiły dualizm – czyli rozdział sfery sacrum i profanum
            natura jest suwerenna – rządzi się obiektywnymi niezmiennymi prawami
            .
            wszyscy inni (może poza garsteczką filozofujących patrycjuszy, których wpływ na władców i pospólstwo był znikomy) wierzyli wówczas, że siły natury są tożsame z bogami, albo przynajmniej ręcznie sterowane przez bogów
            naturą nie rządzą żadne prawa, tylko kaprysy bóstw (lub chaos)
            .
            judeochrześcijaństwo to odrzuciło, gdyby nie to, nie byłoby nowoczesności

      • darekpiotrek
        30 czerwca 2016 at 18:29 - odpowiedz

        Tu fragment z biblii pod tytułem: „A mój tata ma większego bicepsa* niż twój” traktujący o przekomarzaniu się pomiędzy „my” i „oni”. (*w tym wypadku chodziło o laskę nie o bicepsa ale sorry, to nie są moje falliczne fantazje)
        Cytuję: „/../Potem odezwał się Pan do Mojżesza i do Aarona, mówiąc:
        Gdy faraon powie wam: Wykażcie się jakim cudem, powiesz do Aarona: Weź laskę swoją i rzuć ją przed faraonem, a zamieni się w węża.
        Przyszedł więc Mojżesz z Aaronem do faraona i uczynili tak, jak rozkazał Pan. Aaron rzucił laskę swoją przed faraonem i jego sługami, a ona zamieniła się w węża.
        Wtedy także faraon wezwał mędrców i czarowników, a czarownicy egipscy uczynili to samo czarami swoimi.
        Każdy z nich rzucił laskę swoją i zamieniły się w węże. Ale laska Aarona połknęła laski ich/../”

      • reader
        30 czerwca 2016 at 19:53 - odpowiedz

        Umrę ze ze śmiechu. To boskość potrzebuje uznania? Przecież to tylko dowód na to, że koncepcja boskości i religia są dziełem ludzkim. To jak twierdzenie, że puki morderca nie wyda oświadczenia, że zamordował, to nie ma morderstwa, nawet jak jest ciało. Przecież jak kościoły twierdziły, że słońce kręci się wokół ziemi, to nie miało to żadnego przełożenia na stan faktyczny. Jeśli wyznawcy Kima wierzą, że Kim czyta w ich myślach, to ich wiara jest nie mniej ważna i prawdziwa, niż gdy chrześcijanie wierzą w zmartwychwstanie lub niepokalane poczęcie.
        Podobnie jest z obleśnymi prawami odnośnie gwałtów lub niewolnictwa. Powoływanie się na kontekst historyczny jasno wskazuje, że religijne zasady są tworem ludzkim. Wszechmocny i wszechdobry bóg wiedziałby, że skazywanie zgwałconej kobiety na małżeństwo z gwałcicielem jest niemoralne i by tego zabronił.
        Sam fakt istnienia tysięcy różnych religii, które często głoszą sprzeczne rzeczy również wskazuje, że to wytwór kultury. Istnieją przesłanki z archeologii, religioznawstwa, psychologii, psychiatrii, neurologii, które wskazują, że religia jest wytworem kultury.
        Jedyne uczciwe podejście do religii to akceptowanie jej irracjonalności.
        Ateizm nie opiera się na wierze w nieistnienie, tylko na braku wiary w istnienie. Brak wiary w reinkarnacje jest taki sam jak brak wiary w boskość Jezusa, taki sam jak brak wiary w niebo i piekło, a nawet brak wiary w wizje Mahometa konieczność jihadu.
        Osoby religijne strasznie się miotają próbując udowodnić, że ateizm jest tak samo racjonalny lub nieracjonalny jak religia. Najczęściej ich własna. Raz próbują stosować do tego naukę (testy DNA czerwonawych wafelków, obliczenia wielkości Arki), a innym razem wprost przeciwnie, twierdzą, że religia jest poza poznaniem naukowym.

      • Piotr Napierała
        • Tomek Świątkowski
          1 lipca 2016 at 09:35 - odpowiedz

          ale Piotrze – pomyśl chwilkę
          kto był autorem zbrodni stalinizmu?
          kołchoźnik, który uwierzył, że Stalin jest bóstwem (zakładając że to zrobił)?
          nie – on był raczej OFIARĄ stalinizmu, bo za ukrytą w sienniku marchew mógł trafić do łagru.
          Autorami zbrodni stalinizmu był Stalin i jego otoczenie – oni nie byli wyznawcami religii stalinolatrii, tylko byli ateistami przekonanymi do naukowego marksizmu.
          Kult jednostki był w ich ręku tylko jednym z narzędzi do sprawowania władzy, a nie ich religią.
          .
          Zbrodnie marksizmu to zbrodnie ATEISTYCZNE – z tym się nie da nic zrobić
          wyłgiwanie tego faktu jest dowodem braku intelektualnej uczciwości wojowniczych ateistów

          • Piotr Napierała
            Piotr Napierała
            1 lipca 2016 at 10:25

            ja nie przeczę że ateizm tez byl , ale zobacz jak pisął Berlia o Stalinie, prezcież on go wielbił jak boga, więc nie tylko maluczcy z kołchozu

          • Tomek Świątkowski
            1 lipca 2016 at 10:59

            Ateista nie może wielbić?
            Wyznawcy radykalnego racjonalizmu często uważają, ze są jedynymi „prawdziwymi” ateistami.
            Takie sekciarskie to jest trochę…

  16. Janusz
    Janusz
    30 czerwca 2016 at 22:17 - odpowiedz

    Ten cytat biblii jest fantastyczny. Trudno o cos bardziej bezsensownego.Dziekuje za cytat.
    READER ma oczywista racje piszac ze wszystkie religie sa tworem ludzi. 100,000 lat temu nie bylo zadnej religii . Powstaly one mniej wiecej 3-4 tysiace lat temu. Kto mogl je stworzyc? Gdyby tworca religii byl bog to bylaby tylko jedna religia. Bog nie bylby tak glupi aby stworzyc setki roznych religii od hinduizmu z malpka do Mormonizmu ktory utrzymuje ze bog (mlody mezczyzna) mieszka na jednej planecie ukladu slonecznego. Maja kilka milionow wienych!!! Ich kosciol oficjalnie nazywa sie The Church pof Jesus Christ Later Saints . Zalozony przrez kryminaliste Joseph Smith w 19 wieku. Przy ich wierzeniach wysiada Flying Spaghetti Monster . Najglupsza sekta protestancka wydaje sie swiatynia madrosci w porownaniu z mormonizmem.
    Jedynym rywalem Mormonizmu do palmy idiotyzmu jest scientology powstale w 20 wieku.Tworca tej religii byl bogaty czlowiek Hubbart ktory nie chcial placic podatkow.

  17. Janusz
    Janusz
    30 czerwca 2016 at 22:49 - odpowiedz

    Ten cytat biblii jest fantastyczny. Trudno o cos bardziej bezsensownego.Dziekuje za cytat.
    READER ma oczywista racje piszac ze wszystkie religie sa tworem ludzi. 100,000 lat temu nie bylo zadnej religii . Powstaly one mniej wiecej 3-4 tysiace lat temu. Kto mogl je stworzyc? Gdyby tworca religii byl bog to bylaby tylko jedna religia. Bog nie bylby tak glupi aby stworzyc setki roznych religii od hinduizmu z malpka do Mormonizmu ktory utrzymuje ze bog (mlody mezczyzna) mieszka na jednej planecie ukladu slonecznego. Maja kilka milionow wienych!!! Ich kosciol oficjalnie nazywa sie The Church pof Jesus Christ Later Saints . Zalozony przez kryminaliste Joseph Smith w 19 wieku. Przy ich wierzeniach wysiada Flying Spaghetti Monster . Najglupsza sekta protestancka wydaje sie swiatynia madrosci w porownaniu z mormonizmem.
    Jedynym rywalem Mormonizmu do palmy idiotyzmu jest scientology powstale w 20 wieku.Tworca tej religii byl bogaty czlowiek Hubbart ktory nie chcial placic podatkow wiec legalnie zalozyl nowa religie.
    Buddyzm poczatkowo nie byl religia tylko filozofia zycia.
    Ale ludzie zaczeli uwazac Budde za boga i budowac swiatynie z jego posagami.Widzialem posagi Buddy w Japonii, Korei Poludniowej i na wyspie Maui na Hawajach.Moralna filozofia zamienila sie w religie.
    Budda byl madrym czlowiekiem ktory sugerowal aby kazdy jego uczen sam szukal drogi w zyciu. To kontrastuje z grozba spalenia w ogniu niewierzacych przez innego tworce popularnej religii. O tej pogrozce pisze ewangelia ,dobre zrodlo zasad tej religii.

  18. Janusz
    Janusz
    30 czerwca 2016 at 23:12 - odpowiedz

    Cytat ewangelii Jana q15:6
    Aby uprzedzic pytanie o cytay grozby Jezusa pod adresem tych ktorzy go nie uznaja podaje cyrat ponizej.

    New International Version
    „If you do not remain in me, you are like a branch that is thrown away and withers; such branches are picked up, thrown into the fire and burned”.
    Tlumaczenie:
    „Jesli nie bedziesz (wierzyl)we mnie to jestes jak galazka
    ktora jest wyrzucona i schnie ; takie galazki sa pozbierane i wrzucone do ognia i spalone”.

    • Tomek Świątkowski
      1 lipca 2016 at 10:01 - odpowiedz

      Twój współwyznawca Piotr N. ma rację twierdząc, że jesteś zakutym w kajdany ścisłowszczyzny zgiętym zawodowo matematykiem. Twoje kompetencje humanistyczne to jakieś 5% w stosunku do średniej krajowej.
      Gdybyś usłyszał menadżera , który musi dokonać redukcji zatrudnienia i mówi: „no to kto pierwszy do odstrzału?” uznałbyś pewnie, że chce on rozstrzeliwać pracowników.
      .
      Jesteś drugim znanym mi człowiekiem całkowicie pozbawionym zdolności rozumienia języka przenośni. Ten pierwszy jest skrajnym fundamentalistą biblijnym, który wszystko co czyta i słyszy rozumie w 100% literalnie.
      Pozornie dwa przeciwne bieguny, ale mentalnościowo tak niewiele was różni….

  19. Janusz
    Janusz
    1 lipca 2016 at 20:14 - odpowiedz

    Tomek
    Atakujesz autora a nie argument.
    Ten cytat to nie przenosnia to pogrozka dla tych co wierza w religie.W innym fragmencie Jezus kaze zabic swoich wrogow.
    „A tych moich wrogow ktorzy mnie nie uznaja przyprowadz tutaj i zabij w mojej obecnosci.
    To tez nie jest przenosnia.To jest faszystowski nakaz zalozyciela religii. W kosciele cytuje sie grzecznego Jezusa a inne jego wypowiedzi sa pomijane. To sie nazywa klamstwo wybiorcze,
    Ani Piotr N ani ja nie jestesmy wynawcami bo nie mamy powodu wierzyc w bajki sfabrykowane w pierwszym wkieku.
    Twoje komentarze z uwagami ad personem sa unikiem
    uczciwej dyskusji.
    Sprobuj argumentowac a nie wylewax pomyje na ludzi majacych inne zdanie.To chyba gwalci zasady twojej religii.

    • Tomek Świątkowski
      2 lipca 2016 at 00:47 - odpowiedz

      Oj nie biadol Janusz…. Symulujesz faule jak Portugalczycy na Euro…
      Przecież ty jesteś dumny z tej swojej ścisłowszczyzny, więc o jakich „pomyjach” biadolisz?
      To komplement.
      Atakuję argument, a autor obrywa, bo za blisko stoi. Odsuń się od swoich wyobrażeń (zdystansuj się) to nie oberwiesz.
      .
      Ta przypowieść to obraz ilustrujący pewną ogólną zasadę.
      Jezus żył w kulturze agrarnej, więc wiele jego przypowieści to obrazki z pracy rolników lub pasterzy. Jezus opowiada, co robi rolnik, ale to wcale nie znaczy, ze wszystkie jego czynności mają przełożenie 1 do 1.
      Sensem przypowieści jest to, że jedni ludzie są użyteczni, a inni są bezużyteczni (bezowocni).
      Z jednych roślin rolnik ma pożytek, a z innych nie ma.
      I tyle.
      To jest przypowieść o byciu pożytecznym, a nie o paleniu plew.
      .
      Twoje niekompetentne czytanie tych tekstów polega na tym, że dla ciebie wszystko jest takie zero-jedynkowe jak w matematyce. Literatura i poezja takie nie są.
      Nie umiesz tego czytać w tym języku, w którym to zostało napisane, i z tego wynika słabizna twoich interpretacji.
      Zamiast się żalić, lepiej się tego po prostu naucz. Spróbuj np. przeczytać „Małego Księcia” St-Exupery’ego.

  20. Janusz
    Janusz
    1 lipca 2016 at 22:56 - odpowiedz

    Jak zle sa nieracjonalne wierzenia w boga?
    Przed chwila doszla wiadomosc ze dziewieciu mlodych mezczyzn napadlo na restauracje w Dakha stolicy Bangladesz. Krzyczeli Allahu Akbar i zabili okolo 30 osob ,wiekszosc cudzoziemcow.Restauracja jest w dzielnicy dyplomatycznej .Restauracja jest otoczona batalionem antyterorystycznym i w strzelaninie gina ludzie.
    Kazda wiara oparta na urojeniach typu boga jest tylko krok od zbrodni bo dla boga mozna zrobic wszystko.
    Ci zabojcy wierza w ten sam raj jaki czeka poboznych Chrzescijan .
    Jak napisal Piotr N glowny kat sowiecki Beria proponowal morderstwa Stalinowi np mord katynski.
    Beria gleboko wierzyl w nieomylnego wodza tak jak religijni ludzie wierza w wszechwiedzacego boga.
    Komunizm ,nazizm i religia maja wiecej wspolnych cech niz przypuszczaja ludzie. Tomek kontrastuje Stalina i Hitlera z zaletami religii. Prawda jest inna. Komunizm , nazizm i religia sa oparte na podobnych fudamentach wiary w urojenia . Stalin nie zachecal do myslenia i wlasnej oceny komunizmu.Kazal wierzyc bez watpliwosci i karal za brak wiary, To samo robi religia. Cytat ewangelii Jana 15:6 swiadczy o tym jak religia „przekonuje” wiernych o slusznosci wiary.Metoda jest strach .
    Ewangielisci w USA typowo groza ludziom potepienie i kare za brak wiary. Twierdza ze katastrofy huraganow i powodzi to kara Jehowy za grzechy
    W wiekach srednich religijne wladze karaly sceptykow kara smierci jak Stalin. Obecnie tego sie nie robi bo koscioil jest za slaby na takie postepowanie. Mozna tylko grozic z pulpitu kara po smierci co jest mniej grozne bo oparte na urojeniu.

    • Tomek Świątkowski
      2 lipca 2016 at 01:05 - odpowiedz

      Historia dowodzi jednoznacznie, że bez Boga można zrobić 100 razy większe draństwa, niż dla Boga. Bez Boga można zanegować wszelką moralność, więc ostatnie zahamowania puszczają.
      .
      Stalin i Beria wierzyli w komunizm, a komunizm to ateizm.
      „Komunizm zaczyna się tam, gdzie zaczyna się ateizm” – Karol Marks
      Dlatego jesteś Januszu potencjalnie tak samo niebezpieczny, jak Urlike Meinhoff, Che Guevara i masa innych ateistycznych terrorystów.
      No ty akurat to może jesteś spokojny i nieruchliwy. Ale nie wiadomo, czy twoje próby straszenia wierzącymi nie trafią na jakiegoś naiwnego, młodego, silnego i trochę sfrustrowanego ateistę.
      .
      Przecież przez ostatnie pół wieku w Europie terroryzm na tle religijnym stanowił tylko ułamek wszystkich aktów terroru.

      • Katarzyna
        2 lipca 2016 at 16:08 - odpowiedz

        „komunizm to ateizm”
        „Komunizm zaczyna się tam, gdzie zaczyna się ateizm”
        I nie widzi Pan sprzeczności w tych dwóch stwierdzeniach?
        „Przez kilka wieków istnienia inkwizycji skazano na śmierć mniej niż 100 tys. ludzi.”
        Raczej więcej niż milion.
        „Ateusz Stalin w trzy dekady wymordował co najmniej 20 milinów”
        Inna technika, inna demografia.

        • Tomek Świątkowski
          3 lipca 2016 at 21:22 - odpowiedz

          „Raczej więcej niż milion.”
          mniej niż 100 tys., a raczej nawet mniej niż 50 tys.
          ale nawet jeśli milion (na 500 lat) to i tak katolicy ateistom do pięt nie dorastają (20 milionów w 30 lat)

    • Tomek Świątkowski
      2 lipca 2016 at 01:18 - odpowiedz

      To łgarstwo, że „w wiekach średnich religijne władze karały sceptyków karą śmierci jak Stalin”
      Karały 1000 razy słabiej.
      Przez kilka wieków istnienia inkwizycji skazano na śmierć mniej niż 100 tys. ludzi.
      Ateusz Stalin w trzy dekady wymordował co najmniej 20 milinów (niektórzy szacują, że 2x więcej).
      .
      bez Boga wszystko wolno

    • Tomek Świątkowski
      2 lipca 2016 at 01:26 - odpowiedz

      „Ewangielisci w USA typowo groza ludziom potepienie i kare za brak wiary. Twierdza ze katastrofy huraganow i powodzi to kara Jehowy za grzechy”
      .
      Janusz najwyraźniej uważa, że huragany to ataki terrorystyczne protestanckich radykałów.
      Doniosłeś już o tym do CIA?
      Nie?
      To jaki z ciebie citizen…

  21. Janusz
    Janusz
    2 lipca 2016 at 04:20 - odpowiedz

    100 ,000 ludzi usmierconych za brak wiary to male piwo?
    Teroryaci mordujacy ludzi to gleboko wierzacy ludzie .Oni nie maja watpliwosci ateistow ze raj istnieje.
    To Ty wierzysz Tomek ze huragan to kara boska a nie naturalne zjawisko atmosferyczne ?to jest fantastycznie
    bezswsnsowne. Takie wierzenie konkuruje z pogladem aby kobiety nie uzywaly srodkow usmierzajacych bol bo sadysta Jehowa chce aby cierpialy podczas porodu. Takie myslenie to skandal w 21 wieku.
    Czlowieku obudz sie z letargu koszmarnej sekty ktorej jestes ofiara.

    • Tomek Świątkowski
      2 lipca 2016 at 09:38 - odpowiedz

      100 tysięcy zabitych w ciągu 5 wieków to pół zabitego dziennie – inkwizycja w Europie (katolicy)
      20 milionów w ciągu 30 lat to prawie 2 tysiące zabitych dziennie – stalinowcy w ZSRR (ateiści)
      pierwsze to jest wynik religiantów, drugie to jest wynik ateistów
      religianci są 4.000 razy mniej morderczy od ateistów
      .
      Nie wierzę, że huragan to kara boska, więc po co opowiadasz nam o swoich majakach sennych?
      Owszem, są tacy idioci, którzy tak wierzą – ale co ci to przeszkadza? Czym to grozi?
      Czy taka wiara sprawia, że huragany stają się większym zagrożeniem? Czy huragany od tego zdarzają się częściej? Są silniejsze?
      wierzysz w to?
      nie ośmieszaj się…
      .
      Znacznie groźniejsze jest to, że ty nie wierzysz w obiektywne dobro i zło, tak jak Stalin albo Pol Pot.

  22. Janusz
    Janusz
    2 lipca 2016 at 05:25 - odpowiedz

    Piotr N.
    Przeczytalem powiastke o smierci Jozia W S.
    Swietnie napisana.
    Ja to przezylem .Pamietam ze moja kolezan ka polakala rzewnymi lzami. Jest rzecza zadziwiajaca ze normalni ludzie potrafia wierzyc w tyranow typu Stalina lub Jehowy.
    Jest wtym albo mania niewolnika lub bezgraniczny strach.

    • Tomek Świątkowski
      2 lipca 2016 at 09:44 - odpowiedz

      w Stalina nie trzeba wierzyć
      ateistyczny zbrodniarz Stalin istniał naprawę
      .
      można było stracić wiarę w Stalina, można było przestać wierzyć nawet w jego istnienie, a on dalej zabijał 2tys. ludzi dziennie
      oto świat bez Boga

  23. Janusz
    Janusz
    3 lipca 2016 at 22:17 - odpowiedz

    W arytmetyce mordow Stalin wyprzedza Chrzescijanstwo.
    Pamietajmy ze Stalin studiowal w seminarium na popa . Pozniej zmienil zainteresowania na socjalizm ale cos po studiach religijnych zostalo.
    Stalin mordowal wszystkich ktorych uwazal za rywali do wladzy a nie z powodow religijnych. Na przyklad wykonczyl caly komitet centralny skladajacy sie z komunistow.
    Natomiast kosciol mordowal wylacznie z powodow religijnych.Glownie za herezje i ateizm .Kobiety za
    czary.

    • Tomek Świątkowski
      4 lipca 2016 at 10:15 - odpowiedz

      Stalin studiował w seminarium duchownym, a ty Januszu nie potrafisz zrozumieć, ze ludzie zmieniają poglądy. I to czasem radykalnie.
      Zmieniłeś kiedyś poglądy? Zmiana poglądów to jest przejaw myślenia.

  24. Janusz
    Janusz
    3 lipca 2016 at 23:05 - odpowiedz

    Tak pisal o bogu Kazimierz Luszcztnski w ksiazce O nieistnieniu boga. Za bluznierstwo zostal katowany w Warszawie na rynku. Zyl w 17 wieku.

    „I – zaklinamy was, o teologowie, na waszego Boga, czy w ten sposób nie gasicie światła Rozumu, czy nie usuwacie słońca ze świata, czy nie ściągacie z nieba Boga waszego, gdy przypisujecie Bogu rzeczy niemożliwych, atrybuty i określenia przeczące sobie.
    II – Człowiek jest twórcą Boga, a Bóg jest tworem i dziełem człowieka. Tak więc to ludzie są twórcami i stwórcami Boga, a Bóg nie jest bytem rzeczywistym, lecz bytem istniejącym tylko w umyśle, a przy tym bytem chimerycznym, bo Bóg i chimera są tym samym.”

  25. Janusz
    Janusz
    4 lipca 2016 at 04:14 - odpowiedz

    Jezus zyl w kulturze rolniczej .Prawda.
    Ale grozil tym ktorzy w niego nie wierza spaleniem jak zeschle galazki . Ta grozba nie ma nic wspolnego z rolnictwem. Mowa o piekle po smierci. Jak wiesz biblia
    hebrajska nie ma jednego slowa o karze po smierci i piekle.O piekle mowil pierwszy raz tworca religii Lagodny Jezus.
    Budda mowil uczniom szukajcie wlasnej drogi w zyciu.
    Jezus grozil piekielna kara za to ze ktos za nim nie szedl.
    W dodatku zachecal do opuszczenia rodziny i pojscie z nim co bylo wysoce niemoralne.

  26. Janusz
    Janusz
    4 lipca 2016 at 08:29 - odpowiedz

    Jezus pierwszy wynalazl pieklo.Cytat z Mateusza 13:41, Ewanghelia King James Version
    The Son of Man shall send forth his angels, and they shall gather out of his kingdom all things that offend, and them which do iniquity; and shall cast them into a furnace of fire: there shall be wailing and gnashing of teeth. (Matt. 13: 41– 42, KJV)
    Tego w kosciele nie uslyszysz. A to zbawiciel wynalazl kare piekielna.Stary Testament nie pisze nic na temat piekla.
    Mozemy zal,ozyc ze Mateusz fantazjowal bo nigdy nie spotkal Jezusa .
    Ale wtedy Ewangelia jest urojona bajka.
    I tak zle a tak jeszcze gorzej.

  27. Tomek Świątkowski
    4 lipca 2016 at 10:40 - odpowiedz

    „Budda mowil uczniom szukajcie własnej drogi w życiu.”
    no pięknie…
    Hitler i Stalin znaleźli własną drogę w życiu. Super!
    A Jezus mówił uczniom: kochajcie bliźnich, nawet nieprzyjaciół – przebaczajcie, zamiast się mścić. Nie relatywizował sugerując, że droga nienawiści jest tak samo dobra jak droga miłości.
    Osobiście wolałbym, żeby Hitler i Stalin posłuchali Jezusa a nie Buddę.
    Ale niestety Hitler i Stalin znienawidzili chrześcijaństwo. Hitler bardzo konkretnie wyjaśnia (powtarzając za Nietzchem), że degeneracja chrześcijaństwa polega na tym, że wyrozumiale pochyla się nad ludzką słabością.
    .
    Stary Testament mówi o piekle, czyli o Szeolu (miejscu całkowitego oddzielenia, pustki) dla wszystkich.
    Jezus zaś stwierdza, że jednych czeka oddzielnie od Boga, szeol (ateiści, o ile tam trafią, dostaną świat, w który wierzą – powinni być zadowoleni), a innych przebywanie z Bogiem (to bardzo niefajne dla ateistów, powinni się cieszyć, że tam nie trafią).
    Płacz i zgrzytanie zębów (wailing and gnashing of teeth) to nie jest fizyczne cierpienie, tylko rozczarowanie (smutek i złość).
    Ogień i siarka w symbolice żydowskiej to oczyszczenie, To jest znowu obraz z realiów pracy złotnika: ogień topi metal i wypływają na wierzch nieczystości (bo złoto jest cięższe) a to pozwala je ujawnić i usunąć. Dlatego tyle o tym ogniu, a nie dlatego, że ogień parzy.
    A siarka dezynfekuje (zabija zarazki).
    .
    To jest literatura sprzed 2 tys, lat. Znajomość kontekstu kulturowego (kodów kulturowych) jest bardzo ważna.

  28. Janusz
    Janusz
    5 lipca 2016 at 04:51 - odpowiedz

    Stalin i Hitler byli mordercami.
    Ale dla rownowagi opisze w nasteopnym komentarzu horor religijny ktory konkuruje z Joziem i Adolfem.
    Kosciol i religie nie byly duzo lepsze .

  29. Janusz
    Janusz
    5 lipca 2016 at 05:16 - odpowiedz

    e Religijny horor
    Oto dane zebrane przez historyka James A.Haught cytowane w ksiazce V.Stengera.
    W pierwszej krocjacie w 1095 roku zolnierze krocjaty zbierali sie w dolinie Renu po drodze do Jerozolimy.
    Tamze zamordowali tysiace Zydow mieszkajacych w tej czesci Niemiec.
    Trzecia krucjata w 1191 roku dowodzil Ryszed Lwie Serce .Po zdobyciu mista Acre kazal wymordowac wszystkich mieszkancow.
    W 1209 roku wyprawa krzyrzowa byla na rozkaz paperza
    Innocenta III przeciwko Albigensom we Francji uwazanych za heretykow. Po zdobyciu ich miasta Beziers wycieto w pien cala ludn osc razem z dziecmi.
    Na pytanie kogo zabijac bo katolicy i heretycy wygladaja tak samo doradca reprezentujacy papierza odpowiedzial: zabijac wszystkich, bog pozna swoich.
    Nastepny papierz Innocenty IV zorganizowal Inkwizycje ktora uzywala specjalna maszyne do tortur zaprojektowana przez ksiezy Dominikanow.Kopia
    podobnej mszyny mozna obejrzec w katowni w centrum starego miasta Gdanska.
    W 1400 roku Inkwizycja zaczela walke z czarownicami oskarzajac tysiace niewinnych kobiet o czary.Kobiety byly torturowane i po przyznaniu sie do winy palone lub powieszone.Chrzescijanskie polowanie na czarownice trwalo 300 lat. Liczba ofiar jest oceniona na 100 tysiecy do 2 milionow.
    Trzydziestoletnia religijna wojna Protestantow z katolikami zaczela sie w 1618 roku .Skutkiem tej wojny zaludnienie Niemiec spadlo z 18 milionow do 4 milionow. Zginelo 50% wszystkich mezczyzn.
    Oczywiscie religijne morderstwa nie ograniczaja sie do Chrzescijan.Aztekowie w Poludniowej Ameryce zabijali rytualnie okolo 20 tysiecy ludzi kazdego roku.
    Inkowie poswiecali 200 dzieci podczas jednej rytualnej uroczystosci uglaskania bogow.
    Religijne morderstwa byly praktykowane w Tybecie i w Indiach gdzie grupa religijna (Drawidianie) zabijala dla boga Kali jedno meskie dziecko kazdego tygodnia.
    Do tej smutnej listy mozna dodac zabijanie innowiercow przez islamskich dzihadystow na przestrzeni 1400 lat .
    Dzisiaj doszla wiadomosc o zamachu w Medynie Arabia Saudyjska gdzie Sunici zabijaja heretykow Shyitow. To jest ten sam szczep etniczny lecz dwie wersje religijne.

  30. Janusz
    Janusz
    5 lipca 2016 at 08:18 - odpowiedz

    Hitler i Stalin
    Obroncy religii zawsze argumentuja ze Hitler i Stalin byli ateistami.Ten fakt nie jest istotny jak dlugo to co robili nie ma bezposredniego zwiazku z ideami ateizmu.
    Istotne sa dwa pytania:
    Czy Hitler i Stalin byli motywowani ateizmem. Czy zabijali z powodu tego ze ich ofiary nie byly ateistami?
    Drugie pytanie: czy ateizm systematycznie zachecal do zabijania nieateistow?
    Odpowiedz na te pytania jest NIE.
    Nasladujac apologetow religii mozna tez uwazac ze Stalin i Hitler mieli wasy wiec wszyscy wasaci sa mordercami.

    • Tomek Świątkowski
      5 lipca 2016 at 09:28 - odpowiedz

      Faktów się nie zmieni.
      Stalin był 100%-wym ateistą, zaś Hitler był kompletnie bezreligijnym człowiekiem hołdującym śladowo jakimś niedookreślonym ideom metafizycznym. Funkcjonalnie był więc ateistą.
      .
      Ateizm pośrednio miał kluczowy wpływ na ich postawę, bo obaj za jedyny ostateczny autorytet uznawali naukę.
      Ludzie wierzący uznają obok nauki także inne autorytety – np. jakiś tradycyjny system etyczny, Większość ateistów na szczęście też to robi. Jednak żeby zanegować ogólnie przyjęta etykę trzeba być funkcjonalnym ateistą, bo nauka nie narzuca żadnych imperatywów moralnych, a funkcjonalny ateista nie uznaje innych autorytetów, niż nauka.
      Stalin i Hitler zanegowali instynkt etyczny (sumienie) będący dorobkiem ludzkości (religii, filozofii) po to by np. pozwalać na bestialskie mordowanie tych, których życie arbitralnie uznali za bezwartościowe.
      Za pomocą nauki (uprawianej nieudolnie) wyznaczali tych, którzy nie zasługują na życie (podludzi albo klasę burżujów).

      • Piotr Browarski
        Piotr Browarski
        5 lipca 2016 at 09:55 - odpowiedz

        ”zaś Hitler był kompletnie bezreligijnym człowiekiem hołdującym śladowo jakimś niedookreślonym ideom metafizycznym. Funkcjonalnie był więc ateistą.”
        .
        Jak zwykle kłamiesz. Hitler nic nie miał wspólnego z ateizmem.

        • Tomek Świątkowski
          5 lipca 2016 at 10:25 - odpowiedz

          Coś miał.
          Np. to, że nie uczestniczył w życiu żadnej religijnej wspólnoty. Był religijnie całkowicie indyferentny. Z rzadka przy okazji jakichś państwowych uroczystości pojawiał się w kościele. Ponoć ostatni raz taki przypadek odnotowano w 1935 – udział we mszy żałobnej po śmierci Piłsudskiego, którego bardzo cenił, jako pogromcę Sowietów.
          Był zapewne jakimś płytkim mistykiem, ale chyba nawet nie deistą. Wyznawał czasem jakąś opatrzność, ale raczej jako jakiś naturalny porządek wszechświata.
          .
          Natomiast jest bezspornym faktem, że odwoływał się autorytetu nauki.
          .
          Nazwanie go ateistą jest lekkim uproszczeniem, ale jest znacznie bliższe prawdy, niż nazwanie go religijnym. A nazwanie go katolikiem jest kompletnym absurdem.

          • Piotr Browarski
            Piotr Browarski
            5 lipca 2016 at 11:31

            ”’Coś miał.”
            .
            Nie, nic nie miał. To są tylko twoje religianckie urojenia.

          • Tomek Świątkowski
            5 lipca 2016 at 13:07

            Twoje obelgi to kiepskie zaklęcia – nie zmienią faktów.

  31. Piotr Browarski
    Piotr Browarski
    5 lipca 2016 at 08:27 - odpowiedz

    ”Obroncy religii zawsze argumentuja ze Hitler i Stalin byli ateistami.Ten fakt nie jest istotny jak dlugo to co robili nie ma bezposredniego zwiazku z ideami ateizmu.”
    .
    Problem jest tylko taki, że oni kłamią, gdyż Hitler nie był ateistą.

  32. Janusz
    Janusz
    6 lipca 2016 at 05:02 - odpowiedz

    Komentarz na wzor argumentow Tomka.

    Tomek S jest Stalinem,Hitlerem,Pol Potem. Jaki jest tego dowod. Nie jest potrzebny ale to jest oczywiste.Tak mowi biblia nadajac mu imie szatana ale to Tomek.
    Juz Jezus mowil kochaj wrogow ale po spaleniu
    jako uschle galazki. A prochy rozsyp na polu bo to dobre dla relnictwa.

    • Tomek Świątkowski
      6 lipca 2016 at 10:21 - odpowiedz

      OK. Załóżmy, że naiwnie i infantylnie przyjmujemy, że spalenie plew w sposób dosłowny przedstawia los tych (a raczej ich dusz), którzy nie wierzą w Chrystusa. To co z tego wynika w praktyce dla chrześcijan?
      .
      Wynika z tego, że mamy …zostawić tych ludzi w spokoju. To jedyny możliwy wniosek.
      Jakakolwiek kara dla takich ludzi tu i teraz jest absurdem, bo kara ma ich spotka po śmierci i nie my będziemy ją wymierzać.
      A do tego trzeba dołożyć, żeby już nie było grama wątpliwości, wielokrotnie powtarzany w Nowym Testamencie nakaz: nie do was należy pomsta, przebacz wrogowi, kochaj nieprzyjaciół.
      .
      Januszu – naucz się wreszcie czytać.
      Inkwizytorzy i konkwistadorzy nie umieli czytać tak jak ty – i co z tego wynikło?

  33. Janusz
    Janusz
    9 lipca 2016 at 05:45 - odpowiedz

    Z czego sklada sie swiat rzeczywisty ?
    Jakie sa prawa nim rzadzace ?
    Dopiero w 1997 roku fizycy kosmologii znalezli odpowiedz na pierwsze pytanie . Swiat rzeczywisty sklada sie z dwoch rodzajow skladnikow ktore nazywamy masa i energia .Te dwa skladniki sa wzajenbie rownoznaczne.
    Sa jednak dwa typy masy i energii.
    a) masa dostrzegalna (atomy ,kwarki) oraz energia
    ktora mozna zmierzyc (promieniowanie, energia kinetyczna,energia grawitacji przyciagajaca ).
    W sumie okolo 4-5% calej masy swiata
    b) ciemna masa (dark mass ) 22% calosci i
    ciemna energia (dark energy)73% calosci masy.
    Ten rodzaj masy i energii nie zostal wykryty ale musi istniec poniewaz wywiera odpychajaca sile ktora powoduje rozprezanie swiata empirycznie potwierdzone.
    To co widzimy to tylko 4-5% calosci masy.Reszta to inny rodzaj ktorego jeszcze nie potwierdzono empirycznie.
    Policzono sume calej \energii swiata i otrzymano rezultat ze jest zerem.
    Jednym z naczelnych praw fizyki jest prawo zachowania energii. To znaczy ze masa moze zamienic sie na
    energie (slawne rownanie Einsteina) ale zawsze istnieje rownowaga w tej zamianie, suma energii przed zmiana i po zmianie jest ta sama. To prawo jest nazwane prawem konserwacji energii . Z niego wynika mechanika Newtona na ktora mamy tysiace dowodow.
    Jaki sa wnioski plynace z tego nowego odkrycia.
    Zdecydowana wiekszosc skadnikow swiata nie jest jeszcze znana i jest jedna z najpowazniejszych tajemnic nauki .Ciemna materia i masa zostaly potwierzone obliczeniowo i ich skutek jest potwierdzony empirycznie ale nie wiemy z czego ta masa i energia sie sklada.
    Zwykla masa sklada sie z atomow, elektronow i kwarkow.
    Drugi wniosek jest zwiazany z problemem powstania swiata.Jesli calkowita energia swiata jerst zerem to znaczy zre nie byla potrzebna energia z zewnatrz aby powstal swiat . zero energii wystarczylo. Jeszcze nie wiemy jak to sie stalo ale wiemy ze nie potrzebne bylo stworzenie nowej energii. Na poczatku bylo zero i obecnie jest zero. Wiec swiat powstal zgodnie z prawem konserwacji energiibez cudu.
    Obecnie fizycy badaja tzw kwantowe fluktuacje w ktorej powstaje masa i antymasa ,o zerowej sumie. Inaczej mowiac powstaja masy z niczego(stanu zerowego).

Zostaw komentarz

Paste your AdWords Remarketing code here