• wtorek, 24 stycznia 2017 r.

Japońska kultura bezpieczeństwa

Oto mój nowy artykuł opublikowany w ramach monografii: Marian Kopczewski, Anna Kurkiewicz, Stanisław Mikołajczak (redakcja naukowa), Paradygmaty badań nad bezpieczeństwem, Jednostki, grupy i społeczeństwa, t. 1, Wydawnictwo Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa w Poznaniu. Poznań 2015, ISBN: 978-83-65096-18-0

Piotr Napierała

Japońska kultura bezpieczeństwa

Japonia jest krajem położonym w wyjątkowo aktywnym sejsmicznie rejonie świata. Jednocześnie jednak jest to kraj zamożny, a więc nie całkiem bezradny wobec wyzwań rzucanych człowiekowi przez żywioły. Niniejszy artykuł ma na celu przedstawienie charakterystycznych cech japońskiego podejścia do zapewnienia bezpieczeństwa populacji swego kraju. Ponieważ kraje nawiedzają często trzęsienia ziemi, uderzenia niszczących fal tsunami i tajfuny (te ostatnie zwykle uderzają w Japonię tylko swymi „ogonami”, koncentrując siły na Filipinach), Japończycy mają reputację ludzi odważnych i zorganizowanych, niczym niewzruszonych i zdyscyplinowanych, oraz przygotowanych na najgorsze. Czasem przypisywano to buddyjskiej fascynacji tym co ulotne, lub wiązano z pewną pogardą życia ukształtowana na tym tle kulturowym. Z drugiej strony japońska wielka zdolność radzenia sobie z przeciwnościami przypomina nieco podejście charakterystyczne dla Holandii, kraju z którym Japonia utrzymywała długo kontakty, choć owe kontakty raczej na pewno były niewystarczające, by podobieństwo było czymkolwiek nieprzypadkowym. To, co Rusell Shorto pisze o Holandii, w swej książce: „Amsterdam. Historia najbardziej liberalnego miasta na świecie”, odnośnie socjologicznej i historycznej nieprawdziwości anglosaskiej legendy o chłopcu, który zatknął dziurę w tamie, i trzymał go tam tak długo, aż nie nadeszła pomoc, i spostrzeżenie Shorto, że w prawdziwie holenderskiej bajce bohaterem byłby raczej zespół ratowniczy, lub jego kierownik , równie dobrze pasowałoby do Japonii. Holenderska czujność i spodziewanie się na wszelki wypadek najgorszego, przypomina nieco podejście Japońskie.

Japońska grzeczność tak nieprzenikniona czasem dla Zachodu ma swoje korzenie w niepisanym kodeksie samurajskich zasad: Bushidō (武士道 bushi-dō?, droga wojownika), który zawiera w sobie elementy konfucjanizmu, buddyzmu zen oraz rodzimej religii shintō. Kodeks kładzie nacisk na odwagę, prawość, umiłowanie sprawiedliwości i współczucie; jak w filmie Akiry Kurosawy: „Siedmiu samurajów”, gdzie siedmiu bushi decyduje się na nieodpłatną obronę rolników przed łupieżczym najazdem zbójów. Kodeks nakazuje też uprzejmość, z naciskiem na skłonność do poświęceń. Europejczyków dziwi np. zwyczaj składania parasola przeciwsłonecznego na czas rozmowy z kimś, kto takiego nie posiada, by dzielić z nim niewygodę przebywania pod silnym promieniowaniem, ponieważ w Europie dzieli się wygody a nie niewygody. Skłonność do poświęceń towarzyszy tu ustawicznej czujności (zarówno riposty, jak i akcji), równie dobrze widzianej u samuraja.
Japonia przeszła wiele trudnych chwil, nie tylko w związku z naturalnymi katastrofami. Do dziś pozostaje Japonia jedynym krajem, na który zrzucono bombę atomową. Do dziś także ewentualna (czasem bardzo duża) sympatia narodu do USA bywa utrudniona przez traumę Hiroszimy i Nagasaki (która znalazła swój wyraz w filmach o zmutowanym postatomowym potworze Godzilli kręconym od 1954 roku). Wiele wieków wcześniej w Japonii popularne były opowieści o gigantycznym sumie Namazu, który ruchami ogona wywoływał stale tajfuny (aż ujeździł go bóg Takemikazuchi), tym „prawdopodobniejsze”, że właśnie ogony tajfunów uderzają w Japonię, główną energię skupiając na Filipinach .

Według Andrzeja Kurkiewicza Powinniśmy wyróżnić trzy stadia optymalnego zarządzania kryzysowego: planowanie, reagowanie, odnowa . Zaś według Eriki Hayes James i Lynn Perry Wooten stadiów jest pięć :

1. Wykrycie zagrożenia (Signal detection)
2. Przygotowanie i prewencja (preparation and prevention)
3. Opanowanie kryzysu i ograniczenie szkód (containment and damage control)
4. Odnowa (recovery)
5. Nauka – tj. Próba przygotownaia się na przyszłe kryzysy (learning)

By wykryć zagrożenie, potrzebna jest wiedza i nauka. Dwa rejony świata dokonały przełomu w badaniach nad przyczynami i wykrywaniem trzęsień ziemi. Japonia jednak nie należała do żadnego z nich, mimo pewnej innowacyjności myślenia widocznego już w XVII wieku. Jednak rejony, o których tu mowa to Chini i Portugalia. Przynajmniej od upadku Cesarstwa Rzymskiego (V wiek n.e.) aż po XVII wieku Chiny były najważniejszym centrum nauki i wiedzy technicznej na świecie. Jeremy Needham zadał sobie trud ocenienia i porównania wkładu Chin i Zachodu w rozwój nauki. W obszarze nauki przedgalileuszowej, w tym zwłaszcza w astronomii i kosmologii przyznaje zwykle pierwszeństwo Chinom . Chiny były wolne od niechęci wobec leków mineralnych, z którą za Zachodzie musiał walczyć Paracelsus , rozwinęły sejsmologię do poziomu na tyle wysokiego (wynalezienie sejsmografu), że dopiero w XVIII wieku Zachód je przegonił. Podobnie było w kwestii przemysłu metalurgicznego, np. produkcji żelaza. Jednocześnie jednak geometria Euklidesowa, choć dotarła do Chin ok. XIII wieku, zakorzeniła się tam dopiero dzięki jezuitom w XVI i XVII wieku . Chińczycy wiedzieli wcześniej o korpuskularno-falowej naturze światła. Stworzyły też drogę awansu dla naukowców skromnego pochodzenia. Jeszcze w 1675 roku Rosjanie prosili Chińczyków o przysłanie architektów do budowy mostów. Chinach prawdopodobnie niewolnictwo ograniczało się do służby domowej , więc ten hamulec postępu (masowa praca niewolnicza versus technika.

W 1755 roku miało miejsce wielkie trzęsienie ziemi w Lizbonie, które stało do dziś jest pamiętane nie tylko jako wielka katastrofa, która nadwątliła europejską wiarę w Boga (miało miejsce w dniu Wszystkich Świętych, a większość ofiar zginęła w wypełnionych po brzegi kościołach ultrakatolickiej stolicy portugalskiej), ale też jako przykład zarządzania kryzysowego ponad 200 lat przed ukuciem tego terminu. Jego pomysłu były nowe dzielnice i szerokie ulice, umożliwiające lepsze oświetlenie, wentylacje patrolowanie przez siły porządkowe i skuteczniejszą walkę z ewentualnym pożarem. Budynki oparte zostały na drewnianym elastycznym szkielecie wbudowanym w fundamenty. Wszystkie budynki miały odrębne murowane. Ustandaryzowane zostały rozmiary i wgląd fasad, okien, drzwi i ozdobnych płytek, by umożliwić masową produkcję tych elementów. Inną nowością było wprowadzenie do Lizbony stylu budowlanego z Europy Środkowo-Wschodniej, a konkretnie tzw. pruskiego muru, który w tej części Europy gdzie występuje powszechnie, służy celom zdobniczym, lecz w przypadku planu Pombala, chodziło o względy praktyczne .

Japonia, kraj o wyjątkowej aktywności sejsmicznej długo pozostawała igraszką w ręku żywiołu, co częściowo zmieniło się w zasadzie dopiero w XX wieku. Podobnie jak Amerykanie, Japończycy gustują w powieściach i filmach katastroficznych. Wystarczy wspomnieć choćby: „Zatonięcie Japonii” Sakyo Komatsu z 1973 roku, opis fikcyjnej wielkiej katastrofy, gigantycznego trzęsienia ziemi, i potopu, o tyle przekonywujący, że autor fikcję podbudował teorią naukową o ruchu kontynentów. Elektrownie atomowe wystartowały w Japonii z opóźnieniem z powodu hiroszimskiej traumy . Japonia ma długą „tradycję” potwornych katastrof. Wielki trzęsienie ziemi w Tokio epoki Edo (1657) zabiło ponad 100.000 osób .

Japońskie katastrofy maja mocny wpływ na świat polityki. Jedyny, od 1948 roku lewicowy premier Murayama Tomi’ichi sprawował urząd w latach 1994-1996. Murayama był politykiem Partii Socjalistycznej, i co charakterystyczne dla tej partii, przeciwnikiem sojuszu z USA, i pacyfistą. Udało mu się zdobyć popularność dla swojej partii, lecz jego rząd jednak miał wyjątkowego pecha, ponieważ w 1995 roku doszło najpierw do silnego trzęsienia ziemi w Kobe, a potem do zamachu gazowego w tokijskim metrze dokonanego przez buddyjsko-hinduistyczną sektę religijną. Wtedy władza wróciła do Partii Liberalno-Demokratycznej, czyli do konserwatywnej prawicy .
W latach 2009-2012 władzę w Japonii dzierżyła nowopowstała Partia Demokratyczna. Pierwszy premier z jej ramienia Hatoyama Yukio usiłował – jak wcześniej socjaliści – osłabić sojusz z USA, obiecując likwidację bazy US Army na Okinawie. Jednak z czasem zmienił zdanie i uznał, że baza jest niezbędna dla bezpieczeństwa narodowego, przez co stracił wiarygodność w oczach wyborców. Niepowodzenia jego dwóch następców w walce ze skutkami tsunami i z pobudzaniem pogrążonej w zastoju gospodarki, spowodowały powrót konserwatywnej PLD władzy w 2006 roku z Abe Shinzō jako premierem.

W roku 2011 roku Japonia przeżyła dotkliwie katastrofę elektrowni atomowej Fukushima II, zwanej tak od prefektury o tej samej nazwie Fukushima. Akcja ratunkowa ibnazyła ukrytą nieskuteczność służb japońskich i niewidoczną zwykle niekompetencję . Okazało się, ze podwładni nie raportowali ważnych informacji i nie zgłaszali własnych rozwiązań przełożonym ze względu na paraliżujący strach przed autorytetami, głęboko zakorzeniony w japońskiej kulturze. Podobne problemy zdarzały się już wcześniej; fałszująca raporty latami firma TEPCO dowiedziała się o problemie od zatrudnionego amerykańskiego eksperta, który nie bał się wystąpić z krytyką własnej firmy . Japończycy zwykli też dumnie odmawiać pomocy zagranicznej, jak to robiły np. japońskie linie lotnicze mimo dekady wpadek technicznych . Przypomina mi to nieco dumę prezydenta Turcji Güla, który po trzęsieniach zmieni jak długo mógł opędzał się od zachodniej pomocy humanitarnej, twierdząc, że jego kraj poradzi sobie sam.

Japończycy debatujący nad problemami typu: „czy japońskie sily moglyby odeprzec atak kosmitow nie naruszając konstytucji”, nie byli w stanie poradzić sobie z atakim przyrody i przeskoczyć własnej mentalności. Jak zauważa japonista Rafał Tomański, media japońskie np. NHK (lokalny odpowiednik BBC) są bardzo rzeczowe i umikają szerzenia paniki, chyba, że nadają na minutę przed uderzeniem Tsunami , ale już ratownicy panice ulegali. Rok 2011 oznaczał dla Japonii 75% mniej turystów niż co roku, i spadek prestiżu ich kraju. Przerażeni cudzoziemcy uciekali z kraju przed tsunami i skażeniem ze zniszczonej przez Tsunami elektrowni atomowej (stąd Japończycy przezwali ich: flyjin z angielskiego: fly – „lecieć, uciekać” i gaijin – „cudzoziemiec, obcy”) . Japończycy nie zdali także egzaminu z tego, co teoretycznie powinno działać dobrze; z rozsądku i solidarność i. Mimo zaleceń władz, i absurdu założenia iż napromieniowanie jest zaraźliwe, uczniowie i nauczyciele bali się i szykanowali uczniów ze skażonych rejonów . Wielcy pisarze Oe i Murakami zaczęli bardzo krytykować energię atomową, niebezpieczną zwłaszcza w tektonicznie niespokojnej Japonii . Zachód jednak bardziej krytykował japońską służalczość, opieszałość i niezdecydowanie, które tym silniej dały o sobie znać, że miały miejsce w Japonii, kraju, który teoretycznie powinien działać lepiej niż szwajcarski zegarek; tak przynajmniej ujmują sprawy zachodnie stereotypy na temat kraju kwitnącej wiśni.

Jako uczniowie Zachodu od półtora stulecia, Japończycy wydają nam się bliżsi niż Chińczycy, którzy zawsze „wiedzą lepiej”, chyba, że już nie mają pola manewru i wtedy słuchają co Zachód ma do powiedzenia. Przez „bliżsi” rozumiemy często – bardziej indywidualistyczni. Tymczasem według niektórych badaczy Japończyków cechuje jeszcze ściślejszy kolektywizm niż ludność Chin, a to z powodu licznych katastrof naturalnych (tsunami, trzęsienia ziemi, tajfuny), które ponoć wymuszają ustawiczny stan kolektywnej mobilizacji i współpracę . Można by jednak spytać, dlaczego by tak miało być skoro u żyjących w podobnym otoczeniu Neapolitańczyków sprawa ma się zupełnie odwrotnie; przeciwności ze strony kapryśnej i okrutnej przyrody (terra di lavoro – „ziemia pracujaca” tj. trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów) tradycyjnie zniechęcały ich do pracy, mimo iż pod względem genetycznym Neapolitańczycy byli w dużym stopniu spadkobiercami energicznych Greków. W swych „Satrykach”, Petronius opisywał typowe także dla XVIII-wiecznego czy dzisiejszego Neapolu zwyczaje; spędzanie większej części życia na ulicy, całodniowe wygrzewanie się na słońcu, starania by zarobić nie pracując i okantować cudzoziemców .

Japończycy wydają się być zupełnie inni; kolektywni, mimo iż japoński indywidualizm objawia się w badaniach, które pod względem doceniania i stymulowania kreatywności sytuują Japończyków wprawdzie za Amerykanami i Europejczykami, ale przed Tajlandczykami, Tajwańczykami i Koreańczykami. Z kolei pewna przewaga nad Chińczykami, polega na tym, że Chińczycy częściej żyją w wielopokoleniowych rodzinach, które tłamszą osobowość młodych, gdyby nie przesądy rasowe i mizoginizm, można by więc uznać Japonię za społeczeństwo otwarte wg kryteriów Karla Poppera . Różnice dały o sobie znać, kiedy na fali japońskiej prosperity i światowej fascynacji japońskim zarządzaniem, japońscy przedsiębiorcy próbowali przekonać pracowników w swych fabrykach na Zachodzie do swoich metod pracy. Amerykanie w zakładach Hondy w USA nie mogli przywyknąć do śpiewania hymnu firmy, porannych apeli, wspólnych narad itd., a wydajność pracy i tak nie wzrosła. Po kryzysie 1990 roku, to raczej w Japonii zaczęto eksperymentować z zachodnimi metodami . Hymny przedsiębiorstw to japońska specyfika, np.: hymn koncernu Panasonic znany jako: National Panasonic zawiera takie słowa jak:

„Zjednoczmy nasze sily i umysły,
dla zbudowania nowej Japonii,
uczynmy wszytsko wsyztsko,
dla zwiekszenia naszej produkcji …”.

Janina Rubach-Kuczewska w wielu miejscach swej książki daje wyraz swemu podziwowi, dla spokoju z jakim Japończycy podchodzą do kwestii trzęsień ziemi i tajfunów. Sposób w jaki pokazują w TV symulacje działania i skutków tajfunów, jest daleki od panikarstwa. Głosy reporterów stają się lekko podniesione, dosłownie kilka minut przed uderzeniem tsunami. Dba się o klarowność i komunikatywność przekazu informacyjnego. Władze, w dużej mierze bezsilne wobec samych potężnych żywiołów (w przypadku tsunami wały potrafią zawieźć np. fukushimskie okazały się za niskie, trzęsienia ziemi mogą czasem uszkodzić nawet te budynki, które oparte są na elastycznych antytrzęsieniowych fundamentach), starają się zabezpieczyć obywateli za pomocą informacji. W konfrontacji z samym uderzeniem tsunami, obywatel jest sam, ale uświadomiony. Doskonale wie co należy robić; nie wchodzić do szaf, które mogą stać się pułapką (Japończycy unikają instalowania i kupowania głębokich, ciężkich szaf), schronić się we framudze drzwi itd. Rząd uważa, że samo ostrzeżenie obywateli wielkiego kraju jest już formą zapewnienia im bezpieczeństwa i do pewnego stopnia tak jest, choć dla narodu mniej obeznanego z niebezpiecznymi żywiołami nie byłaby ona wystarczającą. Ostatnio bardzo popularniejsze są kapsuły, z odpornych materiałów, w których skulony obywatel może przetrwać trzęsienie ziemi i powódź. Samurajska czujność nie ma wiec prawa opuścić narodu japońskiego.

Japońskie władze starają się pokazać, że los ofiar katastrof naturalnych nie jest im obojętny, symboliczne wsparcie oferuje nawet dwór cesarski, ponieważ coraz większa liczba Japończyków nie chce cesarza, który znajduje się jakby poza ich problemami i poza zwykłym życiem. Ale z drugiej strony, np. klękanie pary cesarskiej przy ofiarach trzęsienia ziemi w 1991 w Unzen-Fugen też było krytykowane jako nadmierne korzenie się przed nim. Przyjaciel cesarza od czasów szkolnych bronił go, przy okazji demonstrując japońskie konserwatywne argumenty przeciw naśladowaniu dworu Windsorów:

„…Czy dwór angielski może stanowić wzór dla dworu cesarskiego? Wykluczone! Tenno jest całkowicie odmiennego zdania! Zarówno angielski, jak i inne europejskie dwory królewskie były podatkowymi krwiopijcami wyniszczającymi kraj poprzez wojny i zdobywanie bogactw przemocą. W historii japońskiego dworu cesarskiego nic podobnego się nie wydarzyło. Japońska dynastia jest łagodna i spokojna. Również w jej historii zdarzały się polityczne spory, ale dla narodu był to zawsze byt transcendentny. Pełnił rolę strażnika kultury …”.

Czas pokaże, czy Japończykom uda się odzyskać renomę narodu, który dobrze sobie radzi z katastrofami naturalnymi, jak na razie tylko ich hart ducha w obliczu kryzysu został potwierdzony.

2000px-Naval_Ensign_of_Japan.svg
dawna flaga imperialna, obecnie Morskich Sił Samoobrony czyli Marynarki

BIBLIOGRAFIA:

• Chłędowski, Historie neapolitańskie, Państwowy Instytut Wydawniczy Warszawa 1959.
• Guillain R., Japonia. Trzecie mocarstwo, przeł. Adam Galica, Książka i wiedza Warszawa 1972.
• Jabłonowski M., Smolak L. (red.), Zarządzanie kryzysowe w Polsce, Akademia Humanistyczna im. Aleksandra Gieysztora Pułtusk 2007.
• Jelonek, A.W., Jednostka i społeczeństwo w Azji Wschodniej, Toruń : Wydawnictwo Adam Marszałek, 2007.
• Kobayashi Y., Fritz M., Księżniczka Masako – uwięziony motyl, Bellona Warszawa 2006.
• Napierała P., „Działania markiza de Pombal po trzęsieniu ziemi w Lizbonie (1755) jako przykład zarządzania kryzysowego „avant la lettre”, w: A. Gałecki, A. Kurkiewicz, S. Mikołajczak (red.), Infrastruktura krytyczna w procesie zarządzania w sytuacjach kryzysowych, Wydawnictwo Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa Poznań 2014, s. 433-444.
• Needham J., Wielkie miareczkowanie. Nauka i społeczeństwo w Chinach i na Zachodzie, PIW Warszawa 1984.
• Rubach-Kuczewska J., Życie po japońsku, Iskry Warszawa 1985.
• Shorto R., Amsterdam. Historia najbardziej liberalnego miasta na świecie, Magnum 2013.
• Śpiewakowski A., Samuraje, przeł. Krystyna Okazaki, PIW Warszawa 1989.
• Tomański R., Tatami kontra krzesła, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA Warszawa 2014.
• Tomański R., Made in Japan, Helion Gliwice 2013.

Piotr NapierałaPiotr Marek Napierała (ur. 18 maja 1982 roku w Poznaniu) – historyk dziejów nowożytnych, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Zajmuje się myślą polityczną Oświecenia i jego przeciwników, życiem codziennym, i polityką w XVIII wieku, kontaktami Zachodu z Chinami i Japonią, oraz problematyką stereotypów narodowych. Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów. Autor książek: "Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi", "Hesja-Darmstadt w XVIII stuleciu, Wielcy władcy małego państwa", "Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie", "Kraj wolności i kraj niewoli – brytyjska i francuska wizja wolności w XVII i XVIII wieku" (praca doktorska), "Simon van Slingelandt – ostatnia szansa Holandii", "Paryż i Wersal czasów Voltaire'a i Casanovy", "Chiny i Japonia a Zachód - historia nieporozumień". Reżyser, scenarzysta i aktor amatorskiego internetowego teatru o tematyce racjonalistyczno-liberalnej Theatrum Illuminatum

Podobne wpisy

Jeden komentarz

  1. Janusz
    Janusz
    23 września 2015 at 04:59 - odpowiedz

    Pracowalem w Japonii wspolpracujac z firma elektronicznAa Hitachi ktora produkowala superkomputery.
    Zauwazylem ze Japonczycy mja fenomenalna zdolnosc szybkiego uczenia sie od innych narodow.
    Druga cecha jest planowanie daleko w przyszlosc. W USA i Europie dlugi plan to 10 lat wprzod w Japonii 100.
    Japonczycy wierza w technologie :sztuczna inteligiencje, robotyke i eksploracje przerstrzeni. W dziedziniw matematycznego modelowania dzialalnosci wulkanow sa
    numer 1 na sweiecie. Do niedawna byli tez numer 2 w produkcji i uzyciu superkomputerow .Obecnie sa to Chiny.

Zostaw komentarz

Paste your AdWords Remarketing code here