Ateizm, adeizm i boży porządek

Ateizm to odrzucenie teizmu, a tym samym boga teistów: zazdrosnego, mściwego i okrutnego narcyza, który domaga się czci i groźbami wymusza posłuszeństwo, narzucając światu swoje „porządki”: zniewolenie umysłów, autorytarną władzę, antynaukowy dogmatyzm i wszelkie inne plagi wrogie ludzkiemu (i nie tylko) szczęściu. Czy w takim razie ateiści nie powinni poświęcać więcej uwagi badaniu i burzeniu tego „porządku” albo — jeśli ów prządek akceptują — nie powinni się określać jako „adeiści” – niewierzący w boga deistów — boga hipotetycznego i obojętnego na ludzkie sprawy, z którego istnienia lub nieistnienia nie wynika nic albo bardzo niewiele? Zapraszamy do dyskusji!

O autorze wpisu:

  1. „Ateizm to odrzucenie teizmu, a tym samym boga teistów.”

    Ateizm to na pewno deklaracja, że się odrzuciło boga teistów. Ale czy do takiego odrzucenia wystarcza sama deklaracja? Psychika człowieka jest czymś bardzo złożonym, zbyt złożonym, by wierzyć tego rodzaju deklaracjom.

    Ktoś, kto uważa się za ateistę mimowolnie przeczy złożoności ludzkiej psychiki i uważa ją za coś transparentnego, przynajmniej co się tyczy tego rodzaju deklaracji. Jeżeli psychologia jest nauką, ateista jest więc na bakier z nauką.

    To samo rozumowanie można ująć w inny sposób. Proszę któregoś z PT Redaktorów, o podanie artykułu naukowego, pokazującego, że obraz mózgu „osoby wierzącej” i „ateisty” są różne. Jeżeli nauka nie uchwytuje różnic między tymi dwoma, albo wszyscy jesteśmy ateistami, albo teistami. Nikt nie może więc twierdzić, że jest ateistą, ale że jest ateistą LUB teistą. Jeżeli uchwytuje, to proszę o stosowne linki. Inaczej Państwa rozważania są niezgodne z nauką.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.