Christopher Hitchens – „Śmiertelność”, spostrzeżenia na temat książki

 
Hitchens był niezwykłym facetem. „Śmiertelność” to sprawozdanie z wizyty w Tumorowie oraz odważne, choć pozornie tylko niewstrząśnięte spojrzenie w oczy  własnej śmierci. Christopher ani przez chwilę nie wyrzeka się swoich poglądów, nie skomle ani nie użala nad sobą. Zamiast tego wciąż z właściwą sobie ironią oraz niezaprzeczalną klasą i erudycją kpi z żenujących zabobonów. W pewnym momencie żartuje nawet z medycyny alternatywnej i uśmiech mimowolnie maluje się na twarzy, kiedy pisarz prześmiewczo wypowiada się o fantastycznych właściwościach pestek brzoskwini lub otwieraniu czakramów w celu wypędzenia z ciała złowrogich mocy. Świadczy to nie tylko o nieopuszczającym Hitchensa poczuciu humoru i umiłowaniu prawdy, ale godnym pozazdroszczenia harcie ducha, z jakim facet stawia czoła własnej śmierci.Książka jest króciutka (do przetrawienia w jeden wieczór), ale naprawdę niezwykła. Smutna i melancholijna „Śmiertelność” to nie tylko świadectwo wierności swoim przekonaniom i ideałom oraz udana manifestacja myśli ateistycznej. Warto przeczytać, żeby uświadomić sobie pozorność błahych i spowszedniałych porzekadeł. Chodzi mianowicie o kontrowersyjną, lecz powtarzaną jak mantrę koncepcję, że to, co nie zabija, wzmacnia. Sam dawno przestałem wierzyć w wzmocnienie hartu ducha poprzez nieustające cierpienie i to nie tylko w kontekście osób śmiertelnie chorych. Pozwólcie, że swoją retorykę przekuję na politykę i gospodarkę, ponieważ w środowisku kapitalistów i wolnorynkowców dominuje szczególna wiara w ten idiotyczny truizm, a i sam Hitchens wielokrotnie się w tej materii wypowiadał. Kontrowersyjny i irytujący demagog pokroju Korwina – jak zresztą większość Polaków-cierpiętników – w dalszym ciągu wierzy w jakąś budującą, pokrzepiającą, szlachecką niemalże wartość cierpienia. Hitchens, zainspirowany Orwellem (nie wnikając w szczegóły odsyłam do jego biografii albo autorskich tekstów i esejów „I ślepy by dostrzegł”; „Na dnie w Paryżu i w Londynie”; „W hołdzie Katalonii”), wielokrotnie wyrzekał się przywdziewanej mu etykiety liberała i unikając niepotrzebnych nieporozumień – bez najmniejszego poczucia wstydu oraz, jak sam przyznawał, ku rozdrażnieniu swoich licznych oponentów – wielokrotnie określał się jako marksista i lewicujący socjaldemokrata.
[divider] [/divider]
Do czego piję? Rzeczą, która odróżniała Christophera od większości wolnomyślicieli i intelektualistów była niesamowita odwaga. Śmiała, nieulękła, nieustraszona oraz niesłabnąca pomimo śmiertelnej choroby gotowość na konfrontacje. Gotowość na obronę własnego zdania i wykpienia rzeczy, które wykpienia wymagają. Odkąd pamiętam Hitchens cenił intelektualną niezależność (gorąco zachęcam czytelnika do lektury fenomenalnego, lecz, niestety, nieprzetłumaczonego na język polski „Letters to a young Contrarian”) i sam był jej mężną reprezentacją. Powtarzając za Andrzejem Dominiczakiem, tłumaczem „Misjonarskiej miłości”: bez wątpienia chciał uczynić ten świat lepszym. Stąd, jak sądzę, do końca życia zacięcie bronił wartości, w które szczerze wierzył. Wypadałoby tu jednak poczynić pewną istotną uwagę: ponieważ Hitch był człowiekiem nauki oraz krzewicielem zdrowego rozsądku (żeby nie przesłodzić, niepozbawionym jednak zupełnie ludzkich przymiotów, które już tak godne pochwały nie były: zwyczajnej nienawiści, pyszałkowatości oraz częstego pijaństwa), filarem owej wiary nie była bynajmniej naiwna ufność „bez względu na wszystko”, a potrzebny, zdrowy sceptycyzm.
[divider] [/divider]
Christopher Hitchens nie miał nic wspólnego z pretensjonalnym, dętym i podniosłym mówcą przecedzonym przez kilkadziesiąt płatnych kursów retoryki, wskutek czego zawsze odnosiliśmy wrażenie, że mamy do czynienia z facetem z krwi i kości. „Created sick, commanded to be well” – w ten sposób Hitchens wielokrotnie obnażał niedoskonałości i produkcyjne defekty gatunku ludzkiego. Naszą tendencję do pobożnych życzonek, nasz nieuzasadniony gatunkowy egocentryzm czy wykształcony przez mity i kulturę sprzeciw wobec racji rozumu i wrodzonych, biologicznie zaprogramowanych instynktów. Warty wzmianki wydaje się fakt, że spośród wszystkich czterech jeźdźców to właśnie Christopher, przy wszystkich wadach i zaletach, swych upodobaniach i odrazach, wydawał się najbardziej ludzki.
[divider] [/divider]
Książkę, co nie powinno budzić najmniejszych wątpliwości, charakteryzuje cięte i gorliwe pióro (mówię zupełnie serio: styl autora na długo pozostanie niezrównany). Ze „Śmiertelności” nieustannie kipi żarzącą się pasja (Christopher, zupełnie jak ja, naprawdę kochał pisanie i słowo pisane), a właściwa autorowi nieoczywista i żartobliwa ironia jest najwyższej próby.
[divider] [/divider]
Hitch, Ty błyskotliwy draniu. Nie sądzę, że kiedykolwiek doczekamy się równie efektownych nokautów w debatach, w których tak śmiało uczestniczyłeś. I chociaż jeszcze za życia doczekałeś się mnóstwo popleczników i naśladowców, byłeś i pozostaniesz niepowtarzalny.
[divider] [/divider]
0000000001 christopher-hitchens
Piotr Bednarski
O autorze wpisu:

Sceptyk i wolnomyśliciel, który ponad zadręczenie głuchych niebios prośbami przedkłada wartość naukowych dociekań.

23 Odpowiedzi na “Christopher Hitchens – „Śmiertelność”, spostrzeżenia na temat książki”

  1. Hitchens był liberałem nawróconym z trockizmu. I sam o tym mowil. Na pewno nie był neoliberalem czyli wolnosciowcem jedynie pieniężnym. Ale liberalizm polega na wspieraniu interwencji przeciw dyktatorom i na uznaniu prymatu praw jednostki ponad religią i kulturą. He did that he did that. Lewicową propagandą niszczysz pan pamięć o tym wielkim człowieku i również wzorcowym liberale! Ten tekst uważam za skandal. Co lewica zrobila dla praw człowieka? Nic.

      1. No Hitch nie był już zdecydowanie „lewakiem”. W sumie po części aby się od tego odciąć wyemigrował do USA, gdzie zresztą oficjalnie wspierał czasem Republikanów, jeśli chodzi o politykę zagraniczną USA. Tym niemniej reszta tego eseju jest bardzo ładna, a nawet wzruszająca.

      2. Proszę koniecznie rzucić okiem na poniższe wypowiedzi:
        https://www.youtube.com/watch?v=zMTupcRri-c
        Naturalnie teraz się Pan wyprze, uznając oświadczenie Hitchens’a uzna za
        zdezaktualizowane, więc podrzucam kolejny załącznik:
        https://www.youtube.com/watch?v=mfix_e1QnbM

        Przykro mi, że w kontekście powyższych – jako spadkobierca myśli
        Woltera – nie może Pan zaklasyfikować Hitcha w Pana ulubionej politycznej
        szufladce. Chciałbym jednak wierzyć, że jest to Pańska ignorancja, a
        nie zwykła nieuczciwość. Choć Hitch wielokrotnie odnosił się do
        myśli Woltera, nigdy nie identyfikował się z nim w pełni.
        W tekście nazwałem Hitcha demokratą. Czy to również jest Pańskim
        zdaniem krzywdzące? Co do oglądu Christophera na ten ustrój – w
        „Śmiertelności”, a konkretniej rozdziale VI, Hitch wypowiada się
        następująco: „(…) I replied in the negative, saying that I had agreed
        with some arguments put forward by the great man but didn’t owe any large
        insight to him and found his contempt for democracy to be somewhat
        off–putting.”

        Ponieważ poprzedni post został zaakceptowany, a następnie usunięty pozwoliłem sobie ugrzecznić poniższy akapit:
        W dodatku te „niszczysz Pan” – wiem, że to internet, ale sam wystawia Pan
        sobie nienajlepsze świadectwo. Nie chcę uczyć Pana rzeczy, które powinni byli przekazać Panu rodzice, ale pewna kultura rozmowy byłaby mile widziana.

  2. „Cierpienie nie ma sensu! Cierpienie nie uszlachetnia!”
    To zdanie wypowiedział ksiądz Józef Tischner na krótko przed swoją śmiercią.
    Dziesięć lat wcześniej.
    .
    Jest więc chyba pewnym zawłaszczeniem twierdzenie, że taka opinia to „manifestacja myśli ateistycznej”

    1. Oczywiście, że cierpienie nie uszlachetnia. Praktycznie cywilizacja polega na tym, żeby redukować cierpienie. Od chorób i bólu, poprzez głód, biedę, …

      Opowieści o uszlachetniającym cierpieniu to powiastka dla uciemiężonych ludzi, żeby się nie buntowali.

        1. Religijność i wiara w Boga to nie są postawy, które koniecznie idą ze sobą w parze.
          Tischner był Jezusowcem, a Jezus (1) ewidentnie kontestował religijność i był (2) bardzo humanistyczny – w końcu jako jedyny z ludzi stał się człowiekiem z wyboru!
          🙂

        2. Obraz wszechmocnego Boga, stwórcy wszechświata, który tak dalece solidaryzuje się z ludzką wspólnotą, że sam się staje jej częścią – trudno o potężniejszą manifestację idei humanizmu.

  3. Dane mi było, niestety, obserwować śmierć kilku przedwojennych inteligentów, ateistów różnej zresztą orientacji politycznej. Odchodzili spokojnie, bez lęku i żalu, nie zwracali się ku religii ani wcześniej, ani tuż przed śmiercią. Ich ateizm ukształtował się jeszcze w okresie przedwojennym, w latach młodości.

    1. Nie ma prostego schematu.
      .
      Biografie kilku znanych ateistów ujawniają inny przebieg kresu ich życia.
      Wedle świadków np. Henryk Ibsen, Lew Landau albo H.G.Wells umierali w czarnej rozpaczy. Ten ostatni miał zostawić na ścianie przy swoim łóżku rysunki przedstawiające diabły.
      Wiadomo z kolei, że byli i tacy ateiści, którzy „zwracali się ku religii”. Np. matematyk John von Neumann.
      .
      życie jest skomplikowane – nie ma sensu go na siłę upraszczać

  4. NMysle ze Jacek Tabisz jest blisko prawdy o Hitchensie.
    Jako student na Oxford University Christopher byl lewicujacy o czym sam mowil .Bylo to powszechne w Oxfordzie . Po emigracji do Ameryki zmienil poglady i popieral na ogol polityke partii Republikanskiej. Taka transformacja byla i jest dosc powszechna w USA.
    Jest nawet takie powiedzenie : IF you are young and not Democrat you do not have heart.IF you are mature and not Republican you do not have brain.
    Tlumaczenie: Jesli jestes mloy i nie czlonkiem partii Demokratycznej to nie masz serca. Jesli jestes dorosly i nie Republikaninem to nie masz mozgu (rozumu).
    To dowcip ale oddajacy nieco transformacje mlodego Hitczensa z lewa na prawo.
    Jego eseje mozna znalezc w zurnalu Vanity Fair .Byl on stalym korespondentem tego pisma (columnist).

  5. Proszę także rzucić okiem na poniższe wypowiedzi:
    https://www.youtube.com/watch?v=zMTupcRri-c
    Naturalnie teraz się Pan wyprze i uzna oświadczenie Hitchens’a za zdezaktualizowane, więc podrzucam kolejny załącznik:
    https://www.youtube.com/watch?v=mfix_e1QnbM

    Przykro mi, że w kontekście powyższych – jako spadkobierca myśli Woltera – nie może Pan zaklasyfikować Hitcha w Pana ulubionej politycznej szufladce. Chciałbym jednak wierzyć, że jest to Pańska ignorancja, a nie zwykła nieuczciwość. Choć Hitch wielokrotnie odnosił się do myśli Woltera, nigdy nie identyfikował się z nim w pełni.
    W tekście nazwałem Hitcha demokratą. Czy to również jest Pańskim zdaniem krzywdzące? Co do oglądu Christophera na ten ustrój – w „Śmiertelności”, a konkretniej rozdziale VI, Hitch wypowiada się następująco: „(…) I replied in the negative, saying that I had agreed with some arguments put forward by the great man but didn’t owe any large insight to him and found his contempt for democracy to be somewhat off–putting.”

    W dodatku te „niszczysz Pan” – wiem, że to internet, ale sam wystawia Pan sobie świadectwo. Nie chcę uczyć Pana rzeczy, które powinni byli przekazać Panu rodzice, ale pewna kultura rozmowy byłaby mile widziana.

      1. Uznał Pan mój tekst za skandal, ponieważ uznałem Hitchensa za lewicującego marksistę. W odpowiedzi na zarzuty przytoczyłem więc słowa samego publicysty, które dowodzą, że moje stwierdzenie nie było wyssane z palca. W pierwszym z nich facet odcina się od etykiety liberała, uznając ją za obrazę. W drugim, całkiem aktualnym, dość wymownie deklaruje swoje sympatie wobec marksizmu:
        „…slightly misleading introduction to someone who may no longer be a socialist, but still vibbrates to marxism.”

        Wystarczy pogooglować. Oto inne wypowiedzi:
        „I still think like a Marxist in many ways. I think the materialist conception of history is valid. I consider myself a very conservative Marxist” – 2010, The New York Times.
        „I am no longer a socialist, but I still am a Marxist” – Pennsylvania 2006.

        Doprawdy wzorowy liberał.

        1. I Am no longer socialist
          to wystarczy by przejść na liberalizm. Są bowiem tylko dwa rodzaje progresywizmu głupi lewicowy i indywidualistyczny liberalny. We wszystkich istotnych kwestiach mówi jak liberał nawet jeśli dystansuje się od tego słowa. Ot dojrzał i zmądrzał życzę ci tego samego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *