Dogmatyczna walka z żywnością genetycznie modyfikowaną to szkodliwa religia. Jacek Tabisz

Wiele rozmaitych organizacji przepuszcza ataki na żywność genetycznie modyfikowaną. Często ich nacisk wieńczy wygrana. Można na przykład stwierdzić, że na terenie Unii Europejskiej żywność genetycznie modyfikowana jest w poważnym odwrocie. Tymczasem w krajach biednych pojawiła się idea propagowania genetycznie modyfikowanego ryżu, który zapewnia potrzebne do życia składniki nietypowe dla naturalnego ryżu. Jako, że wielu biednych ludzi na świecie żywi się głównie ryżem, ów pomysł z „superryżem” można uznać za bardzo humanitarny i pozytywny. Niestety, ideologia walki z żywnością genetycznie modyfikowaną wygrywa. Ta ideologia jest bezkompromisowa i dogmatyczna, w czym przypomina jakąś radykalną religię antynowoczesności. Tymczasem każda nowa technologia wzbudzała kontrowersje. Nie brakowało protestów przeciwko kolejom żelaznym, samochodom czy elektryczności. Każda z tych technologii wprowadzała też nowe zagrożenia. Przed nastaniem kolei nikt nie ginął pod kołami parowozu, przed wprowadzeniem elektryczności śmierć wskutek porażenia prądem zdarzała się tylko podczas burzy. Oczywiście żywność genetycznie modyfikowana wprowadza też różne zagrożenia, o czym mówię na filmie. Uważam jednak, że rozwój tej technologii jest szansą na lepszą dietę u biednych ludzi, na prowadzenie upraw w trudnym klimacie (a klimat się zmienia!), oraz na – w dalekiej zapewne przyszłości – podbój kosmosu. Dzięki żywności genetycznie modyfikowanej będzie można też utrzymać populację w państwach mających wysoki przyrost naturalny. Więcej mówię na filmie, ten tekst jest do niego wstępem.

Jacek Tabisz
O autorze wpisu:

Studiował historię sztuki. Jest poetą i muzykiem. Odbył dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badał kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. Te badania zaowocowały między innymi wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej, a także licznymi publikacjami i wystąpieniami. . Jacek Tabisz współpracował z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku był prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, wybranym na trzecią kadencję w latach 2016 - 2018 Jego liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.tv, natemat.pl, liberte.pl, Racjonalista.pl i Hanuman.pl. Organizator i uczestnik wielu festiwali i konferencji na tematy świeckości, kultury i sztuki. W 2014 laureat Kryształowego Świecznika publiczności, nagrody wicemarszałek sejmu, Wandy Nowickiej za działania na rzecz świeckiego państwa. W tym samym roku kandydował z list Europa+ Twój Ruch do parlamentu europejskiego. Na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzi pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami jego działalności. Jacek Tabisz jest współtwórcą i redaktorem naczelnym Racjonalista.tv. Adres mailowy: jacek.tabisz@psr.org.pl

34 Odpowiedzi na “Dogmatyczna walka z żywnością genetycznie modyfikowaną to szkodliwa religia. Jacek Tabisz”

  1. Problem z żywnością modyfikowana genetycznie jednak jest. Polega on na monopolu i patentach. Wydaje mi się że wystarczy zakaz patentowania(i likwidacja istniejących patentów) w tej branży i problem zniknie.

  2. Wszystko pięknie i słusznie brzmi. Typowa bajka.
    Gdyby tylko GMO nie była objęta patentami plus w co „nowocześniejszych” państwach byłyby zakazy patentowania oraz wprowadzania do obrotu produktu „nierozmnażalnego naturalnie i samodzielnie” to by to rzeczywiście miało sens.
    Tak jak jest, to chyba tylko Jacek może uwierzyć, że opatentowana, zmonopolizowana a nierzadko niedająca się samo-siać roślina może być jakimkolwiek rozwiązaniem, dla kogokolwiek, a zwłaszcza dla biednych….

  3. Wiele słusznych uwag Panie Jacku(zwłaszcza o wspieraniu krajów z gorszymi warunkami do upraw), nie mniej jeśli interesuje Pana moje zdanie to ja zachowuję dystans wobec GMO ponieważ nie znamy skutków długotrwałego spożywania tego typu produktów. Nie, nie chcę ich zakazywać ale moim zdaniem powinien być obowiązek informowania czy żywność jest GMO tak jak jest obecnie w UE, po prostu konsument ma prawo wiedzieć co kupuje i mieć wybór.

    1. Nie mam nic przeciwko informacji, byleby nie dokładać do tego fałszywych ideologii, że GMO to zło. A niestety obecnie ciężko to rozdzielić.

      1. Racja, niestety kiedy chodzi o takie rzeczy jak GMO, energetyka atomowa czy szczepienia to trudno nie natknąć się na bzdury.
        Jak już pisałem jestem sceptyczny ale staram się być przy tym racjonalistą.

      2. Najwyższy czas żeby ludzie zdali sobie sprawę z tego o czym pan mówi .Na stronie „listy z naszego sadu” jest ciekawy artykuł na ten temat. Polecam gorąco .110 noblistów sugeruje w swoim liście,że Greenpeace popełnia zbrodnię przeciwko ludzkości.Widziałam,zdjęcia ,biednych i schorowanych ludzi,(szczególnie dzieci)czytałam również wiele artykułów na ten temat i w zupełności się z nimi zgadzam.

  4. Z patentami nie jest aż tak źle. Pierwsze patenty Monsanto zaczynają wygasać i powoli rozwija się ruch open source gmo. Bardzo możliwe, że GMO musi przejść rewolucję open source jak kiedyś software a od niedawna open source hardware buzuje na kickstarterze. Ktoś kto się na tym nie zna (np. ja) nie jest w stanie się zorientować czy jest jakiś naukowy konsensus wokół nieszkodliwości czy nie. Jeżeli jest to nauka jak zwykle przegrywa komunikacyjnie ze teoriospiskowcami.

    1. Z patentami nie tlko jest źle czy bardzo źle. Jest dyskwalifikująco tragicznie. Nic opatentowanego, nie nadaje się na ogólnoświatową promocję postępu, a już zwłaszcza jako rozwiązanie problemu biedy i chorób dzieci. GMO to zwykły biznes, mocno reklamowany, z uwagi na słuszne obostrzenia w dostępie do możliwości kolejnego monopolizowania (niszczenia) póki co w miarę wolnego rynku jedzenia.

  5. W latach 90 Microsoft miał praktycznie 100% monopol na systemy operacyjne w komputerach. Jednak nikt nie mówił, że komputery powinny być zabronione z tego powodu.

    1. „Historia Linuksa rozpoczęła się w 1991 roku, kiedy to fiński programista, Linus Torvalds poinformował o hobbystycznym tworzeniu przez siebie niedużego, wolnego systemu operacyjnego, przeznaczonego dla procesorów z rodzin i386 oraz i486[5].”

      1. poza tym nie było żadnego monopolu, były takie firmy jak Atari, Commodore, a M$ w branży komputerów domowych praktycznie – do czasu bankructwa tychże – się nie liczył

  6. Ja się ogólnie zgadzam, tyle tylko że nie nazwałbym tego religią, ponieważ w ideologii tej nie ma odwołania do zaświatów, sfery pozagrobowej, ani pozaziemskich postaci w stylu Pana Jezusa lub Matki Bożej. To jest najzwyklejszy obskurantyzm przebrany w atrakcyjną szatkę nowoczesności.
    🙂

  7. To ciekawy temat. I posiada mnóstwo aspektów. Dobrze, że Jacek poruszył tę kwestię. Dlaczego jednak walka z GMO jest szkodliwa? Autor nie daje jednoznacznej odpowiedzi. Komu szkodzi ta walka? Ludzie mają uzasadnione, bądź nie, obawy spożywając GMO. I mówią o tym głośno. Dlaczego jednak ich akcja ma być szkodliwa? Tego nie wyczytałem z artykułu. Nie chcę się czepiać, ale instynktownie jestem przeciwny wszelkim próbom przedstawiania rzeczywistości w formacie zero-jedynkowym. To robi PIS, krzycząc, że my mamy całkowitą rację. Tak nie ma. Kategoryczność w wyrażaniu poglądów budzi we mnie podejrzliwość. Osobiście nie mam nic przeciwko GMO, tym bardziej, że stoi za tym ekonomia. Tani, zmutowany pomidor odporny na nieprzychylna pogodę i glebę będzie wypierał pomidora ogródkowego – przez to, że będzie tańszy, niekoniecznie zdrowszy. Ok. Zgoda. Ale dlaczego ci, którzy nie chcą GMO, nie moga mieć wyboru ogródkowego żarcia? To prawda, że wśród walczących zdarzają się dogmatycy i nawiedzeni kaznodzieje, ale ekstrema, z obu stron, nie tworzy rzeczywistości. Pomiędzy zerem, a jedynką jest jeszcze dużo przestrzeni.

  8. Ogródkowe żarcie będzie droższe niż GMO. Jak ktoś chce może sobie jeść pomidory z ogródka, tylko potem będzie narzekał że przez wielkie koncerny nie stać go na samochód/komputer/meble itp.

  9. Chodzi o to że przeciwnikom GMO wydaje się że naturalna żywność ma same zalety. Naturalna żywność ma podstawową wadę – jest droga, przez co ludzi którzy jedzą naturalną żywność nie stać na wiele poza nią.
    Oczywiście gra tu rolę idealizacja przeszłości – czasów gdy żywność była naturalna i żyło się wspaniale. A tak nie było. Natura to również bakterie, wirusy itp.

  10. Anty-GMO to nie jest ani religia, ani dogmatyzm.
    Prawdopodobnie jest to dla nas jedyne wyjście, ale trzeba być świadomym minusów.
    Dla mnie podstawowym minusem jest fakt, że wprowadzamy do ekosystemu bardzo silne i odporne organizmy. Ryżu czy kukurydzy nie da się zamknąć w klatkach, jak kury albo świnie.
    Wiemy z doświadczenia niektórych zamkniętych ekosystemów (izolowanych wysp), jakie skutki miało wprowadzenie do nich silnych i ekspansywnych organizmów (szczury, króliki, koty i in.)

  11. Ala Wilk (nie wiem czy nie po raz kolejny, znowu) bredzi, a ze spiskiem rosyjskim vs. GMO to już paranoja jakaś chyba.
    Po drugie – co jest drogiego w jedzeniu z własnego ogródka to już w ogóle nie ogarniam. Biorąc pod uwagę, że wymaga to tylko zakupu za parę zł nasion (i to niekiedy tylko raz, bo potem można mieć czasami własne) a potem tylko podlewania zwykła wodą (i to też nie zawsze, bo niekiedy klimat sprzyja, że rośliny rozwijają się same), to można stwierdzić, iż takie jedzenie jest praktycznie darmowe.
    Brednie o drożyźnie mogą dotyczyć tylko i wyłącznie oparcia produkcji komercyjnej o zasady upraw przydomowego 1-rodzinego ogródeczka, ale co to ma do rzeczy i jaki to ma związek.
    Problemem jest powszechne odejście od domowych ogródków, nawet u ludzi mających domki (na czym zresztą wciąż opiera się nasz piękny kraj), a nie odejście od zasad przez firmy produkujące warzywa i owoce /nie należy zapominać, że kiedy mówimy o GMO nie mówimy póki co jedzeniu zwierząt, tylko o roślinach; a kiedy mówimy o przydomowych ogródku, też nie mamy na myśli pól z jęczmieniem, rzepakiem itd., tylko warzywa i owoce stanowiące dodatki do podstawowej diety, plus ewent. ziemniaki czy ryż, które są podstawą diety i w zależności od klimatu/części planety, nadają się na przydomową uprawę, oczywiście aby wyżywić rodzinę wymagając troszkę większego ogródeczka, niż obecnie zapewniane ludziom 5m2 działeczki obok 30m2 dwupoziomego kawałka szeregówki na przedmieściach/.

    1. W materiale mówię, że komercyjna uprawa GMO w niczym nie szkodzi uprawianiu na własny użytek nie opatentowanych roślin.

      1. podział pracy to jedna z pierwszych zdobyczy cywilizacyjnych ludzkości, więc powrót do sytuacji, gdy każdy sobie hoduje żywność jest cofnięciem się do neolitu

  12. Kto „dogmatycznie” walczy z GMO? To jakiś margines. Krzykliwy, ale margines. GMO jest już powszechne wszędzie. Ludzie, w większości, nie tyle, że są przeciwni GMO – gdyż wiedzą, że taniej żywności nie można zatrzymać – ale chcą mieć wybór (rzetelne oznaczenia na opakowaniach). Po drugie obawiają się, że nawet jak spożywają rzekomo naturalnie wytworzoną żywność, to ona i tak jest GMO. Tutaj chodzi o strach przed chorobami, potęgowany przez mit, że naturalna żywność jest nam dana od Stwórcy i szkodzić nie może. W USA, przykładowo, lobby firm chemicznych i farmaceutycznych skutecznie od lat blokuje postulat społeczny, aby oznaczać żywność GMO na opakowaniach. Przed tym wymogiem broniły się niemal wszystkie znane firmy, reklamujące swoje towary jako naturalne (przykładowo, Tropicana, producent soków owocowych, albo Nuttella, budynie dla dzieci, Chobani, producent niby greckich jogurtów itd.). Powód jest jasny. Większość sprzedawanego jedzenia w USA to GMO. Postulat etykietowania opakowań, w przeciwieństwie do EU, nie został więc wprowadzony w życie. Od razu widać konsekwencje. Żarcie w USA jest paskudne. Ale bardzo tanie.

  13. Czyli co, lepiej było jak 90% ludzi mieszkało na wsi i mieli swoje przydomowe ogródki jak np. 100 lat temu?
    Jak sobie wyobrażasz pogodzenie wielkich miast z ogródkami dla każdego?

    A Rosja nie zarabia na GMO ( bo nie potrafi wyprodukować) więc z tym walczy. Tak samo przecież Rosja walczy z samochodami palącymi mało paliwa np. hybrydami – że to głupota, ślepa uliczka itp.

    1. Ja o chlebie, Ty o wodzie.
      Dziewczyno, czy Ty w ogóle potrafisz czytać ze zrozumieniem?
      mam wrażenie, że tu leży przyczyna dalszych bredni

  14. No dobrze. Skoro chcesz przesiedlić ludzi z wielopiętrowych bloków do domów z ogródkami warzywnymi to ile to będzie kosztowało i o ile wzrośnie koszt dojazdu do pracy?

    Problem z przeciwnikami GMO jest taki że oni nie wierzą w bakterie, a bakterie to przecież nie jest GMO tylko sama natura je stworzyła. Tymczasem naturalne bakterie zabiły miliony ludzi, a sztuczne GMO póki co nikogo, bo ludność świata w miarę wprowadzania GMO jest coraz większa.

    Albo to jest niewiedza, albo rosyjska propaganda.
    W interesie Rosji jest droga żywność w UE i USA oraz droga ropa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *