Iluzja 2 – kolejny z wielkich filmów o niczym.

Oto zarys fabuły Iluzji z 2013 roku: „…Istniejąca od wieków tajna organizacja OKO zbiera ekipę najbardziej utalentowanych, obdarzonych niezwykłymi umiejętnościami iluzjonistów i powierza im cel, którego nikt dotąd nie miał odwagi się podjąć. O grupie robi się głośno po spektaklu, podczas którego rabują bank znajdujący się na innym kontynencie, a miliony przelewają na konta ludzi obecnych na widowni. Tropem iluzjonistów rusza agent FBI, przekonany, że za ich działalnością musi kryć się coś więcej. Nie jest on jedynym człowiekiem, który chce poznać tajemnicę grupy, która przygotowuje się do realizacji bezprecedensowego planu…”.

ilu

Iluzja, Iluzjonista, Incepcja… Iluzjonista to przynajmniej dobrze zagrany film przez Rufusa S i Paula Giamattiego, ale sztuczki głównego bohatera są po prostu niemożliwe. Szkoda dobrych aktorów jak Woody H, Michael C i Morgan F do takich filmidł, w których bohaterowie zachowują się jak sypiące bon motami cyborgi. Czy filmy naprawdę muszą być o niczym? O sztuczkach, trickach niemożliwych do przeprowadzenia w realu? Czy ludzkość jest tak znudzona, że takie tematy są elektryzujące? Coraz mniej filmów o jakimś społecznym kontekście, coraz więcej bajek dla dorosłych. Honor kina ratują ambitne seriale jak Sopranos czy Rome. Rozumiem filmy o robotach-androidach jak Her czy Ex Machina, ale film o sztuczce? Żeby to jeszcze do czegoś prowadziło jak w serialu „Mentalista”… Czy zmierzamy do mentalności chłopa pańszczyźnianego, którego cały świat był magią? A może nigdy nie opuściliśmy tego świata? Czy ludzkość dziecinnieje? Taki mały wstęp do dyskusji.

Przy okazji przypominam mój dawniejszy klip na trochę inny temat:

Pozdrawiam
PN

O autorze wpisu:

Piotr Marek Napierała (ur. 18 maja 1982 roku w Poznaniu) – historyk dziejów nowożytnych, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Zajmuje się myślą polityczną Oświecenia i jego przeciwników, życiem codziennym, i polityką w XVIII wieku, kontaktami Zachodu z Chinami i Japonią, oraz problematyką stereotypów narodowych. Wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów w latach 2014-2015. Autor książek: "Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi", "Hesja-Darmstadt w XVIII stuleciu, Wielcy władcy małego państwa", "Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie", "Kraj wolności i kraj niewoli – brytyjska i francuska wizja wolności w XVII i XVIII wieku" (praca doktorska), "Simon van Slingelandt – ostatnia szansa Holandii", "Paryż i Wersal czasów Voltaire'a i Casanovy", "Chiny i Japonia a Zachód - historia nieporozumień". Reżyser, scenarzysta i aktor amatorskiego internetowego teatru o tematyce racjonalistyczno-liberalnej Theatrum Illuminatum

  1. Polecam serial „Most nad Sundem”, a z filmów to może „Interstellar”. 🙂
    A widziałeś, jak przy szabacie dziennikarka telewizji narodowej przy pomocy odpustowego iluzjonisty, spektakularnie upodobniła się do Pana Jezusa? 😉

  2. Dobre zagajenie tematu! Moim zdaniem wyobraźnia się przydaje, sztuka nie musi być realistyczna, ale co do Twojej refleksji na temat filmów o sztuczkach pełna zgoda.

  3. Amerykańskie filmy nie są po to, żeby zachwycać sztuką, przesłaniem itp, tylko żeby zarobić. I tyle. Dlatego rzadko pojawią się coś wartego zobaczenia. Najczęściej są to filmy w stylu dla każdego coś, no i w jednym filmie jest strzelanina i brawurowy pościg, i romantyczna wstawka o miłości głównego bohatera (zbawcy świata, czyli USA) do lokalnego kopciuszka. Itd. seen one — seen all.

    1. Jest bardzo wiele amerykańskich ambitnych filmów i europejskich kiepskich więc nie zgadzam się z tym generalizowaniem. Ja tu nie wojuję z Hollywood tylko z bezsensownymi tematami. Np nie mam nic przeciwko avengersom czy spidermanowi mam coś przeciwko poważnym aktorom w iluzorycznych filmach gdzie niepoważne rzeczy są traktowane poważnie

  4. W telewizji liczy się oglądalność, więc programy dostosowywane są do większości, a większość jest głupia, co muszę stwierdzić ze smutkiem po raz kolejny. Mało robi się dobrych programów i filmów, bo wzrasta zapotrzebowanie na mityczne stwory, dziwaczne potworki, elfy, hobbity, wampiry, pojedynki magicznymi mieczami, rzucanie klątw i odczynianie uroków. Nie brak na świecie mądrych ludzi, ale dla nich wystarczyłyby ze dwa kanały. Mamy ostatnio wręcz wysyp jakichś fabularyzowanych komiksów w stylu science fiction, ale z bardzo małą domieszką „science”. Dużo bajkowego, potwornie infantylnego fantasy, smoków, królów, trolli, księżniczek, rycerzy. Moda ostatnich lat to absurdalnie głupie filmy, seriale, „sagi” o wampirach, wilkołakach itp. Nudy i bzdury w ponurej scenerii, ciemne ubrania blade twarze, krew i absurdalnie durne sytuacje. Zapewne łatwo się to kręci i wbrew pozorom wcale nie trzeba wielkiej wyobraźni, by masowo produkować takie historyjki. Z drugiej strony sensacyjne mordęgi, gdzie mnóstwo „przenudnych” pościgów samochodowych przy hałaśliwej muzyce, chaotycznej strzelaniny i nierealnego mordobicia. Coraz więcej też scen do wykorzystania przez przestępców, jak kogoś torturować, prześladować, wymusić okup, okraść. Trudno znaleźć normalny film obyczajowy, przy którym można by spokojnie posiedzieć, pośmiać się i odpocząć, choć jednak się zdarzają.

  5. Zgadzam się zasadniczo z treścią artykułu, choć z wymienionych 3 filmów, muszę przyznać, że dwa mi się podobały- miały to coś, co powodowało, że fajnie je się oglądało. Iluzjonistę cenię za klimat, natomiast Incepcję za pomysł. Natomiast z podobnych filmów za kompletną klapę uważam „Prestiż”. Film bardzo podobny do iluzjonisty, z początku nawet ciekawy, ale z kompletnie nierealistycznym (a przez większość część filmu zapowiadał się na realistyczny film) i nielogicznym zakończeniem. Idealnie pasowałby do tego artykułu.

    btw Też uwielbiałem serial „Rome”.

  6. Jest źle, ale nie tragicznie. Większość krytyków nie zostawia na filmie („Iluzja” 2013) przysłowiowej suchej nitki. Widzowie w Polsce też wypowiadają się po forach krytyczne i choć film w tygodniu premiery był „królem weekendu (100 tys. widzów) to jednak daleko mu, by znaleźć się to top100 filmów z największą widownią w naszym kraju.
    Na marginesie: bardziej martwi mnie, że Wy to oglądacie 😉

  7. Film nie jest o niczym tylko o grupie iluzjonistów, którzy będą musieli udowodnić swą niewinność i pokonać dawnego wroga. Natomiast nie widzę najmniejszego sensu pisania takich artykułów jak powyższy. Ale każdy spędza czas na swój sposób: jeden rozerwie się w kinie inny napisze tekst o tym czego nie lubi (bo wszyscy muszą o tym przecież wiedzieć!).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.