Miłego Dnia Bluźnierstwa! Joanna Hańderek i Andrzej Dominiczak

 

Obchodziliśmy niedawno Dzień Bluźnierców. W związku z tym Andrzej Dominiczak i Joanna Hańderek zastanawiają się, czy oskarżenie o bluźnierstwo nie jest czymś zupełnie już archaicznym i wręcz dziwacznym w naszych czasach. Ale skoro część ludzi żyje z wyobraźnią w stylu retro, to jakie znaczenie ma dziś bluźnierstwo? Czy chodzi tylko o rzekome obrażanie osób utożsamiających się niesłusznie i w całości z daną ideologią religijną, czy też o coś znacznie więcej? 

O autorze wpisu:

Studiował historię sztuki. Jest poetą i muzykiem. Odbył dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badał kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. Te badania zaowocowały między innymi wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej, a także licznymi publikacjami i wystąpieniami. . Jacek Tabisz współpracował z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku był prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, wybranym na trzecią kadencję w latach 2016 - 2018 Jego liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.tv, natemat.pl, liberte.pl, Racjonalista.pl i Hanuman.pl. Organizator i uczestnik wielu festiwali i konferencji na tematy świeckości, kultury i sztuki. W 2014 laureat Kryształowego Świecznika publiczności, nagrody wicemarszałek sejmu, Wandy Nowickiej za działania na rzecz świeckiego państwa. W tym samym roku kandydował z list Europa+ Twój Ruch do parlamentu europejskiego. Na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzi pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami jego działalności. Jacek Tabisz jest współtwórcą i redaktorem naczelnym Racjonalista.tv. Adres mailowy: jacek.tabisz@psr.org.pl

43 Odpowiedzi na “Miłego Dnia Bluźnierstwa! Joanna Hańderek i Andrzej Dominiczak”

  1. Jeszcze się chyba nie zdarzyło, żeby po kilku dniach wyświetlania nowego materiału pod rozmową z moim m.in. udzialem nie było żadnego komentarza. Czy to jest tak, ze w stu procentach wyczerpalismy zagadnienie? Czy powiedzieliśmy wszytsko, co na temat bluźnierstwa można powiedzieć? Czy może to nikogo nie interesuje? Z naszej lub nie naszej winy! Cieszyć się powinniśmy czy marwtić? 

  2. Materiał nie budzi zastrzeżeń, przeciwnie – jest 1 klasa! Sam zerkałem czy coś ktoś tu komentuje i też się zastanawiam co tak cicho? Moze w sprawie bluźnierstw jesteście z panią Hańderek zbyt jednomyślni i przez to nie rozpalacie dalszej dyskusji?

  3. Pewne przepisy i normy stanowią spadek, który otrzymaliśmy po naszych przodkach. Nie zawsze, to prawda, ten spadek przystaje do rzeczywistości (do "aktualnej rzeczywistości", że tak powiem), ale czy jest to powod, aby go odrzucać? Dyskutanci zdają się milcząco zakładać, że jest to wystarczający powód. Na podobnej zasadzie należałoby zniszczyć wiele innych reliktów przeszłości. Można likwidować relikt, który jest wyrażnie szkodliwy – komu jednak szkodzi paragraf "o obrazie uczuc religijnych", bądący i tak piątą wodą po kisielu, biorąc pod uwagę surowość i srogość dawnych paragrafów i kar? Są tysiące tematów, na które się wypowiada artysta – czy musi się koniecznie wypowiadać nt Chrystusa lub Biblii? Co powiemy o dziecku, które w szkole – kierując się swoimi estetycznymi upodobaniami i artystycznymi ciagotami (czy dziecko nie może byc artystą?) – odrzuci tradycyjną zasadę gramatyczną, każącą jedne wyrazy pisać przez "ó", inne zaś przez "u"? Dlaczego nie odrzucić tej zasady, albo dać możliwość piszącemu swobodę decydowania, ktorej z tych dwóch liter użyje w pisanym przez siebie zdaniu? Można podac wiele takich przykladów. Problem bluznierstwa jest więc częścią ogolnieszego zagadnienia, dotyczy pytania o stosunek do tradycji i przeszlości.

    .

    Podam przy sposobności pewien argument za utrzymaniem pojęcia bluznierstwa w naszym systemie prawnym. Otóż, żyjemy w Polsce dzięki pracy wielu pokoleń naszych przodków. Rodzi to pewne zobowiązanie wobec ludzi, którzy nierzadko poświęcili swoje życie, aby istniał kraj, w ktorym my żyjemy. Musimy więc zadać sobie pytanie: "w jakim kraju chcieli lub chcieliby żyć nasi przodkowie?", "jakiej Polski by chcieli". Rzetelna odpowiedz na to pytanie pozwala na wniosek, że nie życzyliby sobie Polski, w której można by np. bezkarnie drzeć Biblię – nie takiej Polski życzyli sobie i nie za taką umierali (innymi słowy: może nie oddawaliby chętnie życia, gdyby wiedzieli, czym miałaby być Polska stworzona na modłę niektórych racjonalistów). To zobowiązanie (jak każde inne zobowiazanie) stanowi pewne ograniczenie dla naszej wolności. Obawiam się, że Dyskutanci występują w roli zwolenników fikcji – tej fikcji jaką jest wolność niczym nie ograniczona.   

       

    1. Skąd przekonanie, że mamy jakieś zobowiązania wobec przodków? A jeśli  kłamstwo przyjąć za prawdę (że jesteśmy zobowiązani wobec przodków), to wobec ,których przodków i skąd wiadomo , że zobowiązani  akurat wobec bogobojnych przodków?  Uważam, że zobowiązania jedynie wobec siebie oraz wobec przyszłych pokoleń. 

      1. Istniejemy dzięki poprzednim pokoleniom i to rodzi dług wdzięczności. Historia daje nam zaś calkiem konkretne wyobrażenie o tym, jak wyobrażali sobie Polskę nasi przodkowie. By nie sięgać daleko: gdyby Orlęta Lwowskie wiedziały, że Polska, za którą walczą, okaże się Polską Kiszczaka, Jaruzelskiego, Michnika, Urbana, Wojewódzkiego, Kijowskiego, kodziarzy,  Palikota, Nowickiej, Lisa, Cimoszewicza, Kalisza, Kwaśniewskiego, Platkowej, Bratkowskiej, Tuska, Petru, Kopacz i Schetyny i im podobnych, zapewne uznaliby, że nie warto za taką Polskę przelewać krwi. A więc modelując Polskę, która istnieje dzięki ofierze krwi naszych przodków, powinniśmy respektować ich ideę Polski. 

        1. Ale z tego, że dali nam życie nie wynika, że teraz my z wdzięczności mamy żyć ich życiem. Oni na ile mogli żyli własnym życiem, walczyli o prawo do własnego życie i o to żebyśmy my teraz mogli żyć po swojemu -oni walczyli nie po to żebyśmy teraz musieli żyć ich życiem lub żyli wręcz za nich Żyć czyimś  życiem do tego  tylko po to, żeby samym sobie pokazać że jacy to umiemy być wdzięczni i pamiętliwi, że aż wyrzekamy się życia własnego na rzecz życia minionego Podobnie przyszłe pokolenia też muszą żyć nie naszym lecz własnym życiem i tylko w tym musimy im pomóc, by mogły  żyć sobą nie oglądając sie na nas kiedy  nie będziemy istnieć.  

        2. A możesz Elasp napisać za konkretnie którym okresem z historii Polski tak tęsknisz że dzisiejsza lewacka UE wydaje się przy tych złotych czasach piekłem?

          BO prawica ciągle nadaje jak to teraz jest źle a kiedyś było lepiej tylko nie potrafią napisać kiedy konkretnie było lepiej niż dziś pod rządami lewaków z UE

  4. Nie jestem wielkim fanem, zakazu bluźnierstwa, ale też nie bardzo potrafie zrozumieć po co obrażać uczucia religijne? Nic z tego nie wynika.
    Na rzeczowy dialog to zamyka. Kapitał społeczny jest przez to niszczony. Nikogo to do niczego nie przekona.
    A przy tym jest to zachownie mało wyrafinowane.
    Miarą inteligencji oraz humanistycznej wrażliwości jest moim zdaniem umieć powiedzieć swoją prawdę tak, by nikomu nie sprawić przykrości (albo sprawić jak najmnijszą) i nie pozwolić zwątpić o swojej życzliwości.
    Kiedyś w dyskusjach (głównie z katolikami) nie baczyłem zbytnio na uczucia adwersarzy (u katolikow jest bardzo dużo świętości, więc co rusz nadarza się obraza) ale po pewnym czasie przekonałem się, że nic pożytecznego z tego nikt nie ma. Teraz się tego nawet wstydzę.
    Z bluźnierstwem jest jak z pijaństwem – nie ma sensu tego zakazywać, ale jeszcze mniej ma sensu praktykowanie tego.
    .
    A przy okazji to chętnie bym posłuchał dykusji o "uczuciach ateistycznych" i jak wygląda obraza tychże. Ateiści wypowiadając sie o "blasphemy law" często argumentują, że jest ono dyskryminujące, bo nie chroni uczuć ateistów.
    Kiedyś uważałem to za dziecinny argument, coś jakby np. mężczyźni domagali się prawa do darmowych mamografii piersi na równi z kobietami. Wiadomo że nigdy nie skorzystają, ale sprawiedliwość być musi!
    Wydawało mi sie to głupie, ale ostatnio zauważam, że jednak ateiści się czasem też gorszą słysząc pewne opinie albo żarty.

    1. Pani Tomku, jak Pan może zauważył, rzadko wypowiadam się grubiańsko lub wulgarnie i nikogo do tego nie zachęcam.Jednak bluźnierstwem, zdaniem wyznwaców takich lub innych religii moze bć niemal wszytsko. Proszę zobaczyć komentarze pod rozmową z prof. Obirkiem na temat nieistnienia piekła. Bardzo często za bluźnierstwo uznawane są niewinne żarciki, takie np. jak moja dawna zartobliwa kampania na rzecz sklonowania Japa Pawła 2 (za życia). Dostalem wtedy sporo agresywnych emaili a nawet groźby śmierci. To samo było w przypadku slynnych karykatur Mahometa. A uczuć ateistycznych chyba nie ma. Bardzo się od siebie różnimy poza tym, ze nie wierzymy w niektóre mity. 

      1. Tak, zauwazyłem że nie jest pan grubiański i dlatego w swoim wpisie nie sugerowałem wcale, że to pan obraża.

        Zgadzam się też, że wiele obraźliwych reakcji ludzi wierzących (zwykle tych płycej wierzących) jest zdecydowanie na wyrost.

        Ale z drugiej strony ateiści też mi zarzucają czasem obrazę (myślę, że na wyrost), gdy nie wyrażam sie o ateizmie z należytym szacunkiem czy nawet tylko powagą.

    2. Te wszystkie akcje "obrazoburcze" to reakcje na akcje swietojebliwych. Tam gdzie religianci trzymaja sie swoich kosciołow i tzw swiatyn to jest spokoj. A tam gdzie religianci zawłaszczaja przestrzen publiczna to od czasu do czasu ktos nie wytrzyma i "obrazi" obraz mahometa albo figurke maryski. Przykre, ale to wynik dominacji kleru, religijnej upierdliwosci i krucyfiksowej opresji. W panstwch normalnych, swieckich, nikt nie drze biblii ani innych skryptow bo i po co. Nie musi sie odreagowywac. W katolandach człowiek sie dusi od tych obsikujacych teren krucyfiksow i czarnej zarazy.

      >>  "uczuciach ateistycznych" i jak wygląda obraza tychże. 

      Najwieksza obraza w Polsce sa krucyfiksy, szczegolnie w szkołach panstwowych (w budynku koscielnym mozesz sobie powiesic milion krucyfiksow, twoja sprawa) . Jest to obraza umysłu ludzkiego. Pokaz dominacji kleru. Ludzie sie troche przyzwyczaili, bo "nia warto kopii kruszyc na kawałek drewnienka". Ale mentalnie jest to gwałt na ludzkim umysle. 

      1. Lucyanie, jasne, ze krocyfiks w miejcah publicznych jest symbolem wladzy kosicola, troche fikzycjnej, ale troche realnej. Być moze jest to mobarza rozumu i prządku demokrattycznego, ale raczej nie uczuc ateistycznych, bo takich nie ma tak samo jak uczuc religijnych. Ateistyczne mam przekonania.  

      2. Jeszcze słowko o uczuciach. Wklejam fragmencik artykułu z NIE sprzed lat. Wydaje mi się, że gdy mowa o uczuciach ateistycznych, to tak jak z uczuciami religijnymi, chodzi tylko o pretekst.

        Uczucia religijne nie istnieją. Nie ma czegoś takiego. Istnieją różne emocje i idiosynkrazje, istnieje nienawiść, gniew i odraza, uczucia, jakie zwykle określa się mianem religijnych, jeśli  występują w okolicznościach, o których mówią starożytne księgi. Niektórym z nas uczucia te niezbędne są do życia. To dlatego religia trzyma się mocno. Potrzebujemy pretekstu, by w poczuciu szlachetnego oburzenia prześladować bliźnich. W obronie świętości nie zawahamy się przecież przed niczym. Gdyby naprawdę chodziło o ludzkie uczucia, to młodociani bojówkarze wszechpolscy powinni się radować. Wszak w dniu, w którym dowiedzieli się istnieniu "bluźnierczego" dzieła, wystawa była już zamknięta. Co za ulga! Nie po to jednak powołuje się do życia religijne bojówki, by ich członkowie lub ktokolwiek inny miał się radować lub odczuwać ulgę. Nie po to pielęgnuje się religijne uczucia. Miejmy się na baczności. Nie tylko my jednak. Niech strzegą się i oni, którzy stanowią i stosują prawo: parlamentarzyści, sędziowie i ministrowie, a wśród nich minister kultury, który chętnie młodą artystkę zaprasza na kawę, gdzie prawi jej dusery i obiecuje, że "nie da jej skrzywdzić", zamiast wystąpić z projektem usunięcia z kodeksu karnego hańbiącego przepisu. Za to pan bierzesz pieniądze, panie Dąbrowski.  

      3. Negowanie uczuć religijnych (tak jak to robi Urban) jest irracjonalne. Zaklinanie rzeczywistości. A one są faktem. Mogą być uważane za głupie (bo często są głupie) i nie warte humanistycznej wrażliwości, ale są i tyle.
        .
        Jak słysze ateistę, który twierdzi, że się "dusi od krucyfiksów", to jest dla mnie jest to dowód na to, że jego ateistyczność jest skrajnie emocjonalna i prawdopodobnie będzie się on ateistycznie obrażać.
        .
        Dla mnie osobisćie krzyże w niektórych miejscach publicznych są obrazą moich uczuć religijnych. Np. w Sejmie. To miejsce nie jest godne tego, by wisiał tam krzyż.
        Myślę, że katolicy powinni starać się zrozumieć, że upowszechniając swoje symbole uczynili z nich motyw o znaczeniu ponadreligijnym, ogólnokulturowym, który funkcjonuje często w kontekstach pozareligijnych. Dlatego tak często niewierzący kompozytorzy piszą utwory o tematyce religijnej.
        Nieznalska (jeśli wierzyć jej wyjaśnieniom) użyła krucyfiksu, jako ogólnego symbolu uciemiężenia (w tym wypadku uciemiężenia męskości, ktorą miały symbolizować męskie narządy). Chodziło więc ponoć o ciemiężoną męskość, ale przeciętny odbiorca widząc penis na krzyżu (tam gdzie zwykle umieszca się Chrystusa) odczytał ten komunikat bardzo prosto: "Chrystus jest fiutem". Inna rzecz, że autorka tego dzieła na pewno nie jest taka głupia, żeby się się spodziewała, takiego opacznego odbioru swojej pracy.
        W ewangeliach Chrystus jeszcze przed swoim ukrzyżowaniem używa krzyża jako symbolu bynajmniej niereligijnego. Warto bowiem pamiętać, że krajobraz imperium rzymskiego "dusił się od krzyży". Taki był ten wspaniały antyczny humanizm.

        1. Także nie mam pojęcia czym miałyby być uczucia religijne, ale rozumiem dlaczego popisano się tego rodzaju pojęciową ekwilibrystyką. Gdyby użyto sformułowania w rodzaju: nikogo nie wolno obrażać z powodu jego przekonań, wierzeń lub czegoś w tym stylu (czyli między innymi wywoływać w nim negatywne odczucia takie jak na przykład wzburzenie), wówczas nie tylko osoba religijna mogłaby domagać się prokuratora, ba, mógłby domagać się kucharz, którego skrytykowano w niegrzeczny sposób. Powiedziałbym nawet, że to coś wyjątkowo głupiego, ale i tak dobrze, że nie wymyślili czegoś w rodzaju, że nie wolno obrażać religijnego układu nerwowego, bo to mniej więcej ten kierunek. Jeśli uczucia mogą być religijne, to pewnie uszy i wątroba także. 

        2. Duszenie sie od krucyfiksow nie ma nic wspolnego z ateizmem. To jest duszenie sie wariatami. Jak oglądasz sie dookola i widzisz trupie czaszki, amulety, nagiego faceta przybitego gwozdziami, kamyki zielone to jest to rodzaj obsesji i natrectwa, ktore prowadzą do tego ze sie boisz, ze masz do czynienia z osobami z problemami psychicznymi. Nie widze zadnej roznicy miedzy (afrykanskim) szamanem z trupią czaszką, o post-judajskim szamanem z trupem na krzyzu. Obydwaj wywolują drzeszcze i prowadzą do mysli: dlaczego musze obcowac z wariatami i cwaniakami ktorzy sie z tego wariactwa utrzymują.  Zachowaj to dla siebie, w swoim domu, wewnątrz  budynkow sakralnych, ale nie strasz ludzi w przestrzeni publicznej. 

        3. Nic ci nie poradzę na twoje irracjonalne fobie.
          Może powinienieś racjonalnie zdobyć trochę wiedzy o tym, czym dla chrześcijan jest krzyż, to wyzbędziesz się tego idiotycznego urojenia, że jest to problem psychiczny. Czasami odrobina rzetelnej wiedzy daje lepszy skutek niż leki uspokajające.
          .
          I nie kituj, że "oglądasz się dookola i widzisz", bo nawet na przeciętnej wsi stoi co najwyżej jeden przydrożny krzyż, a drugi może wypatrzysz na wieży miejscowego kościoła. Co więcej  – one zazwyczaj nie mają tzw. "pasyjki", czyli "nagiego faceta przybitego gwoździami".
          A po większym mieście to możesz się szlajać trzy godziny i na żaden krzyż nie natrafić.
          Więcej trzeźwości i racjonalności w tym temacie.
          .
          Zpewniam cię,  że uwielbiani przez humanistów Rzymianie stawiali krzyże znacznie gęściej, niż katolicy, a umieszczani na nich postacie ludzkie był znacznie bardziej realistyczne i naturalistycznie przedstawione – animacja full color i 5D – z dźwiękiem i zapachem. I jeszcze padlinożerne ptaszki jako bonusik.
          Mam więc dobrą radę na twoje lęki: pomyśl sobie, że krzyż to symbol wspaniałego rzymskiego prawa. Przeciez to jest rzymskie prawo w praktycznym działaniu.
          Czego tu się bać? Piękno antyku cię tak przeraża? Nowoczesnego humanistę?

          Wolne żarty.

          1. A co mnie obchodzą Rzymianie? Najgorsze jest to zanieczyszczenie krucyfiksami w urzędach i szkołach panstwowych. Koscioły i tzw. kapliczki to jeszcze ujdą, choc kapliczek tez za duzo. Drewno spalic, a reszte na złom. Albo wyprowadzic do kosciołow (budynkow koscielnych). Dosc sakralnej paranoi.

          2. Skoro Rzymianie pana nic nie obchodzą, to proszą zachowac równie zdrową i racjonalną obojęność wobec chrześcijan.

          3. Rzymscy Rzymianie (antyczni i obecni) mnie nic nie obchodzą poniewaz nie rozsiewają swoich krycyfiksow and jupiterow czy jowiszow w Polsce. Nie mają wpływu na Polske. Jedynie co mnie obchodzi to obecni rzymianie z Watykanu, ktorzy po płaszczykiem religii łupią Polske i dają schronienia ksiedzom pedofilom. Natomiast obecni tzw. polscy  (chazarscy?) katolicy jak najbardziej, to oni łupią Polske i zanieczyszczają swoimi symbolami, niszczą mozgi młodego pokolenia.

          1. Wymienic z nazwy nie umiem.

            Ale pan jest psychologiem, więc na pewno sam pan będzie umiał je najlepiej nazwać, jeśli tylko uświadomi pan sobie, że dla wierzącego jego religia nie jest li tylko jakąś ideologią, przekonaniem czy światopoglądem, ale ma też w sobie element relacji (z kimś ważnym i często bliskim). Może więc to rodzić emocje podobne np. do tych, które się wiążą ze złym potraktowaniem rodziców, siostry, przyjaciela, albo współmałżonka.
            Dla wielu (takich jest zapewne więcej i chyba zwykle są bardziej aktywni w protestach) religia jest rodzajem wspólnotowego dziedzictwa (wiara ojców) i emocje tych ludzi związane z religią można porównać do uczuć patriotycznych. Często są one zresztą dokładnie wymieszane (uczucia bogoojczyźniane).
            Jest to więc coś znacznie więcej, niż tylko zanegowanie czyjejś prawdy.

          2. Uczucia religije sa takie same jak uczucia kibolskie w piłce noznej. Jak wyciagniesz flage Lecha na terenie Legii W. to dostaniesz po mordzie bo obraziłes uczucia kibola Legii W. Za samo pokazanie symbolu (flagii). Jak wyciagniesz np. jakis zydowski symbol, to dostaniesz po mordzie bo to jest teren posikany przez katolika. Kibol Legii W czuje sie obrazony. 

             

          3. A to dlatego ateiści tak sie wkurzają o te krzyże! Uczucia kibolskie…
            .
            Ale mówiąc serio, to nie należy mylić prymitywnego terytorializmu urażeniem uczuć. Nawet jeśli religia służy do identyfikacji danego klanu (jak w Ulsterze, Libanie albo Bośni).
            Przecież w Iraldnii Północnej nikt nie dyskutuje o róznicach między ktolicyzmem i anglikanizmem! Mało kto je pewnie zna i rozumie.
            .
            Na mareginesie: żydowskie symbole (np. gwiazda Dawida – Mogen David) są częstym motywem w kościołach. Nie mówią o tym, że zawsze czyta sie tam żydowską świętą księgę.

    3. Na przykład jeżeli jakaś religia domaga się zakazu usuwania ciąży pozamacicznej to co? Lepiej umrzeć niż bluźnić?

      Wiem że mężczyznom trudno to zrozumieć, w końcu żadna religia nie domaga się zakazu wycinania prostaty.

       

       

      1. Pani Alu, mężczyznom to bardzo łatwo zrozuzmieć. Po to właśnie mamy rozum i wyboraźnię, by rozumieć doświadzenia, przeżycia, zjawiska, których nie musimy osobiście doświadczać. Ten modny w postmodernistycznym feminizmie separatyzm jest zupelnie absurdalny i szkodliwy, a prawo do aborcji popira procentowo niemal doakldnie tylu mężczyzn, co boet.  

          1.  Przecież tłumaczyłem ci ostatnio na ta "całkowitość", o której  mówi ten projekt polega i wtedy przyjęłaś to do zrozumienia. Pytałaś nawet dlaczego skoro mowa nie o całkowitym zakazie (tylko o  zakazie  usuwana płodów chorych – mówi się o zakazie usuwania ciąży pozamacicznej i zagrażającej zyciu kobiety) używa się slowa "całkowity". Odpowiedziałem wówczas, że zapewne ze względów "marketingowych". Mogę zacytować zarówno podane przeze mnie wyjaśnienia, jak i twoją odpowiedz.  

            .

            Dlaczego więc powtarzasz twierdzenia, o których wiesz, że są fałszywe, skoro wiesz już, że nikt w Polsce nie proponuje zakazu usuwana ciązy pozamacicznej ani zagrażającej życiu kobiety?

          2. Pytałem o relgię. Od kiedy PiS to jest religią?

            .

            Kościół Katolicki pozwala usuwać ciążę (nie tylko pozamaciczną) dla ratowania matki. Poza tym zarodek w ciąży pozamaciznej i tak jest skazany na zgładę, więc tu nawet nie ma wyboru: dziecko czy matka –  albo matka, albo nic.

          3. Widzę, że nie potrzebujesz żadnych dowodów. Wiesz swoje i już. Może podaj przykład zdarzenia w Polsce, polegającego na tym, że ciąża pozamaciczna nie została usunięta pomimo jej takiego rozpoznania. Wtedy uznam zagrożenie za realne. Ciężar dowodu spoczywa wszak na kimś, co coś twierdzi (np. twierdzi, że w Polsce ciąża pozamaciczna stanowi zagrożenie dla kobiety z przyczyn ideologicznych, albo stanowić będzie).

          4. No więc o co ten raban? 

            .

            Pogorszenie wzroku nie jest chorobą śmiertelną. Nie można stawiać na szali czyjegoś wzroku i czyjegoś życia.

            .

            (https://pl.wikipedia.org/wiki/Wyrok_Europejskiego_Trybunału_Praw_Człowieka_w_sprawie_Alicji_Tysiąc)

            .

            "20 marca 2007 Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał orzeczenie, w którym nakazał Rzeczypospolitej Polskiejwypłacenie Alicji Tysiąc 25 tys. euro zadośćuczynienia oraz 14 tys. euro na pokrycie kosztów sądowych. Trybunał przyznał zadośćuczynienie ze względu na naruszenie przez Polskę Art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka(prawo do poszanowania życia prywatnego).

            .

            Lekarze pracujący w publicznej opiece zdrowotnej uznali, że przypadek Alicji Tysiąc nie upoważnia do wykonania legalnej aborcji ze względów zdrowotnych. Orzeczenie Trybunału nie zakwestionowało tego. Podstawę zasądzonego odszkodowania stanowił fakt, że kobiecie nie zapewniono prawa do odwołania się od decyzji podjętej przez lekarzy."

            .

            Podkreślenie moje. Sam twój "lewacki" Trybunał w Strasburgu tak orzekł! 

          5. Czyli rozumiem że nie powinna być dozwolona aborcja w przypadku choroby matki? Chora czy zdrowa niech rodzi a potem się zobaczy czy przeżyje i czy będzie kaleką do końca życia?

            Cóż, racjonalizm. Prawda Panie Jacku?

             

          6. A co sądzisz Elasp o tym żeby przeprowadzić wywiady z dziećmi z Syrii których nie zatopiono w morzu wbrew postulatom polskiej prawicy? 

          7. "Czyli rozumiem że nie powinna być dozwolona aborcja w przypadku choroby matki?"

            .

            Pisz zażalenie do "lewackiego" Trybymału Sprawiedliwości, który tak właśnie orzekł. 

             

          8.  Proszę bardzo, chętnie wysłucham, co te dzieci mają do powiedzenia. Zawsze możesz się jakoś z nimi skontaktować i nagrać materiał dla "Racjonalisty", albo zaprosić je do studia, gdzie są nazywane materiały. Wprawdzie obawiam się, że jesteś na to zbyt leniwa i nieszczera w swoich pogladach (co ostanio się okazało), ale – kto wie?

            .

            Nie życzę tym dzieciom śmierci – mogą poszukać schronienia np. w Arabii Saudyjskiej. Miejsca i pieniędzy jest tam pod dostatkiem. Saudyjczycy stawiaja setki meczetów w Europie, stać ich więc jak widać na pomoc "duchową" dla uchodzców. Stać więc by ich było i na materialną.   

    1. Bluźnierstwo raczej umacnia światopogląd i co gorsza radykalizuje go.
      Na zmianę światopoglądu dużo lepiej wpływa przyjazna dyskusja.

       

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.