• wtorek, 1 grudnia 2020 r.

Młodzi z muzyką w sercach

 

Ten koncert Festiwalu LEO naprawdę mnie zaskoczył. Zawsze jest ciekawie na LEO, ale z tak wysokim poziomem młodych wykonawców jeszcze chyba się nie zetknąłem. Spotkania z młodymi muzykami pozwalają niekiedy spojrzeć zupełnie inaczej na prezentowaną muzykę – jak widzi je młode pokolenie mistrzów interpretacji, jak czyta na nowo Beethovena i jak czyni klasykami takich twórców jak Penderecki.  Na LEO grają zdolni studenci – jedni z nich znajdą swoje miejsce w orkiestrach i zespołach kameralnych, inni staną się solistami, inni wreszcie porzucą muzykę dla jakiejś innej pasji, albo dla pieniędzy potrzebnych ich rodzinom.  Rynek muzyczny zabija czasem najzdolniejszych, którzy wprawdzie pięknie grają, ale mają trudności w walce o muzyczną posadę. LEO pomaga tym wszystkim artystom, być może najbardziej tej ostatniej grupie, zatrzymując ich przy ich pięknej ścieżce przez życie.

 

 

Koncert LEO Festiwalu zatytułowany „Razem żyjemy, razem gramy” odbył się w niedzielę 3 czerwca o godzinie 11:00. Znów przedpołudniowa pora pozwoliła mi inaczej słyszeć muzykę, a było czego słuchać! Młodym muzykom, studentom Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu towarzyszyli znani muzycy NFM – skrzypek Christian Danowicz, altowiolista Michał Micker  i wiolonczelista Marcin Misiak.

 

Koncert zaczął się od jednego z największych arcydzieł w historii muzyki kameralnej i nie tylko, czyli od Kwartetu smyczkowego f-moll op. 95 „Serioso“ Beethovena. Można śmiało powiedzieć, że od czasu gdy te kameralne perły powstały żyjemy muzycznie w ich cieniu i bardzo dobrze, bo trudno o lepsze źródło dla dalszej ewolucji muzyki. W tym wykonaniu, obok młodych muzyków grał na drugich skrzypcach Christian Danowicz. Choć za pozostałe instrumenty chwyciły studentki, usłyszeliśmy bardzo męskie wykonanie, pełne ekspresji i gwałtownego ruchu. Znakomita architektura wielkiego kompozytora została oddana z dużą inwencją. Było troszkę niedopracowanych fraz, ale dzięki ekspresji, logice i sile wyrazu było to znakomite wykonanie. Zacząłem się martwić, czy po takim arcydziele w bardzo dobrym wykonaniu dalsza część koncertu utrzyma moją uwagę.

 

Na szczęście utrzymała! W Kwartecie na klarnet i trio smyczkowe Krzysztofa Pendereckiego młody klarnecista rozpoczął tak pięknie, że natychmiast wstrzymałem oddech zupełnie urzeczony. Później dołączył do niego w fantastycznym dialogu Michał Micker ze swą altówką i – już w kolejnych częściach – studiujące jeszcze skrzypaczka i wiolonczelistka pokazały najwyższą muzyczną klasę. Była to wspaniała, bezbłędna interpretacja, która spokojnie mogłaby się znaleźć na płycie i rywalizować z innymi, niestudenckimi wykonaniami tego utworu i z wieloma z nich wygrywać. Dzięki kunsztowi wykonawców mogłem wejść głębiej w dźwiękowy świat Pendereckiego, który ma w sobie jakieś echa ludowej muzyki małopolskiej, apokaliptyczne napięcie, coś sakralnego i chorałowego. Penderecki wiele razy rozczarował wyrafinowanych melomanów stając się muzycznym „kontrrewolucjonistą” i nie odcinając się od naiwności, sentymentalizmu, popularnego patosu. Kwartet był utworem wchodzącym w to stadium prostoty i dosłowności. Ale w takim wykonaniu świetnie się go słuchało i przypuszczam, że również dzięki brakowi obaw przed naiwnością w muzyce Penderecki ma zagwarantowane miejsce w historii muzyki, tej żywej historii, powracającej stale na płytach i koncertach.

 

Na koniec usłyszeliśmy Oktet smyczkowy B-dur op. posth Maxa Brucha, gdzie obok studentów zagrała cała trójka dorosłych kameralistów. Oktet jest jednym z bardziej znanych dzieł tego świetnego kompozytora, którego większość spuścizny utonęła gdzieś w cieniu Brahmsa. A szkoda, bo to piękna muzyka. Nie tylko I Koncert skrzypcowy zasługuje na tak wielką uwagę. Nie tak dawno wydano choćby jego oratorium Mojżesz, obok licznych dzieł kameralnych i koncertowych na skrzypce, znajdziemy też w firmie Naxos dwie symfonie kompozytora grane przez Orkiestrę z Weimaru, ośrodek muzyczny o wielkiej historii. CPO wydało też inne oratorium kompozytora, zatytułowane Arminius. Mamy też muzykę kompozytora na instrumenty dęte, liczne utwory chóralne, gdzieś tam mignęła mi też trzecia symfonia. Przypuszczam, że wszystkie te dzieła zasługują na więcej uwagi. Natomiast w NFM Oktet zabrzmiał przepysznie. Muzyka budowana na wielkich łukach mieniła się fantastyczną romantyczną ekspresją. Do poszczególnych części skrzypkowie zamieniali się miejscami (w tym oktecie grają aż cztery skrzypce). W ostatniej części, podobnej bardziej do koncertu skrzypcowego, solową rolę wziął na siebie z ogromnym wdziękiem Christian Danowicz.

 

Był to piękny koncert. Jestem pod ogromnym wrażeniem młodych talentów i mam nadzieję, że będę często się spotykał z ich sztuką, a niektórzy z nich zasilą szeregi solistów NFM.

Jacek TabiszStudiował historię sztuki. Jest poetą i muzykiem. Odbył dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badał kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. Te badania zaowocowały między innymi wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej, a także licznymi publikacjami i wystąpieniami. . Jacek Tabisz współpracował z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku był prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, wybranym na trzecią kadencję w latach 2016 - 2018 Jego liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.tv, natemat.pl, liberte.pl, Racjonalista.pl i Hanuman.pl. Organizator i uczestnik wielu festiwali i konferencji na tematy świeckości, kultury i sztuki. W 2014 laureat Kryształowego Świecznika publiczności, nagrody wicemarszałek sejmu, Wandy Nowickiej za działania na rzecz świeckiego państwa. W tym samym roku kandydował z list Europa+ Twój Ruch do parlamentu europejskiego. Na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzi pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami jego działalności. Jacek Tabisz jest współtwórcą i redaktorem naczelnym Racjonalista.tv. Adres mailowy: jacek.tabisz@psr.org.pl

Podobne materiały

Zostaw komentarz

Wpisz kod antySPAMowy *