Tracimy wiarę! Najnowsza religia nr 1 na świecie to brak religii!

Coraz więcej osób uważa się za ateistów, agnostyków, albo bezwyznaniowców, co potencjalnie niesie za sobą zmiany na poziomie światowym. Świeckość przybiera na sile, a ateiści i agnostycy próbują powiększyć i urozmaicić swoje szeregi.

Choć z reguły nie myślimy o kościołach w kategoriach wypadania z biznesu, to się zdarza. W marcu brytyjscy menonici, poruszeni śmiercią jednego parafianina i brakiem zainteresowania, odbyli ostatnie wspólne nabożeństwo.

Niby łatwo można przewidzieć, że prosto ubierający się anabaptyści, którzy pod względem wiary zbliżeni są do amiszów, w dobie smartfonów staną się nieistotni, ale to tylko część większej tendencji. Na całym świecie ludzie, pytani o osobisty stosunek do wiary, coraz częściej wzruszają ramionami.

Z kolei osób nienależących do żadnej religii, tzw. bezwyznaniowców, jest coraz więcej. Są największą grupą religijną w Ameryce Północnej i większości krajów europejskich. W Stanach Zjednoczonych stanowią prawie 25 procent populacji. W ciągu ostatnich dziesięciu lat bezwyznaniowcy w Stanach przewyższyli pod względem liczebności katolików, główny odłam protestantów i wszystkich „wyznaniowców” religii niechrześcijańskich.

Brak przynależności religijnej ma ogromny wpływ na to, co ludzie myślą o śmierci, jak uczą swoje dzieci, a nawet jak głosują.
Od dłuższego czasu przewidywano, że wraz z postępem technologicznym na świecie religia przestanie odgrywać kluczową rolę. Jednak wszystkie najnowsze analizy pokazują, że dzieje się to w niebywale szybkim tempie. We Francji już wkrótce większość narodu będzie bezwyznaniowa. Podobnie Holandia i Nowa Zelandia. W Wielkiej Brytanii i Australii już niebawem chrześcijanie stracą przewagę. Religia w szybkim tempie staje się mniej istotna niż kiedykolwiek, nawet w krajach, w których do tej pory miała wpływ na wszystko, od władców po granice i architekturę.

Bezwyznaniowcy nie przejmują jednak Ziemi już w tym momencie. W wielu częściach świata, zwłaszcza w Afryce Subsaharyjskiej, liczba wierzących rośnie tak szybko, że w skali światowej liczba bezwyznaniowców zmniejszy się za 25 lat. Jak określił to jeden z naukowców, świat zaczyna dzielić się na “laicyzujący się Zachód i szybko powiększającą się resztę”. (Innym mocno świeckim krajem są Chiny, gdzie rewolucja kulturalna tłumiła religię przez dziesiątki lat, podczas gdy w niektórych byłych krajach komunistycznych religia staje się bardziej popularna).

I nawet na laicyzującym się Zachodzie lawina projektów ustaw dotyczących wolności religijnej – które w gruncie rzeczy dekryminalizują dyskryminację – to najnowsze działania w amerykańskiej wojnie kulturowej o zabarwieniu religijnym, które na razie nikogo nie przekonują.

Wśród bezwyznaniowców istnieją głębokie podziały. Niektórzy to zagorzali ateiści. Inni agnostycy. A wielu innym po prostu nie zależy na wybraniu preferencji. Zorganizowani wokół sceptycyzmu do organizacji i zjednoczeni wspólnym przekonaniem, że nie wierzą, bezwyznaniowcy jako grupa mają tak samo złożoną strukturę wewnętrzną jak wiele religii. I tak jak w przypadku religii, te wewnętrzne sprzeczności mogą odstraszać nowych członków.

Milenialsi do Boga: Nie, dzięki

Jeśli świat znajduje się nad religijną przepaścią, to trzeba wiedzieć, że powoli zmierzaliśmy w tym kierunku od kilkudziesięciu lat. Pięćdziesiąt lat temu magazyn Time zadał pytanie w słynnym nagłówku: Czy Bóg umarł?”. W artykule zastanawiano się, czy religia ma znaczenie we współczesnym życiu – po zakończeniu ery nuklearnej, kiedy komunizm się rozprzestrzeniał, a naukowcy potrafili wytłumaczyć więcej zjawisk niż kiedykolwiek wcześniej.

 

 

Dzisiaj nadal zadajemy sobie to samo pytanie. Jednak odpowiedź nie ogranicza się do tak lub nie. Część populacji urodzona po ukazaniu się tego artykułu na prowokujące pytanie może odpowiedzieć: “Jaki Bóg”? W Europie i Ameryce Północnej bezwyznaniowcy z reguły są o kilka lat młodsi od średniej populacyjnej. A 11 procent Amerykanów urodzonych po 1970 roku dorastało w świeckich domach.

Postęp nauki nie tylko sprawia, że ludzie zaczynają wątpić w Boga, ale też łączy tych, którzy wątpią. Łatwo znaleźć w sieci grupy dyskusyjne ateistów czy agnostyków, nawet dla kogoś pochodzącego z religijnej społeczności czy rodziny. I każdy, kto szuka towarzystwa, którym w przeciwnym wypadku byłby kościół, może się wybrać na niedzielne świeckie spotkanie albo na tysiąc innych spotkań dla humanistów, ateistów, agnostyków czy sceptyków.

Grupy z forów internetowych i spotkań na żywo robią więcej niż tylko dają dowcipne odpowiedzi dla religijnych krewnych, którzy zmuszają do chodzenia do kościoła. Oni dają im odczuć, że nie są sami. Jednak nie jest łatwo zjednoczyć ludzi wokół idei niewierzenia w coś.

  • Organizowanie ateistów przypomina zawracanie rzeki kijem – wyjaśnia Stephanie Guttormson, dyrektor operacyjny w Richard Dawkins Foundation, które łączy się z Center for Inquiry.

  • Jednak czasami może się udać – dodaje.

  • Guttormson mówi, że celem jej grupy jest zorganizowanie ateizmu. Chcą znormalizować ateizm do tego stopnia, żeby ateiści nie musieli już szukać grupy, by usłyszeć, że brak wiary jest w porządku, albo bronić swoich przekonań w obliczu religijnych ustawodawców.

Ale jeszcze trzeba na to poczekać.

Ateizm i problem z dywersyfikacją

Organizacja non-profit Center for Inquiry w Waszyngtonie D.C. regularnie organizuje spotkania happy hour przy alkoholu Drinking Skeptically. Pewnej środy pod koniec marca jakieś 12 osób pojawiło się, by wypić coś w niewierze i oprócz jednej osoby wszyscy mieli biały odcień skóry.

– U większości grup, które widziałem, przeważał biały kolor skóry, ale nie jestem pewny czemu to przypisać – twierdzi Kevin Douglas, jedyny pijący Afroamerykanin, i wzrusza ramionami na demografię. Pochodzi z religijnej nowojorskiej rodziny i toczył wewnętrzną walkę ze swoim sceptycyzmem dopóki nie skończył college’u. Jedyny moment, kiedy inni mieli problem z zaakceptowaniem jego ateizmu, miał miejsce, kiedy pracował w Dallas w Teksasie, ale rasa, jak twierdzi, miała z tym niewiele wspólnego.

Jednak częściej, jak wyjaśnia Mandisa Thomas, założycielka i dyrektorka Black Nonbelievers Inc. w Atlancie, presja pochodzi z naszej (afroamerykańskiej) społeczności. Ta presja wiąże się z miejscem, jakie religia – zwłaszcza chrześcijaństwo – zajmuje w historii ludności afroamerykańskiej.

Zdaniem Thomas w czasach ruchów abolicyjnych kościoły stały się podporą dla czarnoskórych mieszkańców.

  • Przez wiele lat były podstawą działania czarnoskórych społeczności – twierdzi Thomas i dodaje, że ruch praw obywatelskich został zdominowany, Thomas używa słowa „uprowadzony”, przez liderów religijnych.

  • Jeśli to odrzucasz lub identyfikujesz się jako osoba niewierząca, inni widzą cię jako zdrajcę swojej rasy – dorzuca.

Thomas odstaje od innych niewierzących z innego powodu. Jest kobietą. Laicyzujący się Zachód jest pełen białych mężczyzn. Populacja Stanów Zjednoczonych jest w 46% męska i w 66% biała, ale około 68% ateistów to mężczyźni i 78% białej rasy. Atheist Alliance International nierównowagę płci nazwał „ważnym i pilnym problemem”.

Przywilej niewiary

Jest kilka teorii o tym, dlaczego tylu ludzi zostaje ateistami. Niektórzy demografowie przypisują temu bezpieczeństwo finansowe, co tłumaczyłoby, dlaczego kraje europejskie z rozwiniętym programem społecznym są bardziej świeckie niż Stany Zjednoczone, gdzie bieda jest powszechniejsza, a korzystanie ze służby zdrowia może doprowadzić do ruiny nawet tych ubezpieczonych.

Ateizm jest też związany z edukacją, mierzoną przez osiągnięcia akademickie (ateiści w wielu miejscach zwykle mają ukończone studia) albo wiedzę ogólną o wielu różnych wierzeniach na świecie (stąd teorie, że dostęp do Internetu sprzyja ateizmowi).

Istnieją dowody na to, że religie narzucone przez państwo całkowicie zniechęcają ludzi do wiary, co tłumaczyłoby, dlaczego Stany Zjednoczone są bardziej religijne niż większość państw zachodnich, które formalnie rzecz biorąc mają religię narodową, nawet jeśli mało osób się do niej stosuje. Stany Zjednoczone są również domem dla wielu krajowych kościołów – np. scjentologia, mormonizm – które mogą przyciągać tych rozczarowanych starszymi religiami.

W Stanach Zjednoczonych czynniki społeczne promujące ateizm – czyli bezpieczeństwo finansowe i edukacja – przez długi okres były trudniej dostępne dla kobiet i osób o innym zabarwieniu skóry niż biały.

Pew Research Center zauważa, że na świecie kobiety mają większą tendencję do przynależenia do jakiejś religii, modlenia się i traktowania religii jako istotnej części życia. To się zmienia, kiedy kobiety mają więcej możliwości.

  • Kobiety, które są czynne zawodowo, są bardziej podobne do mężczyzn w kwestiach religijnych. Kobiety zawodowo bierne z reguły są bardziej religijne – tłumaczy Conrad Hackett z Pew Research Center. – Możliwe, że dzieje się tak częściowo, ponieważ kobiety są częścią grupy religijnej, która wymusza na nich zostawanie w domu – dodaje.

W gazecie Washington Post, w artykule o rasowych podziałach wśród ateistów, założyciel Black Skeptics Group Sikivu Hutchinson podkreśla, że „procent czarnoskórej lub latynoskiej młodzieży z dostępem do dobrej jakości edukacji z matematyki i nauk ścisłych jest nadal rozpaczliwie mały”. To oznacza, że mają oni mniej możliwości ekonomicznych i mniej styczności ze światopoglądem , który nie wymaga obecności Boga.

W religii jest miejsce dla kobiet, osób o różnym kolorze skóry i biednych. Ze względu na swoją specyfikę, świeckość jest otwarta na wszystkich, ale nie zawsze jest tak przyjazna na początku.

Niektóre z najbardziej znanych przedstawicielu humanizmu wcale nie zasłynęli z szacunku do kobiet. Czołowi ateiści Sam Harris i Richard Dawkins cieszą się okropna reputacją mizoginistów, tak samo zresztą jak zmarły Christopher Hitchens. Bill Maher, komik i zdeklarowany ateista, pod tym względem też nie jest (nieistniejącym przecież) aniołkiem.

Wszyscy liderzy z Atheist Alliance International, Dawkins Foundation i Center for Inquiry, z którymi rozmawiałem, byli bardzo świadomi demograficznych ograniczeń i dlatego pracują nad tym: wszyscy liderzy, z którymi rozmawiałem to kobiety.

Nawet biali, wykształceni mężczyźni mogą odczuwać strach przed piętnem niewierzącego. Białoskóry dentysta podczas spotkania CFI Drinking Sceptically nie chciał rozmawiać oficjalnie ze strachu przed pacjentami, którzy nie chcieliby, żeby ateista leczył ich zęby.

– Ludziom się wydaje, że jesteśmy agresywni, aroganccy, że dążymy do prowokowania ludzi religijnych – przyznaje Thomas z Black Nonbelievers, Inc. Pracuje nad tym, żeby to zmienić i żeby poprawić widoczność niewierzących o różnych odcieniach skóry.

Thompson wierzy, że dane demograficzne dotyczące bezwyznaniowców nie odzwierciedlają prawidłowo ani liczby ani różnorodności tej grupy. Jedynie pokazują, kto czuje się na tyle komfortowo, by głośno wykrzyczeć, że nie wierzy.
– Wśród ateistów jest dużo więcej ludzi rasy innej niż biała, jest dużo więcej kobiet – podkreśla. – Jest też wielu ludzi, którzy chodzą do kościoła, ale są ateistami.

Powiększanie szeregów

To, co czasami nazywane jest nowym ateizmem, rozpoczęło się w połowie pierwszej dekady XXI wieku. To były lata wojny, kiedy Islam przedstawiano jako zagrożenie, a chrześcijaństwo wpływało na politykę Stanów Zjednoczonych, zarówno krajową, jak i zagraniczną, co było szczególnie widoczne w napędzanych wiarą głosowaniach przeciwko małżeństwom tej samej płci.

W Stanach Zjednoczonych wielu stanowych legislatorów nadal posługuje się wąską interpretacją zasad chrześcijańskich, by odmówić usług osobom homoseksualnym i odpowiednich toalet transgenderystom.

Jednak gwałtowna reakcja obywateli na religijną legislację jest teraz jeszcze szybsza i ostrzejsza niż kiedykolwiek. Europejczycy zdecydowanie chcą poruszać temat islamofobii i działań, które mogłyby stworzyć konflikt z „szybko powiększającą się resztą”.

Porównując z poprzednimi kampaniami w amerykańskich wyborach prezydenckich, w tym roku religia usuwa się w cień. Donald Trump na pozór nie jest religijny (a jego zainteresowanie elektoratem ewangelikalnym stawia pod znakiem zapytania trwałość i motyw religijnych praw). Hillary Clinton powiedziała, że „robienie kampanii o wierze nie przychodzi jej naturalnie”. A z kolei Bernie Sanders nie jest „aktywnie związany” z żadną religią. Ich powściągliwość w tej kwestii odzwierciedla preferencje drugiej największej grupy religijnej w kraju, w którym chcą rządzić. Nie licząc Teda Cruza, czołowi kandydaci nie chcą rozmawiać o religii. Liczba Amerykanów opowiadająca się w kabinie do głosowania za boską interwencją zmniejsza się.

Przy całej pracy, jaką grupy świeckie wykonują, by promować zrozumienie dla bezwyznaniowców, prawdopodobnie najskuteczniejsze będą zniechęcenie i upływ czasu. Podczas gdy świeccy milenialsi dorastają i rodzą dzieci, jedyną niedzielną tradycją poranną, jaką mogą przekazać, i co do tego wszyscy na świecie są zgodni, to: brunch.

Artykuł ukazał się pierwotnie na stronie Towarzystwa Humanistycznego

Avatar
O autorze wpisu:

42 Odpowiedzi na “Tracimy wiarę! Najnowsza religia nr 1 na świecie to brak religii!”

  1. >>We Francji już wkrótce większość narodu będzie bezwyznaniowa.<<

    -Bardzo zabawne. Szczególnie islamska część narodu, której przybywa.

    1. I co z tego, że islamska część się powiększa? Najwyraźniej nie na tyle, aby niedługo większość Francuzów była bezwyznaniowa. Zabawne byłoby to, gdyby przewidywany, wyraźny trend zmierzający do większości bezwyznaniowej bagatelizować, bo ktoś tam ma wizję islamu pochłaniającego całe społeczeństwa. Nawet jeśłi kiedyś islam pochłonie wszystko, to najpierw większość Francuzów będzie bezwyznaniowa. 

      1. Oni wierzą w teorię wypierania/zastępowania jaka podobno ma miejsce dlatego tak ochoczo wspierają katolicki "folklor" 

        1. Ktoś powinien przytulić Piotra Korgę i mu powiedzieć, że żydzi nie planują zastąpić go muzułmaninem. 🙂

      2. >> bo ktoś tam ma wizję islamu pochłaniającego całe społeczeństwa. <<

        -Dziwne, że ktoś dotychczas nie zauważył, że jest wiele społeczeństw już pochłonietych islamem. To kawał świata w Azji i Afryce, prawie półtora miliarda ludzi. Czy jakiś kraj islamski przestał nim być i stał się bezwynaniowy? Czy można bagatelizowac wyraźny trend zmierzający do islamizacji kolejnych społeczeństw pocieszaniem się, że niemuzułmanie, głównie chrześcijanie, stają się bezwyznaniowi?

        1. Piotr Korga nie wziął się znikąd. Ma rodziców.
          Niech jego rodzice chronią go przed islamem.
          Czego chce nagle od społeczeństwa?
          Po co w ogóle jest mu ono nagle potrzebne?
          Nie przejmuje się nim, gdy sprzedaje je, popierając budowanie dyktatury.
          Nie przejmuje się nim, gdy odmawia Polakom prawa do tanich mieszkań.
          Dlaczego ktoś miałby przejmować się Piotrami Korgami tego świata i tym, co mówi, skoro oni się nikim innym nie przejmują?

          1. >>Dlaczego ktoś miałby przejmować się Piotrami Korgami tego świata i tym, co mówi, skoro oni się nikim innym nie przejmują?<<

            -Nie przejmuj się mną. Po tym co piszesz wyraźnie widać, że masz poważniejsze problemy….dużo poważniejsze. Ksywka nie oddaje całkiem charakteru, ale można coś wybrać: 

            http://wiedzmin.wikia.com/wiki/Vernon_Roche

  2. To nie do końca dobrze. Znaczna częśc bezwyznaniowców szuka jakiegoś erzacu religii w postaci parareligi spiskologocznych ewentualnie hardkoru np. islamskiego. Chyba lepsza jest klasyczna religia sprowadzona do roli folkloru która np dominuje u nas mimo ze ksienciunie a w slad za nimi partyjniaki uwazaja inaczej i usiłuja włazić w d… rzekomymo głeboko wierzacemu i rozmodlonemu narodowi.

  3. Niektóre z najbardziej znanych przedstawicielu humanizmu wcale nie zasłynęli z szacunku do kobiet. Czołowi ateiści Sam Harris i Richard Dawkins cieszą się okropna reputacją mizoginistów, tak samo zresztą jak zmarły Christopher Hitchens. Bill Maher, komik i zdeklarowany ateista, pod tym względem też nie jest (nieistniejącym przecież) aniołkiem.

    Okropni mizoginiści? Co za tuman to wymyślił? Chyba u pie…tych feministek z wyciętym  poczuciem humoru i rzeczywistości, które przymykają  oczy na los kobiet w kulturze islamu, a nie moga się powstrzymać przed okazywaniem niechęci  wobec tych, którzy to widzą i głośno o tym mówią,  jak np. Dawkins.

      1. Dawkins robi sobie dowcip z obrzezania kobiet, za który potem przeprasza to Dawkins jest swój chłop a wszystko to pomówienia

         

        Linda Sarsour puszcza tweeta, którego usuwa po kilku minutach to Saraour jest dżihadystką do końca życia

         

         

        1. Dawkins walczy z barbarzyństwem islamu, w tym obrzezaniem kobiet. Upomina się o swobodę w krytyce tej jakże zasługującej na krytykę religii i jest za to prześladowany. Walka o prawo do słusznej krytyki islamu to także walka o prawa kobiet. Za tego tweeta Sarsour powinna być wrogiem nr. 1 osób troszczących się o prawa kobiet. Na jej dżihadyzm wskazuje nie tylko ten tweet. Szerzy ona antysyjonizm wśród naiwnych pseudofeministek wykorzystując ich próby działań w obronie kobiet.

        2. @BENBENEK
          Wydaję mi się, że o dżihadystkę czepiają się, bo użyła specjalnie słowa dżihad, ale w innym kontekście. Ale zrobiła to właśnie tak, a nie inaczej z namysłem i celowo, po to by się czepiali i zrobili jej reklamę. W końcu zawsze tak, jak Jacek Tabisz, będzie mogła powiedzieć, że jest kontrowersyjna, bo jej zależy… 🙂 Sztuczki mają podobne przecież.

          Nie wiem, o co chodzi z żartem Dawkinsa, ale imho twierdzenia w tym tekście dotyczące jego i pozostałych osób nie mają pokrycia w rzeczywistości. Dzięki magii torrentów oglądałem Real time with Bill Maher o wiele częściej niż dawka zalecana dla kogoś, kto mieszka na polskiej prowincji, i jest wręcz odwrotnie niż jest napisane. Do tego dał milion dolarów na kampanię Obamy, więc w oczach tutejszych prawicowców jest stracony i z automatu zaczną mu wytykać miłość do islamu. 🙂

          1. Nie wiem, czego bronisz Vernon_Roche. Dżihadystka Sarsour chciała brutalnie i koranicznie (a raczej hadisowo – jest u nas tłumaczenie tej ważnej hadisy) okaleczyć rzeczywistą feministkę za krytykę islamu. Ja tego nie bronię, lecz dostrzegam i potępiam ostro. Od ludzi dla których istotne są prawa kobiet i świeckość państwa oczekuję podobnego odczucia, nie zaś obrony oszustki – dżihadystki.

          2. @Jacek Tabisz
            Nie wiem, czego bronisz Vernon_Roche. 
            ===
            Faktów.
            W jaki sposób stwierdzenie, że ona wykorzystuje między innymi Pana do promocji swoich idei i pomysłów, jest jej obroną?
            Poniższy cytat:
            In my speech — you can watch the unedited version here — I sent not a call to violence, but a call to speak truth to power and to commit to the struggle for racial and economic justice. I was speaking to an all-Muslim audience; as an American, I should be free to share and discuss scripture and teachings of my beloved Prophet. My statements were clear, and my activism track record is even clearer: My work has always been rooted in nonviolence as espoused by the Rev. Martin Luther King Jr. Most disturbing about this recent defamation campaign is how it is focused on demonizing the legitimate yet widely misunderstood Islamic term I used, “jihad,” which to majority of Muslims and according to religious scholars means “struggle” or “to strive for.” This term has been hijacked by Muslim extremists and right-wing extremists alike, leaving ordinary Muslims to defend our faith and in some cases silenced. It sets a dangerous precedent when people of faith are policed and when practicing their religion peacefully comes with consequences.
            https://www.washingtonpost.com/opinions/linda-sarsour-no-i-did-not-call-for-violence-against-trump-heres-what-jihad-means-to-me/2017/07/09/c2acb086-64b6-11e7-9928-22d00a47778f_story.html?utm_term=.8ec57cf0507f

            Przecież ona dobrze wie z czym kojarzy się to słowo. Specjalnie go użyła, żeby wywołać kontrowersje.
            Cała idea przedstawiona w powyższym akapicie jest odpowiednikiem hasła „Polska dla Polaków” i rżnięcia głupa przez polskich nacjonalistów, którzy mówili, że to hasło to nic złego.

            Ja jej nie ufam, bo ona bulshituje non-stop.

            A że Wy tutaj na racjonaliście macie podobną strategię  jak muzułmanie, która polega na przedstawianiu się jako prześladowanych i usprawiedliwianiu każdego złego pomysłu wolnością / tolerancją i wolnością słowa, to nie moja wina. Zawsze jak mówicie o tym, że nazywają was rasistami / nazistami, to brzmicie dokładnie jak ona w powyższym artykule. Wy też bulshitujecie, dlatego wam też nie ufam. Już sam tekst o tym, że jej bronię, jest bulshitowaniem.

          3. Cieszę się, że jej nie bronisz, bo nie ma czego. Natomiast bronią jej inne amerykańskie feministki, co pokazuje oderwanie się aktywistek od kobiet na rzecz adoracji we własnym kręgu. No i na dziwne zmieszanie „free Palestina”, multikulti etc. z lewicowością i troską o prawa kobiet. To dziwne zmieszanie jest bardzo toksyczne i o tym wciąż piszę nie starając się nikogo wprowadzać w błąd czy oszukiwać. Taki mam pogląd i jak każdy, bronię go w dyskusji. Jeśli chodzi o moje podejście do lewicowych postulatów, już o tym pisałem. Zostało to wyśmiane przez niektórych, że za dużo pisałem o tym dziwnym zmieszaniu obok poparcia dla niektórych postulatów socjalnych, ale to dla mnie ważne. Zależy mi na przykład na dobrej i powszechnej edukacji nie dyskryminującej osób z ubogich rodzin. Ale nie będę zabiegał o to z – na przykład – dżihadystką i jej „siostrami”, które nawet nie są w stanie objąć intelektualnie z kim współpracują. Oczekuję lewicy która otwarcie i bez żadnych ceregieli potępia islam.

          4. Oj jak się postarsz to znajdziesz o co chodzi z Dawkinsem i z Harrisem. Dawkins się potem z tego rakiem wycofał i przepraszał. Ja też uważam że sprawy nie ma. Tylko jeśli taką samą miarą oceny obiektywnej rzeczywistości stosujemy do Dawkinsa to może warto też chociaż na chwile otrzeźwieć i zastosować ją wobec Sarsour.

            Na ekranie gdzie pokazują naszych ulubionych bohaterów nie widać ich mniejszych lub większych grzeszków. Ja też niedowierzałem że Louis CK zaliczył dość przykrą wpadkę. Nie twierdzę, że Dawkins, Harris czy Mahr to monstra ale to że są idolami w jednej dziedzinie nie powinno zasłaniać tego że być może nie są to święci. Bez stawiania ostrych ocen moralnych warto też zauważyć, że oni sami są też wytworami kultury i są przez pryzma tej kultury są jednak oceniani. Dodatkowo kryteria ocen podlegają nieustannemu przewartościowaniu. Idolizacja Dawkinsa jako zawsze i bezwględnie nieomylnego herosa wolności nie służy ani jemu ani nikomu innemu poza jego wyznawcami budującymi tożsamość kulturową z nim jako postacią centralną i moralnie absolutną. Paradokslanie ale  przecież o tym mówi to zdanie w artykule "Zorganizowani wokół sceptycyzmu do organizacji i zjednoczeni wspólnym przekonaniem, że nie wierzą, bezwyznaniowcy jako grupa mają tak samo złożoną strukturę wewnętrzną jak wiele religii."

            Pozornie idiotyczne porównanie kultów religijnych z organizacjami niewierzących jako podobnych sobie ma jednak jakieś uzasadnienie.

            Tak jak Dawkins jest moralnie absolutnie piękny tak samo rolę diabła przypisano Sarsour. To też przecież sięga do głęboko zakorzenionego w religijnej antropologii mitu "diabła w owczej skórze" Dlatego z taką siłą i bezwzględnością ją atakują

          5. Dawkins chciał okaleczać fizycznie inne osoby i podpisywał się pod tego typu roszczeniami mającej miliard zwolenników religijnej ideologii? 

          6. @Jacek Tabisz
            Pan to chciał poprawiać stawki na rynku pracy przez zmniejszanie liczby pracowników na nim i szczucie jednych pracowników na drugich tak, żeby byli zajęci walką między sobą, a nie dbaniem o swoje interesy, co jest na rękę firmom (tak, jak na przykład biorą/brali część na etat, a część na umowę śmieciową, żeby siebie Ci ludzie na wzajem nie lubili), a nie przez wprowadzenie i podwyższanie obowiązkowej płacy/stawki minimalnej, która pozwala żyć godnie na jakimś przyzwoitym poziomie bez martwienia się o przyszłość, gdyby coś się stało.
            Także dziękuję za Pana oczekiwania.
             

          7. A co z osobami, które żyją w państwach drenowanych z młodych ludzi? Napychanie rynku przez lobby korporacyjne (ewidentne są jego działania wokół Merkel) na zasadzie na 100 pseudoetycznie przyjętych analfabetów 2 lepiej wykształcone osoby będą pracowały u nas za grosze nie zasługuje na obronę ze strony lewicowca moim zdaniem. Jestem za tym, aby pracownicy w Syrii i Afganistanie mieli godne warunki u siebie, mogąc też krytykować swobodnie islam. 

          8. @Jacek Tabisz
            Natomiast bronią jej inne amerykańskie feministki

            Musi Pan pojechać do USA….

          9. Znam amerykańskie feministki polskiego pochodzenia i to od dzieciństwa, więc i bez wyjazdu coś tam czynię. 

          10. @Jacek Tabisz
            A co z osobami, które żyją w państwach drenowanych z młodych ludzi?

            Państwa to nie ludzie. Korporacje to nie ludzie (chociaż w USA uznali korporację za osobę prawną). Pan chce traktować zbiorowość jako jednostkę (jak Kaczyński, jak Islam), jednocześnie odmawiając poszczególnym osobom prawa do samostanowienia/decydowania o sobie, zamykając ludzi w jakimś kraju (to w rzeczywistości oznacza hasło „ Jestem za tym, aby pracownicy w Syrii i Afganistanie mieli godne warunki u siebie…”, każdy jest za tym, ale ludzie, w tym ja, nie powinni być zmuszani do bycia niewolnikami / więźniami miejsca zamieszkania, na przykład Polski Kaczyńskiego; można na przykład wymagać porzucenia islamu, gdy ktoś chce mieszkać w Polsce, ale to jest zupełna inna rzecz niż Wy proponujecie, bo Wy proponujecie kraj/państwo jako więzienie i szczucie jednych ludzi na innych).
            Za napychanie rynku ludźmi lewica nie odpowiada. Czemu ma Pan pretensję do niej, a nie do neoliberalnych kapitalistów? Istnieje przecież różnica między prawem do niebycia więźniem danego kraju, a napychaniem rynku. Ja się opowiadam za pierwszym, Pan mi i innym imputuje to drugie.

          11. Mam przecież wyraźne pretensje do neoliberalnych CEO korporacji. Za politykę lobbingu – „100 na socjal po naszym lobbingu i dwóch na groszowych pracowników dla nas” odpowiada lobbing tychże CEO, zaś płacić za tę setkę na socjalnu będą wszyscy robotnicy ze swoich podatków, pauperyzując się jeszcze bardziej. W przypadku Niemiec można podać konkretne korporacje, były ich stanowiska, manifesty etc. Prócz tego uważam na przykład, że robotnik z Niemiec powinien mieć podobne prawo do socjalu i swobodnego wjazdu do Afganistanu, co Afgański pracownik w Niemczech. Oczywiście w odniesieniu do średnich zarobków. Chyba nie bronisz takiej niesprawiedliwości, że otwartość działa tylko w jedną stronę? 

          12. @Jacek Tabisz
            Bronię mojego i innych prawa do niebycia zmuszanym do życia w dyktaturze jak w PL za komuny.
            Nie wiem, o co Panu chodzi z tym socjałem w firmach, o których Pan pisze. 
            Za socjał najwięcej płacą właśnie CEO, bo w Niemczech jest progresywny system podatkowy. Im więcej zarabiasz, tym więcej się dokładasz. 
            Myślę, że większość ludzi i tak wcześniej i później będzie musiała pracować albo wrócić do siebie.
            A że Pan z automatu wszystkich zrobić leniwymi ludźmi, którzy są genetycznie leniwi i niezdolni do nauki…

          13. @Jacek Tabisz
            Pan broni prawa dyktatorów na całym świecie do zaganiania ludzi jak bydła do zagrody na terenie przywłaszczonym sobie przez nich i przykuwania ich łańcuchami do budy jak psa i traktowania ich jak swoją własność. Zwykle pod pretekstem ich „ochrony”. Zwykle pod hasłami „naród” i że „każdy powinien u siebie coś tam”.

          14. Najlepszym tego przykładem jest hasło „Naród ma prawo decydować…”
            Dziękuję, ale nie, bo jestem człowiekiem, a nie owadem. Może mrowisko ma prawo decydować jako jakaś emergentna struktura, ale decydować powinni jednak ludzie.

          15. @Jacek Tabisz
            Gdyby rzeczywiście chodziło komuś o Islam, to dlaczego taka osoba wypominała ludziom z krajów muzułmańskich w 90% wszystko poza Islamem i uparcie chciała nastawiać na nich innych pracowników?

          16. @ VERNON_ROCHE

            _____

             

            Uważam, że radykalne odrzucanie "ideologii tożsamości" na rzecz skrajnego indywidualizmu też nie jest specjalnie produktywne. Nawet jeśli sam jestem zwolennikiem stosowania ocen indywidualnych do każdej jednej osoby to uważam też że nie jest moim prawem dyskredytowanie pewnych samookreśleń i własnych deklaracji które ja nazywam "deklaracjami wiary". I tak nie będę dyskutował z kimś kto powie "Jestem Polakiem, jestem muzułmaninem, jestem katolikiem, jestem feministką, jestem ateistą" . Te samooceny są obiektywnie niemożliwe do zweryfikowania a można je jedynie przyjmować na wiarę. Dyskutowanie z tymi ocenami jest nie tylko nieproduktywne ale i jest pułapką do "no true Scotsman fallacy" Z drugiej zaś strony wszyscy jesteśmy predysponowani do generalizacji która stawia granice dyskursom a która moim zdaniem pięknie jest opisana przez słowa "If all you have is hammer everything looks like a nail" Czyli posługując się zawężonym leksykonem pojęć, symboli zamkniętym w języku i kulturze nie zawsze trafnie dobierzemy słowa do opisu rzeczywistości. 

            Jak to ma się do Sarsour? Ano tak że ona jest produktem takiego walenia młotem ale jednocześnie sama używa też podobnej taktyki skoro już jest tym ubijanym przy każdej okazji gwoździem. Niemniej to ona jest tym co nazywamy umiarkowanym muzułmaninem a nawet super liberalnym. Dlatego mówi, że nie chce być walonym w głowę gwoździem ale skoro już jest muzułmanką to nie będzie za to nikogo przepraszać będąc Amerykanką. Wzywa innych muzułmanów do dżihadu? Tak, mówi im przestańcie budować meczety, inwestujcie w edukacje, inwestujcie w zdrowie, inwestujcie w siebie inwestujcie w kobiety muzułmanki. Jeśli to jest dżihad w wersji Sarsour to znam gorsze jego wersje. To ona jednak stała się celem wściekłych ataków zafiksowanych na "krytykuję islam" młodzieżówki ideologii tożsamości. Jej progresywne cele przestają mieć jakiekolwiek znaczenie dla tych co walą młotem.

            Oburzonych jej "wojowniczą" stylistyką brak też jest konsekwencji bo nijak nie dostrzegają takiej samej stylistyki ale pojawiającej się po drugiej stronie barykady. Jak do tej pory żadne z trio Tabisz, Szaniawska, Korda nie rozdzierali szat nad dżihadem chrystianizacji  jaki zapowiedział Morawiecki Europie. 

          17. >>Jak to ma się do Sarsour? <<

            Twoja przegłupia i pokrętna obrona  Sarsour przekracza skalę kretynizmu, gdyby taka istniała. To ohydny islamski, tepy, podły babsztyl, apologetka islamu, najohydniejszej i najszkodliwszej obecnie ideologii reigijnej na świecie, jawna  miłośniczka   prawa szariatu, grożąca  swojej  przeciwniczce wycięciem  waginy, antyżydowska propagandytka najniższych  lotów. Jeśli Dawkins jest mizoginem, a ona feministką i umiarkowaną muzułmanka, to Benbenek jest zwykłym …..nie niezwykłym durniem i takim samym szkodnikiem dla wszelkich praw człowieka i demokracji jak ten islamski stwór płci żeńskiej. 

          18. Sprzeciw dobec religijno-nacjonalistycznej (neo)kolonialnej doktryny syjonizmu nie czyni z Lindy Sarsour antyżydowskiej wiedźmy. Tak samo jak samo jak sprzeciw wobec ISIS nie jest islamofobiczną psychozą. Linda Sartsour musiałaby być wobec tego też islamofobem a znaczna część żydów nie aprobująca syjonizmu automatycznie musiałaby być zakwalifikowana jako żydożercy na równi z Goebbelsem. Akurat epitet bycia Goebbelsem jest częściej rzucany w kierunku Sarsour.

            Sarsour stawała w obronie żydów i żydów rasowo dyskryminowanych ze względu na kolor skóry. To też nie najgorsza kwalifikacja jeśli chodzi o prawa człowieka.

          19. Dla antyżydowskich demonów antyżydowska wiedźma zawsze będzie dobrą wróżką… 

          20. Można by się spoedziewać bardziej rzeczowej wypowiedzi niż te pełne emocji zwłaszcza od kogoś kto jeszcze kilka dni temu był tak zrospaczony nadmiarem emocji w polityce.

            Wynika to pewnie z tego że raz utwierdzonych przekonań ciężko jest im zmienić. W przypadku Sarsour :"fakty" o niej to zwykle przetrawiona przez prawicowe portale z USA a potem jeszcze raz przetrawione przez domorosłych rasistów. Taki głuchy telefon. Kiedy sięgnie się do źródeł sytuacja nie jest już tak jednoznaczna. Do tego stopnia że media izraelskie komentujące nie są aż tak jednoznaczne a nie rzadkie są też głowy broniące Sarsour.

             

  4. Zorganizowani wokół sceptycyzmu do organizacji i zjednoczeni wspólnym przekonaniem, że nie wierzą, bezwyznaniowcy jako grupa mają tak samo złożoną strukturę wewnętrzną jak wiele religii. I tak jak w przypadku religii, te wewnętrzne sprzeczności mogą odstraszać nowych członków.
    _____

    Już lecę do swojego biskupa bezwyznaniowego po wskazówki jak zachować swoją ateistyczną postawę wobec tych rozlicznych rozterek i pokus jakie zostawiają inni niewierzący prawdziwie 

  5. W USA dziala dosc duza organizacja zwana AHA  American Humanist Association. Jest to organizacja ateistyczna ale  nosi 

    tytul AHA poniewaz slowo ateista jest negatywne i czesto atakowane przez ewangielicznych chrzescijan.Najbardziej religijny jest tzw pas biblijny na poludniu USA. Jest to zacofana przemyslowo czesc kraju .Jest to taka afrykanska  Ameryka.

  6. Niektóre ferajny idą z duchem czasu. Np. kwakrzy nie wymagają od swoich "wyznawców" deklaracji wiary w "Boga".

    Za to, podobnie jak waldensi, stawiają im wysokie wymagania etyczne i edukacyjne. Jasne, że jako wyznania elitarne nie kontestują świeckości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

five × 2 =